Hej.
Jak myślicie po jakim czasie znajomości/ związku wypada rozmawiać z chłopakiem o seksie, pieszczotach, tak żeby nie pomyślał, że jesteście łatwe?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Po jakim czasie rozmowy o seksie?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Hej.
Jak myślicie po jakim czasie znajomości/ związku wypada rozmawiać z chłopakiem o seksie, pieszczotach, tak żeby nie pomyślał, że jesteście łatwe?
to zalezy. zazwyczaj jest tak, ze im jestesmy mlodsze tym potrzebujemy na to wiecej czasu, zalezy to takze od tego, ile partnerow mialysmy wczesniej itp. Jezeli czujesz, ze jestes gotowa na ten krok to po prostu zacznij rozmowe z chlopakiem i juz.
Myślę że w odczuciu kobiet zbyt mocno zakorzeniła się myśl typu "jak zrobię to i to to pomyśli że jestem łatwa a jak to ,to pomyśli że jestem cnotką".
Wiele rzeczy trzeba robić intuicyjnie, i na swoje sumienie, "bycie łatwą" jak również "szacunek do siebie" to pojęcie względne i zależy od osoby wypowiadającej daną opinię.
Dlatego też, jeśli uważasz że czas o tym pogadać, to pogadaj, a nie myśl ile czasu minęło ile jeszcze musi minąć, wtedy taka rozmowa jest sztywna i bezsensu.
pozdrawiam
Lisa, jeśli masz faktycznie 27 lat, to możesz rozmawiać kiedy chcesz. Ale jeśli 20.09 zerwał z Tobą chłopak a Ty już masz nowego, to może się jeszcze wstrzymaj z tą rozmową. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zachowujesz się jak 15-latka. A dla 15-latki odpowiedni czas na rozmowę o seksie to przynajmniej rok od rozpoczęcia chodzenia z chłopakiem...
Z wiekiem ta granica się zaciera. Kiedy się czuje żeby o tym pogadać to się gada.
Zalezy od osoby i od tego, jak długo się znacie. Ja akurat jestem otwarta w tym temacie i jesli chłopak mi się podoba, zaiskrzy miedzy nami, to po paru dniach moge rozmawiac. Oczywiscie w grę wchodzi jeszcze wiek. Ze swoim pierwszym chłopakiem rozmawialam po 2 miesiacach, a z obecnym juz po 3 dniach jakos. Pominę dwóch innych facetów, bo to brak słow ![]()
O seksie z powodzeniem można rozmawiać jeszcze przed znajomością.
Hej.
Jak myślicie po jakim czasie znajomości/ związku wypada rozmawiać z chłopakiem o seksie, pieszczotach, tak żeby nie pomyślał, że jesteście łatwe?
My, niekochana i 72 myślimy, iż lisa26 nie do końca miała na myśli samą rozmowę - w sensie jako takim
Rozumiem, iż "rozmawiać" w tym konkretnym przypadku miało oznaczać niejako "preludium" seksu. Bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby komuś przyszło do głowy określenie "łatwa" w kontekście chęci porozmawiania o seksie?
Poza tym chciałabym "pociągnąć" temat dalej... Pomyśli, że łatwa i co? Jak czujesz, że to prawda (choć nie bardzo właściwie wiem, co to słowo ma wartościować?) - OK. Jeśli wiesz, że to bujda - NIECH SIĘ BUJA.
Cóż za świetny "test" na doopka nam się wykluwa
Upppsss... tylko jeden problem JEST. Chyba nawet największy głupek ma coś na kształt instynktu samozachowawczego i raczej nie liczyłabym na szczerość PRZED seksem. A na cóż nam ta wiedza PO? ![]()
O seksie z powodzeniem można rozmawiać jeszcze przed znajomością.
Można bez powodzenia w czasie znajomości. Z powodzeniem po znajomości.
Bez powodzenia przed znajomością i w czasie znajomości - właściwie determinuje rozwój wydarzeń.
Natomiast po znajomości - pełen panel do wyboru ![]()
Jeżeli on nie potrafi się przełamać i zainicjować z tobą stosunku to wykorzystuj fujarę dalej, chyba że sama masz ochotę - w takim przypadku kogo obchodzi co myślą sobie o tobie ludzie.
(Piszę to sarkastycznie.)
Jakoś od czytania tego forum przechodzi mi wiara w ludzi. Czy wy naprawdę nie macie jakichkolwiek reguł? Żadnych wartości w swoim życiu? Wszystko konsultujecie z niezależnymi "komitetami" kobiet?
Nie chcę cię obrażać autorko tego wątku, ale właśnie to, że pytasz "jak nie wyjść na dziwkę" sprawia, że nią jesteś.
Nie masz jakiegokolwiek zasad, kierujesz się opinią przypadkowych ludzi.
Szczerze mówiąc, nie mam jakiegokolwiek szacunku do takiej postawy.
Z twojego pytania wynika również, że twój związek nie jest oparty o jakiekolwiek ramy. Jest to wina twojego faceta. (Chociaż może wierzysz w równouprawnienie...)
Jakoś od czytania tego forum przechodzi mi wiara w ludzi. Czy wy naprawdę nie macie jakichkolwiek reguł? Żadnych wartości w swoim życiu? Wszystko konsultujecie z niezależnymi "komitetami" kobiet?
Nie chcę cię obrażać autorko tego wątku, ale właśnie to, że pytasz "jak nie wyjść na dziwkę" sprawia, że nią jesteś.
Nie masz jakiegokolwiek zasad, kierujesz się opinią przypadkowych ludzi.
Znam prosty sposob na odzyskanie wiare w czlowieka- po prostu zajmij sie czyms innym. Przepraszam za off-top, ale Twoja wypowiedz jest adekwatna do nicku, ktorym sie poslugujesz. Z calym szacunkiem oczywiscie i "bez obrazania":)
Wracajac do tematu- mysle, ze autorce bardziej chodzi o otwartosc na seks, niz o ukrycie jakichkolwiek sklonnosci do puszczalstwa. Wiec jesli dobrze rozumuje, to powiem na swoim temacie. Bo i mnie sie przyszlo z tym zmierzyc, kiedy wchodzilam w nowy zwiazek. Wiadomo, nie od razu zaczelismy inicjacje seksualna, ale szybko sie na nia zdecydowalismy. I oczywiscie przed jakimikolwiek "praktykami" przyszla pierwsza rozmowa. I nie tyle o tym, co mozemy zrobic, tylko jak postrzegamy swoja cielesnosc i czego oczekujemy. To byla bardziej kwestia duchowa i emocjonalna. Odkrycie swoich oczekiwan i mowienie wprost o tym co lubie, a czego nie lubie w lozku czesto wzbudza skrepowanie. Boimy sie wysmiania, niezrozumienia. Tym bardziej w nowym zwiazku, gdzie dopiero sie docieramy.
Ja mysle, ze odpowiedni czas przychodzi wtedy, kiedy odchodzi strach i pojawia sie zaufanie. Nie podam Ci, droga autorko konkretnej daty i godziny. Ale mysle, ze jesli ufasz swojemu partnerowi, to czas jest zawsze. I pamietaj- swiadomosc seksualnosci nie czyni z kobiety dziwki.
Szczerze, nie rozumiem twojej wypowiedzi skierowanej w moją stronę. Zakładam, że jest po prostu emocjonalnym odbiciem piłeczki.
(Lisowczycy byli jednym z niewielu oddziałów w historii polskiej wojskowości cechującym się brakiem skrupułów. Jak to się ma do rozmów o seksie?)
Inna kwestia:
Mówi się, że im bardziej uda się kobiecie opóźnić moment odbycia stosunku, tym większą kontrolę zdobywa nad mężczyzną.
Na ile świadomie kierujecie się tą zasadą?
Mówi się, że im bardziej uda się kobiecie opóźnić moment odbycia stosunku, tym większą kontrolę zdobywa nad mężczyzną.
Na ile świadomie kierujecie się tą zasadą?
Czyli, że "centrum zarządzania" Twoją kontrolą sterowane jest przez penisa? Współczuję zatem.
Ah, po prostu nie daję sobie założyć kagańca tego typu. Nie istnieje jakiekolwiek centrum sterowania.
Nie sugerujesz przecież naiwnie, że kobiety nie używają swojego ciała do manipulacji. Rodzicie się z tą umiejętnością.
Przecież boże, znam przypadek w którym kobieta samą perspektywą stosunku kontroluje firmę znajomego.
Podoba mi się swoją drogą, twoje zdecydowane podejście. Nie czujesz jak bardzo sfeminizowani są obecni mężczyźni? Jak poprzez brak odpowiednich wzorców pozwolili opleść się kobietom takim systemem kontroli? Jak zamiast brać was siłą własnego zdecydowania, wolą ślinić się do pornografii w sieci, bo tak jest łatwiej? (Ile tematów tego typu jest na tym forum.)
Jak bardzo zniewieściały musi być facet autorki tego tematu, kiedy to ona się zastanawia kiedy rozpocząć same rozmowy o seksie? Kto tu wybrał kogo, kto kontroluje ten związek, kto wyznacza kierunek?
Trudno mi odpowiedzieć rzeczowo i szczerze na Twojego posta, gdyż:
Nie sugerujesz przecież naiwnie, że kobiety nie używają swojego ciała do manipulacji. Rodzicie się z tą umiejętnością.
nie utrzymuję kontaktów z takimi kobietami ![]()
ani
Nie czujesz jak bardzo sfeminizowani są obecni mężczyźni? Jak poprzez brak odpowiednich wzorców pozwolili opleść się kobietom takim systemem kontroli? Jak zamiast brać was siłą własnego zdecydowania, wolą ślinić się do pornografii w sieci, bo tak jest łatwiej?
z takimi "facetami".
Na szczęście brak mi TAKICH doświadczeń ![]()
Przecież boże, znam przypadek w którym kobieta samą perspektywą stosunku kontroluje firmę znajomego.
Hmmm... a to nawet nie jest prostytucja, skoro tylko "perspektywa stosunku " ![]()
Wtedy kiedy poczujesz że jesteś na to gotowa i że on też tego chce np. bedzie chcial się dobierac do ciebie.
Ja osobiście w wieku 17 lat nie czułam chęci kochania się ze swoim eks po 2 miesiacach chodzenia, mimo że niby go kochałam. Nie wiem czym to szło, czy brakiem gotowości czy czułam że to nie TEN jedyny. Pojęcia nie mam. Wiem, że 3 lata później po miesiącu chodzenia z moim obecnym facetem, a nawet i wcześniej, czułam ten pociąg, zarowno fizyczny jak i seksualny. I zrobiliśmy to po miesiącu chodzenia. To zalezy od nas samych i nikt Ci nie powie kiedy jest dobry moment na takie tematy. Dla jednych może to być w wieku 15 lat, 16 lat dla innych pozniej. Musisz po prostu sama to poczuć. Tyle na ten temat ![]()
Również uważam, ze nie ma jakiejś wytycznej czasu co do tego... takie rzeczy sie po prostu czuje ![]()
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Po jakim czasie rozmowy o seksie?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024