Rozmowa o zaręczynach i dziecku. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Pewnie uznacie, że nie potrafię szczerze rozmawiać ze sowim partnerem, ale zapewniam, że tak nie jest, po prostu chcę znać Wasz punkt widzenia i ewentualne wskazówki wprowadzić w życie. mam 25 lat, mój partner 30, jesteśmy razem od 1.5 roku, mieszkamy razem zaledwie od miesiąca. Chciałabym rozpocząć rozmowę o przyszłym ślubie - ale bez naciskania na zaręczyny itp - wybadać kiedy mniej więcej planuje - miesiące, lata. Ja osobiście bardzo chciałabym już wziać ślub i mieć dziecko, ale nie wiem jak Mu to powiedzieć - tak, aby nie czuł się naciskany i aby nie wystraszył się moich życiowych planów - w sensie - rach ciach, za 3 miesiące ślub, później rach ciach za 9 dziecko i po roku jest szczęśliwa rodzinka - nie, nie o to mi chodzi. Chciałabym Mu uświadomić, że ani ja ani on nie młodniejemy, chcę więc aby wiedział, że moim marzeniem jest wzięcie ślubu i w ciagu najbliższych 2-3 lat urodzenie dziecka. Wiem, że piszę jak 15 latka, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-27 12:00:59)

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Rozumiem, być może niezgodnie z Twoimi intencjami, że zależy Tobie na formalnym udokumentowaniu związku i na dziecku poczętym, i urodzonym w trakcie formalnego związku.

Bo małżeństwem już jesteście.
Mieszkacie razem, jesteście razem, razem prowadzicie gospodarstwo domowe. Wszelkie warunki, oprócz formalności, są zatem spełnione, by traktować was jak małżeństwo.

Może więc, przedstaw swoje plany partnerowi? Że oczekujesz i planujesz zawarcie formalnego związku i urodzenia, w terminie, 2-3 lat dziecka. Nie znam innej drogi na "wybadanie" jego planów.

Nie, znam. Można podchodzić cichaczem, półsłówkami, sypać przykładami koleżanek, itp. Tylko, czy tak postępują dojrzałe osoby, niezależnie od płci?

3

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Masz rację. Nie chodzi mi o wystawne wesela, białe suknie. Mogę zawrzeć ślub cywilny, tylko ze świadkami. Chciałabym też ślubu kościelnego, ale mogę na to zaczekać, nie śpieszy mi się. Natomiast juz od kilku lat zmagam się z silnym instynktem macierzyńskim. A z moim mężczyzną jestem naprawdę bardzo szczęśliwa.

4

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Ok.
To powiedz mu to wszystko. Tak prosto i szczerze, jak zrobiłaś to tutaj na forum.

Powodzenia. smile

5

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Niektórzy mężczyźni są po prostu nie domyślni. Jeśli z nim jesteś, nie uskarżasz się na nic i (w jego mniemaniu) wszystko Ci pasuje, to po co to zmieniać?
Musisz otwarcie powiedzieć czego pragniesz - nikt tego za Ciebie nie zrobi...
Osobiście uważam, że wspomnienie o swoich marzeniach (na dodatek, które on jest w stanie spełnić) nie jest żadnym naciskaniem...
Z kolei może dać mu nieukrywaną radość - bo sprawi przyjemność swojej wybrance.

Pozdrawiam smile

6

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

A ile jestescie razem? Mieszkacie dopiero miesiąc a Ty już chcesz mu truc o slubie??? Wątpie, aby na wieśc, ze już chcesz zakładac z nim rodzinę ucieszy się.
Poczekaj, jak poczuje taką chęc to sam będzie drążył temat.

7

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.
Juliette napisał/a:

Wątpie, aby na wieśc, ze już chcesz zakładac z nim rodzinę ucieszy się.

Wspólne mieszkanie chyba do czegoś zobowiązuje hmm
Jak facet jest normalny to myśli o tym samym co ona ...
Masz zamiar z kimś zamieszkać 'dla zabawy' ??? Podziwiam ... hmm

8

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.
mi napisał/a:

Wspólne mieszkanie chyba do czegoś zobowiązuje hmm
Jak facet jest normalny to myśli o tym samym co ona ...
(...)

Taak, wspólne mieszkanie zobowiązuje do... wspólnego dbanie o nie. Do niczego więcej, moim zdaniem. smile

Znam dużo normalnych facetów, którym do kochania, życia i bycia z ukochaną kobietą nie potrzebne są formalności. Rozumiem, że Twoja norma jest inna. smile

9

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

mi chyba przesadzasz. Wspólne mieszkanie to nie małżeństwo. Bez przesady.

10

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

A małżeństwo to co to jest ... ? Nie wspólne mieszkanie, życie, plany, spędzanie czasu itd ... ?
Przecież to tylko formalność i kawałek metalu na palcu, a tak na prawdę reszta się nie zmienia ... No chyba, że trafimy na jakiś typ faceta, który ewoluuje w kanapowego lenia tuż po weselu ... tongue

11

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

nie mogłem sie powstrzymac ;]

mi napisał/a:

A małżeństwo to co to jest ... ?

małżeństwo to chora instytucja

a tak na powaznie. rozmowy o takich rzeczach jak dzieci/ślub powinny być przeprowadzone znacznie przed zamieszkaniem razem to pozwala rozwiać niejasności.

12

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Nie widzę innej opcji niż powiedzenie wprost.
Słuchajcie, nie dyskutujcie, skoro trochę już z Nim jest, to chyba wie czy On chce ślubu czy nie, nie ma co bawić się w dywagacje, jedni chcą ślubu, inni nie. Finito.
Ja mówię wprost zawsze i dobrze na tym wychodzę, naprawdę warto.
Pozdrawiam ;-)

13

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.
mi napisał/a:

A małżeństwo to co to jest ... ? Nie wspólne mieszkanie, życie, plany, spędzanie czasu itd ... ?
Przecież to tylko formalność i kawałek metalu na palcu, a tak na prawdę reszta się nie zmienia ... No chyba, że trafimy na jakiś typ faceta, który ewoluuje w kanapowego lenia tuż po weselu ... tongue

Tak na prawdę myślisz? Cóż, mężatką będę za rok, ale według mnie małżeństwo to nie jest to samo, co mieszkanie ze sobą i bycie parą, która chodzi na randki i nie ma rzadnych problemów.
Mam tylko nadzieję, że wpisy starszych netkobiet wytłumaczą Ci, że tak nie jest smile

14

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.
Juliette napisał/a:
mi napisał/a:

A małżeństwo to co to jest ... ? Nie wspólne mieszkanie, życie, plany, spędzanie czasu itd ... ?
Przecież to tylko formalność i kawałek metalu na palcu, a tak na prawdę reszta się nie zmienia ... No chyba, że trafimy na jakiś typ faceta, który ewoluuje w kanapowego lenia tuż po weselu ... tongue

Tak na prawdę myślisz? Cóż, mężatką będę za rok, ale według mnie małżeństwo to nie jest to samo, co mieszkanie ze sobą i bycie parą, która chodzi na randki i nie ma rzadnych problemów.
Mam tylko nadzieję, że wpisy starszych netkobiet wytłumaczą Ci, że tak nie jest smile

Matko i córko!

Odzywam się, bo zostałam wywołana do tablicy.


Uważam, że wspólne mieszkanie, wspólne gospodarstwo to nie małżeństwo. Tak mieszka mnóstwo osób, tzw.wolnych.
Ale jeśli do tego wspólnego mieszkania i gospodarstwa dochodzi seks, plany, układanie sobie wspólnego życia, to nazywam to małżeństwem. Bez formalnych kwitów, ale małżeństwo.
Do głowy mi jednak nie przyszło, żeby to traktować jako zobowiązanie do przeprowadzenia formalności. Czyli, jeśli podejmujemy wspólne życie jako mąż i żona, zobowiązujemy się jednocześnie do pójścia do kościoła czy USC? Wszystko będzie w porządku, jeśli takie nieme ustalenia są w głowach obojga. Wówczas, w mniej lub bardziej dalekiej perspektywie, cała ta otoczka: sukienka, welon (ciekawe czy wiecie, ale welon jest oznaką dziewictwa), świadkowie, obrączki, kwiaty, itd.
Problem pojawia się wówczas, gdy w tym niezalegalizowanym małżeństwie ona myśli jak wyżej, a jemu do głowy nie przyjdzie, że podpisał zobowiązanie.


Najprościej ustalić takie rzeczy przed decyzją o wspólnym życiu, przed pójściem do łóżka, przed wspólnym zamieszkaniem.
Ale co ja gadam/piszę?
Dziewczyna ma coś takiego proponować?
Oszalałam!
To nie uchodzi.
Wspólne łóżko i seks - jasne, wspólne mieszkanie - owszem, ale ustalać ważne dla siebie kwestie - nie, przyzwoita dziewczyna tak nie czyni. Wiadomo, od ustalania ważnych rzeczy jest mężczyzna. Dziewczyna, mniej lub bardziej spokojnie, czeka i liczy na domyślność chłopaka. Przyjemnego liczenia na!

15

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

rowniez jestem żoną i matka.jednak mam delikatnie mówiąc inne  podejscie do sprawy.otoz dla mnie kwestia mieszkania ze soba a małzenstwo to dwie rozne kwestie.pomimo faktu ze sa  to bardzo bliskie  sobie"instytuacje" to różnica jest namacalna.
zrozumieją to  tylko ci ,ktorzy uważajaą rodzine za pdstawowy budulec( i  bliskość i wsparcie owej rodziny w szerszym slowa znaczeniu dja nam siłe).
otoz mkieszkalam z moim obecnym mężem przez 7 lat przed ślubem.wszystko bylo jak teraz z malenkim wyjatkiem-po ślubie nasze  relacje sie zacieśnily(nie wiem jak to wytlumaczyc ale rozmawialismy na ten temat oboje i wspólnie uznalismy ,ze stalismy sie  sobie bliżsi i jakoś "bardziej"związani.
odstępując od  kwestii czysto formalnych-owszem dla jednych jest to podpisanie dokumentu -zas dla innych bedzie to  raczej wewnętrzna potrzeba.
i trudno sie nie zgodzić kiedy partnerzy chcą zalegalizowac związek.nie musi to byc  decyzja partnera/mężczyzny kiedy sie zdecyduje na ślub.skoro ludzie są ze soba ,rozmawiaja,znajaą swoje potrzeby to i owy Pan wie kiedy nalezy coś zmienic.
jesli jednak kobieta  czuje  ze  ona jest gotowa  a mężczyzna nie wykazuje inicjatywy-to jaki  w tym problem aby samemu zacząć temat i postawic  sprawę jasno-jakie ma sie oczekiwania itd.skoro ludzie są  już ze soba  ----to  chyba  pomijamy fakt fochów,strachu,durnych przemysleń(czy to aby ten moment) itp.
Dojrzali  ludzie  potrafia  ze soba rozmawiać i wyrażac swoje potrzeby  bez skrępowania.i nie stawiajmy sie Drogie Panie ,pod sciana czekajac kiedy  sie oświadczy.Tyle mówimy dzisiaj o niezależnosci -więc działajmy,rozmawiajmy,bądzmy aktywne.
czasy(lata 50-te i podstawianie Panu będąc wyfiokowana damusia)odeszly do lamusa.Teraz mamy "nową erę",o  którą same walczyłysmy.wiec nie  bedziemy dyskutowac  co nam wypada a co nie.jesli macie potrzebe i chęć podejmować kolejne kroki w swoim związku-glośno artykułujmy swoje  zdanie!!!!!!!!!!!

16

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Cuda-niewidy, uważam, że powinnaś spytać się wprost, jak on widzi wasz związek na przestrzeni kilku najbliższych lat. Wydaje mi się, że kiedy facet ma 30 lat, to mniej-więcej wie, czy pragnie takich zobowiązań jak ślub i dzieci. Wielokropek słusznie zauważyła, że o takich rzeczach powinno się dyskutować PRZED tak ważnymi krokami jak wspólne mieszkanie, ale no cóż...

Po części wiem, czego się boisz- że on odpowie albo negatywnie, albo wymijająco. Co wtedy robić? Rozstawać się, bo brak tu perspektyw na formalizację? A może czekać z podkulonym ogonem, aż łaskawie zmieni zdanie? A może wywierać presję, marudzić i wiercić dziurę w brzuchu?

17

Odp: Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Najlepiej to zapytac się wprost, wejsc jakoś na ten temat i się zapytac. Po jego reakcji bedziesz widziala co i jak. Ja ze swoim tez chciałam o tym pogadac i zagadałam, ale jego odpowidz byla do przewidzenia dlatego już nie drąże tego tematu. Zostawię go na deser na za jakiś czas tongue

To się tak wydaje,że nic się nie zmieni, jak wejdziecie w związek małżeński. Tutaj są juz wieksze obowiązki, zazwyczaj wspolne pieniądze, wspolne decyzje, te poważniejsze i te błahe. Większosc rzeczy robi się razem. Mnie ta perspektywa w sumie nie przeraza i tez chcialabym zostac juz matka i zona, ale poczekam sobie przynajmniej 5 lat jeszcze przy dobrym przyplywie wiatru big_smile moze Ty nie bedzoiesz musiala tyle czekac:)

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozmowa o zaręczynach i dziecku.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024