Podoba mi się facet, który deklaruje otwarcie że nie chce miec dzieci. Jego celem - jest samorozwoj i poznawanie ludzi/krajów. Lubię go, ale nie nadązam za tym. Czy warto się angazowac? Nie jestem juz taka super mloda ( 32 lata) - ale mysle ze nie chcialabym tego przegapic i zdazyc miec dziecko. Dodam, ze ten facet naprawde mnie pociaga ......ale mam obawy ze moze to tzw. duzy chlopiec, ktory chce przygod, adrenaliny, co owszem jest fajne, ale ja tez chce stabilizacji
Co o tym myslicie?
Witam wiesz ja do takiej deklaracji podeszła bym bardzo poważnie są ludzie którzy po prostu nie chcą mieć dzieci i mają do tego prawo tak samo jak ty masz prawo je posiadać. Czasem taka deklaracja ulega zmianie czasem nie ale on ci powiedział wprost że nie chce mieć dzieci Tobie pozostaje przemyśleć poważnie czy jesteś skłonna ich nie mieć. Jeśli bardzo chcesz mieć dzieci to ta relacja nie ma sensu bo może być tak że on nigdy zdania nie zmieni.Po prostu odpowiedz sobie na pytanie jak ważne dla Ciebie jest posiadanie dzieci w tedy będziesz wiedziała co masz z tym zrobić bo odpowiedź nasuwa się sama.
Co do wieku wiesz zapytaj mamę ile miała lat jak przechodziła menopauzę ponoć 10 lat przed zaprzestaniem miesiączkowania u naszych mam nasza płodność znacząco się obniża a u nie których kobiet zaprzestaje całkowicie ponoć jest taka zależność oglądałam kiedyś program właśnie o kobietach które w różnym wieku chciały mieć dziecko i tam właśnie lekarz wypowiadał się żeby pytać własne mamy o te sprawy w tedy będziemy wiedziały ile czasu nam zostaje.
Przepraszam że zeszłam z tematu
Podoba mi się facet, który deklaruje otwarcie że nie chce miec dzieci. Czy warto się angazowac? .....zdazyc miec dziecko. ...ale ja tez chce stabilizacji
Co o tym myslicie?
Komunikat jest jasny. Zupełnie nie pasuje do Twoich pragnień. Nie warto się angażować.
Najpierw uznasz, że powinien "dorosnąć", "dojrzeć" ( nie lubię tych słów w tym kontekście) potem będziesz chciała go zmieniać, na koniec uznasz, że zmarnowałaś życie.
Gdy poznałam mojego obecnego mężczyznę nie miał dzieci i nie czuł potrzeby ich posiadania. Ja natomiast miałam dwoje i nie zamierzałam już rodzić. I nawet gdyby zmienił zdanie i błagał o potomka powiedziałabym -wykluczone. Oboje wiedzieliśmy na co się decydujemy. Chcemy tylko siebie.
Jesteś młoda, tęsknisz za macierzyństwem, nieszczęściem dla Ciebie będzie związek z mężczyzna, który nie ma podobnych planów.
A może po prostu nie chce mieć dzieci z Tobą?
Podoba mi się facet, który deklaruje otwarcie że nie chce miec dzieci. Jego celem - jest samorozwoj i poznawanie ludzi/krajów. Lubię go, ale nie nadązam za tym. Czy warto się angazowac? Nie jestem juz taka super mloda ( 32 lata) - ale mysle ze nie chcialabym tego przegapic i zdazyc miec dziecko. Dodam, ze ten facet naprawde mnie pociaga ......ale mam obawy ze moze to tzw. duzy chlopiec, ktory chce przygod, adrenaliny, co owszem jest fajne, ale ja tez chce stabilizacji
Co o tym myslicie?
Ty pragniesz życia osiadłego z dzieckiem w niedalekiej przyszłości.
Mężczyzna, który Cię pociąga, wybiera podróżowanie, poznawanie ludzi, własny rozwój.
Od razu widać, że wasze cele nie są zbieżne w żadnym punkcie.
Niezrozumiałym jest dla mnie Twoje negatywne etykietowanie pana. Ponieważ ma inny pomysł na swoje życie, niż Ty, nazywasz go "dużym chłopcem". Dlaczego? Czy wszyscy muszą marzyć o czterech ścianach własnego mieszkania, stabilizacji, drugiej osobie i wianuszku dzieci?
wielokropek ja nie marze o wianuszku dzieci, ale o jednym tak. nie chce czegos przegapic w zyciu, tzn macierzynstwa...
wielokropek ja nie marze o wianuszku dzieci, ale o jednym tak. nie chce czegos przegapic w zyciu, tzn macierzynstwa...
Marzysz o jednym więcej niż ten mężczyzna.
Z jego punktu widzenia, to wszystko jedno, czy ma być jedno dziecko czy wianuszek.
On nie chce mieć ż a d n e g o.
I on niczego nie przegapi, on podjął decyzję o swoim życiu.
Jego marzenia są zupełnie inne niż Twoje.
...masz racje - smutno. nie rozumiem mezczyzn, dlatego nic mi sie nie uklada ![]()
Jeden mężczyzna, który Cie pociąga ma inną wizję życia, a Ty generalizujesz:
(...)nie rozumiem mezczyzn, dlatego nic mi sie nie uklada
Czy, aby, nie przesadzasz? I na temat mężczyzn i całego swojego życia. Cały Twój świat kręci się wokół mężczyzny? Przykre.
ja tez po tym co napisałaś uważam że on jest po prostu dużym chłopcem, szuka jeszcze przygód, a jeśli nie chce mieć dzieci to oznacza, że nie jest w stanie być za kogoś odpowiedzialny...
ja tez po tym co napisałaś uważam że on jest po prostu dużym chłopcem, szuka jeszcze przygód, a jeśli nie chce mieć dzieci to oznacza, że nie jest w stanie być za kogoś odpowiedzialny...
O rany! jak czytam takie teksty...
Czy sądzisz, że każdy marzy o dziecku? że nie można mieć innych marzeń?
Facet jasno i nie pozostawiając złudzeń się określił...i to właśnie świadczy o jego dojrzałości.
12 2011-10-01 18:45:50 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-01 19:07:01)
ja tez po tym co napisałaś uważam że on jest po prostu dużym chłopcem, szuka jeszcze przygód, a jeśli nie chce mieć dzieci to oznacza, że nie jest w stanie być za kogoś odpowiedzialny...
Taaaak.
Każdy bezdzietny i nieżonaty mężczyzna, to nieodpowiedzialny duży chłopiec.
Każda bezdzietna i niezamężna kobieta, to nieodpowiedzialna duża dziewczynka.
Mam tylko jedno pytanie, po ukończeniu jakiego wieku przypinasz tę etykietkę? I czy jest ona jednakowa dla obu płci?
P.S. Literówki są moją zmorą.
Mimo że mam dopiero 20 lat to nie zdecydowałabym się na związek z takim mężczyzną. To byłby masochizm. To prawda, że czasem komuś coś może się odmienić,ale to głupie wiązać się z facetem licząc, że kiedyś zmieni zdanie, a potem dajmy na to nie zmieni, a my już wiemy, że straciłyśmy parę lat życia.
Skoro chcesz mieć dziecko/dzieci i tym bardziej jesteś w wieku, gdzie wiele kobiet już nawet stara się o maleństwo, to nie wchodź w to, bo potem obudzisz się z ręką w nocniku, że mogłaś mieć dzieci i super rodzinę, z kimś o podobnych priorytetach. Jasne, nie szukaj na gwałt faceta, bo to nigdy nie jest dobre, ale nie wchodź w coś co nie ma większego sensu.
On nie jest gorszy, bo nie chce dzieci, jest po prostu sobą, żyjecie w 2 różnych światach, dlatego właśnie najlepiej będzie jak dasz sobie z Nim spokój i poszukasz kogoś z kim będziesz nadawać na tych samych falach.
Pozdrawiam serdecznie.
Motylku, wcale się nie dziwię, że się martwisz. Samo to, że kobieta po 35 r.ż jest narażona na urodzenie dziecka z Zespołem Downa mnie już przeraża. Mam jednego syna, chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale czy zdążę? Każda kobieta chce mieć dziecko i to sprawa naturalna. Może porozmawiaj z nim otwarcie o tym, czego pragniesz, chociaż nie wiem na jakim etapie związku jesteście. Jeśli on ma inne cele w życiu i mówi Ci o tym otwarcie, to chyba nie wiąże sobie przyszłości z Tobą. Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. Pozdrawiam.
Każda kobieta chce mieć dziecko i to sprawa naturalna.
Znowu generalizowanie. Nie kazda kobieta chce miec dziecko. Nie uwazam ze dla kazdego jest to sprawa naturalna.
(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
agau napisał/a:(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
MOTYLEK słucha tego co mówi facet, wie o jego marzeniach i stąd ma wątpliwości czy wiązać się z NIM.
Ona też ma swoje marzenia, ich marzenia są skrajnie różne.
On "obieżyświat" w sensie żądny poznawania świata, ona pragnie stworzyć tradycyjną rodzinę tj. mąż + dziecko/dzieci. Tym bardziej, że jej biologiczny czas bycia matką nagli.
W sumie to mało napisałaś o Was, czy jesteście parą, czy tylko zastanawiasz się nad taką ewentualnością, bo facet Ci się podoba i lubisz go, ale jego plany życiowe powstrzymują Cię przed zaangażowaniem się.
A czy ON wie o Twoich planach założenia rodziny, bo może to jest jego odpowiedź taka na "wyrost"?
Pozdrawiam.
Byłam w takim związku gdzie mezczyzna nie garnął sie do ustabilizowania sobie życia wbrew temu co na samym początku deklarował...mieliśmy inne spojrzenie na przyszłość-on chciał podróżować,poznawać nowych ludzi,bawić się a lubił to (ma 42 lata).
Obserwowałam ten nasz pseudo związek dochodząc do wniosku że są duze rozbieżności co do naszej przyszłości a pomimo to tkwiłam w tym związku aż się pogrążyłam...za bardzo...Ciężko było mi uwierzyć po czasie że jest inaczej,że ja pragnę towrzenia normalnej rodziny gdzie panuje spokój i stabilizacja ale mezczyzna ten w czasie rozjechał się ze swoją wizją co do rodziny...troche zostałam oszukana bo się dałam zwieść nie słuchając swoje intuicji która głośno dobijała się od środka alarmując krzykliwą lampką...
Na początku chciał jak najbardziej szczęśliwej rodziny a być moze w przyszłości dziecko-był okres ze mogłam byc w ciąży z nim i bogu dzięki ze tak się nie stało...
Za związek są odpowiedzialne dwie osoby,pół na pół...
Moge śmiało napisać że to Piotruś Pan wiecznie młody chłopiec lubiący się bawić wbrew temu że każdy ma prawo żyć tak jak chce i mieć inne marzenia.
Dlaczego jesli ktos nie chce miec dzieci dostaje etykietke "Piotrusia Pana?" A ja to pewnie zostane nazwana Tinkerbell. Fakt ze ktos nie chce dzieci nie swiadczy o niedojrzalosci. Jeden lubi motory, drugi samochody. Proste.
20 2011-10-02 00:11:55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-02 00:14:58)
Wielokropek napisał/a:agau napisał/a:(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
MOTYLEK słucha tego co mówi facet, wie o jego marzeniach i stąd ma wątpliwości czy wiązać się z NIM.
(...)
żyworódko,
zacytowany mój tekst napisałam nie do postu motylka79, tylko (jak łatwo się zorientować po zacytowanym przeze mnie poście) do autorki kolejnego postu, czyli agau.
Wiem dokładnie to, co napisała autorka wątku i wiem, że ona słuchała rzeczonego mężczyzny (przeczytaj moje posty skierowane właśnie do niej, nie zaś do innych osób piszących w tym wątku). ![]()
agau napisał/a:(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
Jak to dobrze poczytac Cie Wielokropku. Nie tylko po to by wiedzieć, ale także po to by powielać ...
22 2011-10-02 01:18:06 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-10-02 01:20:21)
Nie jesteśmy para ale spotykamy się, lubimy. Powiedzial mi o dzieciach wprost - ze nie lubi i nie chce miec, a jego plany to podrozowanie i poznawanie nowych kultur. Po prostu - nie wiem co o tym myslec- jestem b. otwarta osoba, ciekawa swiata, ludzi, w pewnym sensie go rozumiem, ze jest żądny zycia, poznawania, a dzieci to ograniczaja.
Z drugiej strony - nie nadazam i chyba jednak bardziej niz podrozowac pragne miec dziecko/rodzine...
Nie chce popelnic bledu i zalowac potem - bo wiem ze on mowi powaznie o swoich planach...
![]()
to nad czym się zastanawiasz?
To jest tak, jakby mnie teraz facet powiedział, ''zróbmy sobie dziecko''. Przy czym ja kompletnie tego teraz nie chce.
Twój związek nie ma przyszłości. Nie marnuj czasu przy nim ,bo oboje chcecie czego innego.
Wielokropek napisał/a:agau napisał/a:(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
żyworódka napisał/a:MOTYLEK słucha tego co mówi facet, wie o jego marzeniach i stąd ma wątpliwości czy wiązać się z NIM.
(...)żyworódko,
zacytowany mój tekst napisałam nie do postu motylka79, tylko (jak łatwo się zorientować po zacytowanym przeze mnie poście) do autorki kolejnego postu, czyli agau.Wiem dokładnie to, co napisała autorka wątku i wiem, że ona słuchała rzeczonego mężczyzny (przeczytaj moje posty skierowane właśnie do niej, nie zaś do innych osób piszących w tym wątku).
WIELOKROPKU, przed napisaniem postu zawsze czytam cały wątek. Rozumiem, że odniosłaś się do postu AGAU, bo przecież najpierw zacytowałam fragment jej wypowiedzi. Obie podzieliłyście się swoimi ogólnymi refleksjami dot. wzajemnej komunikacji między mężczyzną i kobietą, a ja dopisałam swoje spostrzeżenia odnośnie AUTORKI wątku.
Zatem nie doszukuj się z mojej strony jakiejś negacji Waszych wypowiedzi (od razu wyjaśniam Wam obu) czy zarzutu ich niezrozumienia. ![]()
MOTYLKU, tak wnioskowałam, że jeszcze nie jesteście parą.
Myślę, że facet bardzo Ci imponuje, podziwiasz go za szersze horyzonty myślowe, ale...no pomyśl sama, nie darzysz go (póki co) uczuciem miłości, tylko lubisz. Wasze relacje są bardziej na płaszczyźnie przyjacielskiej. Oczywiście przy staraniach z obu stron może iść w tym kierunku.
Jednakże skoro twierdzisz, że jego plany na przyszłość należy traktować poważnie, to nie widzisz w nich miejsca dla siebie.
Pytałam, ale nie odpowiedziałaś, czy ON wie o Twoich pragnieniach stworzenia rodziny?
Wiesz, plany zawsze można skorygować, dopasować do aktualnej sytuacji i potrzeb.:)
Pozdrawiam.
agau napisał/a:(...)Kurczę, faceci to niby proste mechanizmy, a tak trudno ich rozgryźć. (...)
Czasami, zamiast rozgryzania, wystarczy posłuchać tego, co mówią. I uwierzyć, że mężczyźni wiedzą o sobie i swych marzeniach lepiej, niż niby słuchająca ich kobieta.
Nie twierdzę, że kobiety nie słuchają panów, może i uogólniłam. Ale jeśli facet jasno określa swoje stanowisko, że nie chce mieć dzieci to albo nie chce ich mieć z tą konkretną osobą, albo w ogóle. Tak myślę. Zresztą facetem nie jestem, więc trudno mi się wypowiedzieć. Nie mniej jest to problem dla autorki postu, ma dylemat, czy wiązać przyszłość z kimś, kto jasno określił swoje stanowisko w danej sprawie i z czym może się autorka nie zgadzać. Ma do tego prawo. Motylu poczekaj jeszcze, aż sytuacja będzie klarowna, dopiero wtedy będziesz mogła podjąć odpowiednią decyzję.
(...)nie wiem co o tym myslec(...)
A może raz nie myśleć (pierwszy raz zachęcam do nie-myślenia), tylko u s ł y s z e ć?
Ten mężczyzna wyraził się bardzo jasno i szczerze, wystarczy przyjąć do wiadomości jego słowa, które nie mają "drugiego dna", i których analizować nie potrzeba.
Przyjąć do wiadomości, że n i e k t ó r z y n i e c h c ą m i e ć d z i e c i, a on należy do tejże grupy.
Wiem to, Wielokropku, ze są ludzie którzy nie chca miec dzieci i nie są nieszczesliwi z tego powodu.
Faktycznie nie mam co nad tym myśleć....
rozbieżność zainteresowań,pogladów na zycie itd nie jest dobrym pomysłem na wiązanie sie z kimś takim.
skoro ty dążysz do innego zycia ,oczekujesz stabilizacji,rodziny-dzieci to taki kandydat nie jest dobrym "pomysłem";
z biegiem czasu zamiast rozumieć jego pasje, wsiąkać we spolne zycie-myślę ,że rozpoczęłąbyś "program uziemienia"wspomnianego mężczyzny.chęć bliskości z nim ,zmuszenie go do angazowania sie w codzienne sprawy,sprawiłby ,że on czułby sie zaduszany w waszym związku a ty niespelniona,niedoceniana.mając wiec na uwadze róznice ,dwa razy sie zastanów zanim podejmiesz wiążącą decyzje.
owszem miłość przychodzi z nienacka-lecz czy to oby miłość ,czy fascynacja jego innością?
sama podejmiesz decyzje, zyczę powodzenia...
Nie mozna pogodzic zycia rodzinnego z pasjami, marzeniami, samorozwojem??? Nasze poglądy nie sa rozbiezne - w wielu kwestiach zgadzamy się, nawet bardzo. Intuicja mowi mi że jest moją bratnia dusza, ale tez mi mówi, ze jest niebezpieczny (w sensie - nieprzewidywalny), trudny (ma duże poczucie wartości, wymagający). Ciekawi mnie jego intelekt - b. dobrze sie z nim rozmawia.
Dostrzegam też - nieco dziecinności w nim (moge sie mylić), ale to mnie najbardziej odstrasza. Nie chce broń boże wiązac się z 33 letnim dzieciakiem, jesli intuicja mnie nie klamie...
Postanowiłam poobserwować go, nie zrywam kontaktu, ale na duuuży dystans - tylko koleżenstwo...
Nie chce miec dzieci i ma do tego prawo. chwala mu za to, ze powiedzial Ci o tym otwarcie, zebys miala tego jasny obraz.
Nie mozna pogodzic zycia rodzinnego z pasjami, marzeniami, samorozwojem??? (...)
Oczywiście, że można. Wiele osób łączy życie rodzinne z własnym rozwojem i różnymi pasjami. Tylko, że Twój potencjalny wybranek podjął decyzję o nie łączeniu tego wszystkiego. Ma do tego prawo.
Ale nie w tym przecież problem. Problemem jest to, że mimo tego co piszesz, w dalszym ciągu "wiesz lepiej".
Wielokropek - ale co wiem lepiej? Sugerujesz ze mam sobie wybic z glowy to, ze on zmieni zdanie co do posiadania dziecka?
Czyli moje obserwowanie go - jest stratą czasu?
Wielokropek - ale co wiem lepiej? Sugerujesz ze mam sobie wybic z glowy to, ze on zmieni zdanie co do posiadania dziecka?
Czyli moje obserwowanie go - jest stratą czasu?
Tak.
To właśnie sugeruję.
Chcesz wpłynąć na mężczyznę, by zmienił swoje priorytety. By zaczął chcieć tego, czego nie chce. By zaczął myśleć tak, jak Ty sobie życzysz. Chcesz, w imię miłości własnej (do siebie), przekonać go, że wiesz lepiej od niego, co dla niego jest dobre. Jego szczęście nie jest dla Ciebie istotnym. Ważnym, byś Ty osiągnęła to, o czym marzysz. To nie jest egoizm, to egocentryzm.
Wielokropek wie ... i ja wiem motylku, że sama obserwacja to niewiele. jeśli ktoś przywyknie do wygodnego życia, spania całą noc, imprez, poświęcania sie pracy i udzielaniu w towarzystwie, to zapomina o tym co ważne. A dziecko jest bardzo ważne.
Sam wiem, że mój syn, nigdy nie przeszkadzał mi w realizacji pozarodzinnych planów. nawet do dzisiaj tak jest. Ba ! znam przypadki gdzie pomógł
tym, że był malutki, śmieszny, miał dwa wystające ząbki i pięknie sie uśmiechał
To był najtrudniejszy egzamin z analizy matematycznej na roku
... Byłem jedyny, któremu najbardziej niedostępny profesor, udzielał wskazówek
Zdałem ![]()
(...)jeśli ktoś przywyknie do wygodnego życia, spania całą noc, imprez, poświęcania sie pracy i udzielaniu w towarzystwie, to zapomina o tym co ważne. A dziecko jest bardzo ważne.(...)
Fakt. Dziecko jest ważne.
Niektórzy jednak wybierają inne życie. Nie mniej ważne. Nie mniej cenne i wartościowe. Nie wszyscy, na szczęście, muszą się żenić/wychodzić za mąż, muszą płodzić/rodzić i wychowywać dzieci. W takich wyborach nie ma nic złego.
Złym jest tylko porównywanie i wartościowanie: takie życie lepsze, takie - gorsze. Zawsze wtedy, tak dziwnym trafem, punktem odniesienia staje się osoba wartościująca. I to, co ona myśli, robi, jakich dokonuje wyborów jest dobre i słuszne, zdania i wybory innych są złe, niewartościowe, "be". Jakim prawem? Na jakiej podstawie?
Tyle tylko Wielokropku ... że życie bez dziecka kojarzy mi sie z egoizmem. Wybaczcie, jeśli ktoś sie poczuje urażony. Nie można jednak mysleć tylko o sobie i to w takich płytkich kategoriach. Kiedyś przyjdzie nieunikniona starość - w której wygodni przyznają sie wobec siebie jak bardzo żałują swoich wyborów w młodości.
I dodam - ciągle na myśli mam wypadki, w których brak możliwości urodzenia dziecka, wynika z niedyspozycji partnerów - chorób i komplikacji. Przypadki gdzie ludzie nie mogący mieć dziecka starają sie o nie posługując sie róznymi metodami są znane każdemu. W grę wchodzą bardzo poważne przestępstwa - handel, porwania, manipulacje. W grę wchodzą ogromne pieniądze ... Pomimo wysokich kar - długoletniego bezwzględnego pozbawienia wolności - ciągle słyszymy o nowych wydarzeniach. To jest siła miłości, którą sie chce kierować - a nie ma do kogo.
owszem posiadanie dziecka-rodziny a uleganie swoim pasjom nie musi sie wyklauczać.lecz jesli strona decyduje ze nie chce wchodzić do tej rzeki ,nalezy to uszanować i nie"zmuszać"sobą (swoją wielką ,przygniatającą miłościa) do zmiany stylu i sposobu zycia.
dwa sprzeczne dązenia mogą sie nie sprawdzić.jednakże wszyscy mamy inne charaktery i sposób podejscia do zycia.jesli umiemy i CHCEMY spróbować zyć we dwoje w oczekiwaniu CUDU jakim jest dzieciątko to są to nasze wybory.
absolutnie przychylam sie do wypowiedzi the Devil- NIE WYOBRAŻAM SOBIE ZYCIA BEZ MOJEGO SYNA.
(kiedy czekałam na rozwiązanie ,miesiąc przed urodzeniem -wydarzyło sie tyle złych rzeczy,złe emocje ,uczucia zalu ,straty ,śmierć ... o mało mnie nie złamały.jednak nastąpił cud i pojawił sie ON.Synek dał mi siłe i wiarę ,że jutro bedzie lepiej.)
CUDA SIE ZDARZAJĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Taaak. Życie bez dziecka to egoizm. Aha. ![]()
Właśnie przed takim myśleniem przestrzegam. Tylko moje wybory, tylko mój punkt widzenia jest słuszny. Inni - nie mają racji.
Pomijam tutaj osoby, które chcą i nie mogą mieć własnych dzieci. Im, jeśli leczenia nie daje spodziewanych efektów, pozostaje adopcja. Tyle dzieci pozbawionych jest rodziców.
Są jednak i tacy, odpowiedzialni dorośli, którzy nie mają dzieci z własnego wyboru. Nie mają, bo mają inny pomysł na swoje życie. I nie potrzebują lokowania swej miłości w dziecko. I nie żałują, po wielu latach, swego wyboru. I nie zgadzam się na ocenianie ich życia jako mniej wartościowego, egoistycznego, czy przypinania jakiejkolwiek etykiety.
Myślę że jak chcesz mieć dzieci a on nie no to niestety musisz innego partnera szukać.
Przykro mi Wielokropku że tym razem mamy sprzeczne zdania. Nie musimy mieć identycznych. Ale nawet jeśli poświęcić swoje zycie - dla kariery, dla sławy, dla nauki czy pieniędzy - to dla kogo to wszystko ? Żyć po to by przeżyć i nie myśleć o tym, że to co osiągnę, może zostać w rodzinie ... Być może ?! Ale jeśli nie ma w tym egoizmu - to ja jestem "święty". A "The_Devil" - święty ? Wszyscy wiemy że nie ...
Nie wyobrażam sobie też życia bez synka lilia80, tym bardziej, że mam tylko jego, a on ma tylko mnie.
Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez mojego syna, zaszłam w ciążę, jak byłam na drugim roku studiów, wszyscy wokół mówili, że to już koniec mojej kariery, jakże się pomylili. Dzięki niemu właśnie kończę już 3 podyplomówkę, wciąż wyjeżdżam na szkolenia, konferencje, syn w niczym nie przeszkadza, a wręcz dopinguje. Zatem brak potomstwa to moim skromnym zdaniem wygodnictwo i trochę egoizmu. Jestem świadectwem na to, że można pogodzić życie zawodowe, pasje z macierzyństwem, teraz myślę nad doktoratem.
Motylku, rozumiem Twoje obawy, ale nie rezygnuj ze swoich pragnień na rzecz faceta, nie warto, mówię ci ![]()
wielokropek ja nie marze o wianuszku dzieci, ale o jednym tak. nie chce czegos przegapic w zyciu, tzn macierzynstwa...
W jednym zdaniu wyróznia sie sposób przeżycia życia, przez kobietę o zdrowej psychice.
Tak trzymaj motylku, i pamiętaj, że pomimo tego że - jak wynika z nicka - masz jeszcze wiele czasu, to jednak zegar biologiczny wciąż "tyka".
W jednym zdaniu wyróznia sie sposób przeżycia życia, przez kobietę o zdrowej psychice. (...)
I tego unikam i nie stosuję. Takiego szufladkowania, czyli etykietowania: kto myśli tak jak ja, ma zdrową psychikę. Wszyscy pozostali - chorą.
Motylek chce cieszyć się macierzyństwem jak 98% (zdecydowanie) innych kobiet. Siłą rzeczy jest to "zdrowe" podejście.
Tak uważam. A ja zapytam Wielokropku z czego czerpać radość życia - jeśli nie z dziecka ? Z podróży ? Hazardu ? Domu 300 m kw ?
Bo jeśli dokonuje sie wyboru - że nie chce sie mieć dziecka - to musi to być jakoś uzasadnione ....
45 2011-10-02 19:24:52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-10-02 19:26:23)
Niektórzy ludzie po prostu nie chcą mieć dzieci. Mają inne cele w życiu. Ich sprawa. My którzy chcemy mieć dzieci nie zrozumiemy ich, ale to ich decyzja.
Ja nie wyobrażam sobie nie mieć dzieci, no chyba, że nigdy nie miałabym nawet tylu pieniędzy, by sobie zapewnić byt, no i chyba wtedy nikt dojrzały z Was nie zdecydował się na potomka.
I tak, ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci nie są ani trochę gorsi, mają po prostu inne priorytety,
Oczywiście że o dziecko trzeba zadbać truskaweczko. I to jest chyba to - co przeraza tych niechcących. przynajmniej w zdecydowanej większości. Ale ... bez przesady .... to nie są jakieś bajońskie sumy. Czasami utrzymywanie zwierząt w domu może być równie kosztowne i pracochłonne.
Ja natomiast wielokrotnie spotkałem się z opinią - że dziecko to najlepsza inwestycja. I mi sie to potwierdza w życiu ![]()
Motylek chce cieszyć się macierzyństwem jak 98% (zdecydowanie) innych kobiet. Siłą rzeczy jest to "zdrowe" podejście.
Tak uważam. A ja zapytam Wielokropku z czego czerpać radość życia - jeśli nie z dziecka ? Z podróży ? Hazardu ? Domu 300 m kw ?
Bo jeśli dokonuje sie wyboru - że nie chce sie mieć dziecka - to musi to być jakoś uzasadnione ....
Ja akurat na pewno nie uważam, ze moje podejście jest zdrowe a inne nie. Posiadanie czy nie posiadanie dzieci to kwestia decyzji dwojga ludzi.
Moj kolega, o ktorym tu mowa, uwaza swoje zycie za wspaniałe, a partnerka ma sprawic aby było jeszcze wspanialsze. Także chyba ma powod by cieszyc się zyciem i myśle, że po prostu cieszy go życie samo w sobie, to ze wykonuje pracę która mu sprawia satysfakcje i która jest jednoczesnie pasją, że sie realizuje. Tak jak wspomnialam - to b. ciekawy czlowiek.
Zawsze dążymy do tego by nasze życie było wspaniałe i coraz wspanialsze ... dlatego zdobywamy pieniądze, partnera .... dziecko.
Zgadzam się, że powinna to być wspólna decyzja. Co oznacza ... że trzeba przedstawić sobie argumenty.
49 2011-10-02 20:04:56 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-02 20:08:51)
Zdublowałam post. Aktualny jest poniżej.
Przepraszam.
Tyle tylko Wielokropku ... że życie bez dziecka kojarzy mi sie z egoizmem.
A czy posiadanie dziecka nie jest egoizmem? Wybacz, ale powołujesz nowe życie dla siebie, nie dla "dziecka", bo ono przecież nie istnieje. "Robisz" dziecko, bo to Ty masz potrzebę posiadania potomka- owszem, jest to instynkt bardzo pierwotny i warunkujący istnienie ludzi jako gatunku- ale jednak egoizm pierwsza klasa.
Poza tym, życie zawodowe i rodzinne (posiadanie dzieci) można pogodzić, ale z reguły obie te rzeczy są wtedy robione "na pół gwizdka". Szczególnie w przypadku kobiet- siedząc w pracy myślą o dzieciach, siedząc przy dzieciach myślą o pracy. Niedawno czytałam o pewnych badaniach (niestety, jakiś czas temu to było, nie podam źródła) w których przeczytałam, że właśnie po narodzinach dziecka spada poziom szczęścia. Po prostu- szczęście w dużej mierze zależy od wolności, a temu dziecko po prostu nie sprzyja.
Może kolega motylka też czytał te badania i jest tak samo sceptycznie nastawiony do rodzicielstwa. Szkoda, że jest ta paskudna presja otoczenia- masz macicę- musisz chcieć dziecka, bo inaczej jesteś chora, egoistyczna, zimna, "niepełnowartościowa" jako kobieta...
(...)A ja zapytam Wielokropku z czego czerpać radość życia - jeśli nie z dziecka ? Z podróży ? Hazardu ? Domu 300 m kw ?(...)
Wyjaśniając moje podejście do kwestii posiadania/nie posiadania dzieci.
Mam dwoje, już dorosłych i dojrzałych, dzieci. Mam je, bo chciałam mieć (mój mąż także). I nie przeszkodziły mi wcale ani we własnym rozwoju, ani w pracy zawodowej, ani w niczym. Robiłam i robię w życiu, to na co się decydowałam, co chciałam, co chcę i na co się obecnie decyduję.
Radość życia czerpię z tego, że żyję, że widzę słońce lub chmury, że robię rzeczy mnie satysfakcjonujące, że oddycham. Cieszę się z tego, że moim dzieciom dobrze się w życiu wiedzie, jestem z nich dumna. Ale nie czerpię radości z faktu posiadania dzieci. Nie uzależniam swojego szczęścia od drugiej, nawet najukochańszej osoby. I nie czerpię radości z faktu posiadania czegokolwiek.
Zgrozą i smutkiem napawa mnie fakt dzielenia ludzi na zdrowych psychicznie i niezdrowych, gdzie granicę wyznacza fakt posiadania dziecka.
I cieszę się, motylku79, że Ty nie dokonujesz takich podziałów.
Trzymam kciuki za Ciebie i Twe wybory. :)
Oczywiście że o dziecko trzeba zadbać truskaweczko. I to jest chyba to - co przeraza tych niechcących. przynajmniej w zdecydowanej większości. Ale ... bez przesady .... to nie są jakieś bajońskie sumy. Czasami utrzymywanie zwierząt w domu może być równie kosztowne i pracochłonne.
Ja natomiast wielokrotnie spotkałem się z opinią - że dziecko to najlepsza inwestycja. I mi sie to potwierdza w życiu
Tak, ja nie mówię o bajońskich sumach, tylko jakiejś podstawie, bo chyba ciężko byłoby Ci się wyobrazić Ciebie jako rodzica, np gdybyś miał tylko 400 zł na utrzymanie. (hipotetycznie)
53 2011-10-02 20:18:39 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-10-02 20:19:14)
Zgrozą i smutkiem napawa mnie fakt dzielenia ludzi na zdrowych psychicznie i niezdrowych, gdzie granicę wyznacza fakt posiadania dziecka.
Nie dziele tak ludzi .... Uwazam jednak, że Ci, którzy dażą do posiadania pełniej rodziny - wraz z dzieckiem - przejawiają prawidłowe przejawy spełnienia sie w życiu jako ludzie ... gatunek najwyższy.
54 2011-10-02 20:37:24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-02 20:39:46)
(...)Nie dziele tak ludzi .... (...)
Nie, no jasne. Wprost nie. Tylko tak, miedzy wierszami (wytłuszczenia są moją ingerencją w Twoje teksty).
(...) Uwazam jednak, że Ci, którzy dażą do posiadania pełniej rodziny - wraz z dzieckiem - przejawiają prawidłowe przejawy spełnienia sie w życiu jako ludzie ... gatunek najwyższy.
motylek79 napisał/a:wielokropek ja nie marze o wianuszku dzieci, ale o jednym tak. nie chce czegos przegapic w zyciu, tzn macierzynstwa...
W jednym zdaniu wyróznia sie sposób przeżycia życia, przez kobietę o zdrowej psychice.(...)
(...) jeśli ktoś przywyknie do wygodnego życia, spania całą noc, imprez, poświęcania sie pracy i udzielaniu w towarzystwie, to zapomina o tym co ważne. A dziecko jest bardzo ważne.(...)
(...)Motylek chce cieszyć się macierzyństwem jak 98% (zdecydowanie) innych kobiet. Siłą rzeczy jest to "zdrowe" podejście.(...)
Ale przyznaję Tobie rację w jednym:
Przykro mi Wielokropku że tym razem mamy sprzeczne zdania. Nie musimy mieć identycznych. (...)
Nie musimy mieć tego samego zdania.
Edycja:
Literówki są moją zmorą.
Akurat na literówki zwracam najmniejszą uwagę
A w wątku zajmę raczej pozycje obserwatora niż uczestnika.
Róznorodność moich wypowiedzi ma na celu zobrazowania moich poglądów z każdej strony.
Nie są to wypowiedzi przeczące sobie.
Devil, ale weź też trochę inną sytuację pod uwagę. Na przykład taką, że nie możecie mieć dzieci, a adoptować nie możecie. Wtedy też jakoś musielibyście żyć, tzn nie musielibyście, ale chyba choć warto byłoby się postarać to razem przejść razem, a chyba nie czulibyście się przez to mniej wartościowi.
Oczywiście truskaweczko że żył bym bez dziecka. T wszystkim "niechcącym" dzieci przyznam ... że moze i wygodniej ![]()
Ale pasuje mi ta niewygoda. Uwielbiam ją. Kocham.
Żył bym, bo żyć trzeba, ale nad sensem życia zastanawiałbym się cześciej niż teraz .....
Rozumiem, ja na pewno tak samo, bo bardzo pragnę mieć dzieci.
Pozdrawiam.
MOTYLEK, pewnością z powodu ferworu dyskusji już dwukrotnie pominęłaś moje pytanie - patrz post nr 17; 24.
Ponieważ z natury jestem dociekliwa, dlatego nadal drążę ten temat.
Twój kolega jasno określił się co dla niego jest priorytetem w życiu, ale czy Ty powiedziałaś mu co Tobie brakuje do pełni szczęścia, że przede wszystkim stawiasz na rodzinę - męża i dziecko.
Czy po prostu ON jest świadomy tego jak rożne są Wasze plany życiowe i cele.
Moim zdaniem jest to bardzo istotne w kontynuowaniu Waszej znajomości wykraczającej poza koleżeństwo.
Żyworódka - spotkalismy się kilka razy na kawie/piwie. Ostatnio ja podkreslilam, że to koleżeńskie piwo. Było naprawdę ciekawie, super rozmowa. Jak się umawiam z facetami - nie mowię od razu o zakladaniu rodziny i dzieciach, po prostu sie spotykam i chce żeby było fajnie. To nie ten etap, żeby mówić o zakładaniu rodziny, także nic wielkiego nie powiedzialam - tylko tyle, ze jestem czasem zmęczona i zachowawcza się robię, ale nie wiem czy cos z tego zrozumiał. Do facetów trzeba chyba prosto z mostu. Nabrałam dystansu, bo pomimo, ze jest interesujacy to on "chce odkrywac życie dla siebie", rozwijać swoje talenty, podróżować, uczyc się... - to sa jego plany...i to jest priorytetem.
Nie wiem, dziewczyny - ja chyba lepiej zajme się swoimi sprawami:(
Motylek 79!
super zdecydowalaś sie wyjśc i prozmawiać i usłyszałaś poraz kolejny jakie sa plany i dązenia owego Pana.jesli jasno zaprezentowal swoje stanowisko ,dalo ci to jasny obraz tego czego sie mozesz spodziewać.
owszem czowiek jest bardzo interesujący i podziwiam jego zapał.jednakże jak napisałaś ,zajmij sie swoimi sprawami.
uważam ,że czas bedzie tutaj działał na obopulną korzyść.
jesli CZAS was połaczy ...może w przyszłości wtedy odpowiedz bedzie jasna-jestescie dla siebie.teraz pozostaw to w sferze dobrej znajomosci na zasadzie kolezanka -kolega i daj sobie spokój.
nie zadreczaj sie pytaniami:jak by to było ,gdybysmy byli razem?nie wiemy tego i nie ma nad czym gdybać.
dąż do swoich celów z takim zaangazowaniem i uporem jak On.wtedy moze też staniesz sie rownie wartościowa dla kogoś kto zainteresuje sie Toba tak mocno jak ty kolega!
pozdrawiam i zycze szczescia!
Przykre jest to jak traktuje się osoby, które nie chcą mieć dzieci. Zwykle mówi się, że pewnie z tego wyrosną i samych traktuje jak dzieci. Ja bym każdą taką deklarację traktowała poważnie i z szacunkiem. Dla dziecka trzeba z wielu rzeczy zrezygnować, ciężko myśleć o samorozwoju, bo trzeba się nim zająć, a przede wszystkim zarobić na jego byt, żeby miało dom, bezpieczeństwo itd. To zajmuje całą dobę, na samorealizacje czy zainteresowania pozostaje niewiele czasu. Żeby coś poświęcić trzeb naprawdę chcieć tego, dla czego to poświęcamy. Inaczej ktoś w tej rodzinie będzie się czuł niespełniony i sfrustrowany.
Wiem, że rodzina/dziecko to poświecenie. Też bym chciała się rozwijać i miec dużo czasu dla siebie, ale ja daze do tego żeby to pogodzić. On z kolei z takim przekonaniem mowi - jak b. ważna jest dla niego wolnosc, samorozwoj i odkrywanie życia że odczuwam ze moge liczyć tylko na luzny zwiazek, bez większych planów.....
Dlatego poznanowilam się teraz zajac pracą i zrobieniem prawa jazdy :-) Daje sobie spokoj. On z kolei chyba jest rozczarowany ze go tak na dystans biore, bo twierdzi ze b. dobrze mu sie ze mna rozmawia...
Żyworódka - spotkalismy się kilka razy na kawie/piwie. Ostatnio ja podkreslilam, że to koleżeńskie piwo. Było naprawdę ciekawie, super rozmowa. Jak się umawiam z facetami - nie mowię od razu o zakladaniu rodziny i dzieciach, po prostu sie spotykam i chce żeby było fajnie. To nie ten etap, żeby mówić o zakładaniu rodziny, także nic wielkiego nie powiedzialam - tylko tyle, ze jestem czasem zmęczona i zachowawcza się robię, ale nie wiem czy cos z tego zrozumiał. Nabrałam dystansu, bo pomimo, ze jest interesujacy to on "chce odkrywac życie dla siebie", rozwijać swoje talenty, podróżować, uczyc się... - to sa jego plany...i to jest priorytetem.(
Tak właśnie podejrzewałam, że kolega jest nieświadom Twoich pragnień i pomimo posiadanej dużej inteligencji, to pewno nie zrozumiał, co chciałaś mu powiedzieć między wierszami.
(...)Do facetów trzeba chyba prosto z mostu(...)
On Ci "prosto z mostu" powiedział, że nie chce mieć dzieci - szkoda, że mu wtedy też "prosto z mostu" nie zasygnalizowałaś, że Ty masz potrzebę spełnienia się jako matka, czy coś w tym stylu, bo wtedy byłaby jasność sytuacji. Widziałabyś jego reakcję i czy nadal proponowałby spotkania.
A swoją drogą, że też nie zapytał się, o Twoje zapatrywanie na przyszłe życie.
Czy nie jest tak, że kolega bardzo lubi być w centrum zainteresowania, lubi słuchaczy?
Oboje jesteście rówieśnikami (TY 32 lata, a ON 33 lata) i oboje wolnego stanu.
Kolega może mieć całkiem uzasadnione myślenie, że tak jak i ON stawiasz na "wolność i swobodę" w życiu i w kontaktach damsko - męskich.
(...)Nie wiem, dziewczyny - ja chyba lepiej zajme się swoimi sprawami:(...)
(...)Dlatego poznanowilam się teraz zajac pracą i zrobieniem prawa jazdy :-) Daje sobie spokoj. On z kolei chyba jest rozczarowany ze go tak na dystans biore, bo twierdzi ze b. dobrze mu sie ze mna rozmawia...(...)
I tak trzymaj, rozwijaj się, będziesz mu miała co opowiadać, jakie Ty masz osiągnięcia, a nie tylko jego wysłuchiwać! Bo myślę, że na kawce/piwku możecie/będziecie się czasami nadal spotykać, ot tak po koleżeńsku. Czemu nie... bylebyś nie przegadała przy NIM/z Nim całego swojego życia. ![]()
Popieram Twoje zachowanie, to wyrobienie dystansu między Wami.
Jeżeli kolega już poczuł się rozczarowany, to może być to sygnałem, że "poczuł miętę przez rumianek" do Ciebie i nie jesteś dla NIEGO tylko bardzo dobrym partnerem do rozmów, mimo, że tak twierdzi.
Ale to czas pokaże.
Bo może się okazać, że wszystkie Jego plany życiowe wezmą w łeb i osiądzie na "mieliźnie" z Tobą jako przykładny mąż i ... tata. ![]()
Życie pisze swoje scenariusze i lubi zaskakiwać, a co Ci pisane, to Cię nie minie. ![]()
Serdecznie Cię pozdrawiam.
65 2011-10-03 15:13:13 Ostatnio edytowany przez kaaarolaaa (2011-10-03 15:15:13)
kaaarolaaa napisał/a:ja tez po tym co napisałaś uważam że on jest po prostu dużym chłopcem, szuka jeszcze przygód, a jeśli nie chce mieć dzieci to oznacza, że nie jest w stanie być za kogoś odpowiedzialny...
Taaaak.
Każdy bezdzietny i nieżonaty mężczyzna, to nieodpowiedzialny duży chłopiec.
Każda bezdzietna i niezamężna kobieta, to nieodpowiedzialna duża dziewczynka.
Mam tylko jedno pytanie, po ukończeniu jakiego wieku przypinasz tę etykietkę? I czy jest ona jednakowa dla obu płci?
nie przypinam nikomu takiej etykietki i nie mówię ze tak jest na pewno, ale wg mnie każdy ma chyba prawo do wyrażenia swojego zdania. a jeśli założycielka tego wątku chciałaby mieć dzieci a on nie to myślałam, że pomogłam.
dla mnie to żeby w związku (małżeńskim) mieć dzieci powinno być sprawą naturalną i odpowiednią dla rozwoju ludzkości. a to, ze ktoś nie chce mieć dzieci bo nie chce to trochę dziwne wg mnie... jak się nie chce mieć dzieci to się nie wiąże z kimś na stałe tylko niech żyje z dnia na dzień i tyle...
ja rozumiem ze dziecko to odpowiedzialność, ale jaka to radość patrzeć jak rośnie, robi pierwsze kroki, uczy się wszystkiego a potem być może ma swoje dzieci