Od kilku lat mieszkam w domu wielopokoleniowym. Od 2 i pół jestem matką. Zauważyłam, że odkąd zostałam matką przestałam zakładać bluzki z dekoltem. Podkreślam swoje kształty dopasowanymi ubraniami, które mogę jeszcze póki co, mogę nosić (po ciąży udało mi się dość mocno schudnąć), ale trzymam się zasady, że spódniczka do kolanka i bluzka z niewielkim dekoltem. Po raz pierwszy odkąd wyszłam za mąż wychodzę jutro z koleżanką do pubu. Wykopałam z dna szafy bluzkę sprzed wielu lat, z dość dużym dekoltem. Przymierzyłam. W lustrze zobaczyłam piękną dziewczynę z... połową biustu na zewnątrz. Teoretycznie powinnam być uradowana. Niestety. Czułam się jak ... hm... delikatnie to ujmując, panna lekkich obyczajów. I tu jakby dostałam młotem w łeb. Powiedzcie mi, czy 30-letnia żona i matka nie może ubrać sexowniejszej bluzki by poczuć się bardziej kobieco? Wypada czy nie wypada? Nie miałam zbytnio czasu w młodości by nosić takie ubrania z powodu wielu kompleksów. Nie chcę teraz na siłę wyglądać jak młoda lalunia ale z drugiej strony chciałabym trochę pokazać ciała. Z jednej strony mieszkając z teściową i purytańską szwagierką czuję się jak zakonnica a z drugiej strony mam ochotę jeszcze szaleć. Czy ślub i dziecko = rezygnacja z radości i cieszenia się życiem? Nie mówię o ubieraniu się jak prostytutka, ale mini też mam ochotę założyć. Czy matce przystoi mieć mini? Nie myślę o takiej typowej, kończącej się 10cm poniżej pośladków. Raczej o takiej dłuższej, kończącej się w połowie uda? Już do końca życia mam sie ubierać przyzwoicie, bo matce i żonie nie wypada????
Dlaczego bluzka z dekoltem jest nieprzyzwoita?
Dlaczego nieprzyzwoitą jest spódnica do połowy uda?
Jak tak zapytałaś/eś to nie wiem. Po tylu latach mieszkania w tym domu wydaje mi się, że już nie wypada mi, jako matce, założyć czegoś takiego. Czuję się jak prostytutka. Tu wszystko musi być "po bożemu", tradycyjnie, przyzwoicie, bo 'co ludzie powiedzą'. Rodzinę męża wszyscy we wsi znają, w okolicy też. Jego rodzice dość poważani są. A tu nagle ma synowa wyskoczyć z takim ubiorem? Jakieś pranie mózgu chyba przeszłam!
Weźcie mi wbijcie do łba tak porządnie, że jeśli chcę ubrać się bardziej sexi to nie znaczy że jestem latawica i mam prawo jako młoda kobieta pokazać trochę ciała a nie chować go!
Świetnie czułam się w tej bluzce. Zresztą, przed chwilą też ją założyłam ponownie. Znowu poczułam się... młodo i pięknie
Są rzeczy które wypada zakładać a które nie, będąc matką? Jakoś jeszcze gdzieś w głowie kołacze się myślenie, że skoro mam dziecko, to mam przyzwoicie wyglądać. Nie mam pojęcia skąd to myślenie we mnie jest. Ale tak myśląc o domu rodzinnym, to moja mama nigdy nie pokazała piersi, zawsze przyzwoity dekolt miała, zawsze spódnica do kolanka... Powielam ją?
4 2011-11-26 00:28:42 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-26 00:31:31)
Przedwczoraj byłam latawicą, założyłam bluzkę z dekoltem. ![]()
Użyj swego mądrego rozumu i nie daj robić z siebie wariatki. Czym innym jest uwodzenie każdego napotkanego mężczyzny, czym innym kobiecy strój. Chyba, że ukrytym Twym celem jest znalezienie kochanka ![]()
Przecież Ty nie zamierzasz paradować z biustem na wierzchu czy odsłaniając pośladki.
Dopiero teraz przeczytałam to:
(...)Znowu poczułam się... młodo i pięknie(...)
Kobieto! Masz 29 lat, nie jesteś staruszką u schyłku swych dni!
Też to sobie powtarzam, że jestem w kwiecie wieku
Tylko dlaczego muszę sobie to powtarzać? Dlaczego takie rzeczy nie są wdrukowane w nasz umysł? ![]()
Pewnie dziwnie poczuję się wychodząc w takiej bluzce i chwilę pewnie będę czuła się niezręcznie w lokalu ale po jakimś czasie przestanę się tym przejmować, prawda?
Czasem zastanawiam się co wypada a co nie. Czy bycie matką oznacza rezygnację z własnej swobody i samozadowolenia? Czy bycie matką oznacza przestać myśleć o sobie jako o kobiecie? Gdzieś w tej codziennej gonitwie, gotowaniu obiadków, ucieraniu noska i zabawie na podłodze zapominam że jestem też kobietą, że ja jako kobieta mam swoje potrzeby, że powinnam o siebie też zadbać.
Na szczęście są dni, takie jak jutro, kiedy będę miała okazję odpocząć od bycia matką, zapomnieć o układaniu puzzli, odpowiadaniu na milion pytań, uspokajaniu dziecka, kąpaniu wieczornym i usypianiu. W końcu jutro odpocznę. Jutro mam nadzieję, znów poczuć się swobodnie, tak jak kiedyś...
Wielokropek, dziękuję :*