Witajcie. Mam pytanie odnośnie zaręczyn. Czy mówi lyście swoim partnerom, że chciałybyście w najbliższym czasie wziąć ślub? Dawałyście aluzje ku temu? Czy zaręczyny były planowane? Czy znałyście termin? Czy nic nie wspominałyście, a to wyszło od partnera. ja mam 25 lat, On 30. Mieszkamy razem od 3 miesięcy, nigdy nie było między nami kłótni i bardzo się kochamy. Układa się wspaniale. Chciałabym aby w najbliższym czasie się oświadczył, ale jednocześnie nie chcę go do tego nakłaniać. Może jednak warto porozmawiać o swoich oczekiwaniach? Jesteśmy razem półtora roku.
Porozmawiaj z nim na ten temat i juz
Ja np powiedziałam że chciałabym, i wiedziałam o wszystkim co, gdzie i kiedy ![]()
Porozmawiaj z nim na ten temat i juz
Ja np powiedziałam że chciałabym, i wiedziałam o wszystkim co, gdzie i kiedy
I nie żałujesz, że nie było elementu zaskoczenia? On się na pewno domyśla, że ja bym chciała, ale właśnie zastanawiam się czy uświadomić Mu to dosłownie. ![]()
Nie, nie żałuje, bo mogłam pomóc mu w przygotowaniach ![]()
Nie, nie żałuje, bo mogłam pomóc mu w przygotowaniach
Przygotowywałaś swoje zaręczyny?
Ile byliście wówczas razem?
Ja swojemu powiedzialam ze jesli z tej maki ma nie byc chleba to lepiej zebysmy poszli w swoje strony a nie marnowali sobie wspolnie czas. Powiedzialam ze jesli do konca roku (byl wtedy kwiecien) nic sie nie zdarzy to po Nowym Roku ja sie wyprowadzam. Moim zdaniem to uczciwe postawienie sprawy. Dajesz jasny sygnal odnosnie waszej przyszlosci, dajesz odpowiedni limit czasowy. Moment zaskoczenia tez masz bo nie wiesz czy oswiadczy sie na wakacjach w lipcu, czy na Halloween w pazdzierniku, czy na swieta w grudniu, czy tez moze w piatek 13
sierpnia.
A ja bym nie chciała wiedzieć o swoich zaręczynach.Chciałabym, żeby to było totalne zaskoczenie.Jesteśmy ze sobą prawie 5 lat, a ja wciąż czekam i czekam.I mam nadzieje, że się kiedyś doczekam.Nie naciskam na partnera, ale często o tym rozmawiamy.Musimy się poprostu nauczyć cierpliwości.
Rozumiem Cię,że jesteś starsza odemnie, że chciałabyś założyć rodzinę, ale nic na siłę.A poza tym tyle par dzisiaj żyje bez ślubu.Czy ślub Cię w jakiś sposób dowartościowuje? Chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat:) Zapraszam do dyskusji.
Ja też zawsze marzyłam o niespodziance ale niestety mało który facet jest na tyle domyślny i ma na wyobrazenie na ten temat jakiekolwiek ![]()
U mnie facet powodział wprost ze chce aby było jak ja bym chciała no i tak było:P
Co do dowartościowania poprzez ślub, mnie nie ale to był ten facet i jakoś nie chciałam bawić się znowu w kilku letnie związki itd.
A ja bym nie chciała wiedzieć o swoich zaręczynach.Chciałabym, żeby to było totalne zaskoczenie.Jesteśmy ze sobą prawie 5 lat, a ja wciąż czekam i czekam.I mam nadzieje, że się kiedyś doczekam.Nie naciskam na partnera, ale często o tym rozmawiamy.Musimy się poprostu nauczyć cierpliwości.
Rozumiem Cię,że jesteś starsza odemnie, że chciałabyś założyć rodzinę, ale nic na siłę.A poza tym tyle par dzisiaj żyje bez ślubu.Czy ślub Cię w jakiś sposób dowartościowuje? Chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat:) Zapraszam do dyskusji.
Ja chciałabym wziąć ślub i za 2-3 lata mieć dziecko. Slub nie jest dla mnie taki istotny, jednak wolałabym, aby wszystko odbywało się w kolejności. jak wiadomo nieraz salę trzeba wynajmować 1.5 roku przed. W takim tempie, to do 30 nie będę miała dziecka... Nie będziemy mieli. Kocham partnera, On kocha mnie, nie widzę więc problemu..
Ja też zawsze marzyłam o niespodziance ale niestety mało który facet jest na tyle domyślny i ma na wyobrazenie na ten temat jakiekolwiek
.
W sumie masz rację.Nie każdy facet potrafi robić niespodzianki:P Ja jednak liczę na to, że będzie niespodzianka.Niechciałabym,aby to było w Naszą rocznicę, urodziny czy walentynki.Bo chciałabym mega totalne zaskoczenie.A mój ostatnio ciągle się o to pyta.Chyba chce sprawdzić czy bym się zgodziła.
No to może powoli sobie coś obmyśla:) A mówiłaś mu o tym zaskoczeniu itd?
Sama czekam na zareczyny, ale wiem, ze sobie jeszcze poczekam
mieszkamy razem od prawie 5 miesiecy, ale mojemu facetowi nie w głowie zareczyny, slub, nie wspominajac juz o dzieciach. Ja mam 23 lata, on 25 lat i chciałabym się juz jakos ustatkowac, a jestem w czarnej dziurze, bo nie wiem nawt czy kiedykolwiek bedzie chcial stanac ze mna na slubnym kobiercu. Oczywiscie rozmawialam z nim na tym kilka razy, ale on unika tego tematu jak ognia albo nie daje mi odpowiedzi. Stwierdzil, ze chce sie jeszcze wyszalec po remoncie, bo obecnie remontujemy mieszkanie.
A co do pytania, to chcialabym aby to byla niespodzianka, ale zebym nie musiala na nia dlugo czekac ![]()
Moze pogadaj, daj mu do zrozumienia, ze chcialabys juz byc narzeczona, ale nie naciskaj. Ja sama bym bardzo chciala, ale tez nie robie nic na sile, bo to niema sensu.
A ja bym nie chciała wiedzieć o swoich zaręczynach.Chciałabym, żeby to było totalne zaskoczenie.Jesteśmy ze sobą prawie 5 lat, a ja wciąż czekam i czekam.I mam nadzieje, że się kiedyś doczekam.Nie naciskam na partnera, ale często o tym rozmawiamy.Musimy się poprostu nauczyć cierpliwości.
Rozumiem Cię,że jesteś starsza odemnie, że chciałabyś założyć rodzinę, ale nic na siłę.A poza tym tyle par dzisiaj żyje bez ślubu.Czy ślub Cię w jakiś sposób dowartościowuje? Chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat:) Zapraszam do dyskusji.
Slub nie dowartosciowuje. Ale milo jest wiedziec ze mezczyzna patrzy na mnie jako na swoja dlugoterminowa i jedyna najwazniejsza partnerke-zone. A nie na wieczna kochanke
zaczelam byc ze swoim partnerem 3 lata temu w maju:) na poczatku spotkalismy kilka zakretow na swojej drodze ale juz pozniej wiedzielismy ze chcemy byc ze soba na zawsze. rozmawialismy o swoim uczuciu itp , ale ja do niczego go nie zmuszalam. ktoregos dnia zapytal jaki mam rozmiar palca, bylo to blisko przed walentynkami, nadszedl ten dzien, wydawalo mi sie ze poprosi mnie wtedy o reke, ale czulam ze to jednak nie ten czas i nie to miejsce. no i nie poprosil. pozniej byl maj, nasza pierwsza rocznica, byla kolacja, kwiaty itp, tez niby cos czulam ze moze tym razem mnie poprosi, ale to tez nie ten dzien ![]()
i kilka miesiecy pozniej, w sierpniu, w nasze wymarzone wakacje w bieszczadach zrobil to z zaskoczenia, wogole sie nie spodziewalam. pamietam to jak dzis, byl przepiekny dzien, lezelismy wsrod zieleni, nad strumykiem...poszedl po cos do auta, nagle patrze, kleka przede mna z bukietem polnych kwiatow i pierscionkiem. bylo jak z marzen, nigdy tego nie zapomne ![]()
Ja po trzech miesiącach znajomości usłyszałam ,,kocham Cię, wyjdziesz za mnie?'' bez pierścionka w hotelowym pokoju... Po czym gdy powiedziałam to magiczne ,,tak'' usłyszałam ,,to chodź, idziemy do księdza, niech on natychmiast da nam ślub!''. No trochę tak to brzmi jak z taniej komedii, ale tak było... Po pól roku, kiedy stwierdziłam, że ja właściwie nie wiem na czym stoję, no bo przecież lat miałam... no byłam pełnoletnia... Oświadczył mi się tak na serio :-) Wiedziałam, że coś planuje, ale zrobił to tak umiejętnie, że byłam zaskoczona. Było klękanie i był pierścionek. I czułam się wtedy cudownie... No piękny moment :-D Myślę, że nie należy go naprowadzać, ale należy szczerze porozmawiać. I nie na zasadzie ,,Czy ty zamierzasz wreszcie poprosić mnie o rękę?'' lub ,,Mógłbyś się wreszcie oświadczyć?!'', tylko bardziej w ten sposób, że po prostu chciałabyś stworzyć rodzinę. Przecież nie ma ku temu żadnych przeszkód. Powodzenia.
Sadie napisala ze dala swojemu chlopakowi czas do konca roku, jak jej sie nie oswiadczy to koniec z nimi. to jest bez sensu. jesli sie kogos kocha naprawde to nie mozna mu dawac takiego ultimatum! ja nigdy mojemu bym tak nie powiedziala. na wszystko przyjdzie czas....
a poza tym, ja z moim chlopakiem czasami rozmawiamy o slubie,pierscionku, rodzinie. kochamy sie bardzo, chcemy miec dzieci. marzy nam sie slub za ok. 3 lata (teraz mamy po 20 lat). czasami sobie zartuje i pytam sie kiedy dostane pierscionek albo ogladamy jakies u jubilera,nawet obraczki ogladamy. ale zareczona chcialabym byc jak bede juz wiedziec kiedy mniej wiecej wezmiemy slub. teraz na razie planujemy, ale bez konkretnych dat i wiemy o tym tylko my. chcemy na razie sie jakos ulozyc, znalezc stala,pewna prace,ja chce zrobic licencjata. wtedy dopiero chce slubu i dzieci
a zereczyny mysle ze rok przed slubem mi wystarcza
wiec mniej wiecej wiem kiedy by to sie stalo,ale nie chce znac daty. rozmawiamy o tym co mi sie marzy wiec zobaczmyy za kilka lat jak to wypadnie
)
Ja osobiście również nie mogłabym postawić takiego ultimatum. Rozmowy, poważne, plany - są moim zdaniem na miejscu, szantaż zdecydowanie nie. Ewentualnie bym wybadała kiedy mężczyzna planuje - CZY PLANUJE, ale chyba nie umiałabym dać mu limitu czasu.
jak najbardziej popieram miedzy_niebem_a_ziemia ![]()
Większość chyba wychodzi z założenia, że jesteśmy po to, żeby kiedyś tam wziąć ślub. I że każdy związek do tego dąży. A jeśli nie, to znaczy, że albo ludzie nie kochają się szczerze, albo związek jest wybrakowany. Taki sam mechanizm jest wtedy, kiedy już ten ślub bierzemy, to wypadałoby mieć dziecko. Bo bez dziecka to nie rodzina i małżeństwo takie jakby na niby.
Oczywiście zaznaczam od razu, że to tylko stereotyp i nikomu konkretnemu takich słów nie przypisuje.
Jeśli chodzi o moje zdanie, to nie mam szczególnego "parcia" na pierścionek i małżeństwo. To nie jest dla mnie coś, co mi zapewni większe bezpieczeństwo i poczucie większej miłości od partnera. Bo przecież rozwody też istnieją.
Mój partner oświadczył mi się po 3 miesiącach znajomości w grudniu
wiedziałam, że coś kombinuje tylko nie wiedziałam kiedy bo w maju na urodziny zabierał mnie do Paryża więc pomyślałam sobie wieża Eifla i ta cała otoczka będzie piękna. a On mi się oświadczył po Świętach hahaha skąd wiedziałam ? Bo był tak tym przejęty że pod choinka nic dla mnie nie było hihi
Pewnego dnia przyszłam z pracy no i nie pozwolił mi wejść do sypialni
więc wtedy już wiedziałam co się święci
było bajecznie
Na nic nie nalegałam, tylko rozmawialiśmy o przyszłości. Kochamy się i nie ma na co czekać, nie raz słyszy się o przechodzonych związkach, a jednak jak się razem mieszka, dzieli się życie to i problemy się inaczej rozwiązuje
Wczoraj rozmawialiśmy. Pytał czemu bylam smutna po tej wizycie jego przyjaciela z żoną i dzieckiem, 3 miesięcznym. Na wizycie wszystko ok, później mnie złapało/ Zapytałam czy my też będziemy mieli kiedyś taką rodzinę jak oni. Na pewno załapał, że chodzi mi o ślub i dziecko. Odpowiedział, że na pewno tak. Taka odpowiedź mi na razie wystarcza, ponieważ wymuszane oświadczyny by mnie nie cieszyły. ![]()
jezeli tak powiedzial , to napewno tak jest
faceci nie sa zbytnio wylewni. tez tak uwazam ze nic nie ma pieknego w wymuszonych oswiadczynach. w takim przypadku gdybym tak postapila, i facet wkoncu by mi sie oswaidczyl, chyba mialabym ciagle watpliwosci czy zrobil to szczerze, czy tylko zeby miec swiety spokoj.