Moja ostatnia deska ratunku (?) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja ostatnia deska ratunku (?)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Moja ostatnia deska ratunku (?)

Mam na imię Sara. Od kilkunastu, a nawet znacznie więcej, lat walczę, no właśnie nie wiem już sama z czym.
Nazywałam to z początku przypadkiem, dziwnym zrządzeniem losu, a potem pechem, który przeminie za którymś razem. Aż wreszcie czymś jeszcze gorszym albo nawet dziwnym..
Wszystko to ze względu na ilość niepowodzeń na polu relacji z ludźmi, spraw damsko męskich i w sferze zawodowej. Czyli to co najważniejsze w życiu, wiadomo. Długo się zastanawiałam jak to być może, że ja - całkiem wartościowa, niegłupia, zdolna, ładna i wykształcona kobieta - i jak do tej pory ani chłopaka, ani przyjaciół, ani nawet stałej pracy. Czy ludzie urodzeni pod ciemną gwiazdą na prawdę istnieją? Ktoś by pomyślał - nieudacznik życiowy z jakimiś problemami, i że za własne niepowodzenia życiowe zwalam winę na innych. Ja sama tak o sobie nie myślę. Przez kilka długich lat próbowałam szukać winy w sobie. Chodziłam do różnych psychologów, pracowałam nad sobą, nad swoim nastawieniem, trenowałam pozytywne myślenie jak i ogólnie - rozwijałam się osobiście i zawodowo. Okazało się, że ze mną w porządku. Notoryczne przyciąganie nieodpowiednich ludzi i przykrych, nieprzychylnych sytuacji, zaczęłam więc traktować jako pech, który minie. Ale nie mijał. Próbowałam można powiedzieć różnych możliwych sposobów. Np. zmienić otoczenie - wyprowadziłam się do innego miasta na dłuższy czas (ale tam niestety jeszcze gorzej). Postanowiłam nawet, że nie będę z tym walczyć, czy cokolwiek robić bo może nic na siłę..Jednak nic się na lepiej nie zmieniło hmm I tak też jest do dzisiaj.

Nie jestem typem osoby, która się załamuje. Mam słabsze momenty, ale mimo to trzymam się w garści i nigdy się nie poddaję smile Jednak ostatnio czuję się trochę zmęczona i nie wiem co robić. Za kilka lat moje marzenie o stworzeniu własnej rodziny pęknie jak bańka mydlana. Tak jak pisałam, nie mam przyjaciół. Poza jedną osobą, ale ta mieszka na drugim końcu świata, dosłownie (fakt ten także uznałam za złośliwość losu). Dla tego pozostało mi forum. Naszły mnie jakieś dziwne myśli, że może to jakiś zły urok? Ktoś może na mnie krzywo spojrzał wink (w końcu na dziwnych ludzi też nieraz trafiałam). Nie, nie wierzę w takie rzeczy, lecz nic innego mi już do głowy nie przychodzi.
I tutaj pytanie, czy któraś z was słyszała o szeptuchach/szeptunach z Podlasia i czy korzystała z takich usług? Czytałam gdzieś, że zajmują się nie tylko chorobami, odmianami losu na lepsze także. Dla mnie to ostatnia deska ratunku smile Jednak niewiele o tym wiem i chciała bym się upewnić czy warto zainwestować kasę w podroż. A może kogoś zaciekawi moja (może nieodosobniona) historia i chciałby poczytać o tym więcej?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja ostatnia deska ratunku (?)

Hej - ja chętnie poczytam ciąg dalszy smile

3

Odp: Moja ostatnia deska ratunku (?)

oj Saro! ale Ty chyba nie wierzysz w szeptunki i w inne odczarowujace bzdury..nie wierz dziewczyno w pecha,ale w siebie i to ze w kazdej z chwil szukaj cos pozytywnego dla siebie! nie zamykaj się na ludzi! jak obecnie nie masz pracy spróbuj wolontariatu np.w domu dziecka lub starców,albo w hospicjum i dopiero wtedy zobaczysz co to jest samotnosć,bezsilnośc,a samo pomaganie bezinteresowne potrzebujacym też ma zbawczą moc,ja wypróbowałam na sobie i już nie mam jesiennego doła,idę do ludzi którzy na mnie czekają,a po drodze cieszę się że żyję,mam zdrowe nogi,mam co jesć i daję pociechę innym!ale to ja a Ty może masz inny sposób na życie i wolisz narzekać i wierzyć w odczarowanie pecha!Trzymaj się i bądz optymistką,uśmiechaj sie do życia a ono się odwzajemni..ja w to wierze!Ewita

4

Odp: Moja ostatnia deska ratunku (?)

Saro   Uśmiechaj się, uśmiechaj i jeszcze raz uśmiechaj mimo iż czasem do oczu mogą cisnąć się łzy. Ludzie przede wszystkim chcą widzieć radość, optymizm  to działa jak magnes. Szeptunki ? Bzdura pecha będziesz miała gdy sama w niego naprawdę uwierzysz. Wiara w siebie, może zdziałać cuda;) Trzymam kciuki, pozdrawiam;)

5

Odp: Moja ostatnia deska ratunku (?)

Moja Córka - zawsze, gdy pozwolę sobie na odrobinę narzekania przy niej - mówi: "mamo, jeśli będziesz tak podchodzic do siebie, zawsze przyciągniesz do siebie pecha..."

I cos w tym jest. Czy to toczące sie wokół nas życie ma wpływ na nasze rozterki? A może jednak my sami jesteśmy źródłem naszych cierpień? Nie wiem... Nie doszłam jeszcze do tego.

6

Odp: Moja ostatnia deska ratunku (?)
Sponiewierana napisał/a:

Moja Córka - zawsze, gdy pozwolę sobie na odrobinę narzekania przy niej - mówi: "mamo, jeśli będziesz tak podchodzic do siebie, zawsze przyciągniesz do siebie pecha..."

I cos w tym jest. Czy to toczące sie wokół nas życie ma wpływ na nasze rozterki? A może jednak my sami jesteśmy źródłem naszych cierpień? Nie wiem... Nie doszłam jeszcze do tego.

Niesamowite jak dzieci potrafią być czasem mądrzejsze od nas dorosłych.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja ostatnia deska ratunku (?)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024