siiimiii napisał/a:=witam panie, temat moze wydac sie dla pan bardzo prosty ja jednak miewam cotaz czesciej mysl byodebrac sobie zycie.od 5 lat jestem w zwiazk z facetem ktory na poczatku pierwzy rok) rozkochal mnie w sobie d opetania. stal sie dla mnie najcudownejszy pod sloncemi zycie bym za niego oddala, jednk teraz po 3 burzliwych latach wszystko zmieilo sie o 180 stopni, stal sie dla mnie tyranem na kazdemoje slowo gupie "przytulisz mnie" odpowiada "niewygodnie mi sama sie ulozyc ni mozesz"co tygodniowe schadzki z kolegami koncza sie wylaczonym telefonem,a jednak wraca cauje mnie i mowie ze kocha nad zycie. po czym gdy go przepudze dostaje wawnture ak jamogego budzic, jakies odrucanie mnie stawienia do pionu i slynnu tekst "jak ja cos robie ty masz siedziec cicho" ja to znosze choc jestem na skarju zalamania, nieda bog przy nim zaplacze to dostaje opierd*** e ze rycze jak gownira. coby na topomoc? pragnez nim by tak jak 3 lata temu kiey roze rozkladal m na drodze jak to naprawic co zrobic?
poradzcie mi, poradzcie mi tak zeby w koncu skonczyl sie ten terror z jego strony bo ze sie to skonczy jezeli w koncu sie nie ulozy, co ja mam zrobic??lize ze ktos dosiadczony bedzie wiedzial jak mam postepowac zeby nasz zwiazek stal sie cudowny jak kiedys zalezy mi na tym ale jak zmienic jegp
Witaj. Ty 5 lat ja 26 i o 25 albo 26 za długo. Mój związek był tak jak każdy na początku -cudowny a potem gorzej i gorzej. Próbowałam naprawiać. Ja chciałam zmian on nie. Moje życie stawało się koszmarem . Jednego dnia czuły innego obcy i niemiły. Jednego dnia prezenciki (jakieś drobne typu mój ukochany marcepan) dnia następnego " znikający punkt". W takich momentach wszystkie opcje rozważałam : kochanka, knajpa, wypadek. Po kilku godzinach nieobecności i wyłączonego telefonu pojawiał się i miał jeszcze pretensje, krzyczał : małżeństwo to nie więzienie. każdy ma prawo żyć jak lubi. Kiedy podejrzenia o kochankę stawały się realne zaczęłam słyszeć o leczeniu sie bo on uczciwy i wierny a dowodem na to miało być nocowanie w domu. Nocował a kochankę miał i nie noc im sprzyjała tylko dzień. Doszły awantury i ublizanie po alkoholu. Chciałam sie rozstać - kocha mnie i dzieci i zależy mu na rodzinie. Sięgnęłam emocjonalnie dna i po tabletki......
Dzisiaj nie jesteśmy razem 7 miesięcy, dzisiaj zupełnie i naczej patrzę na to wszystko między innymi dzięki temu forum. Odpowiem Ci w punktach na pytania i wątpliwości Twoje:
- Ty naprawiać możesz TYLKO siebie i swoje błędy
-on naprawiać moze tylko siebie ale jak widac nic złego w swoim postępowaniu nie widzi - jemu chyba jest tak wygodnie.
-nie szanujesz się skoro pozwalasz mu na takie zachowania i słowa. Czy gdyby na ulicy obcy człowiek potraktował Cie w podobny sposób tez płakałabyś zamiast bronić swojej godności ?
- żebrzesz o uczucia a miłość polega na okazywaniu sobie uczuć - wniosek- on Cie już nie kocha. Miłość to chęć bycia blisko, trzymanie się za ręce w objęciach
- nie szanuje cię - bo obraża, bo słowa masz siedzieć cicho właśnie o tym świadczą. Nie traktuje Cie jak partnerki tylko jak zło konieczne, które nie może mieć swoich potrzeb i zdania.
-lekceważy cię- dowodem na to jest wyłączanie telefonu. Gdyby nie lekceważył Cię sam dzwoniłby z informacją gdzie jest i kiedy będzie i robiłby to z troski o Twoje nerwy
- mówi, ze kocha.....słowa , słowa a czyny świadczą coś zupełnie innego. Może Ci tez powiedzieć, ze jest przybyszem z innej planety. Czy będzie to prawda ? ..... prawda bo przecież powiedział. Mówi, ze kocha i ociera Twoje łzy i boli go, ze płaczesz.
- wraca do Ciebie - może nie ma gdzie sie podziać, może mu po prostu pasuje mu taki układ.Ma podane, posprzątane, uprasowane i seks na każde zawołanie - może jest "wygodny" i wraca jak bumerang.
-odtrącanie- przybliżanie. Przytula - odtrąca. Daje to straszną huśtawkę emocjonalną. "Głupieje" sie w takich chwilach: kocha- jednak nie , zalezy mu na mnie - nie znosi mnie, itp.
Każdy człowiek pragnie być szczęśliwy. Jeśli jest w związku pragnie: miłości ,szacunku. Daje dobro - bierze dobro. W Twoim przypadku( i wielu innych) tak nie jest. NIGDY nie będziesz przy nim szczęśliwa przede wszystkim dlatego , ze on Cię NIE SZANUJE. Zawsze miłość przygasa ale zostać powinien SZACUNEK. Nie jesteś z nim szczęśliwa i nigdy nie będziesz......masz na to szanse w innym związku lub jako singielka. Poczytaj wypowiedzi kobiet przeżywających to co Ty - tych, które tkwiły w "chorych" związkach długie lata i ceną za to było nieszczęśliwe zycie i tych, które uciekły i znalazły szczęście w sobie lub przy boku innego.
Twojemu ogrodnikowi krzaki róz wymarzły i kwiatów z nich już nigdy nie będzie.