Witam
Wypowiadam się na forum, ponieważ nie potrafie sobie ze soba poradzić. Mam nadzieję, że prócz krytyki dostanę od Was kilka cennych rad.
Mój narzeczony nie chce mnie znać i więcej widzieć. Powód? Moje straszne i karygodne zachowanie się w Sylwestra. Nie wiem, co za diabeł we mnie wstąpił ale w ten wiezór zrobiłam straszne rzeczy, których żałuję jak nic innego na tym świecie.
Pojechaliśmy z narzeczonym na Sylwestra do jego znajomych. Wszystko było ok, świetnie się bawiliśmy,az do momentu kiedy upiłam się tak bardzo, ze nic nie pamiętam. Dosłownie nic, dowiedziałam się o swoim zachowaniu dopiero rano od kilku osób i narzeczonego. Podobno wyzywalam swojego chłopaka przy wszystkich, spadłam kilka razy ze schodów, zerwałam z z ukochanym poblicznie, przy wszytkich. Tak bardzo jest mi wstyd i żałuje tego co zrobilam, że aż nie chce mi się żyć. Chciałabym cofnąć czas, ale to jest niemożliwe. Nie wiem, jak moglam się tak patologicznie zachować, nigdy wczesniej mi sie to nie zdarzało. Kocham go i tesknię, mój narzeczony napisał mi wiadomośc dzisiaj w nocy, że dla niego jajuz nie istnieję. Jak to przeczytałam, az mi się słabo zrobiło, chłopak nie chce ze mna rozmwaiać, nie chce mnie znać, zniszczyłam nasza miłość.
No fakt - nie popisałaś się...
Ile macie lat... ile czasu się znacie? Jeżeli wasz związek ma dobrą historię i zdarzyło sie to pierwszy raz - to daj facetowi ochłonąć... Ty nabroiłaś, przeprosiłaś, to on musi teraz podjąć decyzję.
Na gorąco jest zły, jest mu wstyd przed znajomymi, poniżyłaś go... teraz musisz czekać
Następnym razem ogranicz alkohol ... bo albo nie znasz swoich możliwości, albo źle reagujesz
Ja mam 23 lata, a mój Ukochany 24, jestesmy ze sobą 4lata i poznaliśmy się na studiach.
Podono chcialam się przy wszystkich rozbierać, mój Ukochany jest osobą bardzo zaborczą i obawiam się, że mi tego nigdy nie wybaczy. Powiedział mi że woli być sam, niż z kimś takim jak ja. Jest mi tak bardzo wstyd i tak bardzo żałuje tego co zrobiłam. Najgorsze jest to, że nic nie pamietam, o wszystkim dowiedziałam sie dopiero rano. Doradźcie mi proszę co powinnam zrobić, odzywać się do Ukochanego czy może lepiej dać mu na jakiś czas spokój? Tak bardzo boję się, że go stracę.
Popieram Tendre77.......to,że strasznie narozrabiałaś jest już faktem,od którego nie uciekniesz.
Niestety niezależnie od tego czy na trzeźwo czy pod wpływem alkoholu za swoje czyny trzeba odpowiedzieć.
Rzeczywiście chyba czas powinien Ci pomóc....nie odpuszczaj i nie zapomnij też wytłumaczyć wszystkiego znajomym,którzy byli tego świadkami.Może takie oczyszczenie atmosfery wśród wszystkich da Ci szansę na odzyskanie ukochanej osoby.
Takie coś się może zdarzyć każdemu, chociaż nie powinno. Dobrze, ze masz świadomość tego, ze Twoje zachowanie nie było stosowne. Ale Tendre77 ma rację: "Na gorąco jest zły, jest mu wstyd przed znajomymi, poniżyłaś go... teraz musisz czekać" . Powodzenia!!
Nie chcę wrzucać wszystkiego do jednego worka, ale sądzę, że powinnaś pić bardziej z głową. Ta sytuacja mi przypomina to, co sama kiedyś zrobiłam. Do tej pory jest mi wstyd, choć facet mi to wtedy wybaczył. Ale jeśli niekontrolowane picie prowadzi do czegoś takiego zdecydowanie musisz tego unikać.
Myślę, że tak jak w większości sytuacji przyda się rozmowa z facetem, wyjaśnienie. Na szczęście Ty już wiesz, że postąpiłaś źle. Teraz czas na wnioski.
moja droga czy jesteście dosyć długo razem z tego co piszesz to kochasz go bardzo ale musisz dać mu trochę czasu do namysłu jeżeli kocha to wybaczy tobie bez namysłu weź sprawy w swoje ręce nie podawaj się tak łatwo przecież go kochasz zrób mu prezent zaproś na kolacje ale nie zostawiaj togo tak bo go stracisz głowa do góry jestem z tobą jak co to pisz .
Zawsze pozostaje Ci wyjscie, zeby zebrac obecnych na sylwestra jeszcze raz wraz z narzeczonym i publicznie przeprosic ich bardzo mocno za swoje zachowanie. No i publicznie obiecac, ze juz nigdy nie wypijesz takiej ilosci alkoholu bo wiesz ze mozesz zrobic tak okropne rzeczy.
Narzeczony musi ochlonac. Ale mysleze doceni taki krok z Twojej strony. Jego musisz osobiscie ale i przy wszystkich jednak bardzo mocno przeprosic i to samo obiecac. Musisz okazac mu jak go kochasz i ze odstawisz w ogole alkohol jesli sobie tego zazyczy.
Przykro mi ze tak sie tobie przytrafilo, jednak mimo wszystko chlopak nie powinien Cie zostawiac kiedy wiedzial ze nawet nic nie pamietasz, powinien dac ci nauczke ale nie zostawiac.
Niestety, ja nie znam tych ludzi, to sa znajomi mojego Narzeczonego. Mój Ukochany ewidentnie, nie chce mieć ze mna nic wspólnego, powiedział że żałuje, że mnie poznał
. Czy cos takiego w ogóle można wybaczyć? Powinnam się odzywać do niego codziennie? Jeszcze wczoraj po Sylwestrze musiałam jechać z Ukochanym do jego rodziców po swoje rzeczy. Zauważyli,że coś jest nie tak, na pewno widzieli, że mam kaca, pewnie mają o mnie teraz złe zdanie.
Alkohol jest dla mądrych ludzi!!! Jak nie znasz swoich możliwości nie wlewaj w siebie wszystkiego co CI naleją do kieliszka!!! Dziewczyny powyżej wyczerpały zasadniczo temat co teraz możesz zrobić...
Powodzenia!!
Czy w ogóle coś takiego można dziewczynie wybaczyć?
bgiget...hmmm...fakt nie popisalas sie...
ale skoro 4 lata se znacie to juz powinien o tobie duzo rzeczy wiedziec i tym bardziej zdarzylo sie takie cos pierwszy raz... to powinien wybaczyc..choc wydaje mi sie ze minie czasu... az sytuacja ochlonie...
ja na twoim miejscu poszlabym do znajomych twojego chlopaka i bym ich przeprosila za takie zachowanie i za zespusie imprezy! wtedy oni powiedza (na pewno) twojemu chlopakowi a wtedy rozmysli ze czujesz sie winna, poszlas pzeprosilas i zachowalas sie jak nalezy! potem chcialabym sie spotkac z chlopakiem albo znalesc go w miejscu gdzie czesto przebywa i tylko powiedziec mu jak sie czujesz z tym i tylko go przeprosic..nic na sile! i powiedz jak sie z tym czujesz i jak bedzie chcial porozmawiac niech sie odezwie... nie rzucaj mu sie na sile ani na chama dazyc do tego by byc znow... on potrzeuje czasu...
Wiem, że Ci źle z tym, ale w tym momencie panikujesz i jesteś pod wpływem emocji. Poczekaj, aż się sam odezwie. Jeśli przeprosiłaś, nic więcej zrobić nie możesz.
Bo pic to trzeba z głowa, a jeśli ktoś nie ma hamulca to problem jak teraz.W zasadzie..ja bym się nie obrażał bym cie po prostu wziął na sile do łózka i spać.Daj mu troszkę czasu może zrozumie,ze byłaś pijana..
Nie sadzę, żeby się do mnie odezwał. Moj chłopak NIGDY nie lubił jak dzieś wychodzilam, bo bał się jak to się może skończyć. Niestety nie mam możliwości przeproszenia tych ludzi, poniewaz ich nie znam, to znajomi mojego Ukochanego. Może powinnam pojechać do niego do mieszkania?
16 2012-01-02 15:36:55 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-01-02 15:38:28)
Poczekaj, poczekaj, a nastepnie poczekaj...
Nie naciskaj, po 4 latach bycia razem i pierwszej takiej wpadce... może On jednak ochlonie i przemyśli, że taka jedna wpadka na szali 4-letniego związku to pikuś... a Ty się "poprawisz" i nie bedziesz tyle piła skoro masz słabiutką głowę.
A jeżeli jedna wpadka spowoduje rozpad waszego długoletniego związku ... to cóż nie byliście sobie pisani...
generalnie z tego co piszesz porządna z Ciebie dziewczyna... ale On mnie trochę niepokoi swoją zaborczością i świętoszkowatością...
Tak ale czy mężczyzna może wybaczyć dziewczynie, po tym jak chciała sie przy wszystkim rozbierać, spadła kilka razy ze schodów pijana, wyzywała swojego chłoaka od najgorszych, używając przy tym takich epitetów, że nawet nie chce tego cytować i jeszcze zerwała z nim publicznie? Czy mężczyzna jest w stanie to wybaczyć ?
18 2012-01-02 15:38:44 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2012-01-02 15:41:47)
Znacie się 4 lata, jesteście zaręczeni, a on zrywa z Tobą bo JEDEN, JEDYNY RAZ źle zareagowałaś na wypity alkohol? Mężczyzna, po pierwsze, nie powinien Ci już więcej dolewać, gdy widział, że się upijasz. A potem powinien wziąć Cię pod pachę i zadbać, żebyś nie upokorzyła siebie i jego przed znajomymi.
Tak ale czy mężczyzna może wybaczyć dziewczynie, po tym jak chciała sie przy wszystkim rozbierać, spadła kilka razy ze schodów pijana, wyzywała swojego chłoaka od najgorszych, używając przy tym takich epitetów, że nawet nie chce tego cytować i jeszcze zerwała z nim publicznie? Czy mężczyzna jest w stanie to wybaczyć ?
Pisałaś to już kilka razy, umiemy czytać. Tak, normalny mężczyzna jest w stanie to wybaczyć, bo rozumie, że alkohol może zaszkodzić. Twój jest zapatrzonym w siebie, zaborczym egoistą, dla którego najważniejsza jest opinia znajomych, a kobieta ma siedzieć w domu i nie wychodzić. Jeśli lubisz takie traktowanie, Twoja sprawa.
bał się ze gdzieś wychodzisz? jest zazdrosny o ciebie,a to dobry plus
Bedzie dobrze ![]()
Tzn. mój chłopak raz mi zrobił awanture jak sie upilam, ale normalnie sie zachowywałam, wiec nie wiem czy potrafi mi to wybaczyć.
Tak ale czy mężczyzna może wybaczyć dziewczynie, po tym jak chciała sie przy wszystkim rozbierać, spadła kilka razy ze schodów pijana, wyzywała swojego chłoaka od najgorszych, używając przy tym takich epitetów, że nawet nie chce tego cytować i jeszcze zerwała z nim publicznie? Czy mężczyzna jest w stanie to wybaczyć ?
A czy Ty przypadkiem nie uzęwnętrzniłaś swoich podświadomych potrzeb??
Może męczy Cie jego zaborczość... a mówił może dlaczego chciałaś z nim zerwać? Czy na trzeźwo też masz takie myśli?
No właśnie ponoć sama nalewałam sobie wódkę i jeszcze jakiś inny koleś mi nalewał. Ja tego nie pamiętam.
to się ubieraj i jedz do niego ja bym tak zrobił...albo poczekaj aż się odezwie ![]()
24 2012-01-02 15:41:47 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-01-02 15:43:10)
No fakt - powinien Cię przypilnować... ale czasami wiem jak ciężko wyrwać komuś butelkę ;-)
to się ubieraj i jedz do niego ja bym tak zrobił...albo poczekaj aż się odezwie
... hi hi bardzo jednoznaczna rada ;-)
Nie nie mam takich myśli,tzn chciałabym żeby mój chłak bardziej się starał i myślałam o tym ostatnio. Ponoc kokietowałam innych mężczyzn.
Nie nie mam takich myśli,tzn chciałabym żeby mój chłak bardziej się starał i myślałam o tym ostatnio. Ponoc kokietowałam innych mężczyzn.
Oj może to nie jedną imprezę chodzi... ale o to, że w waszym związku dzieje sie niedobrze
Ty kokietujesz, On jest zazdrosny... coś jest na rzeczy
Coś jest na rzeczy. Ale ja naprawdę kocham go i bardzo żałuje tego co się stało. Chciałabym, zeby mi wybaczył.
Może i wybaczy, ale nie to jest problemem, tylko to, że On jest zaborczy i zazdrosny, a Ty zachowujesz się jak z klatki wypuszczona...
zresztą nie dziwię się... tylko buntujesz sie narażając własne zdrowie i bezpieczeństwo... oraz szargając opinię
Potrzebujecie poważnej rozmowy jeżeli wasz związek ma trwać. Zgadzam się z BabąOsiadłą
BabaOsiadła dlaczego twierdzisz, że jest egoistą?
30 2012-01-02 15:54:34 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-01-02 15:55:06)
Nie sadzę, żeby się do mnie odezwał. Moj chłopak NIGDY nie lubił jak dzieś wychodzilam, bo bał się jak to się może skończyć.
Może dlatego? Jeżeli ludzie nie są zaborczy i egoistyczni, to nie bronią drugiej osobie wychodzenia... chyba, że dajesz powody by Ci nie ufać
31 2012-01-02 15:59:43 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-02 15:59:57)
No i ma dziewczyna kaca moralniaka!
A ten to potrafi męczyć ![]()
BabaOsiadła dlaczego twierdzisz, że jest egoistą?
Już napisałam w poprzednim poście, ale powtórzę, skoro sobie tego życzysz.
Kochający partner, gdy widzi, że jego kobieta przesadza z alkoholem, zabiera jej butelkę, bierze dziewczynę pod pachę, robi jej kawę, dba, by zwymiotowała w łazience, a następnie kładzie ją spać, by nie upokorzyła się więcej/zabiera do domu. Znajomych przeprasza w imieniu kobiety i liczy, że gdy ona wytrzeźwieje, też ich przeprosi. Następnego dnia gniewa się, że partnerka zepsuła mu wyczekaną imprezę z przyjaciółmi.
Egoista, chorobliwy zazdrośnik i zaborczy manipulant od początku związku traktuje dziewczynę jak własność, ma problemy z tym, że jego zabaweczka śmie mieć własne życie, wychodzić i bawić się. Na każdym kroku węszy zdradę = traktuje ukochaną jak potencjalną dziwkę, która na pewno się puści, jak tylko pozna innego posiadacza penisa, więc na wszelki wypadek należy ją zamknąć na klucz i nie wypuszczać do ludzi. Podczas zabawy sylwestrowej najpierw dopuszcza, by jego kobieta wypiła za dużo, potem pozwala jej biegać, krzyczeć, rozbierać się i flirtować, wiedząc, że partnerka jest tak otumaniona alkoholem, iż nie wie, co robi. Ale ze spokojem pozwala jej się upokarzać, po czym jednym ruchem przekreśla 4 lata (!!!) związku i plany ślubu, a jedyne, o czym w tym momencie myśli, to to, że ośmieszyła go przed znajomymi, czyli myśli o sobie.
Bridget napisał/a:BabaOsiadła dlaczego twierdzisz, że jest egoistą?
Już napisałam w poprzednim poście, ale powtórzę, skoro sobie tego życzysz.
Kochający partner, gdy widzi, że jego kobieta przesadza z alkoholem, zabiera jej butelkę, bierze dziewczynę pod pachę, robi jej kawę, dba, by zwymiotowała w łazience, a następnie kładzie ją spać, by nie upokorzyła się więcej/zabiera do domu. Znajomych przeprasza w imieniu kobiety i liczy, że gdy ona wytrzeźwieje, też ich przeprosi. Następnego dnia gniewa się, że partnerka zepsuła mu wyczekaną imprezę z przyjaciółmi.
Egoista, chorobliwy zazdrośnik i zaborczy manipulant od początku związku traktuje dziewczynę jak własność, ma problemy z tym, że jego zabaweczka śmie mieć własne życie, wychodzić i bawić się. Na każdym kroku węszy zdradę = traktuje ukochaną jak potencjalną dziwkę, która na pewno się puści, jak tylko pozna innego posiadacza penisa, więc na wszelki wypadek należy ją zamknąć na klucz i nie wypuszczać do ludzi. Podczas zabawy sylwestrowej najpierw dopuszcza, by jego kobieta wypiła za dużo, potem pozwala jej biegać, krzyczeć, rozbierać się i flirtować, wiedząc, że partnerka jest tak otumaniona alkoholem, iż nie wie, co robi. Ale ze spokojem pozwala jej się upokarzać, po czym jednym ruchem przekreśla 4 lata (!!!) związku i plany ślubu, a jedyne, o czym w tym momencie myśli, to to, że ośmieszyła go przed znajomymi, czyli myśli o sobie.
Święta prawda!
Myślę, że jest to doskonały sposób na zerwanie niechcianego już narzeczeństwa.
On jest czysty, zerwał nie dlatego, że chciał, tylko dlatego, że ona się upiła.
35 2012-01-02 16:31:18 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 16:32:38)
Egoista, chorobliwy zazdrośnik i zaborczy manipulant od początku związku traktuje dziewczynę jak własność, ma problemy z tym, że jego zabaweczka śmie mieć własne życie, wychodzić i bawić się.
Uuuu, ale ktoś wścieklizny dostał...
Na każdym kroku węszy zdradę = traktuje ukochaną jak potencjalną dziwkę, która na pewno się puści, jak tylko pozna innego posiadacza penisa, więc na wszelki wypadek należy ją zamknąć na klucz i nie wypuszczać do ludzi. Podczas zabawy sylwestrowej najpierw dopuszcza, by jego kobieta wypiła za dużo, potem pozwala jej biegać, krzyczeć, rozbierać się i flirtować, wiedząc, że partnerka jest tak otumaniona alkoholem, iż nie wie, co robi.
Babo widocznie ją dobrze zna. No sorki, ale jeśli kobieta potrafi flirtować z innymi, uchlać się w trzy d... i publicznie rozbierać, to naprawdę nie powinna sama chodzić na imprezy. I tak, zgadzam się z nim - kobieta, która tak się zachowuje najprawdopodobniej, będąc sama na imprezie, puści się.
A teraz co bym zrobił na jego miejscu - nie wiem. Z jednej strony 4 lata, z drugiej zachowanie publiczne poniżej wszelkiej krytyki. Przypuszczam, że właśnie taki dylemat on ma w tej chwili.
Wielokropku, bo miałem Cię za rozsądną osobę, a widzę, że jak Baba atakujesz faceta bo jest facetem. Pomyśl sobie, gdybyś poszła z mężczyzną na imprezę do Twoich znajomych, on by ze wszystkimi laskami flirtował, Tobie zrobił karczemną awanturę, zerwał z Tobą, a na koniec próbował się rozebrać - to byłabyś szczęśliwa? To co się stało nie jest pretekstem, lecz akurat uzasadnionym powodem zerwania.
I skąd wyciągasz wniosek, że to pretekst do zerwania niechcianego narzeczeństwa - skąd pomysł, że niechciane, bo z postów Bridget w żaden sposób to nie wynika. Wymyśliłaś sobie, dośpiewałaś, byle napluć na mężczyznę. Akurat po Tobie nie spodziewałem się czegoś takiego (po Babie jak najbardziej się spodziewałem).
BabaOsiadła napisał/a:Egoista, chorobliwy zazdrośnik i zaborczy manipulant od początku związku traktuje dziewczynę jak własność, ma problemy z tym, że jego zabaweczka śmie mieć własne życie, wychodzić i bawić się.
Uuuu, ale ktoś wścieklizny dostał...
BabaOsiadła napisał/a:Na każdym kroku węszy zdradę = traktuje ukochaną jak potencjalną dziwkę, która na pewno się puści, jak tylko pozna innego posiadacza penisa, więc na wszelki wypadek należy ją zamknąć na klucz i nie wypuszczać do ludzi. Podczas zabawy sylwestrowej najpierw dopuszcza, by jego kobieta wypiła za dużo, potem pozwala jej biegać, krzyczeć, rozbierać się i flirtować, wiedząc, że partnerka jest tak otumaniona alkoholem, iż nie wie, co robi.
Babo widocznie ją dobrze zna. No sorki, ale jeśli kobieta potrafi flirtować z innymi, uchlać się w trzy d... i publicznie rozbierać, to naprawdę nie powinna sama chodzić na imprezy. I tak, zgadzam się z nim - kobieta, która tak się zachowuje najprawdopodobniej, będąc sama na imprezie, puści się.
A teraz co bym zrobił na jego miejscu - nie wiem. Z jednej strony 4 lata, z drugiej zachowanie publiczne poniżej wszelkiej krytyki. Przypuszczam, że właśnie taki dylemat on ma w tej chwili.
Wielokropku, bo miałem Cię za rozsądną osobę, a widzę, że jak Baba atakujesz faceta bo jest facetem. Pomyśl sobie, gdybyś poszła z mężczyzną na imprezę do Twoich znajomych, on by ze wszystkimi laskami flirtował, Tobie zrobił karczemną awanturę, zerwał z Tobą, a na koniec próbował się rozebrać - to byłabyś szczęśliwa? To co się stało nie jest pretekstem, lecz akurat uzasadnionym powodem zerwania.
I skąd wyciągasz wniosek, że to pretekst do zerwania niechcianego narzeczeństwa - skąd pomysł, że niechciane, bo z postów Bridget w żaden sposób to nie wynika. Wymyśliłaś sobie, dośpiewałaś, byle napluć na mężczyznę. Akurat po Tobie nie spodziewałem się czegoś takiego (po Babie jak najbardziej się spodziewałem).
A ja uważam, że Baba i Wielokropek mają rację i wcale piany nie toczą. Obowiązkiem kochającej osoby jest upilnowanie, żeby osoba kochana sobie krzywdy nie zrobiła, w tym wypadku dopilnowanie by Autorka nie upiła się w trzy d*py. Owszem, nie zawsze da się upilnować i owszem, czasem zdarza się, że jeden z partnerów popłynie. Niemniej jednak czy to jest tak poważny powód do zerwania? Nie sądzę. Jest to powód by poczekać aż partner wytrzeźwieje i powód do zrobienia porządnej awantury i wymaganiu przeprosin. Powód do zerwania jest, gdy takie coś zdarza się notorycznie, a w wypadku Autorki było to PIERWSZY raz.
Bridget swoją drogą zgadzam się z innymi, że coś jest na rzeczy. Ludzie po alkoholu zachowują się dziwnie i nieprzewidywalne, ale mają jedną wspólną ceche, no dwie cechy - odwagę i prawdomówność. Gdybyś nie czuła się źle w tym związku to nie zrobiłabyś takiej awantury i nie zachowywała się jak kretynka, albo przynajmniej nie w tej tematyce. Prawdopodobnie jego zaborczość Cię przytłacza i w końcu dałaś upust swoim emocjom. Zastanów się nad tym.
Vuk,
nie pluję ani na mężczyzn, ani na kobiety.
Nie napadam na narzeczonego (już eks) autorki postu, taka myśl przyszła mi do głowy - do rozważenia. Można ją odrzucić w całości. Nie mam, na szczęście, patentu na nieomylność.
Na miejscu narzeczonego byłabym wściekła, ale też zareagowałabym w trakcie zabawy. Być może on reagował, tyle że bez skutku.
Zachowanie autorki postu podczas imprezy uważam za karygodne. Nie dlatego, że jestem przeciwniczką alkoholu, tylko uważam, że nie powinny go pić osoby, które pić nie potrafią.
38 2012-01-02 16:55:25 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 17:00:48)
A ja uważam, że Baba i Wielokropek mają rację i wcale piany nie toczą.
Nie tylko toczą, ale i wymyślają własne historyjki. Baba, że on sam jej dolewał, co juz okazało się wytworem jej wyobraźni, Wielokropek, że to pretekst do zerwania niechcianego narzeczeństwa.
Obowiązkiem kochającej osoby jest upilnowanie, żeby osoba kochana sobie krzywdy nie zrobiła, w tym wypadku dopilnowanie by Autorka nie upiła się w trzy d*py. Owszem, nie zawsze da się upilnować i owszem, czasem zdarza się, że jeden z partnerów popłynie.
A możesz mi powiedzieć jak miał ją "upilnować" skoro ona własnie z nim zerwała? Zniewolić dorosłą osobę?
Niemniej jednak czy to jest tak poważny powód do zerwania? Nie sądzę.
A ja sądzę. I wydaje mi się, że po rozważeniu za i przeciw, chyba też bym zerwał. No sorki, ale o ile publiczna awanturę bym strawił, o tyle striptizu w jej wykonaniu już nie. I wystarczy raz takie zachowanie. Przepraszam, ale drugiej szansy na takie zachowanie by nie dostała - nawet gdybym wybaczył pierwszy raz, to pod warunkiem: zero alkoholu, bo to jest dla mądrych.
Ludzie po alkoholu zachowują się dziwnie i nieprzewidywalne, ale mają jedną wspólną ceche, no dwie cechy - odwagę i prawdomówność. Gdybyś nie czuła się źle w tym związku to nie zrobiłabyś takiej awantury i nie zachowywała się jak kretynka, albo przynajmniej nie w tej tematyce. Prawdopodobnie jego zaborczość Cię przytłacza i w końcu dałaś upust swoim emocjom. Zastanów się nad tym.
Oj jak też jeszcze próbujesz ją podpuścić do eskalacji konfliktu. Cieszy Cię cudze nieszczęście, czy co?
Co do zaborczości - dla mnie jest rzeczą oczywistą, że jak jest się w związku, to nie łazi się samemu na imprezy z alkoholem. Nie jest to żadna zaborczość, tylko znajomość życia i takich imprez. Tak samo jak będąc w związku, nie flirtuje się z innymi.
ps.
Jeszcze taka ocena z boku. Kiedyś na imprezę kumpel przyprowadził dziewczynę, która zachowywała się podobnie. Następnego dnia usłyszał od nas: Nie obraź się, ale my tej kretynki już widzieć nie chcemy, bo wszystkim zrąbała zabawę. Kumpel z nią zerwał. Przypuszczam więc, że chłopak Bridget od swoich znajomych też co nieco usłyszał i dodatkowego wstydu się najadł.
39 2012-01-02 16:56:38 Ostatnio edytowany przez Fey (2012-01-02 17:02:09)
Bridget, been there, done that! Ile ja razy mialam kaca moralnego to nie pytaj, za kazdym razem powtarzalam sobie, ze to ostatni raz i ciagle popelnialam te same bledy. Zgodze sie z Teo, wychodza z nas ukryte problemy po alkoholu, wyrzucisz z siebie najwieksze zadry bo wszystko o czym myslisz i co Cie boli wlasnie wtedy sie ujawnia...
Przestancie napadac na autorke watku bo sie dziewczyna zupelnie zdoluje, przeciez kazdy ma prawo do dostania drugiej szansy, tym bardziej, ze jej sie to pierwszy raz zdazylo, dajcie spokoj.
Jeśli pomyśleć nad tym wszystkim realnie..., to przykre ale już go straciłaś skoro napisał Ci tak konkretnie i jasno to nie ma co się łudzić...
A skoro jest zaborczy to tym bardziej Twoje zachowanie dla niego było końcem wszystkiego, pewnie w jego oczach wyglądało to tak że go skompromitowałaś, ośmieszyłaś, wyzwałaś, zerwałaś z nim... ehh nie chce myśleć jak on się czuł wtedy, może nawet gorzej niż Ty teraz bo on tego się nie spodziewał, w Sylwestra każdy chce się bawić a Ty takie coś, wierzę że żałujesz, że nie pamiętasz ale mówi się że człowiek po alkoholu mówi szczerze i to też go zabolało.
Głupio wyszło ale jak tu już dziewczyny pisały, trzeba być odpowiedzialnym za swoje słowa i czyny, teraz masz nauczkę i wiesz że musisz uważać z alkoholem. Potraktowała bym to jak lekcję z życia i proponuje wyciągnąć wnioski.
Mimo wszystko mam nadzieję że wszystko się ułoży choć z pamięci na pewno tego nikt nie wymaże
Przestancie napadac na autorke watku bo sie dziewczyna zupelnie zdoluje
Ale też nie powinno się teraz jej wciskać, że to nie ona, tylko jej facet jest winny, bo tak nie jest.
kazdy ma prawo do dostania drugiej szansy
Nieprawda, nie każdy i nie zawsze. To tylko od drugiej strony zależy czy zechce kolejną szansę dać.
Są dwa typy facetów, z obojgiem miałam do czynienia i wiem jakie są skutki.
1. Facet, który troskliwie dolewa alkoholu dziewczynie,a potem obserwuje jej torsje. Niedawno tak mi dolewał, że miałam nad ranem palpitacje serca od zbyt dużej ilości tauryny i kofeiny wraz z wódką w sobie.
2. Facet, który pilnuje i ostrzega kiedy jego kobieta zaczyna być pijana. Równa się brak kaca, świadomość tego co się robi.
Tu jednak mamy przykład 3. Facet ktory biernie pozwalał swojej kobiecie pić, obserwował jej zachowanie, a potem ją za nie rzucił.
Jest współwinny tej sytuacji, bo nie powinien biernie obserwować.
Kiedy ja przy moim wypiłam całą flaszkę rumu i nad ranem szalałam, oczywiście po prostu chichotałam i latałam po mieszkaniu, to mnie wziął na kolana, położył na nich moją głowę i głaskał mnie, uciszając, usypiając. Miałam potem kaca moralniaka za to, że troche szalałam, ale z drugiej strony hehe...opijałam wlasnego mgra ![]()
W kazdym razie facet ktory kocha nie zachowalby sie jak on. Łatwo jest siedziec z boku, a potem olac.
Uuuu, ale ktoś wścieklizny dostał...
Chyba Ci się coś pomerdało. Ale nie pierwszy raz Twoje komentarze są kompletnie bez sensu.
zrobiłam dokładnie to samo w jego urodziny, tzn upiłam się i nic nie pamiętałam. Nie rozmawiał normalnie ze mną przez dwa miesiące, tłumaczyłam mu, że nie byłam wtedy sobą i zaluje tego, chyba zrozumial, chociaz czasem do tego wraca...
45 2012-01-02 17:28:30 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-02 17:42:35)
w przeszłości raz zdarzyło Ci się nadużyć alkoholu, co spotkało się to z negatywną reakcją z jego strony...pomimo tego będąc na Sylwestra u jego znajomych, którzy Cie wcześniej nie znali, zrobiłaś to kolejny raz...nie rozumiem, po co w ogóle zaczęłaś pić?
lista Twoich grzechów: upiłaś się w trupa, kilkakrotnie spadłaś ze schodów, wyzywałaś narzeczonego najgorszymi epitetami, zerwałaś z nim publicznie, flirtowałaś z innymi....dla mnie to zdecydowanie za dużo...i choć ja nie jestem typem zaborczej egoistki, co zarzucane jest Twojemu narzeczonemu, to może i z czasem udałoby mi się wybaczyć, ale na pewno nie brnęłabym dalej w związek z Tobą...
Facet ktory biernie pozwalał swojej kobiecie pić, obserwował jej zachowanie, a potem ją za nie rzucił.
a skąd wiesz, że był bierny? Autorka niczego nie pamięta...chyba że z góry zakładasz, że kobieta, która doprowadza się do takiego stanu, to robi to wyłącznie dlatego, że facet jej nie upilnował? faceci to nie całe zło tego świata, a autorka jest osobą dorosłą i coś pod ta swoją kopułą ma...mogła tego użyć odpowiednio wcześnie...
Tu jednak mamy przykład 3. Facet ktory biernie pozwalał swojej kobiecie pić, obserwował jej zachowanie, a potem ją za nie rzucił.
Jest współwinny tej sytuacji, bo nie powinien biernie obserwować.
Aha, to teraz powiedz mi po 1. skąd wiesz, że nie próbował tego zrobić, po 2. jak tego dokonac wobec osoby agresywnej (przypomne co napisała Bridget: wyzywała swojego chłoaka od najgorszych, używając przy tym takich epitetów, że nawet nie chce tego cytować i jeszcze zerwała z nim publicznie). Po 3. takie dorabianie współwinnych jest zwyczajnie nie w porządku. Bridget jest dorosła i tylko ona ponosi odpowiedzialność za swoje czyny.
Kiedy ja przy moim wypiłam całą flaszkę rumu i nad ranem szalałam, oczywiście po prostu chichotałam i latałam po mieszkaniu, to mnie wziął na kolana, położył na nich moją głowę i głaskał mnie, uciszając, usypiając.
Aha, a jak Cię uspokajał, to bluzgałas go od najgorszych i publicznie z nim zerwałaś? Bo jeśli nie, to przykład bez żadnej analogii.
Chyba Ci się coś pomerdało. Ale nie pierwszy raz Twoje komentarze są kompletnie bez sensu
Bogactwo Twej argumentacji powaliło mnie. A z sensem na pewno były Twoje wymysły typu, że sam jej dolewał, co sama autorka sprostowała.
Tzn. mój chłopak raz mi zrobił awanture jak sie upilam, ale normalnie sie zachowywałam, wiec nie wiem czy potrafi mi to wybaczyć.
Masz odpowiedź. Zdarzyło się to kolejny raz. A może zdarzało się wcześniej, kiedy nie byliście razem, ale on pamiętał Cię z tamtych imprez? Odkąd jesteście ze sobą nie chciał, żebyś sama wychodziła, bał się, że zrobisz sobie krzywdę, albo co gorsza - ktoś Tobie.
Ostatni "wypadek" całkowicie go załamał, może nawet uznał, że Ty już taka zawsze będziesz, że nie potrafisz się kontrolować? Czy Ty byś chciała takiego faceta?
Jeżeli masz problemy z alkoholem na imprezach, to w życiu codziennym też łatwo możesz zacząć je mieć. Twój facet potrzebuje zaufania do Ciebie, które trudno teraz odbudować. Może pomyśl o jakiejś terapii, to nie jest coś upokarzającego, a gdy on zobaczy Twoje starania, ułatwi mu to ponowne przekonanie się do Ciebie.
*********
Drogie Panie - to nie takie hop siup wyrywać kobiecie z rąk szkło i tłumaczyć, że już wystarczy. Widziałem kiedyś takie sceny. Nawet jak kobieta nie przesadziła jeszcze, to będzie miała pretensje do faceta, że chce za nią decydować. Potem robi mu awanturę, a on więcej już tym nie będzie miał zamiaru się przejmować, bo "znowu oberwę za troskę". Nie jesteście małymi dziewczynkami, które trzeba pilnować i kontrolować z każdym mrugnięciem oka.
VUK,
Jeśli w tym wszystkim nie było żadnych podtekstów, to sprawa jest do wyjaśnienia i ma, owszem prawo dostać drugą szansę.
Jeśli ktoś prawdziwie kocha, to wybaczy taką rzecz, a to za jakiś czas przekształci w głupią sytuację i za jakiś czas mogą się z tego śmiać.
Drugiej szansy nie daje się pijanemu, który wsiadł świadomie za kółko i przez tak zwany przypadek alkoholowy zabił niewinne osoby.
Gorzej jeśli sprawa jest poważna, tak jak wspomniały przedmówczynie.
Autorko wątku, uzbrój się w cierpliwość, bo i tak trzeba to wyjaśnić jak emocje ostygną.
Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki.
Imeow napisał/a:Tu jednak mamy przykład 3. Facet ktory biernie pozwalał swojej kobiecie pić, obserwował jej zachowanie, a potem ją za nie rzucił.
Jest współwinny tej sytuacji, bo nie powinien biernie obserwować.Aha, to teraz powiedz mi po 1. skąd wiesz, że nie próbował tego zrobić, po 2. jak tego dokonac wobec osoby agresywnej (przypomne co napisała Bridget: wyzywała swojego chłoaka od najgorszych, używając przy tym takich epitetów, że nawet nie chce tego cytować i jeszcze zerwała z nim publicznie). Po 3. takie dorabianie współwinnych jest zwyczajnie nie w porządku. Bridget jest dorosła i tylko ona ponosi odpowiedzialność za swoje czyny.
Imeow napisał/a:Kiedy ja przy moim wypiłam całą flaszkę rumu i nad ranem szalałam, oczywiście po prostu chichotałam i latałam po mieszkaniu, to mnie wziął na kolana, położył na nich moją głowę i głaskał mnie, uciszając, usypiając.
Aha, a jak Cię uspokajał, to bluzgałas go od najgorszych i publicznie z nim zerwałaś? Bo jeśli nie, to przykład bez żadnej analogii.
BabaOsiadła napisał/a:Chyba Ci się coś pomerdało. Ale nie pierwszy raz Twoje komentarze są kompletnie bez sensu
Bogactwo Twej argumentacji powaliło mnie. A z sensem na pewno były Twoje wymysły typu, że sam jej dolewał, co sama autorka sprostowała.
Jakby próbował to robić to by napisała. Agresywna sie stala jak juz sie schlala, anie jak pila. Takze dostrzegaj kolejnosc zdarzen.
Uwierz mi ze kurde oboje sa temu winni. Ona nie przyszla tam sama, dodatkowo facet jesli mniej pije musi byc odpowiedzialny za swoja kobiete i nia sie opiekowac, a nie ze pozwoli sie babie upic i pieprznie ja w sina dal.
Jesli uwazasz ze ona jedyna jest winna to oznacza ze nie rozumiesz czym jest instytucja narzeczenstwa.
Ja po alkoholu jestem gadula i chichotka. I nigdy nie trace swiadomosci, wiec wiem co robie.
Ona nie, ale swiadomy tego facet odstawi kolejna flaszke, a nie skrzywi sie i pozwoli.
Oceniasz wszystko jednostronnie.
No tak, biedny facet.
50 2012-01-02 17:45:17 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 17:56:07)
Jeśli w tym wszystkim nie było żadnych podtekstów, to sprawa jest do wyjaśnienia i ma, owszem prawo dostać drugą szansę.
Ale to nie Ty o tym decydujesz, ani nie ja. Czy ma prawo dostać drugą szansę zadecyduje jej facet.
Jeśli ktoś prawdziwie kocha, to wybaczy taką rzecz, a to za jakiś czas przekształci w głupią sytuację i za jakiś czas mogą się z tego śmiać.
Być może Ty byś tak postąpiła, ale nie wszyscy sa Tobą.
Drugiej szansy nie daje się pijanemu, który wsiadł świadomie za kółko i przez tak zwany przypadek alkoholowy zabił niewinne osoby.
Czegoś nie rozumiem - czyli pijany jest świadomy tego co robi? To konsekwentnie musisz przyjąć, że Bridget była też świadoma, a jeśli tak to na pewno na wybaczenie nie zasłużyła.
Gorzej jeśli sprawa jest poważna, tak jak wspomniały przedmówczynie.
Przedmówczynie sobie to wymyśliły, żeby dokopac facetowi. Niektóre panie tak mają. Ale to nie jest powód do poważnego traktowania takich wymysłów.
O własnie, tu kolejny przypadek:
Jakby próbował to robić to by napisała. Agresywna sie stala jak juz sie schlala, anie jak pila. Takze dostrzegaj kolejnosc zdarzen.
Ale to co - miał jej w ogóle zabronić ruszania alkoholu? No to bys dopiero krzyczała o zaborczym facecie. A czy później coś próbował z jej zachowaniem zrobić - sama pewnie nie wie, bo nie pamięta, ale coś ją do awanturowania się i zerwania z nim skłoniło.
Nie mówiąc juz o tym, że ona wiedziała, że on nie toleruje jej picia, to tym bardziej piła na własną odpowiedzialność.
Uwierz mi ze kurde oboje sa temu winni.
Niby czemu mam w bzdury wierzyć????
Oceniasz wszystko jednostronnie.
Nie to Ty oceniasz jednostronnie. Chcesz z jednej strony żeby traktować kobietę jak partnera, a z drugiej jak osobę upośledzoną, którą należy się opiekować.
No tak, biedny facet.
Nie, no przecież to oczywiste, że on jest winny tego, że ona się schlała, awanturowała, spadła ze schodów, podrywała innych facetów, wreszcie chciała striptiz robić. Nikt inny, tylko on. No bo przeciez ona jest kobietą - z natury rzeczy istota upośledzoną i należy się nią opiekować jak dzieckiem. Tak? No bo jeśli nie, to nie masz racji.
Czegoś nie rozumiem - czyli pijany jest świadomy tego co robi? To konsekwentnie musisz przyjąć, że Bridget była też świadoma, a jeśli tak to na pewno na wybaczenie nie zasłużyła.
Bo zanim się pije alkohol to oddaje się kluczyki albo zostawia auto daleko, by taka sytuacja się nie zdarzyła. Podobnie z tym chłopakiem - mógł Dziewczynę pilnować, prawda?
A i Vuk masz rację, tylko Jej facet i Autorka podejmą decyzję.
Autorko, potrzebna Ci porządna rekonstrukcja zdarzeń.
52 2012-01-02 17:59:33 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 18:00:01)
Podobnie z tym chłopakiem - mógł Dziewczynę pilnować, prawda?
To teraz mi wyjasnij taką rzecz - idziesz z facetem na imprezę, on się upija, zrywa z Tobą i - za przeproszeniem - wali jakąś panienkę w toalecie. Kto jest temu winny? Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że Ty, bo go nie upilnowałaś.
Ja się w 100% zgadzam z Babą, że facet powinien zadbać o swoją dziewczynę, gdy widzi, że przesadziła z alkoholem. Zapytałam nawet mojego chłopaka co by zrobił w takiej sytuacji, a on odpowiedział, że zwyczajnie by do tego nie dopuścił, wmusił we mnie hektolitry wody, żebym wszystko z siebie wyrzuciła w łazience i został ze mną aż poczuję się dobrze. W razie potrzeby położyłby mnie też spać, a jeśli nie byłoby takiej możliwości zwyczajnie zabrałby mnie do domu. I ja bym zrobiła to samo dla niego.
Vuk, tu nie chodzi o to, że facet ma się kobietą jak dzieckiem zawsze zajmować, ale czasami się człowiekowi zdarzy przegiąć. Zwłaszcza shoty są zdradliwe, ja też się kiedyś strasznie uchlałam shotami właśnie, bo alkoholu z początku nie czuć, a potem ścina z nóg i nic się nie pamięta. Zrobiłam tak raz, mam nauczkę i więcej nie zrobię. Ale moi znajomi wtedy o mie zadbali, ponoć byłam strasznie agresywna wobec koleżanki, która chciała mi pomóc, ale jakoś bez problemu mi to wybaczyła, bo nie kojarzyłam co się dzieje i nie miałam tego na myśli. Wzięli mnie na siłę do łazienki, kazali wymiotować i położyli spać. Uważam, że to się może zdarzyć każdemu i nie ma znaczenia, czy to dziewczyna czy facet, reakcja powinna być taka sama: zabrać taką pijaną osobę w ustronne miejsce, by nie narobiła sobie jeszcze więcej wstydu, wmusić w nią wodę, by cały alkohol zwymiotowała i sprawdzać jak się czuje. Więc moim zdaniem wina leży po obu stronach: ona wypiła stanowczo za dużo i zaczęła przez to odstawiać cyrk, a on nie powstrzymywał jej przed piciem dalej tylko sobie zasiadł jak na widowni i czekał co też mu ona jeszcze pokaże. Uważam, że to egoistyczne, bo każdemu może się zdarzyć źle oszacować ilość alkoholu względem swoich możliwości i wtedy należy zwyczajnie pomóc. I to nie tylko ukochanej/ukochanemu, ale znajomym też. To normalny, ludzki odruch, którego chłopak autorki niestety nie miał.
Ja po alkoholu jestem gadula i chichotka. I nigdy nie trace swiadomosci, wiec wiem co robie.
Ona nie,
.
skora ona nie wie, co robi pod wpływem alkoholu, bo traci świadomość, to po prostu nie pije w obcym towarzystwie
55 2012-01-02 18:15:37 Ostatnio edytowany przez Imeow (2012-01-02 18:17:31)
Dobra, ja pasuje.
Może ja dobieram sobie odpowiedzialnych partnerów, którzy potrafią mi odsunąć kieliszek, gdy widzą, że wypiłam za dużo. Może to ja mam na tyle zajebistego faceta, że potrafi zachować się jak facet i zareagować w razie czego, a nie takiego co jest ślepy kiedy piję za dużo.
Ja patrzę jednostronnie, bo wskazuje, że oboje są winni. Tak, niech tak zostanie. Wolę myśleć, że facet który jest narzeczonym, czyli przyszłym mężem bierzeodpowiedzialność za swoją przyszłą żonę, aniżeli jest osobną skrzywdzoną jednostką.
Brigdet jest tak samo winna jak on. Ale to moje zdanie i nie przekonuj mnie do swojego. Ani nie wskazuj że ja jestem jednostronna. Bo jednostronna to bylabym jak ty- uwazajac ze facet jest be a ona cacy; tak jak ty wine zwalasz na nia.
edit up: widzisz ale od tego jest ten facet obok, ktory o tym wie i powinien dawac slabszy alkohol, albo odstawiac go jej. nie ma strachu przed rzuceniem jej wielce, a mialby miec strach zeby odsunac jej flaszke?
Ja przy moim chlopaku pije wina musujace, sikacze i piwa smakowe, zero wodki etc. Mi nie sprawia przyjemnosci pijanstwo.
kaisa_malene, Imeow
W takim razie może Wy odpowiecie na to pytanie:
idziesz z facetem na imprezę, on się upija, zrywa z Tobą i - za przeproszeniem - wali jakąś panienkę w toalecie. Kto jest temu winny?
A ona poszla i z kims w wc sie kochala? Nie doczytalam tego.
Facet idzie na impreze z kobieta to ma nad soba panowac, bo to on jest facet, a nie ona ma sie nim opiekowac.
Taki facet ktory sie przy wlasnej narzeczonej upija jest g wart.
Odwracajac sytuacje- od czego jest facet? Od odsuniecia kieliszka.
Czemunie odwrotnie? Bo facet jest silniejszy i moze uderzyc.
A baba? No na pewno pobije trzezwego, silnego faceta.
Yeah
pomyśl gdzie możesz go spotkać, aby wyglądało to na przypadek i wtedy skul głowę i przepros . Faceci są cholernie ambitni . .
I najlepiej jak przeprosisz jego przyjaciół . .
Trzymam kciuki . M . :*!
59 2012-01-02 18:31:54 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 18:33:45)
Imenow, dziękuję, nie mam nic więcej do powiedzenia, skoro prezentujesz stanowisko: jak kobieta się upije, to wina faceta, a jak facet się upije to też wina faceta. Nie wiem czy to przejaw mizoandrii (obwinianie za wszystko mężczyzn) czy mizoginii (tratowanie kobiet jak istoty umysłowo upośledzone)...
Swoją drogą jakoś zgrzyta mi zestawienie: kochać się w wc z przypadkową panienką... Aha - publiczny striptiz to dla mnie też zdrada.
Imenow, dziękuję, nie mam nic więcej do powiedzenia, skoro prezentujesz stanowisko: jak kobieta się upije, to wina faceta, a jak facet się upije to też wina faceta. Nie wiem czy to przejaw mizoandrii (obwinianie za wszystko mężczyzn) czy mizoginii (tratowanie kobiet jak istoty umysłowo upośledzone)...
Swoją drogą jakoś zgrzyta mi zestawienie: kochać się w wc z przypadkową panienką... Aha - publiczny striptiz to dla mnie też zdrada.
Wszystko zalezy indywidualnie od czlowieka. Kazdy absolutnie ma prawo miec swoje zdanie i je stosowac w swoim zyciu. Partnerzy sie miedzy soba dogaduja, maja wspolne uklady. Jedni sie nie pilnuja w ogole inni wrecz niańczą na imprezach, prywatkach. I osobiscie nie klocilabym sie o to, że ludzie maja inne podejscie- bo to naturalne.
Lepiej skupic sie na problemie tej kobiety, a raczej zasugerowac autorce aby przepracowala problem przez ktory zachowywala sie tak po alkoholu- bo alkohol owszem znieczula, sprawia ze puszczaja hamulce, ale na Boga nie przeistacza w kogos kim nie jesteśmy.
Mimo wszystko ponad opracowywanie metod jak przeprosic bylego jednak postawiłabym skupienie sie na swoim problemie- ktory widac siedzi w podswiadomosci i moze wychodzic w roznych innych sytuacjach. Po prostu powinno sie dojsc do zrodla. Skupic sie na przyczynach- pomoc sobie samemu a potem myslec o tym jak poprawic relacje z otoczeniem.
61 2012-01-02 20:27:15 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-01-02 20:30:26)
Wstyd jak beret na calusieńką wieś.
Niech no ja to zrekonstruuję; mamy zakochaną parę z 4letnim stażem. Po słowie - czyli zamierzają razem założyć podstawową komórkę społeczną. Młodzian wiezie Wykształciuszkę w swoje rejony celem zapoznania ze swoimi znajomymi. Nie trzeba być Einsteinem, żeby się domyślić - iż gość byłby rad, gdyby mógł się panną "pochwalić". Nocleg u rodziców - bardzo porządnie, nie po motelach, coby ludzie nie gadali. Nic tylko się bawić.
Panna jest recydywistką - miała już incydent z nadużyciem alkoholu i głupawym zachowaniem.
Po czym mamy imprę na całego, wódeczka polewana samej sobie na gościnnych występach, urżnięcie w trupa plus striptiz za darmochę.
Sorry Laski - ale ja bym rzuciła z hukiem. I już przedstawiam swój punkt widzenia.
Jestem dorosłą kobietą i nie wyobrażam sobie aby ktoś - nawet mój małżonek - reglamentował mi alkohol. Takie mamy czasy, że babom wszystko wolno, jest równouprawnienie i należy z tego korzystać. Jeżeli coś mi szkodzi - nie tykam. Jak już muszę bo ocipieję - tykam w małych ilościach. Jeśli wiem, że osobie którą kocham ponad wszystko, zależy na tym abym przykładowo - nie piła (czysta hipotetyka) bo mi odpierdziela i beret dymi - to właśnie z miłości i szacunku tego nie robię. Wiem, że działa to w dwie strony - i w momencie kiedy ja o coś poproszę mojego partnera - on spełni moją prośbę.
Albowiem ponieważ - związek to nie przepychanki. Chodzi mi o poważny związek - a tu z takim mieliśmy do czynienia - narzeczeństwo. Czyli z Autorką się młodzianowi śniło założyć rodzinę. A teraz szanowna JLO zbita. Filmy kręcone komórami już na youtubie. Przyszła matka i synowa. Koledzy drą łacha, koleżanki umierają ze śmiechu. Niedoszła teściowa - kwestią czasu dotarcie informacji drogą pantoflową.
Wypiłam morze albo i ocean alkoholu w swoim życiu. Nie udało mi się urżnąć do nieprzytomności i chwalę Pana za to. Imprezy były różne, mono, stereo i z basami. Jest co wspominać na starość ciumkając biszkopty. Ale kurna, jak wiedziałam że jadę w gościnne występy - był pion, charm i szyk. Inna jest impreza w akademiku, inna w babskim gronie a inny PIERWSZY SYLWESTER PRZED PRZYJACIÓŁMI PRZYSZŁEGO MĘŻA. Albo kochasz albo masz w dupie.
Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy mężczyzna ma "pilnować" narzeczoną na imprezie. To znaczy co? Zakłada że jego przyszła żona jest bezrozumnym imbecylem bez kontroli nad własnymi popędami? No i jak niby miałby to robić? Namawiać? Przecież już była taka sytuacja i podejrzewam ze to właśnie nauczony doświadczeniem - nie był za szczęśliwy gdy partnerka chciała wychodzić sama na imprezy. Miał zabierać? Jak to wogóle wygląda? Co to znaczy "nie pozwalać pić"? Nie pozwolić to ja mogę mojemu synowi pić coli - bo niezdrowa, a dziecię pięcioletnie. 24 letnia kobieta chcąca założyć rodzinę - sama powinna wiedzieć co, gdzie, kiedy i ile.
Rada: przeczekać, przyjąć baty na klatę i zaszyć sobie Esperal.
Pociesze Cie tym, że też sie upiłam do prawie nieprzytomności, rownież sie wywrociłam i do dzis nie czuje swoich kolan, bo cala noc bylam na kolanach. CO ZA WSTYD
Mój narzeczony pewnie byłby zły przez chwilę a później śmiał się ze mnie do końca życia że narobiłam siary przy ludziach. Widać że strasznie mu zależy na opinii innych, ok, są tacy ludzie. Nie rozumiem tylk jak przez coś takiego można przekreślić wiel lat związku smsem... Nawet nie porozmawiać.... jeszcze jest wcześni, minęły dopiero 2 dni... Ty już dostałaś nauczkę, wybacz, ale ja bym chyba umierała ze wstydu po czymś takim...
Wstyd jak beret na calusieńką wieś.
Niech no ja to zrekonstruuję; mamy zakochaną parę z 4letnim stażem. Po słowie - czyli zamierzają razem założyć podstawową komórkę społeczną. Młodzian wiezie Wykształciuszkę w swoje rejony celem zapoznania ze swoimi znajomymi. Nie trzeba być Einsteinem, żeby się domyślić - iż gość byłby rad, gdyby mógł się panną "pochwalić"...
Panna jest recydywistką - miała już incydent z nadużyciem alkoholu i głupawym zachowaniem.
Po czym mamy imprę na całego, wódeczka polewana samej sobie na gościnnych występach, urżnięcie w trupa plus striptiz za darmochę.
Sorry Laski - ale ja bym rzuciła z hukiem. I już przedstawiam swój punkt widzenia.
...
Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy mężczyzna ma "pilnować" narzeczoną na imprezie. To znaczy co? Zakłada że jego przyszła żona jest bezrozumnym imbecylem bez kontroli nad własnymi popędami?
Jak zwykle w punkt Kriss ![]()
Każdy na swój szacunek (i godność) zapracuje sam (na ewentualny wstyd takoż!)- chyba, że życzy sobie być ubezwłasnowolnionym albowiem NIE jest w stanie samodzielnie i odpowiedzialnie podejmować decyzji życiowych.
Nie zrobiłam striptizu tylko podobno chciałam sie rozbierac bo chcialam isc spac. Żałuje tego tak bardzo, że nie chce mi sie zyc. Nigdy wczesniej nie przydarzyło mi sie upic tak bardzo, że nic nie pamietałam, dosłownie nic. Jest mi głupio i wstyd ajk o tym wszystkim pomyślę. Dosłownie jakbym to nie była ja tylko jakiś diabeł we mnie wszedł. NIGDY nie znałam się od tej strony, nie ma dla mnie usprawiedliwienia, ale naprawdę żałuję teraz i cierpie.
Vuk, ja nie zdradziłam swojego Narzeczonego.