Ja znalazłam ten wątek, bo wczoraj o mało co nie uczestniczyłam w czworokącie. Ja i mój mąż i zaprzyjaźnione małżeństwo. Było trochę alkoholu i jakoś samo zaczęło się dziać. Ściągnęłyśmy z naszych facetów bluzki niby w żartach, a z płomyka szybko może być duży ogień.
Zaczęliśmy o tym mówić i nagle ona mnie zapytała: "A całowałaś się kiedyś z kobietą?". Ja, ze nie, na to ona: "To chodź". Podeszła do mnie śmiałym krokiem i zaczęłyśmy się całować. Przy naszych facetach! Im chyba ten widok się podobał, bo stracili głos. Obie byłyśmy w szortach i krótkich bluzkach, a faceci, jak wiadomo lubią widok skąpo ubranych kobiet. Po chwili zaczęliśmy o tym mówić, czyli padły pytania, czy tak, czy każdemu to pasuje itp. Jedno z nas miało już doświadczenia w trójkącie (mąż koleżanki). Pozostali nie. No i ona chciała, on jak najbardziej, ja: "można spróbować", mój mąż ok, ale powiedział, ze musi się wykąpać ( byliśmy w garażu, on wcześniej majstrował przy samochodzie). No i może dobrze wyszło, bo okazało się, ze mój mąż nie miał na to ochoty. Oni poszli do siebie, gdy on był w łazience. Teraz wiem, ze gdyby doszło do czworokąta nie byłoby dobrze. Mój mąż nie miał ochoty na koleżankę, bo fakt faktem nie jest taka szczupła jak ja itp. Poza tym odezwało sie w nim jakieś poczucie własności, bo powiedział: "Ty jesteś moja i nie chcę się tym ciałkiem z nikim dzielić". I tak sobie myślę, ze dobrze sie stało, ze padła taka propozycja, ale że nic z tego nie wyszło. Ja poczułam się dowartościowana, ze inni mieli ochotę na mnie, mój mąż zauważył, że inni mają ochote na mnie i był - uwaga - zazdrosny. A ja się obawiałam, ze mimo, iż dbam o ciało i wyglądam dobrze, to już go nie podniecam. A tu taka niespodzianka. Gdy znajomi odeszli, to kochaliśmy się jak szaleni (tylko we dwoje, hehe) w prysznicu, łóżku i wannie. A po śniadaniu, gdy już miał wyjść z domu, to coś mu sie uroiło i zaciągnął mnie do łazienki , przekluczył drzwi (mamy małe dzieci) i... Już dawno nie było tak cudownie, a ja czuję się bardzo pożądana przez męża, atrakcyjna i kobieca. Oboje wiemy, że nie chcemy dzielić się z nikim sobą, że wystarczamy sobie, a propozycja czworokąta była po prostu bodźcem, który spowodował, ze poczuliśmy się jak na początku związku. Tak więc, nie radzę trójkątów jesli jest sie w stałym związku, bo to może naprawde wszystko zniszczyć.