Takie wykazy w gazetach to jest często ściema, bazują na dziwnych przesłankach. Wiem jak to działa i niestety nie uwzględniają przyczyn, ani nic, tylko gołe wyniki, z kosmosu, na podstawie badań nie wiem jakich, raczej żadnych, ani też nie podkreślają odsetka absolwentów pracujących w zawodzie, który nie jest taki mały.
Zgadzam się, że po tych kierunkach ciężej jest znaleźć pracę, dlatego, że mnóstwo osób pcha się na te kierunki. Ludzie często kończą studia, aby tylko skończyć, bo uważają, że gdy już będą mieli dyplom, to wszystkie drzwi staną przed nimi otworem. Do studiowania nie trzeba być inteligentnym, wystarczy być mądrym, a jeśli nie mądrym, to umieć się uczyć, a jeśli nie umieć się uczyć, to umieć kombinować i tak na trójczynach można lekki kierunek skończyć, cóż może i z trójkami i bez wyróżnienia, ale co z tego... Wtedy to się nie liczy. Po dziennikarstwie są bezrobotni, bo tylko garstka z tych wszystkich absolwentów ma krztę do tego, aby odnaleźć się w pracy związanej z medium.
Pewne jest to, że jeżeli ktoś wie co chce robić, chce się temu naprawdę oddać i wytrwale brnąć zdobywając coraz najlepsze noty, kocha to i jest gotowy angażować się w różnego rodzaju przedsięwzięcia: koła, debaty, konferencje itd. - a nie w samo studiowanie, to z powodzeniem znajdzie pracę i po dziennikarstwie i po pedagogice 