Witam!
Jestem nowa na forum. Założyłam konto bo mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto będzie potrafił mi coś poradzi...
Mam 21 lat, mój narzeczony 26, razem jesteśmy już ponad 2 lata. Jeszcze jakiś czas temu nie było źle ale teraz na prawdę jestem zdesperowana...;(
On jest zazdrosny, zaborczy nawet już sama nie wiem jak to nazwać. Na początku było o wiele lepiej. Jego zazdrość nawet mi pochlebiała;) Tyle że w pewnym momencie zaczął przeginać i to bardzo. Umówiliśmy się bez siebie nie imprezujemy a w końcu wyszło tak, że nawet nie mogę iść z resztą grupy na pizze czy lodowisko po wykładach, bo obraża się albo robi mi awanturę. Ciągle mi powtarza, że wole koleżanki od niego albo, że go kłamie. A ja się na prawdę staram. Mówię mu praktycznie wszystko. na prawdę jest niewiele rzeczy o których mu nie powiedziałam od razu ale w tej chwili wszystko i tak wie. Wścieka się, że z jakąś koleżanką smsy pisze albo na gg, przecież to chore. Czuję się jak bym nie mogła mieć w ogóle znajomych. Jest zły nawet o to, że kwaterować się do akademika jadę z koleżanką jednym samochodem. Tymczasem on z pracy wraca z kolegami bardzo często. Nawet facebooka nie mogę mieć, a na nk mamy razem konto. Strasznie czepia się też tego jak się ubieram, mało tego, że już praktycznie w ogóle nie noszę bluzek z dekoltami to teraz sobie wymyśla że albo to robię za jego placami albo że specjalnie jak nie z dekoltem to obcisłe. Jak jakiś facet się na mnie spojrzy, odezwie się do mnie do mnie albo napisze to oczywiście wg. niego jest moja wina.
Jednak żeby nie robić z niego potwora muszę powiedzieć, że oprócz tej swojej zaborczości jest kochany i dobrze mi z nim.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że ja czuję że nie mam już odwrotu bo wesele niedługo i wszystko zamówione i rodzina wie, i boję się, że po ślubie będzie jeszcze gorzej.
Co robić? Jak z nim rozmawiać? Jak mu wytłumaczyć że boli mnie jego zachowanie?
Rozmawiać próbowałam już wiele razy i wiele razy kończyło się na awanturze i wyrzutach, że już mi się niby znudziło z nim być i kombinuje coś... eh;(