Chciałam zapytać panią psycholog czy takie zachowanie u dziecka jest normalne czy też należy udać się do specjalisty? Chodzi o moją chrześnicę, ma skończone 3 latka.
Urodziła się o 3 tyg. za wcześnie i była ciasno owinięta pępowiną, ale bez komplikacji wyszły do domu po porodzie w 4 dobie. Mała nie umiała ssać piersi , była nerwowa. Bardzo płakała więc zaczęli ją dokarmiać z butelki i było ok. Ale pediatra stwierdziła że za wszelką cenę matka powinna karmić małą piersią. Więc całe dnie mała spędzała przy piersi (nawet po kilka godzin przy jednym karmieniu). Trwało to tak długo że mała już jako kilku mieś. dziecko nie chciała przyjmować żadnych innych potraw ani kaszek ani serków tylko pierś. W domu mama jak i babcia roztaczały nad dzieckiem ogromny parasol bezpieczeństwa. Ochraniały ją przed wszystkim co mogło by jej w jakiś sposób zagrozić, robiąc przy prozaicznych czynnościach panikę i nerwową atmosferę. Z domu wychodziły tylko na szczepionki lub do lekarza, a na spacery dopiero jak miała 8 miesięcy. Każdy wyjazd do kogoś był i jest z ogromną histerią i płaczem. Doszły do tego zaparcia od ponad roku (nawykowe)- bardzo boi się zrobić kupkę. Bardzo się poci , skubie skórki przy paznokciach do krwi i usta do krwi. Każdy błahy wyjazd do rodziny, na zakupy , do fryzjera , do lekarza to mała mówi że ona nie jedzie bo się boi, że zostanie w domu. A kiedy z wielkim płaczem już gdzieś są to mała mówi że ona chce uciekać i wrzeszczy,dlatego teraz szwagierka nigdzie małe nie zabiera żeby zaoszczędzić sobie i małej nerw. W wakacje mała bardzo chętnie wychodziła z domu, ale jak się zrobiło zima to rzadziej. Zastanawiam się czy ta niechęć nie wynika z tego że każde zimowe wyjście to było grube ubieranie dziecka, owijanie w koce i chowanie pod kurtkę żeby czasami mała nie poczuła świeżego powietrza, bo zaraz była by chora bo z reguły zawsze była spocona.
Ja wychowałam swoje dzieci w zupełnie inny sposób i patrząc na małą od szwagierki boję się że ona sobie nie poradzi w życiu. Ja uważam że tu potrzebna jest pomoc psychologa dziecięcego i zmiana podejścia do wychowania małej (decydujące słowo ma babcia i mama a tata ma najmniej do powiedzenia). Jak należy im pomóc ??????????????? Proszę o szybką odpowiedź.
Co do problemów zdrowotnych - może warto zrobić badania w kierunku chorób pokarmowych, np. celiakii?
3 2012-01-14 22:54:32 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-01-14 22:55:25)
Gosiajc3,
zazwyczaj podobne objawy u dzieci (szczególnie w przewodu pokarmowego, z wypróżnianiem) to psychosomatyka. Nie wynikają z chorób, zmian organicznych, a z trudności emocjonalnych, atmosfery panującej w domu rodzinnych, kontaktów z mamą. Polecam konsultację z psychologiem specjalizującym się w pracy z dziećmi i rodzinami. Historia, którą opisałaś jest niepokojąca. Podobne trudności i objawy dotyczą jednak bardzo wielu dzieci i ich rodzin.
Dziękuje Pani za odpowiedź. Ja już kilka razy wspominałam o konsultacji z psychologiem dziecięcym, ale tego nie biorą pod uwagę. Uważają że to wina wcześniactwa i nerwowości dziecka. A za zaparcia obwiniają lekarkę która kazała za wszelką cenę karmić piersią ( mała z mleka przeszła od razu na normalne miksowane jedzenie, kaszki dostawała na noc). Nie lubiła bądź nie chciała przyjmować serków, jogurtów gotowych dań ze słoiczka wolała pierś, bo to było łatwe i bez wysiłku. Ja proponuje aby mała zaczęła chodzić do przedszkola z moimi córkami, może wtedy nauczyła by się robić kupki podpatrując jak inne dzieci wołają. W przedszkolu by się wyluzowała i odblokowała, a nie odpowiadała na ciągłe pyt. w domu czy zrobi kupkę i czy usiądzie na nocnik.Wydaje mi się że zaparcia miną. Ale mama obawia się chorób i kolejnych antybiotyków i lekarstw (duży problem w podawaniu i co za tym idzie kolejne zaparcia).
5 2012-01-15 18:03:59 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-01-15 18:08:07)
Gosiajc,
wcześniactwo predysponuje i dziecko i rodzine do pewnych trudności - zarówno tych medycznych, jak i psychologicznych. Należy więc zadbać o obie sfery. Warto, aby siostra zrozumiała, że tak samo jak odwiedza pediatrę, tak należy konsultować się również z psychologiem. Daje to pełny obraz funkcjonowania dziecka.
Obawy mamy są uzasadnione (przeżywała duży lęk o zdrowie i życie dziecka), ale to właśnie one (strach, nadopiekuńczość, stała opieka, kontrola) podtrzymują objawy córeczki. Jedzenie (szczególnie karmienie piersią) i wypróżnianie są ważnym symbolem życia emocjonalnego dziecka i rodziny. Są sposobem komunikacji malucha, odzwierciedlają trudności. Oczywiście, wprowadzanie mądrych zmian - np. kontakt z innymi dziećmi, stopniowe usamodzielnianie się dziecka, właściwa reakcja na jej ataki płaczu i histerii - sprawia, że kłopotliwe objawy się cofają i życie rodzinne wraca do normy. Plan tych zmian musi jednak zostać z góry jasno określony i zaakceptowany przez wszystkich członków rodziny, którzy mają kontakt z dzieckiem - aby zarówno mama i tata, jak i babcia postępowali w taki sam sposób.
Istotne jednak, aby skoncentrować się nie tylko na objawach, ale też źródłach trudności. Jeśli nie zostaną one zaopiekowane, podobne lub innego rodzaju trudności mogą pojawiać się, kiedy córka pójdzie do szkoły lub wejdzie w okres dojrzewania.
Dziękuje Pani za cenne rady :-)
A co można zrobić aby ułatwić im wychodzenie z domu?
Na samą wiadomość o wyjściu, mała mówi że chce zostać w domu że ona się boi. Zanim wyjdą na podwórko jest 15min. tłumaczenia i opowiadania gdzie jadą i po co, co tam może zobaczyć ciekawego. W samochodzie jest też niespokojna. Natomiast gdy widzi miejsce które odwiedza rzadko lub pierwszy raz, zaczyna się płacz i wołanie że chce do domu, że się boi, że chce uciekać. Trzyma się kurczowo mamy i płacze aż do momentu wejścia do samochodu i odjechania.
Czy to może być powodem iż jako małe dziecko rzadko jeździła gdziekolwiek? W wakacje takich problemów nie robiła (a była przecież młodsza), bo prawie cały dzień spędzała na podwórku. Teraz mają problem i w zasadzie dla spokoju małej nie zabierają np. na zakupy.
Czy częstsze wychodzenie z domu pomoże przezwyciężyć jej strach?????????????????????