moja przyjaciółka odwróciła się ode mnie
zerwała ze mną wszystkie kontakty ponieważ nie mogłam znieść tego, że cały swój wolny czas zaczęła poświęcać swojemu facetowi i miała mnie totalnie w dupie, a ja miałam do niej o to pretensje. to głupie, ale ona nie pojmowała tego że po prostu z przyjaciółką tez czasem należy się spotkać... zaczęłyśmy się kłócić i poleciały bardzo ostre słowa... nie wiem co zrobić teraz, czy czekać aż ona się do mnie odezwie czy wyciągnąć rękę... to trwa już 2 tygodnie... i w sumie to tęsknię za nią. ale nie wiem czy ona na mnie zasługuje.
skopiowałam to co napisaam w innym wątku
ja równiez miałam przyjaciółke
poznałysmy się moze banalnie ale pod blokiem w piaskownicy poznały nas nasze dzieci..
od razu miałyśmy wspólny język , podobne spojrzenie na wiele tematów , bardzo się zżyłyśmy ..
odwiedzałyśmy się , ona wyszła za maż za rozwodnika z problemem alkoholowym wierzyła że go odmieni że będzie inaczej.. pracował za granicą , pił tam wracał na kilka dni na początku udawała oddanego meza ale pózniej już nawet przestał..
zżyłyśmy się na tyle że zostałam chrzestna jej córeczki Agatki .. mąż nie przyjezdzał nie przysyłała kasy na ich utrzymanie.. nie raz robiłam im zakupy wiedziałam czym jest bieda i ze ona nie poprpsi a przecież traktowałam ja jak siostrę i chciałam pomóc ,,gdy mała się urodziła posypało się jej małzenstwo.. wyjechała do rodziców .. niby tylko 30 km ale płakalam jak bóbr jak jechała czułam ze sie oddalimy ..
zaprosiłam ja do siebie z dziećmi na wakacje , zorganizowałam dni naszym dzieciom , starałam się ją pocieszyć.. pojechałam do niej po rozwodzie pocieszyć , a ona?? dzwoniła lub pisała sms że coś potrzebuje.. a to promocje w rossmanie a to recepty od gina .. a ja szłam i załatwiałam .. ale wtedy odbierałam to jako norma pomoc przyjaciólce..
robiła prawo jazdy , zdawała kilka razy przezywała pocieszałam ją , gdy zdała namówiłam meża żebyśmy do niej pojechali z szampanem i pogratulowali .. a ona?? na ganku wypalia z tekstem czy ja nie mam telefonu że mogłam zadzwonic.. przyjęła nas wtedy na tym ganku nie zaprosiła do środka.. wtedy zapaliła mi sie czerwona lampka ..
namówiam ją żeby zobie założyła net.. myślałam ze na gg pogadamy , na skype.. i wiecie co?? pojechałam do niej patrzę siedzi przy kompie zapytałam czy ma już gg a ona mówi ze ma od 2 miesięcy.. niby nic ale mnie to zabolało , przez 2 miesiace nie miała czasu dac mi numeru??
przez neta poznała faceta , dopiero z NK dowiedziałam się o tym , ona nie miała czasu do mnie zadzwonić..
wiem ze wyjechała do niego , nie podała namiaru na soebie.. ale mi już nie zalezy .. wyleczyłam się chociaz nie było łatwo był to konkretny kopniak..
teraz zostały tylko zobowiązania , jej córeczka to moja chrześnica , ciekawe co z komunia , , kontakt sie urwał kompletnie..
sprawa ma swój epilog wtedy gdy to pisałam nie miała..
pseudo przyjaciólka napisala dommnie na gg pytanie czy mogę jej coś załatwić w urzedzie.. po 7 miesiacach nie pisania , zero kontaktu.. zagotowalo się we mnie i napisałam jej o tym wszystkim , o żalu o tym jak do niej tęskniłam że czułam sie zwyczajnie wysterowana.. wiesz co odpisala??
nie trzeba poradzę sobie..
że ze mnie do luftu chrzestna że nie napisałam życzen chrześnicy.. gdy odpisałam ze nie byłam godna aby mi dała adres zamilkła..
ja zmieniłam adres ona nie wie o tym , zastanawiam się co zrobi gdy będzie komunia , pewnie odbędzie się beze mnie... trudno
wtedy myslałam ze wyleczyłam się , ale teraz gdy kilka dni temu miałam taką wymiane zdań , znowu wrócił żal i moje mysli na swój temat jaki ze mnie naiwniak...
ja pojmuje tak przyjazń jestem zawsze gdy tego potrzebuje przyjaciel w dobrych i złych chwilach ...
o matko dziewczyny te przyjeznie....a najbardziej Twoja historia ona mnie poruszyła jak wogole tak mozna....tez kiedys miałam przyjaciołke ale sie nie bede rozpisywac ogolnie tez chciałam dobrze robiłam o co mnie poprosiła no ale widac znalazła sobie kolezanke nowa a mnie ma juz gdzies ale coz....wielbicielkaslonca no moim zdaniem to nie jest głupie rozumiem miec czas dla chłopaka i dla przyjaciołki...chłopak moze zostawic a prawdziwa przyjaciołka nie...wiec to głupie nie jest....
Nie powinnaś mieć do niej pretensji o to że znalazła faceta i zaczęła mu poświęcać czas. Ludzie dorastają i się najzwyczajniej w świecie zakochują. Jesteś chyba bardzo młoda, bo starsza osoba o takie coś żalu by nie miała. Jak z przyjaciółką miałyśmy po 16 lat, też znalazła faceta i ja już zeszłam na drugi plan. Pamiętam jak to przeżyłam, żadnych wyjść po lekcjach- bo leciała do niego, wspólne zakupy na czas- bo on, do mnie przyjdzie ale tylko z nim, nad wodę nie pójdzie, bo jemu się nie chce. O boże jak mnie to wkurzało! Życzyłam im żeby się rozstali i ona znowu byłaby tylko moja. Nie miałam chłopaka i nic do roboty poza szkołą więc się czepiałam.
Było mi przykro i wiem że Tobie też jest. Zacznij sama wychodzić bez niej, poznawaj nowe koleżanki, może poznasz chłopaka i będziesz miała z kim spędzać czas. Tylko pamiętaj, jeżeli Twoja przyjaciółka jest na maxa zakochana żadne opowieści typu że zajebiście bawiłaś się na jakieś tam imprezie, nie zmienią jej podejścia. Ona zdaje sobie sprawę z tego jak jest, tylko niestety miłość zawsze wygra.
Teraz z moją przyjaciółką jesteśmy starszymi paniami przed trzydziestką, obie mamy partnerów i widujemy się częściej niż wtedy w czasach szkolnych, kiedy poznała tego znienawidzonego przeze mnie chłopaka z którym była ......6 lat ![]()
mam 18 lat i inne przyjaciółki z którymi spędzam czas, ale ona zawsze była mi najbliższa.
Eeh no czepiam się jej o faceta, ale rzecz której wcześniej nie wspomniałam to to , że jej facet podoba mi się, a jemu zawsze podobała się moja przyjaciółka i jakoś się w końcu zeszli. Ona wiedziała jak bardzo się poświecałąm żeby oni mogli być razem, ale i tak doszło do tego, żę mnie dla niego olała^^ nigdy nie kazałam jej wybierać pomiedzy mną a nim.
Jeżeli faktycznie nie miała dla Ciebie czasu to rozumiem.
Aczkolwiek ja też miałam 'przyjaciółkę" i ja spotykałam się z nią 2 -3 razy w tygodniu mając chłopaka, a ona uważała, że to za rzadko, więc ja ostatecznie zerwałam kontakt, bo zbyt wiele ode mnie wymagała, była zbyt zaborcza. Ty chyba taka nie jestes?
eeeh nie, nie jestem zaborcza^^ przez całe wakacje widziałam ją raz na kilka godzin, ze swoim facetem wychodzi gdzieś co drugi dzień ^^
No to nie fajnie z jej strony bo powinna znalesc i czas dla ciebie i dla chłopaka jestesie wazni oboje a nie chłopak to moje zdanie bo dla przyjaciołi czas sie zawsze znajdzie czy to na godzinke 2 razy w tyg a nie tak....nie łądnie z jeje strony jeszce to ze ci sie ten chłoapak podobał i postapiłas w porzadku wobec niej....
eeeh nie, nie jestem zaborcza^^ przez całe wakacje widziałam ją raz na kilka godzin, ze swoim facetem wychodzi gdzieś co drugi dzień ^^
No to rozumiem i dobrze zrobiłaś.
Pozdrawiam ![]()
to ja ci powiem jak to było ze mną w twoim wieku. miałam przyjaciółkę taką prawdziwą która poznała chłopaka zakochała się i tak jak w twojej sytuacji mnie i wszystkich innych znajomych miała serdecznie gdzieś zawsze był tylko Marcin i Marcin on był starszy od niej więc miała super wycieczki z nim fajne imprezy a jak on był w pracy ona zamiast spędzać czas ze znajomymi poświęciła się nauce która nigdy jej dobrze nie szła więc nadrabiała zaległości stała się klasowym kujonem który do nikogo się już nie odzywał bo jak to sama później powiedziała my już nie byliśmy jej znajomymi. mijały lata w międzyczasie po skończeniu szkoły ja usiłowałam jeszcze z nią nawiązać kontakt bo uważałam że to głupota żeby tak nagle stracić przyjaciółkę ale ona tego kontaktu nie chciała. po chyba 4 latach znalazłam się z jej Marcinem w jednej pracy nawiązaliśmy fajny kontakt chodziliśmy na imprezy firmowe dopytywałam co tam słychać u mojej byłej przyjaciółki ale Marcin zawsze urywał temat. po 7 latach on ją zostawił dla innej więc uznałam że skoro już go nie ma w jej życiu to postaram się skontaktować i umówić na "piwo" porozmawiać jak jej minęły te lata powspominać. i to był mój błąd na spotkanie po latach przyszła 26 letnia dziewczyna wyglądająca jak 40 latka obrażona na cały świat pracująca w księgowości i opowiadająca o swojej karierze i o tym jak ją Marcin zostawił bo chciał rodzine zakładać a ona jest za młoda ona chce się wyprowadzić i opowiadająca jakie to wszystkie dziewczyny są głupie że dzieci już mają mężów. moja przyjaciółka już nie była tą osobą z którą kiedyś sie przyjaźniłam mało tego okazało się że to od niej wszyscy się odwrócili bo po za chłopakiem i jego znajomymi nie miała nikogo po latach kontakty zupełnie się pourywały a ona zupełnie sama usiłowała pokazać jak się jej niby powodzi. chciała się spotkać ponownie ale ja już nie. morał z tego taki że jeśli ktoś olewa cię dla chłopaka to nie jest wart przyjaźni ja pomimo posiadania chłopaków kiedyś teraz już narzeczonego nie urwałam z własnej woli kontaktów z koleżankami widujemy się rzadziej ale jednak wciąż widujemy pomagamy sobie i teraz widzę kto na prawdę w życiu był wart tego aby być przyjacielem.
hej, szukam koleżanki do wspolnych spotkań, rozmowy,zakupów,spacerów,imprezy województwo Pomorskie !! moje GG: 13232789
pisszcie smiało
Witam,
dosłownie wczoraj zerwałam przyjaźń z osobą, którą znałam od najmłodszych lat, znałyśmy się naprawdę długo, jest w zasadzie takie pojęcie jak "toksyczna przyjaźń", proszę napiszcie, jeśli znałyście kogoś bardzo długo aż w końcu doszłyście do wniosku, że ta relacja nie była konstruktywna. Nie przepadam za osobami, które oceniają zbyt pochopnie i są to od razu oceny bardzo niemiłe. Kiedy poszłam na studia (psychologia w Łodzi) poznałam naprawdę fajnych ludzi, zawiązałam nowe przyjaźnie i zauważyłam, że żadna z moich przyjaciółek na studiach nie ma o mnie takich zdań jak moja była przyjaciółka - przeciwnie jestem lubianą osobą (zaznaczam, że ona ogólnie ma mało przyjaciół, jest kłótliwą osobą i bardzo łatwo wpada w nieporozumienia z ludzmi). Ze zdecydowaniem i poparciem kilku moich znajomych większość (jak nie wszystkie) negatywne opinie o innych jakie wyraża moja była przyjaciółka pasują właśnie do niej.
Tak ogólnie nazywam się Ewelina, mam 23 lata i chętnie poznam osoby, które są/były w podobnych sytuacjach ![]()
Wierzyc sie nie chce. Tyle lat żyję i na
prawde nie wiedziałem, że tak mogą wyglądać relacje między przyjaciółkami ...
ONA1977 ... ta dziewczyna pasożytowała tylko na Tobie. Taki był jej cel ....
słowo PRZYJACIEL jest bardzo wielkim słowem..
ja też kiedyś miałam przyjaciółkę..miałam..a tak może mi się tylko wydawało..
znałyśmy się od zawsze..razem chodziłyśmy do przedszkola.podstawówki.gimnazjum,szkoły średniej (dodam ,ze specjalnie dla niej z jednej szkoły przeniosłam sie do drugiej) no i później na studium też chodziłyśmy razem..
byłyśmy takie papużki nierozłączki..
wspólni znajomi,wspólne wyjścia na dyskoteki itd..
ona zawsze wiedziała gdzie się zgłosić kiedy świat jej sie walił ( miała problemy w domu)podobnie jak ONA1977 robilismy zakupy dla jej rodziny kiedy było u nich bardzo krucho..
kiedy w środku nocy przyjeżdżała zalana łzami nigdy nie robilismy problemu..
siedziałam z nia tak długo jak trzeba było..
a ona cóż ?:( widziała mnie tylko wtedy kiedy u niej był źle..
gdy ja miałam jakis problem nigdy jej nie było:(
nie miała czas..
nasze kontakty urwały sie ok 6 lat temu:(
powód?-poznała swojego faceta ,z którym jest do dziś no i z racji tego,że mnie nie lubił zakazał jej kontaktów ze mna..
ok jej decyzja..
nie mieszkali jeszcze razem więc jakoś udawało nam się spotkac..
w tym samym czasie byłyśmy w ciąży ja miałam termin na stycznia ona na czerwca..
jednak stało się tak,że w grudniu poroniła..z brzuchem pod nosem poleciałam do niej aby nie byłą sama (bo jej pan i władca był w pracy)
siedziałam długo ..w sumie nie wiedziałam co jej powiedzieć tylko ja przytuliłam..
2 tyg później ur mi się synek Ona oczywiście przyszła do mnie ale tylko raz..
zapraszałam na chrzciny,roczek..zapraszałam tak tylko na odwiedziny ale ona nigdy nie mogła..
pisalam ,dzwoniła ale bez odpowiedzi,.,.
rok później ur jej sie syn..
pojechałam do niej ale od razu wyczułam ,że jestem gościem nie mile widzianym zostawiłam małemu prezent i poszłam..
ona od tamtej pory uwdaje ,ze mnie nie zna..jadąc autem odwraca głowe w drugą strone..widząc mnie na mieście szybko ucieka do jakiegoś sklepu byle tylko nie powiedzieć cześc..
teraz w czerwcu ur się jej drugie dziecko..
dowiedziałam się przypadkiem,bo przecież PANI DAMA nie miała prawa mnie o tym informować..
zadzwoniłam pogratulowałam ...
dziś wiem,że dla niej nie byłam nigdy przyjaciółka..
w ważnych dla siebie chwilach takich jak chrzest czy roczek jej synka zapominała o mnie
takie życie..
był smutno.swoje przepłakałam ,czuje żal do niej..
ale wiem,że ja zawsze wobec niej byłam fair...
Hej
Zacznę od przedstawienia się tutaj Jestem Gosia mam 27 lat mieszkam w Poznaniu .
Również moja historia nie jest inna...w szkole miałam dużo koleżanek byłam dobra i zawsze przez to traciłam tak jest do teraz.W szkole tak się tym nie przejmowałam zawsze byli koledzy ,ale kiedy jest się starszą to wartości jak przyjaciółka tak prawdziwa jest na wagę złota.W szkole średniej miałam psiapsiółkę Izę ale nasze kontakty się urwały kiedy ja wyszłam za mąż i ona poznała swojego chłopaka -to przykre bo zawsze obiecałyśmy sobie że damy rade że kontakt się nie urwie...a tu porażka...Zacznie od tego ze jestem 7 lat po ślubie i razem z mężem walczymy z niepłodnością.
3lata temu poznałam Martę sąsiadka traktowałam ja jak przyjaciółkę byłam na każdy telefon kawy pierdoły rozmowy o niczym ,pomoc w pilnowaniu jej dziecka.Jej facet był w Anglii .kiedy zmieniłam prace na lepiej płatną było ok do czasu kiedy pewnego razu kiedy zaczął ja interesować mój mąż zaczęło się niewinnie ,od podrzucenia jej do lekarza i pomocy we wszystkim pewnego razu usłyszałam z jej ust ze co ja mogę dać mojemu facetowi ,nie jestem 100 % kobieta i wiele innych przykrych slow bolało to bardzo bo mówiłam jej wszystko a dostałam takiego kopa ,nie mogłam tam dłużej mieszkać wyprowadziliśmy się i mam spokój jednak miałam powtórkę z rozrywki...
Poznałam Ule dostała tez kopa od swojej przyjaciółki ,pomyślałam ze teraz będzie inaczej ze ona i ja nauczone porażką staniemy się mocnymi w doświadczenia osobami chcącymi nawiązać nić przyjaźni było super przez 6miesiący aż kiedy jej była przyjaciółka się nie odezwała,bałam się ze teraz mnie kopnie w dupę ale zapewniała ze nie, ze w 3 będziemy się kumplować po czasie zaczęły się kłamstwa i już wtedy wiedziałam ze moja przyjaźń się skończyła...
Nauczona tyloma porażkami zastanawiam się czy jest mi pisana przyjaciółka??A może coś robię nie tak ??Może tak bardzo chcę mieć przyjaciółkę ze niszczę to jakoś??Straszne to jest ze mając 27 lat nie mam prawdziwej bratniej duszy...nie mam problemu z nawiązaniem kontaktów bo jestem otwarta na ludzi nie skreślam nikogo.Długo myślałam że to tylko ja tak mam ale zerkając tutaj widzę że nie.
Nie powinnaś mieć do niej pretensji o to że znalazła faceta i zaczęła mu poświęcać czas. Ludzie dorastają i się najzwyczajniej w świecie zakochują. Jesteś chyba bardzo młoda, bo starsza osoba o takie coś żalu by nie miała. Jak z przyjaciółką miałyśmy po 16 lat, też znalazła faceta i ja już zeszłam na drugi plan. Pamiętam jak to przeżyłam, żadnych wyjść po lekcjach- bo leciała do niego, wspólne zakupy na czas- bo on, do mnie przyjdzie ale tylko z nim, nad wodę nie pójdzie, bo jemu się nie chce. O boże jak mnie to wkurzało! Życzyłam im żeby się rozstali i ona znowu byłaby tylko moja. Nie miałam chłopaka i nic do roboty poza szkołą więc się czepiałam.
Było mi przykro i wiem że Tobie też jest. Zacznij sama wychodzić bez niej, poznawaj nowe koleżanki, może poznasz chłopaka i będziesz miała z kim spędzać czas. Tylko pamiętaj, jeżeli Twoja przyjaciółka jest na maxa zakochana żadne opowieści typu że zajebiście bawiłaś się na jakieś tam imprezie, nie zmienią jej podejścia. Ona zdaje sobie sprawę z tego jak jest, tylko niestety miłość zawsze wygra.
Teraz z moją przyjaciółką jesteśmy starszymi paniami przed trzydziestką, obie mamy partnerów i widujemy się częściej niż wtedy w czasach szkolnych, kiedy poznała tego znienawidzonego przeze mnie chłopaka z którym była ......6 lat
Nie zgodzę sie z Toba bo i dla przyjaciółki i dla faceta trzeba znaleźć czas, a wiesz dlaczego? Bo przyjaźń pozostaje a facet moze nas kopnać w 4 litery. Nie wymagajmy od przyjaciół że będą czekać aż zwolni czas, bo to obustronna relacja i oni też nas potrzebują.