Bardzo dużo się mówi o kryzysie. "Kryzys nie uderzy w nas tak mocno, jak w strefę euro czy USA, jednak nie jesteśmy zupełnie szczelni" - powiedział w czwartek główny ekonomista banku BPH Ryszard Petru. To cytat , który gdzieś znalazłam w sieci. Takich cytatów jest cała masa - wszędzie bardzo straszą tym światowym kryzysem i jego strasznymi skutkami w Polsce. Natomiast ja Wam powiem ,że nie odczuwam jakoś skutków tego kryzysu i nie wiem już czy jestem taka jakaś niedostrzegająca tych skutków wokół mnie czy po prostu na razie w Polsce tego kryzysu nie ma. Jak Wam się wydaje ?
Na pewno kryzys odczują osoby poszukujące w najbliższym czasie pracy (do których ja się, niestety, zaliczam). Już widać drastyczny spadek ofert pracy. Można było też to zauważyć, podczas niedawno organizowanych przez nas targów pracy. Bardzo mało firm było zainteresowanych, mimo korzystnych warunków. Zresztą wiele firm w ostatnim czasie było zmuszonych zwalniać pracowników.
Mam nadzieję, że ta sytuacja niebawem się poprawi... ![]()
Ja odczuwam już teraz kryzys właśnie w tej sferze o której pisze Kasia. Szukam pracy i jest ciężko. Uwierzcie mi nie wynika to z moich wymagań, lecz z sytuacji na rynku pracy. Jeszcze w wakacje widziałam multum ofert, które byłyby akurat dla mnie tzn. odpowiadające wykształceniu, doświadczeniu czy zainteresowaniom. Teraz natomiast widzę, że mało jest takich ofert. Poza tym już były podawane dane o wzroście bezrobocia. Ja akurat mieszkam w Poznaniu, gdzie kilka miesięcy temu jeszcze na stronie UM była informacja o bardzo niskim bezrobociu -najniższym od wielu lat- a teraz słyszałam w radiu że coraz więcej jest wniosków w Urzędzie Pracy.
Obecnie właściwie tylko tu odczuwam kryzys i oby jak najkrócej.
Ja pracuję w handlu i może nie tyle kryzys, co obawy przed nim dały po kieszeni sklepikarzom, ludzie bardziej rozsądnie zaczęli prezenty kupować.
A tak, to ja go jakoś nie odczuwam :]
O kurcze - to mnie trochę zmartwiłyście bo ja właśnie planowałam w najbliższym miesiącu - dwóch zmieniać pracę. Pracuję już trzy lata w mojej firmie, nie żeby było mi szczególnie źle, nawet mam dobre zarobki, ale nie mam za bardzo możliwości rozwoju i chciałam się wynosić. Pamiętam ,ze jak zaczynałam szukać pracy w 2004 to właśnie była kicha na rynku i nic nie mogłam znaleźć , ale ostatnio widziałam tyle fajnych ofert - tylko tak przeglądałam sobie oferty pracy jakoś w wakacje
No więc fakt - to było przed kryzysem. O kurcze - no to teraz dałyście mi do myślenia. Może lepiej przeczekać ten kryzys na sprawdzonym miejscu pracy jednak.
Ja niestety poczułam kryzys niestety poprzez zwolnienie z pracy. Firma która mnie zatrudniła na chwile obecną zwalnia pracowników, a ilosc nowych ofert pracy równa się zero więc wcale nie jest dobrze ![]()
fenix - bardzo współczuję.
ja kryzysu nie odczuwam- no może podwyżki nie dostanę teraz tylko później...co dziwne zdecydowałam się na oszczędzanie/inwestowanie właśnie w tym okresie
Ehh, zaczęłam więcej o tym czytać i doczytałam ,że problem ze znalezieniem pracy w przyszłym roku może mieć do 500 tys. osób, w tym szczególnie pracownicy młodzi, pracujący na pół etatu czy nie mający umowy o pracę i osoby po 50-tce. I smutno. I strasznie. Trzymaj się fenix !
fenix -nie mozecie sie przeniesc z mezem do wiekszej miejscowosci ? moze byloby wam latwiej ?
Problem bierze sie tez z troche innego powodu, u nas kryzys to dopiero czkawka po tym co sie na zachodzie dzieje... Ten wzrost o 500 tys. osob bezrobotnych, to Ci, co juz po swietach nie wyjada spowrotem za granice... Parę lat temu wskaźniki przez te wyjazdy tak poszly w doł. ![]()
No właśnie, to co się dzieje to dopiero początek kryzysu (choć mam nadzieję że nie). Ja jeszcze nie czuję tego osobiście, ale pracuję w firmie szkoleniowej, i wielu stałych klientów mówi że kasy nie ma, że zwalniają (szczególnie duże zakłady przemysłowe i wytwórcze). Branżowo to kryzysu oczekujemy gdzieś w połowie roku. Oby nie...
Ewel dziękuje za troske ale ja mieszkam koło Krakowa ![]()
ooo, hmmm, w takim razie trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemów
14 2008-12-30 23:49:30 Ostatnio edytowany przez aniaso86 (2008-12-31 00:07:06)
Zwalniaja pewnie z wiekszych firm, bo te zapewne nie sa polaków. Poztatym cieżko mi się wypowiedzieć co sie dzieje obecnie w polsce, bo sama mieszkam poza granicami. Jeśli chodzi o Danie nie jest źle, ale to pewnie skutek tego, że starają sie być samowystarczalni i jest bardzo mało rzeczy, które mogliby eksportować, a do importu też nie są chętni.
Przejawów kryzysu pojawia się w Polsce coraz więcej. Zwłaszcza w sferze motoryzacji. Możemy się pocieszać, że Polska ma szansę w miarę łagodnie przejść kryzys, jednak to, co dzieje się na świecie, odbije się również tutaj. W firmie, gdzie pracuje mój znajomy, zwalniają setki pracowników (zwłaszcza pracujących bezpośrednio przy produkcji), zabierają służbowe samochody i szukają oszczędności, gdzie się tylko da. Takich firm jest coraz więcej. Skutki masowych zwolnień zaczną być odczuwane dopiero za jakiś czas. Z drugiej jednak strony, moja koleżanka pracuje w firmie prowadzącej miękkie szkolenia i nie narzeka na brak klientów, a powodzeniem cieszą się szczególnie szkolenia dotyczące handlu i usług.
Boję się trochę jak to będzie dalej. Kredyty, dobrze że praca jest. Dlaczego tylko życie takie drogie ?
Mnie kryzys dotknął bardzo i to już przed świętami. Mąż pracuje w poznańskiej firmie samochodowej (chyba każdy wie, o którą chodzi). Już w listopadzie stali tydzień. Mąż jest na własnej działalności i sam opłaca ZUS. Potem od połowy grudnia do 13 stycznia znowu postój. dziś zaczął 3 tydzień pracy, a w lutym jeśli nie dwa tygodnie, to może nawet cały miesiąc postoju. Dla mnie to masakra, bo w tej chwili tak się zadłużamy, ze znowu cały rok będę na minusie.
przez kryzys moim rodzicom grozi zwolnienie z pracy. ich zaklad pracy (ktory w polsce ma tylko filie, a dziala w usa) probuje w polsce troszke zaoszczedzic i nadrobic straty z usa, dlatego w polsce zmniajsza zatrudnienie o 30% ;/
Gdyby kryzysu nie bylo, to zlotowka bylaby stabilna, a to raczej bardzo wazne bo nasze kredyty, kredyty naszego panstwa sa zaciagane w obcych walutach np. dolarach czy euro. Ludzie pracujacy w oddzialach amerykanskich firm w Polsce sa zwalniani aby firmy nie splajtowaly. Za jakis czas zaczna drozec napewno komputery i elektronika bo czesci do nich sa kupowane w dolarach, wiec dla nowo zalozonych firm, ktore takiego sprzetu beda potrzebowaly bedzie to naprawde odczuwalne.
Ja na szczescie w ogole nie odczulam kryzysu. Nie pracuje, to moj Misiu utrzymuje nasza rodzinke i musze przyznac, ze nic w naszym wydawaniu pieniedzy sie nie zmienilo. Natomiast to co dzieje sie dookola znajomym, jest masakra. Tyle ludzi stracilo prace, a najgorsze, ze czas im splacac kredyty, i za co? Europa i USA na prawde dostana ( juz dostaly) w tylek. Takze jestem wdzieczna za to co mam. Wspolczuje wszystkim kobietkom (mezczyznom) ktorych kryzys dotknal!
Osobiście odczułem Kryzys
jejku jak tak czytam co Wy piszecie to jestem przerazona! kiedy to wszystko ma sie skonczyc? ja na przelomie maja/czerwca chcialam poszukac pracy, ale jak bedzie coraz gorzej to pewnie zostane z niczym
i mamy teraz juz końcówke maja...media jakby sie trochę uspokoiły z tym kryzysem ...na rynku jakby zaczyna cos sie dziać-a co u Was słychać-zanika ten kryzys czy on tak naprawde dopiero ma nadejść?
czy ja wiem czy się media uspokoiły...szczerze móiąc to nie zauwazyłam. tym bardziej że temat jest świetnie wykorzystywany teraz w kampanii wyborczej.
na rynku -szczególnie mieszkań, faktycznie cos się zaczyna ruszać. jeżeli chodzi o pracę to kryzys trwa. może porządne tąpnięcie dopiero przed nami...kto wie ?
ja kryzys odczułam dokłdnie 2 miesiące temu, gdzie straciłam ponad 3000 zł. tak to jest umieszczać pieniądze na lokacie z mozliwością grania na giełdzie.... raz sie nabrałam i więcej razy nie zamierzam.
Jak wam kryzys dogryzł to polecam lekturę felietonów Igora Zalewskiego na ten temat, na przykład o doradcach, którzy tak mądrze doradzają, że na koniec człowiek jest i tak w kropce, co z kasą zrobić. Albo jest taki fajny tekst o tych nieszczęsnych telewizyjnych analitykach mądralach, gdzie Zalewski stwierdza, że najlepszym barometrem nastrojów są jego koty, które nieustannie domagają się jedzenia, czyli wietrzą dłuższą dekoniunkturę i być może to one powinny występowac w telewizji LOL. I w ogóle inne jego teksty. Natychmiast wam się humor poprawi. Jak nie znacie autora to wam polecam "Ogólną teorie wszystkiego".
ja odczuwam kryzys dopiero teraz - pracuję dorywczo, i studiuję. Ceny są teraz masakrycznie wysokie!
Niestety, w zakładach pracy kryzys może być traktowany jako wygodna przykrywka. Coraz częściej słyszę o pracodawcach zwalniających swoich ludzi akurat teraz, bo można zasłonić się trudną sytuacja firmy. Z takim podejściem sami powiększamy sobie dziurę pod nogami. Ja osobiście nie mogę narzekać. W mojej pracy jest bardzo dobrze. Nasza specjalistka HR wysłała cały mój zespół na szkolenie Franklina Covey'a z zakresu podniesienia skuteczności działania, aby jak najprędzej zapobiegać obniżającym się rezultatom pracy. Sama z niego także skorzystała już wcześniej, więc miała pewność, że inwestycja w nas jest prawidłowo ukierunkowana i przyniesie efekty. Nikt z mojego zespołu nie został zwolniony na powszechnej fali wypowiedzeń, a firma nie zanotowała obniżenia zysków.
Na szczęście, jestem jedną z osób, które mogą stwierdzić, że kryzysu nie odczuły:)
29 2009-08-08 08:21:23 Ostatnio edytowany przez Claudymek (2009-09-04 10:07:53)
kryzys dopadł i mnie;/