Wiem, że są takie wątki i (niestety) jest wiele kobiet z podobnymi problemami ale ja sobie z moją historią nie radzę.
Zacznę od tego, że jestem mamą 4-latki, żoną kierowcy międzynarodowego i zmęczoną związkiem kobietą. Pragnę mieć partnera i przyjaciela a mam męża - na papierku i fizycznie 5 dni w miesiącu. Poznałam go jak już jeździł -to jego pasja-rozumiałam i szanowałam. Bardxo go kochałam i starałam się być samowystarczalna w domu, z dzieckiem, z moją pracą bo wiedziałam, że jeździ bo zarabia na nas i dla nas.
Przyszły kryzysy, rozstania tłumaczenia, że potrzebuję jego bliskości i czułści nie tylko jak wygłodniały wraca z trasy, chcę się przy nim czuć kobietą,w końcu chcę aby mnie zauważył, choć raz sam z siebie przytulił.
To nie były kłótnie to były rozmowy. Prawdziwe uświadamianie mojego męża o moich prostych potrzebach "wiem, dobrze" to słyszałam będzie inaczej.... i nic dalej tak samo. Uciekłam od niego. Szantarzował, że zabierze mi córeczkę, że się zabije, że bez nas jego życie nie ma sensu. Poddałam się i wróciłam po 2 tygodniach nagabywania. TRAGEDIA!!! Nic się nie zmieniło.
Tak na prawdę to jestem z nim bo bardzo się boję, że zabierze mi córeczkę ( nie chiał słyszeć o spokojnym rozstaniu ze względu na nią i nie chciał abym ja ją miała a on bez przeszkód by ją brał jak by wracał na kilka dni ),że się zabije i będę go miała na sumieniu, że zejdzie na złą drogę. W sumie to czego ja chcę mam męża, który dla nas zarabia, szczęśliwe, zdrowe dziecko, dom w planach bo na niego zarabia i ja matka, żona i wagina jak przyjedzie.
Nie mam pojęcia czy mogę mieć jakieś pretensje, roszczenia, marzenia by być traktowana jak inne żony mężów je szanujących.
Za każdym razem muszę mówić, że potrzebuję przytulenia- sam mnie przytula jak leżymy w lóżku, leci jakiś film a ja mu coś opowiadam co np. było danego dnia. Przytula bym zamilkła bo leci film. Nigdy nie ma winy po jednej stronie ale ja z całych sił próbowałam mówić i tłumaczyć moje normalne potrzeby a on może 5 razy dał mi poczuć, że jestem kobietą a jesteśmy 8 lat ze sobą.
Czasem mam wrażenie, że jestem nie normalna bo piszę takie rzeczy i jak to nie wiem co mam zrobić przecież to ma się samo przez się- lub też czego chcę od ciężko pracującego faceta - sama nie wiem co mam myśleć. Jest jakiś psycholog na sali????Pozdrawiam i piszcie bo chyba nie tylko ja mam taką sytuacje
Cześć.
Psycholoogiem nie jestem, jedynie pedagogiem ale ledwo po studiach. Czasami zabieram głos w tematach, ktore być może przerastają moje doświadczenie. Ale jak to jest jedno mnie dreczy dlatego pisze. Jak to jest wiedzialas jaki ma facet styl zycia przed slubem? Nie zmartwilo Cie to wczesniej? Moje osobiste zdanie jest takie, że należy brać odpowiedzialność za swoją "świadomość" i kroki jakie się podejmuje. To jest surowe spojrzenie.
Natomiast z dalszej części posta zrozumiałam, że masz niezaspokojone potrzeby w momentach jak on wraca i wie, że brakuje Ci bliskośći. Tu odpowiedzialność za to (jak jest miedzy wami) rozklada się na dwie strony, bo w tym aspekcie słusznie podjęłaś z nim rozmowe i być może on zaniechał ewentualnej poprawy. Jednakże Ty rozpatrując sytuacje powinnaś zwrócić uwagę na to przede wszystkim: na co się godziłas? za co wzielas odpowiedzialnosc? jaka mialas swiadomosc? i kolejna kwestia zwroc uwagę na ile on reaguje na Twoje prosby, słowa i całość rozmowy. To jest ważne. Jego reakcja jest niezmiernie ważna-bo świadczy o stopniu zażyłości i chęci wspólpracy z Tobą w "dążeniu do poprawy sytuacji".
3 2011-10-08 13:11:05 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-10-09 21:36:18)
Witaj, Twój mąż uskutecznia szantaż emocjonalny i to w stopniu zaawansowanym. Jesteś niewolnicą a przynajmniej tak się czujesz. Jesteści ze sobą przez osiem lat i ta sytuacja, która zaistniała była wypracowywana właśnie przez te wszystkie lata, wiesz teraz aby odwrócić sytuację, aby ją zmienić potrzebny jest kolejny długi czas - przykre, trudne, ale tak jest. Nie wiem w jakim jesteś stopniu dojrzałości emocjonalnej w waszym związku i jak bardzo jesteś zmęczona czy masz siłe walczyć o to małżeństwo i czy chcesz o nie walczyć? jeśli chcesz walczyć to potrzebne są kategoryczne zmiany z jego strony, ale wiem, że to nie jest proste i na pewno przyda wam się wspólna wizyta u specjalisty....... Twój mąz na pewno pownien udać się na indywidualną rozmowę ze specjalista, ponieważ groźby pt zabiję się są zachowaniem patologicznym. Ty z kolei jesteś tak zastraszona, że nie jesteś w stanie myśleć o waszym życiu racjonalnie.
Uspokoję Cię w jednej kwestii. Nie może zabrać Ci córki, bo nie ma ku temu żadnych podstaw a żaden sąd nie przyzna mu opieki nad dzieckiem przy takim trybie pracy......... poza tym jego myśli o popełnieniu samobójstwa nie przemawiają na jego korzyść.Także tą sprawą wcale się nie martw. Określ w jakim jesteś punkcie i zacznij działać.
a) wizyta u specjalisty męża
b) wizyta u specjalisty z mężem
samej będzie Ci trudno sobie poradzić. trzymam kciuki
Polecam sprawdzenie w słowniku znaczenia słowa "bynajmniej" / Anemonne
Cześć.
Psycholoogiem nie jestem, jedynie pedagogiem ale ledwo po studiach. Czasami zabieram głos w tematach, ktore być może przerastają moje doświadczenie. Ale jak to jest jedno mnie dreczy dlatego pisze. Jak to jest wiedzialas jaki ma facet styl zycia przed slubem? Nie zmartwilo Cie to wczesniej? Moje osobiste zdanie jest takie, że należy brać odpowiedzialność za swoją "świadomość" i kroki jakie się podejmuje. To jest surowe spojrzenie.
Natomiast z dalszej części posta zrozumiałam, że masz niezaspokojone potrzeby w momentach jak on wraca i wie, że brakuje Ci bliskośći. Tu odpowiedzialność za to (jak jest miedzy wami) rozklada się na dwie strony, bo w tym aspekcie słusznie podjęłaś z nim rozmowe i być może on zaniechał ewentualnej poprawy. Jednakże Ty rozpatrując sytuacje powinnaś zwrócić uwagę na to przede wszystkim: na co się godziłas? za co wzielas odpowiedzialnosc? jaka mialas swiadomosc? i kolejna kwestia zwroc uwagę na ile on reaguje na Twoje prosby, słowa i całość rozmowy. To jest ważne. Jego reakcja jest niezmiernie ważna-bo świadczy o stopniu zażyłości i chęci wspólpracy z Tobą w "dążeniu do poprawy sytuacji".
Bardzo dziękuję, że się wypowiedziałaś ale chyba na prawdę powinnaś bardziej się skupić na treści i mniej impulsywnie odpisywać- nie chcę Cię obrażać to rada. Też jestem pedagogiem już ze sporym stażem.
Co do męża jak pisałam ja nie mam pretensji o jego styl pracy tylko o to, że mąż mnie ignoruje. Wielokrotnie mówiła, tłumaczyłam, prosiłam, a on nic. Na hasło o terapii zgodziła się jak wiedział, że odchodzę ale jak zostałam to powiedział po co nam przecież jest normalnie.
Ja jestem świadoma co się dzieje tylko brak mi sił ale zrobiłam krok umówiłąm się z terapeutą na spotkanie za dwa tygodnie i zacznę od siebie aby się wzmocnić psychicznie by mieć siłę odejść.
Nie chcę walczyć o to małżeństwo ponieważ tak na prawdę tego małżeństwa już nie ma. Przykład z ostatnich dni- tydzień czasu prosiłam aby napisał mi jakiegoś miłego smsa- mówi, że nigdy nie ma czasu co oczywiście nie jest prawdą bo dobrze znam jego pracę. Trzymajcie za mnie kciuki.
a twoj maz nie moze zmienic pracy,zeby byl z Tona czesciej ? Nie ciagnie go do Ciebie ?
w jakim systemie jezdzi ?
Witaj. Mój związek był bardzo podobny. Tyle,że nie byliśmy małżeństwem i nie mieliśmy dzieci. Niecały tydzień temu wyprowadziłam się od niego, bo nie mogłam już znieść właśnie tej ignorancji
Wszystko zawsze było ważniejsze. Wszelkie próby rozmowy o potrzebach i oczekiwaniach przynosiły poprawę na 2 dni, później wszystko wracało do "normy". Mój mężczyzna też często wyjeżdżał do pracy w innym mieście i też nie mogłam doprosić się o smsa, że nie wspomnę, o miłym czy czułym smsie. Mówił, że mnie kocha, ale do spojrzenia na mnie, jak na kobietę też pewnie nie zasługiwałam, choć bardzo się starałam. Z jego strony nie miałam żadnego wsparcia emocjonalnego. Wiem jak ciężko jest podjąć decyzję o odejściu, ja do tej pory bardzo kiepsko sobie z nową sytuacją radzę. Uważam, że jeśli juz dojrzałaś do decyzji o odejściu i nie chcesz ratować małżeństwa, to powinnaś to zrobić. Osoba, która mówi o samobójstwie, robi to rzadko, a z jego strony jest to po prostu zwyczajny szantaż. Córki również Ci nie zabierze, tak jak dziewczyny przede mną mówiły - ze względu na swój zawód i kondycję psychiczną, żaden sędzie przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje inaczej. Życzę Ci powodzenia i siły!
a twoj maz nie moze zmienic pracy,zeby byl z Tona czesciej ? Nie ciagnie go do Ciebie ?
w jakim systemie jezdzi ?
Właśnie niby mówi, że chce ale nie chce. Nie ma go cały czas. cały miesiąć i wraca na 5 dni
Co mozesz zrobic?- taki am charakter. Wielu mezczyzn taki ma - ze wazniejszy jest mecz, film niz rozmowa z kobieta. To dlatego ze wielu mezczyzn nie umie rozmawiac, nie potrafi mowic komplementow, cieplych/milych slow - a my kobiety kochamy uszami...
smutek82 napisał/a:a twoj maz nie moze zmienic pracy,zeby byl z Tona czesciej ? Nie ciagnie go do Ciebie ?
w jakim systemie jezdzi ?Właśnie niby mówi, że chce ale nie chce. Nie ma go cały czas. cały miesiąć i wraca na 5 dni
przesrane
taki zawod to masakra, ale nie wyobrazam sobie,zebys musiala sie prosic o milego smsa ![]()
jest teraz tyle mozliwosci kontaktu, tym bardziej jak jest na zachodzie tam w wielu miejscach jest internet, to namiastka, ale zawsze cos ...
moj znajomy tez jest kierowca miedzynarodowym i wyjezdza na 2-3 dni, potem wraca na kilka dni i znowu wyjezdza na 2-3 dni, wiec moze Twoj maz powinien zmienic system pracy albo firme, jezdzic na blizsze trasy, wtedy bylby wiecej z rodzina.
moj znajomy tez jest kierowca miedzynarodowym i wyjezdza na 2-3 dni, potem wraca na kilka dni i znowu wyjezdza na 2-3 dni, wiec moze Twoj maz powinien zmienic system pracy albo firme, jezdzic na blizsze trasy, wtedy bylby wiecej z rodzina.
Jego wytłumaczeniem jest, że chcemy postawić dom tylko pytanie dla kogo jeżeli nie dba o mnie nawet poprzez smsa. Jak czasami mówi wymuszone przeze mnie kocham to jet to puste i to się czuje. Czasami robię testy jak się ze mną żegna przez telefon i jest- tzrymajcie się, na razie itp. żadnego czułego słowa, nic, pustka i to boi tak cholernie, ze nie wiem.Walczyłam ale teraz odpuściłam. będę z nim do czasu jak nie poukładam sobie w głowie jak zacząć na nowo żyć. Mówicie, że nie może mi odbrać córeczki- może jest nieobliczalny i bezwzgldny pod tym względem. Wiem bo raz tak zrobił i to był najbardziej obrzydliwy szantaż emocjonalny.
Co mozesz zrobic?- taki am charakter. Wielu mezczyzn taki ma - ze wazniejszy jest mecz, film niz rozmowa z kobieta. To dlatego ze wielu mezczyzn nie umie rozmawiac, nie potrafi mowic komplementow, cieplych/milych slow - a my kobiety kochamy uszami...
Masz rację tyle tylko, że jak mężczyźnie zależy i są sytuacje krytyczne typu rozstanie to powinien się opamiętać i przemyśleć i spóbować naprawić.
Witaj, Twój mąż uskutecznia szantaż emocjonalny i to w stopniu zaawansowanym. Jesteś niewolnicą a przynajmniej tak się czujesz. Jesteści ze sobą przez osiem lat i ta sytuacja, która zaistniała była wypracowywana właśnie przez te wszystkie lata, wiesz teraz aby odwrócić sytuację, aby ją zmienić potrzebny jest kolejny długi czas - przykre, trudne, ale tak jest. Nie wiem w jakim jesteś stopniu dojrzałości emocjonalnej w waszym związku i jak bardzo jesteś zmęczona czy masz siłe walczyć o to małżeństwo i czy chcesz o nie walczyć? jeśli chcesz walczyć to potrzebne są kategoryczne zmiany z jego strony, ale wiem, że to nie jest proste i na pewno przyda wam się wspólna wizyta u specjalisty....... Twój mąz na pewno pownien udać się na indywidualną rozmowę ze specjalista, ponieważ groźby pt zabiję się są zachowaniem patologicznym. Ty z kolei jesteś tak zastraszona, że nie jesteś w stanie myśleć o waszym życiu racjonalnie.
Uspokoję Cię w jednej kwestii. Nie może zabrać Ci córki, bo nie ma ku temu żadnych podstaw a żaden sąd nie przyzna mu opieki nad dzieckiem przy takim trybie pracy......... poza tym jego myśli o popełnieniu samobójstwa nie przemawiają na jego korzyść.Także tą sprawą wcale się nie martw. Określ w jakim jesteś punkcie i zacznij działać.
a) wizyta u specjalisty męża
b) wizyta u specjalisty z mężemsamej będzie Ci trudno sobie poradzić. trzymam kciuki
Polecam sprawdzenie w słowniku znaczenia słowa "bynajmniej" / Anemonne
Racja, bardzo dziękuję za uwagę ![]()
To nie wina zawodu- jest wiele podobnych zawodów, gdzie facet wybywa z domu na dłuższy czas , nie wiem czy taki ma chartakter , bo nic nie napisałas o tym jaki był kiedyś.
Ty ze swojej strony zrobiłaś wszystko co mogłaś, komunikowałaś mu o swoich potrzebach "jak krowie na granicy" a on "tak..tak" i tyle w jego głowie chyba zostało.
Możesz miec poczucie winy; że facet zarabia na was, byscie miały utrzymanie, zarabia na nowy dom a ty stroisz focha- też bym miała, ale wiem jak to boli gdy czujesz sie niekochana, zaniedbywana, mało kobieca.Jesteś wagina na dwóch nogach- interesuje sie Toba gdy ma chuć- twoje potrzeby dla niego nie istnieja.
Zaniedbuje Cie konkretnie a rozmowa nie pomaga. Chcesz odejsc- głupi szantaż , nawiasem mówiac- tak łatwo dziecka nie odbierze a groźby samobójstwa mają b.długą brode ze starości i sa płonne.Poza tym piszesz, że jest bezwzględny wobec Ciebie-to brzydko brzmi ale zbieraj dowody na niego, tak na wszelki wypadek.
Chcesz odejsc ale boisz sie reakcji rodziny "jak można odejsc od faceta, który dla twojego dobra wypruwa sobie żyły" -takie teksty mogą sie posypać i wyjdziesz na niewdziecznice, dlatego powinnas wtajemniczyc rodzine w to jaki on jest wobec Ciebie-zbieraj dowody.
Sytuacja jest trudna, jesli Ci jeszcze na nim zalezy dobrym wyjsciem jest terapia, ale to wymaga czasu a on jest 5 dni w domu. Pracy nie rzuci, bo nie tak łatwo o nową.
Ale moje osobiste zdanie jest troszke inne, czy nie zauważyłaś u niego zachowań wskazujacych na to, że ma kogoś?? inna kobieta??-dla niej tez moze miec tylko 5 dni w m-cu.
To tłumaczy czesc jego zachowan a agresja moze byc wynikiem pracy.