opuszczanie gniazda - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » opuszczanie gniazda

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: opuszczanie gniazda

Hej dziewczynki i chłopcy smile
podzielcie się swoimi wspomnieniami uczuciami jak to było kiedy opuszczaliście rodzinny dom. Ile lat mieliście ? czy to nastąpiło już po ślubie ? może na studiach ? czy baliście się czy byliście podekscytowani może przerażeni ? jak się układało na początku ? czy tęskniliście za rodzicami domem przyjaciółmi ?? opowiedzcie swoją historie smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: opuszczanie gniazda

Ja sobie ruszyłam w świat tuż po szkole średniej. W prawdzie ten nowy świat był zaledwie 60 km od mojego rodzinnego miasta...
Zapragnęłam sobie pewnego dnia że w dużym mieście będzie mi lepiej, że znajdę prace, poznam nowych ludzi itd. Miałam dosyć mojego miasta, rodziny itd. Wszystko spoko, mieszkanie znalazłam, prace...ale...nie poradziłam sobie finansowo i chyba przez to zawaliłam sprawę i zaczęłam tęsknić. Zawsze w rozmowie z mamą płakałam, oczywiście nie mówiłam jej o moich problemach z kasą.
Wróciłam do domu z podkulonym ogonem jak piesek po 3 miesiącach.

3 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-09-03 12:14:10)

Odp: opuszczanie gniazda

Ja opuściłam dom rodzinny nieco ponad rok temu. Zamieszkałam z moim facetem w mieszkaniu jego ojca, który wyjechał za granicę. Na początku nieco się obawiałam, bo z natury jestem samotniczką i potrzebuję sporo własnej przestrzeni, a tam - jeden pokój. Ale także się cieszyłam, że wreszcie odpępowiłam się od mojej rodzicielki, że mieszkam w mieście (mój rodzinny dom znajdował się pod miastem, gdzie do najbliższego przystanku autobusowego było 2,5 km i ta odległość od "cywilizacji" zawsze mi doskwierała). Potem problemy powolutku i podstępnie zaczynały się piętrzyć, tak że do niedawna ich specjalnie nie zauważałam. Problemy raczej nie dotyczą mojego związku, z facetem dobrze mi się żyje, ale bardzo męczy mnie stan mieszkania po wspomnianym ojcu. Jest paskudne - stare, brudne, zagracone, a dodatkowo sąsiedzi z góry strasznie hałasują, nie mówiąc o hałasie z ulicy, bo mieszkamy blisko centrum miasta. Dla mnie, mieszkającej przez większość życia na cichej i zalesionej prowincji, to są istne katusze wink Myśleliśmy, że uda nam się przez ten rok to miejsce jakoś odgracić i odremontować, ale okazało się to w zasadzie niewykonalne - ojciec mojego partnera nie wyraził zgody na "ruszanie jego rzeczy" (mógł się kurczę wcześniej określić) i mamy właściwie związane ręce, możemy tylko jakoś egzystować, dopóki nie znajdziemy czegoś innego. Obecnie szukamy mieszkania do kupienia - wolę mieszkanko ciasne, ale własne.

Przez to wszystko czasem mam ochotę wrócić do mamy w jednej chwili wink Ale to już nie byłoby to samo nawet - dom rodzinny sprzedałyśmy kilka miesięcy temu, moja mama mieszka teraz w tym samym mieście co ja, tylko w innej dzielnicy. Zazdroszczę jej jednak nowego mieszkanka, jest śliczne i w cichym miejscu, a jednocześnie niedaleko od centrum smile Więc chyba skończy się tak, że kupimy z facetem mieszkanie w tej samej dzielnicy co moja mama - będę miała blisko do niej, cicho i zielono, a i z nim będę mogła nadal mieszkać smile Bo przyznam, że przez ten rok tak się przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie z nim nie żyć jak "mąż z żoną" wink

4

Odp: opuszczanie gniazda

Wyprowadziłam się od rodziców w wieku 16 lat (I LO) zamieszkałam w ich mieszkaniu (w mieście, gdzie jestem do teraz), nie miałam z niczym większego problemu gdyż rodzice pomagali mi finansowo. Teraz usamodzielniam się, pracuję, uczę się. Ale mieszkanie samemu jest przeokropne. Nie potrafię już tego znieść. Przez 9 miesięcy mieszkałam z chłopakiem, ale pokłóciliśmy się i się wyprowadził. Chociaż wróciłam do niego sama nie wiem czy czekać aż ponownie zamieszka ze mną, czy wziąć kogoś na pokój.
Jestem pewna, że nie chciałabym ponownie z rodzicami zamieszkać, w ich domu jestem tylko gościem. Całkiem ciekawie się to wszystko poustawiało, wcześniej nie pomyślałabym, że tak moje życie będzie wyglądało.

5

Odp: opuszczanie gniazda

a ja za rok będę mieszkać z moim przyszłym mężem ( wtedy już mężem) tylko, że u jego lub u moich rodziców. Dzieli nas niewielka odległość, więc będziemy w kontakcie. Niestety będziemy stawiać dom, więc musimy się trochę pomęczyć wszyscy razem.

6

Odp: opuszczanie gniazda

Właściwie tuż po skończeniu szkoły podstawowej zostałam wpuszczona na głęboką wodę, zresztą na własne życzenie, gdyż rodzice naciskali na szkołę w moim mieście. Nie ukrywam, że było mi dosyć ciężko, zupełnie nie umiałam się w internacie odnaleźć, decyzja została już jednak podjęta, więc właściwie nie było odwrotu, tym bardziej, że była to moja decyzja i to ja musiałam ponieść jej konsekwencje. Czy tęskniłam? Tak, wówczas bardzo, ale miałam dopiero 15 lat. Dwa lata tak przemieszkałam, a potem razem z przyjaciółką zdecydowałyśmy się dojeżdżać. To była straszna męka- dwie i pół godziny w jedną stronę, przesiadki z pociągu do autobusu, a jeżdżąc na praktyki na godz. 7.00 musiałam z domu wyjść już ok. godziny 3.30, żeby dojść na pociąg 4.34, miejskie autobusy o tej godzinie jeszcze bowiem nie kursowały. Pamiętam, że byłam potwornie zmęczona, potrafiłam spać na stojąco, zasypiać w ciągu minuty, a kiedy raz jeden jedyny w środku tygodnia zajęcia zaczynały się o 12.00, to pamiętam jak dziś, że czułam, iż te sześć godzin snu jest dla mnie zbawieniem i niesamowitym komfortem. Szkołę skończyłam jednak z wyróżnieniem.

Zaraz potem rozpoczęłam naukę w kolejnej szkole, miałam już prawo jazdy, więc dwa lata 50 km codziennie dojeżdżałam samochodem (tata, żeby ułatwić mi życie dał mi do dyspozycji własny), po czym wprowadziłam się do internatu (fantastyczne miejsce, tym razem atmosfera była zupełnie inna, to tam nauczyłam się siebie i życia, w tym czasie przeżywałam też swoje pierwsze większe miłości), aby ostatecznie po roku razem z przyjaciółką (tą samą co poprzednio) wynająć sobie mieszkanko.

Potem pierwsza praca, okrągły rok w domu. W wieku lat 23 wyszłam za mąż, od razu poszliśmy na swoje i choć bardzo kochałam rodziców i byłam z nimi niesamowicie zżyta, odcięcie pępowiny poszło gładko i naturalnie - dla mnie oczywistym było, że taka jest kolej rzeczy. Nie miałam problemu z zajęciem się domem, równoczesnym studiowaniem i pracą. Niedługo potem na świat przyszło dziecko, oprócz męża nikt mi nie pomagał, a jednak nieźle skończyłam studia, prowadziłam własny punkt usługowy, byłam szczęśliwa. I chyba właśnie dlatego zupełnie nie potrafię zrozumieć dlaczego część kobiet zajmując się małym dzieckiem, czuje się zwolniona ze sprzątania i dbania o siebie, tak jakby jednego z drugim już nie dało się pogodzić. Może to w tym rzecz, że nigdy nie nauczyły się samodzielności, a dorosłość je zwyczajnie przerasta, bo nowa rzeczywistość i nadmiar obowiązków to wysiłek ponad ówczesne możliwości. Jak widać jednak wszystko się da smile.

7

Odp: opuszczanie gniazda

Wyprowadziłam się 60 km od domu wraz z rozpoczęciem studiów. Na początku zamieszkałam z koleżanka z LO w akademiku. W nowym mieście znałam tylko ją i chłopaka, którego poznałam po miesiącu.
Studenckie życie od razu mi się spodobało. Nikt mnie nie kontrolował i sama byłam za siebie odpowiedzialna. Miesiąc później poznałam chłopaka, z którym jestem do dzisiaj. Randki, wypady do kina- nikogo nie musiałam pytać o zdanie i informować o planowanym powrocie. Żyłam tak, jak chciałam. Za rodzicami i domem nie tęskniłam, bo nigdy nie miałam z nimi zażyłych relacji. Inna sprawa, że widywałam ich w każdy weekend.
Zdaję sobie sprawę, że miałam farta bo nauki nie musiałam godzić z pracą. No i nie miałam daleko do domu więc nie była to duża rozłąka. Nowością dla mnie było jednak samodzielne życie, gdzie byłam za wszystko sama odpowiedzialna, gospodarowanie pieniędzmi od rodziców no i związek, który tworzyłam bez czujnego oka mamy wink
Dziś jestem na IV roku studiów i będzie to chyba ostatni rok spędzony poza domem. Zamierzam znaleźć pracę i gdyby mi się udało mieć na tyle pieniędzy, by być w stanie samodzielnie się utrzymać z chęcią poszukam mieszkania i całkowicie wyprowadzę się od rodziców.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » opuszczanie gniazda

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024