Witam
byłam w zawiązku 7m-cy, w tym czasie miałam wiele wpadek, które on mi wybaczył. ostatnio jednak stało się inaczej....
dodam tylko że jestem osobą mało cierpliwą i bardzo często stawiam wszystko na ostrzu noża. i tak też stało się tydzień temu, w złości powiedziałam Mu wiele słów i On przyjął to jako rozstanie (dodam, że sytuacje takie miewały miejsce wcześniej i jakoś dochodziliśmy do ładu).... tym razem było inaczej;-(... wyłączył mnie całkowicie ze swojego życia i wyjechał na trzy dni... po powrocie powiedział, że kocha mnie ale teraz ze mną być nie może, dopiero jak ja naprawię swoje życie... przyznałam Mu rację, przyznałam się do wszystkich swoich błędów i obiecałam że zrobię wszystko jeśli tylko da mi szansę....ostatnią....
zastanawia się już tydzień i dalej nie wie, a ja zaczynam wątpić czy to jest w ogóle miłość....?
bo mi się wydaje, że wybór jest oczywisty jeżeli kogoś kochamy... jeżeli kocham jestem w stanie zaryzykować wszystko, siebie i swoje życie dla tej kochanej Osoby....
Co Wy o tym myślicie? ja już w tym się gubie,a sytuacja ta mnie bardzo boli i udręcza.....