Jestem palaczką od wielu lat.Palę,bo lubię.Jednak od jakiegoś czasu zauważyłam że to palenie zaczyna mi niesłużyć,bo po każdym zapalonym papierosie ,źle się czuję.Próbowałam kilka razy rzucić ten nałóg,jednak bez skutku.Zrozumiałam,że jestem uzależniona od papierosa,to on mną rządzi i moim życiem.Bywały dni ,że nie zapaliłam ani jednego papierosa i jakoś przeżyłam.Czułam się wtedy
cudownie,zdrowo,taka wolna.Czułam że nikt nie ma nademną przewagi.Zastanawiam się więc dlaczego wracam do nałogu?Co dzień obiecuję sobie ,że już nie zapalę.Dręczą mnie wyrzuty sumienia,że zatruwam swój organizm.Wiele czytam ,słucham i oglądam na ten temat,jednak nic mnie nie przekonuje na dłużej jak na 1,2 dni.Czy ja się kiedyś od tego uwolnię,bo jak narazie jestem więźniem nikotyny.Chcę rzucić palenie ,nie od jutra tylko od zaraz.Jeśli ktoś ma lub miał podobny problem proszę o wsparcie.Może ktoś jest w trakcie rzucania palenia i ma jakieś cenne wskazówki.Każda opinia mile widziana
Nie palę i nigdy nie paliłam, ale mój przyszły mąż palił.
Rzucił jak zaczęliśmy się spotykać - chciał i dodatkowo miał motywację ![]()
Przede wszystkim to musisz tego chcieć. Jeżeli już uda Ci się nie palić, to co jakiś czas nagradzaj siebie za to.
Może to być coś droższego ( w końcu 10zł paczka fajek) lub nawet coś drobnego, jakieś kolczyki, perfumy, nowy kosmetyk.
Poza tym mój partner ciągle miał fajki przy sobie ( mówi, że wtedy lepiej się czuł), dopiero potem je wyrzucił.
Kupował sobie też cukierki i gumy z nikotyną i w czasie gdy chodził po ścianach, to je jadł - ale UWAGA, od tego też się można uzależnić, serio.
Życzę Ci dużo wytrwałości.
Faktycznie musisz byc uzalezniona.ja tez kiedys lubilam palic i palilam duzo.nie pale pare lat,cos kolo szesciu.nie powiem zebym jakos specjalnie sie natrudzila rzucajac.,po prostu paczka sie skonczyla,nie chcialo mi sie ruszyc po nastepna wiec do konca dnia nie palilam juz,doszlam nastepnego dnia do wniosku ze jak tyle wytrzymalam to dalej dam rade i tak zostalo.MUSISZ MIEC MOTYWACJE,NO I CHCIEC RZUCIC.jak bedziesz rzucala palenie,nie palila a myslala wciaz o tym to bedzie trudno a wrecz powrocisz do nalogu znow.niektorzy wspomagaja sie roznymi specyfikami.slyszalam ze dobrze i skutecznie dziala Tabex.
Witam..ja mam podobny problem:(mam dopiero 20lat,a pale jak to sie mowi nałogowo od ok 7lat..raz kiedys udało mi sie rzucic palenie na dwa miesiace. . Wczesniej to palenie bylo takie bo sie paliło...bo lubiło,bo trzymając tego papierosa czules sie lepszy,dorosłejszy,czasami z nudny,ogolnie cos dawało,ale nie wiedzialam co...teraz kiedy rzucam (narazie bezskutecznie) wiem,ze nic to nie daje...nie daje żadnej ulgi czy substancji potrzebnych do funkcjonowania twojemu organizmowi,ale ulgę i spokoj psychiczny. . Wszystko leży u nas w główce...jeżeli nie zmusimy sie do nie palenia,jeżeli stanowczo nie powiemy sobie STOP ,to nie uda nam sie tego rzucic. . Moja siostra ,ktora paliła tyle samo lat trzy miesiace temu uparła sie maksymalnie,ze rzuci fajki, pojechala na urlop z myślą wlasnie,ze tam tego dokona,nie biorąc ani jednej paczki ze soba,kiedy ja Wzielam az 6,jednego dnia po kolacji zapaliła sobie papieroska a na drugi dzien rano skończyła z tym..az do teraz. Ani jednego dymka...a miala wiele okazji zeby jednak sie przełamać,chwile słabości...sama jej podkładalam pod nos papierosa i mowie masz zapal ..nie...i nie ma z tym problemu,ze wszyscy dookoła palą,albo jak jestesmy na imprezie,do piwa,czy cokolwiek. . Wyrzuciła go ze swoich mysli i nie sali.podziwiam. Bo ja od kilku tyg probuje tego samego.wczesniej jak i teraz np dzis wlasnie spaliłam jednego papierosa. Wczoraj dwa. Juz mowie sobie,ze lepiej ograniczyć ,wtedy latwiej rzucic. Stek bzdur,albo rozstajesz sie z nim na zawsze albo nie rozstajesz w ogole.w tamtym tyg mowie sobie. Koniec,od jutra nie salę...i naprawde nie Myslalam o tym,nie bylo zadnego głodu,zadnych drgawek,nic,po prostu nie Myslalam o papierosie kompletnie,zajeta Bylam czym innym i nie potrzebowałam niczego Zapalic..niestety,zobaczyłam jak ktos sali,pomyslalam o tym.ze nie wyobrazam sobie juz nigdy nie Zapalic papierosa.nie wyobrazam sobie tego,ze samo,po pysznyn sniadanku nie pojde do toalety i nie zapale,albo późnym wieczorem nie usiade przy oknie i nie zapale.ze na imprezie nie zapale..teraz kiedy pracuje nie wyobrazam sobie,ze na przerwie nie pojde do palarni usiąść zeby nie Zapalic..ze w ogole tam nie pojde.po prostu mysle i mysle o tym. i jest ciezko.nie mam tej motywacji ,silnego samozaparcia w sobie co miala moja siostra...ale jutro wracam do pracy.Postanowilam,ze jutro bedzie ten dzien kiedys rzuce to świństwo..dlatego najlepszym sposobem na rzucenie palenia,jest mega nastawienie psychiczne,zmuszanie sie wręcz do nie Myslenia o paleniu ,a kiedy zaczynamy myslec o tym,znalezieniu sobie szybko czegoś do roboty by zakrzatac glowe czym innym. No i z takim nastawieniem obudze sie jutro i mam nadzieje,ze skończę jak siostra. Tego zycze także tym,którzy rzucają ten nałóg...:)pozdrawiam
Tak jak piszą pozostali MOTYWACJA. Dla każdego to może być coś innego. Masz faceta ? Jeśli tak, to pomyśl, że rzucasz to dla niego. Ja np. rzucam dla kobiety i najczęściej zaczynam palić przez tą samą kobiete, dla której rzuciłem palenie, gdy ona rzuca mnie... ale samo rzucenie mi wychodzi, dla kogos jestem w stanie to zrobić z dnia na dzien.
Może to być inny powód, ja np. należę do ludzi chudych, miałem też motywacje żeby trochę przytyć bo jak wiadomo, po rzuceniu trochę zwiększa się łaknienie.
A po za tym idą na to pieniądze, brzydki zapach, żółte zęby itd. Musisz stworzyć sobie w głowie takie myśli, żeby się zniechęcić do palenia. Może przy okazji jakiś fitness np? Akurat kasa, która idzie na papierosy to miesięcznie wyniósł by Cie karnet prawdopodobnie.
Możliwości jest wiele, odpowiedz sobie tylko na pytanie co Ciebie jest w stanie najbardziej zmobilizować do rzucenia.
paulla777 - z tego co piszesz to bardzo trudno rzucić Ci palenie tak "od ręki". Czasem tak jest, bez względu na to jak długo i ile się pali. Może warto spróbować z jakiejś metody wspomagającej - tzn. takiej, która pozwoli Ci stopniowo rzucić palenie?
Dla mnie problemem największym jak rzucałam palenie było to, że nie mogłam pozbyć się pewnych przyzwyczajeń, takich jak kawa i papieros, czy papieros przy czytaniu książki. Dlatego ciężko było mi rzucić z dnia na dzień. Ale zdecydowałam się na kupienie e-papierosa i teraz już korzystam tylko z niego, w ogóle nie chce mi się palić zwykłych papierosów. Stopniowo zacznę ograniczać dawkę nikotyny i myślę, że za jakiś czas całkowicie zrezygnuję z palenia (już teraz zauważam, że coraz rzadziej czuję głód nikotynowy). Spróbój takiej metody, może ona będzie kluczem do rzucenia palenia?
Ja przeczytalam Allana Carra o rzucaniu palenia i ...rzucilam. Ciagnie mnie czasem, ale po 15 latach palenia nie pale juz dwa lata i mowie sobie, ze nie chce zaczynac od nowa, ze nie chce zmarnowac tego, co osiagnelam.
Nie smierdze, mam lepsza cere, lepsze wlosy. bez fajek jest lepiej. Nie skreca Cie na sluzbowych spotkaniach, nie myslisz obsesyjnie, kiedy zapalisz. Czasem po lampce wina mnie ciagnie jak diabli, ale sie kontroluje. To jak z narkotykiem, jestes uzalezniona do konca zycia, musisz sie pilnowac, ale warto.
zmień myślenie. Zamiast myśleć o tym jak bardzo chce Ci się palić to myśl o tym że już jesteś wolna od tego nałogu.
Ja palilam ponad 30 lat,rzucalam 3x
ten trzeci raz to rzucenie skuteczne>Uwazam,ze do wszystkiego trzeba dojsc samemu,powoli i wcale nie zaluje ,ze 2 x przegralam,ale tym sposobem uczylam sie na swoich bledach .Przeczytalam ksiazke A. Carra ,podkreslilam w ksiazce wazne dla mnie sprawy ,kupilam tabex no i zabralam sie za rzucenie .Nie pale 9 miesiecy(12.03) i wiem,ze juz wygralam
za zaoszczedzone pieniadze kupowalam to o czym marzylam,a nie stac mnie bylo przez wszystkie lata(miesiecznie przepalalam prawie 400zl ) latwo przeliczyc ile....... zaoszczedzilam dla siebie na "nagrody -motywatory" Teraz chocbym chciala zapalic to juz tego nie zrobie,bo wiem ,co bym stracila !!!!W domu pachnie ,moja cera sie poprawila,wszyscy ze mnie sa dumni(w rodzinie)ze jestem silna kobieta!Nie raz przychodzi chec na dymka,ale wtedy sobie mowie, szkoda zmarnowac to ,co osiagnelam !
Wiele osób wspomina tę książkę, ale dla mnie to niestety ściema (sorry, jeśli ktoś się obrazi, nie miałam takiego zamiaru). Może nie ściema ale tak naprawdę gość ameryki nie odkrył, zebrał tylko parę wszystkim znanych prawd i tyle.
A jak komuś argumenty nie wystarczą, to dobrze się zaopatrzyć w e-fajkę. Mój wujek przerzucił się na to po 25 latach palenia. Tylko trzeba się pilnować, żeby nie używać e-p wszędzie gdzie się da bo to bez sensu.
Ksiazka A Carra moze jest naiwna,ale to zlepek wszystkich mysli i czynow osob w nalogu.Uzmyslaowla mi,ze ja jestem palaczem do potegi entej,ze trzeba duzo zaparcia samej w sobie . Mimo wszystko ksiazka i tabletki tabex pomogly mi w rzuceniu nalogu i jutro obchodze 9 m-cy bez dymu J E S T E M W O L N Y M C Z L O W I E K I E M
![]()
Czyli jednak sama książka nie pomogła
Każdy ma swój sposób na rzucanie, ważne żeby trafić na ten, który okaże się skuteczny. Ja zauważyłam, że teraz coraz więcej ludzi wokół mnie używa e-papierosów. Zwłaszcza, że ceny fajek rosną, a e-p można kupić coraz taniej, zwłaszcza przez internet.
Jak postanowiłam rzucić palenie, to sama nie wiedziałam na co się piszę. Nie chodzi o sam głód nikotynowy, tylko o moja wewnętrzna reakcję na wizję życia bez papierosa. Smutek, rozpacz, gniew, złość to tylko niektóre z emocji, co mi po duszy latają. Naprawdę, nie znam innego życia niż bez fajek - palę 20 lat czyli większe pół życia. Piszecie o motywacji i sile woli ale czy to naprawdę wystarczy? A co potem? Czy da się wiecznie tęsknić za papierosem? Znam osoby co rzuciły, rzucają i co wróciły do palenia. Przeraża mnie to, że się tyle lat trułam a teraz paraliżuje mnie strach przed nietruciem się. Allan Carr - świetna lektura, zgadzam się z nim w 1000000 % tylko czemu samej nie mogę sobie przetłumaczyć tych oczywistości?
14 2017-08-13 16:53:27 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-08-13 17:00:21)
Jestem palaczką od wielu lat.Palę,bo lubię.Jednak od jakiegoś czasu zauważyłam że to palenie zaczyna mi niesłużyć,bo po każdym zapalonym papierosie ,źle się czuję.Próbowałam kilka razy rzucić ten nałóg,jednak bez skutku.Zrozumiałam,że jestem uzależniona od papierosa,to on mną rządzi i moim życiem.Bywały dni ,że nie zapaliłam ani jednego papierosa i jakoś przeżyłam.Czułam się wtedy
cudownie,zdrowo,taka wolna.Czułam że nikt nie ma nademną przewagi.Zastanawiam się więc dlaczego wracam do nałogu?Co dzień obiecuję sobie ,że już nie zapalę.Dręczą mnie wyrzuty sumienia,że zatruwam swój organizm.Wiele czytam ,słucham i oglądam na ten temat,jednak nic mnie nie przekonuje na dłużej jak na 1,2 dni.Czy ja się kiedyś od tego uwolnię,bo jak narazie jestem więźniem nikotyny.Chcę rzucić palenie ,nie od jutra tylko od zaraz.Jeśli ktoś ma lub miał podobny problem proszę o wsparcie.Może ktoś jest w trakcie rzucania palenia i ma jakieś cenne wskazówki.Każda opinia mile widziana
Zacznij od palenia na zewnątrz, nie w pomieszczeniach. Zawsze mniejsze narażenie na szkodliwe substancję. Do ograniczenia nałogu przydają się również zajęcia dodatkowe. Nie ważne czy będzie to bieganie, czytanie. Coś co pozwoli zapomnieć na chwilę. Niedopalanie do końca też będzie dobrym początkiem. Nawet ograniczenie będzie czymś pozytywnym. Co do samego rzucania. Dopilnuj żebyś nie zmieniała wiele rzeczy na raz. Trudniej trzymać dyscyplinę związaną w wielu rzeczach. Unikaj miejsc, kontaktu z palaczami. Nie kupuj papierosów. Może pomóc zwyczajna guma do żucia. I nie zastępuj e-fajką. To jedynie sposób na zmianę nałogu. I po prostu staraj się nie palić, a jeśli już to zrobisz to nie mniej wyrzutów sumienia. Później dalej możesz się starać. Nałóg rządzi się swoimi prawami. Generalnie najgorsze są pierwsze 2 tygodnie. Ciągnie może z 3 miesiące. Papierosy gorzej smakują po pewnych produktach typu np. brokuły, czysta woda. Możesz raczyć się szklanką po jedzeniu. Ale generalnie najbardziej sprawdza się natychmiastowe odcięcie. Czym bardziej ograniczysz kontakt, dostęp, tym łatwiej.
Ja probuje rzucic juz n-ty raz. Tym razem dotarly do mnie prosby corki... "mamo nie pal" slysze jak tylko zobaczy mnie z papierosem. Nie pale trzy tygodnie,trzy dni temu do piwa wypalilam papierosa i czuje sie zle sama ze soba. Zawzielam sie i chce rzucic bez tabexow,desmoxanow i nicorette. Chociaz rzucalam jyz chyba 20 razy,licze ze tym razem sie uda