Problem taki: Moja córka ma w przyszłym roku I komunie, nie jesteśmy z mężem od 5 lat po rozwodzie 3. Jestem z nowym partnerem, jego rodzice akceptują moją córkę i traktują ją jak własną wnuczkę. Problem jest natury moralnej, czy zaprosić "biologicznych" dziadków od strony jej ojca? Oni się nią nie interesują tak samo jak ich syn, pamięta tylko o alimentach, nie ma ograniczonych praw rodzicielskich oraz utrudnionego kontaktu z córką. Po prostu ani on ani jego rodzice nie wykazują chęci kontaktu z dzieckiem. Co zrobić? Z jednej strony uważam, że to jednak dziadkowie i powinni byc obecni na tak ważnej uroczystości ale z drugiej strony przecież nawet dzieckiem się nie interesują więc po co mają być obecni? Co o tym myślicie?
Zaproszenia wyślij, abyś sumienie miała czyste i aby córka nie miała do Ciebie pretensji o to w przyszłości.
Czy przyjmą te zaproszenia i przybędą na uroczystość, to już tylko i wyłącznie ich "interes".
ale czy to fair w stosunku do rodziców mojego obecnego faceta??? Oni chcą pomóc w organizacji przyjęcia, i napewno nie byliby szczęśliwi, gdyby pojawiła się tamta strona.
4 2011-09-23 18:05:53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-23 18:07:51)
Rozumiem, że rodzice Twojego obecnego faceta nie mieli pojęcia o istnieniu biologicznych dziadków Twego dziecka? Ukrywałaś fakt ich istnienia?
Masz do wyboru: zachować się nie fair w stosunku do swych eks teściów lub (być może) sprawić niezadowolenie obecnym. Możesz też zapytać aktualnych swych teściów o ich zdanie, miast za nich się wypowiadać.
Dobre wychowanie i takt nakazuje, żeby zaproszenie biologicznym dziadkom wysłać. Co oni z nim zrobią to już nie jest Twój problem. Myślę, że rodzice Twojego partnera nie będą mieli nic przeciwko biologicznym dziadkom, bo niby czemu? To dobrze, że pomagają Ci w przygotowaniach, ale to nie znaczy, że mogą dyktować listę gości. Zapraszasz tych, którzy są ważni dla Twojego dziecka pod względem przyjaźni jak i pod względem biologicznym. Wierz mi, więcej będzie szumu głupiego jak ich nie zaprosić. Koszt wysłania jednego zaproszenia niewielki, ale za to potem święty spokój.
6 2011-09-23 18:29:09 Ostatnio edytowany przez Monicy (2011-09-23 18:30:07)
Rodzice Twojego partnera nie są tak naprawdę dziadkami Twojej córki i muszą mieć tego świadomość, że w tle zawsze będą Ci biologiczni. To fajnie, że mają z małą pozytywne relacje i traktują ją jak własną wnuczkę, miło z ich strony że chcą pomóc przy organizacji całego wydarzenia, ale nie mogą udawać że biologiczni dziadkowie nie istnieją, chociażby ze względu na Twoją córkę. Będąc na miejscu rodziców Twojego partnera nie wyobrażałabym sobie, aby nie zaprosić tych drugich na uroczystość komunii św., właśnie ze względu na małą, dla której będzie to wielkie, życiowe wydarzenie. Ale ludzie są różni, więc może już teraz wypadałoby podjąć ten temat i uzgodnić ostatecznie co i jak.
Ok wszystko rozumiem, ale jak w tym wszystkim się odnaleźć? Moja córka pamięta swoich biologicznych dziadków ale nie chce utrzymywać z nimi kontaktu, tak samo jak z biologicznym ojcem. A nie jest czasami tak, że ojcem ten, który jest z dzieckiem w każdej trudnej i stresowej sprawie, ten który wpiera czynem i słowem a nie ten, który dał spłodził i i na tym zakończył fakt bycia ojcem??? Co o tym sądzicie?
Sądząc z tego, kolejnego, postu decyzję już podjęłaś. Kogo zatem chcesz przekonać do swych racji?
a jeśli ci eks teściowie wyrządzili mi straszną krzywdę? czy to też dla nich mam być miła? Potępiali mnie za to, ze odeszłam od ich syna bo dla nich nie było problemem, że on pił. A że podnosił rękę, próbował zgwałcić to też nie problem. Uważali, że to moja wina, że on jest taki. I myslę, że w ich światopoglądzie nic się nie zmieniło. Ja walczę o lepsze jutro dla siebie i dla córki. Chcę żeby miała spokojne dzieciństwo.
Problem taki: Moja córka ma w przyszłym roku I komunie, nie jesteśmy z mężem od 5 lat po rozwodzie 3. Jestem z nowym partnerem, jego rodzice akceptują moją córkę i traktują ją jak własną wnuczkę. Problem jest natury moralnej, czy zaprosić "biologicznych" dziadków od strony jej ojca? Oni się nią nie interesują tak samo jak ich syn, pamięta tylko o alimentach, nie ma ograniczonych praw rodzicielskich oraz utrudnionego kontaktu z córką. Po prostu ani on ani jego rodzice nie wykazują chęci kontaktu z dzieckiem. Co zrobić? Z jednej strony uważam, że to jednak dziadkowie i powinni byc obecni na tak ważnej uroczystości ale z drugiej strony przecież nawet dzieckiem się nie interesują więc po co mają być obecni? Co o tym myślicie?
Witaj, mam podobny problem. Mój syn ma w maju 2012 komunię, pomyślałam, że zaproszę eks i jego matkę tylko do kościoła, a na obiad już nie, bo z jakiej racji, no chyba, że będzie chciał się dołożyć finansowo.
Kogo, i po co, przekonujesz do swej decyzji?
Wielokropek ja nikogo nie przekonuje, po prostu potrzebuję dobrej rady a że niekoniecznie się mogę z tym zgodzić, to mój problem.
Agau a utrzymujecie kontakty takie bliższe?
Wielokropek ja nikogo nie przekonuje, po prostu potrzebuję dobrej rady a że niekoniecznie się mogę z tym zgodzić, to mój problem.
Agau a utrzymujecie kontakty takie bliższe?
Revelko, nie utrzymujemy bliskich kontaktów, z eksteściową tylko na "dzień dobry", chociaż przyznam raczej, że robię to z czystej grzeczności, a nie z przyjemności. Z eksmężem rozmawiam tylko w sprawach odwiedzin, tylko, o wychowywaniu nawet nie mam co myśleć, bo nigdy mnie nie wspierał, a co dopiero teraz.
Moi rodzice bardzo są negatywnie nastawieni do exnich, bo za cały rozwód byli oskarżeni oni, zatem już mi powiedzieli, że jakby tamci byli na obiedzie, to moi nie przyjdą. Sprawę mam jasną i klarowną. Tylko, co z uczuciami dziecka? Nie wiem, jak to zrobić, by był szczęśliwy tego dnia.
Revelka napisał/a:Wielokropek ja nikogo nie przekonuje, po prostu potrzebuję dobrej rady a że niekoniecznie się mogę z tym zgodzić, to mój problem.
Agau a utrzymujecie kontakty takie bliższe?
Revelko, nie utrzymujemy bliskich kontaktów, z eksteściową tylko na "dzień dobry", chociaż przyznam raczej, że robię to z czystej grzeczności, a nie z przyjemności. Z eksmężem rozmawiam tylko w sprawach odwiedzin, tylko, o wychowywaniu nawet nie mam co myśleć, bo nigdy mnie nie wspierał, a co dopiero teraz.
Moi rodzice bardzo są negatywnie nastawieni do exnich, bo za cały rozwód byli oskarżeni oni, zatem już mi powiedzieli, że jakby tamci byli na obiedzie, to moi nie przyjdą. Sprawę mam jasną i klarowną. Tylko, co z uczuciami dziecka? Nie wiem, jak to zrobić, by był szczęśliwy tego dnia.
Nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem. U mnie sytuacja jest troszkę inna, mój eks nie utrzymuje kontaktów z córka, dziadkowie tez, nie pamiętaja o jej urodzinach o świetach itp itd. Moi rodzice nienawidza moich eks tesciow, i tak w kolko ehhhh Nikt nie powiedzial, że będzie łatwo ale kurcze żeby to wszystko tak się komplikowało...
Z jednej strony to masz spokój, że dziecko nie jest nakręcane, a to bardzo ważne. Mój syn po każdym powrocie od taty jest rozdrażniony i agresywny, to strasznie małego wyniszcza wyniszcza. A jak zapatruje się Twój partner na całą sprawę z komunią?
Z jednej strony to masz spokój, że dziecko nie jest nakręcane, a to bardzo ważne. Mój syn po każdym powrocie od taty jest rozdrażniony i agresywny, to strasznie małego wyniszcza wyniszcza. A jak zapatruje się Twój partner na całą sprawę z komunią?
Mój facet jest super ojcem dla mojej córki i wie, że to dla mnie trudne aby podjąć decyzję odnośnie I komunii. Wiem, że nie byłby zachwycony widokiem ani mojego eks ani jego rodzinki. Zreszta obawiam się nawet, że mogłoby między nimi dojść do poważnego spięcia bo i jeden i drugi są impulsywni.
Fajnie, to bardzo cieszy, u mnie jeszcze trudno powiedzieć, jak to będzie, ponieważ jestem w związku od niedawna, ale jednocześnie nie widzę inaczej, by nie było go ze mną na komunii mojego dziecka. Dajesz mi odrobinkę nadziei na to, że można sobie ułożyć życie raz jeszcze ![]()
można można i wiesz wcale to nie jest takie trudne jeśli tylko bardzo tego chcesz
Powiem tak, schowaj dumę do kieszeni i zaproś męża i jego rodziców.
Ty przeżyjesz ten jeden dzień. Być może córka wypomniałaby Ci to i miała za złe gdybys ich nie zaprosiła.
Wiem, co mówię, bo sama miałam taką sytuację kilka lat temu.
Suma sumarum zawsze byli proszeni a nigdy nie przyszli.
Mojego Rafała w zasadzie Rafał to cały Rafał nie ważne .Była żona nie zaprosiła jego ani jego siostry która była chrzestną jego synka i nie zaprosiła nawet babci. Dlaczego no właśnie bo Rafał nie płaci na swoje dziecko bo ona mu nie pozwala się z nim zobaczyć . Teraz myślę że, dobrze robi Rafał to nie ojciec brak mi słów i wstyd za nie go.( Teraz to chyba na prawdę koniec...) Odnośnie tematu do autorki ja bym zaprosiła jego i dziadków mają prawo to ich sprawa czy się pojawią.