Sądowa walka o dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Sądowa walka o dziecko

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Sądowa walka o dziecko

Hej, jestem tu nowa i chciałam opisać swoją niesamowita historię.
W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia byliśmy z mężem i dzieckiem u moich teściów. Potem ja pojechałam do swojej mamy a mąż z rodzicami i naszym dzieckiem pojechał do rodziny. Dziecka oczywiście dać nie chciałam, ale jak zwykle nie mialam nic do gadania. Po południu mąż przywiózł do mnie małą, posiedziałam u mamy dwie godzinki i mąż przyjechałam po mnie i po dziecko samochodem i pojechaliśmy do moich teściów. W planach była oczywiście świąteczna gościna i nocleg. Około godziny 21 malutka poszła spać, mój teść też, a ja mój mąż i teściowa usiedliśmy do suto zastawionego stołu. Rozmawialiśmy, jedliśmy i piliśmy wódkę. Teść miał przykazane nakarmić małą kiedy się obudzi, to grzeczne dziecko iw nocy nie ma z nią problemów. Około północy kiedy ja mąż i teściowa byliśmy już dość wypici teść wstał i przyszedł do nas do pokoju. Zaczął mi dokuczać, mówił, że nic nie mam , że R ma mieszkanie i dobrze płatną pracę, że zabiorą mi dziecko. Zaraz dołączyła się do niego teściowa. Ja nie bardzo wiedziałam co się dzieje, bo w czasie tych dwóch świątecznych dni wszyscy byli dla mnie bardzo mili i panowała rodzinna ciepła atmosfera. Po chwili zaczęłam mieć pretensje do męża dlaczego im na to wszystko pozwala, dlaczego mnie nie broni. W odpowiedzi dostałam pięścią w twarz ( prawie wybił mi ząb, na co mam oczywiście obdukcję lekarską), potem on i teściowe zaczęli mnie kopać i szarpać, teściowa wyzywała mnie od najgorszych. Dałam radę uciec do przedpokoju, chciałam otworzyć drzwi wejściowe i uciec na korytarz. Bardzo głośno krzyczałam w nadziei, że może któryś sąsiad wezwie policję czy coś? W przedpokoju dopadł mnie mój mąż jednym ciosem powalił mnie na ziemię, straciłam przytomność, którą odzyskałam dopiero na izbie wytrzeźwień. Tam dowiedziałam się, że teść wezwał policję, bo byłam ponoć agresywna i na nich wszystkich się rzuciłam i polecił odwieść mnie na izbę wytrzeźwień, a że był jedyną trzeźwą osobą policja uwierzyła w jego wersję. Z izby wróciłam do mojej mamy, która zaraz zadzwoniła do mojego teścia. Powiedział, że mogę przyjść po swoje rzeczy, ale dziecko mogę odebrac tylko w sądzie, jak przyszłam po rzeczy nie mogłąm nawet wziąć malutkiej na ręce. Chwilę porozmawiałam z mężem, w tej panice prosiłam żebyśmy wrócili do naszego wspólnego domu, ale mąz stwierdził , że nie może tego zrobić po tym co jego ojciec zrobił dla niego, chodziło o filmik, który nagrał teść w czasie nocnego zajścia. Filmik, który miał posłużyć jako dowód w sądzie. Mąż powiedział jeszcze, że mnie nie kocha i mnie nienawidzi i nie wróci ze mną, dziecka oczywiście też mi nie da. Zaraz 27 grudnia poszłam do sądu i napisałam pozew o ustalenie miejsca pobytu dziecka przymnie i zabezpieczenie pozwu o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy mnie do czasu wyjaśnienia sprawy. Pozwe wpłynął i pozostało czekać. Odwiedzałam malutką codziennie, chociał czułam się w tym domu okropnie, szczególnie teściowa dawała mi popalić. Oczywiście chciałam odebrac dziecko z policją, ale ta stwierdziła, że obydwoje mamy takie same prawa do dziecka, więc nie może go siłą stamtąd zabrać. Myślę, że mój mąż był bardzo zdziwiony kiedy przyszedł pozew, jednak ogarnął się i tez wynajął sobie pełnomocnika. 30 stycznia była pierwsza rozprawa, na której sąd w ramach zabezpieczenia ustalił miejsce pobytu dziecka przy mnie, jednak na ulicy K, gdzie razem mieszkaliśmy z mężem. Wywnioskowałam, że sędzia ma jeszcze nadzieje, ze się pogodzimy. Następna rozprawa 20 lutego. Teraz mieszkam pod jednym dachem z mężem wariatem, ale na szczęście mam przy sobie swoją kochaną córeczkę.

Uff rozpisałam się? dziewczyny, co myślicie o tej sytuacja? Boję się, ze to on w końcu wygra sprawę, postawił 7 lewych świadków na to, że się dzieckiem nie interesowałam, ze było brudne i zaniedbane itp., co oczywiście jest kłamstwem, ale świadkowie to też jakieś dowody? Czasami jestem dobrej myśli a czasami jestem kompletnie załamana?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sądowa walka o dziecko

O Matko jedyna toż to wszystko było ukartowane, a ty dziewczyno dałaś się złapać. Po coś z nimi piła alkohol zostawiajac dziecko teściowi? Teraz musisz dużo włożyć siły i pomocy adwokatów, bo faktycznie mogą zabrać tobie dziecko. Ciekawa jestem, czy naprawdę teśc nagrał wtedy filmik? Najlepiej byłoby uciekać od takiego męża, zabierając swoją malutką.Ale myślę, że to wszystko jest bardzo skomplikowane. Wycisz sytuację i czekaj co będzie dalej. Opiekuj sie córką najlepiej jak potrafisz, nigdy narazie nikim się nie wyręczaj.Zapamiętaj to jest twój skarb, a widzę że chcą ci ukraść. Poproś swoich rodziców o pomoc.

3

Odp: Sądowa walka o dziecko

Krostko wiem, że to wszystko było ukartowane, teraz to wiem. Wszyscy zadają to pytanie, po co piłam z nimi alkohol, a ja głupia moge tylko powiedzieć, że święta były itp itd i impreza świąteczna i niczego złego się nie spodziewałam. Teść naprawdę nagrał wtedy filmik i jest on dowodem w sprawie. Widziałam go, tylko każdy widzi co chce widzieć i z tego co się zorientowałam to raczej ten filmik jest jednak na moją korzyść i tak na to patrzył sąd, widać jak mąż mnie uderza a ja upadam na ziemię i leze nieprzytomna. Teść chciał nim pokazać jaka to byłam agresywna, pijana i jak się darłam, no ale kto pod kim dołki kopie... Do 20 lutego muszę z tym mężem siedzieć niestety. Jemu to dziecko jest niepotrzebne, on sam mówił, ze mu chodzi tylko o to żebym ja nie miałam, a on nie chce. On nigdy nie chciał tego dziecka, zawsze tylko słyszałam, że trzeba było nóg nie rozkładać;]

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-12 21:10:11)

Odp: Sądowa walka o dziecko

Aż wierzyć się nie chce, że są tak wredni ludzie jak twoi teście i szanowny mężuś. Co za podli , co za wyrafowani ludzie, nie daj się wiecej. Broń się, nie oddaj dziecka.  Zastanawiam się o co im wszystkim chodzi? Czyżby chcieli ci zabrać dziecko? Ale mówisz, że on tego dziecka nie chciał, więc tak naprawdę o co chodzi?Pamiętaj nigdy nie oddaj dziecka, przeciez to wszyscy wariaci. Jeden incydent ( nawet nagrany ) nie zrobi z ciebie potwora.Możesz powiedzieć, że to było ukartowane, celowe, aby fajnie nagrać.Nie martw sie wszystko będzie dobrze, u nas w Polsce tak łatwo nie odbiera się dzieci matkom.Ale na drugi raz bądź mądrzejsza i  nie daj się tak podpuścić.Napisz co dalej, jak przebiegała sprawa w Sadzie? Czy już masz spokój? Uważaj, bo znów mogą cię czymś zaskoczyć, bądź ostrożna.

5

Odp: Sądowa walka o dziecko

Witam serdecznie
Krótko pisząc od stycznia walczę z mężem o władzę rodzicielską.Maz od 7 lat ma konkubine z którą ma syna 4 letniego. Oprócz tego konkubina ma dwie córki i została pozbawiona władzy rodzicielskiej.Przez pół roku tyle się wydarzyło że nie wyobrażalne jest to co przeszlo moje 8 letnie dziecko i ja.Koszmar nadszedł 13 czerwca mąż odebrał córkę ze szkoły i do dnia dzisiejszego nie mam z nią żadnego kontaktu. Sprawa o władzę rodzicielską odbędzie się we wrześniu. Pomozcie co robic?! Policja jest bezradna kurator sądowy bezradny opieka społeczna bezradna. Boję się że maz wywiózł córka za granice. Cierpię strasznie i wiem ze moja córka tez. Mąż od lat znęcał się nad całą rodziną. Moze moje pisanie jest strasznie rozbite ale Wynika to z mojej bezradności i tysiąca myśli na raz.

Reklama

6

Odp: Sądowa walka o dziecko

Jakaś ta historia grubymi nićmi szyta.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Sądowa walka o dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016