Nie wiedziałam pod jaką kategorią umieścić wątek więc w razie wątpliwości proszę o przeniesienie.
Mój problem polega na tym, że kompletnie się nie akceptuje. Jak dla mnie to jestem totalnie aseksualna.. Ale zacznę od początku, wtedy lepiej zrozumiecie mnie i mój problem.
Mam 20lat. W tym roku na początku marca dostałam przeraźliwego trądziku ropnego. Ogromne cysty ropne na całej twarzy, broda, policzki, czoło. Duże zaognione ropniaki, jeden na drugim. Samo mycie okropnie bolało, nie mówiąc o ciągłych wyciekach i normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie. Totalnie odsunęłam się od ludzi, rodziny plus depresja. Oczywiście od razu zainterweniowałam i odwiedziłam dermatologa. Cały czas jestem na silnych lekach. Buzia się poprawiła, nie ma już żadnych zmian ropnych, zostały zaczerwienienia, blizny i dziury, których nie ukryję nawet pod toną makijażu. Jedyna nadzieja w tym, że leki nadal wpływają na stan cery ciągle ją poprawiając. Prawdopodobnie kuracja potrwa jeszcze 2miesiące. No a później kolejną szansą jest laserowe usuwanie blizn, a ostatnim etapem wizyty u kosmetyczki. Mimo to, nie widzę tego kolorowo.
Całą wiarę w siebie i pewność jaką zawsze posiadałam - straciłam. Kiedyś byłam przebojową dziewczyną, milion pomysłów na minutę, dusza towarzystwa, imprezy i naprawdę cieszyłam się bardzo dużym powodzeniem u facetów. A teraz? Stałam się cicha, spokojna, staram się nie wyróżniać z tłumu i ukrywać twarz jeśli tylko jest to możliwe mimo, że wszyscy mówią że jest bardzo fajnie już i nie mam się czego wstydzić. O facetach nawet nie myślę, wiem że żadnemu się z taką cerą nie spodobam...
Ostatnio zastanawiałam się więc co by się musiało stać, żebym odzyskała wiarę w siebie. I pierwsza i w sumie jedyna myśl - operacja piersi. (Mam małą miseczkę B). Doszłam do wniosku, że gdybym zrobiła sobie biust mogłabym ubrać się seksownie i w sumie miałabym w dupie to co mam na twarzy. Wolałabym przyciągać uwagę swoim pięknym biustem niż zmianami na cerze.. Inaczej wiem, że będę się męczyć i nie zauważe w sobie nic atrakcyjnego, fajnego..
Czuję, że operacja biustu jest ostatnią deską ratunku do odzyskania poprzedniego życia i wiary w siebie, a przy tym do poczucia się w końcu seksowną i wartościową kobietą.
Jak pisałam, mam 20lat. Piersi chciałabym zrobić na 21 urodziny.
Bardzo boję się jednak narkozy i efektów ubocznych (wiem,wiem marudzę już..)
Czy są tu może jakieś dziewczyny, lub znacie kogoś kto powiększył biust w tym wieku?
Co sądzicie na ten temat?