Mój chłopak był strasznie zazdrosny, wybuchowy, agresywny. Sprawdzał mi telefony, torebkę, szafy (niby dla żartów) w poszukiwaniu jakiś rzeczy, które świadczyły by o mojej niewierności. Gdy się z Nim nie zgadzałam przytrzymał mnie mocno za ręce, czy też zakrył buzię aby nikt mnie nie słyszał. Przez cały nasz związek podejrzewał mnie o zdrady. Jego zazdrość dotyczyła moich kuzynów i jego najbliższych (ojca, wujka, brata). Zrezygnowałam ze znajomych, stałam się samotną osobą, aby nie musiał krzyczeć, złościć się. Nie wychodziliśmy razem na imprezy, przez większość czasu siedzieliśmy w domu oglądając filmy. Planując wspólną przyszłość zaczęliśmy remont poddasza w jego rodzinnym domu. Razem posprzątaliśmy poddasze, rozrysowaliśmy pomieszczenia, stawialiśmy ściany, Ukończyliśmy sypialnię i łazienkę. Zrobiliśmy ogród.
Przez stres z niepewności, że znowu zacznie krzyczeć, wybuchać zazdrością o kogokolwiek schudłam i zaczęłam mieć problemy żołądkowe spowodowane nerwami.
Trafiłam do psychologa, który uświadomił mi, że mój związek jest toksyczny, że bez terapii on się dla mnie nie zmieni. W końcu zrozumiałam, że jest to złe co on robi, i że nie ma żadnego usprawiedliwienia jego zachowania. Wyniszczał mnie fizycznie i psychicznie. Postanowiłam zerwać.
Dostawałam kwiaty, przepraszał mnie, robił wszystko żebym wróciła. Gdy już wszystko było na dobrej drodze, zrobił mi awanturą. Odwiózł mnie pod bloki, akurat przed klatką stali moi znajomi, dosłownie chwilę z nimi rozmawiałam. On zawrócił, wjechał pod klatkę, prawie potrącając jednego znajomego. Pytał się czemu nie weszłam do środka i ogólnie awantura przy wszystkich. Znajomi poszli do domu, a ja z nim zostałam. Postanowiłam zakończyć to raz na zawsze.
I chociaż niby życie się układa, spotkałam go. Z inną... Był na festynie, tańczył z nią... I nie mogę tego przeżyć, że mi to zrobił, że nasze mieszkanie, że ten nasz ogród, że to wszystko już nie nasze, tylko jego i nowej dziewczyny.
Nie mogę teraz zapomnieć, przestać płakać...
Nie wiem czym się zając żeby nie myśleć...
jejuuu co za kretyn... co co wg sie nim przejmujesz?! Wiem, ze to boli "kiedys blisko, teraz obcy sobie ludzie" ale trudno tak byc musialo. Zastanow sie i zadaj sobie podstawowe pytania, czy chcialas takiego zycia? czy odpowiadalo ci to? czy chcieliscie toksycznego zwiazku bez zaufania? Gdzie zaufanie to podstawa!! A jezeli tak sie zachowal z tym festynem to tylko po to by zrobic Ci na zlosc / badz slowa z jego ust "Kocham Cie" byly tylko fikcja niestety... Zycie toczy sie dalej a Ty nie trac czasu na rozpamietywanie tego czego juz nie ma i ciesz sie z tego bo to wyjdzie Ci tylko na zdrowie.
3 2011-07-25 15:06:17 Ostatnio edytowany przez Guziczek (2011-07-25 15:07:42)
Szycha, każde rozstanie boli, nawet, gdy jest to pożegnanie fajnej dzieciarni poznanej na wakacjach, a co dopiero faceta, którego kochałaś / kochasz...
Ale to podobno mija z czasem... nie wiem jednak ile tego czasu musi upłynąć.
Spróbuj myśleć teraz o sobie, o przyszłości i chyba powinnaś jednak współpracować jeszcze z psychologiem, żeby dojść do siebie.
On zaczął nowe życie, Ty też nie masz na co czekać! Głowa do góry! Masz teraz lepiej w życiu, niż jego nowa dziewczyna!
4 2011-07-25 15:23:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-25 15:25:02)
Mój chłopak był strasznie zazdrosny, wybuchowy, agresywny. Sprawdzał mi telefony, torebkę, szafy (niby dla żartów) w poszukiwaniu jakiś rzeczy, które świadczyły by o mojej niewierności. Gdy się z Nim nie zgadzałam przytrzymał mnie mocno za ręce, czy też zakrył buzię aby nikt mnie nie słyszał. Przez cały nasz związek podejrzewał mnie o zdrady. Jego zazdrość dotyczyła moich kuzynów i jego najbliższych (ojca, wujka, brata). Zrezygnowałam ze znajomych, stałam się samotną osobą, aby nie musiał krzyczeć, złościć się. Nie wychodziliśmy razem...(...)
Nie wiem czym się zając żeby nie myśleć...
Wymyśl sobie multum zajęć by nie myśleć. Rób wszystko to, co przez niego robić nie mogłaś. Poznawaj nowych ludzi, odnów stare znajomości, angażuj się w jakąś działalność i realizuj pasje.
Ciesz się kobieto - rozstałaś się z despotą i tyranem na pograniczu psychopatii. Odzyskałaś życie.
Wiele kobiet by oddało wiele, by je spotkało takie szczęście, ale nie mogą lub nie potrafią tego osiągnąć.
Życzę pięknego nowego życia "na wolności" ![]()
Pomyśl, że teraz ta nowa dziewczyna ma z nim problemy....bo on sie na pewno nie zmienił. Chcialabys jeszcze tak? Teraz jest Ci cieżko, ale wierz mi, to mija....czasem szybciej, czasem wolniej, ale mija....i wtedy poczujesz ulgę. Życzę Ci, żeby minęło szybciutko....
Przede wszystkim dobrze, że z nim zerwałaś. Psycholog miał rację, to toksyczny związek. Rozstania są trudne, nawet, gdy wiemy, że dobrze zrobiłyśmy, taka kolej rzeczy. Nie da się od razu przejść do porządku dziennego, nie ma cudownej tabletki na zapomnienie, pomaga czas. Kochana, czujesz ból, zazdrość, że tak Cię potraktował i że u jego boku już inna, ale kiedyś zrozumiesz, że dobrze się stało. Zostawiłaś go, to znalazł nową ofiarę, teraz to ona pewnie będzie przechodzić przez emocjonalne piekło. Z jego strony to nie była miłość, sama wiesz, że gdyby Cię kochał, to szanowałby, dawał przestrzeń do życia i krótko po rozstaniu nie prowadzałby się z inną. Niedojrzały zaborczy facet z problemami emocjonalnymi, ale już nie Ty siedzisz w tym bagnie.
Wychodź do ludzi, jego unikaj , wyrzuć to co z nim związane, zaczynasz nowy etap, na pewno spotkasz kogoś , kto będzie Ciebie wart i wtedy poznasz smak prawdziwego szczęścia
Z nim tlyko się marnowałaś, to nie było życie, tylko wieczna gehenna.
Trochę nie rozumiem. Postanowiłaś zakończyć ten związek, a pytasz czemu on ci to zrobił.czemu jest z inną. Bardzo dobrze zrobiłaś , że z tym skończyłaś. A nowej dziewczynie powinnaś współczuć a nie zazdrościć, bo on się nie zmieni,a ona przejdzie przez to samo piekło co ty. Rozstanie boli. To rozumiem. Co mogę ci poradzić ? Powtarzaj sobie , że zanim go poznałaś , byłaś szczęśliwa , to bez niego też możesz. Przypomnij sobie jaka byłaś przed tym związkiem i ciesz się odzyskaną wolnością.Nie wspominaj miłych chwil spędzonych z nim. Wyrzuć wszystkie zdjęcia. Skup się na sobie. Wyjdź z roli ofiary. Nie użalaj się nad sobą. To od ciebie zależy czy będziesz szczęśliwa i żaden człowiek nie ma na to wpływu. Ja wiem ,że w tej chwili jest ci ciężko. sama coś podobnego przeżyłam. Najtrudniej jest nauczyć się być szczęśliwym. Ale to możliwe.
A ja bym napisała esa do tej nowej panny. Niech się dowie jaki jest na prawdę.Jak by mój mnie zostawił dla innej z pewnością by wiedziała o nim same złe rzeczy. Nie będzie mój, nie będzie jej ![]()
Przede wszystkim jeśli by mu na Tobie zależało to po Waszym rozstaniu nie szukałby sobie innej panny tylko walczył o Ciebie,starał się,poprosiłby abyście dali sobie kolejną szansę,bo w momencie kiedy się coś traci to dopiero zaczyna się to doceniać,no cóż,jemu wszystko jedno jak widać.W ten sposób widzisz ile był wart.Tyle.
Kurcze, nikt nigdzie nie powiedział, że miłosć i związki będą lekkie, łatwe i przyjemne, ale z drugiej strony nie można popadać w skrajności. Twoja sytuacja to faktycznie z psychologicznego punktu widzenia klasyczny przykład współuzależnienia i toksycznego związku. Partnerstwo jak sama nazwa wskazuje polega na wspólnym wypracowywaniu i osiąganiu jakiegoś zamierzonego celu, umiejętności pójścia na kompromis, wzajemnym wspieraniu się i zrozumieniu. Jeżeli poświęcasz sie do tego stopnia, że w imię uczucia zatracasz własną osobowość oraz indywidualizm to cos jest nie tak.
Zwłaszcza, że jak sie później okazało Twój partner szybko znalazł sobie inną...
Pamietaj, czas leczy rany. Znajdź sobie ciekawe hobby, rozwijaj swoje zainteresowania, spotykaj sie z ludźmi, a prawdziwe uczucie prędzej czy później samo Cie odnajdzie... Pozdrawiam.
dziewczyno ciesz się że jesteś wolna!! Na pewno znajdziesz innego, normalnego faceta! Nie ma nic gorszego niż życie z kimś takim! Do niczego dobrego by to nie doprowadziło! A dom czy mieszkanie jeszcze zdążysz urządzić z kimś kogo pokochasz i kto pokocha Ciebie!
życze powodzenia