Jestem z moim facetem od ponad roku, to dobry chłopak, wiem, że mnie bardzo kocha, wiem, że jest szczery i wierny tylko czasem tej miłości nie potrafię zrozumieć.. Widujemy się prawie codziennie i on uważa, że to wystarczy żebym ja była przekonana o jego wielkiej miłości.
Często jest zasadniczy i stanowczy jak jest u mnie i założy sobie, że chce wyjść o 21 to idzie żeby się waliło i paliło chociaż nigdzie nie jest umówiony na godzinę.
Jak jesteśmy umówieni i dzwonie prosząc "przyjedź proszę wcześniej bo jestem sama i chciałabym żebyś zjadł ze mną obiad" to odpowiada "przecież mówiłem, że bedę dziś później" a wiem, że siedzi w domu i nic nie robi, nie jest zmęczony ani nic tylko siedzi z braćmi.. Mi się robi przykro a on jest na mnie zły bo "nie wie o co mi chodzi".
Jest bardzo związany ze swoją rodziną i to ich zawsze stawia na pierwszym miejscu. Jak sie pytam o której jutro będzie odpowiada, że "nie wie, bo jeszcze nie wie co jutro będzie robił".. Nie potrafi się ze mna z góry umówić, chociaż nie pracuje i siedzi w domu. A bracia jak kiwną palcem to leci.
W święta chciałam się z nim umówić to nie potrafił mi odpowiedzieć bo jeszcze nie wiedział co jego matka w święta wymyśli.
Jest dorosły, ma 24 lata, ja trochę więcej, więc nie jesteśmy dziećmi.
Nie mam już siły, nie czuję pasji w nim, chociaż wiem, że kocha. Ja nic nie rozumiem, pomóżcie mi. Może przesadzam ale czegoś mi brakuje. A może taki ma charakter, sama nie wiem:(
Pomóżcie...