Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Amelka89 (2011-08-01 08:15:22)

Temat: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Witajcie!
Chciała bym tutaj opowiedziec Wam o moim życiu, postaram się w skrócie, mam nadzieję że nie zniechęcę Was, robię to dlatego aby się tym wszystkim po prostu z kimś podzielic. Mam też nadzieje że przeczytacie do końca. Z góry dziękuje:)

Otóż mam piątkę rodzeństwa, ja jestem najmłodsza, dużo młodsza bo rodzice nie planowali już dzieci, po prostu trafiłam się z czego rodzice byli naprawdę szczęśliwi. Moja mama była dobrą kobietą, kochała zwierzęta, ale miała wadę. Lubiła alkohol. Zdarzało jej się wypic dużo za dużo, nie raz tata przyprowadzał ją do domu. Któregoś lata wyjechałam z tatą na wakacje do jego rodziny na drugim końcu Polski. Tata dostał telefon że mama zaginęła, wróciliśmy. Okazało się że mama nie wróciła na noc, szukała jej policja. Miałam wtedy 6 lat. Pamiętam jak dziś jak siedziałam w kuchni i trzymałam w dłoni dwie mirabelki które nazbierałam dla mamy i płakałam że mamy nie ma. Dni mijały, mama nie wracała. W końcu do taty przyszła policja i powiadomiła że mamę znaleźli ale już nie żyła. Nie Żyła od około tygodnia. Byłam wtedy bardzo mała, nie pamiętam dokładnie co się działo ale pamiętam jeden moment kiedy tata zawołał mnie do siebie, wziął na kolana. Strasznie trzęsły mu się ręce, nie wiedziałam o co chodzi. Wreszcie wydusił z siebie że mama już nie wróci:( Strasznie ciężko o tym mi pisac ponieważ ogromnie żal mi taty, co on musiał wtedy czuc:( I mimo że nie rozumiałam tak do końca że mama umarła to płakaliśmy oboje. Musiało byc mu bardzo ciężko kiedy mi o tym mówił. Pogrzeb też pamiętam jak przez mgłe.

A potem, no cóż, mój tata musiał zacząc radzic sobie ze wszystkim sam. Pomagali mu moi starsi dużo ode mnie bracia ale samotnosc taty była zbyt duża. Moją mamę znaleźli w krzakach, było śledztwo, niestety policja je umorzyła poniewaŻ mama miała bardzo duża ilosc promili we krwi. Ale nasza rodzina twierdzi że jest inaczej. Były ślady że ona została tam zaciągnięta! Była w ten dzień u znajomych, pili wódkę, podobno doszło do kłótni. Oni miotali się w zeznaniach ale łatwiej było śledztwo umorzyc:( Nawet policja zarzuciła tacie że on to zaplanował wyjezdzając z miasta:( Tata się załamał. Zaczął trochę pic. Obwiniał się za śmierc mamy. A ja? Ja cierpiałam, bo patrzyłam na niego i serce mi pękało że on płacze. Nie lubiłam kiedy tata był pijany, prosiłam go by nie pił. Był bardzo dobrym człowiekiem, tyle w życiu wycierpiał. Urodził się w Niemczech w Obozie pod koniec wojny. Jego ojca zesłali na przymusowe roboty. Jego matka musiała całą rodzinę wykarmic jednym ziemniakiem. Tata kiedy to opowiadał to płakał. Tak wiele w życiu wycierpiał i jeszcze stracił ukochaną żonę, powiedzcie mi dlaczego?? Kiedy poszłam do liceum, z tatą było źle. Okazało się że zachorował na raka nerki. Był słaby, ciągle miał biegunke i zawroty głowy. A ja?? Zamiast mu pomagac to wolałam imprezowac! Do dzis nie moge sobię tego wybaczyc! sad Dlaczego byłam taka? Jest mi z tym bardzo bardzo ciężko. Zaczęłam olewac szkołę, choc zawsze uczyłam się dobrze. Zmieniłam się, widziałam że tata jest chory, nie chciało mi się życ, chciałam umrzec, w mojej klasie przestałam odzywac się do koleżanek, a one do mnie, czułam że kiedy nie ma mnie w szkole to one mówią o mnie złe rzeczy. Przez nie chodzenie do szkoły zaczęłam mieć wiele braków, kiedy miałam isc do szkoły to czułam lęk więc przed tatą wychodziłam ale nigdy do szkoły nie dochodziłam. Przeciez w szkole nikt nie rozumiał moich kłopotów! Zammknęłąm się w sobie kompletnie. Jeszcze bardziej tym raniłam tatę bo przecież nauczycielka do niego dzwoniła i mówiła mu wszystko. A z tatą było coraz gorzej. W październiku kiedy byłam w drugiej klasie liceum tata poszedł do szpitala. Ja dalej imprezowałam, topiłam smutki w alkoholu. TATA nie wychodził ze szpitala, już nawet w szpitalu nie mógł wstawac z łóżka, był tak słaby. W grudniu moi bracia ostro się na mnie wkurzyli. W mieszkaniu teraz byłam sama więc żebym zaczęła chodzic do szkoły to zamieszkałam u jednego z braci i u jego żony. Pilnowali mnie więc musiałam chodzic do szkoły. Nocami płakałam bo czułam się taka samotna, chciałam do taty! Nadeszła Wigilia. Była to najgorsza wigilia w moim życiu. Całą rodziną pojechaliśmy do taty z potrawami i opłatkiem. Tata był taki smutny:( A mnie pękało serce! Ja na samym końcu podeszłam do niego z opłatkiem, powiedziałam tylko do niego że za nim tęsknie i żeby wrócił do domu i więcej nie mogłam bo płynęły mi tak ciężkie łzy i głaz przygniótł mi serce. Widziałam że tata też ledwo powstrzymuje łzy. Tak ciężko mi się to pisze, nawet teraz lecą mi łzy. Czułam tak wielki żal i bezsilnosc że nie mogę tacie pomóc, że nie mogę zabrac go do domu do nas, że musiał tam zostac w tym smutnym szpitalu sam!:(

W lutym tata miał atak, trafił na OIOM, było z nim bardzo źle. Z siostrą i bratem pojechaliśmy do niego, kiedy weszłam na salę to nie mogłam się powstrzymac, ryczałam jak małe dziecko. Tata był na całym ciele siny, był tak chudy że prawie go nie było, miał suche oczy, jakby za mgłą, kiedy koło niego usiadłam to on mnie nie poznał, to tak bolało! Kiedy zobaczył kim jestem to trochę majaczył, mówił że mieliśmy isc razem na spacer! Kiedy to słyszałam to myślałam że zaraz umrę z żalu, tak mi go było żal! Tata nie widział że płakałam, miał bardzo słaby wtedy wzrok.Kiedy już musieliśmy jechac to podeszłam do niego blisko, przytuliłam go i powiedziałam: ?tatusiu, tęsknie za Tobą, kocham cię? tata odpowiedział mi też cię kocham córeczko, nie płacz bo ja zaraz też zaczną płakac. Az trzęsła mu się broda. Pocałowałam go i wyszłam. Wyłam ogromnie, nie mogłam sobie poradzic z tym żalem i cierpieniem że on biedny zostaje tam sam. Wieczorem tego dnia kiedy siedziałam z siostrą zadzwoniła druga moja siostra, powiedziała że dzwonił do niej lekarz, że tata zmarł:( To było straszne, nigdy nie zapomnę tego uczucia, tej pustki że tata był, istniał a teraz już go nie ma i nigdy już nie będzie! Ale jednocześnie czułam ulgę że się z nim w szpitalu pożegnałam i powiedziałam ze go kocham. Dni bez taty były smutne ale kuzynka w dzień pogrzebu wyjaśniła mi że tata już nie cierpi, że jest z mamą i że tam jest mu dobrze. Chciała bym w to wierzyc!

W czerwcu oczywiście nie zdałam do 3 klasy, przeniosłam papiery do szkoły gdzie chodziły moje bliskie koleżanki. W tym samym miesiącu poznałam mojego obecnego chłopaka. Wszystko zaczęło mi się układac. Zaczęłam się dobrze uczyc, mój brat cieszył się że wreszcie sobię radzę. Teraz studiuję. I codziennie myślę o tatusiu i modlę się i błagam aby mi wybaczył za to wszystko. Myślicie że mnie słyszy? Że wie że bardzo za nim tęsknie i przepraszam go za wszystko?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

naprawdę wzruszyła mnie Twoja historia, czytając o takich rzeczach uświadamiam sobie jak ciężkie życie mają niektórzy ludzie, a ja nie powinnam narzekać bo mam to co najważniejsze zdrowie i kochającą rodzinę. Cieszę się że ułożyłaś sobie życie pozdrawiam

3

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Jedyne co Ci mogę powiedzieć aby Cię wesprzeć to słowa które niedawno usłyszałam. Mi pomogło, może Tobie też pomoże: Wiesz dlaczego Bóg nie dał Ci szczęścia? Bo wiedział że sobie w życiu poradzisz.
Przeszłaś naprawdę dużo, i jesteś w trakcie wychodzenia na prostą. To bardzo dobry znak. Zaufaj mi że doskonale wiem co czujesz i wspieram Cię całym sercem.

4

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Amelko, trzymam za Ciebie kciuki. Jesteś wielka!

5

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Smutna historia Amelko89. Ale, niestety nie mamy wpływu na niespodzianki jakie przynosi nam życie. Na te dobre i te złe. Napisałaś ten post na czasie. Dwa dni temu, umarł jeden z samotnych ojców, który wychowywał czwórkę dzieci. Umarł na raka. Jego historią, żyła cała Polska, zwłaszcza my - ojcowie którzy walczą.
Na pocieszenie powiem Ci, że wspaniała jest miłość o której piszesz. Daje ostry obraz dobroci, którą dzielił między Was Twoj Tato. Nie musisz robić nic innego, by przedstawić go w jak najlepszym świetle na tym forum.
Wiemy, że należy robić wszystko by zadbać o wartościowe życie na tym świecie, ale nie raz wciąż niedoskonała jeszcze medycyna ogranicza nasze możliwości. To prawda, że tato już nie cierpi. Być może przygląda się Wam wraz z ukochaną żoną, i opiekują się Wami byście mogli być dobrymi ludźmi. Wierzę, że ta smutna historia wpłynie na Twoje życie, podpowiadając Ci tylko dobre rozwiązania, trudnych spraw na tym świecie. Bądź zawsze taka, jaka jesteś. Myśl o tacie, tak jakby ciągle żył wśród nas. Pokój jego duszy.
Dla niego właśnie - nigdy nie wracaj do alkoholu. Spójrz sama ile powoduje on krzywdy wśród ludzi. Wszystko znajdziesz tu na forum.

6

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Bardzo Wam dziękuje za przeczytanie mojej historii i za to że daliście mi słlowa otuchy, bardzo Wam dziękuje! Takie słowa naprawdę pomagają, wiem że będę silna i nie poddam się nigdy. Było mi ciężko ale nie zapeszając jest lepiej. I mam nadzieje że jest tak jak piszecie, że tata patrzy z góry na mnie, że teraz będę dązyc do tego aby byc dobrym człowiekiem, dziękuje! smile

7

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Zawsze możesz wrócić do swojego wątku, jak poczujesz ze powinnaś. Zostaje u mnie w subskrypcji.

8

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac
Amelka89 napisał/a:

Bardzo Wam dziękuje za przeczytanie mojej historii i za to że daliście mi słlowa otuchy, bardzo Wam dziękuje! Takie słowa naprawdę pomagają, wiem że będę silna i nie poddam się nigdy. Było mi ciężko ale nie zapeszając jest lepiej. I mam nadzieje że jest tak jak piszecie, że tata patrzy z góry na mnie, że teraz będę dązyc do tego aby byc dobrym człowiekiem, dziękuje! smile

Amelko, witam Cię serdecznie!
Wiem, co czujesz, po stracie obojga rodziców.
Ja Mamę straciłam, gdy miałam lat 19, a Ojca trzy lata później.
Miałam wiele żalu do Rodziców, wielu spraw nie zdążyłam z Nimi omówić.
Moi Rodzice przeszli w życiu wiele biedy i zła.
Oboje byli na zesłaniu na Syberii.
Dzisiaj, gdy jestem już starsza, niż moi Rodzice w chwili swojej śmierci, wiele rozumiem.
Miałam młodszego brata, który był oczkiem w głowie moich rodziców.
Ja byłam ta gorsza córka, która miała tylko zakazy i nakazy.
Brat miał wolną rękę i dostawał wszystko, o co poprosił.
Gdy dzisiaj o tym myślę, wiem, że Oni mnie też kochali, ale ja nie umiałam być taka, jaką chcieli widzieć mnie Rodzice.
Ja, kocham moje dzieci, za to, że są, a nie za to, jakie są.
A moi Rodzice kochali brata, bo umiał się przypochlebić.
Mój młodszy brat zmarł 12 lat temu.
Życie mu się nie ułożyło.
Ja, przeszłam przez piekło, ale teraz jestem bardzo szczęśliwa.
Pogodziłam się z myślą, że tak miało być.
Teraz to ja, chodzę na Ich groby, rozmawiam z Nimi, opowiadam jak żyję.
Cmentarz to miejsce, do którego biegnę jak na skrzydłach.
Nawet, gdy jestem bardzo zmęczona, w tym miejscu nie odczuwam tego zmęczenia.
Wiem, że to moi bliscy pomagają mi przetrwać złe samopoczucie, oraz
powodują, że chce mi się żyć.
Ktoś musi dbać o Ich groby i przekazać ich historię młodszemu pokoleniu.
Cieszę się, że chociaż tyle mogę dla Nich zrobić.
Wierzę,że Twoi Rodzice wspomagają Cię z miejsca, w którym obecnie się znajdują.
Gdy będzie Ci smutno i źle, idź na ich grób.
To na prawdę przynosi ulgę.
Życzę Ci wiele spokoju i dobrych myśli związanych z przeszłością.
Cieszę się Twoim szczęściem i tym, że masz wspaniałe rodzeństwo, które Cię wspiera.
A Rodzice KOCHAJĄ CIĘ NADAL,chociaż ich nie ma przy Tobie:):):)

9

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Mahtob to zdanie dawno temu powiedziała mi koleżanka, i staram się tego trzymac do dziś bo daje mi to nadzieje i siłę. I przekazuje je dalej:) Chociaż nie raz miałam chwile zwątpienia, wiele razy. Pytałam Boga dlaczego właśnie ja, czym zawiniłam, co takiego zrobiłam?
The Devil dzięki za wsparcie, dziękuje Wam wszystkim, nie sądziłam że zwykłe słowa od osób mi nieznanych będą tak miłe. Dobrze że to wszystko napisałam.
Znam historię tego samotnego ojca, musiał strasznie cierpiec wiedząc że odejdzie, to było niesamowite że miał w sobie siłę aby poszukac dla nich domu, jakie to smutne:(
Babcia60+ to smutne że tak wcześnie straciłaś rodziców:( Doskonale się rozumiemy. Smutne również że nie ma przy Tobie już brata.
Ja przeżywam najgorszy czas wieczorami, kiedy leżę już w łóżku, przypomni mi sie mój tata, jego smutna mina, wtedy nie mogę sie powstrzymac i płaczę okropnie, tak bardzo w tym momencie chciała bym go przytulic! żeby już nie był smutny. Albo przypomina mi się ta nieszczęsna Wigilia kiedy był w szpitalu. I nie mogę o tym myślec bo serce mi pęka.

Wiecie czego boję się najbardziej??
Kiedyś błagałam Boga żeby nie zabierał mi taty, płakałam i prosiłąm bo miałam tylko jego, wiedziałam że jest już stary i tak bardzo się bałam że zostane sama:( ale Bóg tatę zabrał. Może było to w odpowiednim momencie bo miałam już wtedy prawie 18lat, jakoś sobie z tym poradziłam. Ale teraz w moim życiu najbliższy jest mi mój chłopak. Z rodzeństwem utrzymuję średni kontakt, jedynie z bratem jestem blisko. Boję się o niego. Boję sie również o mojego chłopaka. Nie chcę go stracic:( Modlę się do Anioła Stróża aby strzegł go, aby nic złego mu sie nie stało. Tak bardzo się boje. Mam tylko jego. Ktoś kto nie stracił bliskiego może odsuwac takie myśli w dal, że jemu się to nie przytrafi ale mnie już sie przytrafilo, najpierw mama, potem tata. Dlatego tak bardzo boję się o chłopaka. Myślicie że słusznie? Kiedy nie dzwoni i długo nie wraca to mam czarne myśli... Robi mi się duszno i strasznie wali mi serce, tak bardzo się boję. Bez zapeszania moje życie się ułożyło, chciała bym aby takie już zostało.

Życzę Wam wszystkim dużo siły w tym ciężkim życiu i dziękuje Wam bardzo za słowa ptuchy!

10

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Dobrze, że sie boisz Amelka89. Walcz o chłopaka, jeśli jest dobry. Ale pamiętaj, że życie nie zawsze jest sprawiedliwe.
Nie można więc niczego stawiać "na jedną kartę", żeby w razie czego nie zwariować. Pobiegaj po forum, zobacz ile tu jest tragedii.
Wszystkie one, zaczynały się od takiego samego szczęścia, jakim Ty cieszysz się teraz.
Dbaj, i życzę Wam jak najlepiej. Ale nie ma sprawiedliwości Amelka89 na tym świecie. Oj nie ma ....

11

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Dzisiaj w sumie pierwszy raz weszłam na takie forum i pierwszy raz wypowiadam się tak szczerze na ten temat...
Od śmierci moich rodziców minęły cztery lata... wydaje mi się że teraz czuję się gorzej niż tuż po śmierci moich rodziców...
Moja tragedia zaczęłą się w 2007 roku. Ostatniego dnia sierpnia zmarła moja mama...nagle. O poranku zaczęła odczuwać
straszny ból w klatce piersiowej. Gdy w szpitalu zawiezli ją na rentgen klatki piersiowej przed samym badaniem tętniak
pękł i lekarze nie byli w stanie jej już pomóc. Moja mama zmarła o 12 15. W tym czasie byłam na pogrzebie kuzyna mojego
chłopaka który zmarł na treningu w wieku 25 lat. Po pogrzebie odrazu pojechałam do szpitala dowiedziec się jak moja mama
się czuje. Oczywiśćie nawet nie przeszło  mi przez myśl że mogło stać się coś tak strasznego... Nigdy nie zapomnę jak
lekarz przekazywał mi tą wiadomość. Nie mogłam uwierzyć że to się stało. Miałam wtedy 19 lat, byłam w klasie maturalnej
a mama była najblizsza mi osobą... Mój ojciec był wtedy za granica w pracy. Był niesamowitym muzykiem. Choć przystworzył
nam wiele kłopotów swoim nałogiem to jestem mu wdzięczna za to że zaraził mnie swoim talentem. Gdy dowiedział się o śmierci
mamy przyjechał na drugi dzień. Niestety nie był w stanie pogodzić się z rzeczywistością i zatracił się w swoim nałogu..
Po miesiącu od śmierci mamy o godzinie 12 30 tata zmarł także na tętniaka, który pękł niespodziewanie. Nagle zostałam sama.
Nie miałam już nikogo z rodziny oprócz mojego brata który mieszkał w Londynie. Ale miałam oparcie w moich chłopaku i w
mojej przyszłej teściowej. Przez pierwsze trzy lata było znośnie. Doprowadzałam wszystkie papierkowe sprawy do końca.
Próbowałąm jakoś przystosować się do dorosłego życia itd. Ale teraz wydaje mi się że wszystko zaczyna się chrzanić...
Nie mogę się dogadać z ludźmi, wszystko wydaje mi się małostkowe, nie potrafie już gadać o tzw głupotach, mam bardzo niską
samoocenę. Zastanawiam się czy będę w stanie sobie pomóc ponownie sama czy muszę szukać pomocy....? Jestem z siebie dumna
że udało mi się zdać maturę i zająć się dalej szkołą po takich przeżyciach, ale teraz wydaje mi się że nie staram się
tak jak kiedyś...czuję że sama siebie zawodze.

12

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Gabi ... zastanawia mnie ta Twoja niska samoocena. Pomówmy o tym. Ale chyba bedzie lepiej, jeśli założysz własny wątek ... Wspomniałaś coś o muzyce z którą jestes związana. Możesz rozpisać tą myśl ?

13

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Hmm...cóż, moją historię z muzyką zakończyłam już niestety z końcem gimnazjum...czego bardzo teraz żałuje. Ale to chyba nienawiść do ojca mnie do tego zmusiła... Z jednej strony jestem mu wdzięczna za tą drogę którą mi wskazał ale w czasie kiedy byłam nastolatką byłam straszną buntowniczką i chciałam mu pokazać że sama pokieruje swoim życiem...

14

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Każdy kiedyś umrze. Jedni wcześniej inni później. Ciesz się, że masz rodzeństwo. Możecie się wspierać, wzajemnie pomagać sobie. Ja nie mam rodzeństwa i kiedy umrą moi rodzice mimo, że mam męża i dziecko zostanę sama (w pewnym sensie). Tak to czuję.

Trzymam za Ciebie kciuki. Napewno twoi rodzice są z Ciebie dumni. Nie ważne ile razy upadamy, ważne ile razy się podnosimy.

Pozdrawiam

15 Ostatnio edytowany przez Amelka89 (2011-08-04 12:11:15)

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Gabi bardzo mi przykro:( Szkoda mi Ciebie że straciłaś rodziców tak nagle, to musiał byc bardzo bolesny szok, ja miałam z tata troszkę inaczej, długo chorował, i jakoś człowiek się oswaja z tym że juz lepiej nie będzie chociaż nie dopuszcza tej myśli do siebie to jednak gdzieś w podświadomości wiadomo że nie ma już nadziei, a ty straciłaś rodziców tak nagle. Twój tata był jaki był ale na pewno masz z nim też miłe wspomnienia? Dlaczego masz niska samoocenę, powinnaś byc z siebie dumna że przetrwałaś to wszystko, że jestes silniejsza niż wcześniej, że jesteś tak dzielna. Jeżeli kochasz muzykę to wróc do niej. Zrób to dla swojej mamy, pokaż jej że radzisz sobie świetnie, na pewno mama nie chcę widziec Ciebie płaczącą i smutną.

Moja tęsknota do taty jest nadal tak silna jak tuż po pogrzebie, byłam do niego bardzo przywiązana, mamę pamiętam słabo bo odeszła kiedy byłam mała. Ale z tatą mam tyle wspomnień! sad Chodziliśmy razem na długie spacery do lasu, braliśmy kocyk i kanapki i herbate do szklanej butelki, albo jeździliśmy razem na rowerze, i choc bolała go noga i kuśtykał bo w dzieciństwie złamał nogę i źle mu się zrosła bo nie miał jej w gipsie to nigdy nie odmówił mi spaceru, tato ja to wszystko pamiętam! I kocham go że taki był.
Ja mimo że mam rodzeństwo to nie jestem z nimi tak silnie związana. Oni są dużo starsi ode mnie, mają swoje rodziny, swoje dzieci. Jedynie z jednym bratem mam bliższy kontakt i mogę na niego zawsze liczyc. Zawsze ale jednak to nie jest mój tato. Kiedy chciała bym się przytulic to brat mnie nie przytuli, a tata by przytulił. I choc mam już 22 lata to nadal czuję się małą córeczką. Mój chłopak nie raz prosi o pomoc swoich rodziców, o cokolwiek, a ja czuję wtedy taką pustkę w sercu, nie raz kiedy się z nim pokłócę to mimo że jego rodzice zawsze stają po mojej stronie to nadal rozmawiają z nim, śmieją się a mi wtedy tak bardzo brakuje mojego taty który stanął by za mną murem! Albo kiedy siedzę z rodzina chłopaka to oni nie raz opowiadają mi różne śmieszne sytuacje z dzieciństwa, różne sprawy, a ja? Ja też chciała bym siedziec w tym momencie z moim tatą i opowiadac IM nasze śmieszne historie, nasze wycieczki i pikniki. Albo żeby mój tata opowiadał im że jak byłam malutka to biegałam w takich bucikach które piszczały przy chodzeniu. Ale taty nie ma i oni tego nie wiedzą, nie znają mnie i mojego taty! Smutno mi z tego powodu, niby takie błahostki ale jednak bardzo boli...

16

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac
gabi123 napisał/a:

Hmm...cóż, moją historię z muzyką zakończyłam już niestety z końcem gimnazjum...czego bardzo teraz żałuje.

Bardzo szkoda. Ale na pewno masz jeszcze się czym pochwalić .... Na pewno masz wiele zalet ....

17

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Amelko - przeczytałam Twój post z zaciśniętym sercem. Widzę w nim mnóstwo analogii do swoich doświadczeń... Z tym, że ja mam jeszcze mamę, która pozostała oparciem dla całej naszej rodziny.

Ja także straciłam tatę, w kwietniu tego roku. Także to dopiero trochę więcej niż 3 miesiące... Kiedy zaczynałam studia, u taty wykryto raka. Kiedy je kończyłam, taty już nie było. Przez 5 lat była walka, a potem przerzuty, które już nie odpuściły. Ostatni rok upłynął pod znakiem przykucia do łóżka. Na szczęście tata do końca miał opiekę mamy, był świadomy i potrafił sam się umyć, ubrać.. Choć wiem, że to sprawiało mu wiele trudu. Wiem, że cierpiało nie tylko jego ciało, ale i dusza.

Nie mam sił rozpisywać się, podawać szczegółów... Chciałam tylko dodać od siebie, że także czuję potworny żal i smutek. Żałuję wiele słów i zachowań.. Ale podobnie jak Ty Amelko zdążyłam się z tatą pożegnać, mimo iż umierał w agonii... Powiedziałam, że go kocham i zrobię wszystko, żeby był ze mnie dumny. Mrugał do mnie wtedy... To był ostatni moment, kiedy go widziałam..

Pomimo całego ciężaru, który nie jest wcale lżejszy, próbuję sobie tłumaczyć sens takich chwil. Wierzę, że tata teraz nie cierpi i jest ze mnie dumny.. Moje 5 lat studiów kosztowało rodziców wiele wyrzeczeń, dlatego tytuł magistra i wyższe wykształcenie jest dla mnie taką kroplą spokoju. Bo w końcu dałam z siebie wszystko i osiągnęłam cel.

Na śmierć nigdy nie ma odpowiedniego czasu i miejsca. Ale w całej swej żałobie trzeba szukać wytłumaczenia, pocieszenia w ludziach, którzy pozostali.. Ja daję sobie upust w pisaniu wierszy, w składaniu myśli i przelewaniu ich na papier.
Jednak są momenty, kiedy po prostu nie da się trzymać pionu... I wtedy mam prawo do łez...

Bądź silna Amelko, ja wierzę iż nasi bliscy czuwają nad nami....

18

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Amelko nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem .
Powiem Ci tylko że ludzie robią różne rzeczy bo się boją i pragną uciec od problemu dlatego imprezowałaś a nie byłaś przy ojcu,Co nie znaczy że jesteś bez serca z reguły ludzie wrażliwi i pragnący miłości i zrozumienia tak postępują ale wież mi Twój ojciec wiedział jaka jesteś naprawdę i dawno Ci wszystko wybaczył.
Trzymam kciuki Pa

19

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Ansja bardzo mi przykro, tak dobrze Cię rozumiem, tak mi smutno po tym co napisałaś bo wiem jak musi byc Ci ciężko... Ale wiedz że twój tata jest teraz szczęśliwy i na pewno chciałby Ci to powiedziec ale nie może. Ja też mam nadzieje że mój tata jest szczęśliwy. Bądz silna i bądz z siebie dumna bo twój tata na pewno jest z Ciebie dumny że jesteś wykształcona i na pewno nie będzie Ci w życiu źle. Dobrze że założyłam ten wątek, mogę się tu wygadac ale również WY możecie się wyżalic, może choc troszkę Wam ulży z tego powodu.

Tamara985 bardzo Ci dziękuje za te słowa! Uwierz mi że troszkę mi ulżyło bo wreszcie ktoś mnie zrozumiał a nie potępił tak jak to było wtedy kiedy imprezowałam i nie chodziłam do szkoły, znajomi się ode mnie odwrócili, nikt nie rozumiał co ja czuje. Masz rację, ja uciekałam przed tym wszystkim:( Ale to nie było tak że ja nie cierpiałam, ja bardzo cierpiałam:( Tylko byłam głupia bo zamiast pomóc tacie, byc przy nim to zostawiłam go samego:( Dziś postąpiła bym zupełnie inaczej! Tuliłam bym tatę i cały czas mówiła że będzie dobrze i że razem sobie poradzimy, wspierała bym go całym sercem a nie dodatkowo przysparzała kłopotów, tak bardzo mi z tym ciężko, tak wielkie mam wyrzuty sumienia:(

Dziękuje Wam, każde Wasze drobne słowo dużo mi daje!

20

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Czytając wasze posty popłakałam się. Brak rodziców zrozumie tylko ten, kto ich stracił. Wśród moich znajomych nie ma takich osób (dla nich na szczęście). Niestety kiedy jeszcze żyli (mama zmarła 2,5 roku temu, tata 3 miesiące temu) nie układało nam się najlepiej (opisuję to w wątku "Toksyczna matka i co dalej?", więc nie będę się rozpisywac). Nie dostałam od nich nawet odrobiny czułości. Tata nigdy się mną nie interesował, mama była apodyktyczna i wprowadzała tyranię w domu. Po śmierci mamy, tata nadal był zimny, nie rozmawiał ze mną o stracie jaka nas spotkała, jak sobie radzę. Potem, kiedy zachorował, nie miał w sobie odrobiny pokory, uważał że rak nie jest taki straszny, że chorobę na pewno pokona. W maju trafił do hospicjum. Ci którzy stracili bliskich chorych na raka doskonale wiedzą jaka ta choroba potrafi byc okrutna. Tata miał raka żołądka, przez pół roku nic nie jadł (co jakiś czas był w szpitalu na kroplówkach, nie wyraził zgody na karmienie pozajelitowe), przez dwa miesiące nie przełykał nawet śliny, musiał ją wypluwac,  stracił głos po przerzutach na krtań. Dopiero kilka tygodni przed śmiercią napisał w smsie po raz pierwszy w życiu że mnie kocha, ryczałam wtedy przez kilka godzin. Tak żal było patrzec jak odchodzi. Schudł do 35 kg, wcześniej ważył 100, znikł w oczach w ciągu pół roku. Odchodził 3 dni, nie miał już świadomości, był na morfinie. 4 dni przed śmiercią modlił się cały dzień na różańcu za Pana Kazika, który leżał obok niego w hospicjum i był w agonii. Patrzył jak odchodzi, ale do końca wierzył, że sam będzie żył, że z tego wyjdzie. Tak mi go żal... Mimo, że nie miałam z nim dobrego kontaktu, był wspaniałym człowiekiem, wielu miał przyjaciół, po 10 osób dziennie przychodziło do hospicjum. Z drugiej strony mam do niego ogromy żal. Nie powiedział mi że miał ogromne długi, zaciągnięte jeszcze z mamą. Zostawił mi do spłacenia 60 tys. Nie mogłam spadku odrzucic, bo zostawił mi jeszcze mieszkanie. Zanim je sprzedam, raty muszę spłacac, bo kredyty nie są ubezpieczone. Spis inwentarza kosztuje ponad 15 tys, nie stac mnie było na niego. Serce pęka mi z żalu. Mimo wszystko tak bardzo mi ich brakuje. Moi znajomi często kłócą się ze swoimi rodzicami. Ja nie mogę tego pojąc, jacy są ślepi, nie wiedzą jakie to szczęście ich miec. W tym roku będzie pierwsza Wigilia bez rodziców. Nie wiem jak sobie poradzę...

21

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

To są moje pierwsze życzenia świateczne w tym roku tulka. Robie to dlatego, by nie zapomnieć w grudniu. Życzę Ci spokojnych i zdrowych świąt Bożego Narodzenia. przykro mi, że to wszystko na Ciebie tak spadło. Przypomnij sobie o mnie w Wigilię, bo pomyslę o wszystkich, którym życzę jak najlepiej.
Nie pocieszam Cie - bo jak bym mógł ... ale ... bądź dzielna i staraj sie ulozyc swoje zycie jak najlepiej.

22

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Rozumiem was jak bardzo cierpicie .Rzeczywiście często jest tak ,że nie doceniamy tego co mamy ,a kiedy tego zabraknie tak bardzo jest ciężko.Amelko rozumiem co to znaczy spędzić wigilię w takim szpitalu ,ale chyba bardziej to widzę oczami Twego ojca ,wiem jak tego dnia jest ciężko ,dostawać chemię i ta myśl która towarzyszy ,czy to już ostatnia wigilia .Znam ten ból fizyczny i psychiczny ,ale musisz wiedzieć ,że ojciec w tych momentach nie myślał o tym, że mogłaś postąpić inaczej ,on bardzo Cię kochał i wiedział, że dzieci uczą się na błędach a najważniejsze dla niego było to żebyś poradziła sobie w życiu był z Ciebie dumny ,i chciał tylko Twojego dobra .Teraz rzeczywiście nie cierpi już, ale na pewno nad Tobą czuwa.To że Twoje życie wyglądało tak po śmierci matki, to częściowo wina braku panowania nad emocjami .Było Ci ciężko ,byłaś młoda i nie wiedziałaś jak sobie dać radę .Potrzebny Ci był jakiś psycholog ,ale trafić na dobrego jest ciężko ,a czasami w okolicy po prostu ich nie ma .Jesteś bardzo silną osobą i poradzisz sobie w życiu ,ale musisz pamiętać ,że Ty jesteś najważniejsza i nie możesz uzależnić się od jednej osoby.Rozumiem Cię ,że się boisz i tak już pewnie zostanie ,ale postaraj się teraz cieszyć z tego co masz i nie myśl o tym, że coś się może wydarzyć.Ja na razie walkę z rakiem wygrałam ,ale każdego dnia zastanawiam się kiedy to wróci ,czy dzieci zdążą podrosnąć ,bo dla rodzica zawsze one będą potrzebowały pomocy ,nie ważne czy są maleńkie czy już dorastają ,rodzice zawsze pomogą.Ja zastanawiałam się dlaczego tak się stało ,dlaczego ja i wiem ,że wszystko ma jakiś cel ,tylko dlaczego trzeba tyle wycierpieć .Nie zadręczaj się myślami ,że mogłaś być inna ,pokarz teraz jaką jesteś wspaniałą osobą i myśl czasami o sobie .Jesteś jeszcze młoda i życie Cię może jeszcze nie raz doświadczyć ,dlatego bądź dla siebie najważniejsza  i nie zapominaj o tym ,to może Ci w życiu pomoże.Pozdrawiam.

23

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Pierwszy raz czytajac czyjas historie rozplakalam sie jak dziecko. Az ludzi w pracy przestraszylam smile

Amelko mysle, ze Twoja kuzynka miala racje-teraz Twoj Tatus nie cierpi, nie jest smutny, nic Go nie boli, jest w lepszym miejscu. I jestem pewna, ze na Ciebie patrzy i jest szalenie dumny z kazdego, nawet malego, osiagniecia!

Ja kocham mojego Tate ponad wszystko, jest dla mnie wszystkim... mieszkam od Rodzicow bardzo daleko, wiec teraz ide zadzwonic i powiedziec jak bardzo za Nimi tesknie.

Pozdrawiam Cie cieplutko Amelio. Rowniez subskrybuje watek.

24

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Przeczytałam tą historię z zapartym tchem i kamieniem w gardle... i nie pominę że też popłakałam się jak młode cielątko.
Strasznie wzruszająca opowieść, i czasami sama już nie wiem czy Bóg naprawdę istnieje, a jeżeli jest to jest niesprawiedliwy.
Dobrze  że zdążyłaś się z tatą pożegnać i powiedzieć mu że go kochasz, ja mojemu niestety nie powiedziałam i mam żal sama do siebie a jeszcze gorszy że jak był bardzo chory to nie było mnie przy nim , nie wiedziałam że u niego tak szybko choroba postępuje, chociaż mieszkał rzut beretem to nie potrafiłam znaleźć czasu żeby do niego podjechać, a chciał mnie widzieć jak się dowiedziałam po pogrzebie. Chociaż zostawił nas jak miałam 3 latka to jakoś nie miałąm mu nigdy za złe że mnie nie odwiedza czy nie pamięta o urodzinach, zawsze myślałam o nim ciepło i dlatego się też popłakałam bo jak się czyta takie zbliżone historie to przypominają się różne rzeczy które inni przeżyli a są troszkę jakby zbliżone.
Ja naprawde jestem pełna podziwu dla ciebie że po takich przejściach się podniosłaś, życzę ci wszystkiego dobrego i żebyś pokazała wszystkim i sobie przede wszystkim że alkohol czy imprezy nie są wcale potrzebne do bycia szczęśliwym.

25

Odp: Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Twoja historia mnie bardzo poruszyła .. Mam nadzieje Amelko ze dajesz sobie teraz radę , ze dzielnie walczysz .. Wierze że twój tata w niebie Cie słyszy , strzeże . Napisz nam Co u ciebie ?? Jak sobie teraz dajesz radę smile?

Pozdrawiam cieplutko ;*

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Historia mojego trudnego życia... chcę się z tego wygadac

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024