Witam,
Sytuacja jest dość prosta. On kocha mnie,ja myślałam,że na pewno po jakimś krótkim czasie to odwzajemnię - nie udało się i tkwię w związku bez przyszłości, ponieważ: boje się go zranić,gdyż z głupoty własnej pośpieszyłam się z wyznaniem miłości,a także dlatego,że przeraża mnie samotność. Jestem idealnym przykładem egoizmu w czystej postaci. Robiłam już wiele podejść do poważnej rozmowy,ale jak przychodzi co do czego - brakuje mi odwagi. Co gorsze, więcej emocji wiązałam z poprzednią znajomościa mimo ze byla bardzo krótka (raptem pare miesiący) i zakonczyla sie okropnie niedojrzale (zerwaniem znajomosci przez sms, nie musze chyba dodawac,ze nie z mojej strony...) . Po miesiacu znajomosci zostalismy para, to bedzie 9 mc-y jak jestesmy razem,dla mnie to wyczyn bo wiekszosc moim pseudo zwiazkow nie trwala wiecej niz 3-4 miesiace. I tutaj myslalam,ze wreszcie udalo mi sie trafic na kogos z kim warto byc. I tak jest! Jestem z niesamowitym czlowiekiem,szczery i lojalny,wierny,przystojny po uszy we mnie zakochany, a ja? A ja jestem oszustką, która tak bardzo boi sie samotnosci,ze nie pozwala drugiej osobie zaznac prawdziwego szczescia odwzajemnionej milosci. Czuje sie beznadziejnie,ale nie wyobrazam sobie ciszy telefonu,braku rozmowy z nim,z kolei mysl o malzenstwie z Nim mnie przeraza.
Drugi problem:
zaczelam studia mgr w nowym miescie,znam raptem 2 osoby z poprzedniej uczelni,jednak one z wieksza latwoscia nawiazuja nowe znajomosci,a mnie jakby cos blokuje,doskwiera mi samotnosc,a czesto czuje wrecz zazdrosc,ze one tak dobrze sobie radza a ja siedze na przerwach sama i podpieram sciany. Proby nawiazywania znajomosci oczywiscie podjelam,jednak mam wrazenie ze ludzie mnie ignoruja,a wrecz lekcewaza,nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje? dotad nie mialam problemow z nawiazywaniem znajomosci,bardzo to lubie,ale przez problem opisany wyzej,jestem jakby troche przygaszona,nic mi sie nie chce i mysle tylko o tym zeby jak najszybciej wrocic do domu,wyspac sie i bron Boze nie musiec nigdzie wychodzic. Wspolna grupa woli spedzac czas z moimi dwiema kolezankami niz ze mna,czuje to gdy one gdzies na moment odchodza a ja zostaje w towarzystwie sama,wtedy wszelkie rozmowy cichna...potrzebuja przyjaciol a nie potrafie ich znalezc? sa na to jakies sposoby?