Nie wiedzialam ze kiedykolwiek taki temat zaloze, ale mamusia mnie zaciekawila.
Otóż od 3 dni mam trudność z zasypianiem. Znaczy jestem zmęczona, ale jak się kładę to momentalnie zaczynam się pocić, zalewać dosłownie potem, kręcę sie po łóżku i męczę. Jak po godzinie czy dwóch zasnę to śpię jak zabita.
Są 3 czynniki które biorę pod uwagę:
1. Stres, nerwica. To u mnie dość normalne, jestem nerwowa, wszystko na mnie tak działa, a ostatnio przeżywałam dużo stresu w życiu prywatnym i się na mnie mogło to odbić. Kiedy zaczęły się moje problemy akurat wtedy mój niedoszły, ale za to przyjaciel w złości i rozgoryczeniu, że go nie chcę powiedział mi parę słów prawdy, które mnie mocno zdenerwowały i mogły spowodować wyrzuty sumienia. Jednakże ja go odepchnęłam wcześniej, a wtedy sypiałam wspaniale.
2. Alkohol. Nie pijam na umór, raczej na zasadzie do podusi. Kieliszek wina, bądź dwa, często rozrzedzone oranżadą bo mama pije wytrawne a ja nie lubię. Ostatnio na święta kupiłam kokosowy likier i ze 100ml zalewam w wysokiej szklance mlekiem i piję sobie. Raz piję jeden, czasami ze 3 takie szklanki. Smakuje mi to, nie chwyta mnie nawet ten alkohol, bo to mala dawka, a ja jestem osoba o slabej glowie wiec znam swoje granice, a tu nawet ich przy 3 szklance nie tykalam.
3. Choroba. Po prostu po sylwestrze nieco sie zaziebilam, gardlo pobolewalo i kaslalam. Ale juz jest ok, wlasciwie to mnie w nocy nie meczylo, ale moze cos w srodku tkwi?
A...
4. powod- dieta. Od 1 stycznia porzucilam zbedne tluszcze, bo jadlam mnostwo majonezow, tlustych rzeczy i przytylam. Wiec odrzucilam zbedne, zostaja przy mniej tlustych, zmniejszylam weglowodany do slodzenia herbaty i kawy, slodyczy nie jem. Moze zbyt mala ilosc tluszczu powoduje ze alkohol ze mnie mimo ze taka mala ale regularna dawka, od 3 dni uleciec nie moze?
Pobocznym jest tez to, ze mam nowa koldre, ktora juz 1 nocy jak pod nia spalam grzala jak nie wiem co. Czesto sie odkrywam i poce pod nia. Ale dostalam ja na gwiazdke. Mimo tego ze goraco to zasypialam w miare spokojnie.
Nie wiem zatem co sie dzieje. Mam swiadomosc ze sobie lubie wypic costam, ale w granicy jednego, np kielonek likieru jajecznego, az mama sie smieje ze ja otwieram i nic nie pije. Ale zwrocila mi uwage na to, ze wlasciwie pije wieczorkiem cos praktycznie dzien przy dniu.
Jestem z rodziny alkoholikow, stad sie obawiam.
Robilam jakies testy na alkoholizm, ale wychodzilo mi ze jedynie jestem lekko uzalezniona od wypicia przed snem. Nie wierze w to, bo nie mam parcia na to. Ale biore pod uwage.
Nie zapijam sie, nie trace swiadomosci, nie jestem agresywna, nie pije za dnia, nie lecze kaca alkoholem, nie miewam kaca, nie prowadze po pijaku.
Zatem czy mam objawy alkoholizmu czy po prostu nerwowka, troche choroby i wprowadzenie diety?