No i znów usłyszałam że jestem gorsza a w tej konkretniej dzisiejsiej kłutni usłyszałam że jestem gorsza bo żygam. Kiedy nie chorowałam na bulimie wyzywała że jestem gorsza mentalnie, intelektualnie.. dziś dochodzi drugi powod mojej ' gorszości ' - zyganie. U mnie w domu juz wszyscy wiedzą, teraz staram się to ' wyleczyć ' , wymiotuje od czasu do czasu. Naprawdę bardzo się staram dlatego wkurza mnie to że domownicy wyreżaja moje produkty light, takie po ktorych wiem ze nie przytyje, ale wkoncu juz tego nie robią. Dzis gdy robilam salatkę troche sie wkurzylam ze zabraklo mojego sosu ze pewnie ktos wyjadl ( wiem to ja sprowokawalam klutnie ) ale siostra powiedziala mi ze ja i tak to wyzygam wiec po co robie afery ze ktos wyjadl cos mojego. Cholernie mi smutno, bo ja wcale nie czuje tego wsparcia. Nie dawno wytknelam siostrze ze to co dzis sie ze mna dzieje, to jaka jestem , jest wlasnie przez nią.. ale ona tylko parsknela smiechem i wysmiala. Bylam ofiara przemocy psychicznej w szkole podstawowej, przychodzilam do domu mialam to samo, siostry wyzywaly od grubasow, sasiadka tez. Z tym ze starsza siotra juz nie wyzywa mnie, bo wie jak mozna zranic slowem, mlodsza takiego czegos nie ma. Ona musi dowalic by poczuc sie lepiej, nigdy nie przeprasza. Bo starsza przynajmniej po klutni kiedy obie ochloniemy przepraszamy sie wzajemnie wzuszajac sie. A ta mlodsza mam juz komplenie dosyc, walcze z akceptacja siebie, walcze z tym by wkoncu uwierzyc ze nie jestem wcale gorsza od innych, ale jak mam to zrobic gdy wkolo slysze ze jestem gorsza ?
Proszę Was naprawde mocno o wsparcie
(
po pierwsze jesli mogę zwrócić uwagę to prosze stosuj słownik bo tego nie da sie czytac tyle byków..
po drugie rozmowa z rodzicami , siostrą oraz specjalistą
Megiii nie wiem czy jestem akurat odpowiednią osobą by próbować cię przekonać że to co ty o sobie myślisz nie jest prawdą bo sama mam ze sobą duże problemy...ale mimo wszystko powiem ci że każdy ma coś w sobie absolutnie wyjątkowego;) staraj się nie myśleć o przeszłości, przecież nie jesteś już tą puszystą małą dziewczynką której dogadywano. Teraz jesteś 22-letnią młodą dziewczyną przed którą całe życie:) ludzie których poznajesz teraz widzą cię i poznają taką jaką jesteś teraz a jestem pewna że fajna z ciebie kobitka:)
ONA1977 - jesli Cie rażą błędy to poprostu nie czytaj, nie każdy jest taką ' polonistką ' jak Ty, wazna jest treść a nie to jak zostało napisane. Nie pisze sie takiego czegos gdy ktos prosi o pomoc czy cos.
IVONNE, ja juz chyba dawno przegralam swoje zycie, nie umiem sie odnalezc przy ludziach sie zamykam a to wcale nie ulatwia nawet w codziennch sprawach gdy np trzeba isc na rozmowe o prace , ba ! nawet zadzwonic czy dalej szukaja danego pracownika. Wiec sie tylko ucze tylko dwa razy w tyg, bez pracy bo boje sie nawet zadzwonic .
Wracajac do tematu , czuję się tak jakbym leżała na ziemi cala poobijana probuje wstac, nie dam rady a ktoś podbiega i dobija mnie... tak sie czuje.. Nie da sie wstac gdy ktos dalej Cie krzywdzi stosujac taka taktyje jak siostra czyli specjalnie trafia na czule punkty. Byla przy moich odchyłach, widziala jak chodze cala pocięta widziała jak leze w szpitalu po nieudanych próbach samobójczych, widziała jak chodzę sama jak płaczę przez ludzi, wiedziała o tym gdzie sie znalazlam chodzi mi o szpital psychiatryczny... dzis ma 19 lat i zero wspolczucia dowala mi na kazdym kroku, to jaka bylam .. dla niej jestem wciaz tamta osobą mimo ze juz nie tne sie kilka lat. Doszlo zyganie - bulimia, nie umiem z niej wyjsc kiedy ona mi dopierdala ehh
Z tego co piszesz wnioskuję że nie masz partnera który byłby dla Ciebie wsparciem...?
Rozumiem Cie doskonale chociaż moja historia styka się z twoją tylko w punkcie zamknięcia się w sobie, niejakim strachem przed ludźmi.
Co do twojej młodszej siostry myślę że ona mimo wieku jest po prostu niedojrzałą smarkulą, cóż często się zdarza że dorosłość w dowodzie w żadnym stopniu nie jest odzwierciedlana w zachowaniu... A ty masz tę wyższość nad nią bycia może nazbyt doświadczoną przez życie ale dzięki temu dojrzałą osobą. Minie trochę czasu ale i ona kiedyś to zrozumie.
Kochana jestem pewna że niedługo spotkasz na swojej drodze kogoś kto będzie dla Ciebie wsparciem, nie mówię tu koniecznie tylko o partnerze ale i o ludziach którzy jeśli tylko im na to pozwolisz wyciągną przyjazną dłoń.
A póki co ONA 1977 ma przynajmniej rację w jednym- powinnaś szczerze porozmawiać z rodziną- ale wiesz tak bez krzyków, wzajemnych oskarżeń...po prostu powiedz że ich potrzebujesz, że potrzebujesz ich wsparcia. Radziłabym też rozmowę z psychologiem albo przynajmniej- jeśli psycholog odpada kategorycznie-najzwyczajniej w świecie wygadać się bliskiej Ci osobie np przyjaciółce... gdybyś potrzebowała służę pomocą:) na pewno wszystko się ułoży!:)
Grunt w tym że mam faceta, którego kocham ponad wszystko i to wzajemnoscią. Wspiera mnie jak tylko umie, moze dlatego jeszcze ' nie zwariowalam ' . Piszesz by pogadac, nie da się. Bo dwie siostry i mama sa bardzo nerwowe. Do mamy nie mozna nic powiedziec bo odrazu krzyczy juz nie raz prubowalam pogadac ( ja nie jestem nerwowa jakos potrafie rozmawiac bez awantur ) mlodsza to tym bardziej bo zacznie pyskowac . Ona wogole nie umie gadac o takich rzeczach. Takze mam duze utrudnienia a pozatym nie mam ochoty pierwsza podniesc dlon na zgode, skoro wiem co o mnie mysli ... Najgorsze jest to, ze byc moze kiedys gdy bedzie starsza zrozumie co mi zrobila ale wtedy moze byc za pozno. Psycholog odpada, bo sie juz zrazilam . Juz sama nie wiem c o mam robic