Hej. Na początku mówie że nie wiem czy to odpowiedni dział. Jednak, bardzo ale to bardzo bije sie ze sobą, ponieważ dla mnie to takie głupie i dziecinne, być może to ja jestem głupia i dziecinna. Od początku, pisałam już na tym forum o swoich problem, ten akurat jest moim wymysłem, jednak chciałabym sie nim podzielić. Otóż jak wspominałam wcześniej, od dziecka nigdy nic mi sie nie udawało, nie myslałam o swojej przyszłości, nie uczyłam sie, zwalałam całą wine na moje niepowodzenia na fakt że jestem poszkodowana przez los bo moi rodzice sie nie nawidza itd itp. Miałam bardzo ciężkie dziecinśtwo. Teraz przy drobnym nie powodzeniu, bardzo syzbko sie dołuje, robie sobie krzywde, tne sie, nie doceniam tego co mam bo chce więcej i więcej. Ciągle Marze ! Chodze z głową w chmurach i myśle o tym że coś zrobi sie samo. Ciągle marze, i płacze bo te marzenia sie nigdy nie spełnią. Mam faceta który mnie kocha, ja też go kocham. Chcemy być razem, mieć dzieci kiedyś. On by chciał ciut szybciej niż ja. A ja nie chce, nie chce bo sie boje, nie chce mieć teraz dzieci, chciałabym mieć takie życie o jakim zawsze marzyłam, mój facet mieszka na wsi z rodzicami, i to sie nie zmieni, a ja nie chce tak, ale zgodzilam sie na to, bo mamy sie oddzielić itp itd... Ja ciągle sie boje że zmarnuje swoje życie, ciągle czuje że coś mnie Omija ! To jest takie okropne
Zawsze miałam takie głupie marzenie, żeby być osobą sławną (tak wiem, kolejna naiwna
) Tzn, bardzo kocham śpiewać, ale kiedys miałam problemy z gardłem, nigdy nie uczyłam sie spiewać, bo standardowo mama karciła mnei za to że sie nie ucze a myśle o durnotach, i tak mijało moje dzieciństwo. Dzisiaj mam te juz prawie 21 lat, robie sie stara
przynajmniej tak sie czuje. A ciągle marze jak małe dziecko! Ciągle marze o tym żeby mieć takie szalone życie, żeby ludzie mnie docenili, żeby ci wszyscy co mi źle życzyli, zeby zobaczyli że ja też potrafie. Nie umiem spiewać, mi sie wydaje że mam brzydki głos, spiewam sama dla siebie
jest niski jak na dziewczyne
ale przepraszam, wsciekłość mnie ogarnia! Bo ja ciągle marze! Chciałabym mieć takie szalone i spontaniczne życie póki co... Nie chce bawić sie w dorosłość, chce po prostu żyć chwilą, a ciągle musze sie zachowywać jak dorosła
Nie daleko odemnie jest moje miasto rodzinne gdzie mieszkałam 17 lat, jest taki pan co uczy spiewać, czy jest sens sie w to bawić i łudzic sie marzeniami że może kiedyś naucze sie spiewać, wypracuje swój głos i będe robiła to co Kocham, czyli będe spiewała?? Czy jest tego jakikolwiek sens? Bo to nie jest normalne zeby mi sie nie chciało żyć przy każdym niepowodzeniu ;(
Uf jak lżej to z siebie wyrzucić. Przepraszam jeżeli was irytuje.