Mam na imię Sara. Od kilkunastu, a nawet znacznie więcej, lat walczę, no właśnie nie wiem już sama z czym.
Nazywałam to z początku przypadkiem, dziwnym zrządzeniem losu, a potem pechem, który przeminie za którymś razem. Aż wreszcie czymś jeszcze gorszym albo nawet dziwnym..
Wszystko to ze względu na ilość niepowodzeń na polu relacji z ludźmi, spraw damsko męskich i w sferze zawodowej. Czyli to co najważniejsze w życiu, wiadomo. Długo się zastanawiałam jak to być może, że ja - całkiem wartościowa, niegłupia, zdolna, ładna i wykształcona kobieta - i jak do tej pory ani chłopaka, ani przyjaciół, ani nawet stałej pracy. Czy ludzie urodzeni pod ciemną gwiazdą na prawdę istnieją? Ktoś by pomyślał - nieudacznik życiowy z jakimiś problemami, i że za własne niepowodzenia życiowe zwalam winę na innych. Ja sama tak o sobie nie myślę. Przez kilka długich lat próbowałam szukać winy w sobie. Chodziłam do różnych psychologów, pracowałam nad sobą, nad swoim nastawieniem, trenowałam pozytywne myślenie jak i ogólnie - rozwijałam się osobiście i zawodowo. Okazało się, że ze mną w porządku. Notoryczne przyciąganie nieodpowiednich ludzi i przykrych, nieprzychylnych sytuacji, zaczęłam więc traktować jako pech, który minie. Ale nie mijał. Próbowałam można powiedzieć różnych możliwych sposobów. Np. zmienić otoczenie - wyprowadziłam się do innego miasta na dłuższy czas (ale tam niestety jeszcze gorzej). Postanowiłam nawet, że nie będę z tym walczyć, czy cokolwiek robić bo może nic na siłę..Jednak nic się na lepiej nie zmieniło
I tak też jest do dzisiaj.
Nie jestem typem osoby, która się załamuje. Mam słabsze momenty, ale mimo to trzymam się w garści i nigdy się nie poddaję
Jednak ostatnio czuję się trochę zmęczona i nie wiem co robić. Za kilka lat moje marzenie o stworzeniu własnej rodziny pęknie jak bańka mydlana. Tak jak pisałam, nie mam przyjaciół. Poza jedną osobą, ale ta mieszka na drugim końcu świata, dosłownie (fakt ten także uznałam za złośliwość losu). Dla tego pozostało mi forum. Naszły mnie jakieś dziwne myśli, że może to jakiś zły urok? Ktoś może na mnie krzywo spojrzał
(w końcu na dziwnych ludzi też nieraz trafiałam). Nie, nie wierzę w takie rzeczy, lecz nic innego mi już do głowy nie przychodzi.
I tutaj pytanie, czy któraś z was słyszała o szeptuchach/szeptunach z Podlasia i czy korzystała z takich usług? Czytałam gdzieś, że zajmują się nie tylko chorobami, odmianami losu na lepsze także. Dla mnie to ostatnia deska ratunku
Jednak niewiele o tym wiem i chciała bym się upewnić czy warto zainwestować kasę w podroż. A może kogoś zaciekawi moja (może nieodosobniona) historia i chciałby poczytać o tym więcej?