Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Witam,

Postanowiłam po raz pierwszy do Was i u Was napisać, ponieważ po raz pierwszy w życiu mam tak wielką rozterkę, że nie potrafię podjąć żadnej decyzji. Na początek może kilka słów o mnie. Mam 35 lat, od kilku lat mieszkam za granicą . Ciężką pracą i silną wolą udało mi się tutaj usamodzielnić, założyć i rozwinąć dobrze prosperującą firmę. Jestem poukładana, finansowo niezależna , mam szesnastoletniego syna. I niby można by sobie pomyśleć, że wszystko w moim życiu jest ok. Ale niestety wcale tak nie jest. Nigdy nie miałam szczęścia w miłości, mam za sobą nieudane małżeństwo i dwa dłuższe związki. Nie wyglądam jak modelka, ale jakoś zawsze miałam wielkie powodzenie u mężczyzn i to u bardzo przystojnych, często młodszych mężczyzn. Trochę się do tego przyzwyczaiłam.Na początku bardzo fascynowała mnie adoracja atrakcyjnych panów. Często  wychodziłam i poznawałam kogoś nowego. Ale szybko okazywało się , że poza urodą nie mają nic więcej do zaoferowania. Część z nich miała w planie tylko zaciągnąć mnie do łóżka, czasem na jeden raz czasem na więcej, inna część to kompletni nieudacznicy życiowi, takie przypadki socjalne , które, wydaje mi się , że tylko węszyły za ustawioną kobietą , żeby samemu czerpać korzyści inna część to znowu zwyczajni idioci. Strasznie tęskniłam znowu za miłością, zaufaniem , normalnym stabilnym związkiem. Ci wszyscy ładni panowie niestety albo nie mieli ochoty, albo się kompletnie nie nadawali. Tak minęło kilka lat, a wraz z nimi rosła moja samotność, rozczarowanie i jakaś dziwna niemoc. Kobieta, sama zagranicą , zdana tylko na siebie , z czasem ogrom obowiązków mnie dosłownie przydusił. Było to pod koniec ubiegłego roku , czułam, ze tak dalej być nie może, że sama to ja już chyba nie dam dłużej rady. Wtedy właśnie poznałam przez przypadek, przez internet mężczyznę. Od samego początku dobrze się rozumieliśmy, pisaliśmy kilka razy dziennie, potem telefonowaliśmy bez przerwy. Nagle po tylu latach i tylu złych doświadczeniach znowu poczułam, że komuś na mnie zależy. Sama znowu miałam motyle w brzuchu i to cudowne uczucie zauroczenia czy zakochania.On wysłał mi swoje zdjęcie, no cóż, nie wyglądał na nim jak George Cloney ale nie był jakiś nie do przyjęcia. Naprawdę niezbyt ładny ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Ja wysłałam jemu również swoje zdjęcie i on od razu się zakochał po uszy. Tak bardzo się cieszyłam, że może w końcu i do mnie szczęście się uśmiechnęło. Czułam się po prostu szczęśliwa. W końcu postanowiliśmy się spotkać i " normalnie" poznać. Było to teraz w ubiegły piątek. Jechał do mnie prawie 600 km, tak strasznie się cieszyłam, że go zobaczę. No i pod wieczór przyjechał w końcu, wyszłam przed dom żeby go przywitać i upadłam... W życiu bym nie powiedziała, że człowiek który właśnie do mnie przyjechał to ten sam ze zdjęcia. Tragedia... Z samochodu wysiadł przystarawy facet, z siwo-rudymi wystrzyżonymi włosami , z dużym brzuchem , ubrany jak rolnik. W tym momencie wszystko we mnie pękło...Na zdjęciu wyglądał zdecydowanie młodziej ( ma 44 lata) , ciemne modnie obcięte włosy, wysoki, szczupły , modnie ubrany... A tutaj taka katastrofa. To zdjęcie ma co najmniej 5 jak nie 10 lat.Zaprosiłam go do domu, bo cóż miałam robić? Faktycznie jest miły, dobry, ciepły i kochany. Potrafi się zachować jak prawdziwy mężczyzna, ma gest i wysoką kulturę osobistą , jest taki jakim cały czas go odbierałam, ale jego wygląd jest katastroficzny. Wygląda jak jakiś rolnik. W sumie spędziliśmy miły weekend i niby wszystko byłoby w porządku, ale u mnie już jakoś nie jest tak samo. Jestem rozczarowana i sama nie wiem co mam robić. Z jednej strony wiem, że jeśli zdecydowałabym się na niego to miałabym pod każdym względem życie jak księżniczka, żadnych trosk, stresów, zmartwień. Mogłabym nieco wyluzować z pracą, o ile nadal chciałabym pracować ( prowadzić firmę) i wiem również , że miałabym u swojego boku cudownego przyjaciela. W tej chwili jednak nie wiem co mam robić. Nie wiem czy będę potrafiła się do niego przekonać, wręcz przełamać, wizualnie to my wcale nie pasujemy do siebie . Wiem, że muszę szybko podjąć decyzję, żeby nie robić mu zbędnych  nadziei, i jestem w wielkiej rozterce, bo również jakoś bardzo mi szkoda stracić tego człowieka. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i tego co Wy na moim miejscu byście zrobiły.
Serdecznie pozdrawiam :-)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

jako doswiadczona kobieta wiesz czego szukasz.nie kieruj sie  w zyciu zasadą ,że wszyscy  wokoł są zli;jeśli zatem spotykasz kogos ,kto nie okazał sie tym kogo szukasz to bezcelowe jest brnięcie dalej ku tej znajomości-jesli ten człowiek po prostu cie odraża.
w miłości ważne jest zrozumienie ,szacuneki całe multum innych cech.jednakże odpychająca wręcz fizjonomia drugiej osoby  w niczym nie pomoże ,a może jedynie zaszkodzić.i tak uwazam ,że nie jest  dobrym rozwiazaniem oszukiwac siebie i własne  serce ,tłumacząc się tym ze z nim byłoby dobrze ,ale...;

po pewnym czasie szukałabyś "ciacha",bo na towarzysza u boku nie mogłabyś juz dłużej patrzeć.po co więc ładowac się w takie problemy.problemów unikajmy zamiast ładowac sie w nowe;

pozdrawiam

3

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Witaj:)
Po pierwsze muszę Cię trochę objechać. Zrobiłaś ten sam błąd co moja mama. Nie umawia się na pierwszą randkę internetową w swoim własnym domu. Facet mógł Cię okraść itd. To nauczka.
Moja mamuśka mówi, że ona nie może wybrzydzać (ma 43 lata), ale umawiała się przez internet z PAROMA facetami. Sama jej mówiłam, żeby poznawała. Wybrała kogo wybrała mi nic już do tego.
No właśnie Moira77 skoro moja mamcia nie zakończyła "poznawania" przez internet na jednym Bolku to Ty też działaj dalej:)
Pewnie, że trafisz na zboczeńców, sponsorów itd ale wśród tego G**A są też fajni, wartościowi faceci.
Życzę szczęścia.

4

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

To ja się wypowiem zanim spadnie grom bzdur, że "wygląd nie jest ważny" tongue

Masz problem, kochana i to nie mały. Jesteś niezależna pod każdym względem, więc masz ten luksus, żeby się po zastanawiać smile Dobrze jest mieć ciepłego przyjaciela, który by pomagał i wspierał, to wiesz. Dzieci z nim raczej mieć nie bedziesz chyba że chcesz to wygląd jednak może zawadzać tongue Najgorsze jest to, że pewnie on liczy na coś więcej niż tylko przyjaźń.
Nie zmuszaj się, bo nie ma sensu. Powinnaś byc z nim szczera i powiedzieć mu, że zwyczajnie nie podoba Ci się fizycznie i nie wiesz czy w ogóle Ci się spodoba. Natomiast uważasz go za wspaniałego człowieka i jeżeli zgodzi się na przyjaźń to będziesz bardziej niż szczęśliwa. Najlepsze w Twoim położeniu jest to, że nic nie musisz. Jesteś kobietą sukcesu i to oczywiste, że przyciągasz różnych darmozjadów i pasożyty, ale to nie znaczy, że nie ma mężczyzny, który odpowiadałby Ci we wszystkim. Z reszta sama napisałaś, że jakaś specjalnie wybredna pod względem urody nie jesteś, ponieważ jego zdjęcie przedstawiało wygląd bez większych rewelacji, ale do przyjęcia. Pech chciał, że zapewne okazał się obrzydliwy tongue
Nie ma co, uważam, że sama dobrze wiesz, że i tak nic z tego nie będzie, a jak postanowić brnąć w to dalej to prędzej czy później zrobisz mu krzywdę.

5

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Nauczka for future, nigdy nie wierz zdjęciom, chociaż to sie tyczy głównie kobiet tongue
600 km to trzeba było na skype z kamerką porozmawiac czy cos..

6

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

a czy wlosow nie da sie sciac?
czy brody nie da sie ogolic a brzuszka zgubic??
charakter trudniej zmienic niz wyglad.
    mialam wielu facetow, przystojnych i ustawionych, ale gdy poznalam chlopaka w internecie i zupelnie mi nie pasowal zerwalam z nim kontakt po zobaczeniu zdjec i co sie stalo ku mojemu zaskoczeniu? tesknilam i to jak cholera! zaczelismy znow ze soba pisac, pamietam ze 2 pierwsze spotkania byly meka, kiedys na widok innych bylam od razu nakrecona a tu nic. ale on trwal, bylo obok, dal mi to czego nigdy nie mialam-pewnosc ze ZAWSZE bedzie.
ku mojemu zdziwieniu zaczal byc coraz ladniejszy i jego oryginalna uroda(jest bardzo jasnym blondynem) przestala mi przeszkadzac za to coraz wiecej widzialam zalet. dokladnie taka sama sytulacja jak u ciebie.
i teraz po paru latach mimo ze nie ma jakiejs wielkiej eufori to jest stabilnosc, wsparcie i spokoj.
jestesmy malzenswtem od paru lat, mamy pieknego syna a maz...tak go kocham ze nie ma dla mnie przystojniejszego faceta:)

7

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

To samo miałem napisać..
Skoro masz firmę, na pewno wiesz jak się ubierać itd.
Więc wygląd faceta można zmienić to nie jest problem.
Gorzej z charakterem, więc decyzja nalezy do Ciebie...

8

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Wg was ma go zmieniać? Jeszcze mi napiszcie, że ma to zrobić za swoje pieniądze.
Ma syna więc ma kogo stroić i o kogo dbać.

9

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Moira77 wiem co czujesz, niby mówi się, że to kobiety lecą na kasę, ale niestety bardzo często dotyczy to mężczyzn...
wizualność jest ważna i uważam, że twój przyjaciel naciągnął bardzo mocno rzeczywistość wstawiając nieaktualne lub retuszowane zdjęcie /skor rzeczywistość tak bardzo się robiega z fotkę/, pomimo że częściej to kobietom zależy na tym looku..
to on powinien się wstydzić swojego małego podstępu...
a jesteś pewna, że faktycznie byłabyś przy nim ustawiona? masz pewność co do jego sytuacji materialnej? myślisz, że chciałby dzielić się z tobą swoim dorobkiem? Żeby nie było, że nie tylko strona wizualna szwankuje...
ja też bym chciała mieć parnera... /co za wyświechtane ostatnio słowo/... po prostu chcę kogoś kto nie będzie mnie prześcigał, ani kogoś kogo musiałabym ciągnąć, chcę faceta który dorównuje mi kroku we wszystkim... i myślę, że tobie o kogoś takiego chodziło...
a z tym spotkaniem to też radzę spotkanie w neutralnym miejscu - zawsze możesz wrocić do bezpiecznego domu i mieć gwarancję, że nikt niepożądany pod oknem nie będzie Ci wystawał...

10

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Nie wiem czy za swoje, bo nie napisała nic o tym co on robi..
A czemu nie? Jesli naprawde jej zależy to cos w tym złego?

11

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

ale dlaczego znowu to ona ma dokładać...

12

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Nie, nie i jeszcze raz nie związkom, w którym od początku warunkiem koniecznym jest zmienianie drugiej osoby!

Inną sprawą jest to, czy ty, autorko, nie za szybko wysnułaś sobie wizję życia u boku tego człowieka? Przecież Ty go nawet nie znasz! Skąd wiesz, czy u jego boku żyłabyś jak księżniczka?  Na pewno nie możesz po jednym spotkaniu WIEDZIEĆ, że to wspaniały człowiek.

Są dwie możliwości: albo od razu go sobie odpuść, albo daj sobie czas na lepsze poznanie tego człowieka. Może on się tak wystroił jednorazowo (np. miał w walizce galowy strój, ale mu walizkę po drodze ukradli?)? Może jego charakter okaże się na tyle pociągający, ze zaczniesz łaskawiej patrzeć na jego fizyczność? Unikaj jednak patrzenia na niego przez pryzmat swoich wcześniejszych doświadczeń. To, że przystojni mężczyźni są szujami to głupi stereotyp. Tak samo głupi jak to, że wygląd nie jest ważny. I tak samo głupi jak to, że kobieta w dojrzałym wieku nie powinna mieć wymagań co do potencjalnego partnera.

Możesz znajomość kontynuować i czekać na rozwój wypadków i uporządkowanie własnych emocji, ale staraj się obserwować i być obiektywna, bo na razie mam wrażenie, że ten mężczyzna i Wasz potencjalny związek jest bardziej oparty na twojej wyobraźni niż na faktycznym stanie rzeczy...

13

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

vinnga święte słowa... często najpierw kogoś poznajemy... a następnie zabieramy się za zmiany... wizualne na początek...
człowiek to w pełni ukształtowana jednostka, a nie plastelina...
"nie poznałam nikogo fajnego, to go sobie stworzę"

14

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Witaj Moira77.

Czytając Twoją "rozterkę" jakbym czytała o samej sobie. Jesteśmy w podobnym wieku-mam 33 lata i 10-letniego syna, którego również wychowuję samotnie. Na codzień rutyna - praca-dom i tak w kółko. Też miałam nieudane związki tak jak Ty - albo "wyrośnięci gówniarze", którzy woleli trzymać się spódnicy mamusi, a ja byłam maskotką do przytulania i czego innego od czasu do czasu albo faceci, którzy po prostu chcieli żyć, mieszkać itd. moim kosztem - jednym słowem sami nieudacznicy. Zwykle nie patrzyłam szczególnie na wygląd, sama jestem ani piękna ani brzydka, podobno nawet dość atrakcyjna. Zaczęłam poznawać facetów w podobny sposób jak Ty. I miałam ten sam problem - jak ktoś w miarę normalnie wyglądał to okazywało się, że raczej wrażeń i przygód szuka, a jak totalny brzydal to szukał miłości, związku itd. Wiem, że to głupie, że ocenia się ludzi po wyglądzie, ale nie miałam ochoty kontynuować znajomości. Nie potrafiłabym za wszelką cenę być z kimś, od kogo mnie odpycha, chociaż ten ktoś by bardzo chciał. To niedobre dla jednej i drugiej strony - krzywdzi się i siebie i jego. Nie musisz się do tego zmuszać na siłę. Nie wiem jak Ty postąpisz, ale ja to pisałam wprost "Przepraszam, ale nie jesteś w moim typie". Pozdrawiam.

15

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Grudka napisał/a:

Witaj:)
Po pierwsze muszę Cię trochę objechać. Zrobiłaś ten sam błąd co moja mama. Nie umawia się na pierwszą randkę internetową w swoim własnym domu. Facet mógł Cię okraść itd. To nauczka.
Moja mamuśka mówi, że ona nie może wybrzydzać (ma 43 lata), ale umawiała się przez internet z PAROMA facetami. Sama jej mówiłam, żeby poznawała. Wybrała kogo wybrała mi nic już do tego.
No właśnie Moira77 skoro moja mamcia nie zakończyła "poznawania" przez internet na jednym Bolku to Ty też działaj dalej:)
Pewnie, że trafisz na zboczeńców, sponsorów itd ale wśród tego G**A są też fajni, wartościowi faceci.
Życzę szczęścia.

Wiem , wiem , nie jestem szczeniakiem . Też miałam plan spotkać się np. w połowie drogi w jakimś hotelu , ale hotel jakoś mi się jednoznacznie kojarzy. W domu z kolei ulokowałam gościa w pokoju gościnnym .

Pozdrawiam :-)

16

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
syla135 napisał/a:

a czy wlosow nie da sie sciac?
czy brody nie da sie ogolic a brzuszka zgubic??
charakter trudniej zmienic niz wyglad.
    mialam wielu facetow, przystojnych i ustawionych, ale gdy poznalam chlopaka w internecie i zupelnie mi nie pasowal zerwalam z nim kontakt po zobaczeniu zdjec i co sie stalo ku mojemu zaskoczeniu? tesknilam i to jak cholera! zaczelismy znow ze soba pisac, pamietam ze 2 pierwsze spotkania byly meka, kiedys na widok innych bylam od razu nakrecona a tu nic. ale on trwal, bylo obok, dal mi to czego nigdy nie mialam-pewnosc ze ZAWSZE bedzie.
ku mojemu zdziwieniu zaczal byc coraz ladniejszy i jego oryginalna uroda(jest bardzo jasnym blondynem) przestala mi przeszkadzac za to coraz wiecej widzialam zalet. dokladnie taka sama sytulacja jak u ciebie.
i teraz po paru latach mimo ze nie ma jakiejs wielkiej eufori to jest stabilnosc, wsparcie i spokoj.
jestesmy malzenswtem od paru lat, mamy pieknego syna a maz...tak go kocham ze nie ma dla mnie przystojniejszego faceta:)

Wszystko się da , jeśli się chce , ale tutaj pojawia się drugi aspekt-chciałabym żeby ktoś akceptował mnie taką jaka jestem, a nie chciał formować na swój wizerunek i odwrotnie jest tak samo. My nie jesteśmy w stanie zmienić drugiego człowieka o ile on sam z własnej potrzeby tego nie zrobi ...Myślę , ze aby przekonać się do jego wyglądu potrzebowałabym bardzo dużo czasu i musiałoby mi tak bardzo na nim zależeć, ze wygląd przestałby mieć znaczenie...

Pozdrawiam :-)

17

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Marzyciel napisał/a:

To samo miałem napisać..
Skoro masz firmę, na pewno wiesz jak się ubierać itd.
Więc wygląd faceta można zmienić to nie jest problem.
Gorzej z charakterem, więc decyzja nalezy do Ciebie...

Ale to bardzo trudna decyzja, w przeciwnym razie nie pytałabym Was o radę....

18

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Wolisz wrócic do tych atrakcyjnych pustaków?
Może gdzies czeka na Ciebie "ładniejszy" typ, a może nie, wybór należy do Ciebie smile

19

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Tendre77 napisał/a:

Moira77 wiem co czujesz, niby mówi się, że to kobiety lecą na kasę, ale niestety bardzo często dotyczy to mężczyzn...
wizualność jest ważna i uważam, że twój przyjaciel naciągnął bardzo mocno rzeczywistość wstawiając nieaktualne lub retuszowane zdjęcie /skor rzeczywistość tak bardzo się robiega z fotkę/, pomimo że częściej to kobietom zależy na tym looku..
to on powinien się wstydzić swojego małego podstępu...
a jesteś pewna, że faktycznie byłabyś przy nim ustawiona? masz pewność co do jego sytuacji materialnej? myślisz, że chciałby dzielić się z tobą swoim dorobkiem? Żeby nie było, że nie tylko strona wizualna szwankuje...
ja też bym chciała mieć parnera... /co za wyświechtane ostatnio słowo/... po prostu chcę kogoś kto nie będzie mnie prześcigał, ani kogoś kogo musiałabym ciągnąć, chcę faceta który dorównuje mi kroku we wszystkim... i myślę, że tobie o kogoś takiego chodziło...
a z tym spotkaniem to też radzę spotkanie w neutralnym miejscu - zawsze możesz wrocić do bezpiecznego domu i mieć gwarancję, że nikt niepożądany pod oknem nie będzie Ci wystawał...

No właśnie chyba trafiłaś w sedno. Mi nie zależy na jego dorobku - mam własny , on nie jest jakiś bogaty , normalnie pracuje , nieco lepiej zarabia. Ja chciałam tylko podkreślić, że on nie jest lekkoduchem, ale ustabilizowanym człowiekiem. Mi zależy na zaufaniu, przyjaźni, partnerstwie ,stabilizacji  emocjonalnej. Najbardziej jednak szukam kogoś, kto byłby dla mnie oparciem, przy nim miałabym na pewno tę wygodę , że nie musiałabym się o wszystko troszczyć sama i pracować po 13-14 godzin na dobę, prawie 7 dni w tygodniu. Mogłabym zredukować liczbę zleceń , pracować bez stresu, wiedząc , że on zajmie się resztą. Lubię wyzwania i z pewnością bardziej wolałabym inteligentnego i przystojnego partnera, kogoś od kogo mogłabym się jeszcze uczyć.
Spotykałam się kiedyś z pewnym bardzo przystojnym panem doktorem - wymagał ode mnie żebym skakała jak mi zagra , on ma czas to się spotykamy . Nie liczył się z moją pracą , nie szanował mojego czasu, bo w końcu to on jest panem doktorem, a ja zwykła Polka z jakąś tam firmą , która przecież może ulec jego zachciankom. Ciężko jest znaleźć człowieka do życia...

20

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Możliwe że mnie zakrzyczycie, ale ja przyczepię się do jednej kwestii: autorka opisując poznanego pana,chce być kulturalna i powtarza "wygląda jak rolnik,sic!" wstydziła się napisać "wieśniak"? mój maż też pochodzi "ze wsi" kiedy zamieszkaliśmy razem,ja mu radziłam jak ma się ubierać by wyglądać dobrze, jak i co do czego ubierać, (słynne białe skarpety,do czarnych lakierek) I nie uważam że go "zmieniłam" jest nadal tym facetem którego pokochałam. Po jego nieżonatych braciach widzę, że nadal maja  "wiejski styl ubierania" a teściowa załamuje ręce "że zostaną starymi kawalerami,pomimo że tak stara się ich wyswatać" Co do tego pana,wszystkie z góry zakładacie że facet chce jej kasy,że działa wyrachowanie. Mnie się wydaje że gdyby to była prawda,to facet postarałby się wyglądać jak z żurnala,chyba nie myślicie że ja chciał wziaść na litość" bo ja taki biedny,na ubranie nawet nie mam." Najprawdopodobniej facet nie umie się ubrać, to może być powód że jest sam, a zdjęcie>może nie miał innego? nie tłumaczę go, po prostu, nie przyszło mu do głowy by posłać aktualne zdjęcie.

21

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
vinnga napisał/a:

Nie, nie i jeszcze raz nie związkom, w którym od początku warunkiem koniecznym jest zmienianie drugiej osoby!

Inną sprawą jest to, czy ty, autorko, nie za szybko wysnułaś sobie wizję życia u boku tego człowieka? Przecież Ty go nawet nie znasz! Skąd wiesz, czy u jego boku żyłabyś jak księżniczka?  Na pewno nie możesz po jednym spotkaniu WIEDZIEĆ, że to wspaniały człowiek.

Są dwie możliwości: albo od razu go sobie odpuść, albo daj sobie czas na lepsze poznanie tego człowieka. Może on się tak wystroił jednorazowo (np. miał w walizce galowy strój, ale mu walizkę po drodze ukradli?)? Może jego charakter okaże się na tyle pociągający, ze zaczniesz łaskawiej patrzeć na jego fizyczność? Unikaj jednak patrzenia na niego przez pryzmat swoich wcześniejszych doświadczeń. To, że przystojni mężczyźni są szujami to głupi stereotyp. Tak samo głupi jak to, że wygląd nie jest ważny. I tak samo głupi jak to, że kobieta w dojrzałym wieku nie powinna mieć wymagań co do potencjalnego partnera.

Możesz znajomość kontynuować i czekać na rozwój wypadków i uporządkowanie własnych emocji, ale staraj się obserwować i być obiektywna, bo na razie mam wrażenie, że ten mężczyzna i Wasz potencjalny związek jest bardziej oparty na twojej wyobraźni niż na faktycznym stanie rzeczy...

Mam wrażenie , że ja sobie chyba zbyt wiele wysnułam tych wizji. Na dodatek się ich czepiłam i chciałam w nie wierzyć. Masakra, sama nie umiem się uplasować w tej historii. Z drugiej strony , ja nie szufladkuję ludzi , a faktem jest, że przystojny mężczyzna zazwyczaj jest arogancki i zarozumiały , wie , ze nie ma potrzeby się starać o kobietę , bo sama przyleci. Zazwyczaj ci ładni panowie mają za sobą już tego typu doświadczenia i są pewni swego. Ja mieszkam zagranicą , gdzie wszystko podyktowane jest zabawą i przygodą ,a świat mam wrażenie na du***ie jest oparty. Ciepły i dobry człowiek to wręcz towar deficytowy. Poza moim znajomym, nie poznałam tutaj przez te wszystkie lata nikogo podobnego.

22

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

hmmm...
wiec szukasz partnera czy wspolnika?

Jestem zdania , ze nic z tego nie bedzie.Ze zwiazku znaczy sie.
Nie przeskoczysz tego, ze go po prostu nie akceptujesz.

23

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Tak ogólnie to jesteście wspaniali :-) Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, na pewno pomogą mi tą sprawę jakoś poukładać, mam nadzieję.
Samisam, ja Ciebie bardzo przepraszam, ja nie mam nic do rolników, napisałam tak, bo tak mi się on skojarzył. Ludzie żyjący na wsi po prostu mają inne wartości niż my z miasta. Ubiór podejrzewam, jest najmniejszym ich zmartwieniem. On na pewno mojej kasy nie chce, bo o tym , ze mam własną firmę powiedziałam mu bardzo niedawno. Celowo unikałam tego tematu, żeby znowu nie trafić na pasożyta. Przeciwnie, to on przywiózł mi piękne kwiaty, jakieś wyszukane szwajcarskie bombonierki i mojemu synowi całą furę różnych prezentów , aż nieprzyjemnie było je przyjąć , bo moim zdaniem przesadził i wcale na to nie liczyłam. Ja nie szukam też faceta z kasą, bo jak już wspomniałam zarabiam własną , większym problemem jest dla mnie estetyka wyglądu, już nawet nie ubrania. Mężczyzna nie musi być wcale ładny czy jakiś wyszukany ale dlaczego właśnie on mnie tak wykiwał i wysłał nieaktualne zdjęcie ??? Nie wiem, ale jak dla mnie w związku powinna być też namiętność i pożądanie. Cielesność też jest ważnym aspektem i nie ma się co czarować. Patrząc na niego, niestety nie odczuwam żadnego pożądania . Czuję ciepło i dobroć ale niestety też nic ponadto...Stąd moja rozterka.

24

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Zazwyczaj ci ładni panowie mają za sobą już tego typu doświadczenia i są pewni swego. Ja mieszkam zagranicą , gdzie wszystko podyktowane jest zabawą i przygodą ,a świat mam wrażenie na du***ie jest oparty. Ciepły i dobry człowiek to wręcz towar deficytowy. Poza moim znajomym, nie poznałam tutaj przez te wszystkie lata nikogo podobnego.

Ja bym się zastanowiła nad tymi słowami, nad twoimi potrzebami i priorytetami. Sama rok temu miałam podobny dylemat, mój obecny partner nie podobał mi się fizycznie, nie było motyli, jak się okazuje, z jego strony też nie. Ale stopniowo, w miarę spotkań, pokochaliśmy się. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Niedoskonałości wyglądu zeszły na drugi plan, a od początku spodobał mi się jego charakter, słowność, inteligencja, poczucie humoru, zorganizowanie, pracowitość, wiele wspólnych zainteresowań... No ale w ogóle nie tworzyłam scenariuszy na dalsze życie, a tu proszę, mieszkamy razem i jest świetnie smile W codziennym życiu nie zwracam uwagi na jego fizyczność, hmm, a może inaczej, pokochałam go całego, z całym dobrodziejstwem inwentarza i nie ciągnie mnie do żadnych innych przystojniaków, nie rozglądam się za innymi, jak to przewidywały czarne scenariusze, bo pojawiła się cudowna namiętność, która wynikła raczej z czegoś głębszego niż tylko fizyczne zauroczenie.

Ale sama musisz oczywiście zdecydować, wg niektórych musi być ta iskra, te motyle od początku, u mnie one pojawiły się później, więc może daj mu szansę - na wzajemne poznanie się, bez deklaracji, bez angażowania się? Choć wiadomo, nie możesz się też zmuszać jeśli facet kompletnie cię odrzuca.

25

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Tak ogólnie to jesteście wspaniali :-) Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, na pewno pomogą mi tą sprawę jakoś poukładać, mam nadzieję.
Samisam, ja Ciebie bardzo przepraszam, ja nie mam nic do rolników, napisałam tak, bo tak mi się on skojarzył. Ludzie żyjący na wsi po prostu mają inne wartości niż my z miasta. Ubiór podejrzewam, jest najmniejszym ich zmartwieniem. On na pewno mojej kasy nie chce, bo o tym , ze mam własną firmę powiedziałam mu bardzo niedawno. Celowo unikałam tego tematu, żeby znowu nie trafić na pasożyta. Przeciwnie, to on przywiózł mi piękne kwiaty, jakieś wyszukane szwajcarskie bombonierki i mojemu synowi całą furę różnych prezentów , aż nieprzyjemnie było je przyjąć , bo moim zdaniem przesadził i wcale na to nie liczyłam. Ja nie szukam też faceta z kasą, bo jak już wspomniałam zarabiam własną , większym problemem jest dla mnie estetyka wyglądu, już nawet nie ubrania. Mężczyzna nie musi być wcale ładny czy jakiś wyszukany ale dlaczego właśnie on mnie tak wykiwał i wysłał nieaktualne zdjęcie ??? Nie wiem, ale jak dla mnie w związku powinna być też namiętność i pożądanie. Cielesność też jest ważnym aspektem i nie ma się co czarować. Patrząc na niego, niestety nie odczuwam żadnego pożądania . Czuję ciepło i dobroć ale niestety też nic ponadto...Stąd moja rozterka.

nie musisz mnie przepraszać smile po prostu uderzyły mnie te słowa,ale nie obraziły. Mojego męża poznałam jak już pracował "w mieście",jego bracia nadal mieszkają na wsi,(1-48l,2-40,mój maż jest pośrodku tongue) starszy "ożenił" się z butelka,a młodszy jeździ po wsiach gdzie mu mama albo sąsiedzi powiedzą ze "jest tam panna na wydaniu"poważnie! swaty jeszcze egzystują w Polsce big_smile. Ja swojego posta pisałam bardziej do forumowiczek jak do ciebie,bo zaskoczyło mnie jak od razu posadziły go o chęć wykorzystania. Jeżeli chodzi o pociąg fizyczny, to masz prawdę,ciężko być z kimś do kogo nie czuje się nic,albo wręcz na odwrót. Musisz sama zastanowić się,czy jesteś w stanie ta niechęć jakoś przekonać i dać mu szansę, czy jednak odpuścić sobie. Moja mama zawsze radziła mi, bym na kartce wypisywała plusy i minusy danego problemu, wtedy jaśniej widzisz rozwiązanie.

26

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Moira77 szukaj dalej faceta:) Skoro moja mama znalazła w miarę przyzwoitego (znalazłabym jakieś wady, ale to nie ja z nim jestem) to TY tym bardziej (jesteś od Niej młodsza). Nie ma sensu być z kimś na siłe.

27

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Monika1979 napisał/a:

Witaj Moira77.

Czytając Twoją "rozterkę" jakbym czytała o samej sobie. Jesteśmy w podobnym wieku-mam 33 lata i 10-letniego syna, którego również wychowuję samotnie. Na codzień rutyna - praca-dom i tak w kółko. Też miałam nieudane związki tak jak Ty - albo "wyrośnięci gówniarze", którzy woleli trzymać się spódnicy mamusi, a ja byłam maskotką do przytulania i czego innego od czasu do czasu albo faceci, którzy po prostu chcieli żyć, mieszkać itd. moim kosztem - jednym słowem sami nieudacznicy. Zwykle nie patrzyłam szczególnie na wygląd, sama jestem ani piękna ani brzydka, podobno nawet dość atrakcyjna. Zaczęłam poznawać facetów w podobny sposób jak Ty. I miałam ten sam problem - jak ktoś w miarę normalnie wyglądał to okazywało się, że raczej wrażeń i przygód szuka, a jak totalny brzydal to szukał miłości, związku itd. Wiem, że to głupie, że ocenia się ludzi po wyglądzie, ale nie miałam ochoty kontynuować znajomości. Nie potrafiłabym za wszelką cenę być z kimś, od kogo mnie odpycha, chociaż ten ktoś by bardzo chciał. To niedobre dla jednej i drugiej strony - krzywdzi się i siebie i jego. Nie musisz się do tego zmuszać na siłę. Nie wiem jak Ty postąpisz, ale ja to pisałam wprost "Przepraszam, ale nie jesteś w moim typie". Pozdrawiam.

Ale powiedz mi jak ja mam jemu to napisać ? Spotkaliśmy się już przecież , nie oceniłam go na podstawie zdjęcia tylko na podstawie rzeczywistości.  Zdjęcie było jak już pisałam , nawet do przyjęcia, żaden tam królewicz , bo też nie takiego szukam , ale mogło być.

28

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Nie można robić nic na siłę. Jeżeli ten facet cię rozczarował i zupełnie nie widzisz się obok niego, a już najbardziej w łóżku, to nie ma co się zmuszać. Ja też mam kilka typów mężczyzn, którzy za nic w świecie mnie nie kręcą. Przecież do faceta, który zupełnie ci się nie podoba, ani nie jest w twoim guście nawet nie chce się przytulać!

29

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Moira77 nie musisz mu mówić dowidzenia... możesz zaproponować przyjaźń, znajomość, powiedzieć, że jest fantastycznym człowiekiem, ale nie ma między wami chemii - myślę, że zrozumie... a jeżeli nie to będziesz miała problem z głowy...
a może jednak po jakimś czasie tak jak w przypadku jednej z koleżanek zaiskrzy, albo poznasz kogoś innego... uważam, że warto otaczać się wartościowymi, dobrymi ludźmi niekoniecznie z powodów seksualnych smile

30

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Bez urazy Tendre77, ale nie ma przyjażni między kobietą a mężczyzną. ZWŁASZCZA, że "Rolnik" smali do autorki cholewki. Jeśli Jej się on nie podoba i Jej nie pociaga to PASZOŁ WON! smile Nie ma co liczyć, że może motyle się pojawią, a może od razu zdechną w brzuchu?

31

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Haha Grudka Ty to jesteś brutalka smile
przyjaźń to może zbyt szumnie powiedziane, jeżeli facet faktycznie liczy tylko na związek, to nie ma siły trzeba to zakończyć, ale ja na każdego faceta, którego lubię nie patrzę jak na potencjalnego kandydata... o tym mówiłam smile

32

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
samisam napisał/a:
Moira77 napisał/a:

Tak ogólnie to jesteście wspaniali :-) Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, na pewno pomogą mi tą sprawę jakoś poukładać, mam nadzieję.
Samisam, ja Ciebie bardzo przepraszam, ja nie mam nic do rolników, napisałam tak, bo tak mi się on skojarzył. Ludzie żyjący na wsi po prostu mają inne wartości niż my z miasta. Ubiór podejrzewam, jest najmniejszym ich zmartwieniem. On na pewno mojej kasy nie chce, bo o tym , ze mam własną firmę powiedziałam mu bardzo niedawno. Celowo unikałam tego tematu, żeby znowu nie trafić na pasożyta. Przeciwnie, to on przywiózł mi piękne kwiaty, jakieś wyszukane szwajcarskie bombonierki i mojemu synowi całą furę różnych prezentów , aż nieprzyjemnie było je przyjąć , bo moim zdaniem przesadził i wcale na to nie liczyłam. Ja nie szukam też faceta z kasą, bo jak już wspomniałam zarabiam własną , większym problemem jest dla mnie estetyka wyglądu, już nawet nie ubrania. Mężczyzna nie musi być wcale ładny czy jakiś wyszukany ale dlaczego właśnie on mnie tak wykiwał i wysłał nieaktualne zdjęcie ??? Nie wiem, ale jak dla mnie w związku powinna być też namiętność i pożądanie. Cielesność też jest ważnym aspektem i nie ma się co czarować. Patrząc na niego, niestety nie odczuwam żadnego pożądania . Czuję ciepło i dobroć ale niestety też nic ponadto...Stąd moja rozterka.

nie musisz mnie przepraszać smile po prostu uderzyły mnie te słowa,ale nie obraziły. Mojego męża poznałam jak już pracował "w mieście",jego bracia nadal mieszkają na wsi,(1-48l,2-40,mój maż jest pośrodku tongue) starszy "ożenił" się z butelka,a młodszy jeździ po wsiach gdzie mu mama albo sąsiedzi powiedzą ze "jest tam panna na wydaniu"poważnie! swaty jeszcze egzystują w Polsce big_smile. Ja swojego posta pisałam bardziej do forumowiczek jak do ciebie,bo zaskoczyło mnie jak od razu posadziły go o chęć wykorzystania. Jeżeli chodzi o pociąg fizyczny, to masz prawdę,ciężko być z kimś do kogo nie czuje się nic,albo wręcz na odwrót. Musisz sama zastanowić się,czy jesteś w stanie ta niechęć jakoś przekonać i dać mu szansę, czy jednak odpuścić sobie. Moja mama zawsze radziła mi, bym na kartce wypisywała plusy i minusy danego problemu, wtedy jaśniej widzisz rozwiązanie.

Ja tam uwazam, ze wiesniak to stan umyslu. Co do wygladu - jest wazny choc troche. Podejrzewam, ze Twoj maz nie wygladal dla Ciebie odpychajaco.
Moira77, jak masz rozterki to daj sobie czas. Jesli za dwa tygodnie nadal bedziesz uwazala, ze faceta nie dotkniesz kijkiem przez szmatke, to uciekaj.

33

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Grudka napisał/a:

Bez urazy Tendre77, ale nie ma przyjażni między kobietą a mężczyzną. ZWŁASZCZA, że "Rolnik" smali do autorki cholewki. Jeśli Jej się on nie podoba i Jej nie pociaga to PASZOŁ WON! smile Nie ma co liczyć, że może motyle się pojawią, a może od razu zdechną w brzuchu?

hahhaha 100% prawdy smile

34

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Moira77 ja jestem teraz w podobnej sytuacji jak Ty. Mam trochę więcej lat niż Ty ,ale spotkałam teraz na swojej drodze mężczyznę, który nie jest w moim typie a ma trochę więcej zalet, których nie mieli moi poprzedni mężczyźni....... Żyłam przez ostatnie 20 lat z bardzo przystojnymi mężczyznami wszyscy wyglądali jak z przysłowiowego żurnala........i teraz nie wiem czy się "przełamię"....jest strasznie ciężko....chyba jednak nie dam rady........i może zostanę przez to sama...... bo tak jak napisałaś z ładnej miski się nie najesz...Tylko jak poczuć pociąg seksualny do kogoś kto ma odrażający przeogromny brzuch????? Nie wiem jak to zrobić...i w ogóle czy można się zmusić....

35

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
zakłamani napisał/a:

Moira77 ja jestem teraz w podobnej sytuacji jak Ty. Mam trochę więcej lat niż Ty ,ale spotkałam teraz na swojej drodze mężczyznę, który nie jest w moim typie a ma trochę więcej zalet, których nie mieli moi poprzedni mężczyźni....... Żyłam przez ostatnie 20 lat z bardzo przystojnymi mężczyznami wszyscy wyglądali jak z przysłowiowego żurnala........i teraz nie wiem czy się "przełamię"....jest strasznie ciężko....chyba jednak nie dam rady........i może zostanę przez to sama...... bo tak jak napisałaś z ładnej miski się nie najesz...Tylko jak poczuć pociąg seksualny do kogoś kto ma odrażający przeogromny brzuch????? Nie wiem jak to zrobić...i w ogóle czy można się zmusić....

Zakłamani... tak strasznie się cieszę, że napisałaś, myślę, że Ty najlepiej mnie zrozumiesz :-) Ja do tej pory nie wiem co mam robić, przez ostatnie dwa dni nieco ukróciłam nasze kontakty( telefony, smsy, maile) wywinęłam się pracą , wiem też , że długo tak nie pociągnę , bo on idiotą nie jest - ileż można mieć terminów i pracy. Ja to już o niczym innym nie potrafię myśleć i szlag mnie trafia. Zbyt wiele złego przeszłam, żeby nie wiedzieć jakie są prawdziwe wartości w życiu. Łóżko póki co nie jest u nas tematem, ale pewnie z czasem by było i to nie do uniknięcia , no i co dalej ??? Zawsze miałam facetów, na widok lub myśl których robiło mi się ciepło. Pociąg seksualny jest dla mnie bardzo ważnym tematem, bez tego to ja sobie nie wyobrażam harmonijnego, dobrego związku. Dla mnie coś musi być w drugim człowieku i nie musiałaby to być wcale taki facet z żurnala , ale nie wiem...może oczy, jego wzrok, uśmiech, twarz , dłonie ...a tutaj nic, nada, zero ....Przecież ja tak nie dam rady. Wiem dobrze, że stracę bardzo wartościowego człowieka, ale powiedz mi jak ja mam się przemóc? Cały czas spełniać tylko powinność partnerską to też nie rozwiązanie. Boję się również, że któregoś dnia mogłabym nie wytrzymać i zdradzić go , a to nie w moim stylu, nigdy tego nie robiłam, ale też nigdy potrzeby nie miałam. Napisz mi proszę , może wspólnie coś wymyślimy ?

36

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Grudka napisał/a:

Bez urazy Tendre77, ale nie ma przyjażni między kobietą a mężczyzną. ZWŁASZCZA, że "Rolnik" smali do autorki cholewki. Jeśli Jej się on nie podoba i Jej nie pociaga to PASZOŁ WON! smile Nie ma co liczyć, że może motyle się pojawią, a może od razu zdechną w brzuchu?

Mocna jesteś Grudka :-))))))

37

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

W Twojej sytuacji widzę w pewnym sensie odbicie swojej. Tylko, że ja trwam w takim związku dość długo. On jest inteligentny, dobry, mamy wspólne zainteresowania. Tylko właśnie nie ma tego czegoś... nie ma chemii. Niedawno poznałam w pracy pewnego mężczyznę, który mnie totalne zauroczył, fizycznie także. Oczywiście nie utrzymuję z nim kontaktu, chce być lojalna wobec partnera. Tylko, że ta sytuacja uświadomiła mi, że może za jakiś czas pojawić się ktoś, kto poruszy mnie do głębi, samą rozmową, gestem, flirtem, spojrzeniem, swoją atrakcyjnością fizyczną - nie mówię tu od razu o seksie.

I tak sobie trwamy - ja z nim, bo jest dobrym człowiekiem, a on ze mną, bo mam poukładane w głowie. Brzmi bardziej jak przyjaźń, a nie jak związek. Tylko le to potrwa, tego nie wie nikt.

Życzę Ci mądrych decyzji  i pozdrawiam serdecznie:)

38

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

A on o tym wie?

39

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Marzyciel napisał/a:

A on o tym wie?

Wie. Myślę, że działa to na zasadzie jakiegoś głupiego wyparcia problemu, który poruszany wiele razy, w końcu się przejadł. Mam wrażenie, że on nie wierzy w to, że mogłabym odejść.

40 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-26 20:17:51)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:
zakłamani napisał/a:

Moira77 ja jestem teraz w podobnej sytuacji jak Ty. Mam trochę więcej lat niż Ty ,ale spotkałam teraz na swojej drodze mężczyznę, który nie jest w moim typie a ma trochę więcej zalet, których nie mieli moi poprzedni mężczyźni....... Żyłam przez ostatnie 20 lat z bardzo przystojnymi mężczyznami wszyscy wyglądali jak z przysłowiowego żurnala........i teraz nie wiem czy się "przełamię"....jest strasznie ciężko....chyba jednak nie dam rady........i może zostanę przez to sama...... bo tak jak napisałaś z ładnej miski się nie najesz...Tylko jak poczuć pociąg seksualny do kogoś kto ma odrażający przeogromny brzuch????? Nie wiem jak to zrobić...i w ogóle czy można się zmusić....

Zakłamani... tak strasznie się cieszę, że napisałaś, myślę, że Ty najlepiej mnie zrozumiesz :-) Ja do tej pory nie wiem co mam robić, przez ostatnie dwa dni nieco ukróciłam nasze kontakty( telefony, smsy, maile) wywinęłam się pracą , wiem też , że długo tak nie pociągnę , bo on idiotą nie jest - ileż można mieć terminów i pracy. Ja to już o niczym innym nie potrafię myśleć i szlag mnie trafia. Zbyt wiele złego przeszłam, żeby nie wiedzieć jakie są prawdziwe wartości w życiu. Łóżko póki co nie jest u nas tematem, ale pewnie z czasem by było i to nie do uniknięcia , no i co dalej ??? Zawsze miałam facetów, na widok lub myśl których robiło mi się ciepło. Pociąg seksualny jest dla mnie bardzo ważnym tematem, bez tego to ja sobie nie wyobrażam harmonijnego, dobrego związku. Dla mnie coś musi być w drugim człowieku i nie musiałaby to być wcale taki facet z żurnala , ale nie wiem...może oczy, jego wzrok, uśmiech, twarz , dłonie ...a tutaj nic, nada, zero ....Przecież ja tak nie dam rady. Wiem dobrze, że stracę bardzo wartościowego człowieka, ale powiedz mi jak ja mam się przemóc? Cały czas spełniać tylko powinność partnerską to też nie rozwiązanie. Boję się również, że któregoś dnia mogłabym nie wytrzymać i zdradzić go , a to nie w moim stylu, nigdy tego nie robiłam, ale też nigdy potrzeby nie miałam. Napisz mi proszę , może wspólnie coś wymyślimy ?

Ja na samą myśl o łóżku różne wymyślam preteksty żeby Broń Boże do niego nie doszło....to jest trochę chore, bo pogadać z nim mogę i nawet te rozmowy mogą być ale widzę, że On chce więcej niż rozmowy, na pewno chce więcej.....no a ja nie umiem sobie w ogóle tego wyobrazić, wiem że nawet ledwo jestem w stanie z nim  iść przez miasto.....idę taka skrępowana, wydaje mi się że wszyscy się na nas patrzą....a nawet zauważyłam raz coś dziwnego...poszłam z nim do restauracji i serio widziałam jak nagle wszyscy faceci zaczęli się na nas patrzeć, no nie wiem chyba że ja jakaś przewraźliwiona jestem.....ale wątpię....no bo On taki duży...i mimo że nie tak dużo starszy jest ode mnie twarz taka stara, no wyglądam z nim jak ojciec z córką...Szczerze mówiąc ja raczej się wycofam, zrezygnuję....trudno dalej będę nie miała tak za bardzo lekko w życiu  i może zostanę już na zawsze nawet sama bo Ci z żurnala mi pouciekali co dziennie do mnie dzwoni no nawet fajnie rozmawia, chociaż Ci przystojniacy podobnie "mówili"....łudzę się że może ten by mi nie zwiał, bo nie jest za piękny....no nie wiem czy to jest gwarancja....ja chyba nie dam radę.....to jest nie do pokonania myślę...a Ty Moira77 myślisz, że dasz radę???? bo w sumie to jest "poświęcenie"....tzn. moi przystojniacy byli biedni jak myszy kościelne, no ten się w porównaniu z nimi czuje bardzo dobrze tak jakby był James Bond, no wiadomo pieniądz dodaje pewności mężczyźnie....ale ja nie mam zamiaru się "sprzedać"....to jest nie dla mnie....ja potrzebuje czuć chemię w związku...pociąg fizyczny ja muszę też czuć.

41

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
naami napisał/a:

W Twojej sytuacji widzę w pewnym sensie odbicie swojej. Tylko, że ja trwam w takim związku dość długo. On jest inteligentny, dobry, mamy wspólne zainteresowania. Tylko właśnie nie ma tego czegoś... nie ma chemii. Niedawno poznałam w pracy pewnego mężczyznę, który mnie totalne zauroczył, fizycznie także. Oczywiście nie utrzymuję z nim kontaktu, chce być lojalna wobec partnera. Tylko, że ta sytuacja uświadomiła mi, że może za jakiś czas pojawić się ktoś, kto poruszy mnie do głębi, samą rozmową, gestem, flirtem, spojrzeniem, swoją atrakcyjnością fizyczną - nie mówię tu od razu o seksie.

I tak sobie trwamy - ja z nim, bo jest dobrym człowiekiem, a on ze mną, bo mam poukładane w głowie. Brzmi bardziej jak przyjaźń, a nie jak związek. Tylko le to potrwa, tego nie wie nikt.

Życzę Ci mądrych decyzji  i pozdrawiam serdecznie:)

Naami ja Ciebie doskonale rozumiem, bo sama teraz znalazłam się w takiej sytuacji , ale Tobie , a jestem znacznie starsza od Ciebie to odradzałabym taki układ. Masz całe życie przed sobą i musisz się wyszaleć , poznać świat i ludzi, a nie tkwić w tak sensownie uzasadnionym układzie. Najważniejsze jednak żeby Tobie było dobrze z tym , reszta nie jest istotna. Mimo tego namawiam Cię do życia Życia ;-)

Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

42

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Zakłamani u mnie jest identycznie. W sobotę zaprosił mnie i mojego syna na kolację, chcieliśmy pójść do mojego ulubionego Greka , wywinęłam się bólem głowy. Zamówiliśmy jedzenie do domu. Chyba bym padła ze wstydu, mnie tutaj dużo ludzi zna, jakoś nie wyobrażam sobie wyjść z nim do restauracji ani gdziekolwiek indziej. Straszne to , prawda ? Zawsze paradowałam się dumna jak gęś z przystojniakami a tutaj - taka degradacja.
Po gwarancję to chyba trzeba do Media Markt :-) Nikt inny Ci jej nie da, cząstkowe ryzyko zawsze zostaje. U mnie to jest tak, że ja już zwyczajnie jestem zmęczona samotnością. Wszystko jest na mojej głowie, czasu prywatnego to ja już wcale nie mam. Od trzech lat nie miałam dnia wolnego i czuję jak się wypalam. Przy nim mogłabym odetchnąć, pracować bardziej dla przyjemności, nie zadręczać się tak. W ubiegłą sobotę on wyciągnął naczynia ze zmywarki i nastawił kawę. Zanim wstałam to już wszystko było gotowe. Wiesz jaka to dla mnie była ulga , móc raz rano nie pchać głowy do tego potwora w poszukiwaniu naczyń i dostać kawę pod sam nos...
No własnie , ja tak samo walczę z tymi pytaniami i nie wiem co mam robić. Może zostawię to w cholerę i niech się dzieje co chce , albo wybuchnę i zakończę tę znajomość. U mnie nie chodzi o pieniądze, tylko bardziej o wsparcie i pomoc drugiego człowieka, trochę się boję , że któregoś dnia moje baterie całkowicie się wyczerpią i wtedy nic mi nie pozostanie...

43 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-27 12:22:35)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Zakłamani u mnie jest identycznie. W sobotę zaprosił mnie i mojego syna na kolację, chcieliśmy pójść do mojego ulubionego Greka , wywinęłam się bólem głowy. Zamówiliśmy jedzenie do domu. Chyba bym padła ze wstydu, mnie tutaj dużo ludzi zna, jakoś nie wyobrażam sobie wyjść z nim do restauracji ani gdziekolwiek indziej. Straszne to , prawda ? Zawsze paradowałam się dumna jak gęś z przystojniakami a tutaj - taka degradacja.
Po gwarancję to chyba trzeba do Media Markt :-) Nikt inny Ci jej nie da, cząstkowe ryzyko zawsze zostaje. U mnie to jest tak, że ja już zwyczajnie jestem zmęczona samotnością. Wszystko jest na mojej głowie, czasu prywatnego to ja już wcale nie mam. Od trzech lat nie miałam dnia wolnego i czuję jak się wypalam. Przy nim mogłabym odetchnąć, pracować bardziej dla przyjemności, nie zadręczać się tak. W ubiegłą sobotę on wyciągnął naczynia ze zmywarki i nastawił kawę. Zanim wstałam to już wszystko było gotowe. Wiesz jaka to dla mnie była ulga , móc raz rano nie pchać głowy do tego potwora w poszukiwaniu naczyń i dostać kawę pod sam nos...
No własnie , ja tak samo walczę z tymi pytaniami i nie wiem co mam robić. Może zostawię to w cholerę i niech się dzieje co chce , albo wybuchnę i zakończę tę znajomość. U mnie nie chodzi o pieniądze, tylko bardziej o wsparcie i pomoc drugiego człowieka, trochę się boję , że któregoś dnia moje baterie całkowicie się wyczerpią i wtedy nic mi nie pozostanie...

Powiem Ci prawdę Moira77, że mężczyzna który może pociągać seksualnie i nie tylko w ten sposób, też wyciągnie naczynia ze zmywarki i poda do łóżka kawę, mi wszyscy moi faceci podawali obiady, kawy, itd. a to że jest facet brzydki wcale nie jest gwarancją, że nie zdradzi, że będzie lepszy niż fajny facet.....brzydki też może zdradzać i mieć okropny charakter, szpetność nie jest gwarancją cudownego życia przy tym facecie....mi też o pieniądze nie chodzi, bo umiem sobie je sama zarobić.... Ja nie obawiam się że baterie moje się wyczerpią....i wiem,że prędzej czy później zdradzi się takiego faceta, nie ma mocnych...jeszcze się waham tak jak Ty Moira77 ale wątpię, że się przełamię....nie wiem już sama co mam robić....ale nie wierzę że nie skrzywdzi się takiego faceta, nawet gdyby był aniołem, chociaż zaznaczam brzydki facet to nie jest wcale gwarancja cudownego życia!!!!.

44 Ostatnio edytowany przez Elede (2012-01-27 15:13:38)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Chyba bym padła ze wstydu, mnie tutaj dużo ludzi zna, jakoś nie wyobrażam sobie wyjść z nim do restauracji ani gdziekolwiek indziej. Straszne to , prawda ? Zawsze paradowałam się dumna jak gęś z przystojniakami a tutaj - taka degradacja.

Hmm, jak dla mnie to straszne...Próbuję cię zrozumieć, ale jakoś nie mogę. Oprócz innych 'wymagań' potrzebujesz też faceta, żeby się dowartościować?

Znam z bliskiego otoczenia parę z długim dość już stażem małżeńskim, gdzie jest dość duża dysproporcja między kobietą (ona figura i uroda modelki, z wyższym wykształceniem w dobrze płatnym zawodzie), on - co tu mówić, brzydal po zawodówce. Tworzą szczęśliwą rodzinę, w nosie mając to, co inni mieli do powiedzenia na temat ich 'niedopasowania'. Więc tak też się da.Ale raczej u ciebie jakoś nie przewiduję takiego scenariusza.

Daj mu spokój, niech szuka kobiety, która go pokocha.

45 Ostatnio edytowany przez Sekreterz (2012-01-28 21:49:51)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Czesc

Dziewczyny nie oszukujcie sie , można iść na kompromis i najczęściej trzeba w wielu sprawach żeby z kimś zbudować dojrzały zwiazek.
Każdy kompromis jednak ma swoją granicę .
Znacie "Skrzypka na dachu" ?
Jest tam wlasnie to dobrze przedstawione kiedy Tevye odmawia Chava'ie błogosławieństwa małżeństwa  z Fyetka bo  on jest spoza żydowskiej wiary.
Tevye mimo ze wczesniej był bardzo elastyczny ze starszymi córkami tutaj mówi :
" jeżeli nagne sie tak bardzo to sie połamie" i mimo ze serce mu pęka mówi NIE.

Wygląd i atrakcyjność są  ważne  i jeżeli wasi faceci nie podobają sie tak bardzo ze aż wstydzić sie z nimi pokazać to taki zwiazek nie ma przyszłości koniec kropka.


Pozdrawiam

Ps
Zwiazek " pięknej i bestii" jest dobry w bajka w życiu to prawie niemożliwe ,choć pewnie są rzadkie wyjątki.

46 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-28 18:54:34)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Sekreterz napisał/a:

Czesc

Dziewczyny nie oszukujcie sie , można iść na kompromis i najczęściej trzeba w wielu sprawach żeby z kimś zbudować dojrzały zwiazek.
Każdy kompromis jednak ma swoją granicę .
Znacie "Skrzypka na dachu" ?
Jest tam wlasnie to dobrze przedstawione kiedy Tevye odmawia Chava'ie błogosławieństwa małżeństwa  z Fyetka bo  on jest spoza żydowskiej wiary.
Tevye mimo ze wczesniej był bardzo elastyczny ze starszymi córkami tutaj mówi :
" jeżeli nagne sie tak bardzo to sie połamie" i mimo ze serce mu pęka mówi NIE.

Wygląd i atrakcyjność są  ważne  i jeżeli wasi faceci nie podobają sie tak bardzo ze aż wstydzić sie z nimi pokazać to taki zwiazek nie ma przyszłości koniec kropka.


Pozdrawiam

Ps
Zwiazek " pięknej i bastii" jest dobry w bajka w życiu to prawie niemożliwe ,choć pewnie są rzadkie
wyjątki.

Dziękuję Sekreterz właśnie Twoja odpowiedź pomogła mi  utwierdzić się w przekonaniu, że chyba nie dam rady być z tym facetem mimo, że już właściwie "staję na rzęsach", żeby się do niego przekonać, no bo jest no jak Ktoś z innego świata........, no bo chce mi pokazać życie o jakim nawet nie śniłam......wiem, że tak jest...ja już sama nie wiem dalej co robić....no normalnie szok jak jest ciężko...

47

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Pomyśli po prostu jak Ty byś sie czuła w podobnej sytuacji.Facet jest z Toba ale zmusza sie bo go nie kręcisz i wstydzi sie z Toba pokazać?

Nie chcial bym jako facet dowiedzieć sie ze kobieta nie moze mnie znieśća jest tylko dlatego ze mną bo  czuje sie samotna i miala przykre doświadczenia z przystojniakami.

Jeżeli nie moze zaakceptować mnie całego to nie chcę żeby mnie wykorzystywala i zwodziła .Chce kobiety ktora bedzie kochać i nie bedzie mieć żadnych wątpliwości .Przynajmniej na początku smile

Ale jak to mówi sie na kursie dla biskupów : Diecezja należy do Ciebie smile

48

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Jaką Moira77 podjęłaś decyzję co do Twojego związku z tym niezbyt fajnie wyglądającym mężczyzną?? Ja już podjęłam nieodwołalnie decyzję, że nie zaczynam tego związku wcale, jednak nadal wolę być z normalnie wyglądającym facetem, nie koniecznie musi być "model" ale jednak coś musi mi się w nim podobać....

49

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
zakłamani napisał/a:

Jaką Moira77 podjęłaś decyzję co do Twojego związku z tym niezbyt fajnie wyglądającym mężczyzną?? Ja już podjęłam nieodwołalnie decyzję, że nie zaczynam tego związku wcale, jednak nadal wolę być z normalnie wyglądającym facetem, nie koniecznie musi być "model" ale jednak coś musi mi się w nim podobać....

Zakłamani , na początek przepraszam za dłuższą nieobecność. Przestawiali mi łącze na ISDN i coś się spaprało, 3 dni nie miałam neta ani telefonu .
Co do mojej decyzji , to nadal mam straszny bałagan w głowie, ale zebrałam się i rozmawiałam z nim wczoraj wieczorem. Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie jednak związku na odległość 600km. Bardzo rozsądnie sprawę uzasadniłam i zaproponowałam przyjaźń. Nie chciałam się wdawać w zbyt delikatny temat wyglądu, bo krawędź bardzo stroma i łatwo kogoś urazić, a tego nie chciałam. Łyknął temat, wiem , że jemu nie podoba się to co powiedziałam, ale się zgodził na takie rozwiązanie. Fajnie mi się z nim rozmawia, rozumiemy się dobrze, więc czemu miałabym rezygnować z takiego kolegi. Jeśli chodzi o związek z nim, no to nie dałabym jednak rady. Ja jednak muszę widzieć w mężczyźnie to coś , sama nie wiem co , ale musi urzekać i iskrzyć. Stara jestem i być może głupia , ale jednak jestem kobietą - samicą, i muszę mieć chemię, bo inaczej to związek byłby platoniczny. No więc Zakłamani, szukamy dalej , mam nadzieję, że Ty i ja znajdziemy w końcu kiedyś tego właściwego mężczyznę do życia, bo bycie samemu to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Zakłamani napisz jak to wyszło u Ciebie, jestem ciekawa, czy Twój znajomy  tak samo spokojnie przyjmie wiadomość jak mój. Ulgę czuję niesamowitą :-))))

Pozdrawiam serdecznie :-)

50

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Sekreterz napisał/a:

Pomyśli po prostu jak Ty byś sie czuła w podobnej sytuacji.Facet jest z Toba ale zmusza sie bo go nie kręcisz i wstydzi sie z Toba pokazać?

Nie chcial bym jako facet dowiedzieć sie ze kobieta nie moze mnie znieśća jest tylko dlatego ze mną bo  czuje sie samotna i miala przykre doświadczenia z przystojniakami.

Jeżeli nie moze zaakceptować mnie całego to nie chcę żeby mnie wykorzystywala i zwodziła .Chce kobiety ktora bedzie kochać i nie bedzie mieć żadnych wątpliwości .Przynajmniej na początku smile

Ale jak to mówi sie na kursie dla biskupów : Diecezja należy do Ciebie smile

Sekreterz.....no to Diecezja podjęta , czytaj wyżej :-)


Pozdrawiam!

51

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Hey
Widzialem co napisalas i ciesze się, ze poczulas ulgę .Ladnie tez sie zachowalas,delikatnie i taktownie.
Mysle ze znajdziesz odpowiedniego faceta i nie bedziesz mieć wątpliwość co do charakteru i wyglądu .
Trzymaj sie smile

Pozdrawiam

52

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Sekreterz napisał/a:

Hey
Widzialem co napisalas i ciesze się, ze poczulas ulgę .Ladnie tez sie zachowalas,delikatnie i taktownie.
Mysle ze znajdziesz odpowiedniego faceta i nie bedziesz mieć wątpliwość co do charakteru i wyglądu .
Trzymaj sie smile

Pozdrawiam

Trzymam się trzymam  :-))) No i właśnie przed chwilką udowodniłam sobie samej, że jednak zostałam zrobiona w bambusa, a podjęta przeze mnie decyzja jest jak najbardziej właściwa. Wystarczyło kliknąć we właściwości przesłanego zdjęcia i co zobaczyłam ??? Fotka ze stycznia 2004 roku, czyli bagatela 8 latek temu robiona , kiedy szanowny pan był w moim wieku ... Masakra, po co się robi takie rzeczy ? Ja jemu przecież też wysłałam aktualne zdjęcie, a nie takie kiedy byłam 10 kilo młodsza :-)
Facet zwyczajnie sam sobie zaszkodził , mógł przynajmniej nie naciskać na tak szybkie spotkanie, żeby zaserwować mi taki szok. No ale jak już wspomniałam czuję ulgę i znowu mi się papa uśmiecha .

Pozdrawiam :-)

53

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

I najważniejsze, że czujesz się dobrze i spójnie sama ze sobą, nie ma co się zmuszać wink powodzenia w poszukiwaniach

54 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-31 16:12:33)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:
zakłamani napisał/a:

Jaką Moira77 podjęłaś decyzję co do Twojego związku z tym niezbyt fajnie wyglądającym mężczyzną?? Ja już podjęłam nieodwołalnie decyzję, że nie zaczynam tego związku wcale, jednak nadal wolę być z normalnie wyglądającym facetem, nie koniecznie musi być "model" ale jednak coś musi mi się w nim podobać....

Zakłamani , na początek przepraszam za dłuższą nieobecność. Przestawiali mi łącze na ISDN i coś się spaprało, 3 dni nie miałam neta ani telefonu .
Co do mojej decyzji , to nadal mam straszny bałagan w głowie, ale zebrałam się i rozmawiałam z nim wczoraj wieczorem. Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie jednak związku na odległość 600km. Bardzo rozsądnie sprawę uzasadniłam i zaproponowałam przyjaźń. Nie chciałam się wdawać w zbyt delikatny temat wyglądu, bo krawędź bardzo stroma i łatwo kogoś urazić, a tego nie chciałam. Łyknął temat, wiem , że jemu nie podoba się to co powiedziałam, ale się zgodził na takie rozwiązanie. Fajnie mi się z nim rozmawia, rozumiemy się dobrze, więc czemu miałabym rezygnować z takiego kolegi. Jeśli chodzi o związek z nim, no to nie dałabym jednak rady. Ja jednak muszę widzieć w mężczyźnie to coś , sama nie wiem co , ale musi urzekać i iskrzyć. Stara jestem i być może głupia , ale jednak jestem kobietą - samicą, i muszę mieć chemię, bo inaczej to związek byłby platoniczny. No więc Zakłamani, szukamy dalej , mam nadzieję, że Ty i ja znajdziemy w końcu kiedyś tego właściwego mężczyznę do życia, bo bycie samemu to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Zakłamani napisz jak to wyszło u Ciebie, jestem ciekawa, czy Twój znajomy  tak samo spokojnie przyjmie wiadomość jak mój. Ulgę czuję niesamowitą :-))))

Pozdrawiam serdecznie :-)

Ok fajnie, że się odezwałaś....no cóż mój też jest i był na szczęście z daleka. Dzwonił do mnie co dziennie i dopóki to była rozmowa tylko przez telefon to było fajnie, bo się nie widzieliśmy....głos miał taki nawet na 30-40  latka a ma 50- lat, więc nie czułam, że rozmawiam z kimś parę tych latek starszym ode mnie....i takim z wielgachnym brzuchem. Kurde gdyby tak poszedł coś poćwiczyć na ten brzuch to tak ogólnie by było ok. bo charakter też może żadna rewelacja, no taki szczególnie dobry nie jest....ale zły też nie. Myślę, że to samo się "rozejdzie" po kościach....narazie to tak "wisi", taka znajomość telefoniczna bez oglądania się....muszę jednak podjąć "męską" decyzję, albo w lewo albo w prawo...a co u Ciebie? Cały czas się tylko zastanawiam, dlaczego jak razem kiedyś poszliśmy do kawiarni wszyscy się na nas patrzyli, serio....i żeby to kobiety zwracały na nas uwagę, ale zauważyłam że nie wiem czemu a sami faceci, tacy koło 30- tki i lekko po 30-tce.... przecież między nami jest tylko 11 lat różnicy wieku, to czemu taka była sensacja gdzie się z nim nie pojawiałam..... i nie jestem wcale przewrażliwiona...dziwne, że jak teraz chodzę sama to nie robię sensacji na ulicy i jeszcze to co mi powiedział, że wygląda jak mój dziadek a nie ojciec sad przecież nie jestem pierwszej młodości sad porażka...ja już nic z tego nie rozumiem,przecież 11 lat różnicy to nie jest taka tragedia....Dalej nie wiem co robić narazie to tylko telefon, czyli nic poważnego, ale na pewno tak bez celu nie dzwoni...

55

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
zakłamani napisał/a:
Moira77 napisał/a:
zakłamani napisał/a:

Jaką Moira77 podjęłaś decyzję co do Twojego związku z tym niezbyt fajnie wyglądającym mężczyzną?? Ja już podjęłam nieodwołalnie decyzję, że nie zaczynam tego związku wcale, jednak nadal wolę być z normalnie wyglądającym facetem, nie koniecznie musi być "model" ale jednak coś musi mi się w nim podobać....

Zakłamani , na początek przepraszam za dłuższą nieobecność. Przestawiali mi łącze na ISDN i coś się spaprało, 3 dni nie miałam neta ani telefonu .
Co do mojej decyzji , to nadal mam straszny bałagan w głowie, ale zebrałam się i rozmawiałam z nim wczoraj wieczorem. Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie jednak związku na odległość 600km. Bardzo rozsądnie sprawę uzasadniłam i zaproponowałam przyjaźń. Nie chciałam się wdawać w zbyt delikatny temat wyglądu, bo krawędź bardzo stroma i łatwo kogoś urazić, a tego nie chciałam. Łyknął temat, wiem , że jemu nie podoba się to co powiedziałam, ale się zgodził na takie rozwiązanie. Fajnie mi się z nim rozmawia, rozumiemy się dobrze, więc czemu miałabym rezygnować z takiego kolegi. Jeśli chodzi o związek z nim, no to nie dałabym jednak rady. Ja jednak muszę widzieć w mężczyźnie to coś , sama nie wiem co , ale musi urzekać i iskrzyć. Stara jestem i być może głupia , ale jednak jestem kobietą - samicą, i muszę mieć chemię, bo inaczej to związek byłby platoniczny. No więc Zakłamani, szukamy dalej , mam nadzieję, że Ty i ja znajdziemy w końcu kiedyś tego właściwego mężczyznę do życia, bo bycie samemu to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Zakłamani napisz jak to wyszło u Ciebie, jestem ciekawa, czy Twój znajomy  tak samo spokojnie przyjmie wiadomość jak mój. Ulgę czuję niesamowitą :-))))

Pozdrawiam serdecznie :-)

Ok fajnie, że się odezwałaś....no cóż mój też jest i był na szczęście z daleka. Dzwonił do mnie co dziennie i dopóki to była rozmowa tylko przez telefon to było fajnie, bo się nie widzieliśmy....głos miał taki nawet na 30-40  latka a ma 50- lat, więc nie czułam, że rozmawiam z kimś parę tych latek starszym ode mnie....i takim z wielgachnym brzuchem. Kurde gdyby tak poszedł coś poćwiczyć na ten brzuch to tak ogólnie by było ok. bo charakter też może żadna rewelacja, no taki szczególnie dobry nie jest....ale zły też nie. Myślę, że to samo się "rozejdzie" po kościach....narazie to tak "wisi", taka znajomość telefoniczna bez oglądania się....muszę jednak podjąć "męską" decyzję, albo w lewo albo w prawo...a co u Ciebie? Cały czas się tylko zastanawiam, dlaczego jak razem kiedyś poszliśmy do kawiarni wszyscy się na nas patrzyli, serio....i żeby to kobiety zwracały na nas uwagę, ale zauważyłam że nie wiem czemu a sami faceci, tacy koło 30- tki i lekko po 30-tce.... przecież między nami jest tylko 11 lat różnicy wieku, to czemu taka była sensacja gdzie się z nim nie pojawiałam..... i nie jestem wcale przewrażliwiona...dziwne, że jak teraz chodzę sama to nie robię sensacji na ulicy i jeszcze to co mi powiedział, że wygląda jak mój dziadek a nie ojciec sad przecież nie jestem pierwszej młodości sad porażka...ja już nic z tego nie rozumiem,przecież 11 lat różnicy to nie jest taka tragedia....Dalej nie wiem co robić narazie to tylko telefon, czyli nic poważnego, ale na pewno tak bez celu nie dzwoni...

Zakłamani, oglądali się za Wami ludzie, bo wizualna różnica między Wami przykuwała ich uwagę i zapewne budziła zdumienie, jak taka atrakcyjna kobieta może mieć takiego nieciekawego faceta. ( Nikt obcy przecież nie wie co Was łączy lub i nie łączy) Moim zdaniem to nie polega na różnicy wieku, bo ja znam panów po 50 i wyglądają doskonale, atrakcyjnie i seksownie. U takiego człowieka wiek też by mi nie przeszkadzał. Niech sobie nawet wygląda na te 50 lat, ale niech będzie elegancki, z klasą i pachnący. Siwe włosy czy inne oznaki wieku to nie jest dla mnie problem.Co innego facet, który wygląda gorzej niż własny ojciec, tym bardziej, że ja nie za bardzo wyglądam na swoje 35 lat i na dodatek wcale nie czuję się na 35 lat :-) Jak wczoraj w przychodni powiedziałam, że mój o głowę wyższy syn, to mój syn, to nawet lekarz zdębiał. I wcale nie jest to u mnie tak , ze ja poprzez przystojnego mężczyznę muszę sobie dodawać charakteru lub się dowartościowywać,jak to napisała Elede - przeciwnie, znam swoją wartość, mam stabilny charakter , mam również lustro w domu ...i WŁAŚNIE DLATEGO zawsze imponował mi przystojny, dobrze ubrany mężczyzna u mojego boku. Ja bardzo dbam o siebie, staram się dobrze ubierać , dlatego nie mogłabym wyjść do restauracji ani gdziekolwiek indziej z facetem ubranym jak rolnik w dziwacznych trzewikach, zaniedbanym i wyglądającym wiekowo jak mój ojciec. Kropka. A w łóżku też mu nie nakleję gazety na twarz. Dlatego więc jak dla mnie temat mojej znajomości jest definitywnie zamknięty i nie mam zamiaru już się nad tym tysiące razy zastanawiać , więc jak widzisz u mnie już nic nie wisi :-) Dla mnie jest sprawa załatwiona. Im szybciej podejmiesz decyzję ,tym szybciej poczujesz ulgę. Im dłużej będziesz to ciągnęła, tym dalej zabrniesz i Tobie będzie trudniej załatwić sprawę. I musisz też mieć na uwadze, że on utrzymując z Tobą kontakt, nawet tylko telefoniczny , zapewne się angażuje i robi sobie jakieś nadzieje w związku z Twoją osobą. Ja w każdym razie życzę Ci powodzenia ! Napisz od czasu do czasu kilka słów :-))))

Pozdrawiam :-)

56

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Moira77 a myślałaś o pełnoetatowej gosposi? Mówię zupełnie poważnie. Skoro masz pieniądze i stać Cię na wiele rzeczy to może warto zainwestować w gosposię? Rano wyjmie naczynia i zaparzy kawę. Posprząta, zrobi obiad i pranie. Ogarnie dom i zrobi zakupy. A Ty jak wrócisz do domu tylko się rozwalisz na kanapie i będziesz odpoczywać. A z facetami będziesz spotykać się już tylko i wyłącznie dla czystej rozrywki smile
Przemyśl to.

57

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Teo napisał/a:

Moira77 a myślałaś o pełnoetatowej gosposi? Mówię zupełnie poważnie. Skoro masz pieniądze i stać Cię na wiele rzeczy to może warto zainwestować w gosposię? Rano wyjmie naczynia i zaparzy kawę. Posprząta, zrobi obiad i pranie. Ogarnie dom i zrobi zakupy. A Ty jak wrócisz do domu tylko się rozwalisz na kanapie i będziesz odpoczywać. A z facetami będziesz spotykać się już tylko i wyłącznie dla czystej rozrywki smile
Przemyśl to.

Och Teo, nic nowego nie wymyśliłaś, ja mam Panią, która pomaga mi w domu,bardzo ją lubię i doceniam jej pomoc ale raczej do łóżka z nią nie pójdę , a i nie wyobrażam sobie wyjść za nią za mąż. Poza tym mam jeszcze dwie ręce i potrafię sama zadbać o swoje sprawy. Chyba nie do końca zrozumiałaś sens moich wypowiedzi, niestety nie jestem w stanie wytłumaczyć Ci wszystkiego od początku, bo musiałabym skopiować wszystkie posty. Może poczytaj z większą uwagą...


Pozdrawiam

58

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Heloł Moira smile
Tak sobie poczytuje Twój problemos i powiem ci....mam znajomą jakiś rok temu poznała faceta ,sytuacja podobna jak u Ciebie ....fajny,miły,dobry ale uroda totalna klapa,osobowością Ją pociągał ale gdy doszło do spotkania face to face ...dziewczyna się zwyczajnie wystrachała big_smile
Na pierwszej randce w realu wymyśliła powód rzekomego przyjazdu kogoś tam z rodziny i czmychnęła czym prędzej do domu big_smile
Powiem ci po skrócie nie rozciągając się w szczegółach...że obecnie są parą a Ona jest nim zachwycona smile
Trwało to trochę zanim się do niego przekonała ,On cały ten czas nie odpuszczał starał się naprawdę bardzo.
Obecnie dla niej się odchudza (brzuszysko spore było) Ona zadowolona,cała w skowronkach zachwycona jak On dba o nią ,jak szanuje jej dzieci,ogółem...miodzio smile
Tak samo jak u Ciebie  na początku ,nie wyobrażała sobie seksu z nim ,jakiejkolwiek bliskości ...dosłownie NIC !!!
A teraz happy jak cholera smile
Ale ja nie neguje Twojego wyboru....tylko myślę że powinnaś sobie dać czas "_
Poza tym, jak nie czujesz nic..to się nie zmuszaj smile

59 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-02 22:54:43)

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:
zakłamani napisał/a:
Moira77 napisał/a:

Zakłamani , na początek przepraszam za dłuższą nieobecność. Przestawiali mi łącze na ISDN i coś się spaprało, 3 dni nie miałam neta ani telefonu .
Co do mojej decyzji , to nadal mam straszny bałagan w głowie, ale zebrałam się i rozmawiałam z nim wczoraj wieczorem. Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie jednak związku na odległość 600km. Bardzo rozsądnie sprawę uzasadniłam i zaproponowałam przyjaźń. Nie chciałam się wdawać w zbyt delikatny temat wyglądu, bo krawędź bardzo stroma i łatwo kogoś urazić, a tego nie chciałam. Łyknął temat, wiem , że jemu nie podoba się to co powiedziałam, ale się zgodził na takie rozwiązanie. Fajnie mi się z nim rozmawia, rozumiemy się dobrze, więc czemu miałabym rezygnować z takiego kolegi. Jeśli chodzi o związek z nim, no to nie dałabym jednak rady. Ja jednak muszę widzieć w mężczyźnie to coś , sama nie wiem co , ale musi urzekać i iskrzyć. Stara jestem i być może głupia , ale jednak jestem kobietą - samicą, i muszę mieć chemię, bo inaczej to związek byłby platoniczny. No więc Zakłamani, szukamy dalej , mam nadzieję, że Ty i ja znajdziemy w końcu kiedyś tego właściwego mężczyznę do życia, bo bycie samemu to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Zakłamani napisz jak to wyszło u Ciebie, jestem ciekawa, czy Twój znajomy  tak samo spokojnie przyjmie wiadomość jak mój. Ulgę czuję niesamowitą :-))))

Pozdrawiam serdecznie :-)

Ok fajnie, że się odezwałaś....no cóż mój też jest i był na szczęście z daleka. Dzwonił do mnie co dziennie i dopóki to była rozmowa tylko przez telefon to było fajnie, bo się nie widzieliśmy....głos miał taki nawet na 30-40  latka a ma 50- lat, więc nie czułam, że rozmawiam z kimś parę tych latek starszym ode mnie....i takim z wielgachnym brzuchem. Kurde gdyby tak poszedł coś poćwiczyć na ten brzuch to tak ogólnie by było ok. bo charakter też może żadna rewelacja, no taki szczególnie dobry nie jest....ale zły też nie. Myślę, że to samo się "rozejdzie" po kościach....narazie to tak "wisi", taka znajomość telefoniczna bez oglądania się....muszę jednak podjąć "męską" decyzję, albo w lewo albo w prawo...a co u Ciebie? Cały czas się tylko zastanawiam, dlaczego jak razem kiedyś poszliśmy do kawiarni wszyscy się na nas patrzyli, serio....i żeby to kobiety zwracały na nas uwagę, ale zauważyłam że nie wiem czemu a sami faceci, tacy koło 30- tki i lekko po 30-tce.... przecież między nami jest tylko 11 lat różnicy wieku, to czemu taka była sensacja gdzie się z nim nie pojawiałam..... i nie jestem wcale przewrażliwiona...dziwne, że jak teraz chodzę sama to nie robię sensacji na ulicy i jeszcze to co mi powiedział, że wygląda jak mój dziadek a nie ojciec sad przecież nie jestem pierwszej młodości sad porażka...ja już nic z tego nie rozumiem,przecież 11 lat różnicy to nie jest taka tragedia....Dalej nie wiem co robić narazie to tylko telefon, czyli nic poważnego, ale na pewno tak bez celu nie dzwoni...

Zakłamani, oglądali się za Wami ludzie, bo wizualna różnica między Wami przykuwała ich uwagę i zapewne budziła zdumienie, jak taka atrakcyjna kobieta może mieć takiego nieciekawego faceta. ( Nikt obcy przecież nie wie co Was łączy lub i nie łączy) Moim zdaniem to nie polega na różnicy wieku, bo ja znam panów po 50 i wyglądają doskonale, atrakcyjnie i seksownie. U takiego człowieka wiek też by mi nie przeszkadzał. Niech sobie nawet wygląda na te 50 lat, ale niech będzie elegancki, z klasą i pachnący. Siwe włosy czy inne oznaki wieku to nie jest dla mnie problem.Co innego facet, który wygląda gorzej niż własny ojciec, tym bardziej, że ja nie za bardzo wyglądam na swoje 35 lat i na dodatek wcale nie czuję się na 35 lat :-) Jak wczoraj w przychodni powiedziałam, że mój o głowę wyższy syn, to mój syn, to nawet lekarz zdębiał. I wcale nie jest to u mnie tak , ze ja poprzez przystojnego mężczyznę muszę sobie dodawać charakteru lub się dowartościowywać,jak to napisała Elede - przeciwnie, znam swoją wartość, mam stabilny charakter , mam również lustro w domu ...i WŁAŚNIE DLATEGO zawsze imponował mi przystojny, dobrze ubrany mężczyzna u mojego boku. Ja bardzo dbam o siebie, staram się dobrze ubierać , dlatego nie mogłabym wyjść do restauracji ani gdziekolwiek indziej z facetem ubranym jak rolnik w dziwacznych trzewikach, zaniedbanym i wyglądającym wiekowo jak mój ojciec. Kropka. A w łóżku też mu nie nakleję gazety na twarz. Dlatego więc jak dla mnie temat mojej znajomości jest definitywnie zamknięty i nie mam zamiaru już się nad tym tysiące razy zastanawiać , więc jak widzisz u mnie już nic nie wisi :-) Dla mnie jest sprawa załatwiona. Im szybciej podejmiesz decyzję ,tym szybciej poczujesz ulgę. Im dłużej będziesz to ciągnęła, tym dalej zabrniesz i Tobie będzie trudniej załatwić sprawę. I musisz też mieć na uwadze, że on utrzymując z Tobą kontakt, nawet tylko telefoniczny , zapewne się angażuje i robi sobie jakieś nadzieje w związku z Twoją osobą. Ja w każdym razie życzę Ci powodzenia ! Napisz od czasu do czasu kilka słów :-))))

Pozdrawiam :-)

Moira77 u mnie jest koniec znajomości, po prostu powiedziałam przez telefon że za daleko mieszkamy i że taki związek nie ma racji bytu i już na pewno nie zadzwoni do mnie więcej...Nie pasowaliśmy do siebie wcale, uciekałam od niego a to nie jest normalne... Nie będziemy nawet znajomymi bo i po co to koleżeństwo. Koniec, kropka a u Ciebie jak Moira77?

60

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Hej Nikandra i Zakłamani :-)

Nikandra, cieszę się, że Twojej koleżance się jakoś udało. Jak sama piszesz, na takie coś potrzeba czasu, dużo czasu, a jak się teraz okazało, on mi tego czasu nie daje. Wciąż wydzwania, pisze, deklaruje , a mnie się zwyczajnie rzygać chce. Zaproponowałam mu koleżeństwo z opcją odczekania co przyniesie czas, ale podsumowując nic do niego nie dotarło, ciągle wydzwania, wypisuje i strasznie na mnie naciska, wręcz wymusza jakieś deklaracje.
Teraz opowiem Wam co się wydarzyło w ostatnich dniach. Więc, jak już pisałam facet nie zrozumiał i cały czas zachowywał się jakby się nic nie stało, a ja czułam coraz większy nacisk z jego strony. Kiedyś wspomniałam mu, że muszę wymienić samochód, bo mój to już dziadzio jest i tylko czekać aż wyzionie ducha. Powiedziałam mu również, że muszę jeszcze nazbierać pieniądze lub pomyśleć o ratach. Wyobraźcie sobie, że on mi kilka dni temu zaproponował auto, że niby jego kolega handluje samochodami, zaproponował mi super samochód, dużo lepszy niż ja właściwie chciałam. Spodobała mi się ta myśl , więc zapytałam o cenę , a on wtedy wyskoczył , że cena mnie nie interesuje, bo on mi to auto kupi w prezencie. No i szlag mnie trafił na miejscu...Odebrałam to tak, że on chce mnie kupić za jakiś popaprany samochód. Oczywiście się nie zgodziłam, powiedziałam mu , że jeśli zdecyduję się na to auto to zapłacę je sama. Nie miałam zamiaru być do końca życia zobowiązana z powodu paru kilogramów blachy.Nie znamy się na tyle, żeby on robił mi takie prezenty , no i w ogóle co za pomysł. Dolał oliwy do ognia, bo już raz zawiódł z tym zdjęciem i teraz taka oferta, po tym jak powiedziałam, że nie wyobrażam sobie związku. Wcześniej wspominał mi jak to jakaś kobieta bardzo go oszukała na pieniądze, on w nią 2 lata inwestował , a ona pokazała mu na koniec tyłek. Wywnioskowałam, więc szybko, że mnie tak samo chciał zwabić na kasę. Kretyn. Mój niesmak do niego wzrósł jeszcze bardziej. Logiczne jest przecież , że skoro ktoś musi przekupić drugą osobę prezentami, to właściwie nie ma nic innego do zaoferowania. Wkurzenie moje osiągnęło zenitu, kiedy zweryfikowałam jego status zawodowy - to też było kłamstwo. Nie jest żadnym tam szefem ( bo i na takiego nie wyglądał , a i jego poziom intelektualny pozostawiał wiele do życzenia). Głupi na pewno nie jest , ale do inteligencji to daleka droga. Chciałam więc przedyskutować z nim te trzy sprawy, wysłuchać co ma do powiedzenia i zakończyć znajomość po ludzku. Niestety on nie dał mi takiej możliwości i sprawa jest definitywnie zakończona. Od wczoraj nie ma telefonów, smsów, maili, Hurra!!!

61

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Hej Nikandra i Zakłamani :-)

Nikandra, cieszę się, że Twojej koleżance się jakoś udało. Jak sama piszesz, na takie coś potrzeba czasu, dużo czasu, a jak się teraz okazało, on mi tego czasu nie daje. Wciąż wydzwania, pisze, deklaruje , a mnie się zwyczajnie rzygać chce. Zaproponowałam mu koleżeństwo z opcją odczekania co przyniesie czas, ale podsumowując nic do niego nie dotarło, ciągle wydzwania, wypisuje i strasznie na mnie naciska, wręcz wymusza jakieś deklaracje.
Teraz opowiem Wam co się wydarzyło w ostatnich dniach. Więc, jak już pisałam facet nie zrozumiał i cały czas zachowywał się jakby się nic nie stało, a ja czułam coraz większy nacisk z jego strony. Kiedyś wspomniałam mu, że muszę wymienić samochód, bo mój to już dziadzio jest i tylko czekać aż wyzionie ducha. Powiedziałam mu również, że muszę jeszcze nazbierać pieniądze lub pomyśleć o ratach. Wyobraźcie sobie, że on mi kilka dni temu zaproponował auto, że niby jego kolega handluje samochodami, zaproponował mi super samochód, dużo lepszy niż ja właściwie chciałam. Spodobała mi się ta myśl , więc zapytałam o cenę , a on wtedy wyskoczył , że cena mnie nie interesuje, bo on mi to auto kupi w prezencie. No i szlag mnie trafił na miejscu...Odebrałam to tak, że on chce mnie kupić za jakiś popaprany samochód. Oczywiście się nie zgodziłam, powiedziałam mu , że jeśli zdecyduję się na to auto to zapłacę je sama. Nie miałam zamiaru być do końca życia zobowiązana z powodu paru kilogramów blachy.Nie znamy się na tyle, żeby on robił mi takie prezenty , no i w ogóle co za pomysł. Dolał oliwy do ognia, bo już raz zawiódł z tym zdjęciem i teraz taka oferta, po tym jak powiedziałam, że nie wyobrażam sobie związku. Wcześniej wspominał mi jak to jakaś kobieta bardzo go oszukała na pieniądze, on w nią 2 lata inwestował , a ona pokazała mu na koniec tyłek. Wywnioskowałam, więc szybko, że mnie tak samo chciał zwabić na kasę. Kretyn. Mój niesmak do niego wzrósł jeszcze bardziej. Logiczne jest przecież , że skoro ktoś musi przekupić drugą osobę prezentami, to właściwie nie ma nic innego do zaoferowania. Wkurzenie moje osiągnęło zenitu, kiedy zweryfikowałam jego status zawodowy - to też było kłamstwo. Nie jest żadnym tam szefem ( bo i na takiego nie wyglądał , a i jego poziom intelektualny pozostawiał wiele do życzenia). Głupi na pewno nie jest , ale do inteligencji to daleka droga. Chciałam więc przedyskutować z nim te trzy sprawy, wysłuchać co ma do powiedzenia i zakończyć znajomość po ludzku. Niestety on nie dał mi takiej możliwości i sprawa jest definitywnie zakończona. Od wczoraj nie ma telefonów, smsów, maili, Hurra!!!

Tak Ty jesteś szczęśliwa bo się odczepił, a ja dziś znów miałam telefon....nie no muszę go jakoś spławić, raz że nie mam ochoty na żadne nowe związki, siedem miesięcy jestem pierwszy raz od 20 lat sama i jest mi z tym dobrze, drugie no my nie pasujemy do siebie wizualnie, nie wiem jak z charakterami ale wizualnie jest klęska totalna, przecież widział że jak szliśmy razem to robiliśmy taką sensację jakbyśmy byli gwiazdami filmowymi sad no nie wiem będę musiała chyba zmienić numer sad Mój też próbował coś mi tam kupować, ale wystraszyłam się zobowiązań....i nic nie chciałam.

62

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
Moira77 napisał/a:

Hej Nikandra i Zakłamani :-)
Wcześniej wspominał mi jak to jakaś kobieta bardzo go oszukała na pieniądze, on w nią 2 lata inwestował , a ona pokazała mu na koniec tyłek. Wywnioskowałam, więc szybko, że mnie tak samo chciał zwabić na kasę. Kretyn. Mój niesmak do niego wzrósł jeszcze bardziej. Logiczne jest przecież , że skoro ktoś musi przekupić drugą osobę prezentami, to właściwie nie ma nic innego do zaoferowania.

Hehehe dobry z niego żuczek big_smile
Sam się pcha z inwestycjami a potem wielce zdziwiony że ogląda "koniec tyłka"
Od takich to rzeczywiście z daleka...nawet nad zaproszeniem do restauracji trza sie dobsz zastanowić co by potem nie usłyszeć ..ileż to on pieniędzy nie wydał na rozrywkę wink

No to jednym słowem masz teraz  spokój smile

63

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

No jak On wywala kawę na ławę - mówiąc jak jego była brała brała brała i już więcej brać nie chciała... to wnioski same przychodzą do głowy... to zobowiązanie i to bez gwarancji sukcesu...

64

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

z ładnej miski sie nie najesz.. tak samo jak nie zjesz kawioru w misce gównianej tongue

Trzeba szukac zawsze kompromisu miedzy charakterem a wygladem smile jedno i drugie wazne.

65

Odp: Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka
zakłamani napisał/a:
Moira77 napisał/a:

Hej Nikandra i Zakłamani :-)

Nikandra, cieszę się, że Twojej koleżance się jakoś udało. Jak sama piszesz, na takie coś potrzeba czasu, dużo czasu, a jak się teraz okazało, on mi tego czasu nie daje. Wciąż wydzwania, pisze, deklaruje , a mnie się zwyczajnie rzygać chce. Zaproponowałam mu koleżeństwo z opcją odczekania co przyniesie czas, ale podsumowując nic do niego nie dotarło, ciągle wydzwania, wypisuje i strasznie na mnie naciska, wręcz wymusza jakieś deklaracje.
Teraz opowiem Wam co się wydarzyło w ostatnich dniach. Więc, jak już pisałam facet nie zrozumiał i cały czas zachowywał się jakby się nic nie stało, a ja czułam coraz większy nacisk z jego strony. Kiedyś wspomniałam mu, że muszę wymienić samochód, bo mój to już dziadzio jest i tylko czekać aż wyzionie ducha. Powiedziałam mu również, że muszę jeszcze nazbierać pieniądze lub pomyśleć o ratach. Wyobraźcie sobie, że on mi kilka dni temu zaproponował auto, że niby jego kolega handluje samochodami, zaproponował mi super samochód, dużo lepszy niż ja właściwie chciałam. Spodobała mi się ta myśl , więc zapytałam o cenę , a on wtedy wyskoczył , że cena mnie nie interesuje, bo on mi to auto kupi w prezencie. No i szlag mnie trafił na miejscu...Odebrałam to tak, że on chce mnie kupić za jakiś popaprany samochód. Oczywiście się nie zgodziłam, powiedziałam mu , że jeśli zdecyduję się na to auto to zapłacę je sama. Nie miałam zamiaru być do końca życia zobowiązana z powodu paru kilogramów blachy.Nie znamy się na tyle, żeby on robił mi takie prezenty , no i w ogóle co za pomysł. Dolał oliwy do ognia, bo już raz zawiódł z tym zdjęciem i teraz taka oferta, po tym jak powiedziałam, że nie wyobrażam sobie związku. Wcześniej wspominał mi jak to jakaś kobieta bardzo go oszukała na pieniądze, on w nią 2 lata inwestował , a ona pokazała mu na koniec tyłek. Wywnioskowałam, więc szybko, że mnie tak samo chciał zwabić na kasę. Kretyn. Mój niesmak do niego wzrósł jeszcze bardziej. Logiczne jest przecież , że skoro ktoś musi przekupić drugą osobę prezentami, to właściwie nie ma nic innego do zaoferowania. Wkurzenie moje osiągnęło zenitu, kiedy zweryfikowałam jego status zawodowy - to też było kłamstwo. Nie jest żadnym tam szefem ( bo i na takiego nie wyglądał , a i jego poziom intelektualny pozostawiał wiele do życzenia). Głupi na pewno nie jest , ale do inteligencji to daleka droga. Chciałam więc przedyskutować z nim te trzy sprawy, wysłuchać co ma do powiedzenia i zakończyć znajomość po ludzku. Niestety on nie dał mi takiej możliwości i sprawa jest definitywnie zakończona. Od wczoraj nie ma telefonów, smsów, maili, Hurra!!!

Tak Ty jesteś szczęśliwa bo się odczepił, a ja dziś znów miałam telefon....nie no muszę go jakoś spławić, raz że nie mam ochoty na żadne nowe związki, siedem miesięcy jestem pierwszy raz od 20 lat sama i jest mi z tym dobrze, drugie no my nie pasujemy do siebie wizualnie, nie wiem jak z charakterami ale wizualnie jest klęska totalna, przecież widział że jak szliśmy razem to robiliśmy taką sensację jakbyśmy byli gwiazdami filmowymi sad no nie wiem będę musiała chyba zmienić numer sad Mój też próbował coś mi tam kupować, ale wystraszyłam się zobowiązań....i nic nie chciałam.

Zakłamani, ale przecież może nie być Cię w domu kiedy telefon dzwoni ? :-))) Masz nowe hobby, sport na przykład, potem odwiedziny koleżanki z daleka, później 2 tygodnie zapalenie krtani i nie możesz mówić...powinno mu się odechcieć :-)))

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Z ładnej miski się nie najesz...moja rozterka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024