Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Strony 1 2 3 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 2,370 ]

Temat: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Kochani,

znacie mnie już z kilku wcześniejszych wpisów. Trafiłam na to forum z powodu kolejnego, ogromnego zakrętu w moim życiu ? nieszczęśliwego związku. Minęło trochę czasu, nim zrozumiałam pierwotne przyczyny powracających w moim życiu, jak bumerang, niepowodzeń, porażek i zakrętów.

Od wielu lat byłam wewnętrznie przeświadczona, że muszę temat wpływu traumatycznego dzieciństwa na dorosłe życie, jakoś ująć w jedną całość. Stworzyć miejsce, napisać książkę lub założyć otwartą platformę wymiany myśli i uczuć ludzi, którzy będąc dzisiaj dorosłymi, wciąż zbierają żniwo trudnego dzieciństwa.

Literatura o tematyce DDD, DDA czy KKZB i in. jest coraz szersza. Pojawiają się już od kilku lat pozycje próbujące usystematyzować zachowania charakterystyczne dla Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych, wskazujące drogi wyjścia z traumy, i wskazówki, jak odmienić swoje życie.
Większość z nich przeczytałam ? niektóre jednym tchem.
Pomimo że w necie jest trochę miejsc, gdzie można poznać ?podobnych sobie?, nadal są to portale dość niszowe i bardzo rzadko pojawiają się tam nowe wpisy i aktywne rozmowy.
Jedno jest pewne. Nie da się wymazać złych wspomnień, nie znikną wskutek prawdziwie ciężkiej pracy nad sobą, nie dadzą się przykryć nowymi doświadczeniami, nie odejdą nawet wtedy gdy ich ?twórcy ? nasi rodzice? odejdą z tego świata. Jedynym wyjściem jest nauka życia z nimi.
Samotna zaś walka jest bardzo niebezpieczna, dlatego warto i dziś uważam, że nawet trzeba, przechodzić ja wspólnie z innymi ludźmi.

Chciałabym zachęcić Was, drogie Netkobiety i drodzy Netmężczyźni, do współtworzenia ze mną miejsca, gdzie możemy wzajemnie dodać sobie otuchy, a może na przykładzie innych, znaleźć rozwiązania wyjścia z tego błędnego kręgu, w który wpędziło nas życie naszych rodziców...


Poniżej znajdziecie moją historię w odcinkach... Wierzę, że może ona przydać się wielu ludziom w ich codziennych zmaganiach z życiem. Może niektórych uchroni przed własnymi błędami.. albo pozwoli wydostać się, choć na chwilę, z pułapki własnego bólu.

Zapraszam Was do dyskusji, wzajemnego wsparcia i wspólnej walki o lepsze jutro!


A.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Cz.I.

Moi rodzice byli inteligentnymi, bardzo prawymi i światłymi ludźmi. Urodzili się w czasach II wojny światowej. Naznaczeni wojną, biedą ich rodziców, ciężkimi warunkami bytowymi i koniecznością codziennej walki o przetrwanie, doskonale rozumieli, że muszą liczyć przede wszystkim na siebie i odnaleźć w sobie tyle siły, by przetrwać na tym świecie.
Matka urodziła się w Niemczech,  przy torach kolejowych, gdzie na roboty zostali wywiezieni moi dziadkowie. Ojciec, kalecząc nagie stopy przymarzające w śniegu, wraz z dziadkiem, stawiając piece kaflowe, zapewniał byt wielodzietnej rodzinie.
Jako młodzi ludzie, nabyli tak wielkiej siły przetrwania i tak dużej mądrości, że pracą własnych rąk zdołali ukończyć szkoły, zdobywając zawód i szansę dalszego życia.
Niewiele wiem o tamtym czasie ich życia, bo u nas w rodzinie wiele tematów jest tabu.
Niemniej, gdy się poznali, a w 10 lat potem na świat przyszłam ja, tworzyli względnie stabilną i poprawną komórkę społeczeństwa czasów PRL.

Moja ostatnia żyjąca babcia (dziś ponad 90 lat), z którą spotkałam się tego roku, po 26 latach braku kontaktu, wspomina, że moje przyjście na świat było równie mocno wyczekiwane, co nie chciane gdy już wróciłam ze szpitala do domu.
Wspomina, że moja matka nie mogła zaakceptować nowego ?żyjątka? w ich ciężko zdobytym własną pracą M2. Tym bardziej, że na świat przyjść nie chciałam ? ?wyciągali? mnie z 2 tygodniowym poślizgiem.
I na tym moje informacje z wczesnego dzieciństwa właściwie się kończą.

Wspomnienia zaczynają się, gdy mam niespełna 9 lat i nagle zauważam, że coś w tym naszym domu jest nie tak. Matka nie chce pojechać z nami, czyli ze mną i z ojcem na wczasy.
Pierwszy raz jadę na wakacje z tatą, który nie umie nawet mnie uczesać. Już nie mówiąc o tysiącu innych rzeczy, których w późniejszym czasie nigdy nie chciał się podjąć. Dla niego były niemęskie, dla matki były już... nieosiągalne.
Stałam się więc 9-letnią dziewczynką, której nagle dzieciństwo się skończyło, a zaczęło się dorosłe, wypełnione bólem życie.
Dopiero po roku poznałam prawdę ? schizofrenia paranoidalna ? mania prześladowcza ? na którą zachorowała moja mama.
Rok 1979 to rok, w którym wszystko się skończyło. Jednocześnie zaczęło się wszystko to, co trwa do dziś.

Cdn...

3

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witaj... jesli mogę .. dołącze się chętnie... jestem DDA.... i tez życie mi dowaliło... mogę smiało powiedzieć,że moje życie to jeden pieprzony paradoks...


dziś mam zły dzień..

4

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Zawsze byłam zdana na siebie.. tylko na siebie.. potrzebowałam jak każde dziecko wsparcia, opieki... mhmhmhm no tak ale czasy były jakie były.. PRL..
Moi rodzice oboje pracowali bo wtedy pracy nie brakowało dla nikogo.. ojciec pił... matka.. żyła jego piciem... nie kiwnęła palcem żeby było inaczej.. nie umiała? nie chciała? ... w każdm razie wspomnienia z dzieciństwa..; budze się sama w domu.. nie ma nikogo.. matka w pracy a ojciec poszedł do kolegów...taki lęk dziecięcy...płacz.. żeby ktoś mnie wreszcie otworzyl... potem pomysł że bedzie pilnowałą mnie babcia.. babcia spisała się na medal.. zawsze o mnie dbała, zawsze ze mną dużo rozmawiała, czułam,że ktoś mnie kocha... wtedy też nie chciałam wracac do domu co oczywiście nie podobało się rodzicom... bo jak to?? oni z babcia żyli byle jak...Kiedy byłam w 4 klasie postanowiłam że ok zostane sama .. nie będa musieli mnie już zaprowadzac do Babci.. i byłam sama.. potrafiłam juz sie nie bać... Rodzice odziedziczyli dom bo drugiej babci.. mieli tam mnóstwo obowiązków a mieszkanie w bloku za czasów PRL trzeba bylo zamieszkiwać żeby nie zabrali.. więc juz od 6 klasy meiszkałam tam sama bo szkoła .. i wogole.. Zawsze byłam dzieckiem rozsądnym i odpowiedzialnym.. wiec zaufali mi i bylo dla nich wygodne... sama prałam, szykowałam sie do szkoły, sprzatałam.. do babci czasami chodziłam na obiady jak byłam głodna.. Dbałam o siebie sama...
Dziś ta cholerna obowiązkowośc mnie dobija.. poszukiwanie normalności tez... mam wrażenie że jak czegos nie dopinuje wymknie mi się i zadziała na moja szkodę..
Dużo mam na swoich barkach,... jestem po rozwodzie.. w nowym.. związku.. jestem już Babcia.. niby ok.. ale mam matkę po silnym udarze.. juz od dwoch lat.. ojciec nie pije i to całe szczęście.. nikt mi nie pomaga.. musze z tym wszystkim walczyc, musze potrafic pogodzic milion obowiązków... Dobrze,że dzieci mam dobre... mądre.. i męża....ale czasami cholernie sie boje ,że zwariuje....

5 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-12-12 13:48:43)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam
Ja jestem z normalnej rodziny o ile takie wogóle istnieja ale mój mąż jest z rodziny DDA, jest dzieckiem gdzie była stosowana przemocy w rodzinie (nie chodzi o klapsy), a przede wszytkim jest dzieckiem Toksycznych Rodziców gdzie prym wiedzie matka, i jest dzieckiem z rodziny gdzie rodzice zostali ze soba tylko i wyłącznie ze względu na niego, a raczej to były manipulacje matki aby zatrzymać ojca przy sobie.
  On tu nigdy nie napisze ale ja powiedm tyle...szanuje was i to że jakoś sie trzymacie ale większości z was potrzebne sa cięzkie terapie i aby było lepiej wam, waszym dzieciom i partnerom powinniście się, a czasami i cała rodzina jej poddac. Życie was nie oszczędzało i wiele przeszliście i na to nie zasłużyliście ale przez to sami najczęsciej nie macie odpowiednich wzorców i papracie sobie życie na własne życzenie.
Ja z moim męzem chodze na terapie. Terapeuta zalecił terapie małżeńską. I to działa, uczymy się siebie i mój mąż uczy się normalnie funkcjonowac, a nie w starych chorych schematach, które wyniósł z domu. WIem, że wymaga to od niego ogromnej pracy i wiele musiał przemóc bo niesamowicie ciężko mu o tym mówić. Widze i słysze jak mu czasmi słowa w gardle staja i go dławią. Sama też jestem zdania, że ludzie wiążący się z takimi osobami tez musza mieć jakiś problem albo z czasem trwania takiego związku sami potrzebuja terapi. Zachęcam was do terapi bo wiem, że to dużo pomaga i mozna życ lepiej. Nie chodzi o pranie mózgu ale o to by postronny terapeuta potrafił spojrzec na wszytko w sposób w którym nikogo nie będzie obarczal winą i w sposób na który nikt na was nigdy nie spojrzał i nie dał wam szansy. Sami raczej rady nie dacie choc to wasza domena i ciągle się łudzicie, że tak będzie.
U nas nadal problemem sa toksyczni rodzice mojego m i to jest ogromny kłopot i strasznie ciężko z ttym walczyć i mojego męza dużo to kosztuje dlatego terapia i wsparcie terapeuty jest tu tak wazne.
Współczuje wszytkim z takim problemem albo problemami. Czasami trzeba zacząć wszytko od poczatku i odciąć sie od przeszlości aby normalnie żyć ale warto. Wiem jak ciężkie to jest bo widze to po moim mężu.

Życze wam wszytkim dużo siły. Równiez uważam, że od jakiegoś czasu coraz smielej się o tym mówi...i dobrze. To jest duzy problem i odbija pietno na całe życie. Juz na starcie macie utrudnione ale to jak dalej będzie zalezy od was. Łatwo nie jest ale napewno warto jest sie postarac i zawalczyć o normalne zycie.

Pozdrawiam was gorąco.

6

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwino, opisałaś moją historię...prawie

Starsza o 13 lat siostra była (i jest) dla mnie większym wsparciem niż rodzice.
Brat (starszy ode mnie o 12 lat) chodizł swoimi ścieżkami. Był (i jest) oczkiem w głowie matki.

Moja matka, walczyła o godne życie dla nas-swoich dzieci, niszcząc nasze poczucie bezpieczeństwa. W pogoni za złudzeniem normalnego życia zgubiła gdzieś matczyną miłość i czułość, której tak potrzebowaliśmy. Bardziej niż wypucowanego domu i trzydaniowego obiadu.
Teraz wymaga pełnej opieki i będąc zdaną tylko na mnie i  siostrę, jest matką...niewdzięczną. Może się mylę, ale gdyby moje potrzeby fizjologiczne były uzależnione od pomocy drugiej osoby, miałabym chyba więcej pokory.
Powiem szczerze, czasami brak mi sił.

Ojciec mimo podeszłego wieku, nadal sobie pozwala na zbyt wiele wobec swojego zdrowia i wobec naszego też.

Nasi rodzice odnieśli niebywały sukces wychowawczy. Mają przy sobie dwie córki. Jedną niemal pięćdziesięcioletnią, rozwiedzioną, która więcej czasu musi poświęcać rodzicom niż własnemu dziecku. Druga (ja) nigdy tak na prawdę nie ułożyła sobie życia, bo w wieku 18 lat spadło na nią wszystko, co dźwigała wcześniej matka. Obecne próby w wątku "Mój związek. Jestem przewrażliwiona?"  Ukochany synek (rozwiedziony - bratowa w porę podjęła decyzję, która uratowała ją i dorosłe dziś dzieci) mieszka na tyle blisko, aby się u nas stołować, a na tyle daleko, żeby matka nie widziała go od 6 lat.

Arniko, bardzo Ci dziękuję, że storzyłaś nam to miejsce. To na tym forum dotarło do mnie - dzięki krążącym tu dobrym wróżkom - że jestem DDA, a nie popromiennym potworem. 

shedir, liczymy na Ciebie. Jesteś osobą, która problem takich osób jak my widzi z drugiej strony, dzięki temu łatwiej nam będzie nie niszczyć życia tych, których kochamy, na przekór wszystkiemu.

7

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Greeentea..  dzięki,że przeczytałaś.. jestem w szoku ile nas jest.. takich porysowanych ludzi, dźwigających bagaż...nie umiem ocenić na ile to wszystko co mi zgotowało dzieciństwo wpływa na moją osobowość ale wiem jedno: boje sie być szczęśliwa.. to zaobserwowałam w sobie dokładnie.. jak tylko cos mi sie układa to odrazu automatycznie wręcz pijawi się lęk,że coś to moje szczęście zburzy... coś, ktos .. nieważne.. zamiast cieszyć się szczęściem ja sie zamartwiam...
Mój ojciec pil.. owszem.. miałam i mam do niego duzo żalu o to..ale matka.. hmhmmh nieradziła sobie zupełnie z rola matki wtedy i teraz też.. ja wiem ,że ona jest dobrym człowiekiem ale nie zapewniła mi chcoiaz minimalnego bezpieczeństwa.. ja tak naprawdę mogę smiało powiedzieć,że domu zwyczajnie nie miałam.. nie dbała ani o dom , ani o siebie .. nie wspominając mnie.. i brata.. To mniej więcej wyglądało tak; że jak ojciec pił ona siedziała przed TV... i nic.. nic.. nie robiła...   we mnie to siedzi... teraz ja od siebie wymagam bardzo dużo...może chwilami za duzo.. a jak nie mogę sprostac to mam ocziwiście żal do siebie..
Moja matka dźwiga dzielnie swoją niepełnosprawność, która spadla na nią i na nas jak grom.. cud,że przeżyła.... a ja? ja ciągle mam wrażenie,że robie za mało, wszystkim za mało........

8

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina dzieciństwo i dom rodzinny wpływają na saw w wiekim stopniu. Większośc to jest podświadomie i mimo, że często sobie obiecujemy, że u nas tak nie będzie nie radzimy sobie i nie wiem dlaczego albo przeginamy w druga strone.
Czas się zając troche sobą, uspokoic, przemyślec i zacząc działać. ALe nie katowac się. Nie o to chodzi. Sama nie wiesz co jest dla ciebie dobre, tak wnioskuje z tego co piszesz. Ciagle sie miotasz i odnosze wrażenie, że masz jakieś dziwne poczucie winy teraz w stosunku do matki, które cięzko ci wyrazić bo jest niepełnosprawna. Nie tłumacz, czas zając sie soba. Poświęcic troche czasu sobie, swojej psychice. Nie musi być tak jak jest. Może czas sie oczyścić ze złych emocji.

9

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

własnie.. boję sie czasami,że te negatywne emocje wpływają na moje relacje z innymi ludźmi.. nieświadomie może postepuję niewłasciwie ... z drugiej strony jest cos takiego we mnie jak intuicja.. ja wiem.. ze może to brzmi banalnie ale dzięki intuicji odkryłam zdrade mojego pierwszego męża i wogóle pomogła mi w wielu sprawach..Chce dobrze.. jak każdy pewnie ale niewiem czy robie tak żeby dobrze było...
Boję sie chaosu, bałaganu, niedotrzymywanego słowa... niedopowiedzialności.. jakaś masakra ze mną ....

10

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

A jak oczyścić się z tych złych emocji, kiedy dookoła jest ich więcej niż dobrych, albo chociaż neutralnych?

Skąd brać siły do walki, gdy nie ma chwili wytchnienia, nie ma nadziei na zmiany, bo każda próba kogoś krzywdzi?

Jak odnaleźć spokój i szczęście nie odbierając ich innym?

11

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

to bardzo trudne pytania Greeentea.. ja nie znam odpowiedzi... kiedys mi chodziło po głowie,że powinnam iśc na terapie.. nie wiem?  w mojej okolicy nie ma dobrych specjalistów .. a moze wszystko wyolbrzymiam tylko? może wszystko jest ok..?

12

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Nie Malwino, niczego nie wyolbrzymiamy.
Z terapią nie jest łatwo, ale może pomogą nam spotkania tutaj.
Powiem szczerze, że jestem na forum od tygodnia i czuję się dzięki temu troszkę lepiej.
Może to świadomość, że nie jestem sama, daje mi nadzieję.

W realu nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o tym, co czuję. Kiedyś spróbowałam opowiedzieć o sobie koleżance, wydawałoby się, że bliskiej. Wiecie, co usłyszałam? Że jestem rozpieszczoną smarkulą, która nie zna życia i ma za mało zajęcia, bo myśli o głupotach.

13

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Tak.. forum pomaga.. ja nigdy nie siedziałam na forum tyle co tutaj.. ludzie tutaj są wspaniali, mądrzy i bardzo życzliwi.. na wiele spraw patrze lepiej dzięki dyskusjom tu prowadzonym.. a koleżanki z reala?  hmhmmh mam kilka, bliskich, serdecznych ALE... gdyby mogły czy potrafiły mnie zrozumieć nie zadawałabym tylu pytań jak Ty Greeentea.. ;-))
Święta.. to taki chyba co roku czas dla takich jak My.. zadumy, rozmyslań.. mam tez nerwy,że nie podołam, że nie zrobie wszystkiego jak trzeba.. itd.. nie umiem sie cieszyć...

14

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Też mam takie uczucie, że nie zdążę ze wszystkim. Robie zakupy od dwóch tygodni, a jeszcze tyle zostało na ostatnią chwilę. Tremuję się, bo to moje pierwsze święta z P. i jego mamą, ale u mnie wigilia, która zawsze była dla mnie najważniejsza.

Moja matka odkąd sama nie może nic robić krytykuje wszystko i zniechęca wszystkich do radości ze świąt. Jak co roku, spróbujęto obejść...

Co do pytań... zawsze byam pytalska. Istniejadla mnie dwa kolory, biały i czarny. Wszystkie inne burzą spokój, wpędzaja w niepewność.

15

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

mam nadzieję,że pojawia się w tym wątku osoby które sobie potrafia pomóc.. wymienią sie poglądami z nami ... wiem,że sa tacy którym się udało i udaje panowac na swoim własnym zyciem..

nie wiem dlaczego tak mało wiem na ten temat... chyba od tego uciekałam całe życie.........

16

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Przepraszam, że się wtrącam.

Malwina69 napisał/a:

(...)mam tez nerwy,że nie podołam, że nie zrobie wszystkiego jak trzeba.. itd.. nie umiem sie cieszyć...

Jesteś mądrą, wspaniałą, wartościową kobietą bez względu na to, czy kurz będzie stał na baczność, czy leżał cichutko. Bez względu na to, czy zrobisz wszystko jak trzeba, czy o czymś zapomnisz. Proszę, przestań być tak krytyczną dla siebie. Nie musisz. I tak jesteś cudną osobą. smile

17

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

A teraz musimy stawić temu czoła.
Jesteśmy odważnymi, mądrymi, silnymi kobietami kochana.
Od teraz będzie już tylko lepiej.
Poczynie przemyślenia przy myciu okien i mam nadzieję, że jutro się tu spotamy.

A teraz już zmykam do domu.

Miłego wieczoru kochana.

Do jutra.

18

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Trzymam Cie za słowo.. ;-))) będzie dobrze.. trzeba miec nadzieje.. do zobaczyska jutro .. ;-))

19 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-12-12 22:44:31)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Ech dziewczyny!
Jak przeczytałam kilka Waszych wypowiedzi na tym wątku widzę, że ja również jestem z tych co to dzieciństwo nie było zbyt różowe.
Moja mama od 33 roku życia cierpi na depresję dwubiegunową. Nasilenie choroby nastapiło po urodzeniu mojego młodszego brata.
Miałam wtedy 7 lat.
Generalnie na początku nie rozumiałam o co chodzi w tej chorobie. Moje wspomnienia z dzieciństwa to mama wiecznie leżąca w łóżku lub tępo wpatrująca się w okno. Nie umiała zorganizować najprostszych czynności takich jak pranie, sprzątanie czy gotowanie obiadu. Pamiętam, że od początku mój młodszy brat był jakby moim dzieckiem. Jako 7-latka przewijałam, prasowałam pieluchy, chodziłam na spacery. Mama była wtedy w innym świecie. Cięzko było, bo sama byłam dzieckiem, które potrzebowało opieki, uwagi. Na szczęście byłam zdyscyplinowanym dzieckiem, całkiem dobrze sobie radzącym.

Właściwie większość domowych obowiązków spadło na nas: mnie i starszego brata. Tata całymi dniami pracował. Mam wrażenie że poniekąd to była ucieczka od problemów. Alkohol był częstym jego towarzyszem. Zresztą do dnia dzisiejszego jest. Nie są to duże ilości - 2,3 piwka ale codziennie!

Ale nie lubił jak mama była w okresie nadpobudliwości. Wtedy wszędzie jej było pełno, miała mnóstwo energii i pomysłów. Tata nie mógł jej mieć pod kontrolą. Wolał jak leżała w łózku - wtedy czuł się panem i władcą!

No niestety były próby samobójcze. Dwukrotnie mama leczyła się w szpitalu psychiatrycznym - była tam po kilka miesięcy.
Najgorsze były święta. Tacie udało się ubłagać lekarzy, żeby chociaż na wigilię mogła wyjść do domu.

Najbardziej przeżyłam jej załamanie i kolejną próbę samobójczą jak byłam w maturalnej klasie. Ja rozchwiana emocjonalnie nastolatka nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Wstydziłam sie swojej matki, mojego domu. Jakoś tę maturę zdałam na szczęście.

Na dzień dzisiejszy mama od 8 lat nie ma nawrotu choroby i to jest największe jej szczęście! Nasze też zresztą!

Ale na pewno moje dzieciństwo miało ogromny wpływ na to jaka jestem dziś!

20

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

witaj Moniczko.. znów się znalazłyśmy na tym forum,.. to tez miałas swoje wielkie smutki.. jasny gwint.. może dlatego mocniej przezywamy gdy ktos nas zawiedzie? ja dzis zdecydowanie mam zły dzień.. Misiek cały weekend sie starał a ja wraz mam jakies chore jazdy w  mojej wyobraźni.. nie wiem?  juz wariuje? czy to jednak jakas intuiacja? czy może zmęcznie materiału...

21

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

witaj Moniczko.. znów się znalazłyśmy na tym forum,.. to tez miałas swoje wielkie smutki.. jasny gwint.. może dlatego mocniej przezywamy gdy ktos nas zawiedzie? ja dzis zdecydowanie mam zły dzień.. Misiek cały weekend sie starał a ja wraz mam jakies chore jazdy w  mojej wyobraźni.. nie wiem?  juz wariuje? czy to jednak jakas intuiacja? czy może zmęcznie materiału...

Oj to tak jak u mnie!
Weekend był kiepski! Znów smuty, łzy!
Wczoraj jak co roku byliśmy na Betlejem (tak to się u nas nazywa). Na rynku organizowany jest festyn świąteczny, stragany z różnościami, przysmaki świąteczne, kolędy śpiewane przez artystów, wielka choinka.
Zawsze z radością tam chodziłam, klimat śwąt jest w tym czasie niezwykły. Ale w tym roku to się działo jakby obok mnie!
Smutne to wszystko....

22

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

To tak jakbyśmy nie potrafiły docenic tego co mamy .. bo strach przed utratą tego ( nawet irracjonalny) jest silnieszy niz ta radość.. to straszne.. Misiek i ja mielismy weekend dla siebie.. w sobotę było super.. napalił w kominku i siedzielismy i gadaliśmy... on bardzo lubi takie wieczory ze mną.. a ja?   jakbym byłą skupiona bezsensownie na tym jego pieprzonym telefonie...który spokojnie leżał.. i co?/ wszystko teraz będe tak postrzegała? sa na to jakieś tabletki??

23

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie kobiety. Jestem DDA. Odkryłam to parę lat temu i to całkiem przez przypadek. Moja mama i tata nie byli zgodnym małżeństwem. Tata pił, mama zyła swoim życiem. Nie mogę jej odmówić troski o mnie i siostrę. Ale to była tylko troska o obiad, czyste ubranie, szkołę. Jak tylko sięgam pamiecią nie przypominam sobie, żeby mama mnie przytuliła, porozmawiała ze mną tak od serca, nawet zabaw z mamą nie pamiętam. Były za to zabawy z tatą, wspólne wyjazdy, okazywanie uczuć. Taka córeczka tatusia. Ale potem gdy ojciec zaczął pić ten dobry czas był przeplatany negatywnymi uczuciami. Nie mogłam sie pogodzić z tym, że tata sie tak stoczył, że nie słucha mojego tłumaczenia, próśb żeby sie opamiętał. Trwało to do końca jego życia. Całe życie byłam bardziej związana emocjonalnie z tatą, ale te emocje to była wieczna hustawka - pół miesiąca było dobrze, drugie pół okropnie. Kochałam go bo był moim tatą i nienawidziłam za to że pił, za to, że było mi za niego wstyd przed innymi. Mama w trudnych chwilach żaliła się na tatę, tata na nią a ja pośrodku wysłuchiwałam tych żali jak jakiś piorunochron. Zawsze wydawało mi się, że to moje życie jest jakieś powikłane. Dziś mimo swoich lat nie mogę się uwolnić od przeszłości.Boję sie okazywać to co czuję, bo boje się, że znowu ktoś mnie skrzywdzi. Jestem zamknięta w sobie, nie rozmawiam z koleżankami na te tematy. Nie umiem się cieszyć,, być szczęśliwa, bo po co jak za chwilę szczęście pryśnie. Myślę i dbam o wszystkich tylko nie o siebie. Tak jakbym musiała na wszystko co dobre sobie zasłużyć. Taka perfekcyjna pani domu. Odkąd zdałam sobie sprawę z tego,że ja to DDA, umiem sobie wiele swoich zachowań wytłumaczyć, ale walka z nimi jest trudna i często przegrana.

24

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

To tak jakbyśmy nie potrafiły docenic tego co mamy .. bo strach przed utratą tego ( nawet irracjonalny) jest silnieszy niz ta radość.. to straszne.. Misiek i ja mielismy weekend dla siebie.. w sobotę było super.. napalił w kominku i siedzielismy i gadaliśmy... on bardzo lubi takie wieczory ze mną.. a ja?   jakbym byłą skupiona bezsensownie na tym jego pieprzonym telefonie...który spokojnie leżał.. i co?/ wszystko teraz będe tak postrzegała? sa na to jakieś tabletki??

Gdyby były tabletki na takie rzeczy to wynalazca byłby milionerem!

A propos telefonu to ja wczoraj wlazłam w biling mojego męża. Nie robiłam tego dawno, na szczęście nic tam mi nie podpadło!
Ale moje zachowanie idiotyczne! bez dwóch zdań!

25

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witaj Ewuniu!

Kurcze dziwczyny! Czy to musi być regułą, że te, które mają trudne dzieciństwo i złe doświadczenia w swych rodzinach mają na bank rozpierduchę w swoich związkach?
Czy to jest jakieś fatum?

26 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-12-12 17:06:53)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

a wiesz ,że ja nie potrafie... szlag by to.. jak nawet nachodzi mnie ochota przegrzebac mu ten cholerny telefon dostaje normalnie drgawek.. nie daje rady .. mam ciemno w oczach i nie umiem najprostrzej czynności zrobić.. wiec nie ruszam... poza tym zaraz bym miała na czole napisane co zrobiłam.. a to myslę by mnie akurat uspokoiło.. ze nic bym nie znalazła..   i co?  nie daleko mi do wariatki...

witaj Ewcia...    masz tak jak ja...  może tu sobie nawazjem pomożemy.. wesprzemy.. nawet wygadanie się pomaga czasami...

27

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

a wiesz ,że ja nie potrafie... szlag by to.. jak nawet nachodzi mnie ochota przegrzebac mu ten cholerny telefon dostaje normalnie drgawek.. nie daje rady .. mam ciemno w oczach i nie umiem najprostrzej czynności zrobić.. wiec nie ruszam... poza tym zaraz bym miała na czole napisane co zrobiłam.. a to myslę by mnie akurat uspokoiło.. ze nic bym nie znalazła..   i co?  nie daleko mi do wariatki...

No mnie trzęsło jak nie wiem, gdy tam wlazłam! Nic nie znalazłam, ale ryczałam później pod prysznicem, żeby nic nie było słychać!
Daleko Ci do wariatki! Tak zachowuje się po prostu zraniona kobieta!

28

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

najgorsze ejst to ze nie chce go tym tematem męczyć  bo mozna zmęczyc wierz mi..
i najgorsze ejst to,że mam 42 lata.. i chce spokoju przez duże S... nic więcej.. resztę mam...

29

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

własnie.. boję sie czasami,że te negatywne emocje wpływają na moje relacje z innymi ludźmi.. nieświadomie może postepuję niewłasciwie ... z drugiej strony jest cos takiego we mnie jak intuicja.. ja wiem.. ze może to brzmi banalnie ale dzięki intuicji odkryłam zdrade mojego pierwszego męża i wogóle pomogła mi w wielu sprawach..Chce dobrze.. jak każdy pewnie ale niewiem czy robie tak żeby dobrze było...
Boję sie chaosu, bałaganu, niedotrzymywanego słowa... niedopowiedzialności.. jakaś masakra ze mną ....

Jeśli o intuicję chodzi to też tak mam. Od razu wiem,że coś jest nie tak. Po prostu wiem. Było dziwnie, sprawdziłam telefon M i masz sms do koleżanki z pracy:( Spotykam obcą osobę i po pierwszym spotkaniu wiem czy polubię, czy nie. Nie wiem czy to jasnowidztwo czy my jesteśmy w jakiś sposób wyczulone na fałszywe zachowania innych. Taka asekuracja, żeby nie zostać skrzywdzonym. Jak mówi powiedzenie lepiej na zimne dmuchać. Czasami to bardzo przeszkadza, bo człowiek doszukuje się czegoś czego nie ma, za dużo myśli i wyobraża sobie bóg wie co.

30

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Widze ze ,,nas,,tu duzo...Ja tez jestem DDA. Mysle ze wszyscy z takim ,,syndromem,,maja pokrecone zycie ...Tak i ja..-niby wszystko pieknie-dom,kochany syn,mąż-czego chciec wiecej???Ale jednak...ciagle cos we mnie jest nie tak.Mieszkam 10 km.od ojca ktory zatrul mi dziecinstwo i szczerze go nienawidze,a to sprawia ze wszystko mnie w zrzera od srodka...Nie umiem sie tego pozbyc-jak mam to zrobic?Chce byc szczesliwa,chce sie cieszyc zyciem i tym co mam ale nie potrafie...Nie umiem wybaczyc,nie umiem zamknac tamtego rozdzialu co czasem strasznie boli.Nie raz placze w nocy bo nie jestem matka jaka bym chciala,ani zona na jaka zasluguje moj maz-i mysle ze to wszystko przez zlosc we mnie...Jak sie tego pozbyc?Ja juz nie mam sily tak dluzej,nie pozmogly wizyty u psychologa.Patrzac tyle lat na to co wyprwial,,szanowny PAN I WLADCA,,w pozniejszym zyciu robilam wszystko co w mojej mocy by nie wpasc sama w jakies bagno(mojemu bratu sie nie udalo-jest narkomanem,alkoholikiem)i dzis moge (powinnam)sie cieszyc zyciem u boku wspanialego meza ktory niestety nie umie mnie czasem zrozumiec...Nie dziwie mu sie-on zyl w bardzo szczesliwym domu-a ja nosze na swoich plecach spory plecak ,,przezyc,,i jak on moze mnie zrozumiec?Jak moze poczuc lek ktory ja czulam jak ojciec wracal do domu pijany,jak bil i wrzeszczal.....Achhhhhh chyba to nie dzien na moje zwierzenia,jakos nie chce psuc sobie nocy..................Ciesze sie ze powstal ,,kacik,,dla mnie-dla NAS DDA;-)))))))))))))))))))))))))
POZDRAWIAM!
Ps.bede sledzic watek a moze jeszcze mnie kiedys najdzie na posta;-)))))))))))

31

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
ewka123 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

własnie.. boję sie czasami,że te negatywne emocje wpływają na moje relacje z innymi ludźmi.. nieświadomie może postepuję niewłasciwie ... z drugiej strony jest cos takiego we mnie jak intuicja.. ja wiem.. ze może to brzmi banalnie ale dzięki intuicji odkryłam zdrade mojego pierwszego męża i wogóle pomogła mi w wielu sprawach..Chce dobrze.. jak każdy pewnie ale niewiem czy robie tak żeby dobrze było...
Boję sie chaosu, bałaganu, niedotrzymywanego słowa... niedopowiedzialności.. jakaś masakra ze mną ....

Jeśli o intuicję chodzi to też tak mam. Od razu wiem,że coś jest nie tak. Po prostu wiem. Było dziwnie, sprawdziłam telefon M i masz sms do koleżanki z pracy:( Spotykam obcą osobę i po pierwszym spotkaniu wiem czy polubię, czy nie. Nie wiem czy to jasnowidztwo czy my jesteśmy w jakiś sposób wyczulone na fałszywe zachowania innych. Taka asekuracja, żeby nie zostać skrzywdzonym. Jak mówi powiedzenie lepiej na zimne dmuchać. Czasami to bardzo przeszkadza, bo człowiek doszukuje się czegoś czego nie ma, za dużo myśli i wyobraża sobie bóg wie co.

NORMALNIE JAK BYM O SOBIE CZYTALA-Najgorsze jest to ze ,,czlowiek doszukuje sie czegos czego nie ma,za duzo myslu i wyobraza sobie Bog wie co,,-to chyba najgorsze w moim zachowaniu-czasem mamtakie klotnie z mezem...bo doszukuje sie czegos czego kompletnie nie ma.....
Achhhhh

32 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-13 04:00:11)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

ja też dołączę....mimo że ojciec nie pił ani matka, mimo że z zewnątrz była to Rodzina jakich wiele, "normalna" inteligencka....do dziś pamiętam jak ojciec mnie poniżał, wyzywał od różnych (nie będę pisać jak bo mi wstyd....), gdy miałam zaledwie 7 lat,  za byle przewinienie np. że trochę się spóźniłam do domu dostawałam pasem ....  dostawałam od matki gdzie popadło ....byłam często bita jako dziecko, ośmieszana, poniżana nigdy chwalona ......a Rodzice nie pili....robili wszystko w białych rękawiczkach. Zabijali we mnie poczucie własnej wartości..... sprzątanie całego mieszkanie zawsze należało do mnie  (jeszcze matka jak strażnik przychodziła zawsze i sprawdzała czy dobrze jak źle kazała mi poprawić), zakupy i stanie w PRL w kolejkach,robienie jeść, zajmowałam się młodszą siostrą a właściwie byłam jej mamą bo moja prawdziwa całymi dniami oglądała telewizor i nie miała czasu albo siedziała z koleżankami na kawie ja byłam od jej obowiązków plus nauka. Ja byłam sprzątaczką, niańką i miałam przynosić dobre oceny a w nagrodę byłam wyzywana, bita, poniżana..... gdy inne koleżanki się bawiły ja wychowywałam siostrę, latem zarabiałam jako już 14 letnia dziewczyna na polach zbierając truskawki od 8 godz do 19 godz lub inne prace plus sprzątanie, zakupy i zajmowanie się siostrą.  Uczyłam się żeby zapomnieć w jakim koszmarze żyję efekt??? mam skończone studia wyższe!!!!! i co z tego??? jak ciągle mimo tego że jestem w miarę inteligentna zabito we mnie moje "ja" do dziś nie jestem sobą, ciągle jestem tą małą przestraszoną dziewczynką, która jak nie zrobi wszystkiego super: ładnie nie posprząta, nie zajmie się siostrą albo późno wróci dostanie lanie.....Nie wyszły mi już trzy związki w życiu.....Dziś mam 39 lat unikam matki,ojca są dziwni do dziś nic się nie zmienili. Nawet nie próbuję ich zapytać Dlaczego akurat ja?????? dlaczego nie moja siostra, bo ją do dziś uwielbiają......lub ktoś inny. Naprawdę czasami widzę jak godzinami żartują z moją siostrą i z szacunkiem się do niej odzywają. Ja nawet nie wiem co to znaczy ich uśmiech do mnie nigdy go nie widziałam.....nie wiem co to żart z nimi. Nie wiem nawet za co tak mnie nienawidzą od dziecka.Trzy lata temu usłyszałam od ojca, że nie jestem jego  córką i żebym ich nie odwiedzała.  Udałam że nie słyszę, pomyślałam że jak zawsze chce mnie poniżyć i do dziś nie wiem czy to prawda chociaż wyjaśniałoby to ich zachowanie. Mam ogromny żal do nich o to że zabili moje poczucie własnej wartości i godność jako człowieka. Myślę że przez to mam problemy w życiu. Nie tylko przez zdrady partnerów ale też przez to że pewnie moi eksowie wyczuwali od razu na odległość że można mnie zdradzić lub źle traktować bo przecież jestem przyzwyczajona do twardego traktowania i że żeby ktoś miło się do mnie odezwał muszę się dużo starać a i tak to przeważnie dawało byle jakie efekty. Najgorsze jest to, że w życiu zdradzili mnie najbliżsi, traktując mnie okropnie od zawsze i to się nie zmieni już nigdy. Czasami myślę że potrzebuję terapii przez nich.

33

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

zakłamani, przeczytałam Twój wpis i łzy stanęły mi w oczach
przy Twojej moja historia jest bajką, choć każdy ma innąwrażliwość i każdy inaczej odbiera otoczenie

Mrzytulam tą małą dziewczynkę, która jest w Tobie i pewnie zawsze będzie.
Musisz jednak zrobić wszystko, aby dziewczynka dorosła i przeistoczyła się w silną, pewnąsiebie kobietę, która ze wszystkim sobie w życiu poradzi.

Myślę, że zerwanie kontaktów z rodzicami jest w Twojej sytuacji dobrym rozwiązaniem, choć nie wyobrażam sobie tego w moim przypadku.

Nie musisz patrzeć każdego dnia na tych, którzy sprawiali Ci ból, nie tylko ten fizyczny, ale i ból nieprawiedliwości.

34

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Boże jak cięzko żyć z takimi doświadczeniami... nie wiem czy terapia jest w stanie pomóc.. może trochę.. ja sobie wręcz nie mogę wyobrazić jak mozna byc takim rodzicem... alkohol.. hmhmmh  wtedy łatwiej wytłumaczyc wszystko,prawda? wiadomo chory człowiek więc zachowuję się tak a nie inaczej.. wytłumaczalne.. ale nie pijący kat nad dzieckiem???? jakim trzeba być człowiekiem?.. kiedys przeczytałam wstrząsająca książkę " Dziecko zwane niczym" wstrząsnęła mną ogromnie.. autorem jest bohater.. ..to dziecko.. które matka odrzuciła i znęcała sie i psychicznie i fizycznie.. zakłamani.. jestesmy z Tobą...

35

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witaj Malwino!
Pamiętasz może autora tej książki?
Zawsze unikałam takich tematów w literaturze, odgradzałam się od nich uważając, że mnie one nie dotyczą i nie ma sensu się dobrowolnie dołować. Chyba po prostu się bałam, że przeczytam...o sobie. Teraz wiem, że należy stawiać czoła nawet takim wyzwaniom, stawaćtwarzą w twarz z problemami. Zamiatanie pod dywan pomaga tylko na chwilę, bo ktoś kiedyś ten dywan i tak wytrzepie...

36

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Przydatne książki:
* Janet Wojtitz, "Lęk przed bliskością - jak pokonać dystans w związku?
* Janet Woititz,  "Dorosłe dzieci alkoholików?
* Beattie Melody, "Koniec współuzależnienia?
* Susan Forward, "Toksyczni rodzice?
* Sandra Ray, "Zasługuję na miłość?
* Anna Dodziuk, "Pokochać siebie"
* Alice Miller, "Mury milczenia"
* Pia Mellody, "Toksyczna miłość"
* Susan Forward, "Gdy mój partner łże jak pies?
* Katarzyna Miller, Ewa Konarowska, "Chcę być kochana tak jak chcę?
* Marcin Pietraszek, "Dlaczego warto pokochać siebie?
* Veronica Ray, "Jak być sobą. Dobre życie bez uzależnień"
* Abraham Twerski, "Uzależnione myślenie?

37

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Wielokropku, jak zwykle jesteś we właściwym czasie i miejscu.
Dziękuję za listę lektur w imieniu własnym i każdej z nas, która jest lub znajdzie się w tej grupie.

38

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Z książek które wynieniła Wielokropek, bardzo polecam "Toksycznych Rodziców". Daje wiele do myślenia i może być swego rodzaju poradnikiem jak sobie radzić.

39

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

o kurcze.......... ile pracy nad .. sobą..

" Dziecko zwane niczym" Dave Pelzer

40

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Nad soba trzeba zawsze pracować ale fakt, że osoby z rodzin dysfunkcyjnych musza więcej i przeważnie z pomocą.
Malwinko, czy ty byłaś kiesyś na terapii?

41

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

shedir

Możesz chociaż tak ogólnie powiedzieć nam na czym polega taka terapia?

42

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
zakłamani napisał/a:

ja też dołączę....mimo że ojciec nie pił ani matka, mimo że z zewnątrz była to Rodzina jakich wiele, "normalna" inteligencka....do dziś pamiętam jak ojciec mnie poniżał, wyzywał od różnych (nie będę pisać jak bo mi wstyd....), gdy miałam zaledwie 7 lat,  za byle przewinienie np. że trochę się spóźniłam do domu dostawałam pasem ....  dostawałam od matki gdzie popadło ....byłam często bita jako dziecko, ośmieszana, poniżana nigdy chwalona ......a Rodzice nie pili....robili wszystko w białych rękawiczkach. Zabijali we mnie poczucie własnej wartości..... sprzątanie całego mieszkanie zawsze należało do mnie  (jeszcze matka jak strażnik przychodziła zawsze i sprawdzała czy dobrze jak źle kazała mi poprawić), zakupy i stanie w PRL w kolejkach,robienie jeść, zajmowałam się młodszą siostrą a właściwie byłam jej mamą bo moja prawdziwa całymi dniami oglądała telewizor i nie miała czasu albo siedziała z koleżankami na kawie ja byłam od jej obowiązków plus nauka. Ja byłam sprzątaczką, niańką i miałam przynosić dobre oceny a w nagrodę byłam wyzywana, bita, poniżana..... gdy inne koleżanki się bawiły ja wychowywałam siostrę, latem zarabiałam jako już 14 letnia dziewczyna na polach zbierając truskawki od 8 godz do 19 godz lub inne prace plus sprzątanie, zakupy i zajmowanie się siostrą.  Uczyłam się żeby zapomnieć w jakim koszmarze żyję efekt??? mam skończone studia wyższe!!!!! i co z tego??? jak ciągle mimo tego że jestem w miarę inteligentna zabito we mnie moje "ja" do dziś nie jestem sobą, ciągle jestem tą małą przestraszoną dziewczynką, która jak nie zrobi wszystkiego super: ładnie nie posprząta, nie zajmie się siostrą albo późno wróci dostanie lanie.....Nie wyszły mi już trzy związki w życiu.....Dziś mam 39 lat unikam matki,ojca są dziwni do dziś nic się nie zmienili. Nawet nie próbuję ich zapytać Dlaczego akurat ja?????? dlaczego nie moja siostra, bo ją do dziś uwielbiają......lub ktoś inny. Naprawdę czasami widzę jak godzinami żartują z moją siostrą i z szacunkiem się do niej odzywają. Ja nawet nie wiem co to znaczy ich uśmiech do mnie nigdy go nie widziałam.....nie wiem co to żart z nimi. Nie wiem nawet za co tak mnie nienawidzą od dziecka.Trzy lata temu usłyszałam od ojca, że nie jestem jego  córką i żebym ich nie odwiedzała.  Udałam że nie słyszę, pomyślałam że jak zawsze chce mnie poniżyć i do dziś nie wiem czy to prawda chociaż wyjaśniałoby to ich zachowanie. Mam ogromny żal do nich o to że zabili moje poczucie własnej wartości i godność jako człowieka. Myślę że przez to mam problemy w życiu. Nie tylko przez zdrady partnerów ale też przez to że pewnie moi eksowie wyczuwali od razu na odległość że można mnie zdradzić lub źle traktować bo przecież jestem przyzwyczajona do twardego traktowania i że żeby ktoś miło się do mnie odezwał muszę się dużo starać a i tak to przeważnie dawało byle jakie efekty. Najgorsze jest to, że w życiu zdradzili mnie najbliżsi, traktując mnie okropnie od zawsze i to się nie zmieni już nigdy. Czasami myślę że potrzebuję terapii przez nich.

Mój Boże! Skóra cierpnie jak się czyta taką smutną historię! Nie mogę pojąć dlaczego rodzice swojemu dziecku takie życie fundują!
Strasznie mi przykro! Żadne słowa nie są w stanie wyrazić współczucia.
Może faktycznie jakaś terapia byłaby pomocna?

43

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Wszystko zalezy od problemu i jaki rodzaj terapi wybierze terapeuta, a sa różne. Moga to być terapie grupowe z innymi osobama, może to być terapia rodzinna albo indywidualna, tez prowadzona wg róznych schematów.
My z męzem chodzimy na terapie małżeńską, gdzie mówimy o tym co się dzieje, co czujemy, co czuliśmy w danej sytuacji, a terapeuta to weryfikuje. Jeśli mielliśmy jakis konflikt to pomaga on spojrzec z różnych punktów widzenia i określic co każde z nas wtedy czuło i skąd taka a nie inna reakcja. Powiem szczerze, terapeuta uczy nas ze soba rozmawiać i empatii w stosunku do siebie. To jest bardzo trudne.
Jeśli chodzi o mojego m osobiście i jego problemy to terapeuta rozmawia z nim i prostuje jego skrzywione postrzeganie wilelu rzeczy. Rozmawia z nim i dociera do tego dlaczego on patrzy na coś tak, a nie inaczej i tłumaczy mu że wcale nie musi czuć się w taki, a nie inny sposób czy robic wielu rzeczy. Stopniowo z nim to przepracowuje. I to działa.

Ja od siebie polecam równiez książkę "Uratuj mnie."- Opowieść o złym życiu i dobrym psychoterapeucie" Rachel Reiland. Naprawdę fajna ksiązka, na faktach. Opowiada o trudnej terapii kobiety z BorderLine. Która w końcu po latach trafiła na terapeute, który pomógł jej zacząć życ normalnie.

Terapia generalnie nie jest prosta i załatwi wszystkiego. Potzrebna jest chcęc zmiany. Bo te zmiany trzeba przepracować i wymaga to wysiłku od nas i terapeuty. Trzebatez trafic na dobrego terapeute ale warto. Bo komfort zycia sie poprawia i zaczynamy byc szczęśliwsi. smile

44 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-12-13 11:55:04)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
zakłamani napisał/a:

ja też dołączę....mimo że ojciec nie pił ani matka, mimo że z zewnątrz była to Rodzina jakich wiele, "normalna" inteligencka....do dziś pamiętam jak ojciec mnie poniżał, wyzywał od różnych (nie będę pisać jak bo mi wstyd....), gdy miałam zaledwie 7 lat,  za byle przewinienie np. że trochę się spóźniłam do domu dostawałam pasem ....  dostawałam od matki gdzie popadło ....byłam często bita jako dziecko, ośmieszana, poniżana nigdy chwalona ......a Rodzice nie pili....robili wszystko w białych rękawiczkach. Zabijali we mnie poczucie własnej wartości..... sprzątanie całego mieszkanie zawsze należało do mnie  (jeszcze matka jak strażnik przychodziła zawsze i sprawdzała czy dobrze jak źle kazała mi poprawić), zakupy i stanie w PRL w kolejkach,robienie jeść, zajmowałam się młodszą siostrą a właściwie byłam jej mamą bo moja prawdziwa całymi dniami oglądała telewizor i nie miała czasu albo siedziała z koleżankami na kawie ja byłam od jej obowiązków plus nauka. Ja byłam sprzątaczką, niańką i miałam przynosić dobre oceny a w nagrodę byłam wyzywana, bita, poniżana..... gdy inne koleżanki się bawiły ja wychowywałam siostrę, latem zarabiałam jako już 14 letnia dziewczyna na polach zbierając truskawki od 8 godz do 19 godz lub inne prace plus sprzątanie, zakupy i zajmowanie się siostrą.  Uczyłam się żeby zapomnieć w jakim koszmarze żyję efekt??? mam skończone studia wyższe!!!!! i co z tego??? jak ciągle mimo tego że jestem w miarę inteligentna zabito we mnie moje "ja" do dziś nie jestem sobą, ciągle jestem tą małą przestraszoną dziewczynką, która jak nie zrobi wszystkiego super: ładnie nie posprząta, nie zajmie się siostrą albo późno wróci dostanie lanie.....Nie wyszły mi już trzy związki w życiu.....Dziś mam 39 lat unikam matki,ojca są dziwni do dziś nic się nie zmienili. Nawet nie próbuję ich zapytać Dlaczego akurat ja?????? dlaczego nie moja siostra, bo ją do dziś uwielbiają......lub ktoś inny. Naprawdę czasami widzę jak godzinami żartują z moją siostrą i z szacunkiem się do niej odzywają. Ja nawet nie wiem co to znaczy ich uśmiech do mnie nigdy go nie widziałam.....nie wiem co to żart z nimi. Nie wiem nawet za co tak mnie nienawidzą od dziecka.Trzy lata temu usłyszałam od ojca, że nie jestem jego  córką i żebym ich nie odwiedzała.  Udałam że nie słyszę, pomyślałam że jak zawsze chce mnie poniżyć i do dziś nie wiem czy to prawda chociaż wyjaśniałoby to ich zachowanie. Mam ogromny żal do nich o to że zabili moje poczucie własnej wartości i godność jako człowieka. Myślę że przez to mam problemy w życiu. Nie tylko przez zdrady partnerów ale też przez to że pewnie moi eksowie wyczuwali od razu na odległość że można mnie zdradzić lub źle traktować bo przecież jestem przyzwyczajona do twardego traktowania i że żeby ktoś miło się do mnie odezwał muszę się dużo starać a i tak to przeważnie dawało byle jakie efekty. Najgorsze jest to, że w życiu zdradzili mnie najbliżsi, traktując mnie okropnie od zawsze i to się nie zmieni już nigdy. Czasami myślę że potrzebuję terapii przez nich.

Kochana, ty masz typowych toksycznych rodziców i potrzebujesz terapi. Jestes dzieckiem współuzaleznionym od toksycznych rodziców i sama nie dasz rady.
Wiem cos o tym bo mój maż taz tak ma.

Mój mąz był drugim dziekciem, urodził sie póżno jak rodzice mieli ojciec po 40, matka troche przed. Był mały a rodzice mieli j8uz ogromne narastające kryzysy. Powychodziły zdrady ojca, matka niedawała sobie z tym rady, zaczynała pic i wyżalać się mojemu m, który miał wtedy kilka lat. On tego słuchał, co i jak ojciec robila. był świadkiem bujek rodziców, jadno biło drugiego, upijania się. Sam tez obrywał i wiecznie był bity. ciagle był przez nich poniżany, nigdy mu nie powiedzieli, że go kochaja czy są z niego dumni. Zawsze wszystkiemu winny było on. A on ciagle robił wszytko żeby w domu było dobrze i brał odpowiedzialnośc za to jaka sytauacja jets w domu. Wylewał alkohol i za to obrywał. Pijana matke albo ojca targał do domu i oporządzał. Wysluchiwał co i jak, które komu zrobiło. Wiecznie ukrywał emocje i z zacisniętymi zębami robił swoje. W wieku chyba 10 lat, znalaz matkę z podciętymi żyłami i ratował ja. Nigdy nie zaznał od nich miłości, ciepła i wiary w niego samego. Ciagle wzbudzają w nim poczucie winy, do teraz. Jak coś chca na nim wymusić to zaczynaja wzbudzac w nim poczucie winy, że oni sa starzy, biedni, schorowani a on jest ich synem i musi przy nich by, trewac, robic co oni chca i czego oczekuja. Tu nie ma normalnych relacji ale wieczny szantaz emocjonalny, poczucie winy i wzbudzanie go.
Matka mojego męza jesy i była zazdrosna o każda jego dziewczyne, kobiete i robiła wszytko by zniszczyc każdy jego związek, juz od podstawówki kiedy miał jakąs dziewczyne. Za plecami, przez innych, manipulacjami robiła tak, że w końcu wszystko sie sypało.

A mój maż...wszytkiego był świadomy, zdawał sobie sprawę z tego jak jest ale ciągle liczył, że oni się zmienią. łudził się i miał ciągle nadzieje, że będzie inaczej. Niestety tacy ludzie sięnie zmineiaja, a wy dzieci toksycznych rodziców ciagle macie wiare i czekacie, marnując sobie zycie. Dlatego terapia wam potrzebna, bo sami nie jesteście w stanie sie od tego uwolnić.
Co ciekawe, mój maż ma dorosłą siostre i z ta siostra rodzice maja zupełnie normalny i poprawny kontakt. Toksyczni sa tylko dla niego i tak czesto jest. Tylko z jednym dzieckiem sa tak chore  kontakty. siostra ,ojego męza  jest zawsze wspaniala, chwalona, tłumaczona i najlepsza. Jest wzorem we wszystkim, to on jest zawsze tym najgorszym. Ale jak coś trzeba to zawsze do niego wszyscy się zwracaja. To on jest tu od roboty.
Widze jak cięzko jest mojemu m i nie zazdroszcze mu, ani wam w podobnych sytuacjach. Dlatego wiem, że odemnie musi dostawac maksymalne wsparcie. Wiem jak mu cięzko i jak go bolało, że rodzice nigdy mu nie powiedzieli że sa z niego dumni, że cos dobrze zrobił. Juz teraz na to nie czeka bo wie, że się nie doczeka. juz teraz kontakty ograniczył do minimum i wie, że tylko w taki sposób bedzie mógł normalnie żyć i być szczęsliwy.

Mój maż jest świetnym ojcem, fantastycznym mężem i wspaniałym człowiekiem ale tego wszytkiego musiał sie uczyć i musiało to zostac zwuważone. Nie było łatwo bo w dzieciństwie wypracował sobie system obronny by to wszytstko znieśc przez totalny brak empati, brak współczucia i bardzo szybkie uniewrażliwianie sie. Dzieki terapi wie, że jak sie otworzy to będzie szczęsliwszy i jego zycie się zmieni. Życie z takimi osobami proste nie jest i wymaga dużo cierpliwości, wytrwałości i milości do was. Nie ma się co oszukiwac,nie każdy jest w stanie to znieśc ale warto próbowac Was zmieniać smile

Sorrki za rozpisanie się...:)

45

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Nie byłam nigdy na terapii.. teraz mocno się zastanawiam czy nie powinnam... ale jak sami piszecie .. trzeba trafic na dobrego terapeute.. zwyczajnie argument mam jeden.. nie chce być paranoiczką.. nie chce truć sobie życia i innym... chce normalności...chce mieć zwyczajne kłopoty...nie chce zajmowac sobie umysłu irracjonalnymi wyobrazeniami...

46

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam dziewczyny, czytam wasze historie i widzę w nich siebie. Ja także jestem DDA, i mój mąż też.

Powiem tak 25 lat żyłam w piekle rodzinnym, moje życie było jak napięta struna, ciągle w gotowości bo zagrożenie było zawsze obok. Wytrwałam to piekło ale gdy wreszcie  założyłam własne rodzinę mogłam być szczęśliwa to przeszłość wróciła.

Napięta sprężyna odbiła w druga stronę, latami chowane smutki wylazły i nie chciały się schować. Miałam wrażenie że moje nogi zatopione są w smole, lata mijają a ja ciągle zatrzymana jestem gdzieś po środku.
Wstawałam rano robiłam mężowi śniadanie, potem resztę obowiązków ale życie było jak pustynia.
Nie mogłam spać, więc w dzień chodziłam jak obłąkana, do tego potoki łez na byle skojarzenie z tym co przeszłam.

Powiedziałam sobie dość, dość kochana masz dla kogo żyć, masz męża nową rodzinę i piękne wnętrze nie można tego zniszczyć.
Poszłam do psychiatry, czekałam na korytarzu 5godzin  byle mnie przyjął. Czułam że jak wyjdę nie dostawszy sie to będzie koniec mnie i mojego życia.

Weszłam i mówię proszę mnie odizolować od normalnych ludzi, bo ja chyba jestem nienormalna. Proszę dać mi leki bym zapomniała o tym wszystkim. A lekarz otworzył drzwi i powiedział proszę wyjść. Pani nie jest chora, a na nieszczęśliwe życie nie ma tabletki.
Dał mi namiar gdzie mogę iść do psychologa.

Zapłakana szłam przez miasto  załamana że mnie odesłał, ale  powiedziałam nic z tego idę zaraz tam, jeśli psycholog mnie odeśle to koniec.
Poszłam a tam pani w recepcji mówi owszem proszę bardzo wizyta za dwa tyg.... A ja mówię o nie moja droga,nie ruszę się z tego miejsca aż dostane pomoc.
Nogi to mi całe skakały z strachu, nerwów. Płakałam pamiętam okropnie.

Wyszedł pan psycholog, zaprosił do gabinetu i zadał mi pytanie  pierwsze którego nigdy nie zapomnę. "O czym pani marzy ?"
A ja powiedziałam że marzę o spokoju, niech wreszcie nastanie spokój we mnie w moim życiu. Tego chce.

Powiedział mi że nie będzie nic proste, ze muszę włożyć dużo pracy ale uda się z tego wyjść i ze on mi pomoże. Terapia trwała 1,5 roku, chodziłam na początku raz w tyg potem raz na dwa tyg.

Moje wspomnienia były świeże, ostre jakby były wczoraj, on pomógł mi przestać je odświeżać, dać pokryć się im kurzem innych dobrych wspomnień.
Jestem pewna że ten psycholog uratował mnie wtedy.

25 lat życia w stresie silnym  odbiło się na moim zdrowiu, po ślubie przeszłam wszystkie możliwe choroby, normalnie jakby organizm latami zmobilizowany by być w gotowości teraz  rozregulował się zupełnie.
Dlatego każdej osobie która żyje w ciężkim stresie mówię pomóż sobie bo cierpi twoja dusza, ale tez cierpi ciało.

Wspomnień się nie wymaże, ale można dać im odpłynąć daleko do przeszłości gdzie ich miejsce.

47

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam - widzę siebie jak wrzeszczę na mojego syna , jak wyzywam go od najgorszych, jak gnam do domu żeby zdążyć, ugotować, posprzątać zanim mąż wróci, jak pół śpiąc wstaję przed piątą rano żeby zdążyć ze śniadaniem i do pracy. I widzę siebie siedzącą w łazience na ziemi i wyjącą jak bóbr bo zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego bo wiem że nie powinnam tak traktować syna, że pyłek na dywanie to nie katastrofa a śniadanie mogą panowie zrobić sobie sami wiem to i co z tego. Mój dom rodzinny, rodzice kochajcy się aż do dziś, nie bylo picia, bicia, ojciec na eksportach w domu gdy wracał traktowany jak gość i zawsze nas kochał a szczególnie mnie swoją córeczkę aż do czasu gdy po maturze nie zdałam na studia pamiętam jego słowa do swojej przyrodniej siostry(jej córka studiowała) Taka córka to skarb bo moja to nie zdała - chyba nic tak nie zabolało jak te slowa. Od dziecka pamiętam byłam zaradna do tego stopnia że w wieku 8 lat gnałam z kartkami do masarni,  zajmowałam kolejkę na następny dzień po chleb, zawsze wstawałam sama do szkoły robiłam śniadanie sobie a potem (12 lat miałam) też bratu i odprowadzałam go do szkoły , mama wtedy nie pracowała tylko spała nikt nie mógł jej obudzić, na święta to ja sprzątałam cały dom gdy rodzice wracali z pracy i zakupów wszystko lśniłoł. Gdy miałam 15 lat brat i mama zachrowali ciężko  (tata na eksporcie) ja zajmowałam się domem , szkołą , latałam z próbkami do badania, po lekarzy, leki. Do tego zawsze wzorowa uczennica, przewodnicząca klasy, szkoły. We wszystkim idealna. Tak zostało gdy uznałam że w oczach mojego męża mój wygląd nie jest idealny (choć tego wprost nie powiedział) nabawiłam się bulimii. Czy jestem DDA - przecież rodzina super rodzice do dziś się kochają i kochają mnie i brata tylko że ja nadal muszę być idealna, doskonała i nadal ja muszę być na spotkaniach rodzinnych, brat już nie bo przecież ja tak bardzo jesem związana z rodzicami. I tu pojawia się mój mąż aspołecznik, egoista i niecierpiący mojej rodziny a ja stoję między nim a nimi i nie mam siły tego dalej dźwigać.

48

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Tyle nieszczęścia w nas..
bardzo mi cięzko jak to czytam.. tyle potrzeba pomocy i wsparcia.. zrozumienia?
Gdzie tego szukać.. taak, terapia ale też zwykła rozmowa z kimś kto podobnie przeżywa jak my.. człowiek jest jak gąbka.. nasiąknie i tym dobrym i niestety tym złym.. ale to złe sie nie wypłukuje....
ja zawsze patrzyłam jak moje koleżanki mają to czego ja nie miałam.. czysty, posprzątany dom, zadbaną matkę.. obiad.. a ja? .. ja musiałam sama.. najpierw wychodziło mi to nieudolnie.. potem siedziało we mnie poczucie,że MUSZĘ...  teraz mam to samo............ciagle coś musze... a każda porazka to świadomość,że jestem do niczego....

49

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

To prawda u mnie grymas niezadowolenia nie mówiąc już o slownych pretensjach kogoś urasta do problemu i kolejnego dołka który jest coraz większy. Oprócz tego tak ostatnio (od roku) doszłam do wniosku że to jak wygląda moje małżeństwo i relacje w domu to moja wina , mojego perfekcjonizmu, nauczyłam tak męża, syna że dziś czuję się jak służąca...........

50

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Tak wiele krzywdy się nam działo, ogromna trauma ciągnęła się latami to prawda.

Nie wiem jak wy ale ja jako dziecko zawsze odkąd pamiętam wiedziałam ze to czego doświadczam od matki jest złe,że mama nie powinna tak robić i taka być.
I jeszcze to uczucie bycia starszą niż jestem, jako 10 latka czułam sie jak 15 latka a jak miałam 20 to jak 30.

Zawsze bardziej odpowiedzialna, musiałam mieć wszystko zaplanowane, ogarnięte. Żeby nie mogła się do niczego przyczepić, Znaleźć błędu.
Tak jak ty Atinasarz  uczyłam się świetnie, zawsze prymuska z nagrodami w szkole.

Jak teraz myślę to i przenosiłam to do małżeństwa, taki pokazanie ze dam sobie nawet z milionem obowiązków radę. Nie dałam się mężowi w niczym wykazać bo ja dam rade.
A jak czegoś nie miałam już sił zrobić i on mi pomagał to wisiałam nad nim i pouczałam zrób tak a tak.

Powiedział mi kiedyś że przez to czuje się przy mnie jak nieudacznik,byłam w szoku powiem wam. On tez chciał coś robić w domu ale moje dążenie do panowania nad wszystkim nie dało mu nic zrobić.

Na szczęście teraz ten zły czas już za nami, jestem szczęśliwa zadowolona, i wreszcie mój wiek pasuje do mnie,wreszcie nie czuję się starsza.
Można pokonać to bagno, naprawdę można. Wyjść jak motyl z skorupy i rozwinąć skrzydła.

51

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Różyczka - dobrze że masz to za sobą ja niestety nie - nadal uważam że wszystko zrobię lepiej i dokładniej przez co przyzwyczaiłam rodzinę że potrafię "wszystko" gotować, użerać się z urzędnikami, kłaść płytki, rąbać drzewo....... Zosia samosia - i najgorsze że czasem naprawdę padam na dziób ale nikomu o tym nie mówię bo przecież ja dam radę!

52

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Ale tak sie nie da...!  to niewykonalne.. chciałabym byc OBECNIE idealną żoną, kochanką, matką, babcią, teściwą, córka, siostrą, przyjaciólką.....ze wszystkim umiec sobie poradzić, ze wszystkim zdążyć.. wszystko zrobić super.. pytanie KIEDY i jak..???? udzielam sie we wszystkich tych sferach... tyle ile jeszcze mam sil.. ale nie czuję zadowolenia... oo nie.. czuje niepokój we mnie,że nie dam rady........................

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam wszystkie forumowiczki. Do zalogowania na tym forum zachęcił mnie ten właśnie wątek. O ile wcześniejsze wątki poszczególnych forumowiczek śledziłam już wcześniej, to jakoś ciężko było podjąć mi decyzję o założeniu konta i przedstawieniu swojej opinii.
Podobnie jak większość z Was pochodzę w rodziny dysfunkcyjnej, w moim przypadku jestem DDA. Może na wstępie streszczę trochę tego z czym  mi przyszło się mierzyć jako małej dziewczynce. Początków nie pamiętam, ale wiem, że mój ojciec pił od zawsze, nawet zanim się urodziłam. Jak byłam malutka i już umiałam mówić to podobno podchodziłam do matki, która znów płakała po kolejnej kłótni i wyzwiskach, żeby ją pocieszyć słowami: "Nie przejmuj się mamusiu, tato jest chory, ale jak wyzdrowieje to będzie dobrze." Tia. Jak wyzdrowieje. Pije do dnia dzisiejszego zatruwając życie mojej matce. Ja szybko się z domu wyprowadziłam, bo już w wieku 15 lat, zaczęłam mieszkać u rodziny w mieście w którym podjęłam naukę w liceum. Po liceum wyjechałam na studia, potem zagranicę. Tym samym można myśleć, że nie powinnam być zbytnio pokiereszowana. Niestety, tak nie jest.
Z dzieciństwa pamiętam strach i niepewność czy ktoś mnie odbierze z przedszkola albo świetlicy, czy będzie to ojciec,a jeśli tak to czy znów będzie pijany. Pamiętam przerażenia jak biegał po domu z nożem, kiedy chciał zaszlachtować psa. Uciekałam z mamą wtedy z domu, mając w głowie obrazy obdzieranego ze skóry psa. Na szczęście po powrocie pies żył, był tylko jeszcze bardziej agresywny. Dziesiątego każdego miesiąca, jak ojciec dostawał wypłatę, siedziałam jak na szpilkach zastanawiając się kiedy wróci, o co będzie tym razem wyzywał, czy puści głośno muzykę, czy będę mogła się pouczyć, czy będę musiała zwiewać z domu.
Matka starała się mnie przed tym chronić, ale wiadomo, że tego się nie da osiągnąć. Jedyną ochronę jaką mogła mi zapewnić, to odejść od niego. Nie zrobiła tego, mam do niej o to żal i nie wiem, czy będę potrafiła jej kiedykolwiek wybaczyć. Pomimo tego, że jestem jedynaczką, to nie przejawiam żadnej typowej cechy dla tego rodzaju ludzi. W rodzinie zawsze był najważniejszy ojciec i jego problem. To on był prawdziwym dzieciekm na którym skupiała się cała uwaga, ja byłam nieważna. Nauczyłam się, że zawsze powinnam siedzieć cicho i nikomu nie przeszkadzać.
Tego wszystkiego jest o wiele więcej, pewnie każda z Was przeżywała coś podobnego, miała podobne odczucia i obawy.
Teraz trochę teraźniejszości:
Obecnie jestem na terapii dla osób z syndromem DDA. Terapię indywidualną podjęłam prawie 2 lata temu, terapię grupową dopiero od kilku miesięcy. Muszę powiedzieć, że na początku nie widziałam żadnych zmian, oprócz tej, że mogłam z kimś porozmawiać, dla kogo czułam, że mój problem nie jest nieistotny. Jednak od jakiś trzech miesięcy widzę znaczne zmiany, zarówno w sposobie działania jak i myślenia. Oczywiście zmiany na lepsze. Nie mogę powiedzieć, że terapia jest łatwa i przyjemna. Dużo płaczu, bólu i pytań nie zawsze takich na których można znaleźć odpowiedź.

shedir napisał/a:

Dlatego terapia wam potrzebna, bo sami nie jesteście w stanie sie od tego uwolnić.

W tym miejscu chciałabym jak najbardziej poprzeć Shedir. Przeczytawszy wątek, widzę, że wszystkie zdajecie sobie sprawę z problemu. Wiecie, że macie problemy obecnie, które mają swoje podłoże o wiele głębiej, jest w Was chęć zmian i naprawy samych siebie. Możecie mi wierzyć, pomimo przeczytania wszystkich możliwych publikacji na ten temat terapia i tak jest najlepszym wyjściem. Potrzebna jest do nauki zdystansowania, spojrzenia z innej perspektywy, zwrócenia uwagi na rzeczy, które do tej pory były pomijane. To wszystko osiąga się na drodze rozmowy, ale nie tylko tej wewnętrznej z samą sobą, ale także tej prowadzanej w zaciszu gabinetu, bądź na grupie.
Tym nie mniej chciałabym się przyłaczyć do toku rozmowy na forum, bo to także pewien rodzaj terapii, czasami potrzebuje się wygadać, a tu nie ma komu. Widać mam nadzieję, że mądre kobiety tu zaglądające będą chciały i mi pomóc (chociaż tutaj pojawia się mój inny problem, że zostanę zignorowana, bo mój problem nie istnieje, a ja sobie go stwarzam).
Ufff... Ciężko było. Teraz na poprawę humoru ciepła kawa.
Pozdrawiam:)

54

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

No własnie nie da się być ideałem, trzeba sobie odpuścić, i dać szansę wykazać się innym.

Taka postawa sama nie przyjdzie trzeba to metodycznie ćwiczyć, chwalić domowników nawet jak zrobią po swojemu, ważne że zrobią.

Dążenie do ideału jest trudne, skoro mama czy zona jest idealna to nigdy jej nie dorównam, zawsze będę gorsza od niej. Toz to błąd moja droga, wpędzanie dzieci i męża w poczucie że i tak nic nie zrobią dobrze.

Poza tym pomyśl nie lepiej by twoi bliscy zapamiętali cie jako uczestnicząca cie w ich życiu mamę i partnerkę  niż latającą zosię samosie co sama sama sama wszystko umie i zrobi.
Życie jest bardzo krótkie moja droga,  nie wiemy ile mamy czasu jeszcze, by pokazać bliskim że nie jestesmy ideałami. Że mieć słabości to ludzkie, że nic się nie stanie gdy coś odłożymy na inny dzień lub zlecimy komuś.

Ogarnięcie idealnie domu, kłopotów papierków zabiera ci tyle czasu że masz go niewiele dla siebie i bliskich. A zadowolona kochająca siebie mama jest ważniejsza niż wypucowany na błysk dom.

55

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

konstantynopolitanczynka
witaj wsród nas... bardzo mądrze napisałaś.. ja od jutra szukam terapii.. szkoda czasu...

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina, czytając Twoją historię w innych wątkach widzę, że jesteś silną kobietą, ale z dużym bagażem emocjonalnym, który coraz bardziej Cię przytłacza. Terapia jest dobrym początkiem:) Masz rację szkoda czasu. Jeśli jesteś z jakiejś w miarę dużej miejsowości to możesz zgłosić się do ośrodka rozwiązywania problemów alkoholowych, czy coś w ten deseń, różnie to się nazywa. To tam gdzie swoje spotkania mają osoby AA. Jednak w tych miejscach prowadzone są też terapie dla nas. No i są bezpłatne.

57

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
konstantynopolitanczynka napisał/a:

(...)tutaj pojawia się mój inny problem, że zostanę zignorowana, bo mój problem nie istnieje, a ja sobie go stwarzam(...)

Życie i dorastanie w rodzinie, gdzie jedna z najukochańszych osób pije, jest niezwykle trudne. I wiesz dobrze, że sama, bez przyczyny, nie stwarzasz sobie problemów. Dlatego uczestniczysz w terapii. Podjęłaś świadomą decyzję, by zminimalizować oddziaływanie Twego dzieciństwa na obecne zachowanie, decyzje i całe życie.

Jesteś wspaniałą, mądrą, odważną kobietą.

58 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-12-13 16:15:25)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

dzieki.. wielkie dzięki ;*))  uderzę w takim razie do kobiety która prowadzila terpaię mojego ojca.. była dobrym specjalistą.. nie wiem tylko czy nadal tym się zajmuje... wstapiły we mnie nowe nadzieje.. ;-))
do jutra Kochane!!   obowiązki ( sic!!) wzywają.. ;*)))

59

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Ja też witam konstantynopolitanczynka , zawsze w grupie raźniej. Malwina masz rację, szkoda każdej chwili życia by stać w miejscu.

Ja swojego psychologa miałam darmowego, jest to specjalista od trudnych spraw  . W każdej miejscowości powiatowe znajdują się Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie. Można tam spotkać doradce zawodowego, radcę prawnego i właśnie terapeutę psychologa.

Więc jeśli ktoś szuka pomocy to podpowiadam iż pracują tam specjaliści od pomagania nie tylko pojedynczym osobom, ale tez całym rodzinom.
Wiadomo kolejki czasem są ale warto sobie pomóc. Wszystko oczywiście dostępne za darmo.

60

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

hmmhhm   jeszcze w biegu tylko odniose się... różyczko do Twojego wpisu.. hmhmmh ja z racji swojego zawodu mam do czynienia z PCPR w mojej miejscowości wiec.. hmmhm niezrecznie mi tam sie udać.. ale poszukam tej terapeutki mojego ojca... dzięki  do jutra..

61 Ostatnio edytowany przez konstantynopolitanczynka (2011-12-13 16:25:08)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam różyczka. Tak, w grupie raźniej. Szkoda, że nie cieplej, bo tutaj zimno;)
Cieszę się Malwino, że podjęłaś taką decyzję. Teraz tylko pozostaje swój zamiar zrealizować. No i zapytaj się pani psycholog, która prowadziła Twojego ojca, czy zajmuje się DDA. U mnie w ośrodku są oddzielni specjaliści od alkoholików i od DDA.

A co do Wielokropka, to witam. Zdążyłam się zorienotwać z Twojego stylu wypowiedzi w innych wątkach, że jesteś bardzo inteligentną i bezpośrednią osobą. Rozumiem, że ja sobie tych problemów nie wynajduję na siłę, ale po tylu latach życia w takich, a nie innych warunkach dopiero uczę się co jest normalne, a co nie. No i musze zaakceptować, że moje problemy są jak najbardziej normalne. Z tym już lepiej, ale jeszcze daleka droga, aby nauczyć się z tego korzystać w codziennych sytuacjach.

62

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

W temacie książek polecam pozycje Ewy Woydyłło. Jest ich kilka, każdy znajdzie interesująca dla siebie np. Buty szczęścia, Podnieś głowę, Rak duszy, Poprawka z matury. Naprawdę fajnie napisane, język przystępny i dobrze się czyta. Ale tak jak piszecie samo czytanie nie pomaga. Trzeba jeszcze znaleźc pomocną dłoń. Ciesze się, że znalazłam to forum. Naprawdę pomaga świadomość, że są inni tacy jak ja, którzy borykaja się z jeszcze większymi problemami.
Moim zmartwieniem jest jeszcze to, żeby nie przenosić schematów z domu rodzinnego do mojego własnego. Moja córcia czasem przywołuje mnie do porządku słowami " mamuś nie zachowuj się jak babcia". Ale zdaję sobie sprawę, że to za mało, bo to tylko ułamek tego co trzeba by zmienić.
O psychologu zaczęłam myśleć jak odkryłam zdradę męża( pół roku temu). Cały czas nie mogę sie pozbierać. Cierpię psychicznie i fizycznie też, bo zdrowie zaczyna szwankować. Tak jak pisze Malwina potrzeba spokoju przez duże S, tylko jak go osiągnąć?

63

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

No cóż, też jestem Dorosłym (a nawet podstarzałym) Dzieckiem Alkoholika, które przeszło długa drogę od okropnego dzieciństwa, przez rozchwianą, naznaczoną błędami młodość, potem niepewne siebie początki dorosłości aż do dnia dzisiejszego, gdy jestem pogodzona ze sobą.
Dzieciństwo było straszne. Ojciec pił i bił, a matka kręciła się wokół niego, ciągle czekając na to az ON SIĘ ZMIENI. My z bratem byliśmy zbędnym dodatkiem do ich upiornego tańca. Owszem, mieliśmy co jeść i w co się ubrać, ale na tym koniec. O całą resztę musieliśmy zadbać sami. Nikt się nie interesował moim życiem, nikt nie pomógł mi spełnić dziecięcych marzeń. Marzyłam o lekcjach muzyki, o łyżwach figurówkach, ale to były bzdety dla rodziców. Oni wogóle nie słuchali swoich dzieci zajęci sobą nawzajem. W dzieciństwie czułam się tak, jakbym była sierotą, jakby rodzice mnie porzucili, choc byli tuz obok.  Dominującym uczuciem w dzieciństwie był wstyd i poczucie niższości wobec rówieśników, o których rodzice dbali. Wysyłali ich na lekcje angielskiego, na kolonie i obozy, troszczyli się o ich rozwój i wykształcenie. Jak ja zazdrościłam koleżance tego, że rodzice wysłali ją. do szkoły muzycznej i że miała w domu pianino! Moją codziennością były wrzaski, pijacki bełkot, brzęk tłuczonych talerzy, nocne awantury po których wstyd mi było spojrzeć w oczy sąsiadom, sińce pod oczami matki, jej bezradność...

Matka była niedostępna emocjonalnie. Dzisiaj wiem, że jej współuzaleznienie to powodowało. Że jej koncentracja na mężu i swoim cierpieniu nie zostawiła ani kawałka miejsca dla nas, dla dzieci. Ale wtedy nie wiedziałam tego, a nawet gdybym wiedziała to i tak mniej by nie bolało. W każdym bądź razie, rodzice nas nie wychowywali, wychowaliśmy się sami, z różnym skutkiem zresztą. Brat poszedł drogą ojca, jest alkoholikiem, teraz juz niepijącym, ale bilans strat w jego życiu jest przerażający.

Ja uciekłam z domu we wczesne małżeństwo. Było straszne. Przemoc, patologiczna zazdrość, zdrady. Spotkałam wtedy na swojej zyciowej drodze mądrą kobietę. Była dla mnie jak prawdziwa matka, starsza, doświadczona. Opowiadała mi świat i życie, dodała odwagi, pokazała że może być inaczej, wspierała. Zrobiła dla mnie więcej przez rok, niż rodzona matka przez lat dwadzieścia. Bardzo wiele jej zawdzięczam.

Uciekłam, rozwiodłam się i zaczęłam życie na nowo bogatsza o doswiadczenie.
Drugie małżeństwo z człowiekiem z normalnego domu, swobodnym  w doświadczaniu życia, wyrażaniu uczuć, dobrze osadzonym w rzeczywistości, było jak lekcja normalności. Dlugo musiałam uczyć się, że milczenie to nie pretensje, trzasnięcie drzwi to nie zapowiedź awantury, a wino do kolacji to nie obietnica tygodniowego ciągu. Mąż był cierpliwy.

I wtedy zmieniłam pracę, dzieki której zaczęlam się uczyć pomagania osobom z problemami alkoholowymi. Elemetem tej nauki była tez terapia własna. Skorzystałam ze wszystkich możliwości. To było niesamowite doświadczenie, trudne, bolesne, ale ożywcze.
Otwierały się stare rany, wylewały się hektolitry łez, ale to było konieczne by dotrzeć do siebie samej, niewinnego, żywego dziecka, zamknietego w komórce pełnej lęków i strachów.
DDA ma przekaz z dzieciństwa. Nie mów, nie czuj, nie ufaj. To konieczne by przetrwać wtedy, ale nie dzisiaj, gdy DDA jest dorosłe. Trudne emocje z dziecinstwa, żal, wstyd, lęk, zlość nie zostały uzewnętrznione do końca. Ich uzewnetrznianie bylo niebezpieczne i powstrzymywane. Tkwią w duszy człowieka jak drzazgi. Wewnetrzne rany goją się na dwa sposoby.Albo tworzy sie wokół drzazgi twarda blizna i człowiek potrzebuje mocnych wrażeń, żeby cos poczuć, albo rana jest tuż, tuż pod skórą i wtedy każde dotkniecie, kazde musniecie powoduje ból. Mówię tu o ranach na psychice. Psychiczne rany, tak jak fizyczne potrzebują oczyszczenia by się naprawdę zagoić. Jest to możliwe.

Jest jeszcze coś. Dziecko wychowywane w normalnym domu dostaje "w posagu" mapę życia, czyli wzory, którymi posługuje się w życiu. Wzory postaw, zachowań, relacji. Jaki posag dostaje DDA to chyba jasne. Ślepe uliczki, wyboiste ścieżki, skrzyżowania bez oznaczeń (wybaczcie te drogowe metafory). I ma się wtedy poczucie, że się do niczego nie pasuje, nic nie wie, tak jakbyś była w mieście, gdzie wszyscy mówią w obcym ci języku. Nic nie rozumiesz i starasz się by nikt tego nie zauważył, byś nie musiała się wstydzić. Czujesz sie gorsza, wyłączona z normalnego życia. Nie masz się do czego odwołać, o co się oprzeć. Okropne uczucie zdania tylko na siebie, a sama sobie nie ufasz. Tak się czułam. Wtedy pomogła mi mądra kobieta o której wspomniałam wczesniej.

Przeczytałam wszystkie książki, które wymieniła Wielokropek. Ale choć wiele się z nich dowiedziałam, to najwięcej dała mi grupa terapeutyczna dla DDA, kontakt z żywymi ludźmi z podobną do mojej historią. Na tamtej grupie po raz pierwszy w zyciu poczułam się "na swoim miejscu", bez tego poczucia bycia nikim i bycia niewidzialną. Bez tego strachu za kołnierzem, że nikt mnie nie zauważy, że to co czuję jest nieistotne dla wszystkich wokół mnie.

Pomału przestawałam żyć przeszłością i żalem do rodziców. Zrobiłam dla siebie to, czego oni dla mnie nie zrobili. Kupiłam sobie te figurówki, których oni nie kupili. Nawet pianino sobie kupiłam i sama nauczyłam się na nim grać. Jaka to przyjemność grać kolędy w wigilijny wieczór! To tylko przykłady.
Żłość i nienawiść do ojca wyparowała ze mnie, gdy  parę lat temu przyjrzałam mu się. Przez wiele lat odwracałam wzrok, a wtedy spojrzałam na starego, schorowanego czlowieka, który trzęsącymi się rękami łamał się ze mną opłatkiem. Wybaczyłam. Wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar.....
Z matką, teraz juz 78-letnia kobietą jestesmy sobie bliskie. Wiele rozmawiałysmy o przeszłosci, o tym co nas raniło, co nas rozdzielało. Rozumiem co się z nią działo i ona rozumie mnie, teraz to czuję. A do tego potrzebne było wygojenie wewnętrznych ran.

Mąż ciągle ten sam, był i jest opoką. Przewidywalny i silny. Dający poczucie bezpieczeństwa.

Cieszę się, że przeszłam terapię na tyle wcześnie, że nie "zaraziłam" dzieci swoimi traumami. Dostały w miarę porządną "mapę życia" w posagu, bez tych "ślepych uliczek", które miałam ja. Są od dawna dorosłe i niezależne i nie mają trudności w oddzielaniu ziarna od plew.
Bardzo wiele dała mi praca. Moje osobiste doświadczenia były pomocne w tej pracy.
Teraz jestem już emerytką, cieszącą się owocami z drzewa swojego zycia. Jest dobrze i spokojnie....

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Mareno, wow. Gratuluję. Wykonałaś ogrom pracy nad sobą. Pomimo błędów, które popełniłaś w młodości potrafiłaś z nich wyciągnąć wnioski i zacząć żyć na nowo. Widać masz dużo siły w sobie. Też bym tak chciała. Jeśli mogę spytać, jak długo zajęło Tobie całkowite przejście terapii? Kiedy nastąpił moment, że wiedziałaś, że wyniosłaś z terapii odpowiednią "mapę życia"?

65

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
marena7 napisał/a:

Otwierały się stare rany, wylewały się hektolitry łez, ale to było konieczne by dotrzeć do siebie samej, niewinnego, żywego dziecka, zamknietego w komórce pełnej lęków i strachów.
DDA ma przekaz z dzieciństwa. Nie mów, nie czuj, nie ufaj. To konieczne by przetrwać wtedy, ale nie dzisiaj, gdy DDA jest dorosłe. Trudne emocje z dziecinstwa, żal, wstyd, lęk, zlość nie zostały uzewnętrznione do końca. Ich uzewnetrznianie bylo niebezpieczne i powstrzymywane. Tkwią w duszy człowieka jak drzazgi. Wewnetrzne rany goją się na dwa sposoby.Albo tworzy sie wokół drzazgi twarda blizna i człowiek potrzebuje mocnych wrażeń, żeby cos poczuć, albo rana jest tuż, tuż pod skórą i wtedy każde dotkniecie, kazde musniecie powoduje ból. Mówię tu o ranach na psychice. Psychiczne rany, tak jak fizyczne potrzebują oczyszczenia by się naprawdę zagoić. Jest to możliwe.

Jest jeszcze coś. Dziecko wychowywane w normalnym domu dostaje "w posagu" mapę życia, czyli wzory, którymi posługuje się w życiu. Wzory postaw, zachowań, relacji. Jaki posag dostaje DDA to chyba jasne. Ślepe uliczki, wyboiste ścieżki, skrzyżowania bez oznaczeń (wybaczcie te drogowe metafory). I ma się wtedy poczucie, że się do niczego nie pasuje, nic nie wie, tak jakbyś była w mieście, gdzie wszyscy mówią w obcym ci języku. Nic nie rozumiesz i starasz się by nikt tego nie zauważył, byś nie musiała się wstydzić. Czujesz sie gorsza, wyłączona z normalnego życia. Nie masz się do czego odwołać, o co się oprzeć. Okropne uczucie zdania tylko na siebie, a sama sobie nie ufasz. Tak się czułam. Wtedy pomogła mi mądra kobieta o której wspomniałam wczesniej.

Marena - siedzę tu i łzy się leją (dobrze, że jestem sama). Nazwałaś słowami wszystko to, co mnie męczyło i nie dawało spokoju od dawna tylko nie umiałam sobie uzmysłowić co to tak naprawdę jest. Te słowa " nie mów, nie czuj, nie ufaj" matko to cała ja. Całe moje życie tak wygląda.Jako dziecko ciągle słyszałam "jaka ona nieśmiała", w dorosłym życiu " spokojna, rozsądna". A ja zawsze do wszystkiego podchodziłam z dystansem, nie z rozsądku tylko żeby chronić siebie przed złym światem. Nawet jeśli w środku coś tam krzyczało,zrób to czy tamto, dlaczego się nie odważysz na to lub tamto w krytycznym momencie się wycofywałam. Bałam się wszystkiego i wszystkich. Do dziś tak jest. Zawsze z boku, obok, przez to poczucie, że "się nie pasuje". Dziękuję Ci za tego posta. Teraz inaczej spojrze na wszystko.

Posty [ 1 do 65 z 2,370 ]

Strony 1 2 3 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024