Serdecznie wszystkich pozdrawiam!
Prawdopodobnie już nie raz poruszany był ten temat,postanowiłem napisać o tym,temat znany wszystkim,zapytanie i brak odpowiedzi.
Sprawa ściśle dotyczy mnie i z tego powodu piszę. Wszystko zaczęło się na jednym z "TYCH CZATÓW",kobiety,mężczyźni-ONA i JA.Rozmawiałem z wieloma osobami,kobietami-zaczęła pierwsza i już nie było tak jak wcześniej.Nie pisaliśmy ze sobą,my rozmawialiśmy.Zwariowałem na jej punkcie,jak oszalały czekałem na wiadomość.Nie ,nie byłem zakochany,to nie jest w moim stylu.Bardzo Ją lubiłem,cało nocne rozmowy z nią,opowiadanie bajek,granie na gitarze-ha nawet jej śpiewałem(Nie jestem piosenkarzem i mam lichy głos)ona to lubiła,to były nasze "głupawki".Czułem że to jest przyjaźń,nic więcej.Powinienem zaznaczyć wcześniej,że mam kochana żonę i dzieci.Po trzech tygodniach tych naszych wariactw,szok-pojechałem do niej,przypadek(wolny piątek i sobota),miała do zaoferowania 5 godzin zwiedzania miasta ,kolacja i żegnaj-ja niczego więcej nie chciałem i Ona też niczego nie oczekiwała(chyba).Dla niej było nie zrozumiałe jedno,facet,kolega z czatu,przyjeżdża 350km po to tylko żeby połazić po mieście,pogadać,pośmiać się.Było fajnie,potem cześć,pogadamy na skypie.Przejechałem 8 km i ...bum...,wypadek samochodowy-Straż ,policja,pogotowie-zabrali mnie do szpitala na obserwację,doba i sio tylko silne potłuczenia(policjanci byli zdumieni,po czymś takim bez szwanku,w takich wypadkach ludzie giną)poobijany,bez auta(kasacja)350 km od domu ale żywy,CUD?Po wyjściu ze szpitala,lekko pogubiony zadzwoniłem do niej,pomogła mi pomimo swoich spraw.Rozmawialiśmy jeszcze kilka razy,aż tu nagle dostałem lis-prawdziwy,na papierze listowym,ale ...właśnie,to już nie był list do kolegi,to był list o unoszeniu się nad ziemią,o tęsknocie i miłości!!!Chciałem być przyjacielem i mieć przyjaciółkę a zostałem,kim?Kochankiem(przecież nas nic nie łączyło,poza spacerem i rozmową)Czy wszystko zmieniło się po tym wypadku?Czy przekroczyłem pewną linię której nie powinienem?Musiałem to zakończyć w jak najdelikatniejszy sposób,wiedząc i tak że ją zranię,nie chciałem tego.Napisała mi tylko jedno słowo"ROZUMIEM".Już nie napisałem,ani ona nie napisała.Jest mi ciężko,myślę o TYM wszystkim 24 godziny na dobę,wiem że ona również.Mam wrażenie że coś straciłem. Nie,nie można przyjaźnić się z kobietą,tylko czemu? To wszystko,cała historia tej znajomości trwającej cztery tygodnie(nie potrzebnie jechałem tam,do niej).
Widocznie swoim zachowaniem niechcący poruszyłeś w jej sercu nadzieje .
To że miało to być tylko kumpelstwo jakoś jej umknęło .
Czasem poznając nowe osoby nie wiele wiemy o nich i to co dla nas jest naturalne one odczytują inaczej.
Po 4 tygodniach trudno mówić o przyjaźni ale można się zauroczyć.
Od siebie dodam że istnieje przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną ale no własnie trzeba przeczekać moment zauroczenia niestety.
A tu granica jest bardzo cienka ![]()
Fikcja !!! moja niedoszła przyszła żona poznała gościa z którym zaczełą się przyjaźnić a teraz nazywa go swoim chłopakiem ![]()
Wczoraj pisałam na netkafejce o swoim przyjacielu. Skopiuję więc...
Uważam, że są prawdziwi przyjaciele. Mojego przyjaciela poznałam 11 lat temu. Poszłam razem z mamą na imieniny do jej koleżanki. Tam poznałam Alka, to jego ciocia obchodziła imieniny, miał tyle lat co ja - 10. Pamiętam, że bawiliśmy się pod stołem przez dobre kilka godzin, międzyczasie chapając coś pysznego do jedzenia. Od tamtej pory spotykaliśmy się niemalże codziennie przez całe lato, jesień, zimę, wiosnę. Wspólne 2 lata. Następnego lata czekałam na niego dwa tygodnie, ponieważ zawsze jeździł do dziadków do Włoch. Było cudownie, do chwili, kiedy po dwóch latach Alek z rodzicami wyprowadził się do Duesseldorfu. Pamiętam, że bardzo płakałam, gdy przyszedł do mnie pożegnać się, podarował mi wtedy swojego ulubionego zielonego resoraka. Mijały lata, nie zapomniałam o nim, choć nie mieliśmy kontaktu. W wieku 17 lat spotkaliśmy się znów, przyjechał do cioci na wakacje. Wydoroślał, wyprzystojniał. Mieliśmy po 17 lat, zmieniliśmy się bardzo, ale i tak poznaliśmy się bez problemu. Został na całe wakacje, odnowiliśmy przyjaźń z dzieciństwa, pokazałam mu, że mam ciągle tego resoraka. Cały czas mieszka w Niemczech, ale odwiedzamy się nawzajem 3-4 razy w roku, mamy ciągły kontakt skype i naprawdę jest mi bliski.
Podkreślę jeszcze, że nigdy mnie z nim nic nie łączyło, naprawdę. Kiedyś zastanawialiśmy się nad tym, dlaczego nie jesteśmy razem i po prostu znamy się za doskonale i szkoda byłoby dla na 100 procent nieudanego związku ryzykować na 101% udaną przyjaźń.
Poza tym zarówno ja, jak i on jesteśmy w stałych związkach. Żadne z partnerów nie ma nic przeciwko naszej przyjaźni, wszyscy znamy się dobrze i bardzo lubimy. To naprawdę udany friendnship.
Uważam, że nie można powiedzieć czy to fikcja czy nie. To zależy od naszej historii. Mój facet też ma kilka lat przyjaciółkę, z którą nic go nigdy nie łączyło. Takie przyjaźnie są możliwe i znośne dla wszystkich ![]()
5 2011-08-30 15:16:27 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-08-30 15:18:45)
Kobiety często mylą drobne gesty kolegów za przejaw fascynacji określanej mianem miłości.
Potem płaczą że zostały odrzucone sorry ale na własna prośbę .
Sama mam kumpli do rozmowy i paru męskich przyjaciół dodam wieloletnich ale z żadnym prócz przyjaźni nic mnie nie łączy i nie połączy z kumplem nie chodzi się do łózka to nie tester osobowości seksualnej.
6 2011-08-30 16:51:28 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-30 16:58:35)
nie, takie przyjaznie sa niemozliwe! oczywiscie mozemy sie karmic bzdurami, ale wczesniej czy pozniej jedna ze stron bedzie cierpiec i wtedy przyjdzie sie nam zastanawiac... co ja sobie myslalem...nie mowie ze nie mozna sie zaprzyjaznic, bo mozna, ale to konczy sie albo w lozku albo ze zlamanym sercem. to jak takie wchodzenie do rozgrzanego pieca, nie ma co udawac przyjazni poprostu sie kolegowac, im dluzej kogos poznajesz tym bardziej sie przywiazujesz i to kwestia czasu zanim przyjdzie zazdrosc. duzo kobiet naiwnie mysli ze jesli mezczyzna (kolega) jest przy nich od tylu lat to robi to bezinteresownie, otoz nie, on prawdopodobnie cos do was czuje, a ze sie z tym nie obnosi to akurat normalne. co innego mowi serce a co innego rozum. tu jest wlasnie roznica w mysleniu miedzy kobietami a mezczyznami, ilu facetow przyzna ze taka przyjazn jest bezinteresowna ?
ilu uczciwie powie ze go nic nigdy z nia nie bedzie laczyc ? a kobiety zawsze mowia ze to *tylko*przyjazn (od razu opowiadaja za 2 osobe, jak by znaly prawde
)
Żadne z partnerów nie ma nic przeciwko naszej przyjaźni, wszyscy znamy się dobrze i bardzo lubimy. To naprawdę udany friendnship.
do czasu
przyjdzie klotnia z parnerem, alkohol, atmosfera i zrozumiesz ze twoj *przyjaciel* jest jedyna osoba ktora cie rozumie i... tylko cie przytuli. i sie automatycznie pojawi napiecie seksualne( o ile juz go nie ma) i wasza *przyjazn* juz nigdy nie bedzie taka sama ![]()
Nie wierzę w przyjaźń między kobietą, a mężczyzną ... pewnie dlatego, że dwa razy próbowałam. Zaczynałam od przyjaźni,
a kończyłam w związku. Zakochiwała się ze wzajemnością
Przeszłam też przez sytuacje, kiedy to jedna ze stron zapałała uczuciem
albo byłam to ja, albo ten drugi i tyle w tym temacie.
do czasu wink przyjdzie klotnia z parnerem, alkohol, atmosfera i zrozumiesz ze twoj *przyjaciel* jest jedyna osoba ktora cie rozumie i... tylko cie przytuli. i sie automatycznie pojawi napiecie seksualne( o ile juz go nie ma) i wasza *przyjazn* juz nigdy nie bedzie taka sama wink
Nie ma między nami napięcia seksualnego. Traktujemy się jak rodzeństwo i w taki sposób się do siebie zwracamy. Kochamy się, ale nie miłością erotyczną. Mam faceta, który rozumie mnie tak samo jak przyjaciel, bo nasze relacje bazują także na przyjaźni, jestem dla niego kumplem, przyjaciółką i kochanką w jednym. Z moim partnerem tworzymy świat, do którego nie wpuszczamy przyjaciół. Jest to coś naszego, intymnego i oboje potrafimy oddzielić namiętność od przyjaźni. Zarówno ja jak i mój partner mamy mocno zarysowany pogląd i definicje przyjaźni i miłości przyjacielskiej oraz związku, i miłości erotycznej. Jest świadomy, że oprócz niego jest mężczyzna, który zna mnie równie doskonale, tak jak i ja mam świadomość tego, że jest kobieta, która zna mojego faceta równie dobrze jak ja. Jeśli chodzi o konflikty to nie mieszam przyjaciela w to, co dzieje się między mną, a moim partnerem. Nie zwierzam mu się z problemów dotyczących mojego związku, ponieważ nie uważam tego za rozwiązanie, w momentach, kiedy jest źle, i nie oczekuję od niego rady, która ma rozwiązać mój problem. Oczywiście, są sprawy, z którymi dzielę się z przyjacielem, jednak jeśli chodzi o kojenie w ramionach to zawsze jest to mój partner.
Ludzie postrzegają przyjaźń jako relację, w której należy wywiązywać się w podobny sposób jak w związku - no, tylko zakłada się brak namiętności i seksu. Dla mnie przyjaźń to nie zwierzanie się i opowiadanie 100% swoich przeżyć, ani obarczanie swoimi problemami, to nie opatrunek na smutki, ani zastępstwo kochanka...
Zaczynałam od przyjaźni, a kończyłam w związku.
Związki zazwyczaj zaczynają się od przyjaźni, ale nie każda przyjaźń kończy się związkiem.
Uważam, że to zależy od okoliczności i wieku poznania się. Dwa dorosłe osobniki w dodatku single poznający się, zaprzyjaźniający, w podświadomości mają, że ów friendship zakończy się głębszą relacją. Zazwyczaj jest tak, że ten, kto zostaje naszym "przyjacielem", jest przystojny, piękny i pełen pasji, podobny do nas, świetnie się nam z nim rozmawia i sympatycznie spędza czas. W podświadomości jest informacja, że to kandydat na potencjalnego partnera. I tak te wszystkie damsko-męskie przyjaźnie się kończą - dupą i klapą.
NieInteresujSie napisał/a:do czasu wink przyjdzie klotnia z parnerem, alkohol, atmosfera i zrozumiesz ze twoj *przyjaciel* jest jedyna osoba ktora cie rozumie i... tylko cie przytuli. i sie automatycznie pojawi napiecie seksualne( o ile juz go nie ma) i wasza *przyjazn* juz nigdy nie bedzie taka sama wink
Nie ma między nami napięcia seksualnego. Traktujemy się jak rodzeństwo i w taki sposób się do siebie zwracamy. Kochamy się, ale nie miłością erotyczną. Mam faceta, który rozumie mnie tak samo jak przyjaciel, bo nasze relacje bazują także na przyjaźni, jestem dla niego kumplem, przyjaciółką i kochanką w jednym. Z moim partnerem tworzymy świat, do którego nie wpuszczamy przyjaciół. Jest to coś naszego, intymnego i oboje potrafimy oddzielić namiętność od przyjaźni. Zarówno ja jak i mój partner mamy mocno zarysowany pogląd i definicje przyjaźni i miłości przyjacielskiej oraz związku, i miłości erotycznej. Jest świadomy, że oprócz niego jest mężczyzna, który zna mnie równie doskonale, tak jak i ja mam świadomość tego, że jest kobieta, która zna mojego faceta równie dobrze jak ja. Jeśli chodzi o konflikty to nie mieszam przyjaciela w to, co dzieje się między mną, a moim partnerem. Nie zwierzam mu się z problemów dotyczących mojego związku, ponieważ nie uważam tego za rozwiązanie, w momentach, kiedy jest źle, i nie oczekuję od niego rady, która ma rozwiązać mój problem. Oczywiście, są sprawy, z którymi dzielę się z przyjacielem, jednak jeśli chodzi o kojenie w ramionach to zawsze jest to mój partner. .
wroc za kilka miesiecy, lat i napisz to samo. nie ma czegos takiego jak przyjazn miedzy facetem a kobieta, wszystko jest do czasu. ja rowniez mam kolezanke ktora znam od pampersa, scenariusz byl podobny jak u was, i... no wlasnie
lubie obserwowac znajomych, nieznajomych w niektorych sytuacjach, miedzy innymi te pseudoprzyjaznie sa cholernie zabawne ![]()
madamecharlotte napisał/a:NieInteresujSie napisał/a:do czasu wink przyjdzie klotnia z parnerem, alkohol, atmosfera i zrozumiesz ze twoj *przyjaciel* jest jedyna osoba ktora cie rozumie i... tylko cie przytuli. i sie automatycznie pojawi napiecie seksualne( o ile juz go nie ma) i wasza *przyjazn* juz nigdy nie bedzie taka sama wink
Nie ma między nami napięcia seksualnego. Traktujemy się jak rodzeństwo i w taki sposób się do siebie zwracamy. Kochamy się, ale nie miłością erotyczną. Mam faceta, który rozumie mnie tak samo jak przyjaciel, bo nasze relacje bazują także na przyjaźni, jestem dla niego kumplem, przyjaciółką i kochanką w jednym. Z moim partnerem tworzymy świat, do którego nie wpuszczamy przyjaciół. Jest to coś naszego, intymnego i oboje potrafimy oddzielić namiętność od przyjaźni. Zarówno ja jak i mój partner mamy mocno zarysowany pogląd i definicje przyjaźni i miłości przyjacielskiej oraz związku, i miłości erotycznej. Jest świadomy, że oprócz niego jest mężczyzna, który zna mnie równie doskonale, tak jak i ja mam świadomość tego, że jest kobieta, która zna mojego faceta równie dobrze jak ja. Jeśli chodzi o konflikty to nie mieszam przyjaciela w to, co dzieje się między mną, a moim partnerem. Nie zwierzam mu się z problemów dotyczących mojego związku, ponieważ nie uważam tego za rozwiązanie, w momentach, kiedy jest źle, i nie oczekuję od niego rady, która ma rozwiązać mój problem. Oczywiście, są sprawy, z którymi dzielę się z przyjacielem, jednak jeśli chodzi o kojenie w ramionach to zawsze jest to mój partner. .
wroc za kilka miesiecy, lat i napisz to samo. nie ma czegos takiego jak przyjazn miedzy facetem a kobieta, wszystko jest do czasu. ja rowniez mam kolezanke ktora znam od pampersa, scenariusz byl podobny jak u was, i... no wlasnie
lubie obserwowac znajomych, nieznajomych w niektorych sytuacjach, miedzy innymi te pseudoprzyjaznie sa cholernie zabawne
Wiesz, bardzo generalizujesz
Zapewne jest mnóstwo przypadków podobnych do mojego, które zakończyły się w łóżku. Ja i Alek nie ryzykowalibyśmy przyjaźni dla takiego występku i nie lecimy na siebie. Pragnę tylko jednego mężczyzny, a jeśli poczuję się zraniona i odrzucona, ucieknę w ramiona innego, lecz na pewno nie w ramiona przyjaciela, bo to nie jego rola.
11 2011-08-30 19:14:34 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-30 19:16:15)
moze i generalizuje. ale piszesz ze ty i alek nie lecicie na siebie, no wlasnie, a skad ty mozesz to wiedziec ? myslisz ze go nie pociagasz seksualnie? nie czuje przy tobie napiecia ? jesli by byla okazja do *blizszej* znajomosci to by sie odwrocil tylkiem do ciebie? nie mozesz tego wiedziec, mowisz to co ci mowi, czy tez to co ci sie wydaje. a ja jestem facetem i jedno wiem napewno, w kazdej kobiecie jest cos pociagajacego. i zapewniam cie ze on to widzi
kwestia czasu jak wyciagnie po to dlon
dziwne ze to zazwyczaj kobiety wierza w taka przyjazn, mezczyzni natomiast idac swoja logika wiedza ze to jest bzdura ![]()
Wiesz co, jesteś facetem i robisz z facetów samców, którzy myślą wyłącznie penisem. Być może Twoje wypowiedzi są takie, ponieważ patrzysz na sprawę przez pryzmat tego, kim jesteś i czego Ty oczekujesz od przyjaźni z kobietą? Hm. To przykre...
A idea, którą ja przedstawiam nie jest wyłącznie moją ideą przyjaźni. Nasza przyjaźń opiera się na szczerości, doskonale wiem jakie łączą nas relacje, dlaczego on miałby mnie okłamywać, a ja jego? Gdybyśmy chcieli ze sobą spać, to zrobilibyśmy to dawno, ponieważ było mnóstwo sytuacji, kiedy spaliśmy w jednym łóżku (jeszcze będąc singlami), o których rozmawialiśmy otwarcie i weryfikowaliśmy je na płaszczyźnie erotycznej. Alek ma dziewczynę, a ja mam chłopaka. Jesteśmy piękni i zajebiści, ale nie głupi, jo! I przestań mi wpajać bzdurne argumenty oraz podstawy, na których opierają się moje relacje z ludźmi, ponieważ jestem o wiele bardziej ich świadoma, przekonana i zdecydowana ![]()
Nie bardzo wierzę w przyjażń damsko - męską.
Choć być może są wyjątki od reguły
.
Jednak uważam, że w większości przypadków choć jedno pragnie czegoś innego, łatwo przekroczyć pewną granicę i mimo że np nie pragną siebie w łóżku, to coraz częściej mogą myśleć o sobie ciepło, że może dobrze dogadaliby się też w związku i wtedy wszystko pada na łeb.
14 2011-08-30 19:58:33 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-30 20:14:53)
pewnie ze jej nie ma, jest takie stado dziewczynek ktore w to wierza, i moze to dobrze. maja prawo. nikomu narazie krzywda sie nie dzieje wiec ok. ja poczekam az kolezanka ktora wie co mysli jej przyjaciel wroci za miesiac, dwa, rok i napisze to samo ;)dobrze ze chociaz nazywa to po imieniu... idea
wiem sam po sobie, ze na poczatku jedna ze stron chce byc kims wyjatkowym dla 2 osoby, po czasie przychodzi zazdrosc, umoralnianie, milosc. i konczy sie sielanka. albo poprostu wspolnie laduja na sobie
taka przyjazn hipokrytow ;D ale ja uogolniam bardzo duzo, wiec jednak na to co pisze trzeba wziasc poprawke ![]()
O losie, co za herezje, stereotypy i szufladkowanie... A przecież każdy przypadek jest inny. Jeśli uważam, że mój przyjaciel ma fajny tyłek to już nie jest przyjaźń? A jeśli wiem, że mojemu drugiemu przyjacielowi podobam się jako kobieta i kiedyś (może i teraz, gdybyśmy oboje byli wolni) chciałby czegoś więcej to już to nie jest przyjaźń? To jak mam nazwać te 7 lat wielogodzinnych rozmów, setki maili, telefonów, wspólnych wyjść, imprez, wygłupów, setki problemów powierzonych drugiej osobie? A jeśli mam przystojnego sąsiada to powinnam iść schodami kiedy on zmierza do windy, bo to na pewno się źle skończy? Nie przesadzajmy. Ludzie po to noszą te prawie 2 kg mózgu, żeby robić z tego obciążenia użytek.
Do autora wątku: wystarczy poczytać statystyki - większość kobiet uważa przyjaźń damsko-męską za niemożliwą. Wiele kobiet "zakochuje" się w rozmowach na gg, w telefonach, wielu kobietom nie przeszkadza fakt, że obiekt ich uwielbienia ma żonę i dzieci. A jeśli jeszcze niechcący, w dobrej wierze (przecież przyjaciółka) opowiedziałeś jej o jakimś problemie z żoną to najprawdopodobniej uznała, że jesteś strasznie nieszczęśliwy w małżeństwie i szukasz pocieszycielki. Nie musisz się tym zrażać do końca życia. Z kobietami można się przyjaźnić. Ale znalezienie przyjaciółki jest o niebo trudniejsze niż znalezienie kochanki.
no zgadza sie, ja nie mowilem ze nie mozna sie przyjaznic. mi chodzilo ze wczesniej czy pozniej ta przyjazn przeradza sie z milosc, namietnosc, i wielkie placze. czyli nie mozna tego uczciwie nazwac przyjaznia, tylko kolezenstwem ![]()
Nie każda się przeradza. Wydaje mi się, że mężczyźni rzadziej zakochują się w przyjaciółkach, więc o ile kobiecie czegoś uczucia nie wywiną to można tak całe życie z lekką iskierką, że jednak to odmienna płeć z fajnym tyłkiem ![]()
NieInteresujSię
) dzięki za męski punkt widzenia....:) jestem kobietą i ...też uważam,że przyjazn między kobietą i mężczyzną....nie istnieje....mam kolegę-przyjaciela? z którym super swobodnie się czuję,z którym mogę pogadać o wszystkim,ale....no właśnie...to nie tylko przyjazn........granica została przekroczona niemal niezauważalnie...:) heh...
19 2011-08-31 00:08:12 Ostatnio edytowany przez madamecharlotte (2011-08-31 00:11:30)
NieInteresujSie nie jestem stadem dziewczynek, które wierzą - ja wiem. A może Twoja przyjaciółka dała Ci kosza... Twoja argumentacja kuleje, bo sprowadza się do kiepskich i jakże zapewne niemiłych subiektywnych doświadczeń z przyjaciółkami. Na podstawie kilku wypowiedzi na forum tworzysz reprezentatywny obraz dla całej populacji świata, damn. Polecam trochę obiektywizmu. Uważam, że gówno wiesz o przyjaźni i nie znasz granic jej możliwości (w ramach przyjaźni, a nie erotyzmu), ponieważ ich nie poznałeś i nie chcesz poznać. Poza tym, czytasz chyba co drugie moje słowo i cholernie wypaczasz swoją umiejętność czytania ze zrozumieniem. Masz prawo pisania o tym co myślisz na temat przyjaźni damsko-męskich, ale nie znasz mnie, więc nie opisuj, a tym bardziej nie wróż o moich relacjach z moim przyjacielem.
20 2011-08-31 02:57:34 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-31 04:47:48)
a no gwiazdeczko jesli nie chcesz zeby ktos ocenial twojej (moim) zdaniem pseudo przyjazni to nie obnos sie z nia na forum, bo nie ja, to kto inny skomentuje. niestety ja w przeciwienstwie do twojego przyjaciela nie musze i nie chce robic na tobie wrazenia i malo mnie interesuje czy sie obrazisz czy tez nie
wiec kto jest bardziej obiektywny ? moje doswiadczenia sa rozne, co oczywiscie napisalem... miedzy innymi moje jak i ze jestem typem obserwatora, moja *kulawa* teoria jest oparta na masie takich dziewczynek jak ty, znajomych, nieznajomych
mowie dziewczynka z sympatii, wiec sie nie unos. ale to ja nie czytam twoich postow hehe.gowno wiem o przyjazni ? tu akurat moge sie zgodzic, a przynajmniej zupelnie inaczej ja traktuje niz ty, jest dla mnie czyms czystym, bezinteresownym, co w przypadku doroslej kobiety i mezczyzny nie ma prawa miec miejsca przy regularnych spotkaniach
nie naduzywam tak powaznych slow. taka meska, albo moja logika
natomiast ty mowisz ze to jest TWOJA IDEA przyjazni a post nizej wypowiadasz sie za twojego kolege, ze WIESZ co chlopaczyna mysli, czuje. i argumentujesz to tym ze lezeliscie razem w lozku i nic nie bylo, no to musi byc przyjazn ;D i super
do czasu ;p a ja tylko ci pisze zebys wrocila za rok i napisala to samo, zobaczymy czy granica zostanie przekroczona i czy bedziesz miala odwage czy tez ochote sie przyznac ze nie pyklo, a moze wlasnie jestes jedna z kokietek ktore zaslaniaja sie przyjaznia damska meska dla wygody, zeby miec kogos caly czas z boku kto bedzie cie na swoj sposob dowartosciowywal. taka cwaniara ;p dla mnie przyjazn to powazna rzecz, a duzo osob myli przyjazn z kolezenstwem.
vinnga, nie kazda sie przeradza bo ze soba walcza zeby jej nie bylo (z jakis powodow) a po dosc krotkim czasie na 100% jedna albo i obie strony zaluja ze poza rozmowami nic miedzy nimi nie bylo. to jest przyjazn ? nie, to jest moralniak ;D uczucie jest podobne do tego jak bylo sie nastolatkiem i ktos ci sie cholernie podobal ale odwagi zabraklo zeby cos wiecej zrobic
ja akurat uwazam ze mezczyzni rownie czesto jak kobiety sa zauroczeni w takich kolezankach, przyznam sie pokornie ze ja tak, chodz ogolnie malo kochliwy jestem, one sa poprostu dobre, najladniej pachna, sa cholernie seksowne itd... i po raz setny napisze... przyjazn, rozpala w nas albo co gorsza jedna ze stron powolutku uczucia, i gdy sa odwzajemnione to ok, ale jesli nie, to pojawi sie zazdrosc i wszystko szlak trafi. a sa ludzie ktorzy cale zycie nie przyznaja sie ze cos czuja. do dupy z taka przyjaznia ;p
Niestety ja też nam wiele albo wręcz bardzo wiele takich przypadków, wiara w przyjaźń między kobietą a mężczyzną to jak wiara w św. mikołaja albo króliczka wielkanocnego. Moja była miał pryjaciela, znam też innych ludzi co tylko przyjaciółmi byli i nawet jeżeli nie czuli do siebie wiele to facetowi przyjacółka potrafiła się podobać. Zreszta jezeli spedza sie z kims tyle czasu i tak dobrze sie rozmawia i mozna sie pouzalac to w koncu podczas kryzysu ten ktos zaczyna nam sie podobac. Tyle
co w przypadku doroslej kobiety i mezczyzny nie ma prawa miec miejsca przy regularnych spotkaniach
I w tym pies pogrzebany, bo madamecharlotte nie spotyka się z przyjacielem regularnie. 3-4 razy do roku i skype raczej nie wystarcza do rozwinięcia romansu stulecia.
A tak szczerze, to wszystko zalezy od nas. Jesli spotka się dwoje mądrych i rozsadnych ludzi, którzy wiedza czego oczekują od drugiej osoby ( czyt. przyjaźni) może się to udać.
Ale, ja mojemu partnerowi nie pozwoliłabym na posiadanie przyjaciółki- niestety nikt z nas drugiej osobie nie czyta w myślach i tak na prawde nie wiemy co może sie z takiej relacji wykluć.
Ale ja w ogóle nie wierzę w przyjaźń, ani przeciwnych płci, ani tych samych.
Przyjaźń między 10 latkami - Tak,ale nie między dorosłymi. Dopóki żyjesz w zgodzie z partnerem to jest ok,ale poczekaj ! pierwszy poważny kryzys i twój przyjaciel będzie twoim kochankiem. Tak wyglądają przyjaźnie między kobieta a mężczyzną no chyba,że twój przyjaciel jest innej orientacji seksualnej . ( Bardzo przepraszam ,ale to przykład ) Wtedy pozostanie przyjacielem. Mimo wszystko życzę dalszej przyjaźni i oby się Wam udało wytrwać . Pozdrawiam
Pablo72 - mnie nurtuje jedno pytanie - czy powiedziałeś swojej "przyjaciółce", że masz żonę i dzieci...?;) Bo to jest chyba istotne w całej tej opowieści... Nie wiem, jakiego typu przyjaciel jedzie do swojej przyjaciółki, którą zna miesiąc, 350 km tylko po to, żeby połazić po mieście... Na pewno nie klasyczny przyjaciel
.
Mam przyjaciela faceta i NIC, uwierzcie NIC.
Zatem MOIM zdaniem jest to możliwe ![]()
mój kilku letni związek zaczął się przyjaźnią... od pierwszej chwili gdy się poznaliśmy gadaliśmy tak jakbyśmy się znali całe życie... po 2 latach doszliśmy do wniosku, że chcemy być razem
i tak 5 letni związek się rozpadł... straciłam 'przyjaźń' - może wspaniałą znajomość, na rzecz takiej sobie miłości...
Ja nie wierze w takie przyjaźnie i nie tylko ze swojego doświadczenia ale patrząc na doświadczenia moich znajomych.
Ty możesz być pewny, że się nie zakochasz, ale nie wiesz co tak naprawde myśli ta druga osoba...
Eee tam, nie znacie się- mam mnóstwo kumpli. Są to głównie znajomości z harcerstwa, i przetarłam z nimi nie jedne szlak i niejedną górę zdobyliśmy wspólnymi siłami. Nie mam pojęcia, czym jest "napięcie seksualne", o którym wspominasz, NieInteresujSie. Żaden z tych kumpli mnie nie pociąga fizycznie, a na myśl o tym, że mielibyśmy być razem czuję... no, obrzydzenie.
Po prostu dobrze się czujemy w swoim towarzystwie, i nie ma w tym żadnych podtekstów.
Miewałam też męskich przyjaciół, od których na kilometr było czuć, że chcą czegoś więcej niż tylko przyjaźni. Ale to można wyczuć, o ile nie jest się upośledzonym emocjonalnie.
kumple, kumplami ale to właśnie o przyjaźń chodzi. Tak samo jak się ma koleżanki i przyjaciólki tak samo kolegów i przyjaciół.
Ale i tak jak poprzednio obstaje przy tym że nie ma takiej przyjaźni! prędzej czy później któraś strona się zakochuje, myśli i marzy... ale boi sie że zniszczy tym przyjaźń i się nie przyznaje...
Pablo72 koleżance nie powiedziałeś o żonie i dzeciach, żonie z pewnością o koleżance. Niestety chciałes aby był to flirt, wydawało Ci sie, ze nic groźnego nie robisz, dla mnie to zdrada emocjonalna. Żona z pewnością w nieświadomosci żyje. Chciałbyś aby Twoja żona potajemnie pisała z kimś?
30 2011-08-31 15:13:16 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-31 15:31:22)
mam mnóstwo kumpli. Są to głównie znajomości z harcerstwa, i przetarłam z nimi nie jedne szlak i niejedną górę zdobyliśmy wspólnymi siłami. Nie mam pojęcia, czym jest "napięcie seksualne", o którym wspominasz, NieInteresujSie.
bo to sa kumple, jak to sama przyznalas, jak napisalem kilka razy, duzo osob naduzywa slowa albo myli pojecia co do przyjazni.
Żaden z tych kumpli mnie nie pociąga fizycznie, a na myśl o tym, że mielibyśmy być razem czuję... no, obrzydzenie.
no, ciekawy jestem czy oni tez sie toba brzydza
i czy ty ich nie pociagasz ? swiruje sobie, ale to sa poprostu koledzy z ktorymi sie spotykasz raz na jakis czas, i moim zdaniem nie mozna mowic tu o przyjazni.
Miewałam też męskich przyjaciół, od których na kilometr było czuć, że chcą czegoś więcej niż tylko przyjaźni.
to rowniez nie sa przyjaciele, tylko adoratorzy ![]()
I w tym pies pogrzebany, bo madamecharlotte nie spotyka się z przyjacielem regularnie. 3-4 razy do roku i skype raczej nie wystarcza do rozwinięcia romansu stulecia.
no to jaka to przyjazn
A tak szczerze, to wszystko zalezy od nas. Jesli spotka się dwoje mądrych i rozsadnych ludzi, którzy wiedza czego oczekują od drugiej osoby ( czyt. przyjaźni) może się to udać.
to jest igranie z uczuciami, rownie dobrze widzac korek mozesz rozpedzic sie do 200, moze nie przywalisz
rozsadek- uczucia... co wygra ? ![]()
Ale, ja mojemu partnerowi nie pozwoliłabym na posiadanie przyjaciółki niestety nikt z nas drugiej osobie nie czyta w myślach i tak na prawde nie wiemy co może sie z takiej relacji wykluć.
zgadza sie, i wbrew temu co tu niektorzy mowia nie moga tego wiedziec. a to przyjaciolka twojego chlopaka by go pocieszala przy waszych klotniach.
Ale ja w ogóle nie wierzę w przyjaźń, ani przeciwnych płci, ani tych samych.
nie bede sie wypowiadal co do damskiej przyjazni, ale cos takiego jak meska przyjazn jest.
A co sądzicie o przyjaźni damsko - męskiej, gdy pomiędzy nimi jest bardzo duża różnica wieku? Dokładnie 22 lata starsza kobieta od faceta i traktują to jak niby przyjaźń ale też relacje matka - syn. A wiem, że ten "syn" gdyby ona była młodsza to by chciał z nią być, ale się tego nie da przeskoczyć. Tak było w przypadku mojego ex i chciałabym poznać opinię jakiegoś faceta.
kazda tego typu przyjazn jest niebezpieczna, dziecko- dorosly mezczyzna, nastolatka- dojrzaly mezczyzna. dojrzala kobieta- mlody mezczyzna. nie mozna generalizowac, ale nalezy byc ostroznym bo trzeba pamietac ze jestesmy tylko ludzmi ![]()
No dobrze, NieInteresujSie. Co w takim razie uważasz za "przyjaźń"? Bo ja myślałam, że wielogodzinne rozmowy, wsparcie i pomoc w złych chwilach, rękaw do wypłakania, spędzanie czasu, wspólne wakacje, imprezy, nawet pamiętanie o imieninach, urodzinach- to jest "przyjaźń" moim zdaniem. Masz jakąś inną definicję?
Co do terminologii: często określam przyjaciół mianem "kumpli". Po prostu lubię to słowo, ale nadal chodzi mi o przyjaźń. I do tego wąskiego grona zaliczam 5 osób- w tym czterech facetów i jedną dziewczynę.
szerek napisał/a:I w tym pies pogrzebany, bo madamecharlotte nie spotyka się z przyjacielem regularnie. 3-4 razy do roku i skype raczej nie wystarcza do rozwinięcia romansu stulecia.
no to jaka to przyjazn
Taka to przyjaźń, że widzimy się kilka dni w roku, co nie sprawia, iż friendship jest wyimaginowany, ani, że w ogóle to nie jest friendship. Ale co tu dużo mówić, przecież Ty gówno wiesz, a pieścisz się z tematem jak jakiś ekspert -___-
Btw nie obrażam się o to, w jaki sposób piszesz <załamka>
Proponuję Ci skończyć studia socjologiczne i przeprowadzić badania dotyczące przyjaźni między kobietą i mężczyzną.
Twoja teoria oparta jest na masie takich dziewczynek jak ja? Ale na czym konkretnie, na obserwacji? Obserwacja jest kiepską, wręcz nieodpowiednią metodą do takiego pomiaru. Proponuję wywiad kwestionariuszowy, albo ankietę audytoryjną, lecz jak wspomniałam najpierw, nabądź odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, aby móc to zrobić i wtedy będziesz mógł snuć jakiekolwiek teorie, bronić swoje hipotezy. Nie jesteś ekspertem, więc nie powalaj wypowiedzi aprobujących przyjaźń damsko-męską, bo pogrążasz się. I nie chce mi się już tłumaczyć, ani cokolwiek, bo jesteś facetem na kobiecym forum i to wystarczy...
Do wszystkich:
Czy jeśli spróbujecie kilka razy jazdy na rowerze i się nie uda, to znaczy, że jazda na rowerze nie istnieje? Bo jeśli do wiary wystarcza, że się u innych widzi umiejętność jazdy na rowerze, to ja wystarczę za dowód, że się można z kobietą przyjaźnić.
Przyjaźni trzeba się nauczyć. Czasem ktoś zechce "związku" czy czegoś w tym stylu, ale jeśli odmowa kończy przyjaźń, to znaczy, że to wcale przyjaźń nie była, a jakaś imitacja.
Prawdziwa przyjaźń będzie już niewrażliwa na takie małe zachcianki. (a przy okazji - jeśli akurat jestem "w związku" to się z partnerką nadal przyjaźnię. Moja przyjaźń nie ma związku z penisem - seks jej nie przekreśla. Natomiast koniec "związku" wcale nie musi być wówczas końcem przyjaźni.)
Wszystkie elementy przyjaźni (lojalność, zrozumienie, co tam chcecie) można dać niezależnie od tego, czy się seks uprawia, czy nie, czy się to miłością nazywa, czy nie. Zatem można dać przyjaźń i w związku i poza nim, i w miłości i poza nią. Nie ma żadnego problemu, chyba że ludzie są do przyjaźni niezdolni - jeszcze się nie nauczyli i kończą "przyjaźnie" gdy nie dostają czego chcą. Pf, też coś. ![]()
36 2011-08-31 18:47:52 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-31 18:52:43)
No dobrze, NieInteresujSie. Co w takim razie uważasz za "przyjaźń"? Bo ja myślałam, że wielogodzinne rozmowy, wsparcie i pomoc w złych chwilach, rękaw do wypłakania, spędzanie czasu, wspólne wakacje, imprezy, nawet pamiętanie o imieninach, urodzinach- to jest "przyjaźń" moim zdaniem. Masz jakąś inną definicję?
boziu, ile razy musze to powtarzac, to jest przyjazn do czasu, granice zostana przekroczone wczesniej czy pozniej. ty ciagle mowisz o twojej przyjazni, a jak oni odbieraja te wasze tulenie sie do rekawa juz nie wiesz, mozesz sie tylko domyslac. ja wiem, jako ze mialem z toba okazje juz pisac w kilku tematach to wiem ze napiszesz ze kazdego z nich znasz od zlobeczka
nasza ty idealistko
i oni tez nie czuja przy tobie napiecia seksualnego bo ci to mowili
ja jednak pozostane przy swoim. nie ma przyjazni damo meskiej. dziekuje dobranoc. to jest zwykla obluda w ktora wierza zazwyczaj oczywiscie kobiety
ale poki nikomu krzywda sie nie dzieje to ok, ale igranie z uciuciami zawsze sie zle konczy ;p
Nieinteresujsie nie mierz nikogo swoją miara .
Jasne że łatwiej by było gdyby przyjaciel był gejem zero szans na związek
(oj jak mi przykro)
Każdy ma inne podejście dla mnie przyjaciel to nie tylko rękaw do wypłakania ale ktoś kto potrafi mnie wypionować.
Mam kumpli ale mam tez przyjaciela (nota bene przystojny jak diabli
)
Oboje jesteśmy wolni ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby się z nim przespać.
Utrzymujemy stały kontakt .
Szansa na miłość zerowa z obu stron każdy ma swoje życie ale w razie W można pogadać na każdy temat.
Nawet zadzwonić w środku nocy i zapytać się o prozaiczny wzór na obwód koła.:D
Przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzn dobre pytanie ale myślę że , istnieje... ale są pewne zasady.Ja nie mam znajomych w realnym życiu mam tylko 2 dobrych życzliwych mi znajomych tak myślę o nich nadal że, są nimi. Tylko każdy z nich ma swoje życie Ewa (23) ma męża i swoją ukochaną pracę rzadko się widzimy, Grzegorz (26) ma dziewczynę obecnie bez pracy kumpel dobry do wypicia z nim piwa nic więcej. Dobry tak myślę że, był dobrym przyjacielem mojego śp. brata. Ale tak na prawdę nie mam wsparcia w żadnym z nich nie wiem może gdybym z nimi była otwarta tak jak na tym forum było by też inaczej. Jest jeszcze Tomek no właśnie o nim chcę tu porozmawiać bo ta nasza przyjazń jest troszkę dziwna i za razem śmieszna.Tomka (ok 50) nigdy w życiu nie poznałam znamy się przez telefon pewnego razu na pisał SMSa nie znał mnie wcześniej ja jego też,wysłał kod doładowujący mój telefon... . Ode słałam ten kod pisząc dziękuję ale to pomyłka.Kilka dni pózniej napisał ponownie pisaliśmy cały wieczór i tak piszemy do dziś. Tomek ma żonę 2 dorosłych synów jeden w moim wieku czy nawet młodszy mieszkamy w tym samym regionie ale za razem daleko od siebie by spotkać się na kawę... . Z drugiej strony mam lęk bo on ma przecież żonę i dzieci i nie raz nad tym już myślałam by zakończyć tą znajomość ale trwa to już z 7 dobrych lat. Czasami on do mnie zadzwoni opowiada mi ciekawe rzeczy jest dobrym moim znajomym choć nie znamy się realnie, może kiedyś to się zmieni,on nalega na spotkania i ciągle na nie mnie na mawia.
39 2011-08-31 19:00:10 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-31 20:18:40)
przecież Ty gówno wiesz, a pieścisz sie z tematem jak jakiś ekspert
po pierwsze, po co te nerwy ? po 2 nie jestem expertem, podobnie ty. opamietaj sie
no jesli ja gowno wiem, to ile ty wiesz ? skoro wmawiasz mi jak i obecnym ze wiesz co wlascwie obca osoba sobie mysli, bo tak wlasnie piszesz
bo niby jak mozna nazwac kogos jak nie obcym skoro nie widzialas go od malego po czym pojawia sie znowu juz dojrzaly z uksztaltowanym charakterem, i zeby bylo smiesznie znowu znika i co pogadasz do monitora, to tyle znasz
taki przyjaciel ;D
Proponuję Ci skończyć studia socjologiczne i przeprowadzić badania dotyczące przyjaźni między kobietą i mężczyzną.
ale co ma piernik do wiatraka... po twoim wieku zakladam ze studiow nie skonczylas i badan tez nie bylo co ?
hehe widze nastepna amatorka z akademika ktorej sie tyleczku poprzewracalo ze juz dorosla
tobie rowniez polecam je skonczyc, a nie popisywac sie kierunkiem na forum ![]()
Twoja teoria oparta jest na masie takich dziewczynek jak ja? Ale na czym konkretnie, na obserwacji? Obserwacja jest kiepską, wręcz nieodpowiednią metodą do takiego pomiaru.
no mozliwe, ja oceniam na podstawie tego co ja przezylem i obserwacij a ty... po 1 nazwyjmy to znajomosci i jakze obszernej wiedzy socjologicznej ![]()
lecz jak wspomniałam najpierw, nabądź odpowiedniej wiedzy i doświadczenia
rzekla doswiadczona, z zadziwajacymi Kwalifikacjami zawodowymi 21 letnia studentka ktora jest na... 2 roku
fenomen.
mnie przyjaciel to nie tylko rękaw do wypłakania ale ktoś kto potrafi mnie wypionować.
zeby cie pionowac, musi mu w jakis sposob na tobie zalezec, zeby do tego doszlo musi cie poznawac, zeby cie poznac musi sie z toba spotykac, i chcac nie chcac przywiazywac, a co potem... zaczyna sie toba opiekowac na swoj sposob, moze wy nie widzicie w tym nic zlego, ale malo to ma wspolnego z bezinteresownoscia.
Mam kumpli ale mam tez przyjaciela (nota bene przystojny jak diabli
)
Oboje jesteśmy wolni ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby się z nim przespać.
ciekawe czy jemu po glowie to nie chodzilo, chodzi. nie musisz odpowiadac ![]()
Szansa na miłość zerowa
no a tego nawet nie bede komentowac ![]()
zarzucilas mi ze oceniam innych po sobie, troche tak, ale to tez obserwacje ludzi, znajomych, nieznajomych. przyjaciel = bezinteresownosc. a miedzy kobieta a mezczyzna tego nie ma prawa byc.z czasem dochodza uczucia! i sobie mozecie psioczyc ze uogolniam i generalizuje ;p
Nie zawsze owszem sympatia ,porozumienie ale nie koniecznie miłość.
Przyjaźń to nie tylko głaskanie po główce i mówienie nam jacy jesteśmy cudowni i Ci co zrobili nam krzywdę są be .
Widocznie nigdy nie miałeś przyjaciela w kobiecie dlatego mylisz pojęcia .
W przyjaźni liczy się osobowość nie wygląd zewnętrzny lub płeć to zbędny rekwizyt .
Nie traktuje go przedmiotowo jest mi dobrze to nie gadam bo po co tylko w ciężkich chwilach zauważam jego obecność to bzdura na resorach.
wiem ze trudno w materialnym świecie uwierzyć w bezinteresowność nie ma nic za darmo.
Widocznie należę do tej mniejszości która jednak wierzy w przyjaźń i żadne twoje kontrargumenty mnie nie wzruszają.
Ktoś madry kiedys napisał, że "przyjaźń między męzczyzna i kobietą, zaczyna się albo kończy w łózku". I cos w tym jest.
Dla mnie możliwa jest wtedy, gdy ją i jego dzieli duża różnica wieku, tzn. gdy kobieta jest starsza o minimum 20 lat, w druga stronę to nie działa. Albo gdy oboje są juz wiekowi. Możliwe jest też, gdy oboje razem się wychowali, choc tutaj juz różnie może być.
Musi zadziałac coś co wyłączy, albo wyhamuje napięcie seksualne. Jakies tabu.
W przypadku autora wątku, to igranie z losem.
A wy się genitalnie przyjaźnicie czy psychicznie?
Bo widzę, że większość z was ocenia przyjaźń nie po tym, co dzieje się w głowie czy w duszy, ale po tym, co się dzieje z genitaliami przy okazji. ![]()
Nie wierzę w czystą przyjaźń pomiedzy mężczyzną a kobietą.
Onegdaj naiwna wierzyłam w możliwość takiej przyjaźni.
Teraz przychylam się do obiegowej opinii, że jest niemożliwa bo tacy przyjaciele "byli, są lub będą kochankami"
Anhedonia - przyjaźnisz się pochwą?
Zwiazek to chyba raczje także przyjażń między partnerami bo chyba raczej traktujecie partnera poważnie i mówicie mu o wszystkim(no prawie wszystkim
)
Przyjażń poza zwiazkiem istnieje do momentu gdy zaczynasz myśleć -alez niej fajna laska,albo fajny koleś.Wtedy zaczyna się kreowac sytuacja w której powoli z dnia na dzień przyjaciel zaczyna Ci sie podobac fizycznie,coż.
Poprostu niektóre osoby uważają że jesli łączy go jakaś więż emocjonalna z płcią przeciwną to znaczy to coś wiecej niż przyjażń,żle odczytuja sygnały że jeśli facet jest bezpośrdeni,słucha,troszke rozumie to znaczy że się do mnie klei i tak samo u facetów.Napewno cięzka jest przyjażń miedzy ludżmi po przejściach sercowych,choć to moze tylko fikcjia
Przyjażń poza zwiazkiem istnieje do momentu gdy zaczynasz myśleć -alez niej fajna laska,albo fajny koleś.Wtedy zaczyna się kreowac sytuacja w której powoli z dnia na dzień przyjaciel zaczyna Ci sie podobac fizycznie,
dokladnie, po czym pojawiaja sie szczere uczucia. to jest igranie z uczuciami.
48 2011-08-31 20:46:26 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-31 20:46:56)
Anhedonia - przyjaźnisz się pochwą?
A czy Ty rozumiesz, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać?
O kulturze wypowiedzi w stosunku do starszej od Ciebie kobiety nie wspomnę.
P.S. A tak w ogóle- to seks nie w pochwie się zaczyna, wiesz?
49 2011-08-31 20:59:26 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-31 21:00:45)
heathcliff napisał/a:Anhedonia - przyjaźnisz się pochwą?
A czy Ty rozumiesz, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać?
O kulturze wypowiedzi w stosunku do starszej od Ciebie kobiety nie wspomnę.P.S. A tak w ogóle- to seks nie w pochwie się zaczyna, wiesz?
Nie muszą. Choć z drugiej strony pisać nieprawd też nie muszą, rozpowszechniać stereotypowych opinii czy naiwnego i jałowego pojęcia kultury też nie muszą. Ludzie mało muszą, rozumiem to nie gorzej od nich. Nie muszą odpowiadać na prosto zadane pytania. Jak sobie chcą.
Ludzie (nawet starsi) mogą myśleć, że jeśli dodadzą cynamon do jabłek, to jabłka znikają! To chyba dla nich normalne, skoro dodanie seksu do przyjaźni sprawia, że przyjaźń znika. Oczywiście nikt nie ma prawa skrytykować opinii starszej osoby o znikających jabłkach. Mów do mnie jeszcze, ludzie nas nie słyszą.
niekochana72 napisał/a:heathcliff napisał/a:Anhedonia - przyjaźnisz się pochwą?
A czy Ty rozumiesz, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać?
O kulturze wypowiedzi w stosunku do starszej od Ciebie kobiety nie wspomnę.P.S. A tak w ogóle- to seks nie w pochwie się zaczyna, wiesz?
Nie muszą. Choć z drugiej strony pisać nieprawd też nie muszą, rozpowszechniać stereotypowych opinii czy naiwnego i jałowego pojęcia kultury też nie muszą. Ludzie mało muszą, rozumiem to nie gorzej od nich. Nie muszą odpowiadać na prosto zadane pytania. Jak sobie chcą.
heathcliff - ja napisałam raptem 2 zdania, a Ty od razu dostałeś piany... Ależ zadziwiająco impulsywna reakcja
Napisałam własną opinię, że PRZYCHYLAM się do obiegowej opinii. Łatwo się domyśleć, że wskutek doświadczeń zmieniłam zdanie. Zadziwia mnie czemu reagujesz aż tak agresywnie i ordynarnie. Nie napisałam, że TWIERDZĘ, że nie może być inaczej ! Żebyś dobrze zrozumiał napiszę wprost - ja się nie spotkałam. Jeżeli tacy przyjaciele nie byli kochankami pierwotnie, to czas to weryfikował w ten sposób, że w końcu nimi zostawali. Takie są moje doświadczenia i obserwacje. Po co Ci ta napastliwość? Poczułeś się lepiej? Mądrzejszy od tych głupich starych? A to na zdrowie... I nie plącz do tego jabłek bo to w ogóle jakieś niepoważne...
hehe, to jest bardzo ciekawy temat; ja np. miałam tak, że trzy razy z przyjaźni wychodziły związki, a kilka razy była tak, że mój dobry kolega się we mnie zakochał. Gdy zaczęłam być z moim obecnym facetem zupełnie nie wierzyłam w przyjaźń damsko-męską. Ale okazało się teraz, że mam i chłopaka i przyjaciela, który jest facetem. Nie czuje żadnej mięty, nie mam ochoty na skok w bok, przerabiałam już z moim obecnym kryzysy i wcale nie lecie wtedy do tego przyjaciela. Więc może jednak jest to możliwe?
nie, takie przyjaznie sa niemozliwe! oczywiscie mozemy sie karmic bzdurami, ale wczesniej czy pozniej jedna ze stron bedzie cierpiec i wtedy przyjdzie sie nam zastanawiac... co ja sobie myslalem...nie mowie ze nie mozna sie zaprzyjaznic, bo mozna, ale to konczy sie albo w lozku albo ze zlamanym sercem. to jak takie wchodzenie do rozgrzanego pieca, nie ma co udawac przyjazni poprostu sie kolegowac, im dluzej kogos poznajesz tym bardziej sie przywiazujesz i to kwestia czasu zanim przyjdzie zazdrosc. duzo kobiet naiwnie mysli ze jesli mezczyzna (kolega) jest przy nich od tylu lat to robi to bezinteresownie, otoz nie, on prawdopodobnie cos do was czuje, a ze sie z tym nie obnosi to akurat normalne. co innego mowi serce a co innego rozum. tu jest wlasnie roznica w mysleniu miedzy kobietami a mezczyznami, ilu facetow przyzna ze taka przyjazn jest bezinteresowna ?
ilu uczciwie powie ze go nic nigdy z nia nie bedzie laczyc ? a kobiety zawsze mowia ze to *tylko*przyjazn (od razu opowiadaja za 2 osobe, jak by znaly prawde
)
madamecharlotte napisał/a:Żadne z partnerów nie ma nic przeciwko naszej przyjaźni, wszyscy znamy się dobrze i bardzo lubimy. To naprawdę udany friendnship.
do czasu
przyjdzie klotnia z parnerem, alkohol, atmosfera i zrozumiesz ze twoj *przyjaciel* jest jedyna osoba ktora cie rozumie i... tylko cie przytuli. i sie automatycznie pojawi napiecie seksualne( o ile juz go nie ma) i wasza *przyjazn* juz nigdy nie bedzie taka sama
Esencja życia, cynim...i Bog wie,co jeszcze..
53 2011-08-31 21:31:47 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-31 21:35:23)
Ja także nie rozumiem tych dziwnych porównań do jabłek.
Z założenia przyjaźń nie opiera się na pożądaniu wobec drugiej osoby.
Jeżeli to pożądanie jest , to zazwyczaj pojawia się i seks , i albo jest między ludźmi romans albo związują się ze sobą, albo np jedna strona chce czegoś więcej, a druga nie.
Czysta przyjaźń to taka, gdzie nie ma raczej myśli " Ale bym z Nią poszedł do łózka " i na odwrót.
Tak samo jak rodzice ( przykładowo) nie czują pożądania do swoich dzieci.
To jest taka relacja.
A chyba kolego nie potrafisz wyrazić kulturalnie swojego zdania, skoro musisz od razu obrażać innych ...
heathcliff napisał/a:niekochana72 napisał/a:A czy Ty rozumiesz, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać?
O kulturze wypowiedzi w stosunku do starszej od Ciebie kobiety nie wspomnę.P.S. A tak w ogóle- to seks nie w pochwie się zaczyna, wiesz?
Nie muszą. Choć z drugiej strony pisać nieprawd też nie muszą, rozpowszechniać stereotypowych opinii czy naiwnego i jałowego pojęcia kultury też nie muszą. Ludzie mało muszą, rozumiem to nie gorzej od nich. Nie muszą odpowiadać na prosto zadane pytania. Jak sobie chcą.
heathcliff - ja napisałam raptem 2 zdania, a Ty od razu dostałeś piany... Ależ zadziwiająco impulsywna reakcja
![]()
Napisałam własną opinię, że PRZYCHYLAM się do obiegowej opinii. Łatwo się domyśleć, że wskutek doświadczeń zmieniłam zdanie. Zadziwia mnie czemu reagujesz aż tak agresywnie i ordynarnie. Nie napisałam, że TWIERDZĘ, że nie może być inaczej ! Żebyś dobrze zrozumiał napiszę wprost - ja się nie spotkałam. Jeżeli tacy przyjaciele nie byli kochankami pierwotnie, to czas to weryfikował w ten sposób, że w końcu nimi zostawali. Takie są moje doświadczenia i obserwacje. Po co Ci ta napastliwość? Poczułeś się lepiej? Mądrzejszy od tych głupich starych? A to na zdrowie... I nie plącz do tego jabłek bo to w ogóle jakieś niepoważne...
Podpisuję się pod tym, i jakoś... żal frustrata... Pozdrawiam Anhedonia
Nie muszą. Choć z drugiej strony pisać nieprawd też nie muszą, rozpowszechniać stereotypowych opinii czy naiwnego i jałowego pojęcia kultury też nie muszą. Ludzie mało muszą, rozumiem to nie gorzej od nich. Nie muszą odpowiadać na prosto zadane pytania. Jak sobie chcą.
Ludzie (nawet starsi) mogą myśleć, że jeśli dodadzą cynamon do jabłek, to jabłka znikają! To chyba dla nich normalne, skoro dodanie seksu do przyjaźni sprawia, że przyjaźń znika. Oczywiście nikt nie ma prawa skrytykować opinii starszej osoby o znikających jabłkach. Mów do mnie jeszcze, ludzie nas nie słyszą.
Jak zwykle - wiele słów, mało treści ![]()
Nadal nie rozumiesz, co napisałam. Czytasz litery, łączysz w słowa i tyle...
Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii. opartej o swoje własne doświadczenia i przekonania. Tobie nikt tego prawa nie odbiera, więc postaraj się i Ty.
56 2011-08-31 21:49:01 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-31 21:54:18)
Anhedonia - pianę sobie wyobraziłaś. Projekcja? A mniej bystrym się logikę, tę poważną, na jabłkach przedstawia.
Bo ci to myślą nawet, że jeśli się do przyjaźni doda cynamonu, to przyjaźń znika. W ogóle dodanie czegokolwiek do przyjaźni sprawia, że ona znika.
Właściwie... to znakomicie wyjaśnia, czemu ja mam przyjaciółki, a większości ludzi się kombinowanie płci nie udaje. Mnie po prostu nie znika.
gonia, pogratulować wypowiedzi wcale nie agresywnej i zupełnie na temat. ![]()
niekochana72 - wyrażam moją opinię. Napisz sobie jakąś wiadomość, że mam prawo, może się nie zwyzywasz w odpowiedzi.
Ach - sama przyjaźnisz się pochwą czy może widziałaś już przyjaźń związaną z umysłem?
---
truskaweczka19
Ja przyjaźń czuję. To dla mnie coś duchowego, psychicznego. Zupełnie na moją przyjaźń nie wpływa seks, jak cynamon nie sprawia, że jabłka znikają. Ot - przyjaźń z seksem.
Przyjaźń nie opiera się na seksie, ale nie opiera się też u mnie na BRAKU SEKSU.
Wyobrażasz sobie? "-Chcesz seksu? -Nie. -To świetny powód, byśmy zostali przyjaciółmi". brrr, aż mi zimno. ![]()
Przyjaźń dla mnie jest po prostu GDZIE INDZIEJ. Nie ma dla przyjaźni znaczenia jakiś niewielki dodatek czy jakiś niewielki brak. Przyjaźń nie opiera się na gotowaniu - ale czy gotowanie kończy przyjaźń? Przyjaźń nie polega na robieniu manicure, ale przecież i to nie przerwie przyjaźni.
A ludziom seks czy pożądanie przerywa przyjaźń.
Ja jestem przekonany, że nazywają przyjaźnią jakiś stan zupełnie odbiegający od mojej przyjaźni. Moja trwa, nie wiąże się z wymuszeniem seksu, nie kończy się po odmowie seksu, nie kończy się przez zazdrość. Jest tam dużo jasności, otwartości.
Tu zaś widzę przyjaźnie, które mam za koleżeństwo, a które przerywane są pożądaniem (czasem mylonym z miłością).
A miłość... To jeszcze więcej, ale bez przyjaźni wyobrazić sobie miłość, to jakiś żart jest. ![]()
Przykład jabłkowy miał tylko myślenie uruchomić na temat "dlaczego po takim nieznaczącym dodatku coś miałoby zniknąć". Ale wiem już, że nie uruchomi, i że tego wymagać nie mogę.
57 2011-08-31 21:56:08 Ostatnio edytowany przez gonia (2011-08-31 22:00:10)
Anhedonia - pianę sobie wyobraziłaś. Projekcja? A mniej bystrym się logikę, tę poważną, na jabłkach przedstawia.
Bo ci to myślą nawet, że jeśli się do przyjaźni doda cynamonu, to przyjaźń znika. W ogóle dodanie czegokolwiek do przyjaźni sprawia, że ona znika.
Właściwie... to znakomicie wyjaśnia, czemu ja mam przyjaciółki, a większości ludzi się kombinowanie płci nie udaje. Mnie po prostu nie znika.
gonia, pogratulować wypowiedzi wcale nie agresywnej i zupełnie na temat.
niekochana72 - wyrażam moją opinię. Napisz sobie jakąś wiadomość, że mam prawo, może się nie zwyzywasz w odpowiedzi.
Ach - sama przyjaźnisz się pochwą czy może widziałaś już przyjaźń związana z umysłem?
---
truskaweczka19
Ja przyjaźń czuję. To dla mnie coś duchowego, psychicznego. Zupełnie na moją przyjaźń nie wpływa seks, jak cynamon nie sprawia, że jabłka znikają. Ot - przyjaźń z seksem.
Przyjaźń nie opiera się na seksie, ale nie opiera się też u mnie na BRAKU SEKSU.
Wyobrażasz sobie? "-Chcesz seksu? -Nie. -To świetny powód, byśmy zostali przyjaciółmi". brrr, aż mi zimno.
Och..inteligencja poraża heathcliff, tylko czemu nie czytasz "między wierszami"?
Przyjaźń dla mnie jest po prostu GDZIE INDZIEJ. Nie ma dla przyjaźni znaczenia jakiś niewielki dodatek czy jakiś niewielki brak. Przyjaźń nie opiera się na gotowaniu - ale czy gotowanie kończy przyjaźń? Przyjaźń nie polega na robieniu manicure, ale przecież i to nie przerwie przyjaźni.
A ludziom seks czy pożądanie przerywa przyjaźń.Ja jestem przekonany, że nazywają przyjaźnią jakiś stan zupełnie odbiegający od mojej przyjaźni. Moja trwa, nie wiąże się z wymuszeniem seksu, nie kończy się po odmowie seksu, nie kończy się przez zazdrość. Jest tam dużo jasności, otwartości.
Tu zaś widzę przyjaźnie, które mam za koleżeństwo, a które przerywane są pożądaniem (czasem mylonym z miłością).A miłość... To jeszcze więcej, ale bez przyjaźni wyobrazić sobie miłość, to jakiś żart jest.
Przykład jabłkowy miał tylko myślenie uruchomić na temat "dlaczego po takim nieznaczącym dodatku coś miałoby zniknąć". Ale wiem już, że nie uruchomi, i że tego wymagać nie mogę.
No i ten monopol na prawdę...ufff
58 2011-08-31 22:02:57 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-31 22:04:48)
gonia - strasznie spartaczyłaś cytowanie, dobrze, że umiem czytać między wierszami, inaczej bym Twojej wstawki nie znalazł. ![]()
Nie wkładaj w pisanie tylu emocji (i mi też nie przypisuj) bo się zrobi nieprzyjemnie, a nie o to przecież chodzi.
Panuje taki pogląd obiegowy, że przyjaźń jest przerywana przez pożądanie. Młodzi ludzie słyszą to od starszych, na każdym prawie forum można to przeczytać. A czy to prawda? (prawda nie jest wtedy, gdy się bardzo chce, a gdy się umie UZASADNIAĆ. Dlatego tyle wypytuję, proszę o uzasadnianie. Monopol na prawdę niestety wynika z monopolu na uzasadnianie - tego mi przerwać nikt nie chce. A ja bym uzasadnienia chętnie powymieniał z ludźmi.)
Przyjaźń to piękne zjawisko, ale psychiczne. Przyjaźń łączoną z seksem można czasem inaczej nazywać (niektórzy nazywają miłością, ale o to są dyskusje), ale na pewno seks nie powinien psuć tego wspaniałego uczucia!
Być może są tu osoby, które się zawiodły. Bardzo łatwo się na kimś zawieść. Ale lepiej w moim odczuciu słuchać tych osób, którym się przyjaźń udaje, by odzyskać wiarę w człowieka, a także by starać się samemu swą przyjaźń udoskonalać.
59 2011-08-31 22:09:59 Ostatnio edytowany przez gonia (2011-08-31 22:11:36)
No tak...to,że zrobiło się mało przyjemnie to Twoja zasługa i nie zapominaj,że to babskie forum..
Zapomniałabym..mam przyjaciela, mężczyznę,od siedmiu lat ![]()
Oj już się nie gniewaj.
Przepraszam za zbytnią bezpośredniość wszystkie panie.
Ale w mocy pozostaje moje pytanie, choć się je postaram ładniej napisać:
Czy naprawdę dodatek jakiś niewielki (pożądanie lub inny) psuł wam przyjaźnie? Czy to na pewno były przyjaźnie, a nie coś mniejszego, skoro padło od takiego dodatku? Rozumiem, że możecie nie chcieć NAZYWAĆ jeszcze przyjaźnią tego zjawiska, które powstaje po dodaniu seksu do przyjaźni, ale czy którykolwiek składnik przyjaźni (takiej, jaką znacie) wtedy znika? Czy znika zrozumienie? Akceptacja? i tak dalej, tak dalej.
61 2011-08-31 22:19:04 Ostatnio edytowany przez gonia (2011-08-31 22:27:00)
ok
zakopujemy topór..;)
Czasami przyjaźń jest wstępem, przykrywką czegoś , co dzieje sie głęboko, w sercu, a co nie ma społecznej akceptacji w innej formie..
A z powodu "tej książki" masz u mnie plussss..:)
W 100% zgadzam się z Heathcliffem. Przyjaźń to coś, co jest między dwojgiem ludzi. To relacja. Ona nie przestaje być przyjaźnią, jeśli wkradną się elementy pożądania z którejś strony lub uczucie. Może zamienić się w związek, ale może pozostać nadal tylko przyjaźnią.
Przespałam się kiedyś z przyjacielem. Tylko raz. Nie zmieniło to w żaden sposób naszych relacji. Nadal się przyjaźnimy. Jak mam go teraz nazwać, jeśli nie przyjacielem? Moim partnerem nie, bo przecież oboje jesteśmy w związkach. Kochankiem też nie, bo poza tym jednym epizodem nie utrzymujemy żadnych intymnych relacji. Pozostaje nazywać go przyjacielem, na co zresztą w pełni zasługuje.
Przyjaźń między kobietą a mężczyzną - wierzyłam w nią 12 lat, trwała dopóki nie połączył nas seks.
Tak więc moim zdaniem jest ona możliwa pod warunkiem, że nie pojawia się między nimi cielesność.
Przyjaźń między kobietą a mężczyzną - wierzyłam w nią 12 lat, trwała dopóki nie połączył nas seks.
Tak więc moim zdaniem jest ona możliwa pod warunkiem, że nie pojawia się między nimi cielesność.
A w co się zmieniła, kiedy połączył Was seks?
...w cholerny układ - czego dzisiaj baaaardzo żałuję.