Zwracam się z pytaniem do forumowiczek mających dzieci: jak wygląda w Waszych domach wręczanie prezentów gwiazdkowych? Paczuszki leżą po prostu pod choinką? Przynosi je tata/inny mężczyzna z rodziny przebrany za Mikołaja/Gwiazdora (w zależności od regionu)? Czy może wynajmujecie obcego "przebierańca"?
Dlaczego pytam? Waham się, co lepsze: "okłamywać" dziecko, że istnieje ktoś taki jak Gwiazdor/Mikołaj, ryzykując, że rówieśnicy brutalnie je uświadomią, a wtedy nie daj Boże straci do nas, rodziców, zaufanie, czy też od początku postawić na szczerość, że to tylko taka miła tradycja, ale pozbawić dziecko świątecznej magii wyczekiwania na tę niemal bajkową w oczach malucha postać?
Zapraszam wszystkie mamy do podzielenia się, jak wygląda to u nich w domu i jak radziły/radzą sobie z dziecięcą dociekliwością. Mamy starszych dzieci niech opowiedzą, proszę, jak ich dzieci zniosły wiadomość, że Gwiazdor/Mikołaj jednak nie istnieje. A czy w domach, w których prezenty leżą po prostu pod choinką, nie było pretensji ze strony maluchów "bo do Marysi przychodzi Gwiazdor/Mikołaj, a do mnie nie!"?