Witam wszystkich!!!!!
Zupełnie przypadkowo trafiłam tutaj,ale mam nadzieję ,że zagoszczę dłużej.To jest to czego potrzebuję teraz.
Pokrótce opiszę mój problem.Od półtora roku jestem po rozwozie .Moje małżeństwo trwało 12 lat.Bardzo kochałam i nadal kocham swojego męża.Właśnie dowiedziałam się ,że w maju urodził mu się syn.12 lat temu zaadoptował on moją córkę z pierwszego małżeństwa.
Na początku wydawało mi się ,że jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi.Nie widziałam świata poza nim.I tu niespodzianka.Po 4 latach odszedł do innej kobiety ,też z dzieckiem.Świat zawalił mi się na głowę.No ale cóż .Po miesiącu wrócił bez słowa .Ja przyjęłam go i nie pytałam się o nic.Moje szczęście wróciło.Teraz wiem ,że że przez ten cały czas mnie oszukiwał.Podrywał laski wszędzie.Na czacie, w pracy, nie przepuścił żadnej okazji.No ale ja tego nie widziałam.Miłość jest ślepa i to prawda. W końcu postanowił zostawić nas dla innej pani.Rozwiedliśmy się.On w trakcie rozstał się z nią i miał inne kobiety.Trudno mi było patrzeć jak mój były mąż romansuje ciągle z kimś innym.A ja????Jak głupia miałam nadzieję ale nie wiem na co???On sobie ułożył życie, a ja zamiast zadbać o siebie , córkę i swoje życie, zastanawiam się co u niego słychać,czy kocha tamtą ,czy będą szczęśliwi.Wiem ,że to idiotyczne.Jestem w miarę niezależna,mam pracę,kochaną córkę,mieszkanie.Czego mi brakuje????
Wiary ,że można po raz trzeci ułożyć sobie życie.Że można przestać kochać kogoś,kto wyrządził tyle złego.
Myślę,że na tym forum znajdę osoby, które wiedzą co przeszłam i może pomogą znaleźć to czego mi brakuje.
Że pokażą drogę jak mam poznać kogoś z kim mogłabym iść do kina, na piwko.
Pozdrawiam wszystkich
Witam wszystkich!!!!!
Zupełnie przypadkowo trafiłam tutaj,ale mam nadzieję ,że zagoszczę dłużej.To jest to czego potrzebuję teraz.
Pokrótce opiszę mój problem.Od półtora roku jestem po rozwozie .Moje małżeństwo trwało 12 lat.Bardzo kochałam i nadal kocham swojego męża.Właśnie dowiedziałam się ,że w maju urodził mu się syn.12 lat temu zaadoptował on moją córkę z pierwszego małżeństwa.
Na początku wydawało mi się ,że jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi.Nie widziałam świata poza nim.I tu niespodzianka.Po 4 latach odszedł do innej kobiety ,też z dzieckiem.Świat zawalił mi się na głowę.No ale cóż .Po miesiącu wrócił bez słowa .Ja przyjęłam go i nie pytałam się o nic.Moje szczęście wróciło.Teraz wiem ,że że przez ten cały czas mnie oszukiwał.Podrywał laski wszędzie.Na czacie, w pracy, nie przepuścił żadnej okazji.No ale ja tego nie widziałam.Miłość jest ślepa i to prawda. W końcu postanowił zostawić nas dla innej pani.Rozwiedliśmy się.On w trakcie rozstał się z nią i miał inne kobiety.Trudno mi było patrzeć jak mój były mąż romansuje ciągle z kimś innym.A ja????Jak głupia miałam nadzieję ale nie wiem na co???On sobie ułożył życie, a ja zamiast zadbać o siebie , córkę i swoje życie, zastanawiam się co u niego słychać,czy kocha tamtą ,czy będą szczęśliwi.Wiem ,że to idiotyczne.Jestem w miarę niezależna,mam pracę,kochaną córkę,mieszkanie.Czego mi brakuje????
Wiary ,że można po raz trzeci ułożyć sobie życie.Że można przestać kochać kogoś,kto wyrządził tyle złego.
Myślę,że na tym forum znajdę osoby, które wiedzą co przeszłam i może pomogą znaleźć to czego mi brakuje.
Że pokażą drogę jak mam poznać kogoś z kim mogłabym iść do kina, na piwko.
Pozdrawiam wszystkich
Witaj
Twoja historia bardzo mnie poruszyła zaczyna się tak podobnie do mojej tylko ze mój eks nie zmienia ma jedną- "dwudziestkę" (i mają już dziecko) on udaje ze już innych dzieci nie ma a ma ze mną dwoje z naszego małżeństwa !!!tez często o nim myślę jak żyje czy jest szczęśliwy i czy mu bez nas lepiej?ale powiem Ci ze coraz mniej! uważam ze czas goi rany, trzeba starać się zapomnieć, uśmiechać się czeto, wyjść do ludzi używać życia (bynajmniej się starać)
skąd pochodzisz ?
pozdrawiam i czekam na odp.
Kolejna historia podobna do mojej. Nie mam odpowiedzi na tytułowe pytanie (nadal szukam), ale dobrze rozumiem co czujesz.
Kolejna historia podobna do mojej. Nie mam odpowiedzi na tytułowe pytanie (nadal szukam), ale dobrze rozumiem co czujesz.
dzięki za pociechę hahahaha.A zdradź słodką tajemnicę długo tak żyjesz???Bo ja jestem 1,5 roku po rozwodzie i wkurza mnie to,że on ciągle gdzieś jest w mojej głowie.
Pozdrawiam
dzięki za pociechę hahahaha.A zdradź słodką tajemnicę długo tak żyjesz???Bo ja jestem 1,5 roku po rozwodzie i wkurza mnie to,że on ciągle gdzieś jest w mojej głowie.
Pozdrawiam
Po rozwodzie jestem od kwietnia. Bardzo mnie zranił (tutaj moja historia: http://www.netkobiety.pl/t26034.html), a i tak nie potrafię go wyrzucić z głowy ... nadal nie potrafię zapomnieć o dobrych latach
xpathx napisał/a:Kolejna historia podobna do mojej. Nie mam odpowiedzi na tytułowe pytanie (nadal szukam), ale dobrze rozumiem co czujesz.
dzięki za pociechę hahahaha.A zdradź słodką tajemnicę długo tak żyjesz???Bo ja jestem 1,5 roku po rozwodzie i wkurza mnie to,że on ciągle gdzieś jest w mojej głowie.
Pozdrawiam
ja jestem sama juz ponad dwa lata, po rozwodzie rok , cały czas "on" siedzi mi w glowie chociaż łapie sie na tym ze coraz mniej !
ale niestety znowu się zacznie-sądy,sprawy widzenie go i po co-żeby mi dokuczyć ! dorobić się chce ?????????na krzywdzie naszych dzieci -nie pozwolę!!!!!!!!!!!nie dam się!
Ja jestem przed rozwodem. Mój mąż odszedł do innej (starszej, cwanej) do takiej którą jego rodzice zaakceptowali a w szczególności mamusia. Ja zawsze byłam ta niedoskonała. Nie wiem dlaczego zaczął mnie nienawidzić. Co takiego zrobiłam? ..ale odszedł i teraz jest szczęśliwy. Od czasu do czasu jak mamy ze sobą kontakt grozi mi że mnie zniszczy. Śmieszne... nie wiem czy głupia jestem czy coś ze mną nie tak ale kocham go z całych sił. Im bardziej mnie odpycha, tym bardziej go chcę i cierpię. Myślę że już nikogo nie poznam. Nie wierzę w facetów.
enigma!!1
Doskonale wiem o czym piszesz.Widzę ,że jesteś na początku drogi przez męke nie będzie ci lekko.A wrecz przeciwnie.Im dalej tym bedzie gorzej.Domyslam się ,że bardzo go kochasz.To piekne uczucie, którego nie mozna zwalczać.Ja dopiero teraz po 2 latach dochodze do siebie.Fajnie ze juz teraz znalazłaś to forum.Ale myslę że Ty i tak do wszysttkich wniosków będziesz musiała dojść sama.Zadne tłumaczenia innych nie zdadzą sie na nic.Cieszę się,że na twój post i chętnie z tobą pogadam.A przeżyłam wiele.
pozdrawiam serdecznie.
Napisz mi cos wiecej o sobie to bedzie mi łatwiej ci coś doradzić.I w sprawie rozwodu i innych sprawach