Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Pewnie spotkam się z oburzeniem na to co teraz tu napiszę, ale jestem ciekawa opinii forumowiczów. Mam 36 lat i nigdy nie odczuwałam potrzeby zamążpójścia ani urodzenia dziecka. Interesuje mnie kondycja ludzkości, to, co się stanie z naszym światem, rozwój duchowy, ale nie zakładanie podstawowej komórki społecznej. Ciekawa jestem, czy spotkam "bratnią duszę"?
Offline
Iwa ja niestety nigdy nie miałam instynktu a mimo to jestem mama , nie był to wybór ale przypadek jeden na 100, gdy ktoś pyta mnie kiedy drugie śmiało odpowiadam nigdy.
Mój maluch jest kochany jednak ja jako mama nie sprawdzam sie tak jak powinnam , bo niestety jedne kobiety to maja a inne nie ale to nie jest niczyja wina tak po prostu jest.
Offline
Myślę , że każdy ma prawo w swoim życiu realizować się tak , żeby jego życie nie było puste , ale żeby dawało satysfakcję.Jedna kobieta będzie chciała się sprawdzić jako matka , inna jako dobry pracownik, naukowiec , zakonnik , wolontariusz itd , itp.Bywa tak , że kobieta nie chce mieć dziecka , nie czuje takiej potrzeby , a instynkt macierzyński przychodzi , kiedy kobieta widzi już taką maleńką kruszynkę , czasami gdy czuje jej pierwsze ruchy ![]()
Każdy może spotkać swoją bratnią duszę.Ważne jest tylko , żeby umiała zaakceptować i docenić to , co robimy .
Każdy jest kowalem własnego losu i żyje tak jak mu to odpowiada.To że postanowiłaś nigdy nie zostać matką jest Twoim wyborem i nie nam to osądzać.Żyjesz tak jak Ci to odpowiada,jedne z nas nie wyobrażają sobie życia bez dzieci a inne tak jak Ty nie są chcą zostać matkami,pragną realizować się w inny sposób.Takie jest życie.....
Ostatnio edytowany przez atina (2008-12-19 14:40:05)
Offline
Chyba nie jesteś wyjątkiem. ![]()
Moja siostra - 30+, nie przepada za dziećmi, nie pragnie własnych i stawia na podróże i karierę.
A moja znajoma - 40+, ma wspaniałą 11-letnią córkę, którą sobie sprawiła w momencie, gdy opentańczo pragnęła mieć dziecko, a kandydata na męża nie było widać na horyzoncie.
Każdemu, co mu sie podoba ![]()
Offline
Dziewczyny, jesteście wspaniałe
Bardzo dziękuję za takie mądre wypowiedzi. Jeanne - ja bardzo podziwiam matki, które potrafią kochają swoje pociechy i potrafią wychować je na mądrych ludzi. Poruszyłam ten temat, bo, niestety spotykam się czasami z niezrozumieniem i stwierdzeniami, że taka jest rola kobiety i już. Przez to straciłam przyjaciół, którzy nie mogli zrozumieć, że chcę żyć inaczej niż oni. Choć teraz z perspektywy widzę, że to co nas łączyło, to może nie była przyjaźń, bo nie potrafili zaakceptować mnie takiej jaka jestem...
Offline
koleżanka z ławki lubi dzieci ale powiedziała, że swoich nie chce mieć, bo żeby mieć dzieci to najpierw trzeba je miec z kim mieć a faceta nie chce bo facet to problem. ślub to dla niej przedstawienie, każdy udaje kogoś innego aby każdy o każdym mówił jaka to wspaniała osoba a żaby ubrać ładną sukienkę może wybrać sobie inny dzień.
Offline
Ciekawe czy Twojej koleżance przejdzie takie myślenie, bo mi do dzisiaj nie przeszło. Niech się dziewczyna zastanowi i dostosuje lepiej, bo będzie dziwolągiem tak jak ja ![]()
Offline
nie wiem czy zmieni zdanie. mi się wydaje, że jakby poznała kogoś, z którym chciałaby spędzić swoje życie to by zmieniła swoje myślenie na ten temat. jednak niestety ona jest jakby odporna na miłość. chyba w żadnym chłopaku nic nie widzi niczego ekscytującego...ani z wyglądu ani z osobowości. owszem powie, że lubi tego czy tamtego ale z taką obojętnością . i raczej niestety nie udaje.
Offline
Ja znam szaleńczo zakochane pary które nie maja dzieci i nie planują a żyje się im cudownie.
Offline
jednak moja koleżanka do takich osob nie nalezy.
Offline
a ja jestem tradycyjna kobieta ktora z pragnieniem dziecka juz sie chyba sie urodzilam (od malego wozek lalki potem opieka nad mlodszym bratem ktory byl cudownym towarzyszem zabaw w dom
dzis 21 lat maz dzidzia to caly moj swiat a ja?kobieta szczesliwa spelniona
Offline
Myślę,za każdy z nas ma swój pogląd na to czy chce mieć dzieci czy też nie.Mam koleżankę,która lubi dzieci,ale czyjeś swoich nie chce mieć,bo nie widzi siebie jako matki.Uważam,że takie osoby nie są gorsze od ludzi którzy mają potomstwo.Sądzę,abyś ty wiedziała co jest lepsze dla ciebie,czego chcesz a czego nie.Najważniejsze,że jesteś szczęśliwa z życia jakie wiedziesz,a reszta się nie liczy.
Offline
Trwanie na męczeńskiej pozycji dostosowanej do wymogów społecznych, która zupełnie nam nie odpowiada, sprawi nam tylko ból przy efektownych zapewnieniach jacy szczęśliwi jesteśmy z tego powodu. Decydują się na taki krok ludzie, którzy boją się odrzucenia grupy; pozując na dobre żony, dobrych ojców (i in.), udają radość. Wydaje mi się, że dla dobra ogółu często decydujemy się na życie zgodne z zasadami reprezentującymi większość. Tak wypada, więc musimy to robić, nawet kosztem własnego szczęścia.
Iwo, postawiłaś na odważny i drastyczny, nawet współcześnie, krok - sprzeciwiłaś się odwiecznemu porządkowi rzeczy. Realizujesz się w tym, co faktycznie sprawia Ci przyjemność. Jednakże swoim sposobem na życie zawiodłaś przyjaciół, ale i oni nie spełnili Twoich oczekiwań; zabrakło zrozumienia.
Gratuluję odwagi, porzucenia ułudy i obłudy, którymi karmimy się wszyscy.
Ostatnio edytowany przez blanche (2009-08-06 07:01:30)
Offline
To nie to, ze mając dziecko zakładamy typowy model rodziny w społeczeństwie i moim zdaniem gdy masz dziecko to właśnie spełniasz najwazniejszą rolę w swoim życiu - dajesz życie drugiemu człowiekowi. Pomyśl sobie, że gdyby Twoja mama tak myślała to Ciebie by nie było tutaj. Wszystko się zmienia gdy po tym całym bólu trzymasz maleństwo na rękach a ono w przyszłości dziękuje Ci za to że dzięki Tobie jest na tym świecie ![]()
Offline
To forum jest jakimś azylem jak widzę:)
Ja też mam podobne podejście do spraw macierzyństwa jak autorka tematu. Do niczego nie jest i nie będzie mi potrzebne. Nie lubię dzieci (z wzajemnością zresztą), irytują mnie i drażnią. Nie potrafię się rozpływać nad maluchami jak to robią moje koleżanki i mam tak od zawsze. Dziwne to trochę może, może niezdrowe, nie wiem, nie obchodzi mnie to. Mam masę lepszych pomysłów na życie niż bycie mamą i mam nadzieję, że nigdy mnie los nie pokarze macierzyństwem.
Masa osób mówi mi: jeszcze ci się zmieni...., ja w twoim wieku....., poznasz kogoś, to będziesz chciała....
niby czego mam chcieć, nieprzespanych nocy? oślinionego i robiącego w pieluchy potwora? czy może rozstępów i wysłuchiwania pie******a lekarzy o nieprawidłowej diecie?
Dziękuję bardzo, wolę realizować siebie w inny sposób, bez dzieci, męża i całego tego ambarasu. Jak komuś to pasuje to proszę bardzo, ale denerwuje mnie presja społeczna. Wszystkim kobietom MUSI podobać się rola żywych inkubatorów i każda kobieta MUSI mieć dziecko. Bo inaczej jest zupełnie nieprzydatna. Wariactwo!
Offline
zanim poznałam swojego obecnego chłopaka, dzieci nie znosiłam, ale słyszałam od wszystkich, że jak poznam to mi sie zmieni...
no to poznałam, jestem bardzo szczęśliwa a dzieci jak nie lubiłam tak nie lubie nadal
no to teraz z kolei słysze, że mi sie zmieni jak będę starsza...śmiem wątpić ![]()
wogóle fatalnie mi sie kojarzy wszystko co z ciążą związane...od zapłodniednia, poprzez noszenie dziecka, a na porodzie (zwłaszcza) skończywszy...
dlatego stwierdziłam, że o ile kiedykolwiek sie zdecyduje na macierzyństwo to będzie to dziecko adoptowane i wszystko w moim planie grało do momentu, kiedy powiedziałam o tym mojemu A.
był troche zszokowany ale co ja mu poradze...jak dla mnie możemy nie mieć wcale ![]()
Offline
No cóż, ja mam podobnie
Lubię dzieci, studiuje nawet kierunek bezpośrednio związany z pracą z dziećmi ale swoich, biologicznych, raczej mieć nie będę. Pewnego dnia po prostu stwierdziłam, że nie jest mi to potrzebne do szczęścia i nie czuję potrzeby przekazywania swoich genów. Nie chcę też być wiecznie poirytowaną i zdenerwowaną brakiem czasu dla siebie matką.
Zastanawiam się jednak dosyć poważnie nad adopcją. Jest mnóstwo niekochanych dzieci, które potrzebują domu. Być może będę chciała taki dom stworzyć- i wtedy mam pewność, że obojętny albo wrogi stosunek do dziecka będący skutkiem depresji poporodowej mi nie grodzi
Problem tylko będzie pewnie z moim partnerem... Na początku związku niczego poważnego nie planowaliśmy, pozwoliliśmy sytuacji rozwinąć się samej. On wie, że nie pragnę dzieci ani ślubu. Ale czasem jak powie coś w stylu ,,naszym dzieciom" to mam gęsią skórkę...
Niby wie, że nie chcę takiego życia dla siebie a nie potrafi tego chyba do końca zrozumieć.
Gdyby faceci chodzili w ciąży i rodzili pewnie 90% z nich nigdy nie zdecydowałoby się na dziecko.
Offline
Jako mamusia malego skarbka postanowilam wypowiedziec sie w tym temacie. Zaczne od tego, ze macierzynstwo jest indywidualna sprawa kazdej kobiety. Moj synek nie byl do konca planowany. Na poczatku bylo ciezko, jak kazdej swiezo upieczonej mamusi. Teraz, gdy juz przybiega do mnie sie przytulic, wola na raczki, lub daje buziaczka nic innego sie nie liczy. Jest nadzieja mojego zycia, takim malym, niespodziewanym cudem. A zaznacze, ze mama zostalam w mlodym wieku. Do czego darze...Dziecko, to nie tylko przewijanie pieluszek i ciagle zabieganie. To nie przekreslenie dotychczasowych planow, wykluczenie kariery, podrozy. Dlatego nie rozumie tego typu wypowiedzi. Jestem mamusia, studiuje. Nie pracuje z wyboru. Wspolnie z mezem zalozylismy firme. W tym roku planujemy trzy podroze. Jedna z malenstwem, dwie sam na sam. Tesciowie sa zakochani w maluszku, wiec z checia zaopiekuja sie nim na te pare dni, tymbardziej, ze czesto go nie widuja. Mam czas na fryzjera, mam czas na manicure. Chodze na solarium i na silownie. Fakt faktem, ze staram sie wymykac z domu gdy maluszek spi, ale nie widze w tym przeszkody. Czy na prawde jestem taka wiecznie zaganiana, niezadbana matka? Absolutnie. Chciec to moc. Nawet gdy czasami trudno nadazyc nad zyciem:)
Nie rozumie rowniez, jak matka moze kochac swoje dziecko "z obowiazku". Tak jak mnie ktos nie rozumie, tak ja nie rozumie innych. Uwazam jednak, ze najwazniejszy jest szacunek.
IWO, jesli szanujesz matki, one poszanuja Ciebie. Nie ma nic zlego w Twoim stylu zycia, jesli Ty nie krytykujesz stylu zycia innych. A Ci wszyscy, ktorzy odwrocili sie od Ciebie nie byli przyjaciolmi. Pozdrawiam cieplutko.
Offline
Każda z nas ma prawo wyboru. Nikt nie powinien krytykować kobiety, która nie chce mieć męża ani dzieci.
Ja mam męża i dziecko i nie wyobrażam sobie innego życia. Natomiast potrafię zrozumieć kobiety, które czują to samo co ja nie mając i nie chcąc miec własnej rodziny.
Offline
Ja zawsze bardzo chciałam dziecka,męża marzyłam o tym bo chciałam sobie i innym(mojej rodzinie) udowodnić że można stworzyć szczęśliwą rodzinę której ja sama nie miałam.Teraz chyba mam to wszystko ale często zastanawiam się czy to aby nie był wybór mojej podświadomości-chciałam przełamać rodzinne fatum.Z perspektywy czasu poczekałabym dłużej-przynajmniej kilka lat aby sama świadomie mogła podjąć tą decyzję.
Offline
Witam to i ja się wypowiem!
Miałam podobne podejście do Was! Owszem facet sex wszystko fajnie ale nie dzieci!
Do momentu kiedy poszłam do gina a On do mnie że "jesteś w 3 miesiącu ciąży" wychodząc z gabinetu pierwszą rzeczą jaką wzięłam do ręki był papieros gdy dopalilam do połowy, pomyslałam " truję dziecko" i wywaliłam ale za chwilę naszła mnie myśl w stylu " a dlaczego mam rezygnować z tego co lubię?" i zapaliłam kolejną! Przez cały dzień miałam takie dziwne myśli, wieczorem przyszedł mój Men;) i zauważył że coś nie jest ok! Więc Mu powiedziałam dosłownie tymi słowami " Czemu akurat mi musiałeś wpuścić tego wygrywającego?" zaczął się śmiać i po chwili doszło do Niego o czym mówię i dosłownie skakał z radości a ja nie odwzajemniłam tego uczucia!
Nie chciałam raczej tej ciąży i w takich myslach minął 5 miesiąc!
Poszłam do lekarza i jak zapytał czy chcę wiedzieć jakiej płci bedzie moje dziecko odpowiedziałam że mi to obojętne więc powiedział że to chłopiec! A ja na to " cytuję "no i luz chociaż z brzuchem kiedys do domu nie wróci"
lekarz dziwnie na mnie patrzył aż mi się głupio zrobiło!
Jak zaczął się poród myślałam że umrę, nie bedę się wypowiadać dodam że rodziłam 25 godzin;/
Kiedy wreszcie się skończyło byłam taka zmęczona że myslałam tylko o spaniu!
I właśnie w tym momencie przynieśli mi mojego Synka- to było jak strzelenie pałą w głowę:)
ten moment jest dziwny do opisania odmieniło mi się totalnie!
Pokochałam Go w tej samej chwili kiedy tylko Go przytuliłam oczywiście mój facet mało nie sikał z radości. Urodziłam o 2 w nocy a ten dzwonił budził ludzi wysyłał zdjęcia:) kiedy Pani już poprosiła Tatusia aby pojechał do domu wyspał się i wrócił później nie chciał ale powiedziałam MU że i My musimy odpocząc!
Dodam tylko że mój facet mówił mi w czasie ciąży że jestem chora że nie chcę przyjąć do wiadomości tego co jest!
Kiedy zostaliśmy sami ja i mój Synuś zapomniałam o zmęczeniu, bólu, o wszystkim tym co złe, nie mogłam przeżyć że tak myslałam o swojej ciąży. Na szczęście teraz mój Syn jest dla mnie całym światem, kocham Go i nie widzę innej opcji życia:) Nie zrezygnowałam ze studiów mimo że są wymagające (stomatologia) z pracy także nie (nie licząc urlopu macierzyńskiego) Po 4 miesiącach wygladałam juz jak przed ciążą! Spełniam sie jako kobieta! '
Wcale nie uwazam że coś straciłam z życia! Wręcz przeciwnie wiecie jaka to radośc kiedy sie wychodzi gdzieś na imprezę;)?? to nie jest chleb powszedni hehe:)
Dlatego uważam że każda z Nas ma prawo wyboru i nikt nie powinien nawet tego komentować:)
Offline
25 h porodu?! To jest przerażające i obrzydliwe zarazem. Rozumiem, że jedni chcą mieć dzieci, a inni nie i zaliczam się do tych drugich:)
Offline
No ja wszystko rozumiem dokładnie! Ja napisałam tylko swoją historię:)
No widzisz 25 godzin męczarni dla tego co mam teraz w sensie takiego kochanego chodź czasami nie znośnego Dziecka to mały pikuś:)
Też nie chciałam mieć Dzieci dopóki sama tego nie doświadczyłam:) teraz nie wyobrażam sobie że mogło być inaczej!
Offline
Marii22 a powiedz mi jak sobie radzisz z pewnym "osaczeniem" przez dziecko,z tym że ma się tak mało czasu nawet na spokojne picie herbaty? Mi osobiście najbardziej brakuję "świętego spokoju" i po całym dniu zajmowania się córcią marzę by w końcu usnęła
Może to też chodzi o to że ja nie pracuję,chodź studiuję wprawdzie zaocznie -ale jakiś tam kawałek swojego świata mam,chodź przyznaję że chciałabym więcej;)
Offline