Witamy.
Jesteśmy parą od 9 lat a mieszkamy ze sobą od 7 lat, mamy 7 miesięcznego ślicznego synka. Potrzebujemy pomocy w uporaniu się z problemami w naszym związku, bardzo chcemy tego obydwoje. Kochamy się bardzo i nie chcemy zaprzepaścić 9 lat życia razem, będziemy pisać wspólnie.
Ona:
Dwa lata temu mój partner mnie zdradzał trwało to ok. 3 mies. zaczęło się od tego że spotkał się z przyjacielem który wrócił ze stanów na święta. Poszli razem na imprezę za moim przyzwoleniem, miał wrócić w nocy jednak pojawił się dopiero następnego dnia popołudniu. Potem zaczęły się późniejsze przyjścia, i wyskoki na dwa trzy dni (wcześniej miewał takie wypady) myślałam że związane z alkoholem. Pewnego dnia wyszedł z domu i wrócił po 10 dniach, ja w tym czasie zainstalowałam program śledzący na jego komputerze aby sprawdzić z kim się umawia i gdzie. Po jego powrocie była wielka awantura, pytania czy mnie zdrada i tym podobne, stanowczo zaprzeczał a ja chyba w to uwierzyłam. Następnego dnia siedział przy swoim komputerze i z kimś rozmawiał kiedy wchodziłam do pokoju zamykał stronę, czekałam na moment kiedy będę mogła sprawdzić co pisał i z kim, kiedy usiadłam przy jego komputerze i zaczęłam czytać, nie wiedziałam czy mi się to śni czy nie.
Okazało się że przez te 10 dni mieszkał u kochanki, gotował jej obiadki i zabierał na randki.
Tego samego dnia powiedziałam mu że wiem o wszystkim a on się przyznał do wszystkiego.
On:
Problemy nie zaczęły się od tego że poszedłem na imprezę, ale od tego że ogólnie mamy problem z seksem, za rzadko to robimy i jak pół roku wcześniej dorosłem do tego że chce być ojcem (partnerka chciała dużo wcześniej), jak wcześniej się kochaliśmy raz w miesiącu to teraz było to 2-4 razy w dni płodne, zaplanowane co do dnia (mało przyjemne). Owszem pozwoliła mi iść na ta imprezę ale po wielkich pertraktacjach - awanturze (bo miała okres który przechodzi bardzo ciężko). Kiedy spotkałem się z kolega poszliśmy na miasto i tak wyszło że poznałem ją, wylądowałem u niej, i choć oboje mieliśmy ochotę na seks, wolałem rozmawiać. Po wyjściu od niej wróciłem do domu i przeszedłem do codzienności, po paru dniach znalazła mnie na jednym z portali internetowych i napisała do mnie list w którym mówiła że bardzo miło nam się rozmawiało itp. że się nie odzywam i czy ma to tak pozostać, zaczęliśmy korespondować, spotkaliśmy się. To była pierwsza osoba której odważyłem się powiedzieć że nie układa mi się życie seksualne z moja partnerką, była osoba która wysłuchała mnie i rozumiała i choć dochodziło miedzy nami do seksu to był on kiepski ale miłe było że nie musiałem się prosić a ona chciała. jednak moja druga głowa nie do końca się sprawdzała bo myślała o mojej partnerce z którą chciałem to robić. W domu prawie każde moje podejścia kończyły się odmową i nakręcały spirale frustracji. Jak wyszedłem do kochanki czułem się jak facet miłe były jej starania o mnie których w domu się doświadczałem to mrugniecie okiem to spojrzenie itp. Jak wróciłem do domu po 10 dniach dowiedziała się o zdradzie i dopiero wtedy zaczęła dbać o moje potrzeby. Bardzo mnie bolało to co zrobiłem, długo czułem się z tym źle i nie chce do tego wracać.
Ona:
Długo rozmawialiśmy czy jest sens bycia razem czy nadal się kochamy, doszliśmy do tego że chcemy być razem, więc zerwał z nią wszelkie kontakty. Po kilku miesiącach zaszłam w ciąże o która staraliśmy się od dłuższego czasu ok. roku. Oboje byliśmy bardzo szczęśliwi, w czasie mojej ciąży był bardzo troskliwy, starał się unikać konfliktów nawet tych małych a moje humory znosił cierpliwie i z wyrozumieniem.
On:
Bardzo się cieszyłem ale jak zaszła w ciąże o seksie czy zbliżeniu nie było mowy i lepiej się z tym czułem niż jak muszę się prosić i prosić żeby coś dostać tak jakby już z litości a ułomny nie jestem. Urodził się syn kawał chłopa jak ojciec trzeba było wypić żeby był zdrowy jak koń i do tej pory jest.
Ona:
Kiedy urodził nam się synek, w czasie mojego pobytu w szpitalu, wypił bardzo dużo alkoholu (ze szczęścia) ale potrafił to pogodzić z rolą ojca i partnera. Kiedy wróciliśmy ze szpitala bardzo mi pomagał w opiece nad synkiem, i tak było przez całe 7 miesięcy (choć bywały między nami większe czy mniejsze spięcia, czasem nawet o drobnostki) tydzień temu dostałam prezent była to bielizna, oczekiwał że się do siebie zbliżymy, jednak ja nie miałam na to ochoty. Pokłóciliśmy się wieczorem doszło do bardzo niemiłej wymiany zdań w których usłyszałam ze pcham go w stronę kochanki, bardzo mnie to zabolało pamiętając wydarzenia 2 lata temu.
On:
Trudno inaczej nazwać to ze po roku celibatu wszystko na co było ja stać to 2x w miesiącu po których żałowałem ze do czegokolwiek doszło. A z dnia na dzień spirala frustracji rosła przez 4 m-c z normalnie funkcjonującego domu doszło do tego ze nie miałem ochoty nawet przebywać w jej towarzystwie. jak się kładła spać wolałem zmęczony siedzieć na kompie niż pójść i się denerwować. Nawet małe gesty potrafiły mnie wkurzać np buziak jak wychodzę itp. doszło do tego ze wstawałem rano i byłem zły. Starałem się to zmienić ale moje starania jak zawsze pełzły na niczym ostatnio skończyły się awanturą i niekoniecznie chciałem ując to w taki sposób jak ująłem ale trudno.
Ona:
Stwierdził że musi odetchnąć i wyjdzie na 1,5 godz, zgodziłam się jednak poprosiłam aby wrócił jak najszybciej ponieważ będę na niego czekać. Poszłam spać, a jak rano się obudziłam nadal go nie było i tak czekałam przez kolejne 4 dni. Wrócił na kacu, od tamtej pory dużo rozmawiamy (po jego wcześniejszych wyskokach też rozmawialiśmy ale tym razem szukamy razem pomocy a nie kończy się tylko na rozmowach i obietnicach), zastanawiamy się nad przyszłością, jednak powróciły do mnie obawy że wrócił do kochanki lub znalazł jeszcze jakąś inną, a zaufanie które budował od tamtego razu poszło w niepamięć. Tylko że teraz mamy synka i nie wyobrażam sobie aby nie miał szczęśliwej rodziny.
On:
Jak wyszedłem z domu poczułem oddech jak bym się zwolnił z zaciskającej pętli która mnie dusiła od wielu miesięcy i dałem się ponieść spotkałem się z kumplem i zapiłem ryja. Najgorsze jest to ze przez te parę dni bardzo tęskniłem za synkiem i nie chce aby tak było. Dlatego jesteśmy tu razem i chcemy wszystko naprawić. Ogólnie super się dogadujemy mamy ten sam typ myślenia tylko albo aż ten pieprzony seks. Choć pewnie uznacie ze tylko mi na tym zależy tak nie jest ale wkurzające jest to ze nie nie mogę się przytulic wieczorem i rano. Bardzo ja kocham i chce z nią być wspólnie wychowywać syna i spędzać razem czas nie osobno ale razem cieszyć się każdym wschodem i zachodem słońca.