Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim.... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-01-26 22:12:06

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Witam, zakładam ten wątek bo trudno mi zrozumieć pewne problemy, których doświadczam. Jest ich wiele i dotyczą różnych dziedzin życia. Chodzi o męża, seks, pracę, obowiązki domowe i radzenie sobie z codziennymi problemami. Ja mam za sobą ogromną ilość przeżyć zatem i dość bogate doświadczenie, mogę służyć radą na tyle ile potrafię ale nie znam też wielu rozwiązań na szereg problemów, bo mam świadomość, że każda sytuacja jest indywidualna. Piszcie tu kochane co Was dręczy i nie daje Wam spokojnie żyć. Będziemy to razem trawić może będzie łatwiej. Wątek dla pań jak w tytule.

Offline

 

#2 2012-01-27 21:51:32

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Halo, halo czy na tym forum są same babki przed 40- stką albo też babki po 40-stce nie mają żadnych problemów. Moje życie jest do d-py jeden krok do przodu dwa kroki do tyłu. Na zewnątrz niby ok. ale z bliska to koszmar. Zawsze byłam uczciwa wobec męża tak zwyczajnie od wielu długich lat wszelkie pełnomocnictwa do kont nawet tych w przyszłości zakładanych wszystko.... a tu bach właśnie dowiedziałam się, że podarowałam mu mieszkanie i o ironio jeszcze dopłaciłam mu żeby jego majątek osobisty był w pełni uzasadniony. A on cóż na to - tak pewnie musiało być i z uśmiechem na twarzy mówi mi kocham Cię żonko mogę wystawić Ci ewentualnie weksel.Ja niewiem czy właściwie umieszczam swoje wątki bo jest tych brudów tyle, że niewiem gdzie się umieścić. Pomóżcie mi się odnaleźć bo mam problem z identyfikacją bo to jest trudna miłość, jest zazdrość i nałogi jest też niesamowita historia i seks i psychologia i nawet niewiem czego niema. Nawet nie usiłuję opisywać z czym mam problem bo byłoby tego zbyt wiele może moje pierwsze wątki kogoś zainteresują i coś sensownego mi doradzi. Ja tu nie chcę zaistnieć zwyczajnie mam tyle problemów, że nawet niewiem od czego zacząć. Za wyjątkiem dzieci wchodzą w grę wszystkie problemy codziennego życia. Ja nawet niewiem od czego zacząć....

Offline

 

#3 2012-01-27 21:57:00

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14590

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Prosisz o pomoc, ale... napisz trochę dokładniej na czym polegają Twe problemy. Powoli, zacznij pisać, a później pójdzie lawina.
Z wczorajszego Twego postu nie wysnułam wniosku, że oczekujesz wsparcia. Daj sobie szansę. smile


***
Dopiero przed chwilą skojarzyłam sobie Twój nick i zajrzałam do Twego pierwszego wątku na forum.
Podjęłaś jakieś decyzje co do siebie w swoim związku? Masz chęć na wprowadzenie zmian, czy może już jakieś zmiany wprowadziłaś?

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-27 22:20:18)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#4 2012-01-27 22:39:35

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Wielokropku czytałam wiele twoich postów- są mądre. Tak jak piszę jeden krok do przodu dwa do tyłu. Ale brnę..... napisałam co u mnie ostatnio. Widzisz rady Irudy nie są ok. bo już to przerabiałam i to nie ten kierunek. Teraz się zastanawiam jak wyjść z tej opresji może odkupię połowę tego mieszkania od mojego męża na które razem a nawet ja sama pracowałam. Czuję się okropnie bo ile można powiedz mi ....

Offline

 

#5 2012-01-27 23:27:29

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14590

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Czegoś nie rozumiem.
W Twoim małżeństwie od jakiegoś czasu dzieje się źle i w takiej sytuacji podarowałaś mężowi połowę mieszkania. Dlaczego? Dlaczego nie cofnęłaś pełnomocnictw?

Pytasz o to, ile można.
Można bardzo wiele i bardzo długo znosić trudne sytuacje.
Jak długo jeszcze? To zależy od... Ciebie. Zależy, kiedy  s o b i e  powiesz krótkie słowo: DOŚĆ.
Kiedy zaczniesz walkę z sobą samą o siebie?


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#6 2012-02-09 15:15:52

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Witam kobietki. Wielokropku przepraszam, że piszę dopiero teraz ale mogę prosić Cię jedynie o wyrozumiałość. Widzisz to było tak : Zaraz po śmierci mojej córki sprzedaliśmy nasze wspólne mieszkanie i dom w jednym mieście i przeprowadziliśmy się do innego. Za część tych pieniędzy kupiliśmy mieszkanie, a w zasadzie mąż kupił je na siebie twierdząc, że tak będzie lepiej. Ufałam mojemu mężowi, a ponadto pani notariusz przekonywała mnie,że ten zapis jest nieistotny bo mamy wspólność ustawową więc potwierdziłam ten akt. Po zamieszkaniu w nim zaczęło się...Oboje z mężem byliśmy w bardzo marnej kondycji psychicznej. Ja byłam zrozpaczona i znerwicowana, on zaczął dużo pić, robił awantury, wyrzucał mnie z domu albo sama z dziećmi musiałam uciekać..... potem przepraszał, błagał o wybaczenie, mówił że ta tragedia też go przerasta - wybaczałam bo wiedziałam jak to boli, starałam się go rozumieć w końcu to też jego córka. Dzieci dorastały i to mieszkanie zaczynało być za ciasne. Zachodziłam w głowę jak to zmienić więc zaczęłam rozglądać się za zamianą na większe. Włożyłam w to całe siły i energię. Mąż stwierdził, że lepiej będzie jak sama będę się tym zajmowała i tak było. Znalazłam starsze małżeństwo, które taką chęć wyraziło i tak też się stało. Mężowi zaznaczyłam, że po tym wszystkim odtąd wszystko ma być wspólne i na pół - zgodził się więc nie widziałam problemu.Wszyscy udaliśmy się do notariusza. Radość i emocje sięgały zenitu. Starsi państwo byli zadowoleni dostali dopłatę, a jakże dopłatę z naszych wspólnych pieniążków, wszyscy się podpisali i wszystko wydawało się w należytym porządku za jednym wyjątkiem w tej euforii nie do końca słuchaliśmy treści tego aktu. Akt wydawał się ok. na pierwszej stronie byliśmy wymienieni wszyscy więc jaki problem? Akt został zdeponowany do szuflady i tak tam sobie spokojnie leżał przez trzy lata. Miesiąc temu był mi potrzebny więc go wyjęłam no i zaczęłam go sobie powolutku czytać i nagle nogi ugięły się pode mną. Mieszkanie zamieniono z majątku osobistego na majątek osobisty mojego męża, a dopłata pochodzi z majątku wspólnego na jego osobisty i odtąd mieszkanie stanowi jego majątek osobisty. Ot takie jedno krótkie zdanko w kilku stronnicowym dokumenciku. Przepraszam za rozwlekłość odpowiedzi. Mam nadzieję, że to będzie także przestroga dla tych wszystkich pań, które ufają zapewnieniom swoich mężów. Ja słono za to zapłaciłam i jak takiej głupiej żony nie "kochać".

Offline

 

#7 2012-02-09 17:50:59

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Teraz wygląda to następująco. Dziś mój mąż nie proponuje mi już weksla tylko twierdzi, że przepisze całe mieszkanie na dzieci. Kiedy bliżej nie określił. Od prawie trzech tygodni mieszkam sama w mieszkaniu syna, do którego on ma zamiar za rok się przeprowadzić, bo to jego mieszkanie. Dzieci pozostały z nim, bo boją się, że jak się wyprowadzą to wogóle nikogo nie wpuści do mieszkania.  Przychodzę tam robię co do mnie należy i jestem z nimi dotąd, aż on nie wróci z pracy. Wychodzę przed 22 i tak jest codziennie, czasem córka idzie do mnie przenocować. Jestem u kresu wytrzymałości nerwowej. Biorę leki na uspokojenie, bo wogóle nie byłabym w stanie funkcjonować. Mój mąż ze stoickim spokojem przygląda się temu i usiłuje bezskutecznie wmówić dzieciom, że zwariowałam. A tak na marginesie jeśli to tak dalej potrwa to naprawdę zwariuję. Sytuacja jest dość skomplikowana, bo czuję się jak bezdomna. Co ja mam dalej robić w tej porąbanej sytuacji? Doradźcie coś proszę.

Offline

 

#8 2012-02-09 18:21:16

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14590

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Kochana,
nie masz mnie za co przepraszać, naprawdę. smile

Przeczytałam od nowa wszystkie Twoje posty.
Podziwiam Cię za Twoją godność, Twoje zachowanie i Twoje trwanie w tym wszystkim.

Do zwariowania daleka droga przed Tobą, nie idź nią. Może, wybacz, skorzystaj z konsultacji psychiatrycznej. Nie dlatego, byś wariowała, tylko po to, byś dostała wsparcie, może farmakologiczne. Może też, wiem, terapię masz za sobą, wsparcie psychologiczne.

Rozmowy z mężem nie przynoszą żadnego pozytywnego rezultatu. A może zgodziłby się na rozmowę przy pomocy mediatora? Może taka rozmowa byłaby korzystna dla was obojga?

Twój nick jest związany z wykształceniem/zawodem? Jeśli nie, to korzystałaś z jakiejś pomocy prawnej, co możesz zrobić w tej sytuacji?


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#9 2012-02-09 18:49:13

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Drogi Wielokropku to wszystko mniej więcej wygląda tak:


Wielokropek napisał:

Kochana,
nie masz mnie za co przepraszać, naprawdę. smile

Jednak przepraszam, bo co jakiś czas znikam, a potem znów pojawiam się z kubłem brudów.

Przeczytałam od nowa wszystkie Twoje posty.
Podziwiam Cię za Twoją godność, Twoje zachowanie i Twoje trwanie w tym wszystkim.

Dziękuję to zwykłe ludzkie odruchy, uczciwość i odpowiedzialność. Ciężko uf...

Do zwariowania daleka droga przed Tobą, nie idź nią. Może, wybacz, skorzystaj z konsultacji psychiatrycznej. Nie dlatego, byś wariowała, tylko po to, byś dostała wsparcie, może farmakologiczne. Może też, wiem, terapię masz za sobą, wsparcie psychologiczne.

Ze wsparciem psychologicznym miałam trochę do czynienia. Jeden z psychologów po wysłuchaniu mnie stwierdził " to Pani dała radę to wszystko przeżyć " szkoda słów innych nie będę cytowała. Jak pisałam bez wsparcia farmakologicznego nie dałabym rady więc stosuję póki co z marnym rezultatem bo na działanie trzeba trochę poczekać.

Rozmowy z mężem nie przynoszą żadnego pozytywnego rezultatu. A może zgodziłby się na rozmowę przy pomocy mediatora? Może taka rozmowa byłaby korzystna dla was obojga?

Mediator to już jakaś podpowiedź. Mój mąż jest osobą wszystkowiedzącą i najmądrzejszą, a ponadto jeśli ktoś ma inne zdanie niż on to zaczyna traktować kogoś takiego jako idiotę więc niewiem?

Twój nick jest związany z wykształceniem/zawodem? Jeśli nie, to korzystałaś z jakiejś pomocy prawnej, co możesz zrobić w tej sytuacji?

Tak, ale nie najmądrzejszym więc pytałam o radę widać oni też podobnie jak ja do nich należą. Po prostu jakiś koszmar nie do ogarnięcia.

Offline

 

#10 2012-02-09 18:56:00

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Wielokropku,nie umiem jakoś wklejać cytowanych części postów i stąd w Twoim poście są moje odpowiedzi.

Offline

 

#11 2012-02-09 19:05:33

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14590

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Ponieważ swoją odpowiedź powstawiałaś w mój post, dłuższą chwilę nie mogłam się zorientować w czym rzecz.

Współczuję, trafiłaś na niekompetentnego psychologa, jeśli swą pracę zakończył jednym, zacytowanym przez Ciebie, zdaniem. Jeśli inni byli jeszcze gorsi, to... Może poszukaj prawdziwego specjalisty?

Mediator nie jest osobą, która będzie prezentowała swoje pomysły na rozwiązanie waszej sytuacji. Jest osobą, która, przy zgodzie was obojga, będzie pośredniczyła w rozmowie między wami. Warunek jest jeden: oboje musicie wyrazić zgodę na mediację. Poszukaj informacji na jej temat w internecie, sporo jest na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Podsuń może też te informacje mężowi. Może zadziała to, że mediacja staje się coraz modniejszym sposobem rozwiązywania konfliktów, często też skraca proces sądowy. Jest też tańszym sposobem niż długie procesowanie się.


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#12 2012-02-09 19:13:47

chaber05
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-05-22
Posty: 1302

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Temido, ale zagmatwana sytuacja. Naprawdę dobry prawnik tu tylko może poradzić. Nie wiem jak notariusz mógł tak postąpić. O ile dobrze pamiętam to nasz wielokrotnie pytał się czy rozumiemy, wyjaśniał każdy aspekt.
Dobrze zrobiły dzieci, bo nie wiadomo co mu po głowie chodzi. Choćby chęć wymeldowania was, chodzi o uprawdopodobnienie waszego tam niemieszkania oraz nieznania waszego miejsca pobytu (okres powyżej 3-mcy).

Nie zwariowałaś, jesteś u kresu wytrzymałości. Ja też jestem z tobą.

Zacznę chyba dziękować za normalnego męża. Ma chłopina wady, jak każdy, ale uczciwy i honorowy z niego człowiek.

Offline

 

#13 2012-02-09 19:15:50

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Dziękuję Ci. Tak zrobię. Bardzo męczy mnie ta cała sytuacja, te wędrówki pomiędzy jednym, a drugim domem. Czuję się jak w jakimś amoku, jak na jakiejś karuzeli, która nie wiadomo w jakim miejscu się zatrzyma.

Offline

 

#14 2012-02-09 19:34:12

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

chaber05 dziękuję,że się przyłączyłaś. To prawda uczciwość i honor to jedne z tych bezcennych cech ludzkich. Można byłoby uniknąć tyle bólu i cierpienia. 
Jemu nie chodzi o wymeldowanie, bo tam zameldowany jest tylko on i syn i dlatego ta panika dzieci bo tak jak piszesz nie wiadomo co mu po głowie chodzi. Teraz on czuje się Panem sytuacji i tylko troszkę dzieci mu wadzą. Najgorsze jest to,że co innego mówi a co innego robi i w tym tkwi cały problem. Dziś to jutro tamto i nigdy nie wiadomo kiedy i co. Istotnie dziękuj za normalnego męża:)

Offline

 

#15 2012-02-11 15:00:09

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Witajcie, dzisiejszy dzień mnie dobił. Stało się tak jak przypuszczałam. Córka nocowała u mnie. Syn z tatusiem. Mąż awanturował się z nim by także wynosił się do mamusi. Rano wyszedł z psem i .....nie może teraz dostać się do domu. Pozostały tam wszystkie rzeczy moje i dzieci, a Pan domu cóż stwierdził, że musi sobie odpocząć od zadręczających go dzieci. Policja cóż rozkłada ręce jak Pan domu nikogo nie chce wpuścić to i trudno. Na przyszłość wszystko co potrzebne należy zawsze nosić ze sobą. To tak ku przestrodze. Opadam już z sił i nie wiem co dalej robić? Czy mam wrócić do tamtego mieszkania i każdego wieczoru zastanawiać się czy kolejny raz nie będzie mnie wyrzucał z domu i nękał, czy pozostać w mieszkaniu syna, w którym z kolei on nie chce by mąż zamieszkał. Co robić proszę Was podpowiedzcie coś, bo zwariuję.

Offline

 

#16 2012-02-11 15:20:29

dayzi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 895

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Temida, dlaczego się nie rozwiedziesz ? I ułożysz sobie nowego, spokojnego życia, tylko się tak mordujesz?


Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

Offline

 

#17 2012-02-11 16:33:21

chaber05
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-05-22
Posty: 1302

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

O Chryste, co za człowiek, na tę chwilę nic do głowy nie przychodzi. Nie umiem pozbierać myśli. Owszem rozwód byłby rozwiązaniem, tylko jaśnie pan puści cię z torbami. Że też tacy chodzą po świecie, tfu pełzają.

Temido, nie wiem czy sama jesteś prawnikiem, ale pomimo to udałabym się do najlepszego jakiego znam. Ja tego nie ogarniam, z takim problemem jeszcze się nie spotkałam. Jak by wszystko zawiodło, zapukałabym chyba do Jaworowicz. Media czy tego chcemy czy nie, są czwartą władzą, czasami tylko one pomogą.

Offline

 

#18 2012-02-11 19:11:26

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

W mojej sytuacji rozwód to branie sobie na głowę kolejnego problemu. Jeśli ktoś zatruwa Ci życie mimo, że z nim nie mieszkasz, nie masz żadnych zobowiązań finansowych wobec niego, a wręcz on je ma wobec Ciebie,przy czym sąd nie bardzo miałby dzielić coś co zostało podzielone - to co? nie masz nikogo innego, bo po takich przeżyciach mówisz - dość. A dzieci też nie przestaną być jego i żaden wyrok tego nie zmieni zatem w czym ma pomóc mi rozwód? Co nowego może wnieść w moje  życie rozwód poza zmianą statutu z mężatki na rozwódkę. Tu chodzi o to, że bez względu na wszystko muszę działać doraźnie. Tylko nie wiem jak ma postępować z nim kiedy on nie wpuszcza do domu własnych dzieci, które jak twierdzi kocha, to co to ma być? tego nie nie pojmuję, nie wiem jak to ogarnąć na teraz i już...

Offline

 

#19 2012-02-11 19:15:48

żyworódka
Przyjaciółka Forum
Wiek: czas zbioru plonów
Zarejestrowany: 2011-02-24
Posty: 2092

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Witaj.

temida1008 napisał:

Zaraz po śmierci mojej córki sprzedaliśmy nasze wspólne mieszkanie i dom w jednym mieście i przeprowadziliśmy się do innego. Za część tych pieniędzy kupiliśmy mieszkanie, a w zasadzie mąż kupił je na siebie twierdząc, że tak będzie lepiej. Ufałam mojemu mężowi, a ponadto pani notariusz przekonywała mnie,że ten zapis jest nieistotny bo mamy wspólność ustawową więc potwierdziłam ten akt.

(...)Dzieci dorastały i to mieszkanie zaczynało być za ciasne (...)
(...)Znalazłam starsze małżeństwo, które taką chęć wyraziło i tak też się stało. Mężowi zaznaczyłam, że po tym wszystkim odtąd wszystko ma być wspólne i na pół - zgodził się więc nie widziałam problemu.Wszyscy udaliśmy się do notariusza. Radość i emocje sięgały zenitu. Starsi państwo byli zadowoleni dostali dopłatę, a jakże dopłatę z naszych wspólnych pieniążków, wszyscy się podpisali i wszystko wydawało się w należytym porządku za jednym wyjątkiem w tej euforii nie do końca słuchaliśmy treści tego aktu. Akt wydawał się ok. na pierwszej stronie byliśmy wymienieni wszyscy więc jaki problem? (...)

(...)Akt został zdeponowany do szuflady i tak tam sobie spokojnie leżał przez trzy lata. Miesiąc temu był mi potrzebny więc go wyjęłam no i zaczęłam go sobie powolutku czytać i nagle nogi ugięły się pode mną. Mieszkanie zamieniono z majątku osobistego na majątek osobisty mojego męża, a dopłata pochodzi z majątku wspólnego na jego osobisty i odtąd mieszkanie stanowi jego majątek osobisty.

Temida próbowałam zrozumieć, dlaczego notariusz w umowie kupna - sprzedaży zrobiła zapis tylko na męża.

Nabywcą mieszkania, które kupiliście wcześniej, został Twój mąż za Twoją zgodą.
Jak napisałaś, to kolejną transakcją zajmowałaś się Ty. Nic nie piszesz, czy wcześniej ustalałaś z notariuszem zapis w akcie kupna - sprzedaży mieszkania na Was obojga. Jeśli nie, to notariusz nie dociekała,  jak było wstecz (myślę, że nie mała takiego obowiązku), tylko oparła się na dokumencie, że właścicielem mieszkania, które sprzedawaliście jest mąż.

To jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale dlaczego dopłata z majątku wspólnego przeszła na jego osobisty majątek, to tego nie jestem w stanie zrozumieć! Takie zapisy sporządza się w uzgodnieniu z zainteresowaną stroną (Tobą i Twoim mężem), a nie tylko czyta już sporządzony akt. Chyba, że sprytny mąż kontaktował się osobiście z panią notariusz i wnosił o taki zapis w akcie, i że Ty nie będziesz wnosiła sprzeciwu, co zresztą się potwierdziło przy jego odczytaniu oraz podpisaniu bez zastrzeżeń.

Moja rada jest taka - powinnaś iść z tym aktem do tej pani notariusz i wyjaśnić sprawę. Sprawa jest tak zawiła, że wątpię, abyś tu na forum uzyskała wyjaśnienie.

Pani notariusz powinna również poinformować Cię, jakie skutki prawne wynikają dla Ciebie z tego zapisu.

Temido, to gdzie jesteś zameldowana?


"Im dalej w życie, tym więcej musimy odrzucić iluzji, marzeń i pragnień młodości, tym silniejsze w nas poczucie, że padliśmy ofiarą złego świata i innych ludzi. Zawsze znajdziemy kogoś, kto winien jest naszemu nieszczęściu i porażce, kogoś, kogo chcielibyśmy wykluczyć. Przyjęcie doktryny, która uwzniośli tę zawiść i poczucie krzywdy, daje pocieszenie i siłę." Carlos Luiz Zafón.

Offline

 

#20 2012-02-11 19:37:19

dayzi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 895

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Dlaczego zostawić go i ułozyć sobie spokojne zycie?

temida1008 napisał:

Córka nocowała u mnie. Syn z tatusiem. Mąż awanturował się z nim by także wynosił się do mamusi. Rano wyszedł z psem i .....nie może teraz dostać się do domu. Pozostały tam wszystkie rzeczy moje i dzieci,

Dlatego.

temida1008 napisał:

wszystko co potrzebne należy zawsze nosić ze sobą

Dlatego.

temida1008 napisał:

Czy mam wrócić do tamtego mieszkania i każdego wieczoru zastanawiać się czy kolejny raz nie będzie mnie wyrzucał z domu i nękał,

Dlatego.

temida1008 napisał:

Przychodzę tam robię co do mnie należy i jestem z nimi dotąd, aż on nie wróci z pracy. Wychodzę przed 22 i tak jest codziennie, czasem córka idzie do mnie przenocować.

Dlatego.

temida1008 napisał:

Jestem u kresu wytrzymałości nerwowej.

Dlatego.

W jakim wieku są dzieci?

Ostatnio edytowany przez dayzi (2012-02-11 20:01:01)


Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

Offline

 

#21 2012-02-12 02:08:04

ania-s-25
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2012-02-02
Posty: 38

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Wielokropek napisał:

Czegoś nie rozumiem.
W Twoim małżeństwie od jakiegoś czasu dzieje się źle i w takiej sytuacji podarowałaś mężowi połowę mieszkania. Dlaczego? Dlaczego nie cofnęłaś pełnomocnictw?

Pytasz o to, ile można.
Można bardzo wiele i bardzo długo znosić trudne sytuacje.
Jak długo jeszcze? To zależy od... Ciebie. Zależy, kiedy  s o b i e  powiesz krótkie słowo: DOŚĆ.
Kiedy zaczniesz walkę z sobą samą o siebie?

Co oznacza walczyć  z sobą o siebie. Ja zawsze bałam się szczerości, tak twardo wyłożyć kawę na ławę, bo bałam się tego, że mnie zostawi i będe cierpiała, bałam się, ze temu cierpieniu nie podołam. Chciałam dać jak najwięcej szczęścia, a nie walczyłam o to  by dostać tyle samo w zamian. Czy trzeba być czasem podłym chamem do kogoś kogo się kocha, gdzie jest ta granica by powiedzieć dość?

Offline

 

#22 2012-02-12 10:21:45

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

dayzi co według Ciebie oznacza odejść - ja z nim nie mieszkam, unikam spotkań i telefonów. Miotam się bo nie wiem jak mam odnaleźć spokój dzieci i własny. Nie brakuje mi jak dawniej jego towarzystwa nie czuję też już tego uzależnienia i wydaje mi się, że on to dostrzega i dlatego tak robi na złość i stosuje w tym celu niewybredne metody, ot choćby nie wpuszcza do domu dzieci czy nie wywiązuje się ze zobowiązań, ot tak dla zasady byle bym za dobrze się nie poczuła i chce pokazać ile to on może i działa w myśl zasady " na złość mamusi odmrożę sobie uszy" zero rozwagi,  i opamiętania nie wspomnę, o jakiejś godności w pewnym wieku, jakby mu rozum odebrało.
ania-s-25 nie wiem czy trzeba być chamem w stosunku, do kogoś kogo się kocha, ale na pewno trzeba być twardym, by znieść takie cierpienie, jakie potrafią zgotować nam Ci, których kochamy najbardziej.
Ja myślę, że mój mąż nawet sam nie zdaje sobie sprawy, jak coraz bardziej zraża mnie do siebie, jak coraz bardziej nabieram dystansu do uczuć jakimi go darzyłam.
Przecież to nie ja tracę kogoś najbliższego, oddanego przyjaciela tylko on.
Zaczynam dojrzewać, że ja takiego kogoś nie tracę, bo jeśli taki ktoś, tak rani to kimże on jest? - pytam samą siebie i wtedy nasuwa mi się, taka oto myśl - czy można to nazwać wogóle stratą?

Ostatnio edytowany przez temida1008 (2012-02-12 10:28:19)

Offline

 

#23 2012-02-12 10:46:32

dayzi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 895

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

temida1008 napisał:

dayzi co według Ciebie oznacza odejść

Odejść tzn. powiedzieć dość.
Dość takiego traktowania, , dość wszystkiemu co złe.
Tzn. powiedzieć nie zgadzam się.
i być konsekwentną.


Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

Offline

 

#24 2012-02-12 12:15:57

chaber05
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-05-22
Posty: 1302

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Jeśli choć jedno z dzieci lub ty jest zameldowane w tym mieszkaniu to twój mąz Temido musi tą osobę wpuścić do mieszkania.

Nie chciałam tego do tej pory poruszać, ale jakim trzeba być gnojem, żeby po stracie dziecka, waszej córki, pozostałe dzieci tak traktować. Nie rozumiem co to znaczy "odpocząć od dzieci", od ciebie też? Po takich traumatycznych przeżyciach nie wyobrażam sobie wbijania osobom najbliższym noża w plecy.

Nie wiem czy tutaj ci pomożemy, nie chcę reklamować konkurencyjnych forów, ale tam pomoc  byłaby większa, kobiety piszące tam niejedno widziały i same przeżyły.

Offline

 

#25 2012-02-12 20:07:08

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

chaber05 - trafiłaś w samo sedno" jakim trzeba być gnojem " zachowywać się tak po stracie dziecka i nota bene traktować swoje  niepełnosprawne drugie dziecko : otóż jak widać można. Po jego wczorajszej akcji długo wspólnie rozmawialiśmy - ja i dzieci. Wróciłam do domu, do nie mojego domu zwolniłam mu mieszkanie syna, poszedł tam w zachwycie. Dzieci nie mogą biegać ode mnie do domu i zastanawiać się czy będą mogły żyć w spokoju bo on tego spokoju nie zapewnia. Trudno będę żyć z zasadą " być kochanym, nie być chciwym, być szczęśliwym" Boże nie wyrabiam oddałam mu klucze od tamtego mieszkania on nie oddał mi od naszego, uszczęśliwiony oznajmił mi bo to moje klucze a niech go....byle dał spokój. Teraz co... siedzę i wyję. Boże a co mi w tym życiu pozostało jedno dziecko w grobie , drugie niepełnosprawne, a trzecie ufa tylko mnie .... a w tym wszystkim ja ta nienormalna, naćpana lekami, zwariowana i Bóg wie co jeszczei tu nie chodzi czy odejść tylko jak odejźć???

Offline

 

#26 2012-02-12 20:12:14

temida1008
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2011-10-04
Posty: 33

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Teraz jest tak, że mam masę zobowiązań, a prze tę sytuację nie mogę się ogarnąć, nie mogę skupić się na niczym innym, działam jak robot. To mnie przerasta, bo tego gnoja nic nie interesuje. Jak zamknąć ten rozdział i robić swoje???

Offline

 

#27 2012-02-12 20:16:32

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14590

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

temida1008 napisał:

(...)tu nie chodzi czy odejść tylko jak odejźć???

Jak?
Szybko. Ponosząc jak najmniejsze koszty psychiczne. Nie bawiąc się w sentymenty. Składając pozew o rozwód.
Zajrzyj do wątku "Mój wymarzony rozwód". Oto link: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=19766


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#28 2012-02-13 08:35:48

Ela44
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2012-01-19
Posty: 50

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Jeśli od zapisu w akcie notarialnym nie minęło 7 dni to moża jeszcze zmienić zapis. Myślę, że powinnaś złożyć skargę do Izby notarialnej na czynności notariusza. Działanie notariusza jest bardzo krzywdzące twoja osobę.

Offline

 

#29 2012-02-13 20:08:30

żyworódka
Przyjaciółka Forum
Wiek: czas zbioru plonów
Zarejestrowany: 2011-02-24
Posty: 2092

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

Witam.

Ela44 napisał:

Jeśli od zapisu w akcie notarialnym nie minęło 7 dni to moża jeszcze zmienić zapis.

Ta sprawa dotyczy okresu z przed trzech lat.

Ela44 napisał:

Myślę, że powinnaś złożyć skargę do Izby notarialnej na czynności notariusza. Działanie notariusza jest bardzo krzywdzące twoja osobę.

Temida, nie wypowiedziała się, jaką treść zapisu ustalała z notariuszem, zatem nie należy przesądzać o jego winie. Fajnie byłoby, gdyby odpowiedziała na mój post nr 19, co niewątpliwie wyjaśniłoby nieco sprawę.

Pozdrawiam.

Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-02-13 20:09:13)


"Im dalej w życie, tym więcej musimy odrzucić iluzji, marzeń i pragnień młodości, tym silniejsze w nas poczucie, że padliśmy ofiarą złego świata i innych ludzi. Zawsze znajdziemy kogoś, kto winien jest naszemu nieszczęściu i porażce, kogoś, kogo chcielibyśmy wykluczyć. Przyjęcie doktryny, która uwzniośli tę zawiść i poczucie krzywdy, daje pocieszenie i siłę." Carlos Luiz Zafón.

Offline

 

#30 2012-02-18 01:35:44

takasobiemamuśka
Szamanka
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2011-05-13
Posty: 293

Re: Problemy babek po 40-stce z długoletnim stażem małżeńskim....

to nie jest do końca tak, że jak w akcie notarialnym napisano, że to majątek osobisty, a w rzeczywistości majątkiem osobistym nie był to już pozamiatane..
wcale nie jest pozamiatane
miałam dom będąc panną, po ślubie wspólnie remontowaliśmy, sprzedałam jako majątek osobisty, kupiliśmy działkę, gdzie zaznaczono to jako majątek wspólny i z tych pieniędzy ze sprzedaży pociągnęliśmy budowę do pierwszego stropu, tu nastąpiła wycena rzeczoznawcy dla potrzeb kredytu hipotecznego
jestem po rozwodzie, prawniczka stwierdziła, że przepływ pieniądza jest bardzo czytelny i pomimo zapisu w akcie notarialnym o wspólności majątkowej można powalczyć o te pieniądze...i mam spore szanse na ich odzyskanie

jeśli chodzi o stan, w którym jesteś...zawdzięczasz go mężowi, pozwoliłaś na to, by niszczył Cię dzień po dniu, by niszczył dzieci...
wierzę, że nie masz w tej chwili sił do walki o majątek, o dzieci, o siebie, swoją godność i spokój bez niego, ściskam ciepło jeśli pozwolisz
wiem też, że to takie mądrzenie się z mojej strony, nie znam Ciebie, Twojej wewnętrznej siły, nie wiem, czy mogę w czymś pomóc, ale jeśli to przez niego jesteś cieniem siebie to logicznym jest, że jak się od niego odetniesz zaczniesz do Siebie powracać, będziesz stopniowo silniejsza, pewniejsza i coraz mniej załamana, a coraz bardziej wkurzona i wściekła...tego stanu Ci przewrotnie życzę, świetnie oczyszcza i daje mnóstwo potrzebnej siły...masz dla kogo to z siebie wykrzesać...

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013