Hej, dawno tu do was nie pisałam, a to niby nie miałam problemu żadnego, a to nie zwracałam na niego uwagi, otóż czuje sie cholernie zagubiona ...
Zaręczyłam się z moim M. w nowym roku, wiedziałam że to zrobi, nie tak jak sobie wymarzyłam, ale i tak byłam szczęśliwa, chociaż fakt ze on już był pod wpływem alko, tak jak i ja. Jesteśmy razem już praktycznie dwa lata. A ja mam za każdym razem większe wątpliwości ;( z każdą kłótnią czuje się coraz bardziej zraniona ;(
Kocham go, chociaż czasami mam do niego żal, strasznie nie lubię jak pije piwo, ostatnio nie robi tego często, ale czasami jest tak że jak zacznie to pije codziennie, strasznie mnie to irytuje, jego palenie, to największy powód naszych kłótni, kiedyś na początku nie martwiłam się o niego, ale z czasem zaczęłam myśleć o tym, a to o znajomych którzy zmarli na raka, a to że on też mógłby zachorować, prosiłam żeby nie palił, nie rzucił, mówił że zrobi dla mnie wszystko, a wiec znowu powiedziałam że jeżeli mnie kocha to niech rzuci, powiedział że sie postara, starał sie trzy dni... i każde piwo, zawsze pali więcej, stara sie wychodzić, ale dla mnie to za mało, ciągle czuje ten smród, i te okropne kłótnie przez te jeb*ne papierosy! przekonywałam go, prosiłam na różne sposoby, a teraz uciekłam do szantażu, powiedzialam że nię będe uprawiała z nim sexu oralnego jezeli nie ograniczy, wytargował że ma starczyć mu paczka na 2 dni, zgodziłam sie, oczywiście przy piwku znowu pali ile sie da, a potem normalnie.
Wczoraj były walentynki, na początku super, było, potem niestety kolejna kłótnia, miła rozmowa, lato wyjazdy motocyklem gdzieś za miasto popatrzeć sobie ot tak, on nawet ma miejsce, i mój głupi komentarz w stylu że mam zły kask, otóż rok temu kupił mi zwykły kas za 100 zł na scigacza! Wyburzył sie do mnie że skoro kask mi nie pasuje to nie będe jeździła motocyklem z nim, że On nie ma pieniędzy na lepszy i że ja jak zwykle sie kłóce i robie problemy. Powiedział że jeżeli ten kask byłby taki zly to by go nie puscili do sklepu itp itd, on oczywiscie ma inny kask, ale to inna historia bo ma go od momentu az kupil motor, byle jaki nie jest. Nie chciałam usłyszeć niczego w formie ze najwyzej nie będziesz jezdzila, tylko coś w stylu ze jak będzie wiecej pieniędzy to kupimy lepszy, a tu tylko krzyk ze zawsze powoduje kłótnie itp itd. Nastepnie wyszedł na papierosa, zdenerwował sie.
Ciągłe kłótnie powodują że oddalam sie od niego, czasami mi sie wydaje że mam żal do niego, chociaż tak nie jest, nie zdałam matury, nie poszłam na studia, i kolejna zyciowa porażka, poszłam do innej szkoły, ale ciagle ,marze o moim marzeniu. Niestety nic to nie da.
Mamy mieszkać razem, u niego, z rodzicami, oddzielnie na górze, ja widzę że jest to kochany facet, ale on w ogóle nie dba o to aby żyć lepiej, jest dobrze jak jest. Zawsze wszystko co chcial dostawał od rodziców.
Chciałabym być szczęśliwa, ale nie potrafie, z każdej strony coś mnie bije, coś mi nie pasuje ;( Mecze sie psychicznie w domu w którym mieszkam teraz, moja babcia dowala mi na każdym kroku ;( Czy to wszystko jest przez to że mam wyimaginowaną rzeczywistość? Czy na prawde musze żyć poniżej poziomu, męczyć sie i zap*erdalać na wszystko sama tak jak całe życie?
ehh jak to czytam to mam mieszane uczucia- zachowujesz sie strasznie dziecinnnie... nie mozesz go szantarzowac ze jak nie przestanie palic to mu dupy nie dasz... to sie mija z celem - zrezto rzucenie fajek to nie prosta sprawa - wiem o tym najlepiej- powinnas szukac innego rozwiązania - dobrze ze mówisz mu otwarcie ze Ci to nie odpowiada ale chyba zły sposób... Moze na poczatek zacznij wymagac od niego zeby przy Tobie nie palił bo Ci to przeszkadza...to taki mały krok...Jesli chodzi o picie piwa proponuje rozwiazanie które sama zastosowałam- pijemy alkohol jedynie w weekend - w tygodniu nie ma zadnego picia chyba ze jakas okazja - u mnie sie sprawdza ,
Kolejna sprawa KASK - powiedz mu otwarcie czego oczekujesz - ze chciałabys nowy kas jak bedziecie mieli troche kasy - do faceta trzeba konkretnie- widocznie nie zrozumiał aluzji...
Kłótnie są normalne w kazdym nawet najlepszym związku - ale trzeba starac sie unikac spięć o takie bzdury
Pozdrawiam i powodzenia zycze
Ooooj, małżeństwo z założenia jest decyzją na całe życie, a nie chwilowym kaprysem i nadzieją, że "będziemy żyć długo i szczęśliwie". Pewnie zauważyłaś na forum, że prawdziwe problemy zaczynają się później i dlatego przed sakramentalnym "tak" MUSISZ być absolutnie pewna, że tego chcesz, bo jak inaczej znajdziesz siłę na przezwyciężanie problemów?
Co do papierosów - zapytaj go czy chce rzucić (jak nie chce, to choćbyś z łopatą nad nim stała to proszeniem i groźbami nic nie wskórasz). Powiedz mu, żeby zrobił sobie prześwietlenie płuc, żeby poczytał o skutkach palenia - w każdym razie możesz działać tak, żeby mu uzmysłowić, że palenie do niczego nie prowadzi, ale to ON musi chcieć rzucić, a w Tobie powinien mieć wsparcie.
....męczyć sie i zap*erdalać na wszystko sama tak jak całe życie?
Moja droga, bardziej właściwe byłoby tutaj: dotychczasowe życie... Jak wyczuwam - jesteś bardzo młodą kobietą. Życie CAŁE jeszcze przed Tobą.
Czytając Twój wpis znów mam mieszane uczucia. Mógłbym doradzać Ci rozmowę, walkę o swoją pozycję itd. itp. Ale od razu pojawia mi się zasadnicze pytanie: PO CO?
Wybacz... Facet (raczej chłopiec?) jest nieodpowiedzialnym dzieckiem. Dlaczego?
Ot, co:
Twoje bezpieczeństwo...
Daje Ci kiepskiej jakości kask a sam ma dobry - o dbałości o Twoje bezpieczeństwo - jak nic - świadczy, Nie troszczy się, byle jemu było dobrze i nic się nie stało.
Alkohol...
Coś dużo go w jego życiu, nie sądzisz?
Mieszkanie...
Zaciągnął Cię do swego rodzinnego domu - bo tak mu wygodniej...
Nie chcę być złym prorokiem, ale - jeśli - zajdziesz w ciążę, zostawi Cię i zacznie znikać z domu...
Jeśli faktycznie CHCESZ za kogoś takiego wyjść za mąż i urodzić mu dzieci - nie pisz w przyszłości tutaj w stylu: "zostawił mnie w ciąży..."
Bella919 napisał/a:....męczyć sie i zap*erdalać na wszystko sama tak jak całe życie?
Moja droga, bardziej właściwe byłoby tutaj: dotychczasowe życie... Jak wyczuwam - jesteś bardzo młodą kobietą. Życie CAŁE jeszcze przed Tobą.
Czytając Twój wpis znów mam mieszane uczucia. Mógłbym doradzać Ci rozmowę, walkę o swoją pozycję itd. itp. Ale od razu pojawia mi się zasadnicze pytanie: PO CO?
Wybacz... Facet (raczej chłopiec?) jest nieodpowiedzialnym dzieckiem. Dlaczego?
Ot, co:
Twoje bezpieczeństwo...
Daje Ci kiepskiej jakości kask a sam ma dobry - o dbałości o Twoje bezpieczeństwo - jak nic - świadczy, Nie troszczy się, byle jemu było dobrze i nic się nie stało.
Alkohol...
Coś dużo go w jego życiu, nie sądzisz?
Mieszkanie...
Zaciągnął Cię do swego rodzinnego domu - bo tak mu wygodniej...Nie chcę być złym prorokiem, ale - jeśli - zajdziesz w ciążę, zostawi Cię i zacznie znikać z domu...
Jeśli faktycznie CHCESZ za kogoś takiego wyjść za mąż i urodzić mu dzieci - nie pisz w przyszłości tutaj w stylu: "zostawił mnie w ciąży..."
Chyba jednak troche przesadzasz, nie chce robić z niego potwora. Będziemy mieszkali razem, praktycznie od dzisiaj. Fakt tak mu jest wygodniej. Ale ona ma cały dom, i to JEGO dom, tylko że rodzice mieszkają na dole. On ma całe gospodarstwo którym musi sie zająć więc to nie jest hop - siup. Co do kasku fakt, troche to takie lipne, nie umiem sama tego określić. Jak On to mówi nie ma tyle pieniędzy aby spełniać każdą moją zachcianke. A Kask, lepszy taki niż żaden. Co do ciąży, nie boje sie tego, Ogólnie nie wyobrażam sobie innego ojca dla mojego dziecka. M wie że nie jest jeszcze odpowiedzialny, ale ciągle stara sie to zmienić, całe życie o nic nie dbał, dobrze było jak było, nie jest mu latwo sie ot tak przeżucić. Ale fakt, bralam pod uwage rzeczy typu ze bedzie mnie zostawiał w ciązy, to nie możliwe, nie wierze w to, a jeżeli by się tak wydarzyło, krótka piłka, jakoś bym sobie poradziła.
Co do papierosów to jest tak Chce rzucićale lubi palić, potem "myslisz ze pale dla przyjemnosci" "jezeli kiedys bedzie nam czegos brakowala, nie bede mial pieniedzy aby cos kupić dla dziecka, pierwsza rzeczą będzie rzucenie palenia" srete tete nie wierze w to. Dlatego chwytam sie kazdego sposobu który daje jakieś postepy.
Ja wiem że on mnie Kocha, zawsze jak leży nam coś na wątrobie to mówimy to sobie od razu, potem jest czasami kłotnia, zalezy jaki temat.
Czasami mi sie wydaje ze to problem jest we mnie, po prostu czuje ze moja psychika nie wytrzymuje, byle jakas docinka, jakies wspomnienie sprawia ze sie załamuje, zaczynam robic głupie rzeczy... Takie jak wczoraj... ehh ;(
Jezeli przed slubem masz chociazby najmniejsza watpliwosc co do zwiazku, w ktorym jestes, to zdecydowanie nie powinnas brac slubu, bo malzenstwo to jednak bardziej odpowiedzialna rzecz, niz zwiazek, ktory zawsze moze sie rozpasc i dwie strony z dnia na dzien moga sie rozejsc. Poza tym mam wrazenie, ze niestety w przeciwienstwie do wielu historii na forum, w ktorych to kobieta jest strona poszkodowana, Ty komplikujesz swoj zwiazek na swoje wlasne zyczenie. Szczerze? Krew by mnie zalewala, gdyby facet, z ktorym jestem w zwiazku:
- twierdzil, ze nie bedzie uprawial ze mna seksu, jesli nie rzuce palenia. Szczegolnie, gdy wie, ze ciezko jest mi rzucic;
- zabranial mi pic piwo (a nie upijam sie);
- wyrzucal mi, ze kupilam mu kask "tylko" za 100 zl, gdy nie stac mnie na lepszy;
- mial pretensje, ze nie zamierzam kupic nam osobnego mieszkania, podczas gdy sam nie ma nawet matury, tylko siedzi na tylku i narzeka.
Szczerze powiedziawszy dziwie sie w ogole, dlaczego on ciagle z Toba jes. Ja bym nie mogla byc z kims takim.
Bella919 - po pierwsze bycie z kimś (małżeństwo) to akceptacja tej osoby , jej nawyków, poglądów itd.... nie masz co liczyć żę po sakramentalnym TAK on nagle się zmieni (częsty błąd zakochanych) on będzie taki jak jest . Sztuka polega na tym że nawet jak ma nawyki, jakieś przyzwyczajenia które przez ciebie nie do końca są akceptowane to mimo wszystko należy znaleźć wyjście dobre dla obojga a nie szantażować - nie tędy droga a co do szantażu łóżkowego to najgorsza rzecz jaką można zrobić bo jak nie ty to da mu inna pamiętaj!
Co do papierosów ja palę mąż rzucił 10 lat temu co jakiś czas słyszę jęki rzuciła byś , ale cóż ja idę w zaparte - mówię wprost nie rzucę i już ale ze względu na szacunek dla męża nie palę w domu , w aucie i przy nim.
Co do lepszego kasku, dywanu czy sofy - facet potrzebuje jasnego sygnału na zasadzie potrzebuję tego a tego, trzeba będzie kupić to czy to ale ostateczna decyzja kiedy , jakie i gdzie powinna zapadać wspólnie. Tylko z tym kaskiem to chyba było tak żę on sam go dla ciebie kupił - prawda i kupił taki na jakiego go było stać - chciał żebyś z nim jeździła i to pewna forma prezentu. Co do bezpieczeństwa - sama jeżdżę motorem to wiem owszem kaski są różne ale wszystkie mają atest dopuszczalności do sprzedaży różnią się wyglądem, firmą, "bajerami" ale jeśli ma atest i do tego jeździsz sporadycznie i nie jest kupiony po kimś (bo wtedy nie wiesz czy nie był po wypadku i może mieć mikro wady ukryte które zmniejszają jego skuteczność) to jesteś w nim bezpieczna na tyle na ile daje bezpieczeństwo kask.
Dlatego zacznij trochę bardziej starać się dogadywać ze swoim facetem, więcej dyplomacji, rozmowy a mniej fochów i pretensji.Oraz mów wprost a nie dookoła bo faceci nie lubią jak to nazywają "babskich gierek"
- twierdzil, ze nie bedzie uprawial ze mna seksu, jesli nie rzuce palenia. Szczegolnie, gdy wie, ze ciezko jest mi rzucic;
- zabranial mi pic piwo (a nie upijam sie);
- wyrzucal mi, ze kupilam mu kask "tylko" za 100 zl, gdy nie stac mnie na lepszy;
- mial pretensje, ze nie zamierzam kupic nam osobnego mieszkania, podczas gdy sam nie ma nawet matury, tylko siedzi na tylku i narzeka.Szczerze powiedziawszy dziwie sie w ogole, dlaczego on ciagle z Toba jes. Ja bym nie mogla byc z kims takim.
a więc tak jeżeli ja wiem żed on może nie palić bo wiem, raz nie palił 9 miesięcy bo nie palił, potrafił nie palić po 3 dni, potrafił spalić tylko jednego dwa papierosy dziennie, a i tak nie może rzucić? A więc ustaliliśmy żeby palił paczke na dwa dni, taki jest efekt, a jak nie to trudno. Ale myśle że tak może sie poświęcić.
Picie piwa codziennie nie jest normalne, a gdyby coś sie stało? gdyby trzeba było gdzieś jechać to co kto po kieruje? Nie mówiąc że kiedys pił tego alkoholu całkiem sporo, wypadek samochodowy i ukszodzony kręgosłup też jest tego następstwem. Nie alt to ja sie czepiam i sie o niego martwie. ![]()
Owszem z tym kaskiem było nie stosowne, zwłaszcza w walentynki, ale on mógł też sie zachować inaczej, a nie wyskakiwać do mnie zpretensjami że w ogóle zwróciłam mu uwage, na wszystko inne ma pieniądze, na motocykl w ciągu miesiąca zeby go naprawić mógł mieć 3 tys, ale na kas już nie bo to inny wydatek, ale na Okna które musi wymienić w SWOIM domu po rodzicach znowu nie ma, po co skoro póki co mozna je uszczelinić. Ale to ja sie czepiam.
Nigdy nie miałam pretensji do niego o to że nie zamierza kupić osobnego mieszkania. Chociaż Fakt kiedyś usłyszałam że jakby miał 100 czy tam 200 tys to i tak by nie wybudował drugiego domu bo po co? Z mamusia i z tatusiem też się fajnie mieszka. Nie siedze na dupie tylko staram sie cos robić, a mianowicie ucze sie aby mieć swój zawód i zebym sama mogła spełniać swoje zachcianki. Ale nie moge mieć wszystkiego od razu.
ATINASARZ twój post pomógł mi uświadomić sobie pare spraw
Co do tego Kasku, to chyba faktycznie, będe musiała go przeprosić, kurcze znowu, przyzwyczai sie w końcu
. Najgorsza jest dla mnie ta świadomość ze on sie nie zmieni, ale ja w sumie nie chce zeby sie zmieniał, czy to kurcze takie złe że nie chce aby pił i palił? To wszystko jest takie troche bardziej skomplikowane, bo jakoś nie umiem sie z tym pogodzić bo sama nie pale, nie pije, nie mam żadnych uzależnień martwie sie o niego, bo teraz jest wszystko ok, ale co bedzie za te kilka, kilkanascie lat? O tym nikt nie mysli ;(
a mi samej z tym wszystkim trudno jest sie uporać ;(, bo jak zaczynam myśleć o tego typu sprawach to zaczyna wszystko sie nakładać kumulować i tworzyć czarną otoczke w koło mnie. A ja, nie umiem sobie z tym poradzić ;(
Pozdrawiam i dziekuje za wszystkie opinie.
9 2012-02-16 23:51:00 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-02-16 23:53:27)
Coś Ci napiszę...
Ten epizod - kask. Niby nic takiego, ale...
Skoro ma na naprawę motocykla kilka tysięcy, a na kask - dla Ciebie - już nie, to trochę ....dziwne. Niby nic takiego, ale stawia w jaskrawym świetle jego podejście do Ciebie, wybacz...
Dam Ci przykład: kiedyś tam jadąc motocyklem zobaczyłem znajomą na przystanku. Zaproponowałem podwiezienie. Miałem w tamtym momencie tylko jeden kask, swój. Założyłem go znajomej, a sam bez kasku kierowałem... Chciałem, by ktoś jadący ze mną był bezpieczniejszy niż ja sam...
W Waszej sytuacji, na jego miejscu - dałbym własny, "bezpieczny" kask, a sam założył badziewie ...kaskopodobne. Wybacz, ale ta "pierdoła", epizod z kaskiem jest dość "obrazotwórcza" Waszych relacji...
Dlatego podtrzymuję swoje zdanie z poprzedniego wpisu...
Tak, ten kask kupiony był na wyjazd, całkiem daleki, kasy mało akurat było, nigdy nie jest jej dużo. Zanim tego kasku nie miałam to albo jeździłam w pożyczonym, albo ja jeździłam w jego kasku a On w kominiarce. Kurcze ciężko mi opisać tego typu zachowanie, bo mam kilka wręcz śmiesznych przykładów na to że jakby to określić czasami mam wrażenie że nie interesuje go moje zdrowie, ale mam tez dużoi ważniejszych i mocniejszych przykładów że nie pozwolił by zrobić mi krzywdy itp itd. Heh to takie głupie...