Witam serdecznie forumowiczów.Zdradził mnie mąż jakieś 3 miesiące temu,nadal to robi,niemieszkamy oczywiście od tej pierwszej zdrady jego,ale ja też go zdradziłam wczoraj dopiero.ale problem nietkwi w samej zdradzie. otóż problem tkwi w sąsiadach,a to dlatego ,że stało auto obce pod blokiem całą noc i dzisiaj wychodząc z bloku poczułam się naprawdę nieprzyjemnie widząc tą kiwającą głowę sąsiada,który twierdzi,że zrobiłam złą rzecz zdradzjąc męża.Moje pytanie brzmi CZY PRZEJMOWAĆ SIĘ DOCINKAMI SĄSIADÓW?Nieukrywam,że boli mnie ta krytyka z ich strony.Proszę o szczere zdania na ten temat.
No cóż!
Moim zdaniem nie przejmować sie sąsiadami. Lepiej zajmij się swoim małżeństwem, bo tu jest największy problem!
daj spokój nikt święty nie jest nie masz czym przejmować to twoja prywatna sprawa z kim sypiasz a nie sąsiadów
pmagda83 daj spokoj z sasiadami !!! oni zawsze musza wsadzic swoje 3 grosze tam gdzie nie powinni tego robic...ciekawe czy oni sa tacy swieci??? zreszta co ich to obchodzi ,to jest Twoja sprawa co robisz z wlasnym zycie !!! ostatnio tez mialam dosc nieprzyjemna sytuacje poniewaz poznalam naprawde fajnego faceta (nie wiedzialam ze ma zone i dzieci) i kiedys stalismy przez 5 minut i rozmawialismy tylko a ludzie z jego pracy zrobili ze mnie nie wiadomo kogo bo niby podrywam zonatego faceta ,dodali sobie ,ze dalam mu numer i sie z nim spotykal CHORZY LUDZIE ... dlatego swietnie Cie rozumiem jak sie poczulas...ale wiesz co ? doszlam do wniosku ze szkoda ganiac xza ludzmi ,klocic sie ,mowic co sie o nich mysli .... ludzie zawsze beda gadac bo nie maja wlasnego zycia, olac ich i z glowa do gory isc przed siebie doslownie .... ja tak robie poniewaz wiem ze nic nie zrobilam a nawet jak bym zrobila tzn bym przespala sie z zonatym czy z nim sie umowila to jest tylko i wylacznie moja sprawa a nie wsyztskicg dookola
wiec trzymaj sie cieplo i nie daj sie ''zjesc'''
też uważam żebyś nie przejmowała się sąsiadami niech każdy zajmie się swoim życiem
A z moim małżeństwem już się nieda nic zrobić bo mąż jest zdecydowany na rozwód i od tych 3 miesięcy niemieszka zemną.
Jezlei maz z Toba nie mieszka to tym bardziej skad glupie ''potakiwanie'' sasiadow??? matko czy ludzie zawsze beda zyc zyciem innych ?? a jezeli chodzi o Cb to tym bardziej sie nie masz czym przejmowac
Wydaje mi się , ze najlepiej zrobisz ignorując swoich sąsiadów , to jest Twoje życie pamiętaj o tym .
zamiast przejmować się opinią sąsiadów lepiej poczytaj sobie zasady pisania "nie" np. z czasownikami ![]()
didino nie czepiaj się szczegółów.A ten kolega co zdradziłam z nim męża to najlepsi koledzy. i nie zrobiłam tego z zemsty.Tak po prostu wyszło,i żadne z nas tego nie żałuje. tego oboje.
11 2011-11-26 22:42:18 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-11-26 22:44:25)
Co twoi sąsiedzi maja do Ciebie?Olej ich a nastepnym razm powiedz żeby zajeli sie swoimi sprawami a jak im się nudzi to niech ida do parku gołębie dokarmiać!
Twoje małzeństwo jest w rozsypce ale zastanawiam sie czy zdradziłaś męża żeby pokazać mu że ty tez potrafisz?To nie jest dobra droga,pogrązycie sie jeszcze bardziej.
Powodzenia życzę
Wiesz ludzie zawsze gadali i będą gadac .To twoje zycie i twoja sprawa ,a jak sie komus nie podoba to niech nie patrzy co robisz, jego problem nie twój.Na twoim miejscu mijała bym sasiadów z wysoko podniesiona głowa i miała ich w talala.Jeśli chodzi o twoje małzenstwo to uwazam że skoro oboje zdecydowaliście sie na tak drastyczne rozwiązania to nie ma o czym mówic.Problem polega tylko na tym czy tego chcesz ,czy sie mscisz.Dobrze to przemysl.
No cóż, Ty zdradziłaś męża, a on Ciebie. Oboje zrobiliście źle.
A czy przejmować się docinkami sąsiadów? Jasne, że nie. Ludzie gadali, gadają i zawsze będą gadać, tym bardziej jeżeli mieszkasz na wsi lub niewielkiej znajomości, to ludzie niestety mają tam często zaściankową mentalność i lubią się wtrącać tam gdzie nie powinni. Jakby nie patrzeć postąpiłąś źle, no ale to Ciebie będzie gryźć sumienie, nie ich. Teraz skup się na tym, by w przyszłości nie popełnić tych samych błędów, a wtedy będzie dobrze.
Nie zrobiłam tego z zemsty,zrobiłam to bo chciałam.Ale mój mąż mnie zdradza już od 3 miesięcy.A naszego małżeństwa nie da się uratować bo on tego nie chce.
I robi to z moją najlepszą byłą przyjaciółką.I to mnie boli najbardziej.
Mąż cię zdradza od 3 miesięcy a ty uważasz, że to dużo?
Tu siedza osoby zdradzane od kilkudziesieciu lat parokrotnie.
Zdradzilas sama, nie wiem chyba z checi puszczenia sie z kims. No ok, kazdy ma jakies hobby.
Ja uwazam, ze nie dziwie sie sasiadom.
Co jak co ale kobieta powinna sie szanowac.
Sasiedzi maja to do siebie ze lubia plotkowac, ale spojrz na siebie oiektywnie i z boku- co ty soba reprezentujesz sciagajac sobie kochankow do domu i zabawiajac sie z nimi chociaz nawet nie macie rozwodu z mezem?
Pomijajac fakt ze robiac to dajesz dowody do sadu mezowi i orzeczenie o rozwodzie z jego winy ni bedzie juz takie latwe. Chyba ze ci nie zalezy...No ale mniejsza. Wg mnie powinnas sie zastanowic nad soba a nie nad sasiadami.
A czy on się szanuje zdradzając mnie od 3 miesięcy i nie ukrywa się z tym.A zrobiłam to nie z chęci puszczenia się,oboje tego chcieliśmy.On też mi daje dowody do sądu,i nie jest to moje hobby,bo jakby tak było to bym codziennie miała innego faceta w łóżku.Tak uważam że to dużo,że mnie zdradza bo nie jest to jego pierwszy raz zdrady.
A do tego robi tak,że jak coś idzie nie po jego myśli to zaraz jestem szantażowana np.nie da mi pieniędzy,albo narobi problemów i kłopotów i odbierze mi dzieci.
To idzcie do sadu.
dzisiaj postanowiłam,że dam mu czas na złożenie papierów.Jeśli nie zrobi tego w ciągu 3 miesięcy to ja to zrobię,bo ja naprawdę nie mam siły na kłótnie z nim i jego fochy.Niby nie mieszkamy razem,rozstaliśmy się a ja jestem przez niego kontrolowana 24h na dobę.
Z tego co wiem zeby wniesc pozew o rozwod musicie miec p-ol roku rozstania, tegono...separacji. Potem mozeciesie rozwodzic.
a zdaniu sasiadow sie nie dziwie.
jednak zamiast bawic sie w interpretacje ich zachowania, zajelabym sie swoim zyciem.
Jestem zdania,że nie powinnaś się przejmować zdaniem sąsiadów.Niech twoi sąsiedzi zajmą się lepiej swoim życiem,a ty swoim.I tyle;-)
jeśli sąsiedzi nie znajdą sobie kozła ofiarnego nie beda sobą wiec nie przejmuj sie nimi bo sasiedzi zawsze beda obgadywac i wytykiwac palcami
To nie jest tak,że ja go zdradziłam z chęci zemsty,że jestem nielojalna wobec niego.On się wyprowadził sam,dobrowolnie z własnej woli,nikt go do niczego nie zmuszał.Dodam,że mamy 2 malutkich dzieci 4 i 6 latki.Ja nie mam własnych oszczędności,bo jak pojawiły się dzieci to nie było możliwości podjęcia pracy,teraz też nie ma bo dzieci są za malutkie aby zostały same w domu a zostawić ich u kogoś też nie mam.Jednym słowem jestem FINANSOWO uzależniona od niego.Jakbym miała pracę i swoje pieniądze,oszczędności to już dawno bym się rozwiodła.
A co w tej sytuacji mam zrobić ze świętami?Zdania dzieci są tu bardzo podzielone,ponieważ synek chce całe spędzić z tatą,a córka ze mną.Jestem więc w totalnej kropce co z tym zrobić.Może byście coś sensownego doradzili.W grę nie wchodzi wspólna kolacja wigilijna.
Więc święta są wyjaśnione.Spędzam je z dziećmi u swojej mamy,a co do rozstania to mąż oświadczył,że nadal będziemy małżeństwem ale będziemy osobno mieszkać.
Więc święta są wyjaśnione.Spędzam je z dziećmi u swojej mamy,a co do rozstania to mąż oświadczył,że nadal będziemy małżeństwem ale będziemy osobno mieszkać.
To sie rozwiedz jezeli rzeczywiscie tego chcesz,wez swoje zycie w swoje rece poszukaj pracy dzieci nie sa za malutkie zeby np isc do przedszkola ,moze czasem pomoze Ci Mama ? jestes od niego uzalezniona finansowo bo tego chcesz albo raczej tak Ci ejst wygodniej ,Po prostu rusz d.... z miejsca i nie licz na niego.ja bym sie rozwiodla,poszukala pracy ,on by musial placic alimenty i jakos by bylo ,biedniej bo biedniej ale normalnie.I zaden typ nie dyktowal by mi warunkow.
A dlaczego Ty się rozwieźć cie możesz? Czemu to mąż ma składać papiery, a nie Ty? Nie rozumiem. Dzieci masz w wieku przedszkolno- szkolnym w związku z tym wykręt, że nie masz ich z kim zostawić jest trochę naciągany. Chyba Ci się raczej nie chce, a nie że nie możesz podjąć pracy. Po rozwodzie sąd przyzna alimenty i już będzie cacy. A jak teraz znajdziesz pracę i przedstawisz w sądzie, że jesteś zaradną kobietą to mąż nawet nie może marzyć o tym, że dzieci Ci odbierze więc jego strasznia będą gucio warte.
Mieszkamy na wiosce w której jest przedszkole ale jest ograniczona ilość dzieci,więcej ponad normę nie przyjmują bo nie chcą.Przedszkole jest 5-cio godzinne od 8.30 do 13.30,a pracę szukam intensywnie,tylko jak pytają o wiek dzieciaków to zaraz rezygnują i dziękują grzecznie.A mama żeby mi pomóc musiałaby się zwolnić ze swojej pracy i przenieść się do mnie.
30 2011-12-11 14:42:00 Ostatnio edytowany przez karolajjjna_? (2011-12-11 14:45:23)
Wszedzie jest teraz ograniczona ilosc przyjacia dzieci..moglas pomyslec o tym wczesniej...ale teraz to musztarda po obiedzie ale na pewno jest gdzies niedaleko inne przedszkole..owszem jest np do okreslonej godziny ale potem przeciez mozna dziecko jeszcze odplatnie zostawic w przedszkolu a przeciez jak bys otrzymywala alimenty ,pracowala to jakos by Wam sie ulozylo...Powiem Ci,ze moja Mama urodzila blizniaki sa w wieku 2 lat i znalazla prace wiec chyba nie w kazdej patrza na matke z dzieckiem w ''gorszej'' kategorii ,jak nie tu to gdzie indziej trzeba wierzyc w siebie i swoje mozliwosci
Teoretycznie masz rację karolajjna_??Przedszkole inne jest ale 15kilometrów ode mnie.A co do mamy to mieszka 110 kilometrów ode mnie.
Jest mi naprawdę ciężko,bo to jest tak łatwo zostać z dnia na dzień samej z 2 dzieci,bez jakichkolwiek swoich własnych oszczędności,w wynajmowanym mieszkaniu.ciągle miałam wypominane,że wszystko jest kupione za jego pieniądze.i ciągle byłam porównywana do innych jego byłych.
no ale moment, przecież Ty juz z nim nie mieszkasz od 3 miesiecy to juz nie jest takie z dnia na dzien i przez ten czas nie umialas sie jakos wstepnie zorganizowac??
Według ciebie wstępnie zorganizować to jak to jest?
Według ciebie wstępnie zorganizować to jak to jest?
Posłanie dzieci do przedszkola czy zorientowanie się gdzie i jakie jest najbliższe przedszkole i zaklepanie sobie w nim miejsca. Złożenie papierów rozwodowych skoro i tak wiedziałaś, że do Ciebie nie wróci, sprawa by się zaczęła. Poszukanie pracy choćby na pół etatu. Wymyślenie wstępnego planu na przyszłość. To jest właśnie wstępne zorganizowanie się. A z tego co piszesz to wynika, że Twoim największym zmartwieniem jest co sobie sąsiedzi pomyślą, a nie jak dasz sobie radę jako samotna matka. Chyba że masz juz zapewnioną przyszłość dla siebie i swoich dzieci.
Więc starszy syn chodzi do przedszkola,a córka się w tym roku niedostała,ma zapewnione miejsce od września 2012,z pracą jest naprawdę ciężko ponieważ jak znajdę jakąś ofertę to albo jest już nieaktualna albo szukają kobiet,które mogą mieć dzieci ale takie już samodzielne,a co do rozwodu to jestem umówiona z prawnikiem w tej sprawie.Czy będzie to głupi pomysł jeśli wniosę o rozwód z jego winy,ponieważ wyprowadził się sam,dobrowolnie,nie będąc zmuszanym do tego???
Oczywiście, że rozwód z jego winy jest jak najbardziej uzasadniony. Tak jak piszesz, wyprowadził się i wdał w romans, czy odwrotnie. Jeżeli niczym prawnie czy uczuciowo nie zawiniłaś to rozwód jest z jego winy.
Wyprowadził się do koleżanki,którą ja sama osobiście zaprosiłam do domu.Ale twierdzą oboje,że nic ich nie łączy poza wspólnym mieszkaniem,tylko u niej mieszka.Nic więcej.Ani prawnie ani uczuciowo nie widzę swojej winy w tym wszystkim.Moja wina jest tylko jedna w tym wszystkim,a otóż taka,że zaprosiłam ją do domu.Jakbym wiedziała,że tak się stanie a nie inaczej to bym tego w życiu nie zrobiła.
A dzisiaj zadzwoniła teściowa moja a jego mama i zaprosiła mnie na Wigilię z dzieciakami.Jak myślicie JECHAĆ CZY NIE JECHAĆ???
A czy teściowa zna waszą sytuację? Jeżeli tak, a Ty nie masz do kogo jechać na wigilię to oczywiście, że do niej jedź.
Teściowa zna całą sytuację,mogę jeszcze do mamy swojej jechać.Do teściowej mam 30 kilometrów,a do mamy 100 kilometrów.Oczywiście o kilometry tu nie chodzi.
Jeżeli chcesz ten rozwód przeprowadzić mądrze, z jego winy, to nie sprowadzaj obcych facetów na noc do domu, bo działasz przeciw sobie.
Teściowa zna całą sytuację,mogę jeszcze do mamy swojej jechać.Do teściowej mam 30 kilometrów,a do mamy 100 kilometrów.Oczywiście o kilometry tu nie chodzi.
No to decyzja należy wyłącznie do Ciebie. Ja przeciwwskazań nie widzę.
Sąsiadowi przygadać, że nie zyczysz sobie komenatrzy o swoim życiu prywatnym, bo Ty nie sprawdzasz, kto i jak długo u niego jest i nie insynuujesz, po co.
O małżeństwo zawalczyć! Powodzenia ![]()
Szyszuniu niestety nie da się już uratować tego małżeństwa.Nie mogę zrozumieć jego decyzji bo brzmi ona tak,że ja sama mam sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego mnie zostawił.