Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Witam wszystkie użytkowniczki wink
Moja chora miłość zaczeła się mniej więcej rok temu. Mieszkamy na jednym osiedlu, wczesniej dogadywalismy sie całkiem dobrze. On kiedyś miał dziewczyne, która niestety go okłamywała, zdradzała. Mimo wszystko on jej wybaczał ponieważ ona zawsze mu płakała i mowiła że to co ludzie mówią to kłamstwa. Dopóki sam sie nie przekonał,że jednak to prawda. Zawsze mówił do niej ,,Kochanie nie płacz. Ja Ci wierzę''.  Przez 4 lata nie miał nikogo, oprócz jakiś dziewczyn, które niby tylko towarzysko zapraszał do kina, czy na jazde motorem. W koncu coś zaiskrzyło miedzy nami i myślałam, że to bedzie udany, szczęśliwy i dobry związek. Lecz moje nadzieje były złudne. Średnio co 3 dni się kłócimy, ja zawsze przy tym płacze ponieważ nie potrafie już nie płakać kiedy się dzieję coś nie dobrego miedzy nami. Sam mnie tego nauczył, o wszystko ma problem, nie mogę dodawać komenatarzy, znajomych ani nawić polubić coś na fejsbuku bo on tego nie robi i dlaczego ja mam to robić?  Musiałam usunąć wszystkich chłopaków z gg i fejsbuka oraz z kontaktów na telefonie ,żebym broń boże sie nie kontaktowała z chłopkami. O rozmowie z nimi już nie wspomnę... Problem jest dosłownie o wszystko. Jak tylko wróce z uczelni do domu to juz pisze,że do mnie idzie. Cały czas go muszę informować gdzie ide, z kim ide, jak długo tam będę kiedy jestem na uczelni a on w pracy. No i oczywiście czy gadam z jakimiś chłopkami. Byłam harcerką dłuższy okres czasu, ale tez musiałam zrezygnować bo miał o to problem. Nie moge się spotkać z koleżankami ( o ile jeszcze takie mam) wtedy kiedy jest w domu bo jak przyjeżdża do domu po pracy to czas ten do wieczora jest nasz. Więc wszystkie spotkania musze sobie uzgadniać do godziny 16. Nawet korepetycje. Wczoraj była taka sytuacja,że szłam z kolegą z gimnazjum na pociąg i napisałam mu o tym, dodałam,żeby  był spokojny bo nic złego nie robię, tylko idziemy na dworzec. Zresztą sytuacja ta była o tyle zabawna,że ani ja ani ten kolega nie czekaliśmy za sobą, ani też się nie goniliśmy, tylko razem weszliśmy na chodnik więc siłą rzeczy nie miałam wyjścia i musiałam iść z nim. Mój chłopak od razu pisał,że mam się wrócić do domu, nie mam z nim isć,że on coś powiedział na temat tego,że nie mam sie kontaktować, żadnymi chłopakami, dzwonił do mnie że mam się od niego oddalić i nie mam z nim jechać w jednym wagonie. Żeby pogorszyć sytuacje na zajęciach rozładował mi się telefon. Nie znam numeru mojego chłopaka na pamieć więc, nie miałam jak się z nim skontaktować. Umówiłam się z nim wczesniej,że wróce takim i takim pociągiem, lecz okoliczności zmusiły mnie do zwolnienia się z zajeć i wrócenia wczesniejszym pociagiem do domu,żeby podładować telefon. W przerwie miedzy zajęciami poszłam do łazienki i zaczęłam płakać(co zdarza mi się średnio co3 dni) myślałam tylko o tym jaki dostanę od niego ochrzan i że jak najszybciej musze się znaleźć w domu. Oczywiście bez kłótni sie nie obyło. Chłopak powiedział mi że umówilismy sie na inny pociąg i mogłam na dworcu poczekać na ten własciwy i wrócić nim do domu,żeby on mógł mnie odebrać. Potem zaczeliśmy rozmawiać na spokojnie, powiedziałam mu,że  ja sie zmieniłam dla niego, zrezygnowałam z kilku rzeczy, a on nawet nie chce się zmienić. Nawet nie dopuszcza do siebie tej myśli bo wie,że to nie wyjdzie. Ale nastąpiła nagła zmiana i powiedział,że jeśli chce to mogę dziś jechać do babci (moja mama jechała i chciała,żebym z nią pojechała)a on bedzie się nudził. Zrobiło mi się go żal. I mowię dobrze zostane w domu, nie pojade. To była najgłupsza dezycja w moim życiu. Potem oczywiście znowu się pokłócilismy a wieczorem już leżelismy objęci. I tak jest zawsze. Wczoraj jeszcze usłyszalam,że lepiej jeśli sie rozstaniemy teraz bo on boi się,że go zostawie dla innego i on nie chce przechodzić drugi raz tego samego.
Mój chłopak to w głębi duszy dobry chłopak, duzo rzeczy dla mnie robi, przyjeżdżał do szkoły po mnie, zawoził tam gdzie chciałam, zabiera mnie do kina, na kolację na jego koszt. Tylko dla mnie nie na tym polega związek.
Oczywiście ja też nie jestem bez winy. Na pierwszych imprezach jak nasz związek był młody, trochę go olałam.I on twierdzi,że sobie sama zasłużyłam na takie traktowanie. To jest tylko moja wina.
Najpierw się kłócimy, bijemy a zaraz się całujemy i leżymy obok siebie i mówimy jak bardzo się kochamy. Tylko jak długo można tkwić w takim związku?
Z góry dziękuje za porady.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Witaj.wiem o czym piszesz. Bo mialam to samo..tez tak jakby zasłużyłam sobie na to ,bo odwalilam na samym początku.ale uwierz mi,człowiek nie moze placic za błąd,bledy cale zycie nawet gdy sie zmienia i ich nigdy wiecej nie popelnia..ale chłopak sie nie zmienił i bylo tak zawsze.nigdy sie to nie zmieniło.twoj chłopak ma uraz po prostu po poprzedniej dziewczynie..pogadaj z nim na spokojnie,wytłumacz zeby sie tak nie zachowywał,bo to jest nienormalne..wiadomo ,ze z Milosci jestesmy w stanie wiele zrobic i wiele zniesc,ale to co jest między wami nie jest normalne..popros go zeby dal Ci szanse i sprobowal zaufać,a sam sie przekona z czasem,ze moze spac spokojnie.musisz z nim pogadać,doslownie i dosadnie...jesli nic sie nie zmieni nie ciągnij tego. Nie warto tkwić w takim związku i tylko niszczyć siebie. Bo niszczysz siebie. Wiem co mowie.jesli rozmowa nie pomoże rozstan sie z nim .moze to cos zmieni

3

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Rozmawiałam nie raz. Niby rozumie i przeprasza mnie za takie zachowanie ale na drugi dzien jest to samo, te same łzy i ta sama historia.  Prawda jest taka,że nawet jesli nie chce z nim być to nie potrafię się  z nim rozstać. Wiem,że kiedyś po prostu nie wytrzymam bo juz nie wytrzymuje. dziękuje za odpowiedź wink

4

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
Małamii napisał/a:

(...)Tylko jak długo można tkwić w takim związku?
Z góry dziękuje za porady.

Wbrew pozorom - bardzo długo.

Rad żadnych Tobie nie dam, bo:

Małamii napisał/a:

(...)Prawda jest taka,że nawet jesli nie chce z nim być to nie potrafię się  z nim rozstać.(...)

5

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

@Wielokropek - wiem, że czytanie po raz setny takich słów pisanych przez kolejną młodą dziewczynę może powodować opadanie rąk... mi się też chce walnąć nieraz łbem w ścianę, jak to wszystko tutaj czytam... Ale wcale nie tak dawno byłam taka sama. Wyprowadzajmy ludźmi z błędu, za którymś razem może coś im się przejaśni w główkach. Pozdrawiam Cię serdecznie - bardzo lubię Cię czytać.

@Małamii - dlaczego uważasz, że związek z chłopakiem to sens i clue Twojego życia?
Jakie są Twoje cele życiowe?
Gdzie widzisz się za pięć, dziesięć lat?

Czy potrafisz sobie wyobrazić swoje życie za kilka lat z kimś, kto zachowuje się wobec Ciebie jak ten koleżka?

6

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
maszkarada napisał/a:

@Wielokropek - wiem, że czytanie po raz setny takich słów pisanych przez kolejną młodą dziewczynę może powodować opadanie rąk... mi się też chce walnąć nieraz łbem w ścianę, jak to wszystko tutaj czytam... Ale wcale nie tak dawno byłam taka sama. Wyprowadzajmy ludźmi z błędu, za którymś razem może coś im się przejaśni w główkach. Pozdrawiam Cię serdecznie - bardzo lubię Cię czytać.

(...)

Ok. Przekonałaś mnie. Spróbujmy, choć zapewnienia, które przytoczyłam (nie kolejna historia) zabierają całą energię. No, ale: nic to!

Małamii,
pozwól, że przytoczę kilka Twoich opisów:

Małamii napisał/a:

Średnio co 3 dni się kłócimy, ja zawsze przy tym płacze

i dalej:

Małamii napisał/a:

Musiałam usunąć wszystkich chłopaków z gg i fejsbuka oraz z kontaktów na telefonie ,żebym broń boże sie nie kontaktowała z chłopkami. O rozmowie z nimi już nie wspomnę...

i dalej:

Małamii napisał/a:

Cały czas go muszę informować gdzie ide, z kim ide, jak długo tam będę kiedy jestem na uczelni a on w pracy.

i dalej:

Małamii napisał/a:

Byłam harcerką dłuższy okres czasu, ale tez musiałam zrezygnować bo miał o to problem. Nie moge się spotkać z koleżankami ( o ile jeszcze takie mam) wtedy kiedy jest w domu

i dalej:

Małamii napisał/a:

wszystkie spotkania musze sobie uzgadniać do godziny 16. Nawet korepetycje.

i tak dalej, i tak dalej.
Nie chcę tego wszystkiego przytaczać, ale już tych kilka cytatów jest dowodem tego, co się dzieje w Twoim "związku".
Rozumiem, że zabieranie Cię (zabiera się kapcie do naprawy, nie dziewczynę) do kina, fundowanie kolacji, przyjeżdżanie po Ciebie do szkoły (nota bene, ile masz lat?) rekompensuje traktowanie Cię jako kolejnej rzeczy, jego własności? Wsadził Cię do klatki, Ty z niej nawet nie próbujesz wyjść, tylko żalisz się, jakiego niedobrego strażnika masz koło siebie. Trochę się buntujesz, trochę piszczysz i zachwycasz się nad jego zaletami. Jakimi?

I albo jesteś forumowym trollem, albo...

7

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

czesc dziewczyny, czesc Malamii.przeczytalam twoja historie i odnajduje w niej elementy tez z mojego zwiazku. jak na razie jestesmy razem od 6 miesiecy ale on jest tak samo przewrazliwiony na punkcie moich kontaktow z innymi osobami i chociaz na razie nie objawia sie to tak bardzo to tylko kwestja czasu. rozumiem jak moze cie to draznic, utrudniac zycie to ciagle meldowanie sie jemu, tlumaczenie ktore i tak prowadzi do klotni po ktorej on nic nie rozumie i nadal popelnia te same bledy. naprawde nie wiem jak sobie z tym radzic...odkad jestesmy razem mniej wychodze, nie umawaim sie z kolezankami zeby byc z nim bo codziennie sa jakies obowiazki i zaluje ze nie potrafie twardo sie mu postawic, mysle ze wynika to z zaangazowania, ze boimy sie skanczyc zwiazek  od tak sobie i zalezy nam. moj chlopak jest porywczy, nerwowy i czesto w klotni jak i w relacji potrafi mnie zdominowac kiedy ja podporzadkowyje sie, placze przez to co mowi.mowi ze nie ufa chociz nic zlego nie zrobilam

8

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
Monicha napisał/a:

(...) moj chlopak jest porywczy, nerwowy i czesto w klotni jak i w relacji potrafi mnie zdominowac kiedy ja podporzadkowyje sie, placze przez to co mowi.(...)

Nie można zdominować kogoś, kto na tą dominację się nie zgadza. Do tego, tak jak do tanga, trzeba dwojga.

Obie proszę przeczytajcie tutaj wątek:
http://www.netkobiety.pl/t17705.html

9

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

masz racje. a wiec co zrobic jak to naprawic?

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-14 22:51:46)

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
Monicha napisał/a:

masz racje. a wiec co zrobic jak to naprawic?

Przeczytaj cały wątek! Nie dam rady streścić go w jednym poście. A zawarte tam rady i doświadczenie dziewczyn - bezcenne.

Trzymam kciuki.


Edycja:
Skłamałam. W olbrzymim skrócie jest tak.
Zobacz, że masz oczy, rozum i inne przymioty. Że niczego, naprawdę, Tobie nie brakuje. Że możesz żyć samodzielnie. Że możesz mieć swoje zdanie. Że możesz stać na własnych nogach. Że nie musisz być bluszczem. Zobacz i uwierz, a świat będziesz miała u swoich stóp.

11

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Tak,tylko jak w grę wchodzą uczucia ,to ciezko tu mówić o tym jak małami widzi sie za kilka lat,czy wiąże z tym facetem przyszłość itd..jak sie Kogos kocha wiele mozna zniesc,nie mysli  sie wtedy o sobie.kocha szalenie i juz. Ciezko sie rozstać i żyć bez tej osoby...ale jak juz doświadczysz tego,bedziesz próbować wszystkiego co możliwe by ratować zwiazek i by bylo w nim normalnie,a i tak na próżno jak sie pozniej okazuje,wtedy,dopiero wtedy po wypaleniu sie całkowitym,wypaleniu uczuć i braku sie zaczyna sie tak myslec...dlatego małami nie ma,ze nie potrafisz sie z nim rozstać.rozstan sie,aby sprawdzic go,jego zachowanie,czy po tym cokolwiek by sie zmieniło i trwaj w tym...daj pozniej szanse,a potem z reszta sama sie przekonasz czy bylo warto czy nie..jesli chcesz tkwić w  takim związku,mozna zapewne dlugo,ale uwierz,ze i tak prędzej czy pozniej wypalicie sie obydwoje. On ze swoich "shiz",które go wkoncu wykoncza psychicznie i ty ,przez jego "shizy" tak samo..pozdrawiam

12

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Mnie też opadają ręce, nogi i piersi, jak czytam takie posty. Najpierw kilometrowy opis sytuacji jak z horroru, a potem danie forumowiczkom do zrozumienia, że i tak ma się w nosie wszelkie porady, bo autorka w zasadzie to nie chce niczego zmienić. Ale dla innych kobiet w podobnej sytuacji, które kiedyś trafią na to forum:

Zapamiętajcie jedno: WY NIC NIE MUSICIE! Co to znaczy "musiałam skasować numery kolegów", "muszę mu pisać smsy, gdzie jestem i z kim", "nie wolno mi zakładać sukienek", itp.? Ktoś stoi nad Wami i przystawia Wam pistolet do głowy? Nie, robicie to, bo chcecie. A chcecie, bo? Boicie się Waszego mężczyzny? Boicie się o niego, że jak mu się nie będziecie spowiadać z każdego kroku, to bidulek skoczy z mostu? Czy robicie wszystko, co każe, bo go kochacie?

Tak, tylko miłość to wzajemna troska i szacunek, a nie ROZKAZY, OGRANICZANIE WOLNOŚCI, TERROR PSYCHICZNY I SZANTAŻE (nie, nie zaciął mi się Caps Lock, specjalnie podkreślam, żeby lepiej dotarło). I zastanówcie się, co z Wami jest nie tak, że GODZICIE SIĘ NA TO, ŻEBY BYŁO WAM ŹLE.

13

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

to nie jest tak, nie godze sie tak szybko, raczej powoli rezygnyje z mniej waznych spraw na rzecz zwiazku az dochodzi sie do spraw wazniejszych i pomalu traci wlasne pragnienia i podporzadkowuje sie. problem w tym ze nie umiem powiedziec nie kiedy wiem ze on oczekuje mojego tak. boje sie ze jezeli bede asertywna cos pojdzie nie tak i juz nie bedzie tak ja zawsze

14

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Witaj.

To przerażające jak dajesz sobą pomiatać. Takich historii jest wiele i żadna z nich nie kończy się happy endem. Są tylko ciągle zapewnienia, że to się zmieni, a i tak ciągle jest to samo.
To, że Twój chłopak został zdradzony może być powodem jego zachowania, lecz w żaden sposób tego nie usprawiedliwia.

Dla mnie w takich sytuacjach trzeba uciekać od takiego faceta. Naprawdę trzeba. Bo on nie zmieni się, mimo że Ciebie o tym zapewnia. On jest po prostu chory i ciągle powtarza te same schematy działania.

Popatrz jak wiele straciłaś przez ten rok : znajomych, wolny czas itp. Jak myślisz co będzie za ileś lat? Możliwe, że będziesz chciała zacząć pracować, a on "nie pozwoli" Ci, bo będzie bał się, że tam kogoś poznasz. Masa jest takich historii ! Może nawet zacznie Cię przywiązywać, słyszałam o takich historiach.
Albo pewnego dnia pobije Cię śmiertelnie, bo uzna, że zbyt długo gdzieś spojrzałaś albo dlatego, bo kasjer spojrzy na Ciebie z uśmiechem.
Ten człowiek nie panuje nad sobą, robi Ci krzywdę - takie są fakty.

Na pewno wielokrotnie mówiłaś mu, że jest ukochanym, że nie jesteś taka jak ta, która go zdradziła, on jednak nadal jest chorobliwie zazdrosny i to się nie zmieni.

Dziewczyno, nie masz przestrzeni, swobody, czujesz się poniżana, stłamszona, cierpisz.
Nie tak powinien wyglądać związek.
Wiesz, jest tylu facetów, Ty dostrzegasz problem i jego skalę, to, że Twój chłopak się nie zmieni i bycie z nim nie ma najmniejszego sensu.
Spokojnie, powinnaś rozstać się z nim, odpocząć psychicznie i wejść w zdrowy związek, z kimś, przy kim będziesz czuć się szczęśliwa.
Decyzja należy tylko do Ciebie, nikt nie podejmie jej za Ciebie, ale lepiej dla swojego dobra, żebys odeszła od tego tyrana i zaczęła układać sobie życie na nowo. Wtedy, zanim się obejrzysz -zaczniesz oddychać pełną piersią i będziesz cieszyć się, że właśnie taka podjęłaś decyzję.

15

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Przepraszam,że Wam nie odpisywałam na Wasze porady.I wcale nie mam ich w 4 literach tak jak ktoś tutaj napisał. Prawda jest taka,że jak się kogoś kocha to jest się w stanie zrobić wszystko,żeby w końcu związek się ułożył. 
Wczoraj porozmawiałam z chłopakiem, bardzo stanowczo powiedziałam mu że jest mi źle w takim związku i wiecie co? Nawet zrozumiał. Tylko pytanie na jak długo;p
Moim marzeniem jest mieć dom, dzieci, dobry status majątkowy.Nie chodzi tutaj o wuchte kasy, dobre samochody najlepiej 3 i basen jeszcze przy domku. Mój chłopak ma takie same marzenia. Lubimy to samo, oglądamy to samo, słuchamy tej samej muzyki. I to nie teraz tylko juz wczesniej nawet jak się kolegowaliśmy tylko.
Może macie rację,że powinnam od niego odejść, ale nie potrafie. Zreszta w gruncie rzeczy chce mu pomóc wyjsc na prostą po przygodach z ta poprzednia laską( dobrze,że za często jej nie widzę,bo chyba zrobiłabym jej krzywde za to że teraz musze cierpieć za nią).

16

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
Małamii napisał/a:

Prawda jest taka,że jak się kogoś kocha to jest się w stanie zrobić wszystko,żeby w końcu związek się ułożył.

Tylko pytanie czy w tej sytuacji naprawde rozumie sie slowo "kocha", czy tylko ma sie na względzie swoje złudzenia dotyczące miłości, czy tzw. "romantyczną obsesję" czy uzaleznienie od doznań emocjonalnych lub fizycznych zwiazanych z drugą osobą.
Miłośc oznacza miedzy innymi szacunek, szacunek w związku, ale także dla samego siebie.

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-15 09:38:58)

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?
Małamii napisał/a:

(...)
Wczoraj porozmawiałam z chłopakiem, bardzo stanowczo powiedziałam mu że jest mi źle w takim związku i wiecie co? Nawet zrozumiał. Tylko pytanie na jak długo;p
(...)

On może zrozumiał. A Ty?

Przecież, przepraszam że przypomnę, problem nie leży tylko po jego stronie. On traktuje Cię w określony sposób, Ty na ten sposób traktowania wyrażasz zgodę. Innymi słowy, gdyby on chciał Cię poniewierać, a Ty byś na to poniewieranie nie pozwoliła, jego chęci nic by nie dały. Do tanga trzeba dwojga.
Więc, jeśli chcesz poprawić wasze relacje, nie przerzucaj całej odpowiedzialności na niego. Weź na swoje barki - swój kawałek. Inaczej, masz rację, nic się nie zmieni.


Edycja:

Jeszcze jedno. Zachowujesz się tak, jakby była jedyną osobą na świecie, która kocha. I jedyną, która wie, na czym polega prawdziwa miłość. Stąd tłumaczenie nam, maluczkim:

Małamii napisał/a:

(...)Prawda jest taka,że jak się kogoś kocha to jest się w stanie zrobić wszystko,żeby w końcu związek się ułożył.(...)

Taak. 100% racji. Tyle że każdy, i Ty również, tłumaczy to zdanie na swój strój. Ty tym "wszystkim" nazywasz: brak szacunku do siebie, brak godności, zgodę na przedmiotowe traktowanie, zgodę na jego zaborczość i trzymanie w klatce (nawet nie złotej). Aż takie musisz ponosić koszty
bycia w związku?

I napiszę jeszcze raz, tym razem bardziej dobitnie. On tak Cię traktuje, jak Ty mu na to pozwalasz. Jeśli więc coś chcesz zmieniać, to zacznij wprowadzać te zmiany od siebie, nie od niego.



Wczoraj znalazłam na forum piękny cytat, bardzo adekwatny do Twojej sytuacji. Przeczytaj dokładnie. To jest też o Tobie:

Cherie Carter Scott napisał/a:

Gdyby istniało jedno podstawowe prawo, odnoszące się do energii miłości, to brzmiałoby ono następująco:  inni widzą i traktują cię dokładnie tak, jak widzisz i traktujesz siebie ty sam.
Nie mówiąc ani słowa, sam nieświadomie pokazujesz innym, jak traktujesz siebie. Ponieważ ty jesteś swoim pierwszym opiekunem, inni spoglądają na ciebie, poszukując wskazówek, dotyczących tego, ile miłości wymagasz. Dajesz im te wskazówki. To, jak ludzie mówią do ciebie, jak cię traktują, co myślą i czego oczekują od ciebie, odbywa się pod twoje dyktando. Czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie, sam tworzysz wzorzec, według którego inni nawiązują z tobą kontakt.

18

Odp: Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Wielokropek mnie gdzieś przydybała z requestem o przytoczenie cytatu o ogórkach wink
Takoż przytaczam i zaznaczam, że te słowa płyną z mojego własnego doświadczenia i dotyczą uwolnienia się od toksycznego związku (z kim, to inna historia):

jak się raz posmakuje surowych ogórków na wolności, to tort czekoladowy spożywany w klatce nie będzie człowiekowi smakował

i to, nieskromnie powiem, są święte słowa

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chora Miłość- Jak długo można w niej wytrzymać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024