Nie umiem,tak naprawde powiedziec co mi jest.Czuje sie jak beznadziejny czlowiek toczony przez nienawisc do samej siebie.To straszne uczucie ja nawet nie umiemiem go okreslic.W takich chwilach jestem w stanie sama siebie okaleczac albo niszczyc wszystko co lubie lub kocham.Z premedytacja zadaje bol osobom ktore kocham,rozbijam przedmioty ktore jeszcze wczoraj byly dla mnie wazne.Chce umrzec.Chce mi sie wyc chce mi sie plakac.Nie umiem sie cieszyc tym co mam.Wszystko wydaje mi sie beznadziejne,ja sama i wszystko co mnie dotyczy,nawet moi najblizsi,ktorych przeciez bardzo kocham.Pocieszam sie mysla ze to tylko idiotyczne reakcje chemiczne w moim organizmie.Nie mam wsparcia bo moja rodzina uwaza ze to zmeczenie,ze przesadzam .Ja z nimi o tym nie rozmawiam bo mnie nie rozumieja.Mnie jest z tym bardzo zle.Ten stan nie trwa dlugo czasami dzien lub dwa,ale to jest straszne.Kiedy to sie konczy czuje sie okropnie jak czlowiek na kacu po duzym piciu ,kiedy wraca mu swiadomosc co wyprawial poprzedniego dnia.Napiszcie do mnie.
W jakim jesteś wieku ? To istotne w tym momencie...
Zastanawiam się, czy to nie depresja... może czas wybrać się do psychologa ?
Witaj BASIU.
Pozwól, że tak będę się do Ciebie zwracać. Już Twój nick odzwierciedla stan Twojej duszy, że nie kochasz się, masz złą samoocenę, nie akceptujesz się.
B A S I A, to ładne imię, brzmi bardzo ciepło , pogodnie..., to patronka górników.
Może na wstępie zacznij od jego zmiany (nicka)?
Z pewnością stan w jakim się obecnie znajdujesz ma swoje źródło, wytłumaczenie.
W jakim jesteś wieku, bo może w okresie przekwitania i stąd te huśtawki nastrojów?
Czy pracujesz?
Nie umiem sie cieszyc tym co mam.
Basiu, a co "masz " z czego nie potrafisz się cieszyć?
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Dobrze, że zdecydowałaś się odwiedzić to forum- może kontakt z nieznajomymi przyniesie Ci ulgę lub dobrą radę. Uważam, że ten mały krok oznacza, iż chcesz coś z tym wszystkim zrobić. Krocz tak dalej. Psycholog może się przydać, jak sugerują tu koleżanki, ale może uda Ci się samej odnaleźć radość. Spróbuj formy relaksu, której wcześniej nie uprawiałaś. Wyjedź w nowe miejsce na weekend. Może to trywialne, ale czasem mała rzecz może spowodować duże zmiany. Pozdrawiam.