Od prawie roku nie utrzymuję kontaktu z teściami (doszło do strasznej kłótni itd.). Po około pół roku teście prosili mojego męża o to, że chcą zobaczyć się z dziećmi, zabrać je na działkę. Zgodziłam się, bo pomyślałam, że może nawet dobrze, żeby dzieci widywały się czasami z dziadkami (kiedyś byli bardziej zżyci). Ale okazało się, że oni gadają dzieciom głupoty na mnie, dlatego stwierdziłam, że koniec kontaktów (dzieci mają 4 i 8 lat). Parę dni temu mój mąż powiedział, że chce, żeby dzieci miały kontakt z dziadkami i chciał je zabrać do nich. Nie zgodziłam się. Jutro mąż ma zająć się dziećmi, podczas mojej nieobecności. Boję się, że w tym czasie zawiezie je do swoich rodziców. Co o tym sądzicie? Powinnam pozwolić na kontakty czy nie?
Moim zdaniem powinnaś pozwolić na te kontakty. Dzieci nie są winne konfliktom dorosłych. Porozmawiaj z mężem, powiedz mu o swoich obawach, że nie chcesz, żeby dziadkowie przenosili na dzieci Wasze nieporozumienia - może jakoś na nich wpłynie. Ale, niezależnie od wyniku tych mediacji - pozwól dzieciom mieć dziadków. Sama byłam dzieckiem w takiej pokłóconej rodzinie, z dziadkami miałam codzienny kontakt (mieszkaliśmy w jednym podwórku), babcia czasem coś głupiego mówiła na temat mojej mamy - kiedy byłam młodsza nie przywiązywałam do tego uwagi, kiedy byłam starsza - umiałam samodzielnie ocenić, kto ma rację. Więc nie sądzę, żeby dziadkowie źle wpłynęli na Twoje dzieci i Twój kontakt z nimi.