jest nas 5. wesolych pieknych i mlodych
wwspolne studia , grupa i picie kawy.
wszytsko bylo w porzadku do czasu ... od pol roku jedna z nas sie zmienila.
nie rozumie nas. naszej 4. nie wiedzi bledow,ktore popelnia wzgledem nas notorycznie. nie mozna jej zwrocic uwagi ,bo jest zle. stala sie pepkiem swiata. my wszystkiec wedlug niej mamy super,zero problemow, ona jedyna jest biedna. Ku....!
rozmowy nie pomagaja.
1 2009-01-18 02:36:21 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2009-01-18 02:37:28)
Człowiek nie zmienia się bez przyczyn.. Są nimi np. brak pieniędzy, brak szczęścia w miłości, brak akceptacji samej siebie.. Tylko czy warto zaprzepaszczać tyle pięknych chwil, bo ma się taki "foch" .. ?
Najgorsze po tym wszystkim będzie otrzeźwienie, kiedy z 5 zostanie 4... A 1 nie będzie już mile widziana w tym kręgu ![]()
3 2009-01-18 02:44:11 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2009-01-18 02:45:39)
wiesz,wydaje mi sie ,ze do tego zmierza... ze zostanie nas 4. a nie chce tak . bo rok temu to by inny czlowiek! i ja chce tamta E!
a przyczyny- wszytskie ktore wymienilas i cholera wie,jakie jeszcze
4 2009-01-18 08:36:56 Ostatnio edytowany przez anioleczek855 (2009-01-18 08:37:18)
ja nie mam tego problemu ,bo nigdy nie miałąm prawdziwej przyjaciółki. raz się jednej dorobiłam to popjechała na studia do WIELKIGO miasta i się nim zachłystneła, przez 2 lata udawało nam sie utrzymywac kontakty i spotykać ale ona się strasznie zmieniała ,jest teraz och ach i wyżej sra niż dupe ma. więc sie nie dopominam spotkań. zawsze lepiej się dogadywałam z facetami ale teraz mam tyć zazdrosnego faceta i mi na nim zależy i przestałam się z nimi spotykać. więc jestem troche samotna pod tym względem i chyba dlatego znalazłam to forum. mam wspaniałego faceta i jestem najszczęśliwsza kobietą na świecie (jak pewnie większość z nas) ale pod względem przyjaciólkii to jestem samona. nawet nie mam koleżanek bo wszystkie drogi się porozchodziły. więc jak mój chłopak ma drugie zmiany to ja dostaje pierdolca w domu bo siedze wieczorami sama i naprawde nie mam się z kim spotkać nawet nie mam znajomych ze studiów bo teraz magisterke robie zaocznie.
Znam ten bol.. z przyjaznai jest tak, ze tak jak szybko sie zaczela tak szybko konczy. i czasem z naprawde glupiego powodu. w czasie studiow mialam rozne kolezanki, trzymalam sie z roznymi osobami, ale za kazdym razem z jakiegos pododu ta nasza przyjazn sie rozpadala. ostatnio stalo sie to przez to, ze ja znalazlam sobie faceta, a moje przyjaciolki nei mogly tego jakos przebolec. bo jedna samotna a druga juz po slubie ale niezbyt szczesliwa.
no i sie rozpadl nasz " kolezenski zwiazek". a ja zostalam z moim facetem. i od kiedy jestesmy razem zaprzyjaznilam sie z koelzanka z grupy, z ktora wczensiej sie kolegowalam ale nie az tak. a teraz jestesmy w 100% przyjaciolkami, o wsyztskim mozemy pogadac. a czemu takjest? bo ona tez ma faceta.
wiec jak to jest z ta przyjaznia? mysle, ze jesli rozpada sie z jakiegos glupiego powodu, to to wcale przyjazn nei byla
ale skoro szybko sie konczy to nie przyjazn...
ale najgorsze jest to,ze my nie potrafimy jej zrozumiec. a dlatego,ze ona nie stara sie nic wytlumaczyc. i to nas wszystkie boli.
człowiek, który przestaje byc przyjacielem nigdy nim nie był.
tak, ale co zrobic zeby tej przyjazni nie stracic... ?
my juz nie mamy sil, tlumaczyc i mowic-bo to wszytko jak grochem o sciane. ten czlowiek zachouje sie jak malo rozumne zwierze. nic nie czai. nic.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja na przykład czuję się winna, bo ta osoba potrafi tak wszystko przekręcić, że człowiek zaczyna wierzyć w to, co ona mówi... ![]()
a czy pytaliście jej czy nie czuje, że Wasza przyjaźń się rozpada? albo może... jak będzie wyglądało jej życie bez Was.... może pomyśli i zrozumie? kobiety są trudne do rozkminy... i najczęściej to walka z wiatrakami... ale heh. na prawde nie wiem..
Hmm.. Cookie- masz rację, chyba trzeba ją podejść od tej strony.. Drastycznie...:/
drastyczny to jest szantaż a to taka lekka aluzja, że może wiele stracić ![]()
Heh.. Tylko wiesz.. Sytuacja wygląda tak, że ona to wszystko przekręci na pewno na swoje.. i to my wyjdziemy na potworów.
No to... jakby to napisać powinnam ją z leksza rozumieć, ponieważ zauważyłam, że często jak się kłócimy z kochanym i jest to z mojej winy... to potrafię z siebie zrobić ofiarę i to on mnie przeprasza a nie ja jego. Trudna sztuka Wam powiem ![]()
Trudna sztuka, ale w końcu i my możemy sobie to wszystko darować i powiedzieć "dość!"
Noo i ciekawe co wtedy powie. Może na początku się od Was odwróci i będzie sobie radzić sama... ale po czasie przecież zacznie jej Was brakować.
Szczerze, to ja mam tego już dość.. Ile można... Ona nie zmądrzeje, to taki typ już..
Albo zrozumie i się poprawi albo nie wytrzyma i powie, że ma Was gdzieś albo Wy jej podziękujecie... ehh
Hah, ile razy ja to przeszłam... że ktoś z grupy się zmienił... ale niestety w moim przypadku nie udało się tego odratować. Mimo, że wszyscy z grupy w zwracali jej uwagę na jej zachowanie, ale niestety do Niej nie dotarło.
tylko ciezko jest powiedziec stanowcze DOSC! ona jest czescia naszej paki... moze była...