Mój chłop w padł na genialny pomysł że zrobi kursy na marynarza i będzie pływał do 30 roku życia po czym otworzy sklep za odłożone pieniądze. Plan dobry, ale ja zrezygnowałam już kiedyś z bardzo długiego związku miedzy innymi dlatego ze to był marynarz, a ja nie widzę się w roli wiecznie czekającej zdradzanej w każdym porcie i radzącej sobie sama ze wszystkimi problemami kobiety. Czy są tu może na forum dziewczyny, żony, narzeczone owych marynarzy ?? co sądzicie o takim życiu ? Ja osobiście jestem załamana. Nie będę go widziała miesiąc przez moją prace i już odchodzę od zmysłów płacze co wieczór i jest okropnie !!!!!!!!
1 2009-01-20 11:56:51 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-01-20 11:57:37)
nie wszyscy marynarze zdradzają swoje żony... ale nie dziwię Ci się, bo takie rozłąki bolą.
naprawdę sie tak napalił na to?jej...to będzie wielka próba dla waszego związku..
naprawdę sie tak napalił na to?jej...to będzie wielka próba dla waszego związku..
już jest ciężko a co dopiero kiedy on wypłynie. nie widzę tego. Innym babeczkom pasowało by żeby być sama a domu robi co chce a kaska na konto wpływa, ale nie mi ja potrzebuje swojej miłości przy sobie by zasypiać razem i budzić się obok siebie. Boje się bo ja naprawdę nie widzę tego. On wróci z rejsu po 3 miesiącach a ja w swoim mieście pracuje i nawet nie będę miała jak do niego przyjechać. On do mnie przyjedzie na max 2 tygodnie i co ? i potem znów popłynie.... ehh chyba czas zakończyć to póki jest czas ;(( czemu to tak boli !!!! nic się nie układa ;(( !!!!!!!!!
szirina- spokojnie.. Przecież to nie jest jeszcze nic pewnego! Może rzucił ten pomysł od niechcenia, a TY tak to przeżywasz... Porozmawiaj z nim.. Przecież skoro i tak mało się widujecie, taki pomysł może zniszczyć Wasz związek.. Może on nie zdaje sobie sprawy z tego, jak Cię to boli i że tego nie wytrzymasz? Pieniądze są i ich nie ma... Może przecież znaleźć inną pracę- na lądzie..
Moim zdaniem powinnaś go uświadomić jak wygląda sytuacja z Twojej strony.
mówiłam wiele razy to tylko słyszę że w inny sposób on nie jest w stanie mi dać takiego życia jakie by chciał bym miała ....
wiem że chce dobrze ale jakim kosztem ?
Wydaje mi się, że koszt jest zbyt wysoki...
Ja bym nie mogła tak żyć.. Nawet gdybym miała pełne konto ... Nie za taką cenę.
chlopak moej kolezanki postanowil, ze pojdzie do zawodowego wojska, na drugi koniec Polski;/
ona nie jest tym faktem zachwycona. jego argumantacja jets identyczna jak Twojego chloapka- bo uwaza, ze tylko w ten sposob bedzie mogl zapewnic jej zycie na odpowiednim poziomie.
ale ona, tak jak i ja uwazamy, ze lepiej nie miec duzo kasy, ale miec faceta przy sobie.
oni sa jakies pol roku ze soba, dlatego ona obawia sie, ze ich zwiazek tego nie przetrwa. tymbardziej, ze ostatnimi czasy czesto sie kloca;/
No właśnie ja jestem z moim 8 miesięcy i więcej się nie widzimy i gadamy przez tel i smsy niż normalnie. to nie ma sensu jak dla mnie. załamka
ehh ale jak wytrzymujecie zwiazek na odleglosc to mzoe takei cos tez przetrwacie
Ikaa wydaje mi się że to będzie tak zwany gwoźdź do trumny. To nas zabije a nie wzmocni. Bo co to za związek żeby ciągle być kobietą na sms na telefon. Kiedy jesteśmy obok siebie nawet nie gadamy o problemach bo cieszymy się na maxa swoja obecnością że chyba nie chcemy tego psuć rozmowami i przyszłości. Mi to przeszkadza jemu nie heh Trochę to będzie głupie zakończenie związku, bo jaki był w tym cel że go poznałam ? Kiedyś weszłam na forum dla żon marynarzy, kiedy jeszcze byłam w poprzednim związku. To co tam przeczytałam mnie zabiło, bo nawet panowie mówili że ich żony wiedzą o dziwkach w portach że z nich korzystają bo nie sposób jest wytrzymać facetowi bez sexu pół roku ..... masakra
ehhh
moja kol tez tak mowi- ze na pocztaku beda tesknic, a pozniej coraz mneij beda miec kontaktu az w koncu ich zwiazek przestanie istniec;/ i tez jest zalamana;/
szirina też ci radze szczera rozmowe, jescze przeciez nic nie jest zatwierdzone!!postaraj sie go przekonac ze praca na morzu to jest tylko jedna z wielu!
Nie tylko on tworzy Wasz związek! Jesteście partnerami, musicie słuchać siebie nawzajem.
no wlasnie powiedz mu, ze przeicez Ty chcesz jego a nie zarobionych przez niego pieniedzy!i ze wolisz zebyscie byli blizej siebie a nie jeszcze dalej
mówię a on tłumaczy że nie chce zarabiać 1300 zł byśmy musieli oszczędzać nawet na jedzeniu. Nie wiem co mam robić. przez to że się nie widzimy ciągle się kłócimy ;(( wystarczy jego jedno nie miłe słowo a ja już płacze mu do telefonu, po prostu robi się coś strasznego ;((
współczuje! i mamk nadzieje że mu sie odwidzi! chyba lepiej żyć skromni i mieć się obok, bo życie jest i tak krótkie żeby być ciągle w rozłące. jak ja bym była w takiej sytuacji to mój związek napewno by nie przetrwał,mimo wielkiej miłości bo jestem cholerną zazdrośnicą. mój pracuje 8 godzin,,przez średnio 6 godzin się co dzień widujemy a ja i tak mam schizy że mnie zdradza,więc z marynarzem bym nie dała rady ![]()
może i to jest prawda że nie każdy marynarz zdradza (ktoś tak wspomniał) ale mało prawdopodobne,człowiek jest tylko człowiekiem. miesiąc,dwa ok! ale czy dłużej wytrzyma,a z tego co wiem to marynarze na bardzo długo wypływają.
ja bym sie nawet tak bardzo nei martwila o to, ze mnei zdradzi.. ale o to, ze nie ma go przy mnie. ze niby mam faceta a tak naprawde go nie mam. i balabym sie tez, ze taki zwiazek po prostu nie wytrzyma proby czasu.
a 1300 zl to i tak nie jest najgorzej...pryznajmniej dla mnie
Właśnie, 1300 zł to nie jest mała suma- znam ludzi, którzy utrzymują rodzinę za 900 zł.. Ale przecież Ty też możesz pracować, zarabiać.. Widzisz.. juz teraz jest problem, kiedy o tym rozmawiacie.. A co będzie, jeśli wyjedzie.. ? ![]()
bardzo mało w moim wieku zarabia kokosy. od 1300 się zaczyna a potem powoli dokształcając się ma się szanse na podniesienie standardu życia. Moja pensja i jego wystarczyła by nam na życie, tylko że on jak to mówi "wole spłacać kredyt na mieszkanie wiedząc że jest moje niż dawać komuś do kieszeni a za miesiąc mogę nie mieć mieszkania". Nie mogę go winić za to że jest ambitny i chce coś mieć swojego, chwali się mu za to. Ale szczerze mówiąc na wzięcie kredytu na mieszkanie nas nie stać, żaden bank nie udzieli nam kredytu. A przecież wynajmować można do czasu, żeby poznać siebie lepiej sprawdzić że to w ogóle to !! a potem pakować się w spólne kredyty. Jestem w kropce...... czarno to widzę
no zgadzam sie, z Toba, na pocztaku mozna mieszkanie wynajac a pozniej myslec o jakism kupnie mieszkania. wiec w sumie po co od razu jakies wielkie pieniadze
szkoda, ze On w tej swojej ambicji zapomina ze na tej jego pracy Wy i Wasz zwiazek mozecie ucierpiec
Moj narzeczony jest marynarzem,lecz nie wypływa w morze tylko pracuje na lądzie.Wszystko mozna pogodzic....
Przeprowadzilismy sie z jednego konca na drugi koniec polski i wcale nie było łatwo.Jestesmy szcześliwi,teraz jest na misji pokojowej i wraca za 3 miesiace.Jezeli będziesz chciala się czegos więcej dowiedziec,służę pomocą!Pozdrawiam
Milunia a Twój narzeczony służy w marynarce wojennej ?
Tak szirina słuzy w marynarce wojennej.Jest zawodowym żołnieżem :-) od 6 lat(przedtem słuzył w chemicznej)
no właśnie a mój będzie kontraktowym !! ;(( nie dość że nie mieszkamy w tych samych miastach to jeszcze nie widzę go już prawie 3 tydzień. ja już nie mam siły !!!!!!! kolejny wieczór płacze tak jak i teraz kiedy to pisze !!! jestem zła na moja beznadziejną sytuacje !!!!!!! nienawidzę tego jak żyje !!!!!! Czuje że przez to wszystko nie ma miejsca dla mnie w jego życiu. On prowadzi swoje życie tam ja prowadzę swoje tu !!!! to jest okropne nie mam siły już na to wszystko ;(( nie chcę wiecznie płakać nie wytrzymuje już tej sytuacji nie daje rady i powoli się poddaje ;(( dlaczego pokochałam go ?? no dlaczego musiał to być właśnie on ?? wiedziałam że związki na odległość nie mają szans a się w to wpakowałam !!!!!! ;((((((( nienawidzę tego uczucia kiedy spędzam kolejny dzień sama kolejny wieczór sama ciągle sama i jestem dziewczyną na sms telefon i od czasu do czasu się widzimy !!!!!!! ja już nie daje rady boże !!!!!!!
Opisze Ci,jezeli masz ochote sytuacje gdzie ja jechałam prawie ,ze na porodówke a moj Kisio dostał przeniesienie na drugi koniec Polski.Myslalam,ze świat sie zawalił.Czułam złosc,samotnosc i nie wiedzialam kiedy sie zobaczymy..czyli Ja On i nasza córeczka :-)
Wiesz ja już nie wiem czy ten związek ma sens. Nie mam już skąd czerpać sił.
Nawet nie chce sobie wyobrażać co mogłaś wtedy czuć, ogromny strach chyba he.
Bo widzisz kochana życie z żołnierzem to jedna nie wiadoma.Dziś tu jutro tam :-) O rany jak ja sie cieszyłam,ze bedziemy mieli dziecko.Kisio tak bardzo czekał na narodziny Nadii,ktore mialy byc 26 lipca.Nasz dziubulek wcale nie chciał wychodzic z pod serduszka mamy...
1 sierpna zegnałam Kisia.Wielka jak wieloryb.Od mamy 60 km...sama :-( Beczałam noc,dzien,noc,dzien...nie wiedzialam kiedy przyjedzie(był nowy i nawet na narodziny córki nie dostał wolnego :-( )Urodzilam 8 sierpnia ufffff.
Myslalam,ze dłuzej tej tesknoty nie zniose.Straciłam pokarm i myslalam tylko o tym,abysmy byli wszyscy razem,ale oczywiscie to nie było takie proste.Mieszkania w tym miescie były kolosalnie drogie,nie stac nas było na utrzymanie mieszkania i Nadii.Jeszcze do tego przeprowadzka z niemowleciem....
Nadia skonczyła 1,5 miesiaca.Ochrzcilismy ja tam gdzie sie urodziła.Kisio znalazł pokuj u Niemki noi przeprowadzka.....
Widzialam go w domu(a raczej w pokoju hehe) zadko-za zadko.Byłam przemeczona,samotna,zdołowana.Nie mialam siły sie umyc..
Z czasem wszystko sie unormowało.Były wzloty i upadki
Teraz Kisio jest ostatnie 3 miesiace na misji pokojowej.Nie masz pojecia co przezywam,jaki ból,strach,tęsknotę...
Lecz nie ma tego złego co by....Takie jest życie,nikt nie mowił ze bedzie lekko.Jesli naprawde kochasz mocno swojego chłopaka,przetrwasz wszystko.Pamietaj,ze On robi to tez dla Was.Mezczyzna musi udowodnic ze jest zdolny do załozenia rodziny,utrzymania jej.Nieraz niestety kosztuje to wiele emocji.
Głowa do góry!Pomyśl sobie,że wieczność takie wypłynięcia nie trwają,a przyjdzie dzień jezeli wytrzymacie, kiedy bedziecie szczesliwi,razem,juz na jednym pokładzie:-)
Szirina własnie może to próba przetrwania..?Moze w ten sposób sprawdzicie sie wzajemnie?...kto wie
Ciesz sie kazda chwilą i popatrz jakie ludzie maja kłopoty(chore dzieci..itd,)
Będę Cię wspierać :-)
Ja się uczę w swoim mieście, on nie zdał nawet matury. Prowadził bardzo zabawowy tryb życia, beztroski. Od imprezy do imprezy, nie raz i bójki. Zmienił się odkąd jesteśmy razem. Bardzo jest dumny że ma taką porządna i mądra kobietę jak ja . Przynajmniej tak mówi. Nie raz wiele rzeczy mu tłumacze np co dane słowo znaczy, albo co mógł by zrobić. Czuje się dzięki temu potrzebna i doceniona. Widzę teraz jak bardzo chce mi udowodnić że nie jest "głupszy" odemnie. Mówi często że pływanie to jego jedyna szansa na to by normalnie zarabiać bo nie chce pożyczać pieniędzy od rodziców itp. Podtrzymuje go na duchu że ma wiele talentów bardzo dobrze gotuje i sprawia mu to przyjemność więc powinien to wykorzystać. To z mojej "winy" robi te kursy, teraz na marynarza potem na barmana. Bo chce mi pokazać że umie. Nie bierze pod uwagę byśmy wynajmowali mieszkanie byle tylko być razem. Mówi że nie mamy nic swojego co mógł by mi zaoferować. ehh a ja chcę tylko być razem z nim ;((
On pracuje ja pracuje i się uczę i trudno teraz będzie nam się spotkać. Czasami wydaje mi się że on zwyczajnie boi się mieszkać ze mną, może nie dorósł do tego by z kimś mieszkać. Wiem że nie mogę go do niczego zmusić ale boli mnie to że prowadzimy oddzielne życia, i nie ma szans na to by było lepiej. Jest tylko gorzej a okresy załamania częstsze. ehh nie wiem co zrobić......
Podziwiam cię za Twoją siłę, może masz racje że to jakiś rodzaj testu zafundowany od Boga hehe. Czasami wychodzi dla mnie słoneczko i mowie sobie "ej dasz rade spokojnie" a za chwile mam ochote to wszystko rzucić !! ;(( Czasem chciała bym być już w Twoim wieku hehe
Hmmm....
Chciałabym,żeby zaświeciło i dzis dla ciebię słoneczko :-) i świeciło,świeciło...lecz sama wiesz ze kiedys Ono zachodzi...
Twój wybranek,myśli jak prawdziwy męzczyzna.Chce Ci oferowac godne życie w tym ciężkim świecie.Chce Ci pokazac i może udowodnić sobie,że potrafi!Mężczyzni inaczej odczuwają rozstania,smutek,tęsknotę.Pewnie nieraz Ci się wydaję,że On aż tak jak ty nie tęskni,że ma tak swoj świat...
Mężczyżni ukrywają tęsknotę,po to aby pokazac jacy Oni sa męscy,twardzi.Kiedy moj Kisio tam daleko nie śpi przez 20 godzin bo jeżdzi po niebezpiecznych trasach w tak zwanych konwojach,a przy tym nie je od kilkunastu godzin-serce mi się kraja i najchętniej poleciałabym po Niego,On odpowiada mi ze jest żołnierzem,że musi byc twardy i ze robi to dla nas :-(
Pragnieniem jego jest abyśmy godnie żyli(nie w bogactwie)tylko godnie.
Dlatego może Twoj mężczyzna postawił Wam tak wysoką poprzeczkę,aby sprawdzić czy nadaje sie na Ojca,męża czy jest w stanie zapracowac ciezko(bo napewno lekko nie jest)na lepsze jutro.
Wie ,że masz wykształcenie i zawsze większe możliwosci zarobkowe i napewno poniżało to jego ego.
Wiem jak bardzo chcesz byc przy ukochanym,ile łez wylanych zostało na poduszki,ile smutku jest w twoich oczkach,tak wiec zacznij MARZYĆ-marzenia się spełniają tylko musisz w to wierzyc!
Postaw sobie cel-że przetrwasz,wytrzymasz.Jestes dzielną,mądrą kobietą i musisz wspierac Swojego marynarza z całego serducha bo On tego potrzebuje!
Widzisz ile dowodów miłości dawał Tobie-dla CIEBIE konczył kursy,napewno dla Ciebie zrobił wiele innych rzeczy i teraz dla Ciebie pływa..a może juz dla Was :-)
Bardzo mocno trzymam kciuki,za wytrwałosc..
Boże piszesz takie rzeczy że aż płakać mi się chce
nie ze smutku ale ze szczęścia że tak właśnie dobrze mnie rozumiesz i doradzasz. Lepiej niż moja mama .....
Powiem Ci że zazdroszczę ci takiej siły wytrwałości i wiary w to że będzie dobrze. Na pewno jest ci cholernie ciężko być ciągle sama, a mimo to wierzysz czekasz i kochasz jeszcze mocniej.
Mnie już kiedyś mężczyzna zdradził, boje się bardzo że historia się powtórzy.... takie głupie ale prawdziwe. Wiem że nie mogę go oceniać tą samą miarą, ale bardzo się o to boje ze względu na to że miał taka a nie inna przeszłość (imprezy panienki wydawanie dużej ilości pieniędzy)
Wiem że on mnie kocha, i wiele razy mógł się poddać. Kiedyś wystarczyła jakaś jedna kłótnia z jakąś jego była i odrazu zrywał, a tu mimo takich przeszkód jest ciągle ze mną.
Kiedy straciłam dziecko w 8 tygodniu ciąży, on bardzo się zdenerwował. Nie na mnie ale na lekarzy że tego nie dopatrzyli że nie pomogli mi na czas. Nie wiedziałam nawet o tym że on tam był ( czuje że to był chłopczyk) dowiedziałam się kiedy już było za późno na badania. Też byłam wtedy sama kiedy pojechałam na łyżeczkowanie. Nie wiem jak on to przeżył, ja strasznie płakałam byłam nadpobudliwa ale on rozumiał to i nie reagował na moje humory.
Nie wiem co mam zrobić by wierzyć w nas dalej, nie wiem co zrobić żeby i jemu pomóc i dodawać wiary że będzie między nami dobrze .... On też ma chwile zwątpienia tak jak ja. Bardzo chce by powiedział mi "pakuj się i przeprowadzaj się do mojego miasta bo nie wytrzymuje bez ciebie" ehh kiedy tego nie robi mam w głowie głupie myśli że może on tak naprawdę tego nie chce ;((
wiesz Milunia, na pewno jesteś fantastyczną żoną i matką, czuć to po sposobie w jaki mówisz o swoim mężu i córeczce. Mam nadzieje że kiedyś też będę tak szczęśliwa i tak wierzyła w leprze jutro
Widzisz szirina w życiu spotkało mnie duużo złego.Był okres kiedy ciągle pod górkę i nawet na chwilę z górki.Dlatego teraz staram się cieszyć każdą chwilą,docenić wszystko-dosłownie wszystko.Nigdy nie miałam łatwo.Od dzieciaka,szyko musiałam dorąsnąć chociaż ile razy ja jeszcze pragnęłam być dzieckiem:-(
Z mężczyznami też miałam różne doświadczenia i Kisio święty nie był-ja z resztą tez aniołkiem nie jestem i mam swoje zagrania...
No,ale powiedz czy warto się dręczyć,samemu zadawć ból,nie lepiej szukać rozwiązania i dążyc do celu...?
Czy twój chłopak wypływa już w morze,czy przebywa na jakiejs szkółce??
Co do utraty dzidzi bardzo jest mi przykro :-( Ja na moją Nadulkę patrzę co wieczór jak śpi i dziękuję Bozi że jest zdrowa(bo czegoś chcieć więcej)i to chyba Ona mi daje takiego kopa do przodu,energię..
Pewnnie,też pióra poduszki byłyby przesiąknięte moimi łzami,ale wiem ze to nic nie da-chociaz swoje trzeba wypłakac.jak mi sie zbierze(oczywiscie jak nadia nie widzi)wyje jak wilczur...do księżyca he no cóż kiedyś każdy pęka.
Polecam terapię-królik :-) Nie przepadam za zwierzętami ale Kubucha dostałam od kogoś,nawet nie pamiętam od kogo..Był lepszy niż pies(bo nie wychodziłam z nim na spacer he)ale miałam zawsze do kogo się przytulić(żywa istota) wygadać-a On nie powtorzył dalej..Wyobraz sobie,że odczuwał moje nastroje.Kiedy byłam zadowolona biegał a raczej skikał po mieszkaniu,kiedy byłam smutna kładł mi się na szyję jak szczur(brrr)-przytulał mnie :-)
Kiedy zamieszkałam z Kisiem Kubuch umarł...nie wiem może wiedział,że jestem juz bezpieczna-kto wie...?
Aktualnie uczy się w Akademii Morskiej do końca lutego, od marca zaczyna nowy kurs na barmana. Podsunęłam mu pomysł by poszedł od października jeszcze na kurs managera gastronomii. Był zachwycony tym pomysłem, powiedział że pójdzie. Mówi że chce pływać do 30 roku życia a potem otworzyć coś swojego. Ma głowę na karku, i to od dziecka umiał kombinować hehe ![]()
Zwierzątka nie mogę mieć, bo mieszkam z alergikami. Zawsze chciałam mieć pieska. Mój miniu powiedział że mi kupi mojego wymarzonego pieska kiedy będziemy mogli być już razem.
Widzę że jesteśmy trochę do siebie podobne
Ja też umiem być potwornie wredna że mój już nie wytrzymuje. Twój mąż był twoją drugą miłością ? Opowiedz coś więcej jak się poznaliście ....
O nie !napisałam tyle i zmazałam :-( przez przypadek!!
Szirina woła mnie łóżko!Juz nie dam rady napisac jeszcze raz ;-(
Jutro Ci napisze cosik tam
Trzymaj sie cieplutko,głowa do góry.Żyj marzeniami!-One się naprawdę spełniają,tylko trzeba mocno wierzyc!!
fajnie,że Cię poznałam:-)
Ja również
czekam do jutra i życzę dobrej nocy
buziaczki :*
Hej mam nadzieję,że słoneczko zajrzało dziś do twoich okien :-) ?
Pytałaś się czy mój mąż był moją drugą miłością?...Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem.Planujemy ślub 30 maja br.Tak jakoś wyszło..nie chcieliśmy brać ślubu tylko ze względu na dziecko.Musieliśmy być gotowi,noi raczej jesteśmy :-)
Ja kochliwa byłam i szybko się zakochiwałam.Przed Michem miałam kilku chłopaków,oczywiście związki zupełnie inne niż ten obecny(noi nie znaczy ze z kazdym spałam-bo nie) Kochałam! tylko za każdym razem inaczej...Teraz kocham wszystkim-ciałem,duszą,sercem...
Mieszkałam sama,rozchorowałam sie maxymalnie.Leżałam w łóżku i było mi smutno bo nikt mnie nie odwiedził(nie chcieli się pozarażać)Grzebałam w telefonie i odkryłam taki portal gdzie można było wysłąć ogłoszenie...Noi napisałam,że poklikałabym sobie z kimś .Dostałąm dużo odpowiedzi,oczywiście również matrymonialne(bo w Polsce sie tak przyjęło że jak sie ktoś ogłasza to dla zaliczenia)Noi jedną z wiadomości była odp Micha...odpisałąm tylko na jego smsa,i tak sie zaczeło...
Po trzech m-cach pisania okazało sie ,że Misiek pochodzi z tego samego miasta co ja,a żeby tego było mało(bo ja mieszkałm i pracowałam w zupełnie inny mieście niż pochodziłam)pracował w tej samej mieścinie co ja!Myślałam,że ktoś sobie jaja ze mnie robi,noi teraz ma niezły ubaw,że tak się otworzyłam :-(
Tak nie było,to był poprostu,, los,,...Wreszcie sie spotkalismy.Ja zakochałam sie juz w jego smsach,a gdy zaczelismy na żywo rozmawiać to w ogóle odlatywałam.Motyle w brzuchu itd...
Po dobrym miesiącu od naszego spotkania,kazano mi opuścić wynajmowany pokuj,,mieszkanie,,(ponieważ na moje miejsce wprowadzał sie syn właścicielki)A Michu chciał wyprowadzić sie z internatu i również szukał mieszkania.PO kilkunastu dniach wynajęliśmy 2-pokojowe mieszkanie.Żałożenie oczywiście było ja w jednym pokoju On w drugim..hehehe tak tak.Oczywiście już pierwszej nocy spaliśmy razem w jednym pokoju-i tak zostało :-)
W naszym życiu wspólnym ponad 4 letnim naprawdę było dużo wzlotów i upadków.Nie zawsze było fajnie,ale zawsze po burzy wychodzi słońce :-)Długo się docieraliśmy...
Nie będę wszystkiego opisywać,bo pużniej nie miałybyśmy o czym rozmawiać :-)
Nie ma co się oszukiwać Twój mężczyzna ma głowę na karku i trzeżwo myśli a Ty teraz kochaniutka zaciśnij pięści i czekaj:-)POruszaj temat wspólnego zamieszkania,owszem...tylko delikatnie.No to jestem ciekawa jak poznałaś Ty swoją miłośc :-) słucham.....
zanim poznałam mojego Sławka byłam 4 lata w związku z pewnym Tomkiem. Pierwsza miłość hehe ..... poznałam go jeszcze w gimnazjum, a od szkoły średniej do końca jej trwania byliśmy razem. Przy nim dorastałam, przy nim stałam się kobietą a on mężczyzną. Byliśmy w sobie zakochani. Całą młodość dorastanie przeżyliśmy razem. Nie było zawsze dobrze wiadomo....... Po maturze, kiedy trzeba było iść do pracy, wszystko się rozpadło. On popłyną w rejs 3 miesięczny a ja rozpoczęłam pierwszą prace. Po miesiącu kiedy przyjechał na weekend był odmieniony. Potem okazało się że mnie zdradził. Nigdy tak nie cierpiałam jak wtedy, Miesiącami płakałam, próby samobójcze, imprezy .... Dziewczyny z pracy martwiły się o mnie, schudłam 12 kg. wyglądałam tragicznie. Po pół roku wychodziłam na prostą. Dostałam delegacje z pracy na wyjazd na jedną noc do firmy w mieście obok na zatowarowanie. Nie chciałam jechać byłam wściekła, a szefowa jak szefowa "jedź może poznasz miłość swojego życia". Pomyślałam "taa pewnie odrazu 10 miłości" No i poznałam tam Sławka
na początku nie podobał mi się traktowałam go chłodno bo byłam pewna że więcej go nie zobaczę. On z innego miasta, ja też i odległość 400 km. Potem po powrocie zaczęły się telefony smsy i po 3 miesiącach od poznania się przyjechał do kolegi do mojego miasta. Spotkaliśmy się raz, i już wiedziałam że nie puszcze go od siebie ![]()
Tak właśnie spotkałam moją miłość
prawda kocham go inaczej. Miłością dojrzałą, pełną, całą sobą i każdym centymetrem ciała i umysłu. Dziwne...... mówiłam że już nigdy więcej a tutaj !! ![]()
Teraz zaczęłam nową prace. Staram się ogarnąć co jest obok mnie i myśleć dobrze. Moi rodzice długo nie chcieli poznać Sławka bo myśleli że znów będę tak cierpiała przez jakiegoś faceta. Ale kiedy go zobaczyli poznali to zmienili zdanie. Teraz mówią o naszych wspólnych planach jak o czymś co się spełni. Tata mówi "boli mnie tylko że on tak daleko mieszka i cie tam zabierze" nie wiem czemu tak mówi.......
Zawsze marzyłam o tym żeby mieć taką rodzinę jaką ja mam. Kochającą się i szanującą, byśmy mogli jeździć razem na wakacje, i jedno podnosiło drugie kiedy ktoś upadnie. Nigdy nie marzyłam o wielkim pałacu mercedesie tak jak mój były chłopak. Pieniądze są ważne ale nie najważniejsze .... Dla mnie
Myślałam że jesteście po ślubie
No ale w sumie to już jesteście małżeństwem
macie rodzinę. Bardzo mało jest takich związków jak wasz .... trzeba to docenić.
Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem,dlaczego?.hm..może nie powód,ale przyczyna..pieniążki.Sami zbieraliśmy,ciężko pracowaliśmy(a najbardziej michu)na to,aby zrobić wesele.Nie pochodzę z bogatej rodziny.Wręcz przeciwnie,mam tylko mamusię,bo tata od 9 lat nie żyje.Micha rodzice maja jeszcze cele w życiu i nie bardzo mogliby nam pomoc.Poza tym musieliśmy dojrzeć do tej decyzji,być pewni aby pózniej nie komplikować sobię życia..Nadia by była kochana tak samo czy byśmy byli małżeństwem,czy nie.Noi moj misiek jak miał 19 lat miał żone,niestety tylko rok czasu,dlatego nie nalegałam...
Fajnie,że masz wspaniała rodzinkę.Ja jej nigdy nie miałam tak naprawde,może dlatego teraz buduję fundamenty Naszej Wspólnej rodzinki i staram się ze wszystkich sił .
Długo jesteś ze swoim Sławkiem?
Kochany tata:-)...mówi tak bo jesteś jego córeczką i kocha Cie ponad życie i juz za Tobą tęskni na myśl o wyprowadzce.No a 400 km kawał drogi.Dobrze,że mamy telefony,internety itp urządzenia:-)
Widzisz podobno dla każdego jest gdzieś druga połówka-jeżeli tą połówką jest Sławek przezwyciężysz wszystko!Ból,tęsknotę,zazdrośc.....
Tylko muszisz byc silna i wierzyc w wasze dobro :-)Fajnie,że masz pracę i osoby obok na które możesz liczyć to też jest bardzo wazne-doceń to ! :-)
Doceniam. I to bardzo. Mam siostrę cudowną która zawsze mi służy ramieniem kiedy się chcę wypłakać. Rodzice zawsze mnie mobilizowali do tego bym dążyła do celu i stawiała sobie to coraz nowsze cele do osiągnięcia.
Ze Sławkiem jestem, nie długo. Dla mnie to nie długo bo już kiedyś byłam w tym 4 letnim związku. Za 3 miesiące będzie rok od kiedy jesteśmy razem. Wiem że u niego w rodzinie też się nie przelewa, zawsze musiał radzić sobie sam żeby odciążyć rodziców, i by mógł sobie pozwolić na leprze chociażby ciuchy żeby nie odstawać od reszty kolegów. Nie wstydzę się tego że mam chłopaka który nie ma matury, prawa jazdy a tym bardziej samochodu (wiele osób się ze mnie śmieje z tego powodu), bo wierze że razem do wszystkiego dojdziemy powolutku. A wiem że jak się zaczyna od zera to potem bardziej się to docenia co się ma.
współczuje z powodu tatusia wiem że na pewno gdyby był, to inaczej by wyglądało Twoje życie ......
Skąd wiesz że jesteś gotowa na ślub ? Wierzysz w to że będziecie razem do końca swoich dni ?? Wiesz jakie mamy teraz czasy, w dobie rozwodów i zdrad ciężko mi uwierzyć czasem w miłość do końca życia. Czasem wydaje mi się że takie małżeństwa jak moi rodzice i inni starsi, to już przeszłość.
Ile miałaś lat kiedy urodziłaś małą ?
Skąd wiem,że jestem gotowa na ślub..?....Nie wiem,to się chyba czuję,Szczerze mówiąc to co będzie w przyszłości -nikt nie wie...Więc dlaczego mam podchodzić do tej sprawy pesymistycznie.Wiem i to bardzo dobrze ile jest rozwodów,chociażby obok mnie,ale czy warto przez to się zniechęcać?Na naszej drodze było wiele pokus...jakoś zadne z Nas,aż tak nie zbłądziło,wiemy że chcemy być zawsze razem.Chcę,mówić do misia mężu i mam nadzieje,ze po ślubie się nic nie zmieni,będzie tak jak teraz :-) No a czy przetrwamy razem w tym brutalnym świecie.........?????Nie wiem.
Kiedy Nadia przyszła na świat miałam 23 lata.Skonczyłam w kwietniu,a Nadia urodziła się w sierpniu.Bardzo pragnęłam dziecka(może troszeczke podeszłam egoistycznie)ale moje hormony szalały..
Wiesz z perspektywy czasu mogłabym poczekać,ale podobno nigdy nie ma takiego momentu,że teraz-bo zawsze coś stoi na przeszkodzie.Moim zdaniem najcieższe półtora roku mam za sobą,a każdy dzień przy Niej jest wspaniały :-)
No a jak dziś humorek :-) mam nadzieję,że lepiej?...Ja też łapie doły,niby coraz bliżej przylotu,ale masakra.Chyba wyczerpałam całą cierpliwość na początku,bo teraz sie strasznie męcze...Staram sie jakoś zająć pusty czas,aby nie myśleć,ale jest juz coraz bardziej ciężej :-(
dziś miałam zajęcia na uczelni więc na szczęście miałam mało czasu by myśleć o nim. Staram się jak mogę zabić tak samo jak Ty, ten pusty czas. Wymyślam sobie zajęcia. To wychodzę na spacer, ćwiczę, pisze pamiętnik, robię fotografie chmur.
Czasem denerwuje mnie to że jestem aż tak wrażliwa, i uczuciowa. Wiem że gdybym była taka jak nie które dziewczyny (myślące tylko o sobie i o pieniądzach) było by mi łatwiej ......
Wiem co czujesz, jaką pustkę tęsknotę i strach czy z nim wszystko ok. To okropne uczucie.
A w mieście w którym mieszkacie masz jakąś swoją rodzinę która by ci pomogła ???
Kiedy Michu wyjeżdzał na misje postanowiłam na te pół roku wrócić bliżej rodzinki i znajomych.Bo z wybrzeża do miasta gdzie mieszka moja mamcia miałam prawie 400 km,tak więc tragedia :-(Zostawiałam cały nasz dobytek i mieszkam na pokoju u p.stomatolog(złota kobieta) w mieścinie,oddalonej od miejsca zamieszkania mamci 60 km...za to niedaleko mieszka moja przyjaciółka,ale niestety ma bardzo mało czasu:-( i żadko do nas przychodzi.
W maju po ślubie wracamy nad morze.razem :-)
Widzę,że mamy wspólne pasję.Uwielbiam fotografie.Chmur również.Właśnie nad morzem są piękne bo zlewają sie z morzem:-)
Pamiętniki pisałam długo,ale cóż pózniej gdy zamieszkaliśmy razem spaliłam wszystkie...bo to była moja osobista rzecz i nie chciałam aby były kiedyś przeczytane przez kogos.No ,a wiem,że by korciło....
Ta dzisiejsza pogoda mi nie służy.Czuje sie przygnębiona.Za to Nadia dziś zaśpiewała mi piosenkę:aaa aaa aaa koki wa(co oznacza:aaa kotki dwa)Fajnie,cieszyłam się bardzo hheheeheeh
Właśnie piszę z Michem.Mamy codzienny kontakt.GG,skype,ale to nie to samo co na żywo :-(
Jutro jedzie do Bejrutu po perfumy od arabów ...podobno są trwałe i tanie.Zapachy oryginalnych.
Nie wiem co mam jeszcze Ci napisac.Boli mnie kregosłup,bo nie mam tu biurka i trzymam kompa na jakiejs szafce.Napisz dziś Ty mi Cos fajnego:-)
Ja tam dziś ze swoim miałam dość nikły kontakt. Obecnie przebywa na delegacji w Koszalinie. Jest w pracy przez co nawet nie możne napisać smska. Nienawidzę najbardziej wieczorów kiedy, każdy gdzieś idzie a ja nie pójdę bo nie lobię się bawić w towarzystwie samych par a tylko ja sama. Wtedy wylewam morze łez że nie mogę być z nim ehh ..... Uwielbiam się z nim bawić oboje jak wskoczymy na parkiet istniejemy tylko my i nasza piosenka " jesteś szalona". Przy nim mogę być sobą nie czuje że mnie tłamsi (a jak było z moim ex)
Ogólnie rzecz biorąc miałam duży problem, ponieważ kłóciłam się ze Sławkiem o mojego byłego. Tomasz mnie kiedyś uderzył. Już nie byliśmy razem, ale nie chciałam z nim rozmawiać i oberwało mi się że się odwróciłam .... ze Sławkiem w ten czas nie byłam był moim kumplem. Dowiedział się o tym i mimo że jest z innego miasta ścigał go, i kiedy przyjechał do mojego miasta oberwał za to
Sławek do tej pory jest o niego zazdrosny, często ma do mnie wyrzuty że jego kochałam na pewno bardziej niż jego bo to pierwsza miłość itp co nie jest prawdą bo jak sama wiesz każda miłość jest inna. Kiedyś ktoś mi powiedział "mężczyzna chce być pierwsza miłością kobiety, natomiast kobieta chce być ostatnia miłością mężczyzny". Tu ktoś miał świętą racje
Sławek tez kiedyś miał dziewczynę z która był długo, on miał chyba 17 lat a ona była od niego 3 lata starsza. To mu generalnie imponowało. Też jemu mówiłam że też kiedyś przecież byłeś zakochany, a on powiedział "byłem za młody żeby wiedzieć ja kto jest, gdybym ja kochał to bym pojechał za nią do anglii a nie pojechałem". Nie wiem czy mam w to wierzyć, ale się staram
Musi być tobie cholernie ciężko daleko od rodziny sama skazana na samą siebie. Nie dość że musisz być odpowiedzialna za wszystko to jeszcze bez pomocy. Mam nadzieje że kiedyś ta twoja tułaczka się zakończy i osiądziecie już z mężem gdzieś na stałe
a gdzie mieszkacie ? ja też jestem z pomorza
Mój Sławek też
a tak poza tematem ..... miło mi Paulina jestem ![]()
Miło mi Paulinko:-) mam na imię Milena.
He Koszalin!tam mój wybranek był na miesięcznym kursie przygotowawczym do wyjazdu na misję pokojową.
Teraz przebywam w kujawsko-pomorskim,ale w maju wracamy do Świnoujścia-szczerze nie potrafie się tam zaklimatyzować,pomimo wspaniałych widoków.Nie mam tam znajomych(jedną koleżankę,której juz nie będzie jak wrócę).Chciałabym poznać tam kogoś z kim mogłabym iść na piwko do pubu,ale jak narazie nie mam tam takiej osoby.
No niby jestem skazana na samą siebię,ale przyzwyczaiłam się do tego.Już od 18 roku życia wyprowadziłam się z mieszkania mamci i tak jakoś zawsze dawałam radę,chociaz nieraz było ciężko..Tak jak pisałam wcześniej szybko musiałam być dorosła.
Wydaję mi się że każdy kłocił sie o swoich byłych.My również..Michu był żonaty(pomimo,że tak krótko)zawsze troszeczke bolał mnie ten fakt.No,ale cóż zaakceptowałam to i nie powinna robić o to wywodów-a robiłam :-(...nieraz jestem wredna.Bardzo żadko się obrażam,ale jak już do tego dojdzie to ciężko mi wybaczyć.Jeżeli ktoś wyrządzi mi krzywdę-bardzo długo o tym pamiętam.Jeśli zaś kocham to pokazuję to jak i tylko czym się da...Jestem straszną przytulaszką.Uwielbiam czuć sie bezpieczna.
Był okres w moim życiu kiedy byłam chora z zazdrości,nie wiem czym to było spowodowane,ale wiem że sama siebię krzywdziłam.Ubzdurałam sobię coś i tam w głowie dodałam,koloryzowałam i katowałam siebię swoimi myślami-bezsensu.
Moje kochanie też miał jazdy-o mojego kolegę Kazika(którego znałam przed Naszym związkiem)Fajnie się rozumieliśmy.Był ode mnie starszy i bardzo bardzo mądry.Nie mamy kontaktu.Dla dobra mojego związku Kazik się wycofał(nieraz mi brak jego porad) Każdą poradę podsumował cytatem z jakiejś książki,lub wiersza...(fajne to było)
Zazdrosny był o szefa i o mojego byłego chłopaka-taką chora zazdrością.
Po jakimś czasie i mi i misiowi to przeszło.Dużo rozmawialiśmy,dyskutowaliśmy.Ja nadal jestem zazdrosna.Tylko tłumaczę że jest to Już całkiem inna zazdrość.Zawszę powtarzam,żeby uważał bo kobiety są różne i potrafią opętać faceta nie wiadomo kiedy...Nie zniosłabym zdrady fizycznej.
Chyba nie ma sensu rozmawiać z partnerami o byłych związkach bo tym samym siebię krzywdzimy.Porównujemy.Zastanawiamy się co było w niej/w nim takiego fajnego że się pokochali....
Jestem trochę zmęczona tą codziennością.Wszystkie dni są dla mnie teraz takie same.Nic mi się nie chce..czuję się taka nie zadbana.Wyszłabym na kilka godzin,aby nawet pochodzić,popatrzeć na ludzi.Iść na kawę do restauracji,na naleśnika do naleśnikarni.Nawet puder zamawiam przez allegro bo nie mam jak iśc(a może mam,a mi się nie chcę)wrrrrrrrrrrrr
rrrrr
Chyba zbliża mi się okres,mam wahania emocjonalne i pochłonęłam tabliczkę czekolady.Chciałabym iść już do pracy,chociaż na 4 godziny...
:-)
Milena ja mieszkam w Świnoujściu !!!!!!!!!!!!!!!!!
heheheh czy to jakiś żart??????????///////
Nie !!!!!! sama jestem w ciężkim szoku hehehehe mieszkam na osiedlu zachodnim niedaleko centrum handlowego "uznam"
No to mieszkamy blisko siebie:-)Do Uznamu nieraz chodziłam po zakupy ;-)
Nie mogę w to uwierzyć!Nawet przez myśl by mi to nie przeszło,że mieszkamy w jednym mieście!Nie mam pojęcia co oznacza to,że sie spisałyśmy,ale czas pokaże..a może jest w tym jakiś przekaz:-)
Widzisz tak samo,nie mogłam uwierzyć,że moj misio pochodzi z tego samego miasta(a poznaliśmy sie przez smsy)
Dziwnie się czuję.......
Ja jestem w szoku nie wierze
ten świat jest mały że szok !!!! podaj mi maila popiszemy w ten sposób bo tak to dużo prywatnych info będzie szło
mój mail to polipek00@wp.pl czekam na wiadomość ![]()
Szirina zpizgoliła mi się poczta:-(Nie wiem co się dzieję,ale cosik mi się zawiesiło i nie mogę odpisać ;-( Jutro odpiszę pa
ok nie ma problemu
więc dobrej nocy życzę buziaczki pa
Jeszcze 3 miesiące i 1 dzień!!Jak te dni zaczęły się dłużyć ......rany
Brakuję mi wszystkiego,przytulenia,pogłaskania,sexu,spacerów nawet kłótni !!wrrrrrrrrr
Juz nigdy nie pozwolę na żadną misję!Jak byliśmy razem też żadko widywałam misia ale w nocy czułam jego zapach,a rano jeszcze z aropiałymi oczami i po omacku robiłam śnaidanie do pracy-jak mi tego brakuję!
Kobietki,wiem,że nieraz Wasz facet doprowadza Was do szału-bo mężczyżni to takie nasze dzieci,ale doceńcie to że jest!że go czujecie.............
Ja jeszcze 3miesiące i jeden dzień :-(
a ja co ?
( 2 tygodnie jeszcze zobaczę go na 5 dni i znów miesiąc ponad czekania ;(( i tak w kółko ..... ojj dziś dla mnie słoneczko nie świeci ;(( czuje się okropnie. pisze mu smsy na które on nie odpisuje bo nie ma czasu. Dzwonie do niego żeby go usłyszeć na parę sekund bo on nie ma czasu albo coś robi w trakcie dnia. Powoli mam dość pisania smsów bez odpowiedzi bo czuje się jakbym wrzucała kamień do wody i to bez celu. On potrafi mi powiedzieć "nie wiem co zrobić ze swoim życiem, z praca, mieszkaniem, z nami" kiedy proszę by rozwiną temat bo nie rozumiem konkretu to on mówi "nie ważne tu nie ma co rozwijać" i tak w koło macieju. Nie mam siły już do tego ciągłego zastanawiania się i myślenia za nas dwoje. Bo tak właśnie czuje. Dziś mi się śnił mój były chłopak, że z nim znów byłam. Nie tęsknie za nim, ale tęsknie za stabilizacją uczuciową, za tym ciepłem które miałam każdego dnia. ehh dzisiaj mam dól jak nie wiem co !!!!!!!!
Och szirinko!
Cóż ja mam Ci dziś napisać?Sama mam kiepski dzień,do tego zbliża mi sie okres i mam wahania emocjonalne.
Może spróbuj podejść do całej tej sprawy bardziej brutalnie!
Za dwa tyg.gdy pojedziesz do S.złap go do cholery za jaja i nie puszczaj do czasu,aż da Ci konkretną odpowiedz..co dalej!?
Przedstaw mu sytuację(zapewne mówiłas to tysiąc razy!)że ty jesteś gotowa na zamieszkanie z facetem.Jesteś dorosła i czujesz,że w ten sposób poznacie sie lepiej!Niech nie stawia Cie w takiej sytuacji bo nie masz 15 lat(sorki 15) ,czas ucieka...a Ty wiesz czego chcesz!Niech nie wymiguje się brakiem własnościowego mieszkania bo tysiące par wynajmuję mieszkanie.My zreszta tez.Nie poznacie sie dobrze spotykajac 5 dni na miesiąc!Bo każdy potrafi być miły i uprzejmy,przez tak krótki okres.Zamieszkanie wspólne to nowy etap życia.....zupełnie coś innego,nowego.
Nieraz faceci zachowują sie jak małe dzieci,trzeba prowadzić ich za nos.....
Musisz się chyba postawić,nie wiem ja tak uwazam,może ktoś ma inne zdanie na ten temat?
No,ale wreszcie musi nadejść ten moment jeżeli chcecie być razem,aby dzielić wspólnie garnuszek.Noi nie trzeba mieć przy tym fortuny,kiedy ma się mniej docenia się bardziej!!!!
Wrrrrrrrr jestem zła
Mam tyle zaległej pracy domowej,a już jestem zmęczona całym dniem.Najchętniej zostaąłbym przy komputerze i pisała...bo to mnie uspokaja.chociaz w ten sposób mogę wywalić to co mi w głowie wiruję.
Póżniej odczytam poczte,może zostawiłaś mi tam jakąś wiadomośc :-) teraz idę sprzątać-od czasu do czasu zajrze tu :-)
tak zostawiłam Ci wiadomość ![]()
Wiem ze to ciezkie doswiadczenie i nie łatwe zycie... ja tez mialam z tym do czynienia... moj chlopak chcial tak jak jego ojciec dziadek wujek spelnic sie w roli marynarza...zrobil wszystkie kursy itp. ja od poczatku wiedzialam ze nie bedzie lekko sprzeciwialam sie temu bo taki zwiazek jest baaardzo specyficzny a ja potrzebuje faceta na codzien a nie od swieta.... trudno zrobil co mial i dostal kontrakt wyplynal tylko po ty by zobaczyc sprawdzic jak to jest. Jedno szczescie z tego bylo ze mial trase gdansk anglia holandia gdansk wiec co 3 tyg byl w gdansku na dzien lub dwa wiec to zawsze byly dni spedzone na maxa kazda minuta zaplanowana piekna najgorsze te pozegnania...mimo ze tylko na 3 tyg to strasznie mi bylo ciezko ale mojemu Ł. tez lezki krecily sie w oku... trwalo to z 4 miesiace po czy mój kochany Ł. nie wytzymal juz rozłąki , specyfiki pracy, ciągle oglądanie morza i przezywanie sztormów i zszedl na wlasna odpowiedzialnosc.... Jak dla mnie to ten jego rejs tylko umocnil nasze uczucie ... dzieki temu kazde z nas zobaczylo jak ciezko bez siebie zyc..jak mimo wszytskich wad kocha sie....nie umialam zyc tak brakowalo mi jego osoby..przytulania calowania nie wspominajac o sexie:P telefonow smsow... bo nie bylo zasiegu...chyba ze co kilka dni w jakies kafejce na chwilke wszedl na internet ale co to jest....
Ale moze twoj ukochany tez nie uzna ze chce to robic wiecznie... z drugiej jednak strony przeciez teraz jak sa dobre kontrakty a dolar i euro tak wysoko stoja to sie pływanie znow oplaca i spelnicie swoje plany i bedziecie sobie po 30 mieli wlasna dzialalnosc ktora bedzie przynosic kokosy a wy bedziecie szczesliwi wydawac zarobiona kaske na wasze przyjemnosci;)
bądz dobrej mysli...wszystko ma swoje jakies uzasadnienie...los nam niesie rozne niespodzianki;)
jesteś z gdańska ?
zawsze mieszkalam w Gdyni od niedawna mieszkam poza miastem.. 15 km zarowno od Gdańska jak i od Gdyni..
62 2009-03-29 23:28:33 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-03-30 11:07:09)
![]()
jestem innego zdania...
na szczescie cala ta sprawa sie juz wyjasnia i wszystko zaczyna miec rece i nogi;) ale dzieki za szczerosc ...dobitną;)
Świnoujście heh ostatnie wakacje sie przypominają i mój były chłopak odwiedzałam go tez marynarzem jest , kurcze chyba za nim zatęskniłam własnie dziwne to a moze bardziej za tamtymi czasami.o jaaaaa szkoda ze to sie skonczyło ale on teraz szczesliwy dziewczyne ma zakochany ,zawodowym został i tam mieszka. ![]()
Jak Twój luby ma pomysł żeby zostać marynarzem to po prostu wybij mu to ze łba... to równia pochyła...