Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Witam drogie Panie, jest to mój pierwszy post na waszym forum. Zarejestrowałem się tu ponieważ potrzebuję obiektywnej opinii odnośnie sytuacji mojego byłego związku , tego co jest teraz, jej zachowania.
Pozwólcie że zacznę od początku, ostrzegam będzie długie.
Byliśmy w związku prawie 5 miesięcy, było cudownie. Jak zawsze na początku. Byliśmy związkiem na odległość, dzieli nas jakieś 500 km. Jednakże ze spotkaniami nie było jakoś większego problem, jeździłem kiedy tylko mogłem, generalnie jeździłem około co miesiąc jak miałem wolny weekend w pracy, dobierałem dzień urlopu, czasem nawet dwa i kilka dni spędzaliśmy razem. Przyjazd na dworcu pkp, a raczej na peronie nic nie było dla nas istotne niż to że jesteśmy obok siebie, niewyobrażalna radość, szczęście po długiej rozłące, robiliśmy razem niemalże wszystko. Dogadywaliśmy się po prostu świetnie, można rzec że lepiej się już nie dało. Ale sielanka się skończyła, zaczęło się między nami psuć.
Ona ma 19 lat, w tym roku napisała maturę i poszło jej naprawdę bardzo dobrze. Do tego też zajmowała się rysunkiem architektonicznym, dojeżdżała na lekcje rysunku 80 km od jej miasta, co wszystko pochłaniało bardzo dużo czasu. W ciągu tygodnia musiała zrobić 3 rysunki, gdzie jeden rysunek zajmował jej coś koło 5 godzin, zrobiony za pierwszym razem i bez poprawek.A zdarzały się sytuację gdzie do jednego rysunku podchodziła np dwa razy, przez co zajmowało to jeszcze więcej czasu. Po maturach miało być wszystko lepiej, mieliśmy mieć lepszy kontakt itp. Bo nauka by jej odeszła. A tu okazało się na odwrót, po maturach przestała mieć dla mnie czas, ciągle zajęta rysowaniem, gdyż jak stwierdziła narobiła sobie zaległości i musi je nadrobić. Zdziwiło mnie to, bo wcześniej potrafiła  pogodzić mnie, rysunek i maturę. Może to nie był jakiś wyśmienity kontakt, ale był do zniesienia. I co się okazało, okłamała mnie że wyrabia się z rysunkami itp, gdzie tak naprawdę się nie wyrabiała i zanosiła rysunki nie skończone. (było daleko do egzaminu i mogła sobie na to pozwolić)To pierwsze kłamstwo.
Po maturach zaczęła mnie zupełnie inaczej traktować, jak kolegę, nie okazywała uczuć, niby mówiła że kocha ale niestety nie było tego widać, było zupełnie inaczej niż po maturach, miała mnie bardziej gdzieś, po prostu nabrała do mnie bardziej olewającego stosunku niż wcześniej. Pytałem co się dzieje, dlaczego tak mnie traktuję, czy coś się stało, czy nadal mnie kocha, czy jest pewna że chce nadal ze mną być. Na każde z tych pytań otrzymywałem pozytywną odpowiedź. Twardo twierdziła że mnie kocha.
  Miała do mnie przyjechać tuż po maturach, stwierdziła że rodzice jej nie pozwolili itp, sugerowali się tym że musi teraz się ostro przygotowywać do egzaminu z rysunku. Ok, trochę się posprzeczaliśmy ,opadły emocję pogodziliśmy się. Więc akurat przypadał mi wolny weekend i chciałem pojechać, żeby mimo wszystko się z nią zobaczyć. Spytała rodziców, niby jej nie pozwolili, że jej nie puszczą bo ona nie ma czasu itp. Potem dowiedziałem się prawdy nie od niej. Tylko od jej przyjaciela, że tak naprawdę oberwała od mamy bo pobrudziła narożnik i nie chciała żebym to zobaczył bo wie jakbym zareagował gdybym zobaczył na jej pięknym ciele siniaka. Zresztą mówiłem jej że nikt nie ma prawa jej krzywdzić i pożałuje jeśli ktoś to zrobić. I stwierdziła że okłamała mnie dlatego że bała się mojej reakcji i nie chciała żebym pokłócił się z jej rodzicami.
Z dnia na dzień było coraz gorzej, ja miałem ciągle pretensje o brak czasu dla mnie, o to że nie możemy się spotkać, że mnie okłamuje itp. Ona coraz bardziej miała mnie w nosie. W końcu stwierdziła że potrzebuję czasu żeby mogła sobie to wszystko poukładać w głowie, przemyśleć, pozbierać się psychicznie. Tak też się stało, ograniczyliśmy kontakt do minimum, rozmawialiśmy wieczorami i to też nie codziennie... W końcu stwierdziła że nie może mnie dłużej ranić, i lepiej będzie jeśli się rozstaniemy. Nie chciała rozmawiać, mimo że prosiłem o spotkanie, a wręcz błagałem żebyśmy się spotkali i szczerze porozmawiali, wyjaśnili sobie mnóstwo spraw itp. Nie zgodziła się, na każde proszenie , słyszałem nie. Twierdziła że potrzebuję samotności, że nie jest gotowa na rozmowę, na to by się ze mną spotkać. I moje najgorsze przypuszczenia stały sie rzeczywistością. Zostawiła mnie... sad
Był okres gdzie nie rozmawialiśmy nawet kilka dni, któregoś z nas zaczynało rozmowę i podczas którejś z nich. Okazało się że założyła wątek na pewnym forum, o tym że uczucie się wypaliło itp. Nie chciała mi tego pokazać, raczyła jeszcze skłamać że po tym jak jej odpowiedziały usunęła treść swoich postów. Musiałem się dowiedzieć co tam jest, i sam znalazłem te tematy które założyła. Gdy zacząłem to czytać, szczęka opadła mi do samej ziemi. Nie mogłem uwierzyć w to co czytam.Cytuję
"Moje uczucie się wypaliło, nie wiem co czuję, nie akceptuję jego wad" Itp. Gdzie w tym samym czasie twardo twierdziła że mnie kocha. Więc mówiła że kocha kiedy tak naprawdę nie była pewna tego co czuję. I to by się tłumaczyło jej zachowanie po maturach , sposób w jaki mnie traktowała. Kiedy to przeczytałem akurat miała zadzwonić, objechałem ją strasznie, wyrzuciłem wszystko co leżało mi na wątrobie. Stwierdziłem że nie chce jej litości, nie chce niczego,skoro ona ma tak postępować. Po czym się rozłączyłem, dzwoniła ale nie odbierałem telefonu. Dostałem smsa o treści "Ale ja naprawdę Cię kocham, ale skoro mi nie wierzysz to nie mam już po co żyć" Zgodziłem się na rozmowę, tłumaczyła się że miała okropny mętlik w głowie, że była strasznie zestresowana szkołą, maturą, wkurzały ją moje pretensję o brak czasu, bo jak mówiła robiła wszystko żeby znaleźć dla mnie czas. To wszystko skumulowało się i pogubiła się we własnym życiu, we własnych uczuciach. Ale teraz wie że mnie kocha i jest tego pewna. Dobrze, wybaczyłem jej. I chciałem żebyśmy się spotkali i porozmawiali. Oczywiście usłyszałem znowu nie.
Odpuściłem i powiedziałem że wszystko zależy od niej że nie będę prosił o spotkanie itp. Minęło kilka dni, bez kontaktu. Odezwała się, rozmawialiśmy i znów usłyszałem słowa "ja nie wiem co tak naprawdę do Ciebie czuje" Wkurzyłem się po raz kolejny. Więc pytałem dlaczego mówiła że kocha nawet podczas ostatniej kłótni , to powiedziała mi że wtedy była pewna że kocha ale teraz nie jest, że przeprasza itp. To raz jest pewna że kocha a za kilka dni nie? O co tu chodzi?
W końcu stwierdziła że lepiej będzie jeśli zniknę z jej życia, przynajmniej na jakiś czas,że potem będę mógł wrócić, ponieważ nie chce mnie ranić, bo wyrzuty sumienia ją zjedzą i nigdy sobie tego nie wybaczy. Prosiłem by tak się nie stało, jednak bezskutecznie, musiałem zniknąć z jej życia. Tak zrobiłem, nie rozmawialiśmy kilka dni. Spotkałem ja wczoraj na gadu, nie wytrzymałem i napisałem. Rozmawialiśmy z początku co u niej słychać, potem rozmowa zeszła na temat "nas". I to co mówiła dodatkowo przekonuję mnie w myśli że jest to już definitywny koniec. A mówiła :
Spytałem czy to już definitywny koniec, czy kiedyś porozmawiamy
Jej odp:
tak nie jest ale tak może być
Ale nie wmawiaj sobie że na pewno wrócę.
Mam totalny mętlik w głowie, nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, załamałem się kompletnie. Unikam znajomych, unikam rozmów z ludźmi, chce być sam, potrafię zniknąć wieczorem na kilka godzin, jechać w moje miejsce i wrócić nad ranem, nie śpie, nie jem, mało pije. Jedyne co robię to dużo palę.Wszędzie ją widzę, dostaję jakiegokolwiek smsa, mam głęboką nadzieje że to od niej, mylę koleżanki z nią zwracam się do nich jak do niej.Potrafię leżeć godzinami i gapić się w sufit.. Czy ja już oszalałem?  Nie mam siły dłużej udawać że jest ok, kiedy tak naprawdę jest fatalnie.

Drogie dziewczyny, proszę o obiektywne opinie na temat tejże sytuacji.
Jak to wszystko wygląda z boku? Co robić? O co jej tak naprawdę chodzi? Czy to jest tylko taka gra, żeby nie wyszła na najgorszą?
Przepraszam że jest to takie strasznie długie i zagmatwane ale chciałem wam to dość jasno przekazać.
A więc gratulacje dla tych którzy dotrwają do końca.
I z góry dziękuję za każda wypowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Cóz nie bardzo rozumiem w czym masz problem.
Z całego postu wynikało że twoja dziewczyna miała bardzo trudny moment.
Zdawała maturę , miała masę stresów i do tego jazdy z rodzicami. Zapewne tez o wasze spotkania bo to w końcu dopiero 19 latka.
Kończyła w życiu pewien etap, wkraczała w dorosłość i miała masę kłopotów a ty do tego same pretensje.
Zamiast być dla niej oparciem, dopytywać jak przyjaciółki co jest, czemu źle się czuje.

Wyczuwam od ciebie taką urażoną ambicję, że to ona narobiła kłopotów, to ona ona ona...
A co zrobiłeś ty by coś naprawić, by ufała ci(bo nie ufała , nie mówiła wszystkiego bo miała by i jazdy i tłumaczenia od ciebie)?
Jak ty się zmieniłeś dla niej?
Czy pytałeś jej na spokojnie co masz zrobić by była szczęśliwa?
Czy naprawdę chciałeś się zmienić, czy tez może uważasz że to Ona ma problem?

Poza tym po co koniecznie chciałeś wiedzieć co w smutku pisała na forum? Po to by wygarnąć jej?

A może po przeczytaniu jej postów, mogłeś powiedzieć dały mi te posty do myślenia, chciał bym ci pomóc i coś zrobić?
Ale nie no bo przecież jak śmiała obcych ludzi radzić się , gdy wszyscy rodzina i ukochany mieli jej smutki gdzieś????!

Dlaczego nie dowiadywałeś się jakie wady ma na myśli twoja dziewczyna?Bo to było bardziej istotne niż to że pisała po kryjomu przed tobą.

Moim zdaniem dziewczyna zobaczyła że z twoimi wadami nie da się nic zrobić, jej prośby znikały w próżni. Sygnalizowała że jej źle, ale nie robiłeś z tym nic.
Zastanów się nad sobą, może warto było by popracować nad własnym charakterem.

3

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.
różyczka napisał/a:

Wyczuwam od ciebie taką urażoną ambicję, że to ona narobiła kłopotów, to ona ona ona...
A co zrobiłeś ty by coś naprawić, by ufała ci(bo nie ufała , nie mówiła wszystkiego bo miała by i jazdy i tłumaczenia od ciebie)?
Jak ty się zmieniłeś dla niej?
Czy pytałeś jej na spokojnie co masz zrobić by była szczęśliwa?
Czy naprawdę chciałeś się zmienić, czy tez może uważasz że to Ona ma problem?

Nie nie winie tylko jej. Do siebie również mam żal, popełniłem mnóstwo błędów.
Starałem, się robiłem wszystko żeby mi powiedziała prawdę, lecz ona wolała skłamać. Tak została "wychowana" kłamię od bardzo bardzo dawna, kłamała bo okropnie bała się rodziców. I jak sama powiedziała "czasem lepiej jest skłamać, bo tak się wychodzi na tym lepiej". Jednak nie do końca, kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wyjdzie na jaw. A wie że ja kłamstwa nie znoszę, obiecała również że kłamać nie będzie.
Mnie bać się nie musiała, nie miała do tego podstaw.

różyczka napisał/a:

A może po przeczytaniu jej postów, mogłeś powiedzieć dały mi te posty do myślenia, chciał bym ci pomóc i coś zrobić?
Ale nie no bo przecież jak śmiała obcych ludzi radzić się , gdy wszyscy rodzina i ukochany mieli jej smutki gdzieś????!

Z początku wybuchnąłem, to fakt.
Następnie próbowałem z nią porozmawiać, pytałem kilkakrotnie w jaki sposób mogę jej pomóc, co mogę zrobić. A wie że zrobiłbym wszystko żeby ją uszczęśliwić.  Jej przyjaciel również starał się jej pomóc, to dostał tylko opieprz bo ona nie chciała dosłownie z nikim rozmawiać.

różyczka napisał/a:

Dlaczego nie dowiadywałeś się jakie wady ma na myśli twoja dziewczyna?Bo to było bardziej istotne niż to że pisała po kryjomu przed tobą.

Oczywiście że się dowiadywałem o co w tym wszystkim chodzi. Dowiedziałem się jakich wad nie potrafi zaakceptować, były to głównie moje zachowania w realu, a raczej podczas tego jak spędzaliśmy razem czas. Te wady, nie stanowiły większego problemu, były to głupie nawyki które już zmieniłem. Nie miałem okazji żeby jej to pokazać, bo nie chciała się spotkać!

A podstawą w związku jest szczerość i rozmowa,więc jak miałem zrobić cokolwiek skoro ona nie chciała się spotkać? nie chciała porozmawiać?I na każdą prośbę słyszałem nie. Więc powiedz jak miałem jej pokazać że zmieniłem swoje wady? Skoro nie mogłem się z nią zobaczyć bo tego nie chciała.

Nad sobą pracuję całe życie, nikt nie jest idealny i staram się poprawiać z dnia na dzień. Jeżeli mojej ukochanej cokolwiek nie pasuję to mi to mówi a ja staram się to zmienić. A tu było na odwrót ona o niczym mi nie powiedziała...

4

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

skoro Cię kłamała to może miała ku temu powody...może gdyby była pewna że jej nie skrytykujesz,że zrozumiesz to by nie kłamała...
zresztą sam napisałes ze jak znalazłeś jej posty to najpierw wybuchłeś...więc się nie dziwie że się bała mówić Ci wszystko...zresztą jak mój facet by poszukiwal moich postów to bym się go zapytała czy mam prawo do odrobiny prywatności...czasem łatwiej sie obcym wygadać niż komuś bliskiemu...obce osoby obiektywnie na to popatrzą

5

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.
pacia192 napisał/a:

zresztą sam napisałes ze jak znalazłeś jej posty to najpierw wybuchłeś...więc się nie dziwie że się bała mówić Ci wszystko..

Fakt wybuchnąłem , nikt nie jest idealny prawda?
Ciekawe jak wy byście zareagowały gdyby ktoś was zlewał, mówił że wszystko jest w porządku, mówił że kocha itd. A za plecami mówił/pisał że uczucie się wypaliło, że nie potrafi zaakceptować waszych wad o których wam nawet nie powiedział. Nie jest to na żaden sposób miłe. Gdy człowiek przeczuwa że coś jest nie tak, a druga połówka zapewnia że jest ok, że kocha. A potem nagle się dowiadujecie że to jednak była ściema to ciężko panować nad swoimi emocjami, nad tym co się mówi... Nie wyzwałem jej, po prostu powiedziałem co myślę, co czuję, że w końcu wyszło o co tak naprawdę chodzi.
Zresztą moim zdaniem gdyby jej naprawdę zależało to chyba powinna się zgodzić na spotkanie i ze mną porozmawiać, ale nie. Lepiej uciec od problemu i pozostać w samotności.
To czy miała powody do kłamania czy nie, to jej nie usprawiedliwia. Kłamstwo w związku to jedno z gorszych rzeczy, po tym właśnie traci się zaufanie. A ona mi się dziwiła że ja jej nie ufam. A sama do tego doprowadziła, właśnie kłamaniem.

6

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Ty masz swój punkt widzenia na to,a ona swój....

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Moim zdaniem dziewczyna jest jeszcze mloda i nie wie do konca co czuje, a do tego dochodzi jeszcze odleglosc. Niestety teraz bardzo czesto mozemy spotkac sie z przykrym faktem, kiedy druga polowka mowi kocham, ale nie jest jeszcze tego do konca pewna. Tak zdarza sie wlasnie w przypadku mlodych osob. Nie mialy one zbyt wielu sympatii, wiec pewnie nie zdaja sobie do konca sprawy czym jest prawdziwa milosc dla nich. Ona dopiero dorasta i odkywa w sobie pewne rzeczy. Nie mowila Ci prosto w twarz swoich przemyslen, ale to moze dlatego, ze nie chciala Cie ranic. Nie pomyslales o tym? Drugim aspektem moze tez byc fakt, ze nie daje sobie rady z dzielaca was odlegloscia. Nie chce czekac i miec Cie tylko wirtualnie. Niewiele osob jest w stanie przetrwac taki zwiazek. Zwlaszcza, ze dziewczyna ma jeszcze mase problemow na glowie. Mozliwe, ze nie chce Cie widziec, bo boi sie, ze wszystkie uczucia jej wroca i znowu bedzie musiala sie z tym zmagac. Wiem, ze nie chcesz z niej zrezygnowac, ale odpusc jej troche. Powiedz co czujesz, a pozniej daj jej czas na zastanowienie sie czego ona chce i czy Ty jestes w jej planach. Zapytaj ile jego potrzebuje, a pozniej cierpliwie poczekaj. Pokaz, ze jestes dojrzaly i powaznie o niej myslisz. Podczas jej rozmyslan odpocznij troche i zajmij sie czyms innym. Nie mysl ciagle tylko o niej ( wiem, ze to nielatwe). Wyjdz gdzies ze znajomymi i zacznij zyc! Powodzenia!

8

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Ona wie co to miłość a raczej powinna wiedzieć, ma za sobą dwuletni związek. Więc coś musi w tym być.
Zrobiłem wszystko co w mojej mocy żeby z nią porozmawiać, ale ciągle słyszę stanowcze nie. Z różnych powodów, a to potrzebuję samotności, a to rodzice jej nie pozwalają, a to nie chce z nikim rozmawiać, a to czasu nie ma itp.
A z tego co się orientuję świetnie bawi się na wakacjach... I właśnie widać jak jej zależy, nie cierpię słów rzucanych na wiatr. Zresztą mówić a robić to dwie zupełnie inne rzeczy.. A jej czyny przeczą temu co mówi.
Już wolałbym żeby mi powiedziała np "Spieprzaj z mojego życia, nigdy więcej między nami nic nie będzie" Lub cokolwiek co powiedziałoby mi że jest to definitywny koniec, ale nie lepiej bawić się w jakieś chore gierki. Dawać nadzieje a jednocześnie sugerować że to koniec. To czekanie jak na śmierć-która nie wiadomo kiedy nastąpi. Może się zbierać tygodniami, a nawet miesiącami. I to jeszcze nie wiadomo czy jaśnie Pani ze chce wrócić.

Nie mam z nią kontaktu jakoś trochę ponad tydzień. Dzisiaj napisała "służbowo" czy wysłałem jej telefon bo listonosz zostawił jej paczkę a że jest na wakacjach to nie może jej odebrać . Tyle że ja nic nie wysyłałem.
Spytałem czy nadal nie chce ze mną rozmawiać , w odpowiedzi otrzymałem
"Wole nie, zresztą nie mam nic na koniec żeby z Tobą gadać, to mój ostatni sms. Trzymaj się" I na tym rozmowa się skończyła.
Więc nic się nie zmieniło, w dalszym ciągu nie chce mną gadać.
Wczoraj minął miesiąc jak nie jesteśmy razem. Wszystko tak cholernie się dłuży. A we mnie jest dosłownie koktajl mołotowa, mieszanka miłości, złości, żalu... Który w każdej chwili może wybuchnąć.
Przypomina mi ją wszystko, od telefonu, po tory, imienia.
Jak tak dalej pójdzie to zwariuję kompletnie.
Widzicie jeszcze jakieś szanse ?

9

Odp: Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Dziękuję wszystkim kobietom za rady, sugestie, wypowiedzi.

Z dniem wczorajszym "wszystko" zostało wyjaśnione. Dostałem aż jednego sms'a
"Przemyślałam sprawę, podjęłam ostateczną decyzję to jest koniec nas.Dziękuję za miłe chwile, przepraszam za złe."

Czyli już praktycznie wszystko jasne, jednak nie wiedziałem że moja kobieta jest aż tak nie dojrzała że nie będzie miała odwagi spojrzeć mi w oczy i porozmawiać, zresztą jak sama przyznała.  Niczym dziewczynka z gimnazjum...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Co o tym wszystkim myśleć? Problem z kobietą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024