ja i moj facet mamy po 23 lata, od lipca mieszkamy ze sobą.
je jestem na piątym roku dziennie, on na drugim zaocznie. on pracuje i nas utrzymuje.
i wlasnie poinformował mnie, ze rezygnuje ze studiów.
jego rodzice sa ze mna w dobrym kontakcie, rozmawiamy o wszystkim. dosłownie.
obawiam sie, ze wyjdzie na to, ze meiszkamy razem w zwiazku z tym on rezygnuje.
dla mnie te jego studia są wazne.
czy moge zrobic cos, by nie rezygnowal?
Czy wiesz, dlaczego Twój partner podjął decyzję o zrezygnowaniu ze studiów?
bo uwaza, ze nie dla wszystkich są studia
dodam, ze to juz jego drugie studia. tamte tez przerwał.
aktualnie chyba sprawa wyglada tak, ze rezygnujac ze studiow rezygnuje z nas.
podjal decyzje sam, mnie postawil przed faktem dokonanym. moim zdaniem znaczy to ze sie ze mna nie lizy
5 2011-12-03 01:06:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-03 01:08:51)
Świetna odpowiedź wymijająca.
Nie sposób się z nią nie zgodzić, bo faktycznie, nie dla wszystkich są studia.
Twój partner powiedział to, co powiedział, byś od niego się odczepiła. A Ty, posłusznie, to uczyniłaś.
To, co możesz zrobić to poznać prawdziwe powody jego decyzji. I od tych wiadomości uzależnić dalsze swe postępowanie.
Kolejna sprawa.
Odpowiedz sobie, czemu dla Ciebie jego studia są tak ważne.
Ostatnia sprawa.
Odpowiedz sobie, ale szczerze, bez oszukiwania, inaczej nie ma to żadnego sensu. Dlaczego napisałaś:
(...)obawiam sie, ze wyjdzie na to, ze meiszkamy razem w zwiazku z tym on rezygnuje.
czyli bardziej chodzi Ci o to, byś nie była posądzoną o wspieranie jego w decyzji porzucenia studiów.
***
Rozumiem już wszystko.
Ty kochasz jego, jako potencjalnego absolwenta wyższej uczelni. Rezygnując ze studiów jest dla Ciebie już mniej wartościowym człowiekiem. To Ty kochasz nie jego, tylko jego pozycję.
Współczuję.
jego rodzice są po zawodówce, dla nich to trudne, zrobili wszystko by cała trójka ich dzieci była wykształcona.
od kiedy jesteśmy razem szukają we mnie wsparcia. i to ja namawiam tomasza do zrobienia prawa jazdy, zmiany pracy na lepsza, kupno samochodu, rozpoczecie studiów. i zaznaczam od razu, ze on CHCIAŁ te studia zacząć tylko się bał, że nie podoła. Więc wspieraliśmy go wszyscy. ma niezłe wyniki. fakt, oblał jeden egzamin, ale to nie tragedia. zda w styczniu. ale skoro na 120 osob zdaje 6 i on wśród nich jest to chyba nie jest matołem.
wiem, ze on nie powie rodzicom, a jak powie to odwróci sie i wyjdzie. a oni ode mnie beda oczekiwali wyjasnien.
a ja nie wiem, czemu on tak postanowił.
obawiam sie ze z lenistwa.
a koniec z nami... hmmm skoro facet zaczyna coś i nie konczy. bez powodu. to chyba nie najlepiej o nim swiadczy?
7 2011-12-03 01:16:29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-03 01:17:23)
To, że TY nie znasz powodu, dla którego Twój partner zrezygnował ze studiów, nie oznacza, że takiego powodu nie ma.
Moim zdaniem, zbyt dużo sobie wyobrażasz, zbyt mało wiesz.
Jest taki sposób zdobywania informacji, bardzo prosty. Zapytać, dopytać, dowiedzieć się. Twój partner zna odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Usłyszenie odpowiedzi jest lepszym niż zgadywanie i domyślanie się, bo zgadując często się błądzi. Niektórzy jednak wolą nie wiedzieć.
ale ja milion razy go o to pytałam.
odpowiedzi:
nie bo nie.
nie każdy może studiować.
niektórzy muszą pracować fizycznie.
to nie dla mnie.
przykro mi, ze uważasz, że mnie to nie interesuje.
interesuje mnie bardzo.
wiem, ze on chciał studiować. że mu zalezało. dlatego obawiam sie, ze decyzja o rezygnacji to jakis kaprys... albo chwilowy pomysł...
Nie bądź dla swojego mężczyzny matką, to raz. Dwa - nie dawaj się jego rodzicom wpędzić w rolę tej, która musi zadbać, by "misiaczkowi" nie było zimno, nie był głodny, nie chodził z oberwanym guzikiem, nie pił więcej niż dwa łyki piwa i zdobył takie wykształcenie, jakiego wszyscy od niego oczekują.
Twój partner jest DOROSŁY. To jego wybory, jego strach, jego zwątpienia, jego kaprysy, jego ewentualne błędy i porażki. Powinnaś go wspierać, owszem. Ale Ty z jego decyzji dotyczącej ścieżki edukacji robisz jakąś - wybacz - histerię, że to koniec Waszego związku ![]()
może i macie rację. histeria. no pewnie tak.
on zrobił to samo, gdy ja chciałam wziąć dziekankę, bo miałam problemy osobiste... i chciałam pracować.
nie zgodzil się. bo studia są wazne.
moje są a jego nie...?
może troche czuje, ze jestem mu to winna...?
przepraszam, ja chyba musiałam to z siebie wyrzucić... bo sobie nie radzę.
za dużo na mnie spadło, czuję się za wszystko odpowiedzialna...
a na to nie mam wpływu...
nie lubię nie mieć wpływu. dla mnie to trudne.
a moze rzeczywiscie kocham jego pozycje?! ![]()
Proponuję, byś choć trochę zmieniła swoją postawę, bo inaczej napotkasz w swym życiu na masę, zupełnie niepotrzebnych, kłopotów.
Przede wszystkim zmień swe myślenie, bo to jest myślenie a nie uczucie, że jesteś za wszystko i wszystkich odpowiedzialna.
Do czego takie myślenie jest Ci potrzebne?
Dlaczego wszystko musisz trzymać w swej garści?
Czemu chcesz kontrolować wszystko i wszystkich?
Dlaczego chcesz mieć wpływ na zachowanie i myślenie innych?
Czemu chcesz być odpowiedzialną za decyzje swego partnera i kogokolwiek poza sobą?
Odpowiedzi na powyższe pytania są ważnymi dla Ciebie, dla nikogo innego.
jego rodzice są po zawodówce, dla nich to trudne, zrobili wszystko by cała trójka ich dzieci była wykształcona.
od kiedy jesteśmy razem szukają we mnie wsparcia. i to ja namawiam tomasza do zrobienia prawa jazdy, zmiany pracy na lepsza, kupno samochodu, rozpoczecie studiów. i zaznaczam od razu, ze on CHCIAŁ te studia zacząć tylko się bał, że nie podoła. Więc wspieraliśmy go wszyscy. ma niezłe wyniki. fakt, oblał jeden egzamin, ale to nie tragedia. zda w styczniu. ale skoro na 120 osob zdaje 6 i on wśród nich jest to chyba nie jest matołem.wiem, ze on nie powie rodzicom, a jak powie to odwróci sie i wyjdzie. a oni ode mnie beda oczekiwali wyjasnien.
a ja nie wiem, czemu on tak postanowił.
obawiam sie ze z lenistwa.a koniec z nami... hmmm skoro facet zaczyna coś i nie konczy. bez powodu. to chyba nie najlepiej o nim swiadczy?
jakoś mam wrażenie że do niego dotarło że tak naprawdę to on nie chce mieć tytułu,że nareszcie chce robić coś po swojej myśli,popełniać swoja porcję błędów. Do tej pory on i jego rodzeństwo spełniali to co życzyli sobie ich rodzice,no bo oni wszystko dla nas poświęcili byśmy "wyszli na ludzi" teraz ty postępujesz tak samo,pozwoliłaś by obarczono cię odpowiedzialnością za to, by był "spełnieniem rodzicielskich marzeń" Pozwólcie mu żyć swoim życiem,co nie znaczy że skończył także wasz związek. On nie skończył ze studiami bez powodu,powód był,-nie każdy musi skończyć studia.
no skoro nie chce to nic na siłe
A czy sprawdza się w pracy? Jest z niej zadowolony, spełnia się, dużo zarabia? Bo jeśli tak, to w sumie czemu nie. Wiadomo, że mógł z Tobą przedyskutować tą kwestię, jednak to jego sprawa..co innego jakby chciał rzucić pracę i nie mielibyście z czego żyć.