Hey-Moon napisał/a:Mój ostatni laptop zanim padł, służył mi 8 lat - właściwie to wydawało mi się, że zepsuła się jedna część, ale że była droga i sprzedawana jedynie w obrocie wtórnym, a sam sprzęt mocno sfatygowany, zdecydowałem się na nowy zakup jednak.
Miałam podobny problem. W laptopie siadła jakaś mała rzecz, ale nie opłacało się naprawić laptopa, ponieważ pan wycenił swoją robotę, na ok 1000 zł i dodał, że jakby się okazało, że jeszcze coś to oczywiście cena idzie w górę. Pomyślałam, że kupie sobie taki sam model laptopa, a stary będę miała jak coś na części. A tu znowu zostałam uświadomiona, że laptopy zmieniają swoje wersje co pół roku, więc mogę zapomnieć o moim planie.
Zgadzam się z enco, teraz telefony, komputery, pralki działają równo z ukończeniem gwarancji. Produkowane są badziewia. Kiedyś firmom- renomowanym firmom zależało na konsumencie. Sprzęt był dobry i trwały. A dziś? Kiedyś adasie swoje kosztowały, ale można było w nich chodzić dobrych kilka sezonów- dziś nie różnią się czasem przetrwania od innych butów. Koszulki pumy potrafią stracić kolor w praniu. Więc jeśli mam płacić tylko za znaczek pumy, adidasa czy innej firmy, to ja dziękuję. Mi zależy na trwałości dobrej jakości ubrań czy sprzętu, a nie na tym aby pochwalić się, że mam markowe coś tam.
I jeśli chodzi o ideę freeganizmu, to mi się podoba. Po co wyrzucać coś co jest jeszcze dobre. Tylko myślę, że można byłoby to zorganizować w ten sposób, że nadmiar będzie wysyłany do organizacji, które zajmują się potrzebującymi. Myślę, że wysyłka powiedzmy do schronisk i tak mniej by kosztowała niż utrzymanie kilku a nawet kilkunastu kontenerów.