Kim sa? Jak zyja? Osoby ,ktore zawsze szukaja "sponsorow".Potrafia ladnie mowic,sa bardzo mili dla wszystkich,a najbardziej dla tych ,ktorzy obsypuja ich prezentami lub wspieraja finansowo.Moga to byc osoby z rodziny np. dzieci ,chetnie wspierajace swoich rodzicow lub osoby z dalszej rodziny np. bogate ciotki lub mezowie pracujacy od switu do nocy po to, by zonie zapewnic wszystko czego sobie zyczy.
Mysla tylko o sobie.Gdy skoncza sie pieniadze ich "ofiary" przestaja dla nich istniec.
Potrafia uzalezniac od siebie i niszczyc innym ludziom zycie.
W pewnym momencie okazuje sie ,ze "ofiary" tych ludzi zostaly bez niczego i bez pseudo przyjaciela lub pseudo milosci.Wtedy rozpoczyna sie tragedia.Rodza sie pytania: jak moglem dac sie tak oszukac? Dlaczego tak sie na niej/nim zawiodlam? Myslalam, ze ja znam ,a ja jej wcale nie znam.Dlaczego on/ona tak sie zmienila? itd.
Dlugo im wierzymy az nie dostajemy przyslowiowego "kubla zimnej wody" na glowe.
Zwiazani emocjonalnie dajemy sie oszukac,a potem bronimy sie, by ich nie znienawidziec.
W koncu nienawidzimy samych siebie.
Opisalam to na podstawie dwoch przypadkow.Sasiada ,ktory pare lat temu zaczal prace na tirach i miesiacami nie ma go w domu.Od tego czasu bardzo poprawil sie byt tej rodziny. Ale klopoty rozpoczely sie ,gdy okazalo sie ,ze zona "lekka" reka wydaje ciezko zarobione pieniadze.Dzis sa bliscy rozwodu ,a maz probowal popelnic samobojstwo.
I drugi przypadek matki,ktora wykorzystuje syna pracujacego zagranica.Niszczy jego zwiazki, opowiada ,ze z synem sie nie rozumie i ze ma trudny charakter ale jednoczesnie mowi , ze nie bedzie sie z nim klocic bo wtedy nie dostanie od niego pieniedzy.Nie obchodzi ja syn,ale wykorzystuje go by lepiej zyc. Co myslicie o takich ludziach? Mi jest zal takich ludzi i mysle ,ze jest to bardzo niesprawiedliwe,ze ofiarami sa ci ktorzy sie staraja ,ciezko pracuja , poswiecaja sie dla innych i rezygnuja z wielu przyjemnosci dla innych, a potem spotyka ich taka niewdziecznosc.Dlaczego wiekszosc ludzi nie widzi w takim postepowaniu nic zlego?
1 2011-12-26 01:55:00 Ostatnio edytowany przez Barbara122 (2011-12-26 13:06:18)
Wciąż napotykam w swoim życiu takich ludzi, którzy ciągle czegoś potrzebują.
Wykazują się jakąś niezrozumiałą dla mnie nieporadnością. Choc czasem zastanawiam się, czy ich zachowanie nie jest świetną manipulacją dla własnej korzyści.
Przecież niby rozumiem pojęcie wykorzystywania, ale z drugiej strony nie zawsze można to jednoznacznie stwierdzic.
Ciężko jest odwrócic się plecami do koleżanki, która ze łzami w oczach opowiada, że jak nie zapłaci rachunku to odetną jej prąd. Euforią jest widziec w niej radośc z powodu pożyczonych pieniędzy.
Czułabym się bez serca, nie pożyczając koledze, który opowiada, że jedzie na Msze za zmarłą matkę.
Podobnych spraw mogłabym opisac jeszcze kilka.
Tylko....ciąg dalszy tych historii jest taki, że potem ludzie znikają, zapominają o wszystkim i 'szukaj wiatru w polu'.
Dostałam już parę 'kubłów zimnej wody' i wciąż się zastanawiam, dlaczego ludzie tak się zachowują?
Niby w oczy potrafią nawet płakac, kłamac jak z nut, a potem śmieją się z nas za plecami.
Nie wierzę ludziom, dlatego raczej nie opowiadam o sobie.
Pomagac lubię, ale co krok spotykam się z zawiedzeniem.
Wszystko można chyba podzielic.
Z jednej strony ludzie dochodzą do wszystkiego sami, a z drugiej strony idą po trupach do celu.
Jedni żerują na drugich, bez sumienia, bez honoru, bez poczucia zła.
Dlaczego?
....
Jedni żerują na drugich, bez sumienia, bez honoru, bez poczucia zła.
Dlaczego?
Bo mogą.
To się nazywa pasożytnictwo. Zwierzęta mogą pasożytować na danym gatunku roślin i sobie nawzajem przez miliony lat. I będą to robić tak długo, jak długo to się będzie opłacać, dopóki roślina nie nauczy się tworzyć kolców, a ofiara bronić. Tak samo jest z ludźmi - istnieją produceni wartości i pasożyty, a większość ludzi jest gdzieś pomiędzy. Tak będzie zawsze, a przynajmniej do czasu, gdy producenci nie nauczą się bronić.