Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-12-13 22:42:33)

Temat: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Zwracam się z pytaniem do forumowiczek mających dzieci: jak wygląda w Waszych domach wręczanie prezentów gwiazdkowych? Paczuszki leżą po prostu pod choinką? Przynosi je tata/inny mężczyzna z rodziny przebrany za Mikołaja/Gwiazdora (w zależności od regionu)? Czy może wynajmujecie obcego "przebierańca"?

Dlaczego pytam? Waham się, co lepsze: "okłamywać" dziecko, że istnieje ktoś taki jak Gwiazdor/Mikołaj, ryzykując, że rówieśnicy brutalnie je uświadomią, a wtedy nie daj Boże straci do nas, rodziców, zaufanie, czy też od początku postawić na szczerość, że to tylko taka miła tradycja, ale pozbawić dziecko świątecznej magii wyczekiwania na tę niemal bajkową w oczach malucha postać?

Zapraszam wszystkie mamy do podzielenia się, jak wygląda to u nich w domu i jak radziły/radzą sobie z dziecięcą dociekliwością. Mamy starszych dzieci niech opowiedzą, proszę, jak ich dzieci zniosły wiadomość, że Gwiazdor/Mikołaj jednak nie istnieje. A czy w domach, w których prezenty leżą po prostu pod choinką, nie było pretensji ze strony maluchów "bo do Marysi przychodzi Gwiazdor/Mikołaj, a do mnie nie!"?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Dzieci co prawda jeszcze nie mam, ale mam nadzieję, że mogę powiedzieć jak to było u mnie, jak byłam mała?

Mikołaj w postaci przebranego Taty, lub kogoś z rodziny był u mnie dosłownie kilka razy. Na palcach jednej ręki zliczę... U mnie przychodził prawdziwy Mikołaj wink Tylko cwaniak zawsze wybierał taki moment, po kolacji oczywiście, w którym Mama wysłała mnie do kuchni po cukier do herbaty. Albo po łyżeczkę, bo zapomniała. Albo do piwnicy po coś innego. Albo jak zaciągnęła mnie do łazienki, żeby poprawić mi włosy, bo się przecież potargałam, no jak mogłam, nie?

No i jakimś tragicznym trafem zawsze na taki moment, kiedy nie było mnie w salonie, trafiał ten nieszczęsny święty Mikołaj, a kiedy wracałam do pokoju Mama zdziwiona krzyczała "Zobacz, Mikołaj był i zostawił dla Ciebie prezenty!!"

A jak dowiedziałam się, że Mikołaj to w rzeczywistości moi rodzice? Szukałam czegoś w kuchni. Na lodówce. Wspięłam się na krzesło, później na palce (lodówka wtedy była taaaaaaka wielka wink ). No i znalazłam. Tylko nie to, czego szukałam. Mianowicie na lodówce stał koszyczek, a w koszyczku leżał mikołaj z modeliny, którego ulepiłam własnymi małymi rączkami i w Wigilię położyłam pod choinką z karteczką "Dla Mikołaja". Czemu tylko ja miałam dostawać od niego prezenty? Jemu przecież też się coś od życia należało wink Byłam już wtedy jednak na tyle duża, że nie przeżywałam, nie płakałam i nie był to dla mnie jakikolwiek szok wink

3

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa
Delicious napisał/a:

Dzieci co prawda jeszcze nie mam, ale mam nadzieję, że mogę powiedzieć jak to było u mnie, jak byłam mała?

Absolutnie nie chcę nikogo rozstawiać po kątach, dyktować, co ma pisać i gdzie, a tym bardziej pouczać Moderacji smile , ale nie chciałabym, by mój wątek powielał ten:

http://www.netkobiety.pl/t8648.html

Bardziej zależy mi na radach, jak postąpić jako rodzic smile

4

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

i ja mogę wypowiedzieć się tylko z perspektywy własnego dzieciństwa. w naszym domu taktyka mamy była inna: prezenty nie pojawiały się pod choinką w wigilię ale dopiero 1 dnia świąt- mikołaj przychodził w nocy, kiedy wszyscy spali. wink dla mamy była to pewnie swego rodzaju udręka, bo po pierwsze trzeba mnie było bardzo rozemocjonowaną położyć spać w wigilię, a po drugie w 1 dzień świąt bladym świtem latałam jak oszalała po domu wrzeszcząc, że mikołaj był w nocy. wink ale wspominam to bardzo miło... poza tym patrząc na to z perspektywy, było to świetne rozwiązanie, żebym w wigilię zjadła normalnie i pośpiewała kolędy, zamiast puchnąć z ciekawości co do tego, co tam też się pod choinką dzieje. wink
a co do prawdy, to nie pamiętam nawet, czy to mama powiedziała mi w którtmś momencie, że mikołaj nie istnieje, czy koledzy w szkole, czy być może byli to starsi kuzyni? jestem natomiast pewna, że żadnego kryzysu zaufania do rodziców ani traumy z tego powodu nie miałam. dzieci mierzą się z mnóstwem takich momentów, kiedy ich wiara w coś zostaje brutalnie sprowadzona na ziemię... ja mogę się cieszyć, że miałam bardzo mądrych rodziców, którzy pozwalali mi wierzyć we wróżki, jednorożce, smoki, księżniczki i inne cuda, a w odpowiednich momentach, kiedy widzieli rodzące się we mnie wątpliwości, w delikatny sposób tłumaczyli, że ta czy inna rzecz istnieje tylko w baśniach, albo istniała dawno temu. traumatyczne mogą być co najwyżej konfrontacje z kolegami szkolnymi, ale to jest chyba nie do uniknięcia. zresztą nie chciałabym, żeby moje dzieciństwo od początku zakotwiczone było twardo w rzeczywistości, jestem wdzięczna rodzicom i za świętego mikołaja i za czytanie baśni. wink

5

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Nie sądzę, żeby wątek rozwinął się w stronę powielającą, Babo smile Po prostu wiele osób, które dzieci nie posiadają same pamiętają swoje perypetie z Mikołajem smile

A więc najpierw ja:
raz kojarzę, że przyszedł jakiś dziad z brodą. Na pewno był to ktoś z uczestników Wigilii, bo kojarzę, że tata albo dziadek poszedł w tym czasie "wyglądać czy Mikołaj nie idzie". Ten fakt skojarzyłam dopiero jak poznałam prawdę o Mikołaju.
Przez kilka innych latek prezenty leżały w drugim pokoju. Ja siedziałam w oknie i wyglądałam, w pewnym momencie ktoś zaglądał do pokoju i padało stwierdzenie "o, Mikołaj był i pewnie się bardzo spieszył do innych dzieci skoro tutaj je zostawił".
Dowiedziałam się przed którąś Gwiazdką - pewnie miałam wtedy 6 lat (tak na logikę, bo gdybym miała 7 to by mnie dzieci w szkole uświadomiły smile ). Dziadek mi powiedział. Pamiętam, że powiedział, że Mikołaj to taka bajka, którą się małym dzieciom opowiada, a ja już jestem duża. Nie pamiętam żadnej traumy z tego powodu - raczej dumę, że jestem już duża i znam tajemnicę smile Tym bardziej, że moja siostra była "mała" i miałam jej nie mówić. Oczywiście natychmiast wypaplałam w tajemnicy "dorosłą" tajemnicę smile

Teraz moje dziecko (aktualnie 5 lat):
nawet nie przyszło mi do głowy, że dziecko może nie wierzyć w Mikołaja smile Przez ostatnie 2 lata mój tata się przebierał. Mina małej za pierwszym razem (jak miała 3 latka) - bezcenna. Reszta rodziny umierała ze śmiechu (mój tata był świetny w tej roli). A największy mieliśmy ubaw z babci, która własnego syna w przebraniu i z charkoczącym głosem nie poznała tongue W tym roku też był taki pomysł, ale został odrzucony - mała jest zbyt mądra i na pewno by ukochanego dziadka rozpoznała. Więc prezenty zostaną podrzucone - mam pomysł, żeby Mikołaj zostawił je pod drzwiami i zadzwonił do drzwi (potem oczywiście szybka ucieczka). Miałam nawet myśl, żeby ją uświadomić, ale reszta rodzinki kazała mi nie odbierać dziecku złudzeń smile

Nie kojarzę, żeby ktokolwiek z moich znajomych opowiadał o traumie związanej z odkryciem prawdy. Za to przebranych dziadków czy wujków zawsze wspominają z rozrzewnieniem smile

6

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

No, ja swoje perypetie też pamiętam smile U mnie przebierał się mój ojciec, traumy ani żalu nie mam, ale tak się zastanawiam, jak w ogóle zacząć tę całą mistyfikację big_smile Co powiedzieć dziecku, że w Wigilię przychodzi ten Gwiazdor/Mikołaj i daje prezenty, no dobra, ale kto to w ogóle jest i dlaczego przychodzi, co to ma wspólnego z narodzinami Chrystusa... jednym słowem JAK ZACZĄĆ I W JAKIM WIEKU DZIECKA? Kompletnie nie umiem kłamać, zatem ściema musi być dobrze przemyślana big_smile

7

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Wręczanie prezentów?
Moje dzieci to dorosłe już osoby. Mimo to napiszę, jak to się u nas odbywało.
Najpierw było pisanie listów do Mikołaja. Odbywało się to różnie: albo dzieci dyktowały nam tekst listów, a my pisaliśmy, posłusznie uzgadniając każdy wyraz, albo dzieci rysowały swoje marzenia, albo w starszym wieku, pisały już same.

Później.
Prezenty przygotowane w wielkiej tajemnicy czekały pochowane w różnych zakamarkach. Tuż przed kolacja wigilijną któreś z dorosłych odciągało dzieci z pokoju, w którym była choinka. Stojąc przy oknie dzieci wypatrywały nadchodzącego Mikołaja. W tym czasie pozostali kładli prezenty pod choinką. Czasami trzaskały zamykane drzwi. Niestety, dzieci zawsze zbyt późno dobiegały do drzwi i nigdy nie widziały odchodzącego Mikołaja.

Na pytanie "skąd te prezenty, od kogo", padała niezmienna odpowiedź: "Mikołaj przyniósł". Później, gdy zaczynały powątpiewać w istnienie Mikołaja, twierdziliśmy, że czasami Mikołaj nami się wyręcza, bo nie zdąży podłożyć wszystkich prezentów. Pewnego razu, gdy dzieci były w II, III klasie podstawówki, zrobiły nam niespodziankę. To syn, wówczas 9-letni, przebrał się za Mikołaja i wspólnie z siostrą wyciągał prezenty spod choinki i rozdawał je wszystkim.

Ze wspomnień moich dzieci wynika, że w którymś momencie (sami nie mogą określić, kiedy to nastąpiło) zorientowali się w czym rzecz. Może wówczas, gdy tłumaczyliśmy im istnienie Mikołaja uśmiechając się od ucha do ucha. W każdym razie nie wspominają o tym, że utraciliśmy ich zaufanie.

8

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Dziękuję bardzo za wszystkie dotychczasowe wypowiedzi i proszę o jeszcze smile Dopiero raczkuję w macierzyństwie i Wasze historie są dla mnie niezwykle cenne.

9

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

A u mnie było inaczej...
W rodzinnym domu Mikołaj pojawiał się zawsze wtedy, gdy musiałam na moment wyjść (toaleta, umyć ręce, coś przynieść z kuchni...) i co roku tata "prawie już go złapał" smile
Uświadomiła mnie starsza siostra, duuża już byłam, aż dziwne... Miałam może 7-8 lat.

Córka (4 lata) wie, że Mikołaj nie istnieje, że to tylko tradycja na pamiątkę świętego, który wiele lat temu w Wigilię obdarowywał dzieci prezentami.
Teraz już wie, dowiedziała się po tym jak przybiegła do mnie z płaczem mówiąc, że "Maciek powiedział, że Mikołaja nie ma! Powiedz mu, że to nieprawda".
Cóż, stało się. Nie sądzę, żeby straciła do mnie zaufanie, ale troszkę żałuję, bo widok jej uśmiechniętej twarzy, kiedy przychodził sąsiad w przebraniu, był po prostu bezcenny. Szkoda, mogło to jeszcze potrwać kilka lat...
No, a z drugiej znów strony: mamy to już za sobą. Jeden etap za nami. I tylko czekać aż padnie pytanie "skąd się biorą dzieci" big_smile

10

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

U mnie tez bylo pisanie listow do Swietego Mikolaja smile Ale to bylo przed 6grudniem, bo do nas 6 grudnia przychodzil Mikolaj a 24grudnia Gwiazdka wink
Swiety Mikolaj przychodzil zawsze w noc z 5 na 6 grudnia smile ile razy to sie pułapki robilo, i jakos dziwnym trafem nigdy nic z tego nie bylo tongue

A w Gwiazdke, wychodzilismy na dol przed klatke, wypatrywac pierwszej najmocniej swiecacej gwiazdki smile
Mama zaaaawsze musiala zostac naczynia pomyc po kolacji.
A gdy przychodzilismy, naczynia staly w kuchni nie tkniete a za to bylo pelno prezentow smile
Niewiem kiedy sie dowiedzialam ze ani to ani to nie istnieje .. wiec chyba zadnej traumy nie mialam, bo inaczej pamietalabym to smile

Ja planuje podobnie nauczyc dzieci, starszy syn ma prawie trzy latka, wiec jest juz ``kumaty``.

Moja kolezanka z jednego watku napisala jak to bylo u jej znajomych.
Od poczatku mowili (chyba coreczce), ze Mikolaj jest magiczny. I kiedy coreczka dowiedziala sie, i porzybiegla ze ja oklamali, bo Mikolaj nie istnieje, powiedzieli `` no przeciez Mikolaj jest magiczny, a magiczne osoby nie istnieja`` .

Chyba jakos tak to bylo smile Jak poprzekrecalam, a bedziesz tu Miss to popraw mnie smile
Mi ten pomysl bardzo sie podoba, takze go chyba zastosujemy smile.

11

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Ja mam zamiar dotrzymać tradycji i wpajać mojemu synkowi, że jest ktoś taki jak Mikołaj.. jak się uda to będę przebierała męża:) hehe.. no i oczywiście co do gwiazdki też będę go "oszukiwać"..

u mnie było tak jak u większości z Was.. tata przebrany za Mikołaja, lub podrzucone prezenty pod choinkę.. i tego się będę trzymać.. a jak  mały będzie na tyle "dorosły" to wytłumaczę mu, że to tylko tradycja:)  WYdaje mi się, że nie warto pozbawiać Świąt tej magii.. tego oczekiwania...

12

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Pierwsza kolacja wigilijna z udziałem mojego, nieco bardziej już świadomego, syna (myślę, że miał wówczas jakieś trzy latka) wyglądała w ten sposób, że wyciągnęliśmy go z pokoju, w którym stała choinka, ktoś błyskawicznie podrzucił pod nią prezenty, ja wówczas zawołałam, żeby szybciutko do mnie przyszedł, a zanim wszedł upuściłam przygotowane wcześniej duże piórko ze słowami, że aniołek, pomocnik św. Mikołaja, właśnie wyszedł, ale coś dla niego zostawił. Do dziś pamiętam te pełne zachwytu oczka, tę przejętą buźkę i wrażenie prawdziwości moich słów. Aż chciałoby się raz jeszcze móc tę słodką i bezcenną minkę zobaczyć, niestety to już nie wróci, bo mały jest dziś duży i już od dawna w podobne opowieści nie wierzy smile.

Prawdę mówiąc dziś nie potrafię dokładnie powiedzieć kto i kiedy małego w tej kwestii uświadomił, w każdym razie stało się to dosyć szybko i nie byliśmy to my, niemniej nigdy też nie padło pod naszym adresem żadne oskarżenie czy choćby nutka pretensji. Na pewno jednak po zdarzeniu porozmawialiśmy z dzieckiem, tłumacząc skąd pochodzi tradycja obdarowywania się podarkami i dlaczego ludzie udają prawdziwego św. Mikołaja. Myślę, że taka rozmowa jest bardzo ważna, bo wówczas dziecko tę ,,brutalną" prawdę przyjmuje dosyć naturalnie. W końcu i tak najważniejsze są prezenty big_smile, a kto je przynosi i dlaczego, to już temat jakby mniejszej rangi smile.

13

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Olinko, piekny pomysl !! smile

14

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Z tym upuszczonym piórkiem faktycznie fajny pomysł smile Mnie rodzice standardowo odciągali pod jakimś pretekstem albo kazali mi wypatrywać pierwszej gwiazdki, ale ja cwana byłam i nie chciałam odejść od choinki, bo wiedziałam, że Gwiazdor pojawia się dziwnym cudem zawsze, gdy od niej na chwilę odejdę tongue Toteż musieli się trochę nakombinować. Z tego co pamiętam to siostra mnie dość wcześnie uświadomiła, że to tak naprawdę rodzice dają nam prezenty, miałam może jakieś 4 lata, ona 7. Zawsze mi wszystko psuła, o tym jak się rodzą dzieci dowiedziałam się chyba w wieku 6 lat, bo mi pokazała obrazek w encyklopedii... Ale chyba jakiejś strasznej traumy z powodu nieistnienia Gwiazdora nie miałam, przynajmniej tego nie pamiętam. Moim dzieciom chyba tak samo zrobię, że będę odciągać ich uwagę i powiem, że Mikołaj był. Przy czym postaram się, by zostawił jakiś ślad po swojej obecności, nie tylko prezenty wink I właśnie, ciekawa rzecz: jak byłam mała to dla mnie oczywiste było, że Św. Mikołaj przychodzi 6 grudnia i daje jakieś drobne upominki, a Gwiazdor przychodzi 24 grudnia i wtedy prezenty są większe. A potem z czasem te obie postacie się dla mnie zlały w jedną, może przez inne dzieciaki w szkole? Ale w sumie mówi się, że dostaje się coś na Mikołaja (6 grudnia) albo na Gwiazdkę(24 grudnia), więc podział Św. Mikołaj - Gwiazdor wydaje mi się logiczny.

15

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Moje dzieciaki są w dość rozbieżnym wieku... i to co już za starszą... teraz przed młodszą
Czyli przy młodszych dzieciach Mikołaj to przebrany dziadek, sąsiad lub tatuś bo to jeszcze nie podpada, a przy starszych odwrócenie uwagi "zobacz czy jest pierwsza gwiazdka, słyszę sanie szybciutko do okna" a w tym czasie... myk prezenty pod choinkę
Starsza już wie... pretensji nie było :-) a jeżeli inne dzieci zechcą uświadomić to tłumaczę, że nie do wszystkich Mikołaj ma czas osobiście przyjechać, że czasami prezenty podkłada "rekoma" pomocników...
Pamiętam, że dla mnie zawsze były to miłe i cenne chwile i nie chce odzierać z nich dzieci... chwilo trwaj... i niech będzie magicznie

16

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Do moich dzieci przychodzi Mikołaj,sa brojne wiec troche strachu musza przezyc choc raz w roku:)

17

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Moja córka już za chwilkę skończy siedem lat.Uświadomiona w kwestii nieistnienia Mikołaja została przypadkowo.Jakoś tak przed wakacjami powiedziała,że w przedszkolu dzieci niektóre mówią,że to rodzice dają prezenty a nie Mikołaj.Chciałam oszczędzić jej tego,że ktoś będzie się z niej wyśmiewał i wolałam,żeby usłyszała prawdę ode mnie.Poza tym miałam poczucie,że ją okłamuję i jakoś mi tak głupio było.
Oczywiście powiedziałam jej,że kiedyś taki ktoś był i teraz my rodzice kontynuujemy jego dzieło.
Zauważyłam jednak,że są takie chwile kiedy chyba żałuje tego,że ta wielka tajemnica został jej ujawniona.

18

Odp: Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Ja swoim dzieciom zawsze mówiłam że Mikołaja nie ma a tylko na pamiątkę prawdziwego świętego taki zwyczaj jest dawania prezentów. I wiecie co? Moje dziewczyny przez jakiś czas mi po prostu nie wierzyły i sobie tam w prawdziwość Mikołaja wierzyły smile A jak przyszedł czas że docierało do nich że tak naprawde to cała rodzinka sobie żarty co rok robi przyjmowały to ze spokojem. Bez zaskoczenia. Bez płaczów za Mikołajem. Mam teraz malutkiego synka i kiedy on dorośnie do czasu kiedy będzie coś rozumiał - powtórzę taktykę! Nie róbcie  dzieci w balona - to dostarczanie dziecku niepotrzebnych rozczarowań.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dziecko, prezenty gwiazdkowe i maleńkie kłamstwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024