Od niedawna zaczęłam regularnie uprawiać seks z moim facetem. Ale mam jeden problem, według mnie poważny.
Odkąd skończyłam 11 lat, masturbowałam się z zaciśniętymi udami, nigdy w inny sposób. Myślałam, że gdy zacznę współżycie, to nie będę musiała tego robić... Tylko że z seksu nie czerpię żadnych fizycznych przyjemności! Oczywiście, żeby nie robić przykrości mojemu facetowi, wzdycham i chwalę go...ale orgazmu nie mam zamiaru udawać. On myślał, że to przyjdzie z czasem, natomiast nic nie wskazuje na poprawę.
Dodam, że satysfakcja seksualna to dla mnie całkowicie drugorzędna sprawa, a przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Mam większą radochę kiedy jemu jest dobrze... Tylko jak długo to moje przekonanie będzie trwać, nie wiadomo. I nie wiadomo, kiedy mojego faceta zacznie to frustrować. Założę się, że już. Tylko mi o tym nie mówi.
Co mam robić, oprócz tego że oczywiście przestałam się sama zadowalać? Może któraś z was miała taki problem?Proszę, pomóżcie.