Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

Temat: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Tak sobie ostatnio myślałam o tym, że w naszym kochanym - acz skostniałym - społeczeństwie polskim sporo pomysłów jest blokowanych przez to, że nie ma na nie przyzwolenia społecznego. Mam na myśli na przykład legalizację marihuany (która moim zdaniem przyniosłaby więcej pożytku niż szkody...), stosunek do GMO ( o tym było już w innym wątku - ja jestem zwolenniczką, bo chociażby możliwość wprowadzenia modyfikowanych genetycznie opatrunków uratowałaby wiele ciężko chorych osób przed cierpieniem, ale zakazy prawne to uniemożliwiają) czy na przykład diamenty z ludzkim DNA - które mogą być wytwarzane z włosów osób zmarłych, dzięki czemu możemy mieć cały czas przy sobie cząstkę osób nam bliskich, którzy odeszli - a wielu ludziom taka ciągła, trwała obecność zmarłych pomogłaby uporać się ze stratą... Nie wydaje się Wam, że tego typu pomysły, mocno innowacyjne i nowatorskie, są naprawdę dobre? Ale przez to, że jesteśmy bardziej tradycyjni i konserwatywni niż otwarci na nowe możliwości, patrzymy na nie z dużym dystansem? Co o tym myślicie? I o tych pomysłach, które wymieniłam? Bo mnie ten nasz konserwatyzm zaczyna powoli męczyć...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - pożytek z narkotyków jest faktycznie super. Ja bym zalegalizował dżumę.

GMO - blokowanie to kwestia badań. Natura przez miliony lat modyfikuje genetycznie organizmy, my szybciej. Natura dochodzi do rzeczy wielkich, my też, natura dochodzi o szkodliwych, my też. Mieliśmy wiele pokoleń, by badać właściwości tworów natury, a wszystkich nie znamy. Lepiej dobrze przebadać nasze twory, zamiast w radosnym optymizmie rozdawać produkt niewiadomego działania. Zatem badać i potem produkować, jeśli badania (nie tylko medyczne) wypadną pomyślnie.

O diamentach nigdy nie słyszałem. Całe szczęście. Wolałbym nadal nie słyszeć. Naprawdę świetny pomysł, trochę padliny trzymać w biżuterii, żeby sobie mówić, że to jest fragment kochanej osoby. (Atomy ludzkiego ciała ciągle się wymieniają, niektóre częściej, inne rzadziej. Ludzkie ciało w chwili śmierci to zbiór atomów, na które przypadła chwila śmierci. Nic niezwykłego, jakaś materia. Bez szczególnego związku z więzią psychiczną. Ale jeśli komuś naprawdę lepiej będzie z takim diamentem, niech mi o tym nie mówi. No i na bogów - mną uratujcie ludzi przez przeszczepy, resztą ciała nakarmcie zwierzęta, niech pożytek jest)

Wydaje mi się, że opozycja innowacja-konserwatyzm wcale nie jest źródłem problemu.
Nowe pomysły są dobre albo nie. Trzeba się zastanowić i złe odrzucić. Z wymienionych przez Ciebie - narkotyki to nie pomysł nowy, ludzie od dawna ćpają, pewnie ćpanie jest starsze niż prawo. Dwa pomysły (narkotyki i diamenty) uważam za bardzo głupie, nietrafione, bezsensowne. Myślę, że osobom cierpiącym bardziej się przyda myślenie. Osobom ćpającym to już w ogóle myślenie się przyda przede wszystkim. A trzecia innowacja, modyfikowane genetycznie produkty, to już stan faktyczny. Wymyśla się, produkuje się, bada się, wypuszcza się na rynek. Ludzie z różnych powodów protestują, ale protestują nie całkiem skutecznie.

Zdarzają się oczywiście różne tendencje do blokowania pomysłów, ale nie wynikają ze wspomnianej opozycji innowacji-konserwatyzmu. Blokowanie niektórych inicjatyw to kwestia własnych przekonań. Można hamować tradycję, opierać się przyzwyczajeniom, przeciwstawiać się dawnemu.

3

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Taaa, zalegalizujmy narkotyki, może jeszcze aborcję, będziemy tacy wspaniali i nowocześni, a koleżanka warkoczyk nie będzie musiała wstydzić się i męczyć w naszym skostniałym, zacofanym środowisku... Ja pier...

4 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-19 19:48:13)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

W sprawie GMO na szczęście w Polsce głos zabierają Ci, którzy prowadzą szerokie badania na ten temat lub mają dostęp do takich badań. Można byłoby na ten temat dużo mówić i nie są to sprawy błahe. Aby spojrzeć na GMO z innej perspektywy (niż delikatne sugestie zawarte w powyższych postach) proszę o obejrzenie filmów na youtube pt.: "Świat według Monsanto". Film nie ujmuje sytuacji, która ma miejsce w Polsce ale przybliża problem w sposób bardzo przystępny. Aby wyrobić sobie osąd w jakiejś sprawie trzeba na nią z wielu płaszczyzn popatrzeć, patrzenie tylko z jednej strony na sprawę przypomina chodzenie konia z klapkami na oczach. Miłego oglądania:-)

5

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

A ja nie mialabym nic przeciwko legalizacji aborcji. Ale pewnie predzej w piekla zaswieci slonce smile

6

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Jeśli ktoś nie ma nic przeciwko aborcji i nie widzi w tym nic złego...to proszę te osoby aby obejrzały na youtube "Przeżyła aborcję" i "Dziękuję Ci mamo"- ten film opatrzony jest info: I nagroda na II Multimedia Szajna Festiwal, Rzeszów 2010. Nic więcej nie śmiem na ten temat powiedzieć - wrażenia pozostaną w sercu. Jeśli macie czas pisać o aborcji to proszę o znalezienie też czasu na obejrzenie tych filmów :-) Pozdrawiam wszystkich:-)

7

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Nie popieram legalizacji marihuany, byłabym bardzo ostrożna z modyfikacjami genetycznymi, bo skutki takiej ingerencji człowieka w naturę często są widoczne dopiero po wielu latach, a nie na pierwszy rzut oka. Diamenty: cóż, to w sumie nie jest zły pomysł, może i przyjemnie byłoby mieć "przy sobie" bliską nam osobę, coś na zasadzie talizmanu. Ale z tego co wiem taka fanaberia duuużo kosztuje. Odnośnie aborcji: jestem za. Mimo że moja mama sama rozważała aborcję, gdy zaszła ze mną w ciążę. Nie mieli pieniędzy, ale jednak się urodziłam. Oczywiście, że jestem wdzięczna, ale zrozumiałabym, gdybym podjęła inną decyzję. Jeśli teraz zaszłabym w ciążę to chyba bym usunęła. Nie mam wykształcenia ani pieniędzy, a poza tym jestem za młoda i mam za krótki staż związku z obecnym facetem.

8

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
heathcliff napisał/a:

warkoczyk - pożytek z narkotyków jest faktycznie super. Ja bym zalegalizował dżumę.

Bo marihuana i dźuma to rzeczywiście to samo - świetne porównanie...

heathcliff napisał/a:

GMO - blokowanie to kwestia badań. Natura przez miliony lat modyfikuje genetycznie organizmy, my szybciej. Natura dochodzi do rzeczy wielkich, my też, natura dochodzi o szkodliwych, my też. Mieliśmy wiele pokoleń, by badać właściwości tworów natury, a wszystkich nie znamy. Lepiej dobrze przebadać nasze twory, zamiast w radosnym optymizmie rozdawać produkt niewiadomego działania. Zatem badać i potem produkować, jeśli badania (nie tylko medyczne) wypadną pomyślnie.

GMO jest badane w kółko, cały czas - więc paradoksalnie wiemy o tej żywności o wiele więcej niż o żywności rzekomo naturalnej, ekologicznej, bo od niej nie wymaga się tylu testów i badań...

heathcliff napisał/a:

O diamentach nigdy nie słyszałem. Całe szczęście. Wolałbym nadal nie słyszeć. Naprawdę świetny pomysł, trochę padliny trzymać w biżuterii, żeby sobie mówić, że to jest fragment kochanej osoby. (Atomy ludzkiego ciała ciągle się wymieniają, niektóre częściej, inne rzadziej. Ludzkie ciało w chwili śmierci to zbiór atomów, na które przypadła chwila śmierci. Nic niezwykłego, jakaś materia. Bez szczególnego związku z więzią psychiczną. Ale jeśli komuś naprawdę lepiej będzie z takim diamentem, niech mi o tym nie mówi. No i na bogów - mną uratujcie ludzi przez przeszczepy, resztą ciała nakarmcie zwierzęta, niech pożytek jest)

Mówiąc o braku zrozumienia dla innowacyjnych pomysłów miałam na myśli takie właśnie komentarze - bo ok - możemy się spierać o legalizację trawy, o aborcję, o GMO - to wszystko są sprawy dotyczące całego społeczeństwa, decyzje w tych sprawach mają wpływ nie na pojedyncze jednostki, ale na wszystkich ludzi. Ale takie diamenty są sprawą zupełnie indywidualną - to ode mnie zależy, czy chcę zamknąć swoją cząstkę po śmierci w kamieniu - i jeśli dla mnie istnieje w tym więź psychiczna, to czemu to od razu krytykujesz? A mówienie na forum, gdzie ludzie się wypowiadają o przeróżnych sprawach i chcą pogadać - że nie chcesz o tym słyszeć - hm, wydaje mi się sprzeczne z zasadami konwersacji wink Tak na marginesie - ja też mam w portfelu karteczkę informującą, że w razie wypadku moje organy mają zostać wykorzystane dla celów medycznych, żeby pomóc innym - ale to nie zmienia faktu, że diamentem tak czy siak mogłabym się stać tongue



heathcliff napisał/a:

Wydaje mi się, że opozycja innowacja-konserwatyzm wcale nie jest źródłem problemu.
Nowe pomysły są dobre albo nie. Trzeba się zastanowić i złe odrzucić. Z wymienionych przez Ciebie - narkotyki to nie pomysł nowy, ludzie od dawna ćpają, pewnie ćpanie jest starsze niż prawo. Dwa pomysły (narkotyki i diamenty) uważam za bardzo głupie, nietrafione, bezsensowne. Myślę, że osobom cierpiącym bardziej się przyda myślenie. Osobom ćpającym to już w ogóle myślenie się przyda przede wszystkim. A trzecia innowacja, modyfikowane genetycznie produkty, to już stan faktyczny. Wymyśla się, produkuje się, bada się, wypuszcza się na rynek. Ludzie z różnych powodów protestują, ale protestują nie całkiem skutecznie.

Spoko, możesz uważać, że legalizacja trawy i diamenty są nietrafionymi pomysłami - ale zaakceptuj to, że dla mnie są one ciekawe i logiczne - i daj mi prawo do wypowiadania się o moich wizjach, które chciałabym spełnić, o tym, jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie i świat wokół mnie - bo co Ci przeszkadza, że po śmierci zmienię się w kamień?:P

heathcliff napisał/a:

Zdarzają się oczywiście różne tendencje do blokowania pomysłów, ale nie wynikają ze wspomnianej opozycji innowacji-konserwatyzmu. Blokowanie niektórych inicjatyw to kwestia własnych przekonań. Można hamować tradycję, opierać się przyzwyczajeniom, przeciwstawiać się dawnemu.

Dokładnie - blokowanie inicjatyw to KWESTIA WŁASNYCH PRZEKONAŃ - a nie rozważenia plusów i minusów, racjonalnych kalkulacji, przedyskutowania prawa innych do wolności, do podejmowania takich decyzji, jakie wydają się innym dobre dla nich samych. Bardzo dobrze to ująłeś - ale według mnie te wszystkie pomysły powinny być mierzone nie miarą przekonań, ale innych czynników, jak na przykład podarowaniem innym możliwości do podejmowania indywidualnych decyzji...


BabaOsiadła napisał/a:

Taaa, zalegalizujmy narkotyki, może jeszcze aborcję, będziemy tacy wspaniali i nowocześni, a koleżanka warkoczyk nie będzie musiała wstydzić się i męczyć w naszym skostniałym, zacofanym środowisku... Ja pier...

Absolutnie się nie wstydzę - ale owszem - trochę się męczę, bo czuję, że takie komentarze jak Twój, BaboOsiadła, ograniczają moją zdolność podejmowania indywidualnych decyzji... Nie chodzi mi tyle o nowoczesność, ile o jakiś szacunek wzajemny, o tolerancję, o to, żeby dać innym żyć tak, jak chcą...


Catherine2011 napisał/a:

W sprawie GMO na szczęście w Polsce głos zabierają Ci, którzy prowadzą szerokie badania na ten temat lub mają dostęp do takich badań. Można byłoby na ten temat dużo mówić i nie są to sprawy błahe. Aby spojrzeć na GMO z innej perspektywy (niż delikatne sugestie zawarte w powyższych postach) proszę o obejrzenie filmów na youtube pt.: "Świat według Monsanto". Film nie ujmuje sytuacji, która ma miejsce w Polsce ale przybliża problem w sposób bardzo przystępny. Aby wyrobić sobie osąd w jakiejś sprawie trzeba na nią z wielu płaszczyzn popatrzeć, patrzenie tylko z jednej strony na sprawę przypomina chodzenie konia z klapkami na oczach. Miłego oglądania:-)

Już w innym miejscu na forum pisałam, że nie jestem zwolenniczką korporacyjnej machiny Monsanto - i wiem, że robią wiele złego przez swoją politykę działania - więc jestem świadoma tego, jak funkcjonuje Monsanto, filmiki gdzieś już mi się obiły o oczy i uszy - ale nie utożsamiajmy GMO i Monsanto, bo GMO to coś znacznie więcej niż Monsanto (mimo monopolu tego ostatniego kolosa...)

Sadie napisał/a:

A ja nie mialabym nic przeciwko legalizacji aborcji. Ale pewnie predzej w piekla zaswieci slonce

Ja też nie miałabym nic przeciwko - to sprawa indywidualna każdej kobiety...

kaisa_malene napisał/a:

Nie popieram legalizacji marihuany, byłabym bardzo ostrożna z modyfikacjami genetycznymi, bo skutki takiej ingerencji człowieka w naturę często są widoczne dopiero po wielu latach, a nie na pierwszy rzut oka. Diamenty: cóż, to w sumie nie jest zły pomysł, może i przyjemnie byłoby mieć "przy sobie" bliską nam osobę, coś na zasadzie talizmanu. Ale z tego co wiem taka fanaberia duuużo kosztuje. Odnośnie aborcji: jestem za. Mimo że moja mama sama rozważała aborcję, gdy zaszła ze mną w ciążę. Nie mieli pieniędzy, ale jednak się urodziłam. Oczywiście, że jestem wdzięczna, ale zrozumiałabym, gdybym podjęła inną decyzję. Jeśli teraz zaszłabym w ciążę to chyba bym usunęła. Nie mam wykształcenia ani pieniędzy, a poza tym jestem za młoda i mam za krótki staż związku z obecnym facetem.

Wreszcie jakaś stonowana, wyważona wypowiedź, nienacechowana chęcią permanentnej krytyki wink. Zgadzam się z tym, że trzeba być ostrożnym w kwestii GMO - ale to nie znaczy, że trzeba blokować modyfikacje. Diament jako talizman - ciekawe porównanie, pewnie taka jest mniej więcej idea tych kamieni...

9

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

Absolutnie się nie wstydzę - ale owszem - trochę się męczę, bo czuję, że takie komentarze jak Twój, BaboOsiadła, ograniczają moją zdolność podejmowania indywidualnych decyzji... Nie chodzi mi tyle o nowoczesność, ile o jakiś szacunek wzajemny, o tolerancję, o to, żeby dać innym żyć tak, jak chcą...

Ależ zrozum, że chętnie dam Ci żyć, tak jak chcesz. Jeśli masz ochotę wypalić sobie marihuaną dziury w mózgu, proszę uprzejmie (i proszę, nie pisz, że trawka nie jest szkodliwa). Jeśli nie radzisz sobie ze stosowaniem antykoncepcji i jednocześnie Twoje sumienie milczy podczas rozrywania na strzępy czegoś, czemu bije serce, proszę uprzejmie. Jesteś dorosła.

Ale czy swojej córce (jeśli ją masz, lub będziesz miała) też tak swobodnie i na luzie pozwolisz codziennie palić marihuanę, kiedy tylko odbierze dowód osobisty? I współżyć z kim popadnie bez zabezpieczenia, bo co tam, zawsze można usunąć ciążę? Nie będziesz miała nic przeciwko? A jeśli jednak będziesz miała, to jak jej wytłumaczysz, że jednak nie wszystko, co legalne, jest dobre?

I czemu Twoje pragnienie podejmowania indywidualnych decyzji tak bardzo skupia się na jakiejś patologii? Narkotyki, zabijanie żywych organizmów (tak, tak, absolutnie nie jestem moherową, "słitaśną" mamuśką tworzącą wierszyki typu "Mamo, czemu mnie zabiłaś?", ale płód to odrębny człowieczek). Jeśli go nie chcesz, trzeba się zabezpieczać. A teksty typu "mam prawo decydować o swoim ciele" są moim zdaniem odpowiednie raczej do zrobienia tatuażu. Czemu nie powalczysz o coś pożytecznego i dobrego?

I proszę, nie nazywaj osób, które myślą inaczej, konserwatywnymi, zacofanymi i skostniałymi, bo są to określenia, jakby nie było, pejoratywne. Naprawdę uważasz się za lepszą, bo masz inne poglądy? big_smile Gdzie ten wzajemny szacunek i tolerancja?

10

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

Bo marihuana i dźuma to rzeczywiście to samo - świetne porównanie...

Dżuma jest chyba nieco szybsza w eliminowaniu jednostek, łatwiej - z drugiej strony - leczyć dżumę niż narkomanię. Zdecydowanie jestem za legalizacją dżumy PRZED legalizacją narkotyków.

warkoczyk napisał/a:

Mówiąc o braku zrozumienia dla innowacyjnych pomysłów miałam na myśli takie właśnie komentarze

Istotnie. Noszenie trupa w biżuterii jak nic innego na świecie podkreśla nasz rozwój, osiągnięcia cywilizacyjne. Widać postęp, dziś członkowie rodziny nie muszą się tygodniami czy miesiącami rozkładać na dnie jaskini, dziś można mieć ich stale przy sobie! To jednak sobie tu podyskutujemy, które z nas niczego nie rozumie, a które z nas tylko się sprzeciwia. smile

warkoczyk napisał/a:

Ale takie diamenty są sprawą zupełnie indywidualną - to ode mnie zależy, czy chcę zamknąć swoją cząstkę po śmierci w kamieniu - i jeśli dla mnie istnieje w tym więź psychiczna, to czemu to od razu krytykujesz? A mówienie na forum, gdzie ludzie się wypowiadają o przeróżnych sprawach i chcą pogadać - że nie chcesz o tym słyszeć - hm, wydaje mi się sprzeczne z zasadami konwersacji wink Tak na marginesie - ja też mam w portfelu karteczkę informującą, że w razie wypadku moje organy mają zostać wykorzystane dla celów medycznych, żeby pomóc innym - ale to nie zmienia faktu, że diamentem tak czy siak mogłabym się stać tongue

Napisałem "wolałbym nadal nie słyszeć". Nie wszystko się dzieje po mojej myśli, jak widać. Oczywiście można się psychicznie związać z fragmentem zwłok. Mnie się to kojarzy z głębokim średniowieczem i roznoszeniem fragmentów świętych po świecie. A krytykuję, bo nie całkiem mi się podoba, gdy innowacje technologiczne wspierają myślenie średniowieczne.
Jestem zwolennikiem postępu w głowie. Technologia idzie do przodu, a głowy zdają się nie chcieć niczego poza korzystaniem z technologii, na pewno własnej edukacji nie chcą. Gdy już głowy dojrzeją do poziomu technologii, będzie można legalizować narkotyki, zostaną one zignorowane. Wydaje mi się, że ludzie troszkę mniej się będą wtedy "wiązać psychicznie" z kawałkami materii, a bardziej z psychiką innych ludzi.
To jest przykra myśl dla wrażliwych osób, ale szczątki doczesne osoby bliskiej to już tylko węgiel, tlen, wodór, trochę innych pierwiastków, posklejane, nieruchome, martwe, nadające się czasem na przeszczep, częściej dla robaków. Nie ma tam śladu OSOBY.
Wrażliwe kobiety są przekonane, że się wiążą z osobowością, że cenią psychikę i tak naprawdę nie lecą na fajne ciałko. Psychika znika, jest ból. Można zrozumieć ten ból i godzić się z nim, to ja proponuję, a można nosić kawałek zwłok, to Ty proponujesz.

W zasadzie nie przeszkadza mi bardzo, że kobiety są niekonsekwentne, wrażliwe, sentymentalne i mieszają strasznie, gdy chodzi o uczucia. Natomiast zaprzęganie technologii do takich bzdur uważam za możliwe wtedy, gdy poważniejsze rzeczy zostaną już załatwione.

warkoczyk napisał/a:

Spoko, możesz uważać, że legalizacja trawy i diamenty są nietrafionymi pomysłami - ale zaakceptuj to, że dla mnie są one ciekawe i logiczne - i daj mi prawo do wypowiadania się o moich wizjach, które chciałabym spełnić, o tym, jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie i świat wokół mnie - bo co Ci przeszkadza, że po śmierci zmienię się w kamień?:P

Ja myślę, że już jesteś diamentem. Na mieszaniu takiego skarbu jak Ty z węglem można tylko stracić.

warkoczyk napisał/a:

Bardzo dobrze to ująłeś - ale według mnie te wszystkie pomysły powinny być mierzone nie miarą przekonań, ale innych czynników, jak na przykład podarowaniem innym możliwości do podejmowania indywidualnych decyzji...

Decyzja jest indywidualna, gdy jest przemyślana. Dać dzieciom narkotyki, "bo chcą", to na pewno nie jest to samo, co pozwolić im podjąć decyzję.
Myślę, że gdy świat dojrzeje psychicznie, technologia się jeszcze trochę usprawni, będzie można tanim kosztem robić przeróżne różności, a dojrzali ludzie wybiorą te mądre. Ale poza tym myślę, że świat nigdy nie dojrzeje psychicznie. Dlatego myślę, że można raczej żywić głodnych, walczyć z przeludnieniem, edukować dzieci, dbać o przyrodę, zapobiegać chorobom częściej niż je leczyć itp. A POTEM bawić się w diamenty.

(Taka mała uwaga. Fakt, że wykopuje się co twardsze i bardziej błyszczące fragmenty gleby, żeby nimi obwieszać kobiety, wydaje mi się sam w sobie straszny. To jakaś prehistoria jest.)

warkoczyk napisał/a:
Sadie napisał/a:

A ja nie mialabym nic przeciwko legalizacji aborcji. Ale pewnie predzej w piekla zaswieci slonce

Ja też nie miałabym nic przeciwko - to sprawa indywidualna każdej kobiety...

W sumie chciałbym móc wybić ludzi, którzy przeszkadzają mojemu ciału. To znaczy gdy się pchają w pociągu, tworzą za długą kolejkę w bibliotece itp, chciałbym móc podjąć indywidualną decyzję i wybić te wszystkie płody, które szkodzą mojemu ciału. Płody powyżej 3000 tygodnia się już prawdopodobnie nie mnożą, w tym względzie są mniej szkodliwe, ale z drugiej strony bywają wtedy grube i niezdarne, to już lepsze od nich są płody w okolicach 1300 tygodnia, byle żeńskie. Sam nie wiem.

11

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
heathcliff napisał/a:

W sumie chciałbym móc wybić ludzi, którzy przeszkadzają mojemu ciału. To znaczy gdy się pchają w pociągu, tworzą za długą kolejkę w bibliotece itp, chciałbym móc podjąć indywidualną decyzję i wybić te wszystkie płody, które szkodzą mojemu ciału. Płody powyżej 3000 tygodnia się już prawdopodobnie nie mnożą, w tym względzie są mniej szkodliwe, ale z drugiej strony bywają wtedy grube i niezdarne, to już lepsze od nich są płody w okolicach 1300 tygodnia, byle żeńskie. Sam nie wiem.

Miszczuniu big_smile

12 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-21 22:11:39)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Odnisę się do słów:

"Już w innym miejscu na forum pisałam, że nie jestem zwolenniczką korporacyjnej machiny Monsanto - i wiem, że robią wiele złego przez swoją politykę działania - więc jestem świadoma tego, jak funkcjonuje Monsanto, filmiki gdzieś już mi się obiły o oczy i uszy - ale nie utożsamiajmy GMO i Monsanto, bo GMO to coś znacznie więcej niż Monsanto (mimo monopolu tego ostatniego kolosa...)"


Tak, to prawda, że GMO to nie tylko Monsanto ale odwołuję Was - SZANOWNE GRONO CZYTAJĄCYCH - do literatury zagranicznej na temat GMO - zwłaszcza do badań austriackich (w j.ang.) - to nie są sprawy, które można zlekceważyć.

13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-11-21 22:26:14)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Zgadzam się z BabąOsiadłą. Także uważam, że zalegalizowanie aborcji i marihuany to byłby horror. Także jakoś nie widzi mi się, żeby w przyszłości moje dziecko mogło legalnie popalać trawę. Owszem, trawa to nie jest twardy narkotyk, lecz z tego co słyszę spożywana w dużych ilościach niestety może zmienić człowieka, a jak dzieciaki usłyszą, że legalne, to pewnie będą brać to bez opamiętania.
Takie są moje poglądy, dla kogoś mogą być konserwatywne. Jednak ja uważam je za głos rozsądku.
Zgadzam się, że powinniśmy zająć się czymś bardziej pożytecznym. A skoro już piszesz warkoczyku, by zalegalizować marihuanę i aborcję to jakie masz argumenty? Chciałabym Ci przypomnieć, że w skrajnych sytuacjach można wykonać aborcję. Jeżeli ma być zalegalizowana całkowicie to będzie mozna dokonać aborcji w każdym przypadku- dla mnie to paranoja.

14

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
kaisa_malene napisał/a:

Odnośnie aborcji: jestem za. Mimo że moja mama sama rozważała aborcję, gdy zaszła ze mną w ciążę. Nie mieli pieniędzy, ale jednak się urodziłam. Oczywiście, że jestem wdzięczna, ale zrozumiałabym, gdybym podjęła inną decyzję. Jeśli teraz zaszłabym w ciążę to chyba bym usunęła. Nie mam wykształcenia ani pieniędzy, a poza tym jestem za młoda i mam za krótki staż związku z obecnym facetem.

Staram się zawsze zrozumieć innych stawiając się w ich położeniu-no i przepraszam ale niestety Ciebie w ogóle nie umiem zrozumieć.
Ty byś usunęła dziecko, bo nie masz wykształcenia???
Byś usunęła dziecko, bo jesteś za młoda??? A tak na marginesie mówiąc na seks w tej sytuacji nie jesteś za młoda, tylko na dziecko - hmm.............???
Byś usunęła swoje dzieciątko, bo masz za krótki staż związku z obecnym facetem???
Pamiętej, że tylko Ty i wyłącznie Ty możesz to wszystko zmienić, wszystko jest w Twoich rękach i masz takie możliwości aby sytuację całkowicie odmienić:-)
Możesz zdobyć wykształcenie (są różne formy szkół i w dzisiejszych czasach można uzyskać wykształcenie - oczywiście pod warunkiem, że się tego chce), podchodzić odpowiedzialnie do seksu, a staż z facetem nie jest ważny tylko poczucie bezpieczeństwa i miłości z Jego strony.
Niestety, co do zdania, że nie miałabyś nic przeciwko temu, jeśli Twoja mama podjęłaby decyzję o aborcji i nie byłoby Ciebie na świecie??? Hmm.................???
Naprawdę zastanów się co piszesz, bo nie przypuszczam abyś tak myślała?
Każdy dzień można inaczej przeżyć i życie przynosi ciągle coś nowego i ciągle się czegoś uczymy i .....i wiele jest tych "i" - bo życie to cud istnienia, który trwa tu i teraz:-)

A WSZYSTKIM, którzy aborcji mówią "tak" dedykuję dwa filmy - proszę wejść na youtube i wpisać tytuł: "Przeżyła aborcję" i "Dziękuję Ci mamo"(I nagroda na II Multimedia Szajna Festiwal).
Na pewno nikt z Was nie pozostanie niewzruszony.

15

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Własnie wiele wypowiedzi na tym forum pokazuje że polskie spoleczeńtwo jest skostniałe i nie chce zmian. Nie mam nic przeciwko aborcji, chciałabym mieć prawo decydowania o własnym ciele. Legalizacja aborcji nie oznacza wykonywania jej zamist antykoncepcji i latania na nią przez wszystkie małolaty. Dobrze jest mieć jednak wybór bo nie mozna przewidzieć w jakiej sie bedzie sytuacji życiowej. Aborcja jest tylko jednym z wielu problemów naszego społeczeńtwa.
Zostając już w temacie sexu to weźmy edukację seksualną która kuleje w naszym kraju. Wiele norm społecznych jest krzywdzących jak np podejście do dziewictwa podejmowane już zdresztą w innych wątkach.
Z przykrością muszę stwierdzić że nie chce wychowywać dzieci w takim społeczeńtwie w jakim obecnie żyjemy.

16

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
xnikitax napisał/a:

Własnie wiele wypowiedzi na tym forum pokazuje że polskie spoleczeńtwo jest skostniałe i nie chce zmian. Nie mam nic przeciwko aborcji, chciałabym mieć prawo decydowania o własnym ciele. Legalizacja aborcji nie oznacza wykonywania jej zamist antykoncepcji i latania na nią przez wszystkie małolaty. Dobrze jest mieć jednak wybór bo nie mozna przewidzieć w jakiej sie bedzie sytuacji życiowej. Aborcja jest tylko jednym z wielu problemów naszego społeczeńtwa.
Zostając już w temacie sexu to weźmy edukację seksualną która kuleje w naszym kraju. Wiele norm społecznych jest krzywdzących jak np podejście do dziewictwa podejmowane już zdresztą w innych wątkach.
Z przykrością muszę stwierdzić że nie chce wychowywać dzieci w takim społeczeńtwie w jakim obecnie żyjemy.

Polskie społeczeństwo chce zmian, ale na lepsze, nie na gorsze. Decydować o swoim ciele możesz. Zrób sobie tatuaż, powiększ piersi, czy co tam chcesz. Dziecko to NIE JEST Twoje ciało. I w jakiej sytuacji życiowej będziesz chciała usunąć ciążę? Gwałt - możesz i teraz. Choroba płodu, zagrożenie życia matki - aborcja jest dozwolona. Jak, przy takim asortymencie środków antykoncepcyjnych, można zajść w niechcianą ciążę? Owszem, edukacja seksualna w Polsce kuleje, ale ulotkę chyba każdy debil umie przeczytać?

Dziewictwo? A Ty myślisz, że to tylko w Polsce tak jest? Że tylko u nas są osoby wierzące, chcące współżyć dopiero po ślubie i próbujące narzucić to innym? Że tylko u nas są sfrustrowani chłopcy bojący się porównań, lub dręczeni obsesyjną zazdrością? Bo tylko takie osoby traktują dziewictwo jak skarb.

Masz wybór, jeśli nie chcesz wychowywać dzieci w Polsce, możesz wyjechać. Ja natomiast, jak i parę innych osób, które wypowiedziały się w wątku, nie chcę legalnych narkotyków i innych patologii dla moich dzieci i cieszę się, że żyję w kraju, w którym nie są one dozwolone.

Aczkolwiek przyznaję, że parę rzeczy przydałoby się w naszym kraju pozmieniać wink

17

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

(...) Tak na marginesie - ja też mam w portfelu karteczkę informującą, że w razie wypadku moje organy mają zostać wykorzystane dla celów medycznych, żeby pomóc innym - ale to nie zmienia faktu, że diamentem tak czy siak mogłabym się stać (...)

Oj Warkoczyku. Tak od razu, w razie wypadku chcesz, by cię rozkładano na czynniki pierwsze? Myślę, że korzystniej było by po wypadku dać szanse lekarzom by cię trochę popróbowali ratować, wiesz - może tylko noga złamana albo wstrząs mózgu - a ty od razu na organy byś się chciała oddać. lol

...Taki żarci - a teraz na temat...

Mi się bardzo podoba wizja zajadania się truskawkami wielkości arbuza. Mógłbym wtedy popalać maryche i czytać najnowszy numer periodyku "Twoja aborcja - twój wybór". A na stoliku nocnym obok łóżka w sypialni stałby mój dziadek zaklęty w diamencik w kształcie nocnej lampki.

Jestem, za, ponieważ...

warkoczyk napisał/a:

(...) Nie chodzi mi tyle o nowoczesność, ile o jakiś szacunek wzajemny, o tolerancję, o to, żeby dać innym żyć tak, jak chcą... (...)

...Tak właśnie chce żyć. Peace, Love & Truth. smile

18

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Z mojego punktu widzenia nie chce zeby ktos inny decydowal o moim zyciu. Nie chce zeby panstwo czy urzednicy wtykali mi nosa w to co pale, w moja macice, w to co jem czy w to co mam zrobic z moimi organami po smierci. Chce miec mozliwosc decydowania o sobie. I skoro moje sumienie milczy na temat rozrywania czegos czemu bije serce to jest to moja sprawa i moje sumienie. Nie potrzebuje sumienia narzuconego mi odgornie. W innych krajach aborcja jest legalna i to wcale nie znaczy ze kazda kobieta lata na taki zabieg w ramach cotygodniowej profilaktyki. I prosze mi nie wspominac jakichs filmow z you tube bo je ogladalam i nie robia na mnie zadnego wrazenia.
Wlasnie o to chodzi kolezance Warkoczyk. Skoro BabaOsiadla i truskaweczka sa przeciwne aborcji to prosze bardzo. Niech rodza dzieci do wypeku. Ale, przy calym szacunku dla naszych kolezanek, nie chce aby one decydowaly o MOIM zyciu. Jesli ktos sobie nie zyczy oddawac organow to nie. Ale jesli ktos widzi w tym sens czemu tego zabraniac? Odnosnie marihuany tak samo. Jestem osoba niepalaca. Jesli zalegalizuje sie marihuane to nie zmieni to mojego podejscia i nagle z dnia na dzien nie zaczne kopcic 20 skretow czy innych tam dziennie. W innych krajach uznawanych za wysoko rozwiniete aborcja jest legalna, mamy legalna marihuane (Holandia chyba?) i mozliwosc oddawania organow czy kremacji. I jakos spoleczenstwa te nie cierpia na glebokie patologie w stopniu wiekszym niz kraje gdzie te rzeczy nie sa dozwolone.
Odnosnie tego czy pozwolilabym swojej corce palic i sypiac po katach z kim popadnie... KAzdy czlowiek osiaga w koncu wiek kiedy jest sam odpowiedzialny za siebie. Odbiera dowod osobisty i w swietle prawa jest pelnoprawnym obywatelem. Jak juz moja corka czy syn osiagnie ten wiek to ja naprawde niewiele rzeczy bede mogla zabronic. Bedzie chciala to bedzie palila na swoja odpowiedzialnosc. I jak bedzie chciala to bedzie usuwala ciaze tez na wlasne sumienie.

19

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Sadie - brak głębokiej patologii nie wynika z tego, że coś wolno, ale z tego, że się przy tym myśli. Uważam, że niezależnie od zakazów mamy w kraju głęboką patologię, a i dalej na zachód rajów nie widzę.

20

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Sadie, to nie o to chodzi, że chcę rodzić mnóstwo dzieci. Ale po to wymyślono ANTYKONCEPCJĘ, a nie aborcję!

A puszczając wodze wyobraźni (wiem, przejaskrawiam nieco): Twoje sumienie milczy podczas zabijania nienarodzonego dziecka. A moje, załóżmy, będzie milczało, gdy zabiję jakiegoś dorosłego człowieka, ot tak sobie, bo zrujnował moje plany. Przypadkowo, załóżmy, będzie to ktoś z Twoich bliskich. Też będziesz taka tolerancyjna? Nie? A dlaczego? Czym różni się to, że zabiłam, bo mnie koleś wkurzył, od tego, że kobieta zabija swoje dziecko, bo nie umiała się zabezpieczyć, a nie chce go mieć? I dlaczego te okropne, skostniałe władze zadecydują O MOIM ŻYCIU i spędzę jego resztę w więzieniu? big_smile

Poważnie, usiłuję zrozumieć, dlaczego nie widzisz nic złego w zabiciu dziecka (płodu, czy jak tam zwał, ale żyjącego organizmu) i jeszcze nazywasz to "decydowaniem o Twoim ciele"? I tak pod każdym względem chciałabyś, żeby każdy mógł decydować sam o sobie? Wiesz, co by się wtedy działo? big_smile

21

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
BabaOsiadła napisał/a:

Ależ zrozum, że chętnie dam Ci żyć, tak jak chcesz. Jeśli masz ochotę wypalić sobie marihuaną dziury w mózgu, proszę uprzejmie (i proszę, nie pisz, że trawka nie jest szkodliwa). Jeśli nie radzisz sobie ze stosowaniem antykoncepcji i jednocześnie Twoje sumienie milczy podczas rozrywania na strzępy czegoś, czemu bije serce, proszę uprzejmie. Jesteś dorosła.

Ale czy swojej córce (jeśli ją masz, lub będziesz miała) też tak swobodnie i na luzie pozwolisz codziennie palić marihuanę, kiedy tylko odbierze dowód osobisty? I współżyć z kim popadnie bez zabezpieczenia, bo co tam, zawsze można usunąć ciążę? Nie będziesz miała nic przeciwko? A jeśli jednak będziesz miała, to jak jej wytłumaczysz, że jednak nie wszystko, co legalne, jest dobre?

Ja ani razu nie powiedziałam, że przeprowadziłabym aborcję - bo nigdy bym tego nie zrobiła, nie mogłabym żyć ze świadomością, że mogłabym w danym momencie mieć dziecko, a go nie mam... I wiem, że jeśli w przyszłości będę miała córkę - wychowam ją tak i nauczę ją takich wartości, aby też nigdy tego nie zrobiła. Ale chciałabym po prostu mieć możliwość decyzji - nie chcę, żeby politycy decydowali o tym, czy muszę czy nie muszę urodzić dziecko... A z marihuaną - nie wiem, w jakim towarzystwie się obracacie, u mnie zdarza się od czasu do czasu, że na jakichś spotkaniach czy imprezach pali się trawę - i nic złego się nie dzieje. Jak wytłumaczyć, że nie wszystko co legalne jest dobre?  Alkohol jest dobrym przykładem - w dużym i częstym spożyciu jest szkodliwy - a jest legalny. Ja po prostu uważam, że każdy ma swój rozum i jest za siebie odpowiedzialny. Wiem, że wychowam dzieci, które nie będą notorycznie paliły marihuany, tak samo jak wiem, że wychowam dzieci, które nie będą alkoholikami - bo zależy mi na ich szczęściu. Ale wolna wola + rozsądek = szczęście - jak dla mnie, a u nas właśnie tej wolnej woli brakuje, przez co stajemy się zdani na państwo i głupiejemy - bo pewne decyzje zrzucamy na barki innych, zamiast samemu je podjąć...

BabaOsiadła napisał/a:

I czemu Twoje pragnienie podejmowania indywidualnych decyzji tak bardzo skupia się na jakiejś patologii? Narkotyki, zabijanie żywych organizmów (tak, tak, absolutnie nie jestem moherową, "słitaśną" mamuśką tworzącą wierszyki typu "Mamo, czemu mnie zabiłaś?", ale płód to odrębny człowieczek). Jeśli go nie chcesz, trzeba się zabezpieczać. A teksty typu "mam prawo decydować o swoim ciele" są moim zdaniem odpowiednie raczej do zrobienia tatuażu. Czemu nie powalczysz o coś pożytecznego i dobrego?

Wybrałaś sobie najwygodniejsze dla siebie przykłady - a nazwanie ich patologiami uważam za wyolbrzymienie. Dla mnie patologia to jest odstępstwo od normy - kiedy ktoś na przykład jest uzależniony od narkotyków i nie może normalnie funkcjonować. Ale dlaczego spalenie na Sylwestra, raz w roku, ma być patologią? Co do aborcji - tak jak wyżej napisałam - sama nigdy bym się tego nie podjęła, ale być może są kobiety, które patrzą na świat inaczej niż ja - i chcę to uszanować...

BabaOsiadła napisał/a:

I proszę, nie nazywaj osób, które myślą inaczej, konserwatywnymi, zacofanymi i skostniałymi, bo są to określenia, jakby nie było, pejoratywne. Naprawdę uważasz się za lepszą, bo masz inne poglądy? big_smile Gdzie ten wzajemny szacunek i tolerancja?

Absolutnie na uważam się za lepszą. Uważam się dokładnie za taką samą jak inni wink I nigdy nie skierowałam epitetów "konserwatywny" czy "zacofany" do konkretnych osób. Używałam tych słów żeby określić ogólne zjawisko czy trendy w naszym społeczeństwie, ale absolutnie nie chciałam nikogo urazić, jeśli Ty poczułaś się urażona, to gorąco przepraszam smile.


heathcliff napisał/a:

Noszenie trupa w biżuterii jak nic innego na świecie podkreśla nasz rozwój, osiągnięcia cywilizacyjne. Widać postęp, dziś członkowie rodziny nie muszą się tygodniami czy miesiącami rozkładać na dnie jaskini, dziś można mieć ich stale przy sobie! To jednak sobie tu podyskutujemy, które z nas niczego nie rozumie, a które z nas tylko się sprzeciwia.

Skoro ja uważam diamenty za dobry pomysł, dlaczego muszę narażać się na takie prześmiewcze komentarze, skoro to dla mnie sprawa osobista, bolesna, indywidualna i ważna? Czemu muszę najpierw wysłuchać takich komentarzy zanim dojdziemy do wniosku, że nikomu tym nie szkodzę i mam do tego prawo?


heathcliff napisał/a:

Jestem zwolennikiem postępu w głowie. Technologia idzie do przodu, a głowy zdają się nie chcieć niczego poza korzystaniem z technologii, na pewno własnej edukacji nie chcą. Gdy już głowy dojrzeją do poziomu technologii, będzie można legalizować narkotyki, zostaną one zignorowane. Wydaje mi się, że ludzie troszkę mniej się będą wtedy "wiązać psychicznie" z kawałkami materii, a bardziej z psychiką innych ludzi.
To jest przykra myśl dla wrażliwych osób, ale szczątki doczesne osoby bliskiej to już tylko węgiel, tlen, wodór, trochę innych pierwiastków, posklejane, nieruchome, martwe, nadające się czasem na przeszczep, częściej dla robaków. Nie ma tam śladu OSOBY.
Wrażliwe kobiety są przekonane, że się wiążą z osobowością, że cenią psychikę i tak naprawdę nie lecą na fajne ciałko. Psychika znika, jest ból. Można zrozumieć ten ból i godzić się z nim, to ja proponuję, a można nosić kawałek zwłok, to Ty proponujesz.

Jeśli dla mnie jest w tym kamieniu cząstka osoby i to mi pomaga - to ja nie widzę powodu, dla którego ktoś inny miałby się temu sprzeciwiać. Jeśli w jakikolwiek sposób takie rozwiązanie mogłoby pomóc ludziom ukoić ból po stracie bliskich - to czemu tego nie zastosować? Poza tym nazywasz to trochę pejoratywnie (kawałek zwłok-co podkreśla Twoją ignorancję...), bo mi w gruncie rzeczy chodzi o to samo, co Tobie - o pogodzenie się z bólem po stracie bliskich...

heathcliff napisał/a:

Ja myślę, że już jesteś diamentem. Na mieszaniu takiego skarbu jak Ty z węglem można tylko stracić.

Phi... tongue Będę się mieszała z tym, na co mam ochotę...


heathcliff napisał/a:

Decyzja jest indywidualna, gdy jest przemyślana. Dać dzieciom narkotyki, "bo chcą", to na pewno nie jest to samo, co pozwolić im podjąć decyzję.
Myślę, że gdy świat dojrzeje psychicznie, technologia się jeszcze trochę usprawni, będzie można tanim kosztem robić przeróżne różności, a dojrzali ludzie wybiorą te mądre. Ale poza tym myślę, że świat nigdy nie dojrzeje psychicznie. Dlatego myślę, że można raczej żywić głodnych, walczyć z przeludnieniem, edukować dzieci, dbać o przyrodę, zapobiegać chorobom częściej niż je leczyć itp. A POTEM bawić się w diamenty.

Dlaczego uzurpujesz sobie prawdo do decydowania, co jest ważne, a co mniej ważne? Walcz sobie z przeludnieniem - skoro to uważasz za kwestię kluczową - a ja sobie będę walczyła o prawo do wolności wyrażania poglądów - bo to mój priorytet... Poza tym takie podejście jest dla mnie tożsame z podejściem przedszkolanki do głupiutkich dzieci - kiedy mówi się im, co wolno, czego nie wolno... W ten sposób nie nauczysz ludzi odpowiedzialności i nie zbudujesz świadomego społeczeństwa, które potrafi ponosić konsekwencje swoich wyborów... Przestańmy zachowywać się jak dzieci wymagające opieki... Ja przynajmniej nie chcę być tak traktowana...


Catherine2011 - zgadzam się, że nie powinniśmy lekceważyć problemów, które przysparza światu Monstanto - dzięki za odnośniki do tekstów.

xnikitax , Sadie - absolutnie się zgadzam smile.



Solo Lee napisał/a:

warkoczyk napisał:

(...) Tak na marginesie - ja też mam w portfelu karteczkę informującą, że w razie wypadku moje organy mają zostać wykorzystane dla celów medycznych, żeby pomóc innym - ale to nie zmienia faktu, że diamentem tak czy siak mogłabym się stać (...)

Oj Warkoczyku. Tak od razu, w razie wypadku chcesz, by cię rozkładano na czynniki pierwsze? Myślę, że korzystniej było by po wypadku dać szanse lekarzom by cię trochę popróbowali ratować, wiesz - może tylko noga złamana albo wstrząs mózgu - a ty od razu na organy byś się chciała oddać.

Widzisz, jakim jestem dobrym człowiekiem?;)

heathcliff napisał/a:

Sadie - brak głębokiej patologii nie wynika z tego, że coś wolno, ale z tego, że się przy tym myśli. Uważam, że niezależnie od zakazów mamy w kraju głęboką patologię, a i dalej na zachód rajów nie widzę.

Jak dla mnie patologia wynika z zakazów (czy ogólnie sposobu prowadzenia polityki społecznej).  Jeśli państwo bierze na siebie obowiązki, które powinny należeć do poszczególnych obywateli (jak np. decyzje o GMO) - to ludzie przestają myśleć, bo nie muszą takich decyzji podejmować - wyłączają się - to jest dla mnie patologia...

22 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-11-22 11:39:25)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

I nigdy nie skierowałam epitetów "konserwatywny" czy "zacofany" do konkretnych osób. Używałam tych słów żeby określić ogólne zjawisko czy trendy w naszym społeczeństwie, ale absolutnie nie chciałam nikogo urazić, jeśli Ty poczułaś się urażona, to gorąco przepraszam smile.

Nie, nie, nie przejmuj się proszę, absolutnie nie poczułam się urażona. Pozdrawiam Cię serdecznie smile

warkoczyk napisał/a:

Jak dla mnie patologia wynika z zakazów (czy ogólnie sposobu prowadzenia polityki społecznej).  Jeśli państwo bierze na siebie obowiązki, które powinny należeć do poszczególnych obywateli (jak np. decyzje o GMO) - to ludzie przestają myśleć, bo nie muszą takich decyzji podejmować - wyłączają się - to jest dla mnie patologia...

Sądzisz, że w jakimkolwiek społeczeństwie mamy większość ludzi mądrych, rozsądnych, stabilnych psychicznie i odpowiednio wykształconych, żeby móc im pozostawić absolutną wolność w każdym temacie? To się ociera o anarchię smile Ja uważam, że mało kto dorósł do takiej swobody i, jednocześnie, odpowiedzialności.

23

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Nie dam sobie wmówić że ciąża to nie moje ciało. Zaradek to jeszcze nie czlowiek. Ponadto wydaje mi się iż lepiej usunąć ciążę niż obwiniać dziecko za zrójnowanie życia, bo wydaje mi się że wiekszość osób które sie dedyduje na aborcję ma ku temu jakiś poważny powód. Aborcja jest w Polsce nielegalna, ale jest legalna w sąsiednich krajach i można wyjechac i tam ja przprowadzić i wiele osób tak własnie robi. Maja wybór za granica albo aborcja w podziemiu medycznym w warunkach mogących zagrażać zyciu za grube pieniądze. Legalizacja by ułatwiła dostep do aborcji i dała poczucie kobietom, że ktoś sie liczy z ich zdaniem.
Polacy walczyli o wolność a zamiast niej mają nadal ograniczone prawa tylko pod innym płaszczykiem tym razem chrześcijańskich norm.
Szanuje ludzi wierzących i mam zamiaru mówić im jak żyć ale chciałabym aby oni też uszanowali tych niewierzących i nie narzucali im swoich norm.

24

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Poważne powody do aborcji to gwałt, zagrożenie życia matki i choroba płodu. Jakie jeszcze inne znasz, xnikitax, poważne powody? Nieumiejętność stosowania antykoncepcji?

Płód to może jeszcze nie człowiek, ale ma serce, żyje i czuje. Nie chcesz dzieci - nie miej, ale nie oczekuj, że zalegalizuje się coś tak drastycznego.

I proszę, nie mieszaj do tego chrześcijaństwa. Chyba nikt do tej pory nie napisał, że jego antyaborcyjna postawa wynika z wiary?

25

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

Wam, że tego typu pomysły, mocno innowacyjne i nowatorskie, są naprawdę dobre? Ale przez to, że jesteśmy bardziej tradycyjni i konserwatywni niż otwarci na nowe możliwości, patrzymy na nie z dużym dystansem? Co o tym myślicie? I o tych pomysłach, które wymieniłam? Bo mnie ten nasz konserwatyzm zaczyna powoli męczyć...

dla mnie osobiscie nie byłoby zadnej róznicy gdyby wiele z tych rzeczy zalegalizowali,
bo nie używam,
a o niektórych metodach nawet nie słyszałam,
a prawda jest taka czy legalizacja tak czy legalizacja nie jak ktoś bedzie chciał znaleźć dostęp to go znajdzie, dla chcącego nic trudnego.

26

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Noszenie trupa w biżuterii jak nic innego na świecie podkreśla nasz rozwój, osiągnięcia cywilizacyjne. Widać postęp, dziś członkowie rodziny nie muszą się tygodniami czy miesiącami rozkładać na dnie jaskini, dziś można mieć ich stale przy sobie! To jednak sobie tu podyskutujemy, które z nas niczego nie rozumie, a które z nas tylko się sprzeciwia.

Skoro ja uważam diamenty za dobry pomysł, dlaczego muszę narażać się na takie prześmiewcze komentarze, skoro to dla mnie sprawa osobista, bolesna, indywidualna i ważna? Czemu muszę najpierw wysłuchać takich komentarzy zanim dojdziemy do wniosku, że nikomu tym nie szkodzę i mam do tego prawo?

Nie musisz. Możesz też
a) milczeć
b) nie czytać komentarzy
Masz pełne prawo napisać publicznie swoje zdanie z takim drobnym zastrzeżeniem, że i ja mam takie prawo. Masz pełne prawo uważać noszenie zwłok za przejaw przywiązania, a ja mam pełne prawo uznać to za przejaw zacofania i ogromne nieporozumienie. Będę bardzo konsekwentnie uznawał.

warkoczyk napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Jestem zwolennikiem postępu w głowie. Technologia idzie do przodu, a głowy zdają się nie chcieć niczego poza korzystaniem z technologii, na pewno własnej edukacji nie chcą. Gdy już głowy dojrzeją do poziomu technologii, będzie można legalizować narkotyki, zostaną one zignorowane. Wydaje mi się, że ludzie troszkę mniej się będą wtedy "wiązać psychicznie" z kawałkami materii, a bardziej z psychiką innych ludzi.
To jest przykra myśl dla wrażliwych osób, ale szczątki doczesne osoby bliskiej to już tylko węgiel, tlen, wodór, trochę innych pierwiastków, posklejane, nieruchome, martwe, nadające się czasem na przeszczep, częściej dla robaków. Nie ma tam śladu OSOBY.
Wrażliwe kobiety są przekonane, że się wiążą z osobowością, że cenią psychikę i tak naprawdę nie lecą na fajne ciałko. Psychika znika, jest ból. Można zrozumieć ten ból i godzić się z nim, to ja proponuję, a można nosić kawałek zwłok, to Ty proponujesz.

Jeśli dla mnie jest w tym kamieniu cząstka osoby i to mi pomaga - to ja nie widzę powodu, dla którego ktoś inny miałby się temu sprzeciwiać. Jeśli w jakikolwiek sposób takie rozwiązanie mogłoby pomóc ludziom ukoić ból po stracie bliskich - to czemu tego nie zastosować? Poza tym nazywasz to trochę pejoratywnie (kawałek zwłok-co podkreśla Twoją ignorancję...), bo mi w gruncie rzeczy chodzi o to samo, co Tobie - o pogodzenie się z bólem po stracie bliskich...

"Cząstka osoby" to ładny, mylący, poetycki zwrot. Są w tym kamieniu resztki tkanek złożone z atomów, które w czasie życia osoby tworzyły glebę, psie odchody, brud na ścianie, plwocinę wielu osób, inne ciała, różności. Osoba to dla mnie więcej niż atomy, z których się składa w chwili śmierci. Jeśli poważnie ten zbiór śmieci masz za cząstkę OSOBY, to pozostaje mi się cieszyć, że nie moje zwłoki męczyć będziesz. wink
Nazywanie rzeczy po imieniu nie podkreśla ignorancji.
Niestety, z nas dwojga Ty zupełnie nie rozumiesz, że po śmierci ciało to materiał biologiczny. Można by jeść, gdyby nie choroby prionowe. Chciałoby się w tym widzieć cząstkę osoby, ale osoby albo nie ma albo jest gdzie indziej, na pewno nie jest w tych biologicznych odpadach. smile
Fakt, że mówię o tym dosadnie, nie ma związku z ignorancją. Może Ci dosadny język przeszkadzać, ale nie masz podstaw by wyrażone myśli podważyć. Może to tylko ja w osobach widzę więcej niż tymczasowo ruchome biologiczne odpady?

warkoczyk napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Ja myślę, że już jesteś diamentem. Na mieszaniu takiego skarbu jak Ty z węglem można tylko stracić.

Phi... tongue Będę się mieszała z tym, na co mam ochotę...

Oczywiście. smile To, z czym się zmieszasz, zyska na tym, a Twój naturalny blask możesz tylko jakimiś kamieniami niepotrzebnie przesłonić.

warkoczyk napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Decyzja jest indywidualna, gdy jest przemyślana. Dać dzieciom narkotyki, "bo chcą", to na pewno nie jest to samo, co pozwolić im podjąć decyzję.
Myślę, że gdy świat dojrzeje psychicznie, technologia się jeszcze trochę usprawni, będzie można tanim kosztem robić przeróżne różności, a dojrzali ludzie wybiorą te mądre. Ale poza tym myślę, że świat nigdy nie dojrzeje psychicznie. Dlatego myślę, że można raczej żywić głodnych, walczyć z przeludnieniem, edukować dzieci, dbać o przyrodę, zapobiegać chorobom częściej niż je leczyć itp. A POTEM bawić się w diamenty.

Dlaczego uzurpujesz sobie prawdo do decydowania, co jest ważne, a co mniej ważne? Walcz sobie z przeludnieniem - skoro to uważasz za kwestię kluczową - a ja sobie będę walczyła o prawo do wolności wyrażania poglądów - bo to mój priorytet... Poza tym takie podejście jest dla mnie tożsame z podejściem przedszkolanki do głupiutkich dzieci - kiedy mówi się im, co wolno, czego nie wolno... W ten sposób nie nauczysz ludzi odpowiedzialności i nie zbudujesz świadomego społeczeństwa, które potrafi ponosić konsekwencje swoich wyborów... Przestańmy zachowywać się jak dzieci wymagające opieki... Ja przynajmniej nie chcę być tak traktowana...

Masz rację, ja sobie prawo UZURPUJĘ. Dlatego baw się w diamenty, a dopiero gdy będziesz mieć ich pod dostatkiem - jedz, pomyśl o mieszkaniu, edukacji. Wyjścia są dwa - albo uważasz jak ja, że wymienione rzeczy SĄ ważniejsze, a czepiasz się ze zwykłego czepialstwa, albo nie uważasz jak ja i naprawdę zginiesz marnie, ale obwieszona jak choinka. smile W zasadzie oba wyjścia mogę zaakceptować smile

warkoczyk napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Sadie - brak głębokiej patologii nie wynika z tego, że coś wolno, ale z tego, że się przy tym myśli. Uważam, że niezależnie od zakazów mamy w kraju głęboką patologię, a i dalej na zachód rajów nie widzę.

Jak dla mnie patologia wynika z zakazów (czy ogólnie sposobu prowadzenia polityki społecznej).  Jeśli państwo bierze na siebie obowiązki, które powinny należeć do poszczególnych obywateli (jak np. decyzje o GMO) - to ludzie przestają myśleć, bo nie muszą takich decyzji podejmować - wyłączają się - to jest dla mnie patologia...

Ja nie wiem, czemu jeszcze nie jestem cyniczną świnią. Gdybym tylko był cyniczną świnią, naprawdę miałbym gdzieś tych wszystkich ludzi, którzy samodzielnie i indywidualnie zdecydują ŹLE. Czemu nie mam? Wiesz, jak zostać cyniczną świnią? Piszę się na kurs.

27 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-22 23:58:14)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
xnikitax napisał/a:

Własnie wiele wypowiedzi na tym forum pokazuje że polskie spoleczeńtwo jest skostniałe i nie chce zmian. Nie mam nic przeciwko aborcji, chciałabym mieć prawo decydowania o własnym ciele. Legalizacja aborcji nie oznacza wykonywania jej zamist antykoncepcji i latania na nią przez wszystkie małolaty. Dobrze jest mieć jednak wybór bo nie mozna przewidzieć w jakiej sie bedzie sytuacji życiowej. Aborcja jest tylko jednym z wielu problemów naszego społeczeńtwa.
Z przykrością muszę stwierdzić że nie chce wychowywać dzieci w takim społeczeńtwie w jakim obecnie żyjemy.

Przepraszam ale nie mogę przejść obojętnie obok Twoich słów. Piszesz, że chciałabyś mieć prawo decydowania o własnym ciele? Dziecko nie jest Twoim ciałem,z Twojego ciała pochodzi ale ta istotka nie jest Twoją własnością!!! Możesz iść do lekarza dać sobie usunąć pieprzyk, itd. ale nie dziecko!
Może jeśli obojętnie przechodzisz wobec słów obecnego na forum koleżeństwa, to zastanowisz się nad poniższymi słowami:

"Dzieci Wasze nie są Waszymi dziećmi,
są synami i córkami życia,
tęskniącymi za własnym spełnieniem.
Przez Was, lecz nie do Was należą.
Możecie im dać swoją miłość,
lecz nie myśli Wasze.
Jako że własne myśli posiadają.
Jesteście łukami, z których dzieci Wasze
niby żywe strzały wysyłane są w przyszłość..."

Piszesz jeszcze, że "Dobrze jest mieć jednak wybór, bo nie można przewidzieć w jakiej się będzie sytuacji życiowej." Tutaj odwołuję się do wypowiedzi heathcliff, który troszeczkę drastycznie ale świetnie to ujął:
?W sumie chciałbym móc wybić ludzi, którzy przeszkadzają mojemu ciału. To znaczy gdy się pchają w pociągu, tworzą za długą kolejkę w bibliotece itp, chciałbym móc podjąć indywidualną decyzję i wybić te wszystkie płody, które szkodzą mojemu ciału?.

Wypowiedź ostra jak brzytwa ale czasem potrzebny jest ?życiowy kopniak? lub ?kopniak słowny? aby zmienić myślenie. Z dwojga złego lepiej otrzymać ten drugi smile

Sadie - piszesz, że nie chcesz, żeby ktoś inny decydował o Twoim życiu? A Ty skąd masz prawo decydowania o ludzkim życiu??? Dziecko to nie Twoja własność - to nie torebka, czy buty - to ludzka istota!
Dziecko nie należy do nas, wobec tego nie do nas należy decydowanie o nie swojej własności.

Odnosząc się jeszcze do Twojego xnikitax ostatniego zdania: Twoje dzieci będą tworzyły społeczeństwo-dlatego trzeba przekazać im wartości mówiące o godności ludzkiej, o wartości ich istnienia lecz mówiąc aborcji "tak" to komu to powiesz?

28

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
BabaOsiadła napisał/a:

Sadie, to nie o to chodzi, że chcę rodzić mnóstwo dzieci. Ale po to wymyślono ANTYKONCEPCJĘ, a nie aborcję!

A puszczając wodze wyobraźni (wiem, przejaskrawiam nieco): Twoje sumienie milczy podczas zabijania nienarodzonego dziecka. A moje, załóżmy, będzie milczało, gdy zabiję jakiegoś dorosłego człowieka, ot tak sobie, bo zrujnował moje plany. Przypadkowo, załóżmy, będzie to ktoś z Twoich bliskich. Też będziesz taka tolerancyjna? Nie? A dlaczego? Czym różni się to, że zabiłam, bo mnie koleś wkurzył, od tego, że kobieta zabija swoje dziecko, bo nie umiała się zabezpieczyć, a nie chce go mieć? I dlaczego te okropne, skostniałe władze zadecydują O MOIM ŻYCIU i spędzę jego resztę w więzieniu? big_smile

Poważnie, usiłuję zrozumieć, dlaczego nie widzisz nic złego w zabiciu dziecka (płodu, czy jak tam zwał, ale żyjącego organizmu) i jeszcze nazywasz to "decydowaniem o Twoim ciele"? I tak pod każdym względem chciałabyś, żeby każdy mógł decydować sam o sobie? Wiesz, co by się wtedy działo? big_smile

Antykoncepcja czasem zawodzi. Zadna metoda nie daje 100% skutecznosci. Mozna ja stosowac ale nie zawsze spelni swoje zalozenia. Nigdzie nie napisalam zeby stosowac aborcje ZAMIAST antykoncepcji. Ciaza nie zawsze wynika z tego ze kobieta nie umie stosowac antykoncepcji. Czasem sa to inne przypadki
Czym sie rozni zabicie czlowieka od usuniecia plodu? Dla mnie wszystkim. Dorosla jednostka ludzka to cos absolutnie innego niz plod ktory jest tworem mojego ciala i poza moim cialem nie przetrwa sam z siebie. Tak, dla mnie jest to decydowanie o moim zdrowiu i ciele. To jest moje myslenie i chcialabym zeby bylo akceptowane. A ty Babo bys pewnie chciala zeby twoje postrzeganie swiata bylo akceptowane. Ja akceptuje twoje myslenie mimo ze go nie rozumiem. Chcialabym tego samego dla siebie.
Mieszkam w kraju gdzie aborcja jest dozwolona. Stosuje antykoncepcje z powodzeniem juz od lat. Ale mimo wszystko czuje sie lepiej majac swiadomosc ze mam wybor. Urodzic albo nie. Chodzi mi o komfort wyboru ktorego na chwile obecna kobiety w Polsce nie maja.

29

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
Catherine2011 napisał/a:

Sadie - piszesz, że nie chcesz, żeby ktoś inny decydował o Twoim życiu? A Ty skąd masz prawo decydowania o ludzkim życiu??? Dziecko to nie Twoja własność - to nie torebka, czy buty - to ludzka istota!
Dziecko nie należy do nas, wobec tego nie do nas należy decydowanie o nie swojej własności.

Ludzka istota to dla mnie istota ktora sie urodzila. Przed urodzeniem jest to plod ktory czerpie korzysci z mojego ciala i nie jest w stanie zyc na wlasna reke. Mam takie samo prawo nie zgodzic sie na to jak mam prawo nie zgadzac sie z tym aby sasiad podpinal mi sie pod licznik elektrycznosci i czerpal z tego korzysci.

30

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
Catherine2011 napisał/a:

Staram się zawsze zrozumieć innych stawiając się w ich położeniu-no i przepraszam ale niestety Ciebie w ogóle nie umiem zrozumieć.
Ty byś usunęła dziecko, bo nie masz wykształcenia???

Nie mam wykształcenia ani pracy (no dobra, jakąś niby teraz załapałam, ale kontraktu jeszcze podpisanego nie mam, zresztą to tylko na niepełen etat ze względu na studia), więc za co niby miałabym to dziecko utrzymać? Na mnie samą mi ledwo wystarczy, o ile w ogóle. Więc świetnie, urodzę je, a za co kupię ubranka, pieluchy i mleko? Dziecko pochłania mnóstwo pieniędzy i nie ma jak zaoszczędzić na wydatkach.

Catherine2011 napisał/a:

Byś usunęła dziecko, bo jesteś za młoda??? A tak na marginesie mówiąc na seks w tej sytuacji nie jesteś za młoda, tylko na dziecko - hmm.............???

No jestem za młoda, mam 22 lata dopiero. Ale gdyby to był jedyny powód to na pewno bym się na aborcję nie zdecydowała: w sensie gdybym miała stabilną sytuację finansową i niejaką pewność, że pozostanę w związku z ojcem dziecka. I nie, nie jestem za młoda na seks, niby czemu?

Catherine2011 napisał/a:

Byś usunęła swoje dzieciątko, bo masz za krótki staż związku z obecnym facetem???

Tak, bo nie jestem pewna, czy chcę mieć z nim dzieci. Tzn. na chwilę obecną chcę (w dalekiej przyszłości), ale kurczę, jesteśmy razem dopiero 6 miesięcy, jak ja mogę poważnie myśleć o zakładaniu z nim rodziny po tak krótkim czasie? To niepoważne.

Catherine2011 napisał/a:

Możesz zdobyć wykształcenie (są różne formy szkół i w dzisiejszych czasach można uzyskać wykształcenie - oczywiście pod warunkiem, że się tego chce), podchodzić odpowiedzialnie do seksu, a staż z facetem nie jest ważny tylko poczucie bezpieczeństwa i miłości z Jego strony.

Jak wspomniałam: co mi po wykształceniu później, jeśli nie będę w stanie zarobić dostatecznej ilości pieniędzy, by utrzymać moje dziecko, gdy się urodzi (w sensie bez kompetencji w żadnej dziedzinie nie zdobędę dobrej pracy)? Poza tym do seksu podchodzę bardzo poważnie, skąd niby wniosek, że nie? Stosuję antykoncepcję hormonalną i bardzo uważam, żeby pamiętać o każdej pigułce. I wybacz, ale jakie ja mogę mieć poczucie miłości i bezpieczeństwa po 6 miesiącach związku? Jesteśmy w sobie strasznie zakochani, ale jak wspomniałam: to dopiero początek związku, dziecko w takim momencie to gorzej niż zły pomysł.

Catherine2011 napisał/a:

Niestety, co do zdania, że nie miałabyś nic przeciwko temu, jeśli Twoja mama podjęłaby decyzję o aborcji i nie byłoby Ciebie na świecie??? Hmm.................???
Naprawdę zastanów się co piszesz, bo nie przypuszczam abyś tak myślała?

Nie napisałam, że nie miałabym nic przeciwko, napisałam, że zrozumiałabym, gdyby postąpiła inaczej. I chyba nie piszę czegoś dlatego, że tego nie myślę...? Zwykle działa to dokładnie odwrotnie, przynajmniej w moim przypadku.

31

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
BabaOsiadła napisał/a:

Sądzisz, że w jakimkolwiek społeczeństwie mamy większość ludzi mądrych, rozsądnych, stabilnych psychicznie i odpowiednio wykształconych, żeby móc im pozostawić absolutną wolność w każdym temacie? To się ociera o anarchię  Ja uważam, że mało kto dorósł do takiej swobody i, jednocześnie, odpowiedzialności.

To nie anarchia, to permisywizm - pozwalamy sobie nawzajem działać w takim kręgu swobody i wolności, który nie nachodzi na działania innych osób - czyli wszystko co robię, a co nie szkodzi innym - jest ok. I mi się wydaje, że bliżej takiemu sposobowi myślenia do demokracji niż anarchii... W każdym razie uważam, że nawet ci ludzie gorzej wykształceni czy mniej stabilni psychicznie - powinni mieć prawo decydowania o sobie...


heathcliff napisał/a:

Masz pełne prawo napisać publicznie swoje zdanie z takim drobnym zastrzeżeniem, że i ja mam takie prawo. Masz pełne prawo uważać noszenie zwłok za przejaw przywiązania, a ja mam pełne prawo uznać to za przejaw zacofania i ogromne nieporozumienie. Będę bardzo konsekwentnie uznawał.

Cieszę się, że że w końcu przyznaliśmy sobie prawo do mówienia, co myślimy tongue. Spoko - ja uważam diamenty z DNA za dobry pomysł, Ty - nie - możesz konsekwentnie trzymać się swoich racji, ja będę trzymała się swoich...


heathcliff napisał/a:

"Cząstka osoby" to ładny, mylący, poetycki zwrot. Są w tym kamieniu resztki tkanek złożone z atomów, które w czasie życia osoby tworzyły glebę, psie odchody, brud na ścianie, plwocinę wielu osób, inne ciała, różności. Osoba to dla mnie więcej niż atomy, z których się składa w chwili śmierci. Jeśli poważnie ten zbiór śmieci masz za cząstkę OSOBY, to pozostaje mi się cieszyć, że nie moje zwłoki męczyć będziesz. wink
Nazywanie rzeczy po imieniu nie podkreśla ignorancji.
Niestety, z nas dwojga Ty zupełnie nie rozumiesz, że po śmierci ciało to materiał biologiczny. Można by jeść, gdyby nie choroby prionowe. Chciałoby się w tym widzieć cząstkę osoby, ale osoby albo nie ma albo jest gdzie indziej, na pewno nie jest w tych biologicznych odpadach. smile
Fakt, że mówię o tym dosadnie, nie ma związku z ignorancją. Może Ci dosadny język przeszkadzać, ale nie masz podstaw by wyrażone myśli podważyć. Może to tylko ja w osobach widzę więcej niż tymczasowo ruchome biologiczne odpady?

W sumie nawet zaczyna mi się podobać Twój dosadny język;). Ale argumenty - mniej - bo gdybyśmy nawet teraz przyjrzeli się temu, co składa się na ludzkie ciało - to znaleźlibyśmy tam wszystkie wymienione przez Ciebie elementy. Rozumiem doskonale, że po śmierci ciało jest materiałem biologicznym - martwym, ale takim samym, jak za życia. Rozumiem też, że te diamenty są materialną pozostałością po konkretnej osobie, ale nie oszukujmy się - czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy przyzwyczajeni do materialnych reprezentacji spraw czy aspektów duchowych czy osobowościowych i właśnie jako taką materialną reprezentację duszy widzę ten diament - taka jest moja logika i nie wmawiaj mi, proszę, że widzę w człowieku głównie biologiczność - bo to nieprawda.


heathcliff napisał/a:

To, z czym się zmieszasz, zyska na tym, a Twój naturalny blask możesz tylko jakimiś kamieniami niepotrzebnie przesłonić.

Ale widzisz, ja chcę się dzielić swoim blaskiem, więc cieszę się, że mogę go w przyszłości trochę tu zostawić tongue


heathcliff napisał/a:

Ja nie wiem, czemu jeszcze nie jestem cyniczną świnią. Gdybym tylko był cyniczną świnią, naprawdę miałbym gdzieś tych wszystkich ludzi, którzy samodzielnie i indywidualnie zdecydują ŹLE. Czemu nie mam? Wiesz, jak zostać cyniczną świnią? Piszę się na kurs.

Skąd wiesz, że decydują ŹLE? I co to znaczy ŹLE - niezgodnie z Twoim zdaniem?;)

32

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - źle to źle, niewłaściwie. smile Zła i dobra się chyba nie tłumaczy. smile

Mała zagadka na temat klonowania. Masz ukochanego. Ukochany ma DNA. Powiedzmy, że pobieramy DNA jeszcze z żywego ukochanego, umieszczamy je w diamencie. A teraz straszni naukowcy kradną diament i klonują człowieka z DNA. A jeszcze złośliwi niech będą - klonują go 23948 razy. I pytanie do Ciebie - ilu masz ukochanych? Jak cenni są dla Ciebie nowo sklonowani ludzie? smile

Póki zwłok nikt nie ożywia, zabawnie tak myśleć, że to ta ukochana osoba, ale nieżyjąca.

Uśmiercamy (przepraszam) Twojego ukochanego i zaczynamy przeszczepiać fragmenty klonowi.
Załóżmy, że przeszczepimy klonowi wszystko poza mózgiem. Czy skoro materiał genetyczny się zgadza, materia większości ciała się zgadza, to teraz klon z dodatkiem przeszczepionych narządów jest Twoim dawnym ukochanym?
Mózg jakiś szczególny jest? Załóżmy, że oddzielimy mózgową materię, atom za atomem i wspomnienia, uczucia. Innymi słowy, bardzo niegrzecznie odtwarzamy mózg ale pozbawiając człowieka wspomnień, uczuć. I tak klon z nowym mózgiem (białą kartą) skopiowanym z ukochanego jest już ukochanym, skoro nie tylko DNA ale i większość materii, łącznie z mózgową, jest taka sama? smile

Nie wiem, czy spotkałaś osobę z osobowością mnogą. Załóżmy teraz, bardzo filmowo (dla efektu), że z jakichś przyczyn (poprzedzających Twoje poznanie z ukochanym) Twój jeszcze żyjący ukochany ma dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. Ty go znasz jako ukochanego, ale ciało ukochanego wiąże się nie tylko z jedną osobowością, a z kilkoma. Znasz osobowość ukochanego, ale czasem robi się myk i nagle rozmawiasz z inną osobowością. Teraz człowiek przedstawia się jako Krzysiu i jest seryjnym mordercą (mówię, filmowo jest).
Ukochany nie jest seryjnym mordercą, Krzysiu jest seryjnym mordercą. Różnią się wspomnieniami, temperamentem, poglądami politycznymi, uczuciami do Ciebie, seryjnym mordowaniem, gustem filmowym i tylko jeden z nich lubi mirabelki. Ale masz pecha - żyją w jednym ciele.

Czy Krzysiu JEST ukochanym? smile Czy w ogóle istnieje taka osoba jak ukochany? Czy może jest jedna osoba z rozpadem osobowości? Kogo kochasz, tę jedną osobę z zaburzeniami czy nieistniejącego ukochanego? Czy wystarcza Ci, że Krzysiu ma to samo ciało, byś go miała za tę samą osobę? smile

33

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

heathcliff - mam wrażenie, że mamy jednak inne definicje dobra i zła - ale tego tematu chyba oboje nie chcemy rozpoczynać tongue.

I dlaczego od razu uśmiercasz mojego, dopiero co wymyślonego, ukochanego? Daj nam się sobą nacieszyć wink Ale mogłeś wybrać inne imię, bo Krzysiów nigdy nie lubiłam tongue. I dlaczego roztaczasz przede mną tak czarną wizję - z klonowaniem, ze strasznymi naukowcami, którzy kradną mój diament, i jeszcze sprawiasz, że mój i tak martwy ukochany, chorował na dysocjacyjne zaburzenie osobowości? Czym Ci się tak naraziłam, że kreujesz przede mną tak smutną wizję moich losów?! tongue Pozwól mi po prostu trzymać w domu, na wisiorku, czy pierścionku - diamencik przypominający mi o tym ukochanym. Wyobraź sobie taką wizję... Może mój scenariusz nie będzie tak dynamiczny jak Twój (Twój nadaje się na film akcji - mój na klasyczne romansidło...) Otóż - bardzo kocham - a niech Ci będzie - Krzysia. Krzysiu umiera. Ja pogrążam się w żałobie, w cierpieniu, odcinam się od świata. W międzyczasie moi bliscy robią dla mnie kamień z DNA Krzysia - przynoszą mi go, kiedy leżę zapłakana sama w domu i nie mam chęci do życia - i dzięki temu diamentowi jest mi odrobinę łatwiej, bo wiem, że mój ukochany zawsze przy mnie będzie, wiem, że chciałby, żebym ułożyła sobie życie od nowa, a ja go noszę zawsze przy sobie i pamiętam, jak mi było z nim dobrze. I nie jest to chwilowa poprawa nastroju - bo ten kamień zawsze mogę przy sobie mieć, nie muszę iść na cmentarz na grób, żeby pogadać z Krzysiem, bo on zawsze jest przy mnie...

Nie sądzisz, że faktycznie istnieją osoby, którym taki diament mógłby pomóc ukoić ból po stracie bliskich?

34

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk
1) nie napisałem definicji dobra i zła, Ty też nie napiszesz, naciągane jest zatem twierdzenie, że mamy różne definicje. smile
2) zadałem pytania. Odpowiedziałaś wyobrażeniem sobie innej sytuacji i całkowitym zignorowaniem pytań. A pytania miały cel. Od początku próbuję odrzeć piękną teorię (ja myślę: naiwną, bezpodstawną, sentymentalną) z zabobonów.
Cenię osobę za to, jaka jest, ale nie cenię zewłoku, który osobą już nie jest, a śmieciami tylko, jakich wokoło pełno.

Chciałem, żebyś zauważyła, że w różnych wyobrażonych sytuacjach jesteś bardzo daleka od traktowania DNA ukochanego jako części ważnej. smile Ogólnie - atomowa budowa ukochanego nie ma dla Ciebie znaczenia dla samej oceny ukochanego (nie kochasz go za oparcie w węglu), podobieństwo (nawet identyczność) DNA nie sprawia, że kochasz inną osobę (klony są dla Ciebie innymi osobami), a nawet pod czaszką ukochanego doszukałabyś się innej osoby, gdyby tylko ukochany ujawnił nagle dawniej skrywane zaburzenia dysocjacyjne. smile
Gdybyś zatem odpowiedziała prosto i to tak, jak się spodziewam, byłoby widać, że Twój opis osoby się kupy nie trzyma i sama osobę dostrzegasz w pewnym umysłowym procesie, nie zaś w pewnym organizmie, który prawdopodobnie ten proces podtrzymuje. wink
Możesz jeszcze próbować wymyślić odpowiedzi na moje pytania różne od tych, których się spodziewam, ale teraz mam prawo Ci nie uwierzyć. smile

35

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Znowu uzurpujesz sobie prawo, które Ci nie przysługuje: prawo do nie wierzenia mi wink Może faktycznie nie odpowiedziałam na Twoje pytania, ale faktycznie, zgodzę się z Twoimi domysłami - nie kochałabym klonów danej osoby, nie kocham też diamentu, który jest reprezentacją osoby, nie kocham ciał innych klonów, które wyglądają jak mój ukochany - masz rację - ale mamy zupełnie inne wizje tego, jak można taki kamień odbierać i co on może znaczyć - bo ja jestem w stanie zrozumieć, że są osoby, które taki pomysł jak wytwarzanie diamentów z ludzkim DNA odbiorą pozytywnie i zechcą coś takiego mieć, bo będą w tym widzieli pozytywny wpływ na swoje życie, a sam diament będzie im się kojarzył z ukochaną osobą. Tyle. I chcę, żeby takie osoby mogły spokojnie swój pomysł zrealizować, bez stawania się obiektami śmiechu i wyszydzania.  Bo mają do tego prawo, bo nikomu nie szkodzą, bo to jest ich indywidualna sprawa...

36

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - a pewnie, że byliby chętni. Jeśli sobie dowolny błąd wymyślisz i dodasz do niego diamenty, na pewno będą chętni. Tylko co z tego wynika? smile

37 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-28 02:03:03)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
warkoczyk napisał/a:

Krzysiu umiera. Ja pogrążam się w żałobie, w cierpieniu, odcinam się od świata. W międzyczasie moi bliscy robią dla mnie kamień z DNA Krzysia - przynoszą mi go, kiedy leżę zapłakana sama w domu i nie mam chęci do życia - i dzięki temu diamentowi jest mi odrobinę łatwiej, bo wiem, że mój ukochany zawsze przy mnie będzie, wiem, że chciałby, żebym ułożyła sobie życie od nowa, a ja go noszę zawsze przy sobie i pamiętam, jak mi było z nim dobrze. I nie jest to chwilowa poprawa nastroju - bo ten kamień zawsze mogę przy sobie mieć, nie muszę iść na cmentarz na grób, żeby pogadać z Krzysiem, bo on zawsze jest przy mnie...
Nie sądzisz, że faktycznie istnieją osoby, którym taki diament mógłby pomóc ukoić ból po stracie bliskich?

Tak sobie myślę, czy konieczne jest noszenie DNA kochanej osoby jako talizmanu, aby się czuć z tą osobą bliżej? Patrząc na talizman wspominamy kogoś, kogo bardzo kochaliśmy. Wobec tego, czy nie wystarczą tylko myśli aby poczuć się bliżej tej osoby? smile
Nie chcę negować Twojego stanowiska w tej sprawie ale pomyśl, że jeśli będziesz nadawała temu znaczenie tak duże, iż uzależnisz nawet swoje szczęście od noszenia tego talizmanu (z czasem może do tego dojść), to jakie spustoszenie myśli (wywołujące chaos w działaniu) wyniknęłoby w dniu, w którym nie włożyłabyś tego talizmanu?
Teraz patrząc na zmarłego - powiem bardzo dosadnie: osoba na tamtym świecie prosi tylko o jedno "o modlitwę za spokój duszy" a my zamiast tego - ciągamy ze sobą zmarłego po supermarketach, ulicach, itd. wink. Biedny ten Kochany, bo to czego potrzebuje, nie wiadomo czy otrzyma, bo się wszystko oddala, oddala...w rozumieniu, w codzienności, itd.
Tak na marginesie nie przeszkadza mi Twój pomysł, jogini zakładają sobie nogi za głowę i też mi to nie przeszkadza, choć dla siebie tej formy bym nie wybrała i również diament z DNA ukochanego -  dla mnie osobiście byłby makabreską. Ale to moje niezależne zdanie-tak jak i Twojego nie mam zamiaru zmieniać.
Perspektywa klonowania jest też dobrym przykładem, bo daje do myślenia, że ten diament - to jakiś rodzaj uwikłania się w zabobon, który ma nam przynieść szczęście.
A jak życie będzie różnie się układało po śmierci ukochanego - to pewnie dojdziemy do wniosku, że już nam talizman nie sprzyja? Nadając osobowościowego wyrazu materii będziemy ją atakować myślami typu: "Pewnie tak się układa, bo nie chcesz Krzysiu abym się z kimś innym związała"? Zamiast sprzyjać zaczniemy uważać, że talizman się na nas mści? Co wówczas z talizmanem? Tak, tą drogą tylko do jakiegoś rodzaju obsesji można dojść. Ale na własną prośbę i życzenie - zawsze wybór należy do nas smile.
Tak a propos klonowania to dodam, że wieloletnie badania naukowców ze Stanów Zjednoczonych nie dały rezultatów, wobec tego zaczęto (poza granicami USA, bo zgody na tego typu eksperymenty nie otrzymano), przy klonowaniu używać komórek pobranych od krów (pusta komórka, do której wstrzykiwana jest cała zawartość ludzkiej komórki  - pobrana z innej komórki). Komórki krowie są bardziej wytrzymałe na różne czynniki (pominę jakie-zbyt dużo info).
Teraz mam pytanie: jeśli naukowcom by się to udało (dzięki Bogu i na całe szczęście dla nas - nadal ponoszą fiasko na etapie bruzdkowania komórki), to Twój Krzyś będzie bardziej ..... czy ..... wink

Czytając to co piszesz Sadie na temat płodu, miałam wrażenie, że opisujesz jakiegoś pasożyta, który zaistniał w Twoim brzuchu (jeszcze to porównanie do sąsiada kradnącego Ci prąd). Jeśli nawet masz takie podejście do dziecka to popatrz nawet w kierunku przyrody - nawet jemioła, choć jest pasożytem - swoje przeznaczenie ma (okazało się, że jest lecznicza o czym nie wiedziano przez wiele, wiele lat). Wszystko ma swoje przeznaczenie i spójrz może w ten sposób na swoje przyszłe dziecko - ma swoje przeznaczenie i nie Ty o tym powinnaś decydować.

kaisa_malene - zdarzają się trudne sytuacje w życiu ale możemy się wówczas zwrócić do różnych instytucji typu: pomoc społeczna, pomoc dla młodych matek, itd. Możesz poszukać w Internecie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Te instytucje dają ogromne wsparcie - całe wyprawki dla maleństw, wsparcie w miesięcznym utrzymaniu, itd. Pewne warunki trzeba spełnić -  trzeba wykluczyć z życia wszelkiego typu uzależnienia typu: alkohol, narkotyki, itd.
Bez zebrania potrzebnych nam wiadomości w danym temacie można czasem złą decyzję podjąć - trzeba zawsze być otwartym na nowe informacje (to zawsze ułatwia życie - nigdy go nie utrudnia).
Jeśli zaś chodzi o Twoją wypowiedź na temat tego, że nie jesteś za młoda na seks - no cóż, odniosłam zupełnie inne wrażenie smile.
Co do stażu Waszego związku - to znam związki małżeńskie zawarte po 6-miesiącach znajomości i tylko dodam, że są to bardzo szczęśliwe rodziny.
Poczucie bezpieczeństwa i miłość, którymi nas obdarza druga osoba nie bierze się po jakimś czasie smile Albo czujemy je, bo nas otaczają, gdy tylko On się zjawia, bo jest nam wówczas dobrze tu i teraz. Po drodze trzeba jeszcze wykluczyć pewne sprawy, bo my kobiety w tym staraniu dla mężczyzny potrafimy się same zatracić, udając inną osobę, przy okazji fundując sobie mały fałsz, w którym się same źle czujemy typu: Jaka powinnam być aby on mnie bardziej kochał? Może inaczej powinnam się ubierać? Może powinnam się przefarbować, bo ostatnio obejrzał się za brunetkę?......, itd. To jest niestety oszukiwanie samej siebie, bo nie ma takiej siły aby zatrzymać przy sobie mężczyznę, jeśli On nie czuje do nas miłości (możemy metamorfozę fundować sobie codziennie). Szczerość i rozmowa są najważniejsze w jakichkolwiek relacjach międzyludzkich.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich smile

38

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
heathcliff napisał/a:

warkoczyk - a pewnie, że byliby chętni. Jeśli sobie dowolny błąd wymyślisz i dodasz do niego diamenty, na pewno będą chętni. Tylko co z tego wynika? smile

Dlaczego od razu błąd? Jak dla mnie z naszych rozmów wynika, że jak uznasz coś za wartościowe, jeśli wpadniesz na jakiś pomysł i wyda Ci się on w jakikolwiek sposób wartościowy - to możesz sobie go wykorzystywać bez względu na opinie innych - ważne, że Tobie się to podoba... I głównie chodziło mi o tę akceptację (bądź jej brak) ze strony innych, która wpływa na rozwój innowacyjnych pomysłów, w tym konkretnym przypadku, o którym mówimy - diamentów z ludzkim DNA.


Catherine2011 napisał/a:

Tak sobie myślę, czy konieczne jest noszenie DNA kochanej osoby jako talizmanu, aby się czuć z tą osobą bliżej? Patrząc na talizman wspominamy kogoś, kogo bardzo kochaliśmy. Wobec tego, czy nie wystarczą tylko myśli aby poczuć się bliżej tej osoby? 
Nie chcę negować Twojego stanowiska w tej sprawie ale pomyśl, że jeśli będziesz nadawała temu znaczenie tak duże, iż uzależnisz nawet swoje szczęście od noszenia tego talizmanu (z czasem może do tego dojść), to jakie spustoszenie myśli (wywołujące chaos w działaniu) wyniknęłoby w dniu, w którym nie włożyłabyś tego talizmanu?

To zależy, jakie kto ma podejście do sprawy - wiesz, nie mam takiego talizmanu, więc nie mogę CI napisać, jak z nim funkcjonuję albo jakie on ma znaczenie w moim życiu, ale mogę sobie wyobrazić, znając swój rozsądek życiowy i dystans do wielu rzeczy, że nie dojdzie do takiej sytuacji, w której zatraciłabym zdolność racjonalnego myślenia i racjonalnego odczuwania (o ile można mówić o czymś takim jak racjonalne odczuwanie;)). Ale oczywiście - myśli o kochanej o sobie i tak są kluczowe - z tym, że taki kamień można by traktować na zasadzie grobu danej osoby. Tak samo chodzimy na cmentarz, zapalamy lampki - i można by zapytać, czy nie wystarczą same myśli o najbliższych?


Catherine2011 napisał/a:

Teraz patrząc na zmarłego - powiem bardzo dosadnie: osoba na tamtym świecie prosi tylko o jedno "o modlitwę za spokój duszy" a my zamiast tego - ciągamy ze sobą zmarłego po supermarketach, ulicach, itd. . Biedny ten Kochany, bo to czego potrzebuje, nie wiadomo czy otrzyma, bo się wszystko oddala, oddala...w rozumieniu, w codzienności, itd.

Nie chciałabym się zagłębiać w dyskusje o wierzeniach dotyczących dusz zmarłych, bo generalnie ja ten pomysł z diamentem odczytuję jak możliwość na chociażby wieczną pamięć o dokonaniach ważnej osoby albo szansę złagodzenia bólu po stracie bliskiej osoby, ale nie wydaje mi się, żeby taka forma uwiecznienia człowieka przeszkadzała duszy w zaznaniu spokoju wink.


Catherine2011 napisał/a:

Tak na marginesie nie przeszkadza mi Twój pomysł, jogini zakładają sobie nogi za głowę i też mi to nie przeszkadza, choć dla siebie tej formy bym nie wybrała i również diament z DNA ukochanego -  dla mnie osobiście byłby makabreską. Ale to moje niezależne zdanie-tak jak i Twojego nie mam zamiaru zmieniać.
Perspektywa klonowania jest też dobrym przykładem, bo daje do myślenia, że ten diament - to jakiś rodzaj uwikłania się w zabobon, który ma nam przynieść szczęście.
A jak życie będzie różnie się układało po śmierci ukochanego - to pewnie dojdziemy do wniosku, że już nam talizman nie sprzyja? Nadając osobowościowego wyrazu materii będziemy ją atakować myślami typu: "Pewnie tak się układa, bo nie chcesz Krzysiu abym się z kimś innym związała"? Zamiast sprzyjać zaczniemy uważać, że talizman się na nas mści? Co wówczas z talizmanem? Tak, tą drogą tylko do jakiegoś rodzaju obsesji można dojść. Ale na własną prośbę i życzenie - zawsze wybór należy do nas .

To co napisałaś, jest właśnie wizualizacją makabreski i uwikłania w zabobon - ja mam raczej przyziemne spojrzenie na wszelkie tego typu nowinki, wiec nie wpadłam nawet na to, żeby traktować taki kamień jak przedmiot kierujący czyimkolwiek życiem... Obsesja? W zasadzie taki argument, że niewłaściwe korzystanie czy niewłaściwe podejście do konkretnej sprawy może przynieść negatywne skutki - możemy odnieść do każdego aspektu otaczającej nas rzeczywistości, do każdego przedmiotu... W każdym razie dzięki za bardzo konkretne i nie obrażające mnie przedstawienie Twojego stanowiska, fajnie się czyta odmienne opinie podane w takiej formie big_smile

39

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - użyłaś argumentu, że będą chętni. Ja stwierdziłem, że różne błędy mają swoich amatorów, zatem z Twojej argumentacji nic nie wynika. Jeśli wymyślisz bzdurę, prędzej czy później będzie mieć ona swoich zwolenników. Zatem jestem przekonany, że sporo ludzi się na diamenty z DNA rzuci. A zupełnie skądinąd sądzę, że te diamenty to okropny pomysł, o tym już rozmawialiśmy. smile

Poza tym myślę, że te lampki na cmentarzu to też są beznadziejne. Niedaleko mam park, obok cmentarz. Gdyby cały wielki teren cmentarza połączyć z parkiem, porobić alejki, ale by było świetnie! (To okropne, że gdy umrę, moim ciałem się ktoś inny zajmie. Wtedy może wyciąć jakiś fragment do diamentu, albo - zamiast mnie spalić i użyźnić glebę - postanowi mnie zakopać pod jakąś brzydką płytą nagrobną wśród tysięcy innych brzydkich płyt. A już cięcie kwiatów dla mojego trupa uważam za totalne barbarzyństwo i jakieś zacofanie.

40

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

heathcliff - ale znowu trzeba podkreślić, że to Ty uznajesz diamenty z DNA za zły pomysł. Wiesz, pewnie wiele było w przeszłości pomysłów, które były oceniane jako "błędne". Podejrzewam, że na przykład osoba, która wynalazła powiedzmy - lody na patyku w czekoladzie - też mogła się spotkać z komentarzami, że to niezbyt trafiony pomysł. A potrafisz sobie teraz wyobrazić lato bez lodów na patyku?:P Więc fakt, że uważasz moją argumentację za bezwartościową - nie jest dla mnie przekonujący, bo zakładasz, że Twoja opinia o tych diamentach jest punktem wyjścia do oceny całego pomysłu, a nie bierzesz pod uwagę innych czynników czy innych - podobnych innowacji....
Cięcie kwiatów czy cmentarze - też krytykujesz, ale chyba nie powiesz, że to nietrafiony pomysł, skoro wszyscy Polacy co roku na te cmentarze chodzą i te kwiaty tną - bo ogólne przyjęcie bądź odrzucenie danego pomysłu (który to pomysł dotyczy szerszej grupy...) nie zależy od Twojej indywidualnej oceny, tylko od tego, czego oczekują ludzie - a sednem mojego sposobu rozumowania jest wniosek, że skoro ktoś czegoś oczekuje i tego chce - niech to robi, bez względu na negatywne opinie innych...

41

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - nie jadam lodów, w tym lodów na patyku. Kojarzą mi się więc tylko z roztopionymi lodami na chodniku, bo z patyka spadły. Czasem takie mijam. Potrafię sobie wyobrazić lato bez tego. W zasadzie, gdyby ze zwłok ukochanej osoby robić jakieś lody czy inne konserwy. Jakie lato by było wtedy ciekawe.

Fakt, że "wszyscy Polacy" coś robią nie zmienia faktu, że pomysł może być nietrafiony. Nie robią tego wszyscy, a większość. Natomiast większość Polaków nie potrafi liczyć, większość Polaków nie potrafi pisać, większość Polaków nie czyta książek - nie wynika stąd, że większość Polaków ma ze wszystkim rację. Każdy błąd znajdzie amatorów.
Że diamenty są błędem - pisałem wyżej. Ludzie MYLĄ ukochaną osobę z fragmentem materii, bo nie znają nauk przyrodniczych. Jeśli coś jest owocem pomyłki - jest owocem pomyłki. Czy się tego chce, czy nie, czy tłumy na to lecą, czy nie. smile

Wiesz, dzieci mają oczekiwania. Rodzic albo się na wszystko zgadza, bo nie widzi szkody, albo zgadza się na to, co ma sens, nie zgadza się na to, co sensu nie ma, i uczy rozpoznawać, co ma sens. Ja jestem za tłumaczeniem ludziom, że wydawanie sporych kwot na pewne rozrywki, bo akurat są modne, to ta głupia część. Ludzie jednak wydają i potem nie mają z tego nic, nawet rozrywka bywa średnia.
Skończenie 18 lat nie sprawia, że człowiek jest dzień później mądrzejszy niż był dzień wcześniej. Napisałem o dzieciach, ale mechanizm jest niezależny od wieku. Pozwalać "bo tak" to karmić głupotę.

42

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Ale ustaliliśmy, że większość Polaków jada lody na patyku, lubi je, bo są smaczne; Ty ich nie lubisz - nie znaczy to, że lody są złym pomysłem tongue. Mimo Twojego zdystansowanego podejścia do lodów na patyku - ludzie je jedzą, cieszą się, brudzą się nimi, robią sobie desery lodowe - i generalnie wszystko gra, mimo tego, że Tobie się ten pomysł nie podoba i mógłbyś go nazwać, tak jak to wcześniej robiłeś: "błędem". Ale to, że TY tego nie lubisz, nie zmienia faktu, że inni to lubią i że większość osób uznaje pomysł lodów za genialny, a nie "błędny" tongue. I tak samo jest z kwestią diamentów - to, że Ty uznajesz je za błąd, nie znaczy, że ja - jako przykładowa posiadaczka takiego diamentu - mylę coś z czymś, bo nie znam nauk przyrodniczych. Znaczy to tylko tyle, że mamy różne opinie, ale nie musimy chyba na siłę przekonywać siebie nawzajem co do swoich racji - bo to w pewnym momencie stanie się to wymądrzaniem się (a może już się stało...).

I nadal nie rozumiem, skąd u Ciebie pewność, że wiesz, które rozrywki są głupie,a  które nie? Dlaczego chcesz tłumaczyć ludziom, co jest głupie, a co mądre - dlaczego uznajesz, że nie są na tyle samodzielni, żeby samemu rozpoznać różnicę? Dlaczego chcesz się wcielać w rolę rodzica czy nauczyciela? Może w stosunku do swoich dzieci - mógłbyś tak postępować, ale w stosunku do społeczeństwa? Wiesz, ja widzę różnicę między wypowiadaniem własnej opinii czy nawet przekonywaniem do swojej racji, a moralizatorstwem - i wydaje mi się, że niebezpiecznie zbliżasz się do tej drugiej opcji tongue

Gdzieś ostatnio wpadł mi w oko taki tekst, że siła człowieka tkwi w swobodzie jego wyboru - wiem, że to górnolotnie brzmi, nie lubię takich patetycznych tekstów, ale to jest sedno mojego spojrzenia na świat i sedno tego, co próbują przekazać w naszej rozmowie smile

43 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-01 17:47:18)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - gdyby ludzie jedli lody z uwagi na zawartość witaminy Z, której nie ma, popełnialiby błąd jedząc te lody. Choćby sprzedaż tych lodów była olbrzymia, choćby ludzie czuli potrzebę kupienia czegoś z witaminą Z, choćby powstały diety i metody leczenia raka oparte na witaminie Z - to będzie tylko i wyłącznie bzdura. smile
Jeśli ludzie będą kupować diamenty z genetycznymi resztkami, żeby sobie mówić "o, mam diament z genetyczną resztką", to będzie to tak uczciwe jak kupienie loda dla loda. Jeśli zaś będą go kupować dla jakichś sentymentów związanych z bliską osobą, będą kupować nieistniejącą witaminę Z.

Wykształcenie w ludziach potrzeby nabycia produktu, który w sumie nawet NIE JEST tym, co się mówi w reklamie, to tylko oszustwo.

Wolność wyboru polega na świadomości. Jeśli człowiek stoi na balustradzie, gdzieś wysoko, ma dwa kierunki, gdzie sobie może zeskoczyć. Na przykład na balkon dziesiątego piętra i kierunek przeciwny, na ziemię. Człowiek wolny to ten, który sobie zdaje sprawę z tego, co wybiera, a nie tylko ten, którego nikt nie powstrzymuje przed skokiem, by miał wybór. smile
Chcesz, to pisz górnolotne myśli, byle nie były trujące. wink

44

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Wiesz, heathcliff, ogólnie rozumiem ideę, ale nie widzę nic złego w tym, że ludzie sobie taki diament sprawią i że będzie im się kojarzył z bliską osobą. Na takiej samej zasadzie jak ludzie sobie kupują kubek z podróży na pamiątkę. To zwykły kubek, prawdopodobnie wcale go nie potrzebują, bo mają w domu 10 innych, ale ludzie lubią się przywiązywać emocjonalnie do niektórych rzeczy. Co w tym złego? Ani tym sobie ani innym nie szkodzą.

45

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

kaisa_malene - nie wiem, czy nie szkodzą. Na krótką metę zabobon nie jest szkodliwy, na długą metę patologiczne rozumowanie skutkuje jakąś katastrofą.
Jeśli ktoś wie, że kupił sobie niepotrzebny kubek, to w porządku. A jeśli zacznie się okłamywać, że ten kubek to najważniejsze, co można w Tatrach było znaleźć, to już nie w porządku. Jeśli ktoś chce mieć kawałek zwłok, ja nie mam nic przeciwko, byle była świadomość, jak niewiele się ma. wink

46

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

heathcliff - dlaczego mielibyśmy zabraniać ludziom posiadania swoich własnych, osobistych powodów dla posiadania jakiejś rzeczy? To, że widzimy w tym diamencie zupełnie inne aspekty, że oceniamy go inaczej, nie zmienia faktu, że mogę go sobie mieć na przykład dlatego, że: a) podoba mi się, b) kojarzy mi się z bliską osobą,  c)jest oryginalny. I co - jestem w tym momencie oszukiwana, bo nie kupuję go dla "genetycznej resztki", tylko mam swoje indywidualne powody?
Co do związku świadomości z wolnością się zgodzę - tylko, że jak już zauważyliśmy wcześniej - Ty uważasz, że ludzie nie są świadomi tego, co się wokół nich dzieje, nie są świadomi procesów (wszelkiego rodzaju), jakie mają miejsce nawet w ich najbliższym otoczeniu - a ja uważam inaczej - może zawyżam umiejętności i inteligencję "mas", ale ogólnie twierdzę, że ludzie nie są głupi i wiele rozumieją, a podejście sugerujące tezę odwrotną działa na niekorzyść osoby, która ją przedstawia - bo ta osoba w tym momencie się wywyższa. I argumenty, że ludzie zaczną siebie okłamywać, że popadną w zabobony - świadczą właśnie o tym, że Ty, heathcliff masz ludzi za ciemną masę...

kaisa_malene - zgadzam się z Twoim zdaniem big_smile.

47

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

warkoczyk - niektórzy inni ludzie też myślą o ciemnej masie, piszą na przykład wątki, że ciemna masa się boi innowacji. wink
Ilość zabobonów świadczy o tym, że oboje mamy rację. smile Ty jednak jakoś dziwnie uważasz nowe zabobony za lepsze od starych zabobonów, z czym się zgodzić nie mogę. Stare zabobony są już sprawdzone, mają ustalony prestiż, są na tle nowych zabobonów jak piękne kamienice przy modernistycznych cudakach na katowickim rynku. wink

48

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

A mnie nie obchodzi zdanie innych w tej kwestii - robienie takiego diamentu to jest absolutnie najwyższy z najwyższych poziomów intymności i tak indywidualna sprawa, że możemy długie lata rozprawiać nad tym czy to jest dobry pomysł czy nie, w każdym razie poczytałam trochę o tych Diamentach Pamięci i to, co mi się w nich podoba, to opis techniczny, laboratoryjny, jest wszystko wytłumaczone, jak to jest robione i przetwarzane, więc daje się dużą wiedzę osobie, która o tym myśli, więc jak możecie mówić, że mamy do czynienia z ciemną masą?! Właśnie ja raczej mówiłabym o masie oświeconej! smile

49

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

heathcliff - nigdy nie napisałam, że uważam nasze społeczeństwo za ciemną masę - bo wcale tak nie uważam tongue. Pisałam, że jesteśmy narodem skostniałym, konserwatywnym i podchodzącym z dużym dystansem do nowości - ot, tylko tyle, daleko ma się takie stwierdzenie do nazwania ludzi "ciemną masą". Nie uważam też, że mówimy o zabobonach - bo dla mnie taki Diament Pamięci - jest notabene ludzkim, normalnym, acz nowatorskim pomysłem, a Ty mu przypisujesz funkcje, które go nie dotyczą, a są raczej wymysłem Twojego umysłu smile.

PS. Gratuluję bardzo rozbudowanej wyobraźni smile

50

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Z włosów Violetty Villas będą robione te diamenty pamięci, słyszeliście o tym? Nie wiem, czy to coś wnosi do waszej burzliwej dyskusji, ale te diamenty stają się faktem, chyba rzeczywiście stają się normalnym pomysłem, bo wkraczają w naszą rzeczywistość ;]

51

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Tak, ja czytałam troszkę w necie o diamentach pamięci z włosów Villas, ciekawa jestem, kiedy one zostaną wytworzone, czy już są gotowe, miała być jakaś aukcja - z jednym z diamentów, chyba byłoby w mediach głośno o tym, prawda? Ciekawa jestem, kto się skusi na taki rarytasik po artystce wink.

52 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-01-20 21:22:39)

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Powiem (napiszę) tak: ani legalizacja aborcji ani legalizacja marihuany żadną innowacją nie jest- jak napisała autorka.
Diament- nie moja sprawa,tak jak fioletowa grzywka czy spalona skóra na solarce- jak ktoś chce- bardzo proszę.
Ja bym chciała o innych rzeczach napisać: o małżeństwach homoseksualnych i możliwości wychowywania przez nie dzieci,o "wpuszczeniu" do społeczności ludzi kalekich fizycznie lub intelektualnie,o rozdziale kościoła od państwa,o obowiązkowej nauce pływania dla trzylatków,o możliwości karmienia dziecka piersią w miejscach publicznych bez ciekawskich bądź pełnych obrzydzenia spojrzeń,o diabetykach mogących w miejscach publicznych zrobić sobie badanie krwi i zastrzyk.
Echch... jest jeszcze tego mnóstwo...

Oczywiście w moim idealnym społeczeństwie to wszystko byłoby możliwe:)

53

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Gojka - widzę, że masz dokładnie przemyślaną wizję idealnego świata wink. Ja myślę, że diamenty pamięci nie powinny być krytykowane, bo to są indywidualne decyzje, sprawy bardzo personalne - jak ktoś się na nie decyduje - to jego broszka. A obowiązkowa nauka pływania dla trzylatków?;) A dlaczego ma być obowiązkowa - czy nie powinno być tak, że rodzice śledzą talenty czy upodobania dzieci i zgodnie z nimi planują zajęcia "dodatkowe"? Jestem raczej przeciwniczką tego typu "obowiązków"...

54

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
lemmira napisał/a:

Gojka - widzę, że masz dokładnie przemyślaną wizję idealnego świata wink. Ja myślę, że diamenty pamięci nie powinny być krytykowane, bo to są indywidualne decyzje, sprawy bardzo personalne - jak ktoś się na nie decyduje - to jego broszka. A obowiązkowa nauka pływania dla trzylatków?;) A dlaczego ma być obowiązkowa - czy nie powinno być tak, że rodzice śledzą talenty czy upodobania dzieci i zgodnie z nimi planują zajęcia "dodatkowe"? Jestem raczej przeciwniczką tego typu "obowiązków"...

Nie rozumiesz mnie kochana.Obowiązkowa- bo od tego zależy bezpieczeństwo dzieci a potem dorosłych ludzi.To nie jest kwestia dodatkowych zajęć czy talentów.Dla mnie społeczeństwo,w którym pływać potrafi połowa populacji to jakaś porażka

55

Odp: Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami
kaaillon napisał/a:

Z włosów Violetty Villas będą robione te diamenty pamięci, słyszeliście o tym? Nie wiem, czy to coś wnosi do waszej burzliwej dyskusji, ale te diamenty stają się faktem, chyba rzeczywiście stają się normalnym pomysłem, bo wkraczają w naszą rzeczywistość ;]

A słyszeliście o jakimś innym diamencie pamięci - w sensie - posiadaczu takiego diamentu albo osobie, z której szczątek zrobiono taki diament? Zastanawia mnie, jak bardzo zakorzeniły się one w naszej rzeczywistości. A o Villas i tej pamiątce trudno było nie słyszeć, w wielu mediach pojawiały się informacje o tym.


gojka102 napisał/a:

Nie rozumiesz mnie kochana.Obowiązkowa- bo od tego zależy bezpieczeństwo dzieci a potem dorosłych ludzi.To nie jest kwestia dodatkowych zajęć czy talentów.Dla mnie społeczeństwo,w którym pływać potrafi połowa populacji to jakaś porażka

Zgadzam się !!!

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Co jesteśmy w stanie zaakceptować - o naszym oporze przed innowacjami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024