Witam
Jestem pierwszy raz na forum i mam dość trudny problem. Problem dotyczy mojego nieudanego małżeństwa. Mój mąż stwierdził niedawno po ślubie, że żałuje że się ze mną związał. Mówi mi to przy każdej okazji, on należy do mężczyzn którzy nie interesują się rodziną tylko swoim hobby i piciem wódki z kolegami. Nie raz były kłótnie przez picie męża. Mieszkamy razem z jego matką, która o nasze kłótnie z mężem obwinia mnie. Dzisiaj mąż kłócił się ze mną,że powinnam była dawno temu wrócić do domu rodziców,że mnie nienawidzi. On nie chce być ze mną ,w ogóle rodzina czyli ja i dziecko mu nie pasujemy- mąż wolałby żyć tak jak za czasów kawalerskich- czyli chodzić na imprezy mocno zakrapiane wódką, nie przejmować się niczym (bo matka opłaci czynsz,jego jedynym zmartwieniem było kupno nowych ciuchów). Niestety znałam męża krótko przed ślubem i o ww rzeczach nie miałam pojęcia.Podczas kłótni uderzył mnie w twarz-powiedziałam o tym teściowej jednak jej reakcja byłą obojętna, stwierdziła że gdybyśmy się nie kłócili to on by na mnie ręki nie podniósł- i tyle, nawet nie zwróciła mu uwagi.Mąż jest na tyle chamski że nie zważa na to że w pokoju jest nasza córka (1.5 roku) i potrafi mnie przy dziecku wyzywać i bić. On nigdy mnie nie przeprosił za to że mnie uderzył albo zwyzywał.To nie pierwszy raz gdy mąż mnie uderzył. Rozmawiałam z rodzicami i każą mi wrócić do domu z dzieckiem i złożyć pozew o alimenty. Z jednej strony ciąży mi ta beznadziejna sytuacja a z drugiej strony mam małą nadzieję że może nam się jeszcze ułoży,że mąż się zmieni. Wiem że jak się wyprowadzę do rodziców to już nie będzie powrotu do męża.Szkoda mi jest dziecka-nie chcę córki wychowywać samotnie..........czuję się okropnie...........Co sądzicie o tej sytuacji?
Radze zebys przeczytala jeszcze raz to co napisalas, probujac sobie wyobrazic, ze czytasz o zyciu jakiejs innej dziewczyny. Gwarantuje ci, ze kazalabys jej uciekac od niego jak najszybciej. Dlaczego ty w ogole chcialabys miec cos wspolnego z facetem ktory w ogole sie z toba nie liczy i ciagle ci powtarza, ze cie nienawidzi? Odejdz od niego najlepiej w tym momencie!
Jeśli raz uderzy, uderzy drugi raz.. taki typ się nie zmieni. Piszesz że nie chcesz wychowywać córki samotnie, a lepiej wychowywać dziecko przy ojcu ktory biję matkę i upokarza na oczach dziecka?? chroń siebie i dziecko. Tym bardziej że masz wsparcie w rodzicach. Spakuj się i zatrzaśnij drzwi za sobą! Zamknij ten rozdział życia. On Cię doceni jak koledzy odejdą i nie będzie miał do kogo ,,gęby" otworzyć ani z kim wypić ale wtedy będzie już za późno. Nie daj sobą pomiatać. Masz córeczkę , zbuduj jej dobrą przyszłość aby nie musiała patrzeć na to wszystko co Twój mąż wyprawia. Odwagi Kochana!
Jesteś kolejną bohaterką z billboardów:
"Bo zupa byłą za słona"
"Bo wyglądała zbyt atrakcyjnie"
"Bo musiał odreagować".
Co jeszcze musi zrobić Ci Twój mąż, byś przejrzała na oczy i użyła własnego rozumu? Wybić zęby? Popchnąć na róg stołu? Zgwałcić?
Twój mąż Cię nie kocha. Twój mąż kocha przemoc, wódkę i koleżków.
Zajrzyj na stronę Niebieskiej Linii. Znajdziesz tam sporo informacji na temat przemocy domowej, również przepisów prawa.
Zuzanno, masz dwa wyjścia: albo teraz nam uwierzysz (większość z nas ma za sobą takie czekanie, aż "on się zmieni") i podejmiesz szybko odpowiednie decyzje, albo sama do tego dojrzejesz - może za rok, może za 5 lat, może dopiero jak mąż wniesie pozew o rozwód... Twoja przyszłość z tym mężczyzną jest prosta do przewidzenia jak to, że zimą spadnie śnieg. Na co Ty czekasz? Dlaczego on miałby się zmienić, skoro jasno Ci mówi jakie są jego życiowe priorytety i że ani Ty, ani dziecko do jego wizji życia nie pasujecie? On mógłby się zmienić sam z siebie tylko w jednym przypadku - gdyby w nieszczęśliwym wypadku został kaleką i nie mógłby już imprezować z kumplami. Wtedy byś była mu potrzebna - teraz jesteś tylko przeszkodą.
Nie czekaj na rozwój wypadków. Masz w domu nieobliczalnego faceta, który traktuje Cię jak popychadło. Nie pozwól na to. Nigdy nie zacznie szanować takiej słabej kobiety. Mężczyźni szanują tylko kobiety silne. Więc postąp tak, jak sugerują Ci Twoi rodzice. I zapomnij o tej pomyłce, jaką było Twoje małżeństwo.
Moje wątpliwości dotyczą także tego, że moim rodzicom nie przelewa się i wiem ,że jak do nich wrócę to będzie im jeszcze ciężej (rodzice mieszkają z moja siostra 15l.). Mój tata powiedział mi przez telefon ,że będzie nam jeszcze ciężej ale jakoś damy radę tylko żebym postanowiła konkretnie bo potem odwrotu już nie będzie ( chodzi o to że mąż nie będzie chciał przyjąć mnie do domu z powrotem)i żebym się nie martwiła bo do domu mnie przyjmą. Pewnie zaraz zaleje mnie lawina komentarzy w stylu,że jestem łasa na pieniądze- mnie chodzi o dobro dziecka. Mojej córce na nic nie brakuje bo mąż daje na nią pieniądze a ja mam swoich pieniędzy co miesiąc tylko 800zł. Chcę zmienić swoje życie ale się boję........nie wiem jak to będzie jak wrócę do rodziców. Czuję się beznadziejnie.Ten człowiek odebrał mi pogodę ducha , sens życia...........ja kiedyś byłam zadowoloną z życia dziewczyną,bardzo pogodną a teraz czuję się jak ofiara zamknięta w klatce.......najgorsze jest to,że nie mogę dotrzeć do męża....on jest coraz gorszy do mnie...... zależy mi na dobru dziecka najbardziej-jest mi trudno wyobrazić sobie samotne wychowywanie córki..........jest mi wstyd przed samą sobą,przed moją córką że tkwię w tym małżeństwie,przed rodzicami jest mi wstyd, że nie ułożyłam sobie życia.................pomyślicie ,że to jest dziwne ale ja się tak czuję..........ta sytuacja odbiła się na mnie-schudłam,często budzę się w nocy a potem nie mogę zasnąć......Każdy dzień jest da mnie taki sam- do godziny 15 jestem spokojna,nie odczuwam stresu ale po 15 gdy mąż wraca z pracy i słyszę jego kroki w stronę drzwi czuję niepokój.......my ze sobą nie rozmawiamy....on nie chce a jak ja chce porozmawiać to on mnie zbywa........od godz. 15 do wieczora jestem cały czas w stresie (tak jest nawet wtedy gdy wyjdę z koleżankami na miasto),nie mogę w domu znaleźć miejsca......pewnie dlatego że mąż przy każdej nadarzającej się okazji wypomina mi ,że mnie przyjął pod swój dach i wygaduje abym wracała do swojego domu rodzinnego.....wstydzę się mówić o moich sprawach nawet przyjaciółce,chociaż wiem o tym że mnie do nikogo nie ,,sprzeda".
7 2011-11-15 00:09:10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-15 00:28:22)
Nie dziwię się Twemu sposobowi myślenia. Jesteś ofiarą w pełnym tego słowa znaczeniu. Wyszukujesz już powody, dla których powinnaś zostać z męże. Przeczytaj moją sygnaturę - to o Tobie.
Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale...
Zostając z tym człowiekiem nauczysz swoją córkę tego, jak powinny wyglądać relacje między kobietą a mężczyzną. Nieważnie, że będziesz mówiła jej coś innego. Ona wierzyć będzie Twemu zachowaniu, nie słowom. Decydujesz się, by Twoja córka była świadkiem przemocy? By bała się powrotu ojca? By bała się o Ciebie? Ważniejszym od jej strachu (a będzie go przeżywała, zapewniam) jest Twoje poczucie, że nie jesteś samotna matką? Napisałaś, że Twej córce niczego nie brakuje. Czyżby? Ona wyczuwa Twój niepokój i strach już teraz. Pomyśl o tym.
Przeczytaj ze zrozumieniem:
Ofiarami przemocy w rodzinie są najczęściej kobiety (58%) oraz dzieci do lat 13 (24%). Natomiast sprawcami przemocy są głównie mężczyźni (96%), będący często pod wpływem alkoholu.
Jest kilka koncepcji psychologicznych wyjaśniających zjawisko przemocy i zachowanie ofiar.
SYNDROM WYUCZONEJ BEZRADNOŚCI
Próbując wyjaśnić bierność osób pozostających przez wiele lat w sytuacji przemocy, można odwołać się do teorii wyuczonej bezradności. Teoria ta została sformułowana przez amerykańskiego psychologa Martina Seligmana, który przez wiele lat pracował nad wyjaśnieniem mechanizmu powstawania bierności i rezygnacji. Pojęcie wyuczonej bezradności sformułował na bazie licznych eksperymentów, jakie przeprowadził na zwierzętach. Uzyskane wyniki [...], dały początek badaniom nad ludzką bezradnością i biernością.Leonora Walker badała z kolei przez wiele lat zachowania kobiet doznających przemocy w rodzinie. Zauważyła, że na początku pojawiania się aktów przemocy, kobiety podejmowały różne działania mające wpłynąć na zmianę sytuacji (?od prośby do groźby"). Dopiero, gdy kobiety nabierały przekonania o nieskuteczności swoich posunięć, rodziło się w nich poczucie bezradności.
Wyuczona bezradność jest poddaniem się, zaprzestaniem działania, które wynika z przekonania, że cokolwiek się zrobi, nie będzie to miało żadnego znaczenia, gdyż zawsze znajdzie się powód do zachowań agresywnych.
Wyuczona bezradność jest najczęstszym objawem u osób doznających przemocy. Bardzo często rozwija się na bazie życiowych doświadczeń. Walker, na podstawie wieloletnich badań, ustaliła listę czynników wysokiego ryzyka rozwoju wyuczonej bezradności, do których zaliczyła: Doświadczenia z dzieciństwa:
- przemoc fizyczna;
- napaść seksualna lub molestowanie;
- sytuacje traumatyczne (śmierć lub rozwód rodziców, alkoholizm, choroba bliskich itp.);
- kłopoty w nauce;
- problemy zdrowotne.Doświadczenia wyniesione ze związków w życiu dorosłym:
- przemoc (istotny jest czas trwania, rodzaj i częstość przemocy);
- patologiczna zazdrość;
- gwałt, przymuszanie do nieakceptowanych form współżycia;
- groźby pozbawienia życia.Nakładanie się na siebie niekorzystnych doświadczeń odgrywa istotną rolę w powstaniu i ujawnianiu się syndromu wyuczonej bezradności. Skutki wyuczonej bezradności, łagodzi stopniowe odzyskiwanie przez osobę doznającą przemocy kontroli nad swoją osobą i swoim życiem.
Wyuczona bezradność prowadzi do wielu negatywnych skutków, które mogą przejawiać się w trzech sferach:
1. Deficyty poznawcze, które polegają na ogólnym przekonaniu, iż nie ma takich
sytuacji, w których możliwa jest zmiana, że w konkretnej sytuacji nic nie można zro
bić i nikt nie jest w stanie pomóc;
2. Deficyty motywacyjne, które polegają na tym, że osoba zachowuje się bier
nie, jest zrezygnowana, nie podejmuje żadnych działań, aby zmienić swoją sytuację;
3. Deficyty emocjonalne, które objawiają się stanami apatii, lęku, depresji, uczucia
zmęczenia, niekompetencji i wrogości.DLACZEGO OSOBY DOZNAJĄCE PRZEMOCY NIE SZUKAJĄ POMOCY?
Warto zastanowić się, dlaczego osoby, w tym głównie kobiety, doznające przemocy w rodzinie, nie szukają pomocy. Odpowiedzi dotyczą wielu aspektów:Nie, bo odczuwają lęk przed zemstą ze strony partnera.
Kobieta może być zastraszona przez partnera, który grozi jej śmiercią lub śmiercią jej dzieci, jeśli prawda o przemocy wyjdzie na jaw.Nie, bo odczuwają wstyd i upokorzenie.
Kobieta może być przekonana, że przemoc dotyczy tylko jej osoby, inni zaś nie mają takich kłopotów.
Kobieta czuje się winna, może myśleć, że gdyby była lepsza, ataki agresji nie występowałyby.
Kobieta może myśleć, że nie zasługuje na żadną pomoc.
Kobieta ma przekonanie, że zasłużyła na swój los.Nie, bo są zależne finansowo do partnera.
Kobieta jest uzależniona od partnera, który jest jedynym żywicielem rodziny.
Kobieta może być przekonana, że nie będzie w stanie sama utrzymywać dzieci.Nie, bo posiadają błędne przekonania.
Kobieta wierzy, że w każdym małżeństwie istnieje przemoc.
Kobieta wierzy, że skutki przemocy są zbyt małe, by komukolwiek o tym mówić.
Kobieta ma nadzieję, że przemoc była incydentalna, a sam partner zmieni się na lepsze.
Kobieta uważa, że przemoc jest sprawą rodzinną i nie można liczyć na pomoc z zewnątrz.Nie, bo utraciły wiarę w pomoc.
Kobieta mogła szukać pomocy, ale okazała się ona mało skuteczna. Nie, bo nie chcą złamać tradycji kulturowo-religijnych.
Kobieta chce utrzymać małżeństwo nawet za cenę cierpienia, ze względu na wartości religijne lub tradycje kulturowe.Źródło: wybrane fragmenty Poradnika dla konsultantów "Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie" wydanego przez Istytut Psychologii Zdrowia, Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia".
Zuzanno, Twoja córka ma dopiero 1,5 roku. Jest jeszcze mało świadoma sytuacji (na szczęście). Na razie wyczuwa tylko twoje nastroje, ale nie będzie tego pamiętała. Za rok będzie rozumiała dużo więcej. Za dwa lata Wasze awantury i bijatyki zapamięta do końca życia.
Wyobraź sobie Wasze życie za, powiedzmy, 5 lat. Ty, wychudzona i bojąca się własnego cienia, ogarnięta paniką na dźwięk kroków męża pod drzwiami. Kłótnie, przemoc, Twoje łzy, wrzeszczące histerycznie dziecko próbujące powstrzymać ojca, żeby nie uderzył matki. Mała, zamiast odrabiać lekcje, będzie siedziała z Tobą łudząc się, że zdoła powstrzymać agresję taty. Kiedy wróci pijany - będzie odprowadzała go do łóżka, byleby tylko nie zaczął się awanturować z Tobą. Będzie wstydziła się zaprosić do domu koleżanki. Bo akurat podchmelony tata może wrócić z równie wstawionym kolegą. Będzie się obwiniała o to, że rodzice się kłócą. Będzie się bała spać, bo jak zaśnie tata może mamie zrobić krzywdę. Uważasz, że to będzie dla niej lepsze niż spokojne życie pod jednym dachem z normalnymi, kochającymi dziadkami?
Bo druga wizja jest taka: za 5 lat mieszkasz nadal u swoich rodziców. Pracujesz, bo Twoja mama może zaprowadzić lub odebrać dziecko ze szkoły. Twoja córka może być beztroskim dzieckiem, może się śmiać bez obaw, że jej głośny śmiech zdenerwuje tatusia, w rysowaniu szlaczków nie przeszkadzają jej awantury. Mama jest spokojna, często się uśmiecha, przychodzi zmęczona z pracy, ale wtedy i tak zawsze się z nią bawi. Do domu przychodzą tylko fajne koleżanki mamy i babci, które przynoszą czekoladki.
A więc, Zuzanno, zasłanianie się dobrem dziecka w Twoim przypadku zupełnie się nie sprawdza. Teraz masz 800 zł dochodu, ale za rok możesz pracować i mieć dużo więcej. Będziesz miała alimenty. Jestem pewna, że za 5 lat Twoja córka wolałaby oddać wszystkie swoje najlepsze zabawki gdyby mogła za to kupić pewność, że tata nigdy nie uderzy mamy. Pomyśl więc o bezpieczeństwie i prawidłowym rozwoju swojego dziecka. A do tego wystarczy spokój i pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
9 2011-11-15 00:32:24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-15 00:50:20)
Jeśli jesteś osobą doznającą przemocy, warto pamiętać że:
Wiele osób, podobnie jak Ty, doznaje przemocy w swoim domu. Nie mówią o tym, bo się boją i wstydzą. Często też czują się winne za zaistniałą sytuację.
Musisz jednak wiedzieć, że: Nic nie usprawiedliwia przemocy.
Przemoc w rodzinie jest przestępstwem! Nawet po wielu latach możesz szukać pomocy. Nigdy nie jest za późno, aby powiedzieć nie!
Przemoc nie skończy się sama z siebie. Pierwszym krokiem do jej przerwania jest przełamanie milczenia. Nie masz powodu, by się wstydzić.
Pamiętaj, że:
- Masz prawo żyć w domu wolnym od przemocy.
- Masz prawo czuć się bezpiecznie w swoim domu.
- Masz prawo do szacunku i godnego traktowania.
- Masz prawo do swobodnego wyrażania swojego zdania.
- Masz prawo współuczestniczyć w podejmowaniu decyzji odnośnie spraw związanych z waszą rodziną, domem, dziećmi, wydatkami. Twoje potrzeby, sprawy są jednakowo ważne
- Masz prawo szukać profesjonalnej pomocy w sytuacji, gdy jesteś niezadowolona lub zaniepokojona tym co się dzieje w domu.
- Masz prawo do swobodnego kontaktowania się z bliskimi, rodziną, przyjaciółmi.
- Masz prawo popełniać błędy.MASZ PRAWO SZUKAĆ POMOCY, GDY TWOJE PRAWA SĄ ŁAMANE
NIKT nie ma prawa do Ciebie mówić, że:
- nic ci nie wolno
- nie masz do niczego prawa
- nic nie jest Twoje
- wszyscy wiedzą, że jesteś wariatką
- masz duże szczęście, że jestem z Tobą
Twój mąż:
- pije
- bije Cię
- wyzywa Cię
- poniża
- lekceważy
- upokarza
- pali trawę.
Cudny gość!
Zuzanno, Twoja córka ma dopiero 1,5 roku. Jest jeszcze mało świadoma sytuacji (na szczęście). Na razie wyczuwa tylko twoje nastroje, ale nie będzie tego pamiętała. Za rok będzie rozumiała dużo więcej. Za dwa lata Wasze awantury i bijatyki zapamięta do końca życia.
Wyobraź sobie Wasze życie za, powiedzmy, 5 lat. Ty, wychudzona i bojąca się własnego cienia, ogarnięta paniką na dźwięk kroków męża pod drzwiami. Kłótnie, przemoc, Twoje łzy, wrzeszczące histerycznie dziecko próbujące powstrzymać ojca, żeby nie uderzył matki. Mała, zamiast odrabiać lekcje, będzie siedziała z Tobą łudząc się, że zdoła powstrzymać agresję taty. Kiedy wróci pijany - będzie odprowadzała go do łóżka, byleby tylko nie zaczął się awanturować z Tobą. Będzie wstydziła się zaprosić do domu koleżanki. Bo akurat podchmelony tata może wrócić z równie wstawionym kolegą. Będzie się obwiniała o to, że rodzice się kłócą. Będzie się bała spać, bo jak zaśnie tata może mamie zrobić krzywdę. Uważasz, że to będzie dla niej lepsze niż spokojne życie pod jednym dachem z normalnymi, kochającymi dziadkami?
Bo druga wizja jest taka: za 5 lat mieszkasz nadal u swoich rodziców. Pracujesz, bo Twoja mama może zaprowadzić lub odebrać dziecko ze szkoły. Twoja córka może być beztroskim dzieckiem, może się śmiać bez obaw, że jej głośny śmiech zdenerwuje tatusia, w rysowaniu szlaczków nie przeszkadzają jej awantury. Mama jest spokojna, często się uśmiecha, przychodzi zmęczona z pracy, ale wtedy i tak zawsze się z nią bawi. Do domu przychodzą tylko fajne koleżanki mamy i babci, które przynoszą czekoladki.
A więc, Zuzanno, zasłanianie się dobrem dziecka w Twoim przypadku zupełnie się nie sprawdza. Teraz masz 800 zł dochodu, ale za rok możesz pracować i mieć dużo więcej. Będziesz miała alimenty. Jestem pewna, że za 5 lat Twoja córka wolałaby oddać wszystkie swoje najlepsze zabawki gdyby mogła za to kupić pewność, że tata nigdy nie uderzy mamy. Pomyśl więc o bezpieczeństwie i prawidłowym rozwoju swojego dziecka. A do tego wystarczy spokój i pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
Po przeczytaniu Twojego komentarza przejrzałam trochę na oczy......Nie chcę by moja córka żyła w strachu......Dziękuje za pomocną radę.
Ja postanowiłam dotrzeć do Ciebie od strony emocjonalnej. Przeczytaj posty Wielokropka - tam znajdziesz mądre rzeczy od strony technicznej... Ty dopiero zaczynasz swój proces uwalniania się (bo sam fakt, że tu napisałaś odczytuję jako protest przeciwko temu, co się dzieje w Twoim życiu.
Jeśli emocje trafiają do Ciebie lepiej - ciąg dalszy. Jestem dzieckiem alkoholika. Więc łatwo mi wyobrazić sobie przyszłość Twoją i Twojego dziecka. A ja i tak miałam szczęście - mój ojciec nigdy nie przejawiał agresji. Moja córka mogła wychowywać się w takiej "rodzinie" jaką Ty chcesz zapewnić swojej. Ja nie bałam się tytułu samotnej matki, ale łudziłam się, że "tatuś" przejrzy na oczy i zacznie wypełniać swoją rolę. Dałam mu czas do trzecich urodzin naszego dziecka. Nie chciałam, żeby pamiętała awantury, pijanego ojca, znerwicowaną matkę. Oczywiście moje nadzieje się nie spełniły. Dziecko rozumiało coraz więcej, tatuś pił coraz więcej, mama się coraz więcej z nim kłóciła. Zrozumiałam, że to się nigdy nie zmienia, a przynajmniej nie dostatecznie szybko, żeby nie zwichnąć dziecięcej psychiki naszej córki. Więc zakończyłam tę patologię. Teraz moje dziecko ma 5 lat. Jest szczęśliwą, beztroską dziewczynką, otoczoną miłością i spokojem. W naszym życiu jest mężczyzna, który chce pełnić dla niej rolę ojca - takiego normalnego, z definicji, nie z racji przekazania genów. Biologiczny tatuś się nie odzywa - przecież przeszkadzałyśmy mu w imprezowaniu, zaliczaniu kolejnych panienek po pijaku, przegrywaniu wypłaty na automatach... I wiesz co? Za późno zdecydowałam się na ten krok. Dziecko zbyt dużo rozumiało. Zbyt długo pytała "gdzie tata?", "czemu tata nie przychodzi?". Więc, jeśli naprawdę najważniejsze jest dla Ciebie dobro dziecka - odejdź jak najszybciej. Twoja córka nie będzie jeszcze zadawała trudnych pytań - szybko zaakceptuje nową, lepszą rzeczywistość.
Odejdź teraz,bo potem wg mnie będzie coraz gorzej,trudniej...
kochana nadzieja matką głupich nie wiedziałas??
facet ma w nosie rodzinę , żonę , dziecko , własna matkę
uważa że jesteście zbędne , strasznie przykra jest ta sytuacja , zapewne krótko po ślubie , malutkie dziecko
ale powiem ci ze lepiej teraz niż pózniej gdy cała ta sytuacja odbije sie na tobie , twojej córce , waszej psychice ..
bardzo dobrze zachowali się twoi rodzice , są za wami , chcą ci pomóc .. a powiem ci że tak jak piszesz 800 zł nie jest to tak mało gdy nie mieszkasz sama , poza tym podasz męza o alimenty ..
powoli wszystko się wyklaruje zobaczysz , musisz przede wszystkim jak powiedział ojciec być stanowcza!!!
jeśli zdecydujesz to trzymaj się tego bo rozchwiana mama nie jest nalepszym wyjściem dla dziecka.. tutaj liczycie sie wy Ty i ona i tego sie trzymaj!!!
życze wam powodzenia:):)
Zuzanno, pakuj się i wracaj do rodziców. Dziewczyny powiedziały tu juz wszystko co było do piwiedzenia.
Dziękuje Wam Kochane za mądre rady,dużo znaczą dla mnie zwłaszcza teraz.
Wczoraj nie mogłam zasnąć i wyobrażałam sobie jak to będzie kiedy córka będzie większa...........i jedyne co mi przyszło do głowy to to aby jak najszybciej wrócić do rodziców. To jest jedyne wyjście z tej chorej sytuacji.Jeszcze raz dziękuje:*
Sprawdź tylko czy ta decyzja w Tobie dojrzała. Jeśli trzeba - daj sobie czas - może tydzień, może miesiąc, jeśli masz taką potrzebę. Chłodno obserwuj jego zachowanie i uświadamiaj sobie, że to się nigdy nie zmieni! Jeśli wyprowadzisz się pod wpływem chwilowego impulsu, istnieje ryzyko, że wrócisz do niego po jego pierwszych przeprosinach. Bo one pewnie nastąpią po jakimś czasie imprezowania i powrotów Twojego męża do pustego domu. Nie możesz wtedy wrócić! Popełniłaś błąd wychodząc za tego człowieka, musisz teraz po prostu zamknąć ten rozdział i zacząć życie od nowa. Pamiętaj, że on swoje priorytety określił - Ty i córka przeszkadzacie mu i ograniczacie jego swobodę. Te priorytety się nie zmienią - nawet, jeśli przez chwilę będzie mu Was brakowało. Jeśli wrócisz - poprawi się na miesiąc czy dwa, potem będzie jeszcze gorzej niż teraz. Bo będzie przekonany, że wolno mu wszystko, potem przeprosi i będzie cacy.
Aha, jeszcze jeden aspekt "dobra dziecka". Teraz tylko ty wiesz o tym, że mu przeszkadzacie. Za kilka lat mogłaby to usłyszeć Wasza córka. A pomyśl sama, czy fajnie jest wychowywać się ze świadomością, że tata cię nienawidzi, że byłaś błędem i że zmarnowałaś mu życie?
Masz fantastyczną sytuację. Niewiele kobiet w podobnym do Twojego położeniu może liczyć na taką pomoc rodziny. Te, które na pomoc rodziny liczyć mogły (np. ja) - zazwyczaj wychodzą na prostą a koszmar pozostaje tylko w szufladce "błędy młodości". Jeśli się wyprowadzisz - bardzo szybko poczujesz różnicę. Nie będziesz obawiała się powrotów męża i huśtawki jego nastrojów. Nie będzie dręczącego milczenia. Niczego nie będzie. Będzie tylko spokój, zwykłe, normalne problemy i poczucie, że jesteś wśród ludzi, dla których jesteś ważna. Bo teraz mieszkasz pod jednym dachem z wrogiem.
To ja, jak zwykle dorzucę garść informacji.
PRAWO ŚCIGA SPRAWCÓW PRZESTĘPSTW PRZECIWKO OSOBOM BLISKIM ZA:
art. 207 §1 k.k. Znęcanie się fizyczne lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny - podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat (ścigane z urzędu)*.
art. 191 §1 k.k. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia - podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (ścigane z urzędu)*.
art. 197 §1 k.k. Kto przemocą lub groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 (ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego)**.
art. 209 §1 k.k. Kto uporczywie uchyla się od wykonywania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez nie łożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych - podlega karze pozbawienia wolności do lat 2 (ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego)**.
* ściganie z urzędu polega na tym, że prokurator i policja prowadzą postępowanie niezależnie od woli i zgody osoby pokrzywdzonej. Wycofanie skargi lub odmowa zeznań nie jest podstawą do umorzenia postępowania, jeśli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniono przestępstwo.
**ściganie na wniosek polega na tym, że bez wniosku osoby pokrzywdzonej postępowanie w danej sprawie nie może być wszczęte.
Jeśli zdecydujesz się być jeszcze jakiś czas pod jednym dachem z mężem, pamiętaj:
- gdy będzie agresywny, wezwij policję
- policja ma obowiązek założyć tzw. niebieską kartę (doczytaj o niej w internecie)
- jeśli Cię pobije - dokonaj obdukcji
- nagrywaj jego awantury, wyzwiska, groźby
- nie kasuj wysłanych do Ciebie (jeśli takie są) SMS-ów
- zbieraj dowody jego zachowania względem Ciebie.
- NIE JESTEŚ BEZBRONNĄ
18 2011-11-15 13:41:27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-15 13:42:27)
Przeczytaj dokładnie, ze zrozumieniem.
Cykle przemocy w rodzinie
Przemoc nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem który ma tendencję do powtarzania się. Nie zatrzymana przemoc- narasta. Badania wykazały, że osoby doznające przemocy, przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu przemocy.
1. Faza narastania napięcia
Początkiem cyklu jest zwykle wyczuwalny wzrost napięcia oraz nasilające się sytuacje konfliktowe. Osoba stosująca przemoc jest stale poirytowana, napięta, często robi awantury z byle powodu, prowokuje kłótnie. Reakcjami ofiar przemocy na taką sytuację w domu jest najczęściej uspokajanie atmosfery, spełnianie wszelkich zachcianek, przepraszanie sprawcy ?na wszelki wypadek?.2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie osoba stosująca przemoc staje się gwałtowna, wpada w szał. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Najczęściej w tej fazie ofiary decydują się wezwać policji lub szukać pomocy gdzie indziej.
Po zakończeniu wybuchu przemocy, ofiara jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.3. Faza miodowego miesiąca
To faza skruchy i okazywania miłości. Sprawca szczerze żałuje tego, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy.
Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem.Faza miodowego miesiąca przemija. Po jakimś czasie napięcie znowu powraca i cały cykl przemocy powtarza się. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, że przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza. Cykliczność przemocy sprawia, że ofiarom trudno jest podjąć działania mające na celu zatrzymanie przemocy.
Upss!
Przepraszam, że nie edytowałam poprzedniego postu.
Sprawdź tylko czy ta decyzja w Tobie dojrzała. Jeśli trzeba - daj sobie czas - może tydzień, może miesiąc, jeśli masz taką potrzebę. Chłodno obserwuj jego zachowanie i uświadamiaj sobie, że to się nigdy nie zmieni! Jeśli wyprowadzisz się pod wpływem chwilowego impulsu, istnieje ryzyko, że wrócisz do niego po jego pierwszych przeprosinach. Bo one pewnie nastąpią po jakimś czasie imprezowania i powrotów Twojego męża do pustego domu. Nie możesz wtedy wrócić! Popełniłaś błąd wychodząc za tego człowieka, musisz teraz po prostu zamknąć ten rozdział i zacząć życie od nowa. Pamiętaj, że on swoje priorytety określił - Ty i córka przeszkadzacie mu i ograniczacie jego swobodę. Te priorytety się nie zmienią - nawet, jeśli przez chwilę będzie mu Was brakowało. Jeśli wrócisz - poprawi się na miesiąc czy dwa, potem będzie jeszcze gorzej niż teraz. Bo będzie przekonany, że wolno mu wszystko, potem przeprosi i będzie cacy.
Aha, jeszcze jeden aspekt "dobra dziecka". Teraz tylko ty wiesz o tym, że mu przeszkadzacie. Za kilka lat mogłaby to usłyszeć Wasza córka. A pomyśl sama, czy fajnie jest wychowywać się ze świadomością, że tata cię nienawidzi, że byłaś błędem i że zmarnowałaś mu życie?
Masz fantastyczną sytuację. Niewiele kobiet w podobnym do Twojego położeniu może liczyć na taką pomoc rodziny. Te, które na pomoc rodziny liczyć mogły (np. ja) - zazwyczaj wychodzą na prostą a koszmar pozostaje tylko w szufladce "błędy młodości". Jeśli się wyprowadzisz - bardzo szybko poczujesz różnicę. Nie będziesz obawiała się powrotów męża i huśtawki jego nastrojów. Nie będzie dręczącego milczenia. Niczego nie będzie. Będzie tylko spokój, zwykłe, normalne problemy i poczucie, że jesteś wśród ludzi, dla których jesteś ważna. Bo teraz mieszkasz pod jednym dachem z wrogiem.
Ja już podjęłam najlepszą decyzję w swoim życiu. Czekam teraz aż mój tata przyjedzie po mnie i wtedy nas zabierze do mojego domu. Mąż dzisiaj przyszedł z pracy i mi powiedział,że mnie nie wlicza do swojej rodziny ja mu jestem do niczego nie potrzebna, powiedział mi cytuję-,,jeszcze na to nie wpadłaś żeby stąd wypier***ć", ,,wyp*... dzisiaj najlepiej,nie chce cie widzieć". Znowu była kłótnia przy dziecku i znowu teściowa nie zareagowała tylko siedzi w pokoju i nadsłuchuje jak ten psychopata się nade mną znęca. Był tak podły że z uśmiechem na twarzy powiedział,że będzie szczęśliwy jak w końcu odejdę do swojego domu. Ja już nic do niego nie czuję jedynie żal ,że jest dla mnie taki podły. Nienawidzę go za to że mnie tak chamsko traktuje. Siedzę teraz z dzieckiem sama w pokoju i płaczę z tego stresu już.Ciężko mi jest teraz.
Mój post powinien się teraz nazywać-,,odnalazłam w końcu siłę by odejść od męża......." Nienawidzę tego gnojka,najbardziej mi szkoda córki..........
trzymam za was obie mocno kciuki:):)
zobaczysz uda się musi sie udać!!!!!
Zuzanno to najlepsza decyzja jaką mogłaś podjąć. Trzymaj się!
Mam nadzieję, że już jesteś w swoim domu. To było jedyne właściwe wyjście.
Bardzo dobrze ze podjęłaś taką decyzję. Będzie ciężko ale napewno lepiej, spokojniej dla ciebie i małej córeczki. Z czasem ułożysz sobie życie. Więcej odwagi. Czekamy na odpowiedź co tam u ciebie. Pisz dużo, o uczuciach i obawach - pomożemy. Prawie każda z nas przeżyła coś podobnego.
Niestety nie jestem w swoim domu. Zacznę od początku- przyjechali moi rodzice na rozmowę z moim mężem.Przy tej rozmowie byla tesciowa i teściowa zaczęla męża tak wybielać że mi ręce opadły.Zaczęła czepiać się mnie, strasznie mnie oczerniala przed moimi rodzicami,mówiła że nie nadskakuje mężowi jak inne dziewczyny swoim mężom,nie dałą po prostu mnie dojść do słowa.Moi rodzice moich wytłumaczeń nawet nie słuchali tylko po chwili zaczęli na mnie najeżdżać i w końcu wyszło na to że to moja wina że się kłócimy z mężem. Czuję się oszukana przez własnych rodziców i co najgorsza upokorzona strasznie! Kilka razy to wychodziłam z pokoju bo nie mogłam słuchać tych bzdur co ona zaczęła wygadywać. Mówiła jaka ona jest dobra dla mnie a ja jej nawet nie podziękuje za to (to jest kłamstwo). Strasznie mnie nawymyślała a moi rodzice siedzieli tylko i jej słuchali. Dosłownie to wyglądało tak że zrobili ze mnie wariatkę. Matka powtarzała żebym się nie kłóciła i na kompromis szła. W końcu gdy już rodzice wychodzili do domu to kazali mi przeprosic tesciowa i męża i mówili żebym w zgodzie z nimi żyła. Jestem w szoku,nie wiem co mam robić.Boję się że teraz to dopiero mąż da mi popalić skoro zobaczył taką a nie inną reakcję moich rodziców. Jak już wyszli to teściowa nawet słowem do mnie się nie odezwała,udawała obrażoną. Moi rodzice upokorzyli mnie. Co sądzicie o tej sytuacji ,co teraz mam robić? Zaczynam się rzeczywiscie obwiniac o te kłótnie z mężem. Nie wiem co mam myslec jestem w szoku ze tak sie to wszystko potoczyło. Teciowej nie mam za co przepraszać,naprawdę nie jestem zlą synową. Masakra..............
26 2011-11-15 23:22:22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-15 23:29:19)
Nagrywaj rozmowy, kłótnie, awantury w mężem. Będzie to dowodem Twej prawdomówności. Przyda się również podczas ewentualnego rozwodu.
Poszukaj w wyszukiwarce hasła "Niebieska Linia" i poczytaj sobie różne informacje, również prawne dotyczące przemocy domowej. Tam też są informacje, w jaki sposób możesz skorzystać z pomocy prawnej.
Tutaj masz informacje najważniejsze w obecnej sytuacji:
TWOJE "KOŁO RATUNKOWE"
PAMIĘTAJ! DOBRE JEST KAŻDE ROZWIĄZANIE, KTÓRE ZAPEWNI CI BEZPIECZEŃSTWO.To są podstawowe informacje bądź wskazówki, które mogą Ci się przydać:
? Porozmawiaj z kimś, komu ufasz, o tym, co dzieje się w Twoim domu. Nie masz powodu się wstydzić!
? W Twojej okolicy są instytucje, które powinny udzielić Ci pomocy, takie jak: Ośrodek Pomocy Społecznej, Poradnia Odwykowa, Punkt Konsultacyjny, Ośrodek Interwencji Kryzysowej, Przychodnia Zdrowia.
? Poproś sąsiadów, aby reagowali na odgłosy awantur i wzywali policję.
? Jeśli chcesz, aby osoba stosująca przemoc została ukarana, złóż zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury rejonowej. Przemoc w rodzinie jest przestępstwem ściganym z urzędu. Polega to na tym, że wystarczy złożyć zawiadomienie, by prokurator rozpoczął postępowanie przygotowawcze w tej sprawie.
? Jeśli jest to możliwe, wzywaj policję (tel. 997-połączenie bezpłatne) w sytuacji, gdy czujesz zagrożenie. Skuteczna interwencja polega na zatrzymaniu sprawcy, jeśli stwarza zagrożenie dla otoczenia. Domagaj się, aby policjanci wypełnili Niebieską Kartę (specjalna notatka służbowa). Policja powinna Cię poinformować, w jaki sposób może ci pomóc oraz zostawić adresy instytucji pomagających ofiarom przemocy domowej.
? Jeśli zostałaś/zostałeś pobita/-y lub zgwałcona/-y, poproś lekarza, aby przeprowadził obdukcję. Obdukcja jest płatna, może ją wystawić tylko lekarz do tego uprawniony - lekarz sądowy.
? Możesz też zwrócić się do lekarza pierwszego kontaktu, aby wystawił Ci zaświadczenie, w którym opisze obrażenia, jakich doznałaś.
? Jeśli zdecydujesz się na opuszczenie domu, zabierz ze sobą ważne dokumenty (dowód osobisty, książeczkę zdrowia i legitymację ubezpieczeniową, dokumenty sądowe itp.).Przygotuj się na wypadek wystąpienia następnych aktów przemocy ze strony swojego partnera.
Gdy chcesz pozostać ze sprawcą, rozważ następujące kwestie:
? Co może zapewnić Ci bezpieczeństwo w nagłych wypadkach?
? Kogo można wezwać na pomoc w momencie awantury?
? Czy będzie możliwe wezwanie policji, gdy znowu dojdzie do aktów przemocy? Czy możesz w porozumieniu z dziećmi i sąsiadami, opracować jakiś sygnał, aby oni mogli w krytycznym momencie wezwać policję na pomoc?
? Jeżeli zajdzie potrzeba ucieczki dokąd możesz się udać? Jeśli zajdzie potrzeba ucieczki, którędy będzie możliwe opuszczenie domu?
? Zorientuj się jakie są niebezpieczne miejsca w domu, nie daj się tam złapać w pułapkę.
? W trakcie gwałtownego ataku, najlepiej zaufaj własnemu osądowi, odnośnie tego, co w danej sytuacji możesz uczynić - niekiedy najlepiej jest uciec, innym razem słuszniej będzie uspokoić napastnika.Gdy zamierzasz rozstać się ze sprawcą, zastanów się nad następującymi kwestiami:
? Gdzie i kiedy możesz się bezpiecznie przeprowadzić? Czy dysponujesz środkiem transportu? Pieniędzmi? Czy masz dokąd pójść?
? Czy miejsce do którego zamierzasz się udać jest bezpieczne?
? Czy będzie możliwe wezwanie policji, gdyby okazało się to konieczne?
? Komu zamierzasz powiedzieć, a komu nie, o swojej przeprowadzce?
? Co możesz lub inni mogą zrobić, aby sprawca nie zdołał Cię znaleźć?
? Czy będzie możliwe bezpieczne codziennie przemieszczanie się do pracy lub do szkoły, by odebrać stamtąd dzieci?
? Jakie podejmiesz prawne kroki, byś mogła poczuć się bezpiecznie?
? Czy znasz numery telefonu miejscowy instytucji, które mogą Ci pomóc?
? Kiedy zdecydujesz się na opuszczenie domu zabierz ze sobą potrzebne rzeczy i dokumenty. Kopie ważnych dokumentów przechowuj u przyjaciół, na wypadek gdybyś musiała opuścić dom w nagłej sytuacji albo gdyby partner utrudniał ci do nich dostęp.Twój zestaw pierwszej potrzeby: (jeśli z powodu przemocy, najbezpieczniejsza będzie dla Ciebie ucieczka)
? Dowód osobisty, paszport,
? Legitymacja ubezpieczeniowa,
? akt zawarcia małżeństwa i akty urodzenia dzieci,
? prawo jazdy,
? kartę telefoniczną,
? numer konta bankowego, książeczki oszczędnościowe, karty płatnicze,
? świadectwa szkolne i świadectwa zdrowia,
? lekarstwa i recepty,
? dokumenty rozwodowe i inne dokumenty sądowe,
? ubrania i inne niezbędne artykuły dla siebie i dzieci,
? klucze do mieszkania.
Nie mogę tego zrozumieć dlaczego rodzice mnie nie wzięli do domu. Czy chodzi o to że rzeczywiście nie mają pieniędzy i byłabym dla nich razem z dzieckiem ciężarem?Zaczynam w to wierzyć że chodzi im o pieniądze. Mówili że nie chcą byśmy się rozstali,że dziecko powinno mieć obydwoje rodziców-kazali nam się ,,dotrzeć w końcu". Nie wiem co mam robić. Czy to jest rzeczywiście moja wina tych wszystkich kłótni:( Czuję się okropnie.............żałuję że dzwoniłam po pomoc do rodziców,oszukali mnie.
Nagrywaj rozmowy, kłótnie, awantury w mężem. Będzie to dowodem Twej prawdomówności. Przyda się również podczas ewentualnego rozwodu.
Poszukaj w wyszukiwarce hasła "Niebieska Linia" i poczytaj sobie różne informacje, również prawne dotyczące przemocy domowej. Tam też są informacje, w jaki sposób możesz skorzystać z pomocy prawnej.
Teraz to napewno będę nagrywać jak się on kłóci ze mną. Będę miała dowód i w końcu mi rodzice uwierzą.
Wróć do postu 26, tam dodałam ważne informacje.
Wróć do postu 26, tam dodałam ważne informacje.
Bardzo dziękuje za mądre rady. Dobrze,że są tacy dobrzy ludzie jak Ty na tym forum. Przygotuję się na najgorsze teraz.Wątpię żeby teraz mąż był dla mnie lepszy.Jeszcze raz dziękuje
Masz jeszcze jedno wyjście.
Przeprowadzić się do wynajętego przez siebie pokoju, mieszkania. Postarać się o miejsce w domu samotnej matki, popytać w MOPS-ie o możliwość zamieszkania w innym miejscu. Powinni mieć bieżące informacje dotyczące Twojego miasta.
Nie będzie lepszy nigdy. Przygotowuj się do rozstania. Porozmawiaj szczerze z rodzicami bez świadków. Możliwe, że przytłoczyła ich sytuacja. Twoja teściowa jest dla nich obcą kobietą. Może zaskoczyło ich to, że obca kobieta tak mówi na Twój temat, nie mieli czasu zastanowić się?
Przeczytaj posty Wielokropka, wybierz najlepsze dla siebie rozwiązania. Przestań czuć się bezbronna. I nigdy, przenigdy nie czuj się winna tej sytuacji.
Nie będzie lepszy nigdy. Przygotowuj się do rozstania. Porozmawiaj szczerze z rodzicami bez świadków. Możliwe, że przytłoczyła ich sytuacja. Twoja teściowa jest dla nich obcą kobietą. Może zaskoczyło ich to, że obca kobieta tak mówi na Twój temat, nie mieli czasu zastanowić się?
Przeczytaj posty Wielokropka, wybierz najlepsze dla siebie rozwiązania. Przestań czuć się bezbronna. I nigdy, przenigdy nie czuj się winna tej sytuacji.
Doradź mi jak mam się teraz zachowywać w stosunku do teściowej po tym jak bezczelnie oczerniała mnie przy rodzicach?
Mieszkamy z nią pod jednym dachem. szczerze mówiąc to bym jej powiedziała co o jej zachowaniu myślę ale boję się kolejnych kłótni. Myślę że najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu nieodzywanie się do niej.
Teściowa chciałaby wszystko wiedzieć o mnie o mężu w ogóle o naszych sprawach. Powiedziała moim rodzicom,że ja do kościoła chodzić nie chcę (mam zjazdy co sob i niedzi. teraz na studia). Porównywała mnie z córkami jej koleżanek co to niby one nadskakują mężom a ja nie będę nadskakiwać. P chamsku udawała jak się zwracam do niej. Powiedziała,że chodzę nafuczona na cały świat-tylko dlatego,że raz jak weszłam do kuchni to się nic do niej nie odzywałam. Istna masakra! Wymyślała jeszcze więcej bzdur na mnie- proszę poradź jak ja mam teraz z tą kobietą rozmawiać. Naprawdę odechciało mi się jakichkolwiek rozmów z nią. Chcę ją jak najszybciej odseparować od naszego życia bo ona za dużo y się chciała wtrącać. Zachowała się dzisiaj jak wariatka. Darła się a jak ja chciałam coś powiedzieć to z pretensjami że nie takim tonem się do niej zwracam.
Nie chce żeby ta baba kontrolowała moje życie i w ogóle nasze małżeńskie życie! Pomocy
Zuzanno, Twojego małżeńskiego życia już nie ma. Musisz się teraz skupić na tym, żeby znaleźć sposób na wyprowadzkę. Twoja teściowa to zakłamana kobieta, więc prawdopodobnie nie ma znaczenia, jak się będziesz do niej odnosić - czy będziesz słodziutka czy wredna ona i tak sobie odpowiednią ideologię dorobi. Na Twoim miejscu skupiłabym się na własnych rodzicach. Jeśli masz możliwość - wyjedź do nich na weekend lub dłużej. I porozmawiaj. Przedstaw im szczerze swoją sytuację, nawet, jeśli będzie Ci głupio się przyznać do tego jak mąż Cię traktuje. To najszybszy sposób na ratunek dla Ciebie. Zapytaj o ich punkt widzenia. Jednocześnie poinformuj, że jesteś zdecydowana odejść od męża, szukasz tylko sposobu najlepszego dla Ciebie i dziecka. Musisz też mieć przygotowane jakieś rozwiązania - nie pojedziesz przecież i nie powiesz "przygarnijcie mnie, bo nie mam się gdzie podziać, nie będę dużo jeść...". Nie wiem w jakich warunkach żyją Twoi rodzice, ale masz swój skromny dochód, będziesz miała alimenty. Może rodzice mogliby Ci pomóc w opiece nad dzieckiem a Ty poszłabyś do pracy? A może w miejscowości Twoich rodziców można tanio wynająć jakieś mieszkanko i wtedy nie siedziałabyś rodzicom na głowie a oni i tak mogliby Ci w jakimś zakresie pomóc w opiece nad małą? Jedno jest pewne - musisz mieć jakieś pomysły i najpierw porozmawiać z rodzicami. Poznaj przyczyny ich decyzji. Jeśli nic się z tym nie da zrobić - pomyśl nad Domem Samotnej Matki. Każda decyzja będzie wymagała od Ciebie dużo siły, stanowczości i determinacji. Ale spokój Twój i dziecka jest bezcenny.
Wielokropek już fachowo ci doradziła. Są punkty pomocy rodzinie, czesto w przychodniach, poszukaj, punkty interwencji kryzysowej, pokieruja cię dalej. Możesz tymczasowo zamieszkać w domu samotnej matki, bodajże 6- mcy, ich pracownicy pomagają w znalezieniu pracy, załatwiają żłobek, przedszkole. Jak najszybciej wystąp o zabezpieczenie świadczenia alimentacyjnego na dziecko, wiem pierwsze kroki są trudne.
Co do rodziców, smutne i komentować nie będę.
A droga teściowa tak się zachowuje, bo boi sie o swoj tyłek, jeśli ty odejdziesz to na nią spadnie gotowanie, opieranie i dogadzanie cudownemu synowi. Ona dobrze wie, co się będzie działo gdy napity synek wroci do domu, do kogo skieruje pretensje? Na kim się wyżyje? Na niej! Będzie cię oczerniać, a synusia wybielać, ale to najmniejsze zmartwienie. Nie jednej takiej wysłuchują ludziska, kiwają współczująco głowami, bo nie chcą urazić sąsiadki czy ewentualnie kogoś z rodziny - swoje jednak wiedzą. Nie wszyscy są ślepi, głusi i głupi. W oczy niczego jej nie powiedzą, poza plecami najczęściej się mówi, że bez powodu rozwodu się nie bierze, a im bardziej taka osoba pluje jadem tym bardziej się jej unika.
Zrób wszystko co w twojej mocy by odejść, dziecko powinno mieć szanse normalnego rozwoju, i zobaczysz kiedyś będzie ci wdzięczne za szybką reakcję, tak jak ja swojej matce.
Spokojne dzieciństwo ponad wszystko.